Dodaj do ulubionych

ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku

30.11.09, 00:41
Ciąg dalszy.
Postanowiłem pójśc za radą:

Tytułem wstępu: wczoraj żona wpadła do mnie jak burza o 14 że zabiera dzieci bo
się umówiła z koleżanką. Ja dzień wcześniej napisałem że odstawię ich przed
kolacją. Twierdziła że nie czytała maila, a poza tym co ja mam kurwa w ogóle do
gadania. Ona zabiera dzieci ( w połowie obiadu), bo się umówila i się spóxni.
Dzika awantura, krzyczy na mnie, wciska na szybko dzieciom obiad i ucieka.

:
ONA
FaKTYCZNIE MAILA WYSŁAŁEŚ. Niestety nie mogę przyjąć takiej formy ustalania
spotkań z dziećmi. tuż przed 23 poprzedniego dnia. I ja i dzieci mamy prawo do
spokoju. A dzieci oczywiście do regularnych spotkań z ojcem.
Spojrzałam na twój grafik dyżurów i widzę, że możesz spotkać się z nimi we
wtorek i w sobotę. Wtorek cały dzień jeśli ci to odpowiada( oczywiście tak aby
usnęli w swoim łóżku), sobote do 15. Później umówiliśmy się z ..............
Jeśli chcesz możesz wpaść w piątek po południu, ale zabieranie ich o tej porze
nie jest dla nich dobre. Przypominam ci jeszcze raz że to małe dzieci, które
muszą dokładnie wiedzieć gdzie jest ich dom, i które potrzebują spezac dużo
czasu z matką.
Mam nadzieję, że nie będziesz twierdził, że spotkanie kilkugodzinne dwa razy w
tygodniu i trzeci raz całodzienne z ojcem będzie dla nich jakąś krzywdą albo
próbą z mojej strony ograniczania im kontaktów z tobą. Byłoby to niepoważne.
JA
No faktycznie wysłałem. I dlatego uważam, ze Twoje wczorajsze zachowanie było
skandaliczne. Co więcej widzę duży rozdźwięk między tym co piszesz a jak
zachowujesz się w realu. Odnoszę wrażenie ze to co piszesz jest kreowaniem
rzeczywistości w wiadomym celu.

Doceniam Twoją troskę o moje kontakty dzieci ze mną. Sądzę jednak, że to nadal
mało.

Co do soboty to zaplanowałem wyjście z nimi na mikołajki (wieczorem) i już to
opłaciłem. Podobnie w piątkowy wieczór. Proszę Cię więc o przełożenie spotkania
z ......... na niedzielę.

Chciałbym Cię również prosić o możliwość spędzenia wigilii z dziećmi. Wiesz że w
pozostałe dni mam dyżury, a byłoby chyba chłopcom smutno nie widzieć taty przez
całe święta.

Przyjadę jutro po XXXXXXXX ok 10. Chciałbym odebrać YYYYYY z przedszkola. Przez
to że ciągle mi na to nie pozwalasz ja nic nie wiem co z nim się tam dzieje.

ONA
Nie bardzo zrozumiałam, który z proponowanych przeze mnie terminów jest Ci nie
na rękę?? Na temat kreowania rzeczywistości mogłabym napisac dużo, ale nie chcę
eskalować tego konfliktu. Nie opłacaj proszę wyjść wieczornych? ( z dwuletnim
dzieckiem?) zanim nie uzgodnisz terminu spotkań z dziećmi z osobą sprawującą nad
nimi opiekę czyli ze mną
Jeśli chodzi o święta to my mamy również plany. Nie pytałeś o nie ustalając
dyżury. Może spróbujesz zamienić się na dyżur w drugi dzień świąt?

JA
Przecież napisałem o piątku i sobocie bardzo konkretnie. Mikołajki.

Zrozum, ty nie jesteś osobą sprawującą nad nimi opiekę. Ja jeszcze nie umarłem.

Nie wiem nadal czy się zgadzasz czy nie.

Jeśli chodzi o dyżury to nie mam możliwości zamiany. Wysłałem ci grafik 2
listopada i wybacz ale nie wierzę, że już wtedy miałaś plany co do wigilii.

ONA
Przykro mi nie mam zamiaru dyskutować. najpierw ustalasz termin ze mną a potem
planujesz wyjścia a nie odwrotnie. Owszem sprawuję nad nimi opiekę, wtedy gdy
masz 24 godzinne dyżury, kiedy nie możesz wziąć urlopu, kiedy wyjezdżam z
dziećmi na wakacje zarezerwowane w styczniu, bo w między czasie dwa razy
zmieniałeś pracę. Oraz kiedy spędzasz czas ze swoją nową partnerką będąc
formalnie moim mężem. Wyprowadziłeś się trochę ponad miesiąc temu z domu gdzie
dzieci mieszkają z mamą.
Niestety nie mogę pozwolić na to abyś mieszał im w życiu i zabierał ich kiedy
chcesz i masz wolny czas. Co do piątku wydaje mi się, że 17.00 do 20. 00 jest
OK, ja nie rozumiem co masz na myśli mówiąc wieczór. A sobota, przykro mi ale
nie mogę przełożyć, poza tym dzieci po prostu również za mną tęsknią!!
Opanuj swoją chęć udawadniania że jesteś silnym mężczyzną , bo krzywdzisz
dzieci. Nie musisz już i teraz. Jeśli uważasz, że ograniczam ci kontakty
zgadzając się na zaproponowane przez ciebie trzy terminy, to być może sąd
przyzna ci więcej ale tego nie da się załatwić z dnia na dzień.
Dobranoc

ONA
Dla dzieci ważna jest powtarzalność i spkiuj. Twoje dyżury nie są aż tak
nieragularne. W związku z tym na dwa kolejne tygodnie proponuję taki sam grafik
spotkań. My się dostosujemy.
Dobranoc

JA
A o jakim grafiku mowisz konkretnie?
Obserwuj wątek
    • tricolour I znów żona ma rację... 30.11.09, 00:56
      • lampka_witoszowska Re: I znów żona ma rację... 30.11.09, 01:06
        ja również nei rozumiem, do czego można się tu doczepić?
        kobieta ustala, proponuje terminy, realnie patrzy na sprawę...

        argumentem nei jest chyba opłacenie Mikołajek? bo ona w sumei zaraz
        będzie miała prawo uznać, że opłaciła roczny czynsz wynajmu
        mieszkania na drugim końcu Polski? wszak jeszcze nei umarła?

        do tego jest osobą sprawującą ciągłą i bezpośrednią opiekę nad
        dziećmi, michszyb co najwyżej opiekujesz się swoją przyszłą kolejną
        żoną (i to dosłownie, bez zgryźliwości, takie koleje życia po
        prostu) i spotykasz z dziećmi

        nie, niemożliwe, żebyś zdołał nauczyć 4- i 2-latka samodzielnego
        najedzenia się, odprowadzania i przyprowadzania z przedszkola,
        karmienia, prania, ubierania, nocnikowania itd...

        a argument, że nei wiesz, co się z dzieckiem w przedszkolu dzieje,
        to juz smieszny jest smile nie wpuszczają Cię do przedszkola? to może
        zadzwoń do dyrekcji i zapytaj, co tam robią z Twoim dzieckiem?...
        eskalujesz problem

        ale te posty to domyślam się, jak grochem o ścianę
    • six_a Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 01:48
      może bloga załóż z tym tasiemcem?

      no i serio, alllle smile kochankę miałeś gdzie wcisnąć w dyżury, a dzieci nie
      dopasujesz, tylko burdel musisz robić?
    • ravny Naiwności 30.11.09, 03:42
      Michszyb testuje na was czy maile od zony pokazane w sądzie przez kancelarię
      prowadząca jego rozwod pomogą mu w pokonaniu żony.
      Zanim dojdzie do sprawy w sądzie bedziemy tu mieć skany wszystkiego co żona
      napisała w mailach a nawet opisy gdy pierdnęła przypadkiem przy dzieciach i jak
      Michszyb źle to zniósł ku chwale dobra dzieci.
      • inez_ka7 Re: Naiwności 30.11.09, 07:47
        Też tak myślę. I myślę, że kancelaria wypowiada się podobnie jak forum.
        To chyba częste marzenie odchodzących - "zjeść ciastko i mieć ciastko", żeby się
        nic nie zmieniło. I bolesne zderzenie z rzeczywistością, kiedy się okazuje, że
        tak się nie da, bo wokół też są żywi, czujący ludzie...
    • ulkar Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 08:33
      Jeśli tą korespondencję przedstawisz w sądzie, to tylkożonie na
      korzyść. Jest knstruktywna w tym co pisze, nic ci nie ogranicza,
      proponuje spotkania i terminy. Nic jej tą korespondencja nie
      zarzucisz.
    • sbelatka Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 08:42
      ajajajajaj... michu....
      kiepsko Ci idzie...smile

      no, zaprawdę powiadam Ci, jakem spokojna kobieta i zgadzam sie na
      wyszstko co tam ex chce - to chyba by mi sie podnosił lekko poziom
      adrenaliny gdyby mój ex mówił do mnie, ze moje zachowanie jest
      SKANDALICZNE.. To tylko mały fragmencik...smile z Twojego listu

      a wysyłanie emaila o 23.00 dnia poprzedniego... chyba nie musze nawet
      komentowac..


      jest taka technika, ktora pozwala się ludziom lepiej dogadywac
      spróbuj sie wczuc w to jak ma sie Twoja zona....

      jak byś się POCZUł gdyby ex Ci cos KOMUNIKOWAL ?
      gdyby Ci zarzucal skandaliczne zachowanie
      gdyby burzył Twoj cholernie napięty plan dnia i tygodnia??? Ot tak.. bez
      zastanawiania sie jakie Ty masz plany

      bo o jednym chyba zapominasz - samotne borykanie sie w wychowaniem i
      hodowla 2 i 4-lataka... jest dramatycznie obciązające czasowo...

      powiesz zapewene, ze chcesz ją odciążyć...
      fajnie, zapewne to doceni..jsli dasz jej szansęsmile
      tylko nie wymuszaj na niej ciagle i ciagle kolejnego rozbłysku irytacji,
      zlości, rozżalenia, pewnie nawet niedowierzania - w duchu- no ja nie
      wierze, ze on sobie może wyobrażac, ze będzie tak jak on CHCE..

      nie gorączkuj sie, nie irytuj.. tylko spokojnie pomyśl o tym jak sie ma
      twoja ex...?

      dokładnie - wejdź na chwile w jej skórę..
      jezli to zrobisz uczcuiwe - to pewnie zdziwisz sie jak wiele uda Ci sie
      zrozumiec...

      a stamtąd już tylko krok do porozumienia sięsmile

      powodzeniasmile

      • maza15 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 08:58
        Z tych maili łatwo wywnioskować,że żona dba o spokój i dobro dzieci.
        Zle pojmujesz ograniczanie ojcostwa.Ona nie ogranicza.Układa życie po Twoim
        odejściu.Jeśli nie przewidziałeś tego odchodząc, najwyższa pora byś to
        zrozumiał,bo...szkoda dzieci.
    • plujeczka Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 08:53
      mnie zastanawia cos innego czy ty te rozmowy nagrywasz czy masz
      dosonała pamięć/-bo to jest dla mnie niebezpieczne, nie lubie
      ludzi , którzy posuwaja się do takich metod.
      • ravny a jak myślisz 30.11.09, 09:19
        Michszyb chce postawić na swoim. ZMUSIC zonę do zaakceptowania opieki
        naprzemiennej NA JEGO WARUNKACH i w terminach jak on sobie chce. Co jest
        kuriozum samo w sobie i jest sprzeczne z samą ideą opieki naprzemiennej. Jawi
        się w swoich wypowiadziach coraz bardziej jako ktoś, kto przeżywa histeryczny
        zalew uczuć ojcowskich na okolicznośc rozwodu. Pomieszka z nową panią jakiś
        czas to mu sie ojcowanie znudzi. I jego zona dobrze o tym wie. Usiłuje zapewnić
        dzieciom stabilizację POMIMO takiego ojca i jego prób destabilizacji ich życia.

        Michszyb ZBIERA DOWODY PRZECIWKO ŻONIE. A tu testuje czy chwycą w sądzie.
        • krezzzz100 Re: a jak myślisz 01.12.09, 08:08
          1. Michał chce opieki wspólnej, co samo w sobie jest ok. Nie musi to oznaczać
          kuriozalnego "dwa tygodnie u ciebie/dwa u mnie".
          2. Michał jest lekarzem i ma określony tryb pracy. Nic dziwnego, że chce, by ten
          tryb został uwzględniony przy owej opiece. Tak samo i jej.
          3. Nie ma zalewu ojcowskich uczuć porozwodowych, tylko ojcowskie same w sobie.
          Nie raz pisał o swojej relacji z dzieciach i wynika z tego, że jest to relacja
          dobra.
          4. Ma prawo pytać nas o zdanie. Dlaczego nazywasz to testowaniem?

          Ad.1.- Kiepsko to widzę. Sąd "przydzieli" dziecko jednemu z nich, matce czyli,
          co samo w sobie nie jest złe, ale handel dziećmi będzie trwał nadal, bo: 1.
          utwierdzi ją w "należności" jej perspektywy, 2. w tej rodzinie nie ma
          elementarnej komunikacji prowadzonej z dobrą wolą. Z winy obojga.
          Ad 2.- Też kiepsko. Spirala konfliktu będzie narastała.
          Ad.3.i 4- daj spokój, Ravny.
    • nowel1 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 09:14
      Podsumowując:
      Miałeś oddać dzieci ok.14, ale o 23 dnia poprzedniego napisałeś
      maila, że zrobisz to przed kolacją.
      Żona zjawiła się po dzieci o 14, bo nie przeczytała maila, i "puściły
      jej nerwy", po czym zabrała dzieci.
      W mailach pisanych do Ciebie informuje Cię, że NAJPIERW powinieneś
      uzgodnić z nią termin zabrania dzieci, a dopiero później podejmować
      działania typu opłacenie imprezy dla nich.
      Jednocześnie proponuje Ci 3 dni w tygodniu na spotkania z dziećmi.

      Gdzie tu jest jej zła wola i ograniczanie Twoich ojcowskich
      uprawnień?

    • kicia031 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 10:11
      Twoja zona jest dama - ROZSADKNA, KULTURALNA, ZROWNOWAZONA.

      Niestety, majac doczynienia ze zlosliwoscia na ktorej cierpia
      dzieci, nawet damie puszcza nerwy.
    • jojka100 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 11:11
      Michszyb, te mejle jasno pokazuja, ze Twoja obecna/byla (?) to fajna
      kobita jest. Ogarnij sie troche czlowieku, jakies metydacje,
      wyciszenie, glodowki czy co tam jeszcze na nerwy pomaga, bo ja tu
      widze, ze jest wola wspolpracy po jej stronie.

      Nie wpadla w polowie obiadu, tylko przyjechala po dzieci, tak jak
      ustaliliscie wczesniej. To Ty spozniles sie z podaniem obiadu
      dzieciom, bo zalozyles, ze mejl wyslany o 23 zalatwi sprawe. Dyzury
      w szpitalu tez odwolujesz jednym mejlem wyslanym mocno wieczorowa
      pora? Nastepnym razem zadzwon wieczorem i zapytaj czy moglibyscie
      wyjatkowo zmienic godzine odbioru dzieci, bo cos tam. Najpierw
      pytaj, ustalaj, a potem dzialaj nie zmieniajac niczego w trakcie.

      Nie wiem jak tam miedzy wami bylo podczas trwania malzenstwa. Moze
      nie miales nic do gadania, to teraz chcesz pokozaczyc? A ze brak
      treningu to i glupio Ci to wychodzi. I jeszcze jedno: czuje przez
      skore, popraw mnie, jezeli sie myle, ze wyslales mejla po 23, bo sie
      jej boisz, prawda? Nosiles sie caly wieczor z zamiarem zadzwonienia
      do niej, ale stchorzyles, prawda? A potem w niedziele do 14 robiles
      w galoty: przyjedzie - nie przyjedzie, przeczytala tego mejla - nie
      przeczytala, zgodzi sie - nie zgodzi sie, i tak sie nakrecales, a
      obok Twoja nowa i trzeba sie wykazac. Masz pietra, bo ta Twoja wciaz
      zona zawsze Cie przegada, bo potrafi trzymac nerwy na wodzy, bo ma
      lepsze argumenty, a Ty czujesz sie pajacem, bo ona jest calkiem do
      rzeczy, tylko Wam nie wyszlo. Toba telepie, ze Ci sie w sumie z
      fajna kobita nie ulozylo. Michszyb, nie wyszlo i juz. Czasu nie
      cofniesz. Nie odbijaj sobie na dzieciach za przeszlosc.
      • lu_zak Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 11:42
        Michszyb, przestań zabiegać o kontakty z synami , przestań
        uczestniczyc w ich zyciu - i też zostaniesz uznany za winnego..
    • michszyb Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 12:18
      Uważacie ża dams, spokojna i zrównoważona?

      No to pokażę wam jak sie dama zachowuje.

      Przyjechałem dzis o 10 po syna. Chciałem zabrac na spacer. Niestety dziecka nie
      ma, żona pisze żebym się odpierdolił.

      DAma
      • sonia_30 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 12:25
        A umówiłeś się na dziś o 10? Bo z przytoczonej korespondencji wynika
        jedynie, że ona proponowała wtorek, piątek i sobotę, do czego się
        nie odniosłeś, zakomunikowałeś natomiast że przyjedziesz po 10...
      • maheda A czy uzgodniłeś z nią wcześniej 30.11.09, 12:27
        ten termin?
      • six_a Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 12:53
        a gdzie jest dziecko? w przedszkolu? żłobku? urwałeś się z sufitu, że dopiero
        teraz zauważasz, że dziecka o 10 ranow poniedziałek może nie być ze stu
        pięćdziesięciu powodów?

        umawiałeś się na dzisiaj na 10? i gdzie ona ci to "odpierdol się" pisze, bo
        jakoś nie cytujesz tych wulgaryzmów żony?

        potem polezie taki do sądu i będzie nawijał, jak to stał pod klatką, tylko żona
        mu dziecka nie chciała wydać.

        nic dobrego z tego nie będzie. przyjmij to w końcu do wiadomości, doktorku.
      • nowel1 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 12:58
        Byliście na dziś na 10 umówieni?
      • scindapsus Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 13:09


        > żona pisze żebym się odpierdolił.


        ja się dziwie ze dopiero teraz cię tym słowem poczęstowała
        swieta kobieta
      • lampka_witoszowska Re: YEEEEEESSSSSS!!!! :DDD 30.11.09, 14:24
        nareszcie się udało i COŚ na nią masz!!!!!!!
        big_grin

        coraz bardziej podziwiam Twoją byłą żonę -
        choć słowo, którego użyła, nie należy do moich ulubionych - to długo
        wytrzymała smile
      • nangaparbat3 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 20:33
        Michal, to są male dzieci. Dla nich jest strasznie wazne, żeby spotkania z tata
        byly przewidywalne i regularne. Żeby się wpisaly w staly rytm ich życia. Dla
        nich to jest ważne - pal szesc zonę.
        • triss_merigold6 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:29
          Dla żony też, bo nie ma obowiązku życia rytmem eksa.
          Co to znaczy, że pan chce sobie wpadać po dzieci?!
          • nangaparbat3 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 23:15
            Masz racje, ale tego ten pan chyba nie jest w stanie pojac.
          • krezzzz100 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 01.12.09, 08:11
            Tris, ok. Ale, do jasnej ciasnej, pan chyba pracować może? A nawet MUSI...
            • sonia_30 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 01.12.09, 10:04
              No i pracuje, przecież nikt mu nie zabrania. W jednym z
              wcześniejszych wątków pisał, że jest w stanie tak sobie pracę
              ustawić, by być z dziećmi nieomalże non stop. Skoro tak, kwestie
              zawodowe go nie ograniczają.
              • krezzzz100 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 01.12.09, 19:10
                To chyba pracuje nie w Polsce...
      • triss_merigold6 Brawa dla tej pani 30.11.09, 21:27
        Może w końcu do Ciebie dotarło?
        Szczerze odradzam pogrywanie i takie próby stawiania na swoim jak
        uskuteczniasz. Ona jest nauczycielką, to cecha charakteru.
        Mam bardzo podobne reakcje jeśli ktoś z uporem maniaka pokazuje, że
        mnie nie szanuje - a Ty to pokazujesz żonie na każdym kroku. Wtedy
        mowy nie ma o negocjacjach.
        • sbelatka Re: Brawa dla tej pani 30.11.09, 22:42
          akurat negocjajce z nauczycielkami z definicji są skaznae na
          niepowodzenie (w 9 przypadkach na 10)
          i to nie z powodu cech charakteru tylko przyzwyczajenia się pani do
          tego, ze PANI ma zawsze rację - a jak nie ma racji itd..

          ale do tej konkternej pani nic nie mam -żeby było jasne
          jednak istnieje skażenie zawodem nauczcyielskim... niestety
          • inez_ka7 Re: Brawa dla tej pani 01.12.09, 08:34
            lekarze też tak mają, więc trafiła kosa na kamień
            • sbelatka Re: Brawa dla tej pani 01.12.09, 18:04
              tu się akutart zagadzam bez zastrzeżeń...
              • airam.as Re: Brawa dla tej pani 01.12.09, 21:43
                sbelatka napisała:

                > tu się akutart zagadzam bez zastrzeżeń...


                I nawet kły nie przeszkadzą Ci teraz. No ciekawe.
                Tutaj też nieconfused
                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,103698155,103742288,Re_Brawa_dla_tej_pani.html
                Spróbuję przelamać to: znam dwa małżeństwa gdzie on - lekarz, a ona nauczycielka. Oraz, gdzie ona lekarz, a on nauczyciel. Nie zanm i nie znałam bardziej zgodnych i mądrych małżeństw niz te dwa.
    • maza15 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 13:05
      michszyb napisał:

      " Przyjadę jutro po XXXXXXXX ok 10. "

      Oznajmiłeś,że przyjedziesz.
      Nie uzgodniłeś.
      Więc się nie dziw.
    • airam.as Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 15:40
      Zaiste cierpliwa ta Twoja zona, Michszyb.
      Jeżeli dalej bedziesz upieral się, że Tobie się należy kiedy Ty tego chcesz i
      kiedy Tobie to pasuje - to odda sprawę do sądu o ustalenie kontaktow z dziecmi.
      A wtedy już nic nie bedziesz mial do gadania.
      Raz jej wywrociłeś zycie do góry nogami i nadl chcesz to robić. Ciekawa taktyka...
      • sbelatka Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 19:37
        weźcie i nie kopcie gościa tak bardzo

        TO ŚWIETNIE, ze chce sie kontaktować z dziecmi - biorąc pod uwagę ilu
        doopków ma w doopie swoje dzieci (a ci nieliczni faceci, kt. tu pisują
        sa mało reprezentatywną grupą jednak)

        my świadomi ważności tejże postawy raczej pomóżmy gościowi sie dogadac -
        a odsądzajmy go od czci i wiary..

        trochę wiary właśnie w drugiego człowieka.. bardzo proszę

        • mola1971 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 19:41
          W pełnej rozciągłości się z Tobą Sbelatko zgadzam.
          Nie pierwszy raz zresztą smile
        • lima Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 19:51
          no tak smile) stymulacja pozytywna daje ponoć lepsze efekty.. w niektorych
          przypadkach wink
          • airam.as Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:03
            No własnie....tylko w niektórych.
            Zauważylam jedną taką rzecz, że jak komuś (niektorym) mówisz normalnie i
            kulturalnie i spokojnie tlumaczysz, to nie dociera.
            A jak powiesz raz a dobrze i dobitnie - to w moment dociera.
            Pytanie w takim razie - o metodę.
            • lima Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:11
              Może raz kijek raz marchewka? wink)
              • airam.as Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:32
                No raczej nie.
                Chyba sam kijek byłby skuteczniejszy smile
                • lima Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:45
                  można jeszcze bić marchewką smile choć to już tak jakby perwersja.smile
            • triss_merigold6 Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:33
              Kwestia bodźca. Jak odpowiednio dobitny to do każdego dotrze.
              Adresat wcale nie musi się zgadzać ani akceptować, wystarczy, żeby
              dotarło i żeby się zachował zgodnie z intencją nadawcy.
              Z bucem się nie dyskutuje kulturalnie tylko tak, żeby zrozumiał.
              Spoko, żona założy gościowi sprawę o ustalenie kontaktów i będzie
              egzekwować z żelazną konsekwencją, on nie ma większych szans w
              sądzie.
              • airam.as Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:37
                triss_merigold6 napisała:

                > Z bucem się nie dyskutuje kulturalnie tylko tak, żeby zrozumiał.


                Się zgadzam.
                • lima Re: ciąg dlaszy o kopaniu - wyjęte z wątku 30.11.09, 21:47
                  ups, z "bucem" to mam taką wizję, że zrozumieć to i tak nie zrozumie, ale
                  przynajmniej nie śmie podskoczyć. uncertain
                  • sbelatka oj nieładnie 30.11.09, 22:37
                    "koleżanki"
                    zbrzydza mnie ton Waszych wypowiedzi..
                    i dziwic sie potem facetom, ze sie czuja zaszczuci na naszym forum

                    panie 3 - powyżej tego posta piszące o "bucu" - zważcie PO CO piszecie
                    to co piszecie

                    jeśli Wasze zęby jadowe ocekają jadem - to załóżcie sobie forum
                    pt. "dopieprzmy tym bucom, naszym exom, i exom całego świata -
                    oczywiście płci męskiej"
                    i sobie wyrzygujcie Wasze - zapewne jak najbradziej uzasadnione- żale,
                    frustracje, odreagowujcie boleści i duszy i ciała

                    ale nie zatruwajcie klimatu - ogolnie rzecz ujmując

                    dokopac można każdemu - wystarczy odrobina determinacji

                    ja nie widzę powodu żeby ktokolwiek jakoś miał akurat tego konkretnego
                    Micha wyzywać od buca..
                    choć zapewne ma wiele niedostaków - utrudniających porozumienie sie z
                    nim jego osobistej żone/byłej żonie

                    ale mam takie wyobrażenie - że w Waszym pzrypadku porozumienie sie też
                    jest niemożliwe - i to bardzo prawdopodobne, ze z Waszego powodu..

                    ale rozumiem, ze nie dyskutujecie z waszymi exami - wystarczy, ze nie
                    podskoczą...
                    a jak skaczą to pejczem takiego po nagim tyłku.,.. albo nahajem i na
                    golasa takiego po sniegu pogonić(chyba coś w lietarturze już takiego
                    bylo)
                    w końcu ten śnieg spadnie...

                    acha, i nie zapomnijcie tego tatusiom Waszych dzieci zafundować na
                    oczach dzieciątek
                    niech wiedzą jakich mają buców za ojców...

                    • lima Re: oj nieładnie 30.11.09, 23:05
                      a to ciekawe, nie zauważyłam by ktoś tu oprócz Ciebie wskazał wprost na
                      Michszyba, że to on ten buc smile) na pewno Ci podziękuje za sugestię smile)))
                      • lima Re: oj nieładnie 30.11.09, 23:16
                        Chociaż z drugiej strony, gdy sobie przypomnę jak Michszyb nazywał swoją zonę w
                        poprzednim wątku "podłą suką" czy jakos tak , w kazdym razie "suką", to może z
                        tym "bucem" trafiłaś w dziesiątkę. Kto wie.
                    • krezzzz100 Re: oj nieładnie 01.12.09, 07:50
                      Sbelatko, nie poradzisz...Tu tak będzie chyba do końca świata.
                    • airam.as Re: oj nieładnie 01.12.09, 09:01
                      Oj, Sbelatko,sbelatko, a Ty znów z tym jadem...
                      I jak slusznie zauważyla Lima - to Ty chcacy czy nie nzawachałs Michszyba bucem. A nam chodziło tylko o pewien typ zachowań - zeby nie szedł w zaparte w tej walce o dzieci, bo przegra i szlag trafi nawet najlepsze intencje.

                      ps. O moje dziecko i exa się nie martw. Wszystko w jak najlepszym porządku. A to tylko dlatego - że potrafilismy ze soba rozmawiać., a nie narzucać jedno drugiemu swoich jedynie slusznych wizji dot. wychowania dziecka.
                    • triss_merigold6 Wzruszająca wrażliwość 01.12.09, 09:15
                      Wzruszająca wrażliwość przez Ciebie przemawia...
                      Między mną a moim eksem porozumienie i bieżące ustalenia w zakresie
                      opieki i kontaktów z dzieckiem działają znakomicie ale to dlatego,
                      że nikt nie stara się udowodnić, że jest lepszym rodzicem od
                      drugiego. Co nie znaczy, że zawsze było tak czarownie. Eks miał
                      odchyły w kierunku "będę przyjeżdżał kiedy mi będzie pasowało" i
                      bardzo brutalnie reagowałam. Bardzo niemiło. Oraz tłumaczyłam
                      dlaczego dziecko potrzebuje regularności i stabilności. I podziałało
                      skoro od dłuższego czasu raczej bezkolizyjnie funkcjonujemy.
                      Nie, nie pozwalam, żeby eks mi robił na złość.
                      • kasiapfk Re: Wzruszająca wrażliwość 01.12.09, 09:49
                        Możliwa jest współpraca na polu dziecięcym, jeśli tylko OBIE strony
                        chcą współpracować. Co oznacza, że OBIE strony mają zaniechać
                        przepychanek, tupania nogą i pokazywania, kto ma rację i kto za co
                        będzie cierpiał. I już.
                        Różowo NIGDY nie będzie. Może być za to znośnie.
                        • triss_merigold6 Re: Wzruszająca wrażliwość 01.12.09, 10:03
                          Oczywiście. Tylko, że IMO zdecydowanie więcej do powiedzenia na
                          temat planu dnia i tygodnia dziecka ma osoba z którą dziecko mieszka
                          na co dzień.
                          Żonę autora wątku rozumiem - informacja na temat czasu pobytu dzieci
                          wysłana mailem o 23 to żadna informacja. Ja na przykład bym jej
                          nawet nie odebrała, bo o 22 idę spać a w pracy nie przeglądam poczty
                          prywatnej.
                          • kasiapfk Re: Wzruszająca wrażliwość 01.12.09, 10:54
                            Triss, ja też o 23 nie odbieram poczty. I eksio to wie - wie, że na
                            maile odpowiadamy sobie w ciagu 2-3 dni. Jak jest coś pilnego -są
                            telefony. On dzwoni, ja odbieram i odwrotnie. Telefony jednak nie
                            służa do wygarniania żalów, tylko rozmawiania o wspólnych sprawach-
                            czyli dzieciach..
                            Ale, ja nie robię problemu, że on dzieci przywozi 0,5
                            wczesniej/później itp. A on, że wolę by przyszedł w środ za 2 tyg,
                            nie w czwartek.
                          • michszyb mail po 22 02.12.09, 09:53
                            Dla jasności. Żona zażądała informacji mailem kiedy będę dzień wcześniej.
                            Obydwoje jesteśmy ścisłymi umysłami i dla mnie dzień wcześniej to jej jak na
                            poczcie. Liczy sie stempel pocztowy. Rano mozna pocztę sprawdzić.
                            • aneta-skarpeta Re: mail po 22 02.12.09, 10:26
                              michszyb napisał:

                              > Dla jasności. Żona zażądała informacji mailem kiedy będę dzień
                              wcześniej.
                              > Obydwoje jesteśmy ścisłymi umysłami i dla mnie dzień wcześniej to
                              jej jak na
                              > poczcie. Liczy sie stempel pocztowy. Rano mozna pocztę sprawdzić.

                              mozna, mozna - wszytsko można, ale nie zawsze tak sie da.

                              tylko ja odbieram to złośliwie troszke, wyslesz o 23.59 i uznajesz
                              ze dzień wczesniej to dzień wczesniej

                              wszystko ok, tylko sam pewnie dobrze wiesz, że przy dwójce małych
                              szkrabów, spieszac sie do pracy, na zakupy, do babci etc nie zawsze
                              odbierzemy maila o 6 rano, zeby ew. zmienic plany

                              mysle ze "dzien wczesniej" oznacza porę popołudniową lub rano zeby
                              był czas choc by zmienić plany, albo zastanowic sie jak to połączyć

                              dla mnie mail dzień przed o 22 to zwykła złosliwosc- tymbardziej, ze
                              po ludzku mozna go po prostu nie odebrac ( bez złosliwości) go NA
                              CZAS

                              i tutaj niestety widze Twoją złosliwość i brak zrozumienia żony

                              ( a naprawde bardzooooo staram sie być obiektywnasmile)
                            • lima hahaha 02.12.09, 11:33
                              ależ doskonale wiemy dlaczego tak późno wysłałeś maila smile)))
                              chyba nie myślisz, ze tu siedzą osoby niedoświadczone, zielone i naiwne.
                              "chciała mieć dzień wcześniej to będzie miała w ostatniej chwili! i niech tylko
                              mi podskoczy!mam dowód że ona jest zła i łamie ustalenia!już ja ją nauczę!" i
                              ten stresssssss który do 14 dnia następnego Cię zżerał...

                              i już proszę nie błaznuj tłumaczeniem, że oboje jestescie ścisłymi umysłami więc
                              powinna odebrać o dowolnej porze, bo wychodzisz coraz bardziej na specjalnie
                              złośliwego i jak ktos wyżej napisał, nieliczącego się z dziećmi ale ich kosztem
                              zdobywającego haki na żonę. a to niskie niskie niskieee...

                              naprawdę podziwiam kobietę coraz bardziej, że przy tego typu twoim chojrakowaniu
                              jeszcze z Tobą normalnie stara się rozmawiać.
                              • michszyb Re: hahaha 02.12.09, 11:59
                                Lima.

                                Ok, może wysłąłem za późno. Ale nie zrobiłem tego złośliwie. Miałem dużo
                                pacjentów wieczorem i zrobiłem to pomiedzy.

                                > naprawdę podziwiam kobietę coraz bardziej, że przy tego typu twoim chojrakowani
                                > u
                                > jeszcze z Tobą normalnie stara się rozmawiać.



                                Uważasz że ona ze mną rozmawia?

                                Phii
                                • lima Re: hahaha 02.12.09, 14:25
                                  Jeśli nie zrobiłeś tego złośliwie, to zrobiłeś to bezmyślnie i niedbale(nie
                                  szanując odbiorcy). I jedno i drugie równie szkodliwe. Ktoś tu w wątku opisywał
                                  podobną scenę, gdzie ex wysłał list by miec pieczątkę, że "powiadomił" żonę, a
                                  zanim przyszedł list on wkroczył z wyrywajac dzieci by "egzekwować swoje prawa".
                                  Cały czas masz ten sam problem : nie dbasz o odbiorcę komunikatu i histerycznie
                                  reagujesz gdy nie pozwala ci robić co ty chcesz.
                                  Prowadzisz wojnę z zoną by jej coś "udowadniać" i mieć dzieci dostępne z dnia na
                                  dzień, z godziny na godzinę jak akurat masz wolne a nie dbacie wcale o dzieci i
                                  ich spokój. Jeśli chciałeś mieć dzieci zawsze przy sobie to nie trzeba było
                                  opuszczać rodziny. Opuściłeś i już nigdy nie będzie tak samo, że przychodzisz do
                                  zycia exżony kiedy chcesz, więc lepiej się z tym pogódź.

                                  > Uważasz że ona ze mną rozmawia?
                                  maile które zacytowałeś, świadczą wyrażnie, że kobieta mimo Twoich chaotycznych
                                  zachowań jeszcze usiłuje rozmawiać. Jeśli będziesz jej wydzierał dzieci to
                                  przestanie.

                                  Mogłes ustalić na dwa miesiące wcześniej określone dni spotkań z dziećmi, potem
                                  ustalić sobie dyżury. Założę się że po 2-3 miesiącach regularnego odbierania i
                                  odwożenia dzieci, zona by nie miała nic przeciwko, gdy sporadycznie w miesiącu
                                  by się zdarzyło że któryś dzień przekładasz. Ty wolisz wersję : dziś nie mój
                                  termin ale za godzinę przyjeżdżam i chcę mieć dzieci do dyspozycji, jak smiała
                                  je zawieźć do babci! I masz co sam stworzyłeś..
                                  Prosta droga do otwartej wojny i nie płacz potem, że "żona ci ogranicza dostęp
                                  do dzieci", ona ci ogranicza dostęp do robienia w jej nowym zyciu bajzlu.
                                  • michszyb Re: hahaha 02.12.09, 16:02
                                    Tylko w tym szkopuł, ze ja odszedłem, zeby nie musieć mieć na WSZYSTKO zgody od
                                    mamusi-żonusi.
                                    To jej mnie takie od zawsze traktowanie doprowadziło do miejsca w którym jesteśmy.

                                    A teraz koniec. I będę robił jak JA uważam za stosowne. W granicach prawa i
                                    dobra dzieci.
                                    • nowel1 Re: hahaha 02.12.09, 19:27
                                      Potrzebujesz terapii.
                                      Dla dobra Twoich synów.
                                      • michszyb Re: hahaha 02.12.09, 21:04
                                        Jasne

                                        A może lepsza zamiast terapii by była publiczna egzekucja?
                                        • aneta-skarpeta Re: hahaha 02.12.09, 21:12
                                          michszyb napisał:

                                          > Jasne
                                          >
                                          > A może lepsza zamiast terapii by była publiczna egzekucja?


                                          nie bardzo...dzieci szkoda
                                        • nowel1 Re: hahaha 02.12.09, 21:24
                                          Terapia nie jest karą.
                                          Nie możesz sobie poradzić ze złością na żonę za lata upokorzeń. Nic
                                          dziwnego.
                                          W interesie Twoich synów jest, żeby ktoś Ci pomógł zacząć sobie radzić
                                          z tym inaczej niż w dotychczasowy sposób.
                      • kacprus triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 09:58
                        wiecie tak sobie myśle, ze to fajnie ze michal spotyka sie z chlopakami itd.
                        ex reaguje tak - to mormalne.
                        dla mnie to nie jest dziwne ze facet pisze o spotkaniach miedzy dyzurami,
                        bynajmniej nie wykreca sie spotkaniami z inna kobieta tylko praca.ale to nieistotne.
                        Ja od pnad roku, nie wiem kiedy moje dzieci beda spedzac czas z ojcem.
                        syn ma 8 lat i tatus czuje sie taki beztroski ze umawia sie z nim przez komórke
                        nie informujac mnie o tym kiedy bierze i odwiezie dzieci.
                        ale oczywiscie w wywiadzie kuratorskim bierze dzieci co weekend i nawet 2 dni w
                        tygodniu.
                        Dziwne to dla mnie bo jak sam syn zeznal dawno temu: tata powiedzial ze nie
                        bedzie bral nas co tydzien za kare, bo podalas go do komornika!
                        tak tak, 8 letnie dziecko wie co to komornik i jaka to mamam glupia bo go podala
                        do komornika i stracil pieniadze!
                        P.Kurator proponowala zlozenie wniosku do sadu o uregulowanie kontaktow ale
                        dlaczego dzieci maja sie z nim widywac wtedy co sad wskaze a nie wtedy kiedy
                        naprawde potrzebuja??
                        wiec nie wiem jak ty to zrobilas kobitko ze masz to dogadane, bo u mnie sie nie da.
                        jego grafik zalezny jest od przegranej w sadzie, komornika, newsów w moim
                        temacie, wlasnych wycieczek z dupencją to do paryza to do rzymu czy Afryki....

                        mimo wszystko gratuluje
                        • triss_merigold6 Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:19
                          Ja eksa zostawiłam. Za to, że najkrócej mówiąc po urodzeniu dziecka
                          zaczął mnie traktowac jak wielofunkcyjny sprzęt domowy i przestał
                          się ze mną liczyć. Oraz nie poświęcał mi czasu. Miliardy próśb,
                          gróźb, tłumaczeń etc. i jak grochem o ścianę.

                          Eks syna bardzo kocha i zawsze się nim zajmował mniej lub bardziej.
                          Jak nie przyjeżdżał, bo zabalował to dzwoniłam do teściowej i
                          mówiłam, że złamas pochlał a dziecko czeka i ryczy. Eksowi na
                          poczucie odpowiedzialności wsiadałam równo. Pracowałam i pracuję
                          więc tu znakomity argument, żeby się angażował w opiekę nad
                          dzieckiem w czasie choroby: wolisz, żebym zostawiła pracę i
                          egzekwowała alimenty też na siebie? Przedstawiałam za przykład
                          swojego kochanka i obecnego partnera, który małym zajmował się bez
                          fochów. Groziłam, że odwiozę dziecko i zostawię mu pod drzwiami.
                          Ja pomysłowa jestem i mam zero oporów. Inna rzecz, że eks chciał i
                          chce się widywać z synem i wychowywać go.
                          Teraz jestem negocjacyjna, jak eks dzwoni, że mu coś w pracy wypadło
                          to luz, przyjedzie następnego dnia, weekendy też dość elastycznie
                          ale co drugi weekend zabiera potomka do siebie, bo ja dorabiam.
                          Argument - "dorabiam po to, żeby DZIECKO miało full wypas - wyjazd
                          na ferie, atrakcje rózne, zabieg medyczny prywatnie etc. Dasz mi?
                          Nie, bo nie masz więc przynajmniej się zajmij."
                          • kacprus Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:32
                            hehe
                            czytam to co napisalam i sie usmiecham.
                            oczywiscie on ma prawo do dzieci! nie umarł! jest ojcem!placi alimenty!
                            Ale gdy prosze zeby wzial dzieci bo mam prace- NIE,
                            Nie raz bral na week a przywozil w niedziele o 12 z pretensjami gdzie ja jestem
                            bo on dzieci na obiad przywiozl bo skoro placi alimenty to drugi raz wydawac
                            (zeby zrobic obiad) nie bedzie! i mam 10 minut zeby wrocic do domu!
                            Obecnie nie pracuje wiec caly swoj czas poswiecam dzieciom.
                            Zeby bylo smiesznie place wlasnemu ojcu dzieci pieniadze na utrzymanie dzieci
                            podczas np 5 dni kiedy sie nimi zajmuje gdy ja jestem na szkoleniu np.
                            Tatus bierze dzieci na wakacje nad morze (dostaje 60% zwrotu kosztow z
                            socjalnego) pod warunkiem ze zaplace dzieciom po 200 zl za szt. kieszonkowego bo
                            jak nie to nie wezmie dzieci nad morze i powie im ze to moja wina!
                            Jak dojsc z takim do porozumienia.
                            prosilam tysiac razy- bierzesz dzieci- zadzwon i mi powiedz o tym!Od roku nie
                            dostosowuje sie do tego.
                            Alimenty na mnie??? Wysmiał mnie!
                            Sytuacja z wczoraj.
                            Tatus wakacjuje sie w Afryce ze swoja dupencją, godzina 23.45 syn dostaje smsa
                            od taty: przyjade po was w srode po godz. 16. do zobaczenia!

                            ....
                            • chalsia Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:57
                              > Tatus bierze dzieci na wakacje nad morze (dostaje 60% zwrotu kosztow z
                              > socjalnego) pod warunkiem ze zaplace dzieciom po 200 zl za szt. kieszonkowego b
                              > o
                              > jak nie to nie wezmie dzieci nad morze i powie im ze to moja wina!
                              > Jak dojsc z takim do porozumienia.

                              Nie ma z takim porozumienia. Nie potrafiłaś ustanowić granic i on włazi Ci na
                              głowę. I będzie dalej tak robił, od Ciebie jedynie zależy czy dalej tak będzie.
                              Postaw granice i ich konsekwentnie przestrzegaj, a jesli Ci to słabo idzie -
                              sądowe ustalenie kontaktów, sadowo orzeczone alimenty i zelazna konsekwencja w
                              przestrzeganiu obydwu.
                              Czego Ty się boisz? Że on powie dzieciom, ze z Twojej winy nie wział ich na
                              wakacje? Przeciez to krótka piłka jest. Utrzymujesz je, ojciec też ma taki
                              obowiązek, Ciebie nie stać, żeby jeszcze ojcu dopłacac pieniądze. Przeciez gdyby
                              naprawde chciał wziąc dzieci, to by wziął, a tak szuka tylko wymówki.
                            • michszyb Afryka? 02.12.09, 10:03
                              Nie rozumiem? Stać go na wczasy w Afryce, a żąda dla dzieci kieszonkowego? Taki
                              skąpy, czy biedny? Nie rozumiem.
                              • kacprus Re: Afryka? 02.12.09, 19:09
                                NIE wnikam czy go stac czy nie, w kazdym badz razie raz sie odezwalam w sprawie
                                wakacji nad morzem, ze jak to ja mam dac pieniadze na dzieci, skoro on dostaje
                                60% zwrotu poniesionych kosztow za wyzywienie i noclegi (pomijam fakt ze dzieci
                                spaly pod namiotem, jak zrelacjonowalo dziecko, tatus spal na materacu z synem a
                                corka spała...w pontonie nadmuchanym)i dostałam prykaz, przepraszam za wyrazenie
                                odpierdolenia sie od jego i dzieci wakacji smile

                                fakt ze 600 zl poszlo na ksiazki dla dzieciakow we wrzesniu- jego to nie
                                interesuje bo placi 400 zl alimentow i on nie wnika a jak bede skakac to poda o
                                zmniejszenie.

                                Idiota mocno zakochany w dalszym ciagu kipiacy z nienawisci smile
                                Ale kim jest czlowiek ktory zdradza swoja nowa przyszła malżonkę smile
                                Az mi zal tej kobiety, dosłownie zal!
                                mam nadzieje ze kiedys zadzwoni i powie to co powinna
                          • michszyb Normalne kobity. 02.12.09, 09:59
                            I to mnie zastanawia.
                            To już nie pierwszy post w którym czytam, ze matce zalezy na kontaktach dziecka
                            z ojcem. Znaczy są normalne kobity.
                            • aneta-skarpeta Re: Normalne kobity. 02.12.09, 10:27
                              michszyb napisał:

                              > I to mnie zastanawia.
                              > To już nie pierwszy post w którym czytam, ze matce zalezy na
                              kontaktach dziecka
                              > z ojcem. Znaczy są normalne kobity.


                              są i jest ich wiecej niz myslisz- sa tez ojcowie, którzy wcale nie
                              myśla o dobru dzieci. To zalezy od ludzi , a nie od płci
                              • kacprus Re: Normalne kobity. 02.12.09, 19:20
                                no niestety moj byly maz wlasnie jest typem takiego czlowieka co potwierdza
                                opinia fachowcow z osrodka (w listopadzie mielismy badania).
                                Ojciec dzieci nie rozumie potrzeb dzieci i jest wylacznie zapatrzony w konflikt
                                z matka dzieci....
                                ahh chyba sobie wstawie ta opinie w ramke smile
                                • sonia_30 Re: Normalne kobity. 02.12.09, 20:19
                                  "ahh chyba sobie wstawie ta opinie w ramke smile"

                                  Zamierzasz się nią katować? bo chyba nie podziwiać ?
                                  • kacprus Re: Normalne kobity. 02.12.09, 20:50
                                    miła nie jest, ale nie dla mnie.
                                    Miło jest czytac ze dzieci ogólnie mówiac sa za mna, kochaja i szanuja bo on
                                    robi wszystko zeby tak nie bylo.

                                    szczegolny fragment jest te best gdy corka zeznaje ze tata powiedzial ze mama ze
                                    swoim narzeczonym pojechala nad morze a nas ze soba nie wziela i wcale nie jest
                                    na kursie 200 km od domu, bo ja widzialam go w Brzegu i wcale nie jest z mama
                                    nad morzem. Tato klamie!
                                    heh... zabawne prawda?

                                    az boje sie podjac pracy bo tatus bedzie tlumaczyl dzieciom ze mama nie jest w
                                    pracy tylko sie łajdaczy po miescie.
                                    • sonia_30 Re: Normalne kobity. 02.12.09, 21:57
                                      Dla mnie smutne... nie zabawne...
                            • kacprus Re: Normalne kobity. 02.12.09, 19:17
                              tak, zawsze mi zalezalo!
                              i zalezy!
                              one tesknia za nim, rozmawiamy czesto, ale juz mam dosc gdy dzieci wracaja do
                              domu i "zdaja relacje" ze jestem lajza, złodziejka, kosmitka.....(zaoszczedze wam)
                              Kiedys sie tym przejmowalam a teraz gdy dzieci to mowia, smieje sie do lez- a
                              dzieci ...wraz ze mna.
                              Wiedza ze tato mowi takie rzeczy ale jest to nieprawda. przestaje reagowac.
                              stalo sie to zabawne poprostu.
                              nie chce zeby spotykal sie z dziecmi w tym i tym dniu- bo sad kazał, to bezsensu.
                              Dzis jednak postawilam na swoim i powiedzialam mu ze niestety ale 1001 i ostatni
                              raz go prosze o informowanie mnie kiedy spotyka sie z dziecmi i kiedy ich odwozi.
                              To kazal mi sie zajac gotowaniem, bo dzieci glodne chodza!
                              paranoja!
                        • chalsia Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:40
                          > P.Kurator proponowala zlozenie wniosku do sadu o uregulowanie kontaktow ale
                          > dlaczego dzieci maja sie z nim widywac wtedy co sad wskaze a nie wtedy kiedy
                          > naprawde potrzebuja??

                          masz złudzenia i to duże.

                          czyli wolisz jednak by to było wedle uznania i widzimisię ojca, bo z Tobą
                          spotkań nie uzgadnia i jak widać (akcja po komorniku) potrzeb dzieci także nie
                          uwględnia.
                          W ytakiej sytuacji ustalenie sadowe jest jednak lepsze, bo wprowadza regularnośc
                          w życie dzieci.

                          PS. moje dziecko w podobnym wieku dowiedziało się o komorniku, nie ode mnie
                          przeciez smile
                          • kacprus Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:50
                            strasznie sie waham jesli chodzi o to sadowne uregulowanie.
                            Bo ja poza tym jak zeznaja dzieci po wizytach u ojca, ze jestem kosmitka, klamca
                            i maja mnie nie sluchac bo ich ciagle okłamuje, łajzą itp itd, jestem dosc
                            elastyczna i wole sie porozumiec co do tych spotkan.
                            Wiem ze jesli bedzie sadowny nakaz to i tak tego nie bedzie przestrzegał i
                            bedzie mial to gdzies!
                            Wole, abysmy dziecmi zajmowali sie rownomiernie, gdy on ma prace czy inne
                            ciekawe zajecia to ja sie opiekuje dziecmi a gdy ja potrzebuje isc do pracy zeby
                            bral dzieci bez zadnego ale, a nie ciagle robienie mi na zlosc.
                            zreszta wnioski z RODK jak mowi opinia, ojciec ma ograniczony wglad w potrzeby
                            dzieci i najbardziej skupia sie na konflikcie ze mna niz na faktycznych
                            potrzebach dzieci.
                            A ja glupia potrafilam panu psychologowi powiedziec ze to dobry czlowiek tylko
                            troche sie zagubil....
                            • chalsia Re: triss jak ty to robisz????zdradz tajemnicę! 01.12.09, 10:58
                              > Wiem ze jesli bedzie sadowny nakaz to i tak tego nie bedzie przestrzegał i
                              > bedzie mial to gdzies!

                              ale wtedy Ciebie to już nie obchodzi, bo Ty się będziesz trzymać wyroku.
                      • lima Re: Wzruszająca wrażliwość 01.12.09, 19:28
                        Dokładnie Triss o to chodzi. Ja mam przykład znajomej, która pozwoliła exowi
                        wejsc sobie na głowę, manipulował ją jak chciał bo to ona chciała rozwodu. Ex
                        mąż zawsze z hasłem dobra dzieci na ustach robił co chciał, wyrabiał rzeczy,
                        które do prokuratury się nadawały, ale przeciez dobra była żona nie będzie
                        przeciwko ojcu dzieci występować. Chciała być tą dobrą zgodną matka, która nigdy
                        nie bedzie ojcu dzieci ograniczać do nich dostępu, ani go na alimentach skubać,
                        pilnowała by dzieci ojca nie traciły, wręcz wypychała je do niego. Sama dzwoniła
                        za byłym by przyszedł, by dzieci gdzies zabrał, oddawała mu pieniądze z
                        groszowych alimentów jesli im lody kupił, a gdy ex się z najstarszym synem
                        pokłócił to zawracał w połowie drogi z wycieczki i odstawiał dzieci do domu z
                        awanturą, że to przez zachowanie i przykład matki dzieci go nie szanują. Ex
                        potrafił zabrać dzieci na zakupy i po paru godzinach dzwonił do byłej zony z
                        pytaniem czy mu odda pieniądze jeśli dzieciom kupi obiad bo jesli mu nie odda to
                        on odwiezie głodne dzieci. Albo wpadał do mieszkania o 23 w nocy z mrożoną kawa
                        i lodami dumny z siebie, że się postarał i dzieciom przywiózł więc maja
                        natychmiast zjeść. A ona ciągle się starała żeby ex wiedział że dostęp do
                        dzieci ma zawsze.
                        Efekt po roku od rozwodu taki, ze o alimenty musi go błagać, w tym miesiacu
                        dostała od niego 100 zł i stwierdzenie, że więcej nie ma więc nie da. A kilka
                        dni temu zadzwonił do niej z pytaniem czy na pewno on jest biologicznym ojcem
                        dzieci(dzieci kilkunastoletnie i podobne) bo z jej kurewskim charakterem to mogą
                        nie być jego.
                        I to ma na własne życzenie kobieta, która nie ustawiła sobie odpowiednio relacji
                        ona-dzieci-ex na samym początku. Teraz z bezsilności płacze, ze dlaczego tak z
                        nim ma, jeśli przeciez "z nią zawsze można się dogadać" . Z nią można, ale nie z
                        nim i nie jej metodami.
                        acha. A dzieci same jej mówią, ze z ojcem spotykać się nie chcą bo wiecznie
                        jakimś konfliktem się to skończy.
                        • michszyb Re: Wzruszająca wrażliwość 02.12.09, 10:17
                          Ona ma to na własne życzenie, bo wzięla sobie na ojca dzieci zwykłą niedojdę
                          życiową i pajaca.
                          • aneta-skarpeta Re: Wzruszająca wrażliwość 02.12.09, 10:29
                            michszyb napisał:

                            > Ona ma to na własne życzenie, bo wzięla sobie na ojca dzieci
                            zwykłą niedojdę
                            > życiową i pajaca.


                            a Ty masz problemy z zona na własne zyczenie, bo sobie wybrałes
                            taka babe a nie inną

                            do czego prowadzi takie stawianie sprawy?
        • lampka_witoszowska Re: Sbelatko :) 30.11.09, 23:55
          niemój zapowiadął swego czasu, że odbierze (jego słowo) 1,5 roczną
          dziewczynkę mamie, czyli mnie, bo nie pracuję, tylko zajmuję się
          dzieckiem na urlopie wychowawczym, przy czym najważniejszym dla
          niego zagadnieniem był fakt, że jest to urlop bezpłatny - więc
          jestem niewydfolna finansowo

          ... to cudowne, że tak kocha córkę, że chciał ją odebrać smile)))
          aaa, nie wie o dziecku prawie nic

          to cudowne smile
          bo zajmuje się zabawą z dzieckiem i nawet ząbki jej ostatnio
          oglądał smile))
          • krezzzz100 Re: Sbelatko :) 01.12.09, 07:57
            A mój eks swój hm.."światopogląd" zawarł w stwierdzeniu: "z czasem zapomną o
            Tobie". Tak kochał swoje dzieci, że mniemał, iż zapomną o matce...

            No i czy nie cudowne?
            • luciva Re: Sbelatko :) 01.12.09, 10:09
              Mich, problem lezy chyba w jakości komunikacji a raczej braku jej.
              Nie wiem, wydaje mi się, że Ty nie widzisz, że z Twojje strony ta komunikacja
              jest niepoprawna.
              Twoja zona a zwłaszcza dzieci mają prawo do zaplanowanego zycia, stałego rytmu
              itd. Miejsce dzieci jest przy matce, rozumiem, że tak zdecydowaliście.
              No niestety, ale takie są konsekwencje rozbijania rodziny - musisz pogodzić się
              z tym, że skoro Ty "odwiedzasz", powinieneś uzgodnić, czasem się dostosować itd.
              centrum zycia dzieci, to miejsce gdzie jest mama - nie mogą robijac się na dwa
              światy.

              Odróćmy sytuację - masz dzieci pod opieką, nagle wpada zona i je zabiera bo ona
              napisała maila wczoraj.
              Wyobraź sobie, że nie każdy spradza pocztę co sekundę - zwłaszcza w nocy, nie
              każy ma powiadomienie na komórkę czy co tam. Zwłaszcza przy takich maluchach -
              sprawdzenie poczty dwa razy dziennie, to już sukces a jak jeszcze dołożyć sprawy
              zawodowe, inne.......
              Poza tym - tak istotne kwestie ustala się za pomocą rozmowy ( w oczy,
              telefonicznej) a nie mailem czy sms-em. Tak, żeby od razu usłyszeć do druga
              strona ma do powiedzenia.

              Czy widzisz teraz w czym tkwi błąd?
              • sonia_30 Re: Sbelatko :) 01.12.09, 10:31
                Ale informowanie mailem w środku nocy jest celowe - chodzi o to by
                było potwierdzenie że takowa wiadomość od Michszyba wyszła, a że
                żona nie odczytała to już jej problem.
                • chalsia Re: Sbelatko :) 01.12.09, 10:51
                  sonia_30 napisała:

                  > Ale informowanie mailem w środku nocy jest celowe - chodzi o to by
                  > było potwierdzenie że takowa wiadomość od Michszyba wyszła, a że
                  > żona nie odczytała to już jej problem.

                  he he przypomniało mi się z własnej historii - kiedyś eks w pewien wrześniowy
                  piątek mailem wieczorem (jakoś koło 22) powiadomił mnie, że następnego dnia
                  zabiera dziecko (które dopiero co rozpoczęło karierę przedszkolną) na 2 tyg na
                  wakacje i mam je przygotowac na wyjazd. Maila nie odczytałam, bo wróciłam tego
                  dnia z podrózy służbowej koło 23. Żeby było bardziej formalnie tongue_out, wysłał też
                  do mnie list polecony z potwierdzeniem odbioru o tej samej treści.
                  No i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy o 9 rano w sobotę eks stanął u mych
                  drzwi. List polecony dotarł do mnie w poniedziałek, maila tez dopiero wtedy
                  odebrałam.

                  PS. wtedy w sobotę awantura była taka, ze musiałam wezwać policję w sprawie
                  naruszenia miru domowego.

                  PS. 2 - cała sytuacja miała miejsce w miesiac po sądowym ustaleniu kontaktów, w
                  ktorym przyznano ojcu m.in. 2 tyg wakacji LATEM. Eks wiedział, ze się z wyrokiem
                  nie zgadzam i składam apelację.
                  • sonia_30 Re: Sbelatko :) 01.12.09, 13:09
                    To jest "kreowanie rzeczywistości w wiadomym celu", cytując
                    Michszyba wink
                    • sbelatka Re: Sbelatko :) 01.12.09, 18:01
                      zapewne, zapewe, zapewne..
                      paru Waszych, naszych exów zrobiło kilka nie do zaakceptowania numerów
                      ale
                      obecnośc ojca w życiu dziecka - jest wartością
                      i należy - będąc odpowiedzialną matką - dążyć do tego, zeby te kontakty
                      ojca z dzieckiem byly jak najlepsze i najczęstsze

                      tak, świadomie napisalam - dążyć..

                      czasem nawet przymukając oczy na jakieś nie-całkiem zachowania exów...

                      tak, w imie dobra dziecka..
                      będe tej tezy bronić - bez względu na to co w poszczególnych przypadkach
                      zrobił jakiś ten czy ów ex...

                      oczywiście - nie mówię o poniżaniu się czy narażaniu dzieci na kontakt z
                      nietrzeźwym czy naćpanym itd.

                      kłopocik polega na tym, ze często ( nie oznacza zawsze) po latach złego
                      traktowania nas przez exa, po zdradzie czy jakimś wrednym numerku exa -
                      odreagowujemy naszą złośc i co tam jeszcze kto ma..

                      zapominając o tym, ze dziecięta nawet jesli byly zaniedbywane przez
                      ojca - to i tak go kochaja i tak ( wiem, to cholerna niesprawiedliwość)
                      najczęsciej chcą tych kontaktów z ojcem

                      i na dodatek jest dla tych dzieci taki milusi.. buc jeden... teraz to
                      pokazuje.. a przez całe lata to sie dzieckiem nie intesresowal.. a baby
                      to sobie poszukal... a na pewno na złośc nam chce sie teraz spotykać z
                      dzieckiem

                      i teraz to my mu pokażemy
                      niech ładnie poprosi, niech staje na ugiętych łapkach , niech...
                      a jak nie - to niech spada..
                      będziemy miec spokój...

                      a uczucia dzieci..?
                      no pzrzeciez widzą co to za buc z tego ojca..
                      w końcu znalazł sobie kochanke i nas zostawił
                      w końcu przeciez nigdy nie mial czasu dla dziecka..
                      a dla nas był wredny

                      ok, może mi łatwo mówić - bo moj ex jedynie sobie znalazł mlodociana
                      sekretarkę a poza tym to raczej byl w porzo..
                      z dziecmi sie spotyka często i jest dla nich w zasadzie dostepny
                      dzieci go uwielbiają i na spotkania z nim latają z entuzjazmem
                      w terminach, ktore jakoś sie ustaliły - ale raczej według jego
                      preferencji..

                      co jest dla mnie po prostu do przyjęcia bo mlode już nie noszą pieluch -
                      więc czy to wtorek czy środa to mi z grubsza wszytsko jedno...

                      a to co mi sie nie podoba i z czym sie nie zgadzam - to uzywanie zbyt
                      ostrych słów kierowanych do ludzi, OCENIANIE ich po prostu...

                      od strony językowej łatwo ocenę poznać - ty jestes, ona/on jest...

                      bardzo fajne jest też mówienie ludziom co myslą... i jakie są ich
                      intencje
                      to wszystko w opariu o wspólpracę z kryształową kulą..

                      a poza tym - to pozdrawiam
                      i osbiście bardzo się cieszę, ze jakoś tak postrzegam świat raczej jako
                      pozytywne miejsce a ludzi jako pozytywne elementy tego świata..

                      i nie wiem komu mam dziekowac za to, że nie musze (nie czuje takiej
                      wewnętzrnej potrzeby) wszędzie węszyć złej woli, podstępów, bać sie,
                      niedowierzac ...

                      i to nie je bajka.. a fakt... że mam wiarę w cłowieka i zakładam, ze ma
                      dobre intencje..
                      choc czasem mu sie nie udaje coś...

                      no to obejrze sobie jakis serialsmile



                      • lampka_witoszowska Re: Sbelatko :) 01.12.09, 18:43
                        obecnośc ojca w życiu dziecka - jest wartością

                        własnie
                        obecność, a nie walka z byłą żoną
                        tym bardziej, że ona nei ogranicza, tylko usiłuje dopasować do
                        również swoich planów, jak wynika z opisów

                        > i należy - będąc odpowiedzialną matką - dążyć do tego, zeby te
                        kontakty
                        > ojca z dzieckiem byly jak najlepsze i najczęstsze

                        czy jak najczęstsze oznacza oddanie dziecka pod stałą opiekę ojca,
                        jeśli on tylko wyrazi taką wolę?

                        bo jesli on wyrazi, a ona się nei zgodzi - to już jest ograniczanie,
                        prawda?

                        a poza tym - to pozdrawiam również smile
                        i również się cieszę, że postrzegam świat raczej jako pozytywne
                        miejsce a ludzi jako dobre istoty smile
                        ale ja wiem komu mam dziekowac za to, że nie muszę węszyć złej woli,
                        podstępów, za to myślę logiczne i nie muszę udawać, że wszędzie
                        widać tylko dobro - bo je widać, a jeśli ludzie czasem błądzą - to
                        jak zechcą, to zweryfikują swoje podejście, jeśli im to
                        podpowiedzieć smile

                        nie obejrzę serialu smile Młoda woła jabłuszko i wspólnej zabawy smile
                        • sbelatka Re: Sbelatko :) 01.12.09, 18:58
                          nie myśle, ze należy nadstawiac drugi policzek

                          natomiast uważam, ze warto sie wznosić ponad...szczególnie w ważnych
                          sprawach..

                          zabawa z wymianą opinii polega na tym, ze każdy może zosatć ze swoimi
                          przekonaniami, co natabene jest najczęstsze..

                          i jakie to szczęście, ze moje mlode chcą już jedynie gadać... a
                          jabłuszko biorą sobie same
                          i zdaję sobie sprawę, ze wiek moich mlodych pozwala mi spokojnie
                          podchodzic do ich kontaktów z ojcem..
                          bo prawie w żaden sposób nie jestem uzależniona od terminów tychże...
                          • lampka_witoszowska Re: Sbelatko :) 01.12.09, 20:16
                            eeetam
                            moja przy zabawie też chce dużo gadac, głównie pytając "dlaczego?" smile
                            lubię to smile
                            i spokojnie podchodzić do kontaktów Młodej z ojcem jest dla mnie
                            normą, zawsze było - nawet jak szalał i Młoda była wystraszona, to
                            spacer odbębniałam z przyjemnością ja i już smile

                            - natomiast całkiem osobną kwestią jest, że jej ojcu jakoś to trudno
                            przychodziło i przychodzi nadal, nerwowy jest czegóś...
                        • michszyb Re: Sbelatko :) 02.12.09, 10:14
                          Lampka, mam wrażenie że kreujesz sie na straszną idiotkę?

                          No bo:
                          > własnie
                          > obecność, a nie walka z byłą żoną
                          > tym bardziej, że ona nei ogranicza, tylko usiłuje dopasować do
                          > również swoich planów, jak wynika z opisów

                          Ona była w pracy, dziecko schowane w szafie u babki. Jakich planów?

                          Choć w sumie masz rację. To był plan. "Jak porwać dziecki i wkurwić ojca" Udało się.
                          • lampka_witoszowska Re: Sbelatko :) 02.12.09, 18:44
                            michszyb napisał:

                            > Lampka, mam wrażenie że kreujesz sie na straszną idiotkę?

                            a dokładnie to naprawdę pytasz mnie, czy masz takie wrażenie? nie
                            wiem - jak masz, to pisz jako stwierdzenie może... a jak chciałeś
                            zapytac, czy ja mam takie wrażenie - nie, aniołku, nie mam - mam za
                            to pewność, że zbroja ci już trochę przeszkadza, szczególnie
                            przyłbica
                            bo nic nei dociera z tego, co pisza inni


                            >
                            > Ona była w pracy, dziecko schowane w szafie u babki. Jakich planów?

                            jak dziecko zareagowało na trzymanie siłą w szafie?
                            big_grinDD
                            dawkujesz dane żeby się bawić czy manipulujesz - czy o co ci chodzi?
                            o przyznanie racji? kilka osób przyznało - mało ci? wszyscy muszą
                            przytaknąć czy własciwie co jest? bo inne zdanie cię wyraźnie nie
                            interesuje

                            >
                            > Choć w sumie masz rację. To był plan. "Jak porwać dziecki i
                            wkurwić ojca" Udało
                            > się.

                            czytasz w jej myślach?
                      • michszyb Re: Sbelatko :) 02.12.09, 10:10
                        Sbelatko, jesteś niezwykłą kobietą.
                    • michszyb Re: Sbelatko :) 02.12.09, 10:07
                      teraz to się wzruszyłem. Chyba pierwszy raz w życiu ktoś mnie cytuje. Pal licho
                      kontekst.
              • michszyb Przy matce??? 02.12.09, 09:56
                Miejsce dzieci jest przy matce, rozumiem, że tak zdecydowaliście.

                Nie nei zdecydowaliśmy. A gdy widzę jak moja żona cynicznie wykorzystuje dzieci
                do walki ze mną to zastanawiam się poważnie nad uratowaniem dzieci przed
                nadmiernym zalewem matczynego jadu.
                • bramstenga Re: Przy matce??? 02.12.09, 11:42
                  Realnie: w jakim zakresie jesteś w stanie zapewnić opiekę nad dwu- i
                  czterolatkiem, skoro Twoja praca polega na całodobowych dyżurach?
                  ~bramstenga
                  • michszyb Re: Przy matce??? 02.12.09, 11:58
                    A jak robią to ludzie którzy chodzą do pracy? Z dyżurów mogę zrezygnować.
                    • aneta-skarpeta Re: Przy matce??? 02.12.09, 12:02
                      michszyb napisał:

                      > A jak robią to ludzie którzy chodzą do pracy? Z dyżurów mogę
                      zrezygnować.


                      mają w zyciu rutyne, która tak bardzo potrzeban jest dziecku w
                      takim wieku

                      a dlaczego teraz nie zrezygnujesz z dyzurów?
                      • michszyb Re: Przy matce??? 02.12.09, 12:12
                        Zarabiam na życie. Nie tylko swoje.

                        Dyżury to też rutyna. Zwykła praca.
                        • aneta-skarpeta Re: Przy matce??? 02.12.09, 12:19
                          michszyb napisał:

                          > Zarabiam na życie. Nie tylko swoje.

                          ale jak bedziesz mial dzieci przy sobie to tez bedziesz musiał
                          zarabiac, a skoro zdradziles i zostawiles to przy rozwodzie zona
                          moze zazyczyć sobie alimentów na siebie, żeby jej sie poziom zycia
                          nie zmienił

                          wiec tez bedziesz miał wydatki


                          >
                          > Dyżury to też rutyna. Zwykła praca.


                          tylko, ze trudno o taka zwykłą rutyne przy dyzurach 24 h

                          wiadomo, ze to czasem trzeba jakos ułozyc. Uderzyło mnie raczej to,
                          że teraz bierzez dyzury np w święta, zeby zarobić, a jakbys miał
                          dzieci przy sobie to nagle juz nie musisz

                          moze jakbys teraz brał mniej dyzurów, albo nie wtakie dni jak świeta
                          to łatwiej byłoby sie dogadać?

                          poza tym- rozwód i unormowanie prawne alimentów itd ułatwiłoby Wam
                          zycie. Pytanie tylko, czy sie nie boisz iśc do sądu?
                          • michszyb Re: Przy matce??? 02.12.09, 15:58
                            Kurcze, ale ja pracuję nie bo lubię tylko bo mam zobowiązania finansowe. to
                            chyba dobrze że się nie uchylam. No bo jak żonie zaproponowałem płacenie połowy
                            kredytu, to powiedziała, ze to ja się zdecydowałem na kredyt i to nie jej problem.
                            Powinienem jak poprosi o alimenty powiedzieć że to ona się zdecydowała na dzieci
                            a ja uprawiałem seks tylko dla przyjemnosci i niech się teraz sama martwi.
                            • aneta-skarpeta Re: Przy matce??? 02.12.09, 18:40
                              michszyb napisał:

                              > Kurcze, ale ja pracuję nie bo lubię tylko bo mam zobowiązania
                              finansowe. to
                              > chyba dobrze że się nie uchylam. No bo jak żonie zaproponowałem
                              płacenie połowy
                              > kredytu, to powiedziała, ze to ja się zdecydowałem na kredyt i to
                              nie jej probl
                              > em.


                              problem w tym, że chciałes wziąc tak duzy kredyt, a jednocześnie nie
                              szanowałeś małżenstwa, zdecydowałeś sie na dzieci, choc małzenstwo
                              dla ciebie było udręką ( nie wiem jak dla żony, ale mówimy o Twojej
                              sytuacji). Wziąłes na plecy ratę 4 tys ( pewnie w porozumieniu z
                              zoną) i zdecydowałeś sie na romans, na odejscie- wiec w sumie to nie
                              jej broszka, że tobie nagle sie plany zmieniły ( patrze na to z jej
                              punktu widzenia)

                              teraz kwestia domu, raty i dyzurów

                              z jednej strony bierzesz dyżury, bo musisz miec na raty itd, z
                              drugiej chętnie weźmiesz dzieci i sie nimi zajmiesz rezygnując z
                              dyżurów na rzecz czasu dla dzieci. Jednocześnie wspominasz, że nie
                              chcesz się domu pozbywać, wiec bedziesz w nim zapewne mieszkał z
                              dziecmi, wiec znowu bedzie problem płacenia rat, a z 2 dzieci na
                              plecach nie bedziesz mógł brac dodatkowych dyzurów w takim zakresie,
                              zeby starczyło i na rate i na dostatnie zycie,
                              i koło sie zamyka


                              dodatkowo bedziesz mocno wspomagał opiekunką, babcią, żoną, zeby to
                              wszystko połaczyc- a dzieci jak te tobołki będa przekładane z rąk do
                              rąk i będą miały w rezultacie 3 domy i mętlik w głowie.

                              od zony alimentów wysokich na dzieci byś nie wyskrobał, bo ma małą
                              pensje

                              dodatkowo kwestie pracy zony- przy 2 tak małych dzieci bardzo
                              rozsądnie wybrała mniej płatna pracę, ale z lepszymi warunkami
                              czasowymi, zeby móc zajmować się dziecmi, bo Ty bierzez dodatkowe
                              dyzury

                            • tricolour Lipa, co? 02.12.09, 18:48
                              Czyżbys już sam osobiście dźwigał ciężar spłacania kredytu?

                              To normalne: żona wychowuje Twoje dzieci (sam pisałeś, że są Twoje),
                              a Ty spłacasz wspólny dom. Powiem więcej: im więcej spłacisz tym
                              więcej dostanie żona po podziale majątku więc w jej interesie jest
                              nic nie płacić, bo i tak dostanie za frajer połowę tego, co Ty
                              spłaciłeś.

                              Kumasz, bracie, zakres umowy małżenskiej? To jest wspólnota.
                    • bramstenga Re: Przy matce??? 02.12.09, 12:16
                      > A jak robią to ludzie którzy chodzą do pracy?

                      Wybacz, ale jeśli chodzi o czas dostępny dla dziecka, z nauczycielem odpadasz w
                      przedbiegach. Bo: zero pracy w weekendy, wakacje i ferie, brak problemów z
                      ewentualnymi zwolnieniami... A Ty masz dyżury w pierwszy i drugi dzień świąt, no
                      i nową panią, która zapewne nie byłaby zachwycona perspektywą macochowania 24/7
                      (zero romantycznych wieczorów, spontanicznych wyjazdów we dwoje...). Myśl realnie.
                      ~bramstenga
    • michszyb ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 09:49
      ...i nie akceptuję.
      Napisałem że bedę o 10 po dziecko. Zarzucacie mi ze nie byłem umówiony. Ale jak
      można się umówić jak dostaję info nie podlegające negocjacjom kiedy mogę być. I
      to się nazywa że jesteśmy umówieni. No więc ja się umawiam tak samo. Piszę kiedy
      będę.
      No i to był błąd. Bo dzięki temu ze poinformowałem, żona wiedziała kiedy dziecko
      wywieźć do babki. Sama byłą do popołudnia w pracy, a dziecko u babki. Byłem u
      niej, dzwoniłem i pukałem, ale ona udawała że jej nie ma. Poczekałem, o 14 żona
      przyjechała i dziecko odebrała. Gdy podszedłem spytać czemu to robi, zaczęła
      krzyczeć na całe gardło POMOCY, odepchnęła mnie i odjechała z piskiem opon.
      Dogoniłem ją pod przedszkolem, gdzie czekały już je koleżanki. Zmusiłęm do
      rozmowy, zastawiając samochód. Ale nic się nie dowiedziałem, poza tym że nie
      byłem umówiony.
      Jak dla mnie jest to tylko i wyłącznie czysta złośliwość. Byla piękna pogoda,
      zabrałbym młodego na spacer gdy mama jest w pracy. I pierdolenie o tym że
      wtrącam się i przszkadzam jej w układaniu sobie życia, jest zwykłym pierdoleniem.
      I niech niht nie mówi że ona to robi dla dobra dzieci. Bo to śmieszne jest.

      Jest to czysta złośliwość, ustawianie mnie i karcenie przy pomocy dziecka.
      • chalsia Re: ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 10:03
        > Napisałem że bedę o 10 po dziecko. Zarzucacie mi ze nie byłem umówiony. Ale jak
        > można się umówić jak dostaję info nie podlegające negocjacjom kiedy mogę być. I
        > to się nazywa że jesteśmy umówieni. No więc ja się umawiam tak samo. Piszę kied
        > y
        > będę.
        > No i to był błąd. Bo dzięki temu ze poinformowałem, żona wiedziała kiedy dzieck
        > o
        > wywieźć do babki.

        pomijam w tej chwili zachowanie Twojej żony podczas spotkania - bo nie było
        właściwe. Ale i Twoje zachowanie mozna zaliczyć do niewłaściwego - jest
        nachodzeniem. Wybacz, ale nie widze szans na sensowne rozmowy w sytuacji
        przyparcia do muru w postaci zastawiania samochodu czy wyczekiwania pod czyimś
        domem.

        Czy to naprawdę taki wielki problem napisać: w przyszłym tygodniu mogę zająć się
        dziecmi w dniach takich i takich w godzinach takich i takich. Porsze daj mi do
        jutra/pojutrza znać kiedy Ci odpowiada, z tym, że proszę byś wzięła pod uwagę,
        że chciałbym by dzieci mogły ze mną spędzić czas w przyszłym tygodniu conajmniej
        X razy."
        • michszyb Re: ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 10:24
          Chalsia.

          Zkopiuję to ci napisałaś wstawię danę. I wiesz co się dowiem. "Nie można. To ja
          ustalam reguły". Już to robiłem. Nadal próbuję się doprosić o wigilię. Wiesz to
          tak jak pisał Scri. Jak ja czegoś chce i to mówię to tak jakbym rozpaliła flary
          w trakcie bombardzordowania w okolicy składu amunicji. Oznaczam cel do
          zniszczenia. Ja teraz juz nic nie będę jej pisał.
          Chcę iść na mediację bo w dwójkę to się nigdy nie dogadamy.
          • chalsia Re: ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 10:31
            > Chcę iść na mediację bo w dwójkę to się nigdy nie dogadamy.

            NARESZCIE COŚ MĄDREGO.
            Powodzenia, trzymam kciuki za jakieś dogadanie się. Z tym, że wbij sobie w
            głowę, że mediacje nie służą temu, by było "po Twojemu".

            PS. i w tym miejscu zaczynasz się pozytywnie "odróżniać" wink od ojca mojego
            dziecka, który na wielokrotne propozycje skorzystania z mediacji i/lub pomocy
            psychologa dziecięcego zawsze odmawiał.
      • aneta-skarpeta Re: ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 10:21
        michszyb napisał:

        > Ale nic się nie dowiedziałem, poza tym że nie
        > byłem umówiony.
        > Jak dla mnie jest to tylko i wyłącznie czysta złośliwość. Byla
        piękna pogoda,
        > zabrałbym młodego na spacer gdy mama jest w pracy. I pierdolenie o
        tym że
        > wtrącam się i przszkadzam jej w układaniu sobie życia, jest
        zwykłym pierdolenie
        > m.


        czytam ten watek z zainteresowaniem, bo sama jeste po rozwodzie i
        mam syna i kontakty z ojcem układaja się róznie- teraz sa fatalne na
        wyrażna " prośbe " ojca. Nieważnesmile

        Nie kibicuje Twojej postawie roszczeniowej i temu co pisałes
        wczesniej

        Tak jak napisała w jakims mailu Twoja zona- zostawiłeś ich, ona
        poczuła sie odrzucona- byc może sama nie byla zbyt szczęśliwa z
        Tobą, może zabrakło rozmów, checi i próbowania naprawy sytuacji ( z
        obu stron)- ale w końcu na 2 dzieci sie zdecydowaliscie wiec chyba
        az tak źle nie było.

        Fakt faktem, że nawaliłeś, bo zdradziłeś- a to nie fair. Żona byc
        może czuje sie tak zraniona, że ciężko jej sie z tym pogodzić- byc
        może jest zamknieta w sobie i nawet nie wiesz jak ja to zabolało i
        jak boli. Zachowuje sie niefajnie bo cierpią dzieci, ale jako osoba,
        która bardziej " na zimno" podeszła do nowej sytuacji , do życia
        oddzielnie, powinieneś bardziej delikatnie z nią " zagrywać".

        Takie stawianie na swoim i tupanie nogą nic nie da- co najwyzej
        będzie stres dla dzieci, pościgi- nie daj Bóg jeszcze jakies
        nieszczęście

        Bardzo zraniłes ta kobiete i ona tak własnie reaguje na ból , który
        jej zadałeś- postaraj sie ja w jakis sposób zrozumieć- tak naprawde
        to Ty zniszczyłeś jej zycie, a nie ona Tobie- bo to Ty odszedłeś. Z
        jej punktu widzenia tak to pewnie wygląda

        I teraz zadaj sobie pytanie czy lepiej isc z nią na udry i robic
        wojne czy starac sie ( do usranej smierci za przeproszeniem) sie
        pokojowo rozwiazac konflikt i ustalic normalne relacje- na to jednak
        trzeba czasu

        a tak w ogóle to polecam jakąs poradnie , mediacje z osobami
        trzecimi, specjalistami- dla dobra chłopców

      • sonia_30 Re: ja tego nie rozumiem... 02.12.09, 12:48
        I z dzieckiem na pokładzie w takie wyścigi się bawiliście?
        Michszyb... załatwiaj mediację jak najszybciej, bo organizujecie
        dzieciom żenujące widowisko.
        • sbelatka mediacje 02.12.09, 21:14
          bardzo polecam..
          tylko zadbaj o dobrego mediatora, najlepiej kogos kto został już
          wypróbowany przez kogoś kto Ci go zarekomenduje..

          niestety wśród stosunkowo nielicznej grupy mediatorów - wielu nie jest w
          stanie poprowadzić prefesjonalnej mediacji; co oczywiście i tak nie
          gwarantuje sukcesu - ale zdecydowanie zwiększa prawdopodobeństwo
          dogADANIA SIE.

          no i elementem wyjściowym - bez ktorego żaden szanujący sie mediator nie
          tknie Waszej sprawy - jest deklaracja chęci porozumienia sie stron PRZED
          przystapieniem do spotkań mediacyjnych

          więc dobrze by było żeby Twoja zona byla tez zainteresowana dogadaniem
          się smile
          więc wracamy niejako do punktu wyjścia - zadbaj o jej komfort psychiczny
          i samopoczuciesmile

          jest jedna podstawowa zasada przy pracy z ludźm; wszytsko jedno - z
          grupami czy indywidual.
          jest opór - to go ochodzisz
          prucie sie przez opór - z góry jest skazane na porażkę; nic sie nie da
          osiągnąc..

          rozumiem, ze ponoszą Cie emocje.. pewnie głównie złośc..
          żone zapewne teżsmile

          ale wiesz co piszą uczeni w piśmie?
          otóz złość ZAWSZE jest uczuciem wtórnym.. to znaczy, ze tak naprawdę
          czujesz coś innego..
          nie wiedzieć cosmile żal, smutek, rozczarowanie, poczcuzie winy - czy co
          tam masz... ale złość jest ŁATWIEJSZA do zakceptowania.. do
          wytrażenia... do przezycia po prostu..

          nie ma sensu mówienie Ci co masz zrobic - bo zrobić możesz i tak tylko
          tyle ile możesz..
          bo nie wszystko jest kwestią chęci lub jej braku...
          czasem chcemy - i nie jesteśmy w stanie...

          zastanawiam sie jak mogłabym Ci pomóc...
          akurat Tobie - bo nie Twoja żona szuka tu.. czegos.. tylko Ty..
          i ja zakładam Twoją dobrą wolę

          ale nie mam pewności czy jesteś gotów na słuchanie... na zastanawianie
          sie nad tym co słyszysz...na zastanawianie sie nad sobą... na
          podejmowanie prób zrozumienia postawy zony...
          na przyjęcie po prostu, ze nie zawsze masz rację...smile

          i czy jesteś gotów na jakąkolwiek zmianę swojego zachowania - co nie
          znaczy siebiesmile


      • anna.zetka Czego nie rozumiesz? 03.12.09, 02:12
        >Gdy podszedłem spytać czemu to robi, zaczęła
        > krzyczeć na całe gardło POMOCY, odepchnęła mnie i odjechała z
        piskiem opon.

        Wiesz co? Ja widzę coraz cieńszą granicę tego, w co się nakręcacie.
        Jeśli któreś z Was nie zmieni podejścia, to nie bedzie to ostatnia
        akcja z cyklu "mój/moja eks jest niezrównoważona/ny". Oprócz tego,
        że dzieje się to/dziać będzie przy dzieciach, to na dodatek przy
        świadkach, czyli publicznie. A ludzie bardzo lubią się z innych
        śmiać, nawet jeśli to dramat, a nie komedia. Poza tym uwielbiają
        przerabiać czyjeś historie o dokładać do nich trzy razy tyle. Być
        może dostaniesz z czasem łatkę "damskiego boksera" i chociaż może Ci
        to wisieć kalafiorem, to jakoś się z tego dzieciom będzie trzeba
        kiedyś wytłumaczyć.

        Opanuj emocje i wściekłość, nie masz innego wyjścia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka