Dodaj do ulubionych

S@motność

19.12.09, 16:41
Od kilku tygodni jestem sama. Przyszły eks się wyprowadził parenascie tyg temu i czekam na zapowiedziany rozwód. czemu? wg niego nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Pierwsze tygodnie były masakrą. płacz, ból serca, itd. pare tygodni temu zachorował Ktoś, kto był dla mnie w tych chwilach wsparciem, mogłam zawsze się tej osobie wypłakać do tel, i choć mieszkała daleko zawsze mogłam na nia liczyć jak i spotkać sie w weekend, wypić kawe i w ogołe. niestety los odebrał mi i tą osobę, ponieważ niedawno zmarła. jestem sama, w mieście gdzie mieszkałam z przyszłym eks, daleko od "domu". właśnie siedze i sie zastanawiam jak sobie poradzic z ...samotnoscia. na poczatku rzucalam sie w wir pracy domowej, teraz nawet nie chce mi sie odkurzacza włączyć, generalnie nic mi sie nie chce i nic mi nie sprawia przyjemnosci. I z tego wszystkiego zaczynam rozmyślać o przyszłym eks. jak ja to bym mu wybaczyła by tylko wrócił i takie tam. Ale ktoś mi powiedział ze choćby sie palilo "mam nie zebrac o jego "milosc"". Jak sobie z tym radzicie jesli jestescie w podobnej sytuacji. niestety nadchodzace swieta spedze sama. ta cała przedswiąteczna atmosfera jeszcze bardziej dobija. do tego dochodzi kupa wspomnien...które wracają jak bumerang, choć tego nie chce.
Obserwuj wątek
    • jarkoni Re: S@motność 19.12.09, 16:45
      Co to znaczy "przyszły eks"???
      • koziorozec83 Re: S@motność 19.12.09, 16:48
        przyszły eks = mąż który odszedł i chce się rozwieść.
    • zatracony72 Re: S@motność 19.12.09, 17:26
      Też jestem kozłem, wg przyszłej ex to najgorszy znak zodiaku. Ja etap żebrania
      mam już chyba za sobą, potem boli ale i zostaje świadomość, że zrobiło się
      praktycznie wszystko albo i więcej. Myślę, że przed świętami a to najlepsza pora
      na to, możesz jeszcze spróbować nie żebrać ale zapytać czy jest dalej tego pewny.
      • moniamm Re: S@motność 24.12.09, 06:49
        zatracony72 napisał:

        > Też jestem kozłem, wg przyszłej ex to najgorszy znak zodiaku. Ja etap żebrania
        > mam już chyba za sobą, potem boli ale i zostaje świadomość, że zrobiło się
        > praktycznie wszystko albo i więcej. Myślę, że przed świętami a to najlepsza por
        > a
        > na to, możesz jeszcze spróbować nie żebrać ale zapytać czy jest dalej tego pewn
        > y.

        witam rowniez w kubie koziorozcow. no coz - w moim przypadku zebrac nie
        zebralam o jego milosc, o powrot choc malo brakowalo zebym wlazla mu do lozka sad
        ja probowalam juz wszystkiego - krzykiem, grozba i prosba. prosilam go i prosze
        zeby dal sobie czas na przemyslenia ( oczywiscie pan nie jest zdecydowany czego
        chce, czy mnie czy "kolezanke")i przestal wydzwaniac do niej.
        niby mi powiedzial, ze mnie nie kocha, ale trzyma sie blisko i chyba sam nie wie
        czego chce. wolalabym, zebym mial jasno okreslone zamiary.
        szkoda tylko, ze po kazdej naszej rozmowie wydzwania do niej, nawet dzis.
        swieta, czasem zastanawiam sie - jakie swieta. jeszcze rok temu w zyciu nie
        pomyslalabym, ze uslysze od niego, ze mnie nie kocha, ze kaze mu sie wyniesc.
    • kami_hope Re: S@motność 19.12.09, 18:13

      Ja wysłałam tydzień temu list, z prośbą o spotkanie. Nie dostałam
      odpowiedzi, więc wysłałam sms, bo może list nie doszedł (naiwna!)?
      Oddzwonił za ok. 15 min. Nie ukrywał niezadowolenia, z zaistniałej
      sytuacji. Był oziębły, nieczuły, niemiły... Zatracił umiejętność
      współczucia, współcierpienia. A moje uczucia stały się ofiarą
      nieprzychylnych uwag i złośliwości. Powiedział, że jestem mądrą,
      dumną, wspaniałą, etc. - kobietą. To był dla niego zaszczyt móc być
      moim mężem i przeżyć ze mną kilkanaście lat. Chce mnie zapamiętać
      właśnie taką. Ale... przyszłości on dla nas nie widzi, nie chce.
      Ludzie się rozstają... rozstania są częścią życia. Tamto życie, ja,
      należymy do przeszłości. Widzieć też mnie nie chce, ani nie
      interesuje go nic, co ze mną związane. Tak powiedział - w skrócie.

      ZABIŁ swoje uczucia. Wszystko.
      W szoku byłam. Po prostu szok. Nigdy dotąd, nie znałam takiego jego
      oblicza. Może zrodziło się teraz? A może dopiero co się ujawniło, w
      tak ostrej formie. Wcześniej walczyłam... wierzyłam, że uda się
      wykrzesać iskrę i rozpalić domowe ognisko. Już nie wierzę.
      ...i już... nie... nie chcę
      • zatracony72 Re: S@motność 19.12.09, 18:23
        kami_hope napisała:

        >. Już nie wierzę.
        > ...i już... nie... nie chcę

        Co pewnie nie zmienia faktu, że gdyby przyszedł i gorąco przeprosił to byś
        zrewidowała swoje poglądy. Tak przynajmniej jeszcze mam ja, nawet nie musi
        przepraszać... byle wróciła....ale w to już nie wierzę.


        • kami_hope Re: S@motność 19.12.09, 18:35

          Ja już nie czekam. Po prostu.

          Byłam ślepa na gesty życzliwości od innych, czasem wręcz odrzucałam
          brutalnie ludzi, którzy mieli dla mnie czyste uczucia. Myślałam, że
          to słuszne. Aby nie ranić innych bardziej niż to konieczne, aby nie
          dawać złudzeń. Odmawiałam innym przyjaciołom spotkań. Czekałam...

          To nazbyt wysoka cena. Nie będę krzywdzić więcej ludzi dla jednego
          człowieka.
          Podjęłam decyzję, że kochać mojego męża już nie chcę i nie będę.
      • ekscytujacemaleliterki Re: S@motność 19.12.09, 18:31
        Wiem, że teraz wyda Wam się to nie możliwe ale zapewniam, że ten stan
        emocjonalny minie.
        Dla mnie rady : wyjdź z domu, idź na kawę z przyjaciółką, idź na fitness były
        wtedy abstrakcją.
        Dwa miesiące nie wiedziałam jak się nazywam, wyłam, wyłam i wyłam. Perfekcyjna
        pani domu w doopie miała że brudno, że obiadu nie ma,że pranie nie zrobione.
        Mało co do mnie docierało. W pracy telefon mi na biurku dzwonił a ja nie
        słyszałam a jak usłyszałam to ignorowałam.
        Dwa miesiące tępego bólu. Dwa miesiące wyjęte z życia. Nie pamiętam co ja
        dokładnie w tym czasie robiłam, po zdjęciach i z opowieści wiem, że dużo. Bo i
        nad morzem byłam i w spa.
        A później to się tak na exa wkurzyłam jak jeszcze nigdy w życiu. Wkurzyłam się
        nieziemsko!
        A dziś? Dziś to nawet uśmiecham się na myśl, że będą święta. Bo zjem pycha
        pierogi smile.

        Wam też minie. I zaczniecie się uśmiechać smile.
        Serio!
      • chalsia Re: S@motność 20.12.09, 00:52
        > Powiedział, że jestem mądrą,
        > dumną, wspaniałą, etc. - kobietą. To był dla niego zaszczyt móc być
        > moim mężem i przeżyć ze mną kilkanaście lat. Chce mnie zapamiętać
        > właśnie taką.

        to w sumie powinnas się cieszyć i miec satysfakcję, ze ma o Tobie i Waszym
        związku takie zdanie.
        To zapewnia zdecydowanie "lepszy start" w pozwiązkowe życie, niż usłyszenie, że
        caly zwiazek to była pomyłka, a partner był/jest beznadziejną osobą.
        • kami_hope Re: S@motność 20.12.09, 01:54
          chalsia napisała:
          > to w sumie powinnas się cieszyć i miec satysfakcję, ze ma o Tobie
          i Waszym
          > związku takie zdanie.
          > To zapewnia zdecydowanie "lepszy start" w pozwiązkowe życie, niż
          usłyszenie, że
          > caly zwiazek to była pomyłka, a partner był/jest beznadziejną
          osobą.

          Tak Chalsiu. Niby tak, ale... coś mi tu nie pasuje. Tu zaistniał
          jakby zlepek sprzeczności. Bo rzeczywiście z jednej strony słowa,
          niby dające satysfakcję, a z drugiej kompletny brak zainteresowania.
          Popłakałam się trochę i powiedziałam: a wiesz, że miałam operację?
          Słyszałeś pewnie o sprawnie, o molestowanie seksualne? Nie nie
          słyszał i nic go to nie obchodzi. Z jednej strony taka nobilitacja,
          a z drugiej zimno i obojętność (jakbym przestała być człowiekiem,
          już nawet nie kimś kogo znał, kimś mniej niż "obca").
          Nie wiem. Jeszcze tego nie rozumiem.
          • mola1971 Re: S@motność 20.12.09, 02:06
            Kami, zrozumiesz...
            Kiedyś to zrozumiesz.
            A na razie posłuchaj tego:
            www0jtek.wrzuta.pl/film/01SQaFXP7z7/beyonce_-_halo_official_music_video_hd
            Uwielbiam tą piosenkę, zawsze gdy leci w radiu gdy jadę samochodem to robię głośniej smile
            Zresztą w ogóle lubię Beyonce. Za to jakim człowiekiem jest.
            A teraz idę spać i Ty też już się kładź smile
    • myfta Re: S@motność 19.12.09, 19:32
      Boli i ma boleć, tak już jest , ale z własnych doświadczeń wiem,że minie. Może
      jakieś dobre papu na święta, film na DVD, płyta książka mile widziana. Jak
      dopisze pogoda spacer świat jest piękny, może z sąsiadką? Napewno ktoś jest z
      pracy z bloku? Przecież wokół są ludzie i może warto ich zauważyć. Ja nie
      pamiętam tak, mniej więcej trzech miesięcy ze swego życia. Ale dziś pamiętam
      każdy dzień i przygotowuje się psychicznie do prawnego rozwiązania
      małżeństwa.Dużo siłki.
      • handra Re: S@motność 19.12.09, 22:30
        kami-hope a ja myslalem zes oziebla istota a tu ..

        wiem co czujesz.

        Podobnie jak Twoj ex zachowywala sie moja prawie "byla" -oziebla,sucha bez wspolczucia, bez zmiany tonacji glosu czasami ironiczna, prawie zawsze wsciekla.

        I dopiero teraz po prawie rocznej rozlace opamietalem sie i pomyslalem boze z kim ja zylem. Znana mi istota mila, serdeczna zawsze usmiechnieta /dzisiaj wiem, ze ten usmiech byl tylko przylepiony/ zmienila sie w gadzine.

        To przykre nie docenila moich uczuc bylem nawet chyba dla niej smieszny w swoich prosbach o powrot.

        Wiesz- zaluje ,ze kalalem sie jak pies przed nia blagajac by wrocila. Juz nie prosze, pogodzilem sie ze sytuacja. A ostatnio w krotkim spotkaniu stwierdzilem, ze stala mi sie obca i taka daleka.
        • zatracony72 Re: S@motność 19.12.09, 22:47
          h
          > ze stala mi sie obca i taka daleka.

          Szczęściarz, ja właśnie włączam mechanizmy samozachowawcze ale nie wiem ile to
          jeszcze potrwa :]
          • handra Re: S@motność 19.12.09, 23:14
            Swoje przeszedlem, wstyd sie przyznac co z rozpaczy wyczynialem.

            W styczniu mija rowno rok mojej samotnosci. Ale postanowilem cos zmienic. Ide na
            Sylwestra.
            • kami_hope Kochać tych, którzy nas chcą 20.12.09, 00:15
              Ja do Sylwestra jeszcze nie dorosłam, ale chyba pójdę na wigilię do
              znajomych. Jeszcze nie wiem jak tam dojadę, z godzinę drogi tam i
              trasy nie znam, ale zostanę tam na noc i następnego dnia pojadę do
              pracy. Może pójdziemy na pasterkę smile
              Ta pani ma córkę w moim wieku. Pozwolę się adoptować jak mnie
              zechce smile Bo taka się czuje osierocona strasznie. A pokłady dobrych
              uczuć u mnie niewykorzystane, więc podaruję coś z siebie tym, którzy
              chcą.
              • nanai11 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 20.12.09, 09:59
                Koziorożce to uparte znaki ale podnosza sie z kazdego upadku. Wszak góry i
                pokonywanie trudności to ich natura. Samotnosć zawsze do czegos przygotowuje.
                Uwierz mi że czasem bardziej samotni są ci, którzy mają ludzi wokół siebie. I
                juz nie marz sie!!!! To nie przystoi koziorożcom!!! Jesteśmy waleczne!!!
                • kami_hope Re: Kochać tych, którzy nas chcą 20.12.09, 10:16

                  To zapewne do Koziorożec83 było (tylko w drzewku nie w tym miejscu
                  się usadowiło). Bo ja to rybka jestem... Rybki to "mają" całkiem
                  inaczej.
                • koziorozec83 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 20.12.09, 13:49
                  wszystko zgadza sie z powyzszym, eks jest strasznie zimny, jego oczy staly sie
                  kawalkami lodu, z dnia na dzien stałam sie dla niego obcą istotką. to generalnie
                  straszne bo czlowieka nie poznaje, "nagle" sie tak zmienil - lub ktos go
                  zmienil. Fakt, jeszcze oddałabym wszystko zeby wrocil, wszystko wybaczyla.
                  najgorzej jak chce sie spotkac na chwile bo chce jeszcze zabrac cos z domu,
                  takie chwilowe spotkanie burzy wszytko. znow placze i chce...blagac by wrocil,
                  ale staram sie byc twarda choc jest bardzo ciezko.
                  Niestety koziorożce nie potrafia byc niezlomne w postanowieniach...
                  • nanai11 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 20.12.09, 20:04
                    Potrafią jak sa ambitne...
                  • krykos-dwa Re: Kochać tych, którzy nas chcą 21.12.09, 22:54
                    > straszne bo czlowieka nie poznaje, "nagle" sie tak zmienil - lub ktos go zmienil.

                    A pomyślałaś o tym, że to taka gra. Udawać twardziela, bo wtedy jest jakoś łatwiej, bo wmawia sobie że jest ponad takie słabości, choć w środku płacze i cierpi.
                    • koziorozec83 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 23.12.09, 18:40
                      być może i gra...bo jak rozmawialiśmy w kawiarni o warunkach rozwodu
                      to niby był strasznie twardy, ale jego oczy... jakby chciały powiedzieć coś innego. widziałam w nich...całkiem coś innego niż on mówił. Myślalam sobie wczoraj o niemożliwym, czyli o tym ze jednak były postanowiłby wrócic. chyba bym juz go nie chciała smile) Tak samo jak on zaczyna wydzwaniać a ja już nie odbieram, moze i mial racje, ze osobno bedzie nam lepiej?! smile)
                  • to.ja.kas Re: Kochać tych, którzy nas chcą 21.12.09, 23:03
                    Koziorożce potrafią być niezłomne jak sie uprą i tego chcą. Wiem co mówię, bo
                    jestem koziorożcem. Nie od znaku zodiaku to zależy a od determinacji.

                    jak przezyłam swoje kłopoty? Dbajac o tych którzy byli mi bliscy i skupiając się
                    na nich. Mimo, że ma się ochotę na błaganie, płakanie, klęczenie, żebranie,
                    proszenie, dzwonienie i pisanie. Poszukaj ludzi wokół siebie. Wierz mi, że to
                    najlepsze lekarstwo. Przyjaciele i bliscy którzy podtrzymaja za ramie jak
                    człowiek bliski upadku.
                    • koziorozec83 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 23.12.09, 18:42
                      masz rację. ludzie bardziej (kiedys) obcy stali mi sie bardziej bliscy.
                      doceniaja bardziej niz on cokolwiek.
                      Moze i tak właśnie miało byc...
                    • moniamm Re: Kochać tych, którzy nas chcą 24.12.09, 07:07
                      to.ja.kas napisała:

                      > Koziorożce potrafią być niezłomne jak sie uprą i tego chcą. Wiem co mówię, bo
                      > jestem koziorożcem. Nie od znaku zodiaku to zależy a od determinacji.
                      >
                      > jak przezyłam swoje kłopoty? Dbajac o tych którzy byli mi bliscy i skupiając si
                      > ę
                      > na nich. Mimo, że ma się ochotę na błaganie, płakanie, klęczenie, żebranie,
                      > proszenie, dzwonienie i pisanie. Poszukaj ludzi wokół siebie. Wierz mi, że to
                      > najlepsze lekarstwo. Przyjaciele i bliscy którzy podtrzymaja za ramie jak
                      > człowiek bliski upadku.

                      gorzej jak rodzina daleko, siostra sie na ciebie wypina a znajomi posluchaja,
                      pokiwaja glowami a potem wracaja do swoich spraw sad
                  • moniamm Re: Kochać tych, którzy nas chcą 24.12.09, 07:05
                    "Fakt, jeszcze oddałabym wszystko zeby wrocil, wszystko wybaczyla.
                    najgorzej jak chce sie spotkac na chwile bo chce jeszcze zabrac cos z domu,
                    takie chwilowe spotkanie burzy wszytko. znow placze i chce...blagac by wrocil,
                    ale staram sie byc twarda choc jest bardzo ciezko.
                    Niestety koziorożce nie potrafia byc niezlomne w postanowieniach..."
                    Kchany Koziorozcu- jestem w podobnej sytuacji- a moze nawet gorszej, bo mamy
                    dziecko ktorym on sie zajmuje jak ja jestem w np. w szkole. jutro tez zawita z
                    rana, bo ja niestety pracuje. w kazdym jego milym gescie doszukuje sie nadzieji,
                    ze moze jeszcze wszystko sie ulozy. a potem cierpie.
                    • koziorozec83 Re: Kochać tych, którzy nas chcą 24.12.09, 16:14
                      Ja niestety tez wariuje czasem przez "serducho", w głupim mailu, od niego, w
                      stylu "co u Ciebie" tez mam nadzieje ze przybiegnie, i bedzie jescze chcial zeby
                      sie ulozylo miedzy nami, ale rozum podpowiada mi ze gdyby jeszcze mialo cos byc,
                      juz by wrocil,
                      czasem mam chwile i sie ludze, a czasem spadam na ziemie i wiem...ze juz nie ma
                      szans i trzeba zyc dalej. niestety znow mam te "gorsze dni" i cierpie. coz takie
                      zycie - "mowia inni"...
                      • moniamm Re: Kochać tych, którzy nas chcą 25.12.09, 16:19
                        koziorozec83 napisała:

                        > Ja niestety tez wariuje czasem przez "serducho", w głupim mailu,
                        od niego, w
                        > stylu "co u Ciebie" tez mam nadzieje ze przybiegnie, i bedzie
                        jescze chcial zeb
                        > y
                        > sie ulozylo miedzy nami, ale rozum podpowiada mi ze gdyby jeszcze
                        mialo cos byc
                        > ,
                        > juz by wrocil,
                        > czasem mam chwile i sie ludze, a czasem spadam na ziemie i
                        wiem...ze juz nie ma
                        > szans i trzeba zyc dalej. niestety znow mam te "gorsze dni" i
                        cierpie. coz taki
                        > e
                        > zycie - "mowia inni"...

                        wiem o czym piszesz. zuwazam u siebie pewna zmiane -robie sie
                        spokojniejsza, nie szamotam sie bez sensu. wiem, ze kazde z nas
                        potrzebuje czasu (ja nazwalam to separacja). i czasem nachodza mnie
                        chwile zwatpienia, ze nie warto czekac na niego skoro wydzwania do
                        niej, ze w sumie po co mi on, jesli ma byc taki jak do tej pory. a
                        potem przychodzi taki dzien, jak np. wczoraj - podzielilismy sie
                        oplatkiem, zlozylismy zyczenia i calowalismy sie - i na pewno to
                        nie byly przyjacielskie pocalunki. jeszcze nie dawno rozbieralam
                        kazdy jego gest na czynniki pierwsze i analizowalam po trzykroc -
                        jednak tych pocalunkow nie zamierzam analizowac, daja mi nadzieje.
                        koziorozce sa wytrwale wiec poczekam, skoro i tak mu obiecalam czas
                        na przemyslenia.
    • dziad47 Re: S@motność 25.12.09, 17:26
      Teraz siedzę i myślę czy dobrze zrobiłem odchodząc, czy jej nie skrzywdziłem.
      Wiem że TAK ale wspomnienie doznanych upokorzeń i cierpienie którego doznałem
      przez 26 lat. Nie pozwala mi zrobić gestu, pewnie, napisze kolejny enty list
      którego nie wyśle. Mimo ze rodzina obok, forum i net. To czuje się samotny. Ale
      podobno boli przez pierwszych 15 lat potem tylko się niedobrze robi. Może lepiej
      jest się łudzić że coś się naprawi. Koziorożcu bądź pewny że samo nic na świecie
      się nie zmieni jeżeli odszedł, to po co miąłby wrócić żeby krzywdzić ciebie,
      zadbaj o swoje zdrowie i urodę. Następna osoba którą spotkasz to może będzie ta
      jedyna wspaniała. Więc warto być przygotowaną. I lepiej mieć mało przyjaciół ale
      dobrych. Trzymaj i jak by co to ja też tu czasem chlipie. Pa
      • sbelatka Re: S@motność 26.12.09, 00:26
        no proszę Cię! gdzie Ty sie naczytałeś, ze przez 15 lat!!

        CHYBA, ze przyjmiesz to za pewnik obowiązujący we Wszechświecie - i
        dopiero po tym czasie wystawisz nos na świat - w celu obwąchania onego..

        świat nie jest wcale złysmile
        a nawet chce żebyśmy byli szczęsliwi..
        tylko wystarczy dac MU (Losowi..) szansę..
        i jak w dopwcipie - zgarac w tgo totolotka...żeby móc wygraćsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka