Dodaj do ulubionych

Rozwód z alkoholikiem

04.01.10, 00:31
Piszę do tych kobiet, ktore rozeszly się z alkoholikiem. Poczytuję
to forum i obserwuję, że nałogi to często powod rozstania. Opiszę
sytuację:
Taki weekendowy alkoholik, pracujący i wciąz niezle zarabiający. I
żona świetnie sobie z pozoru radząca i dziecko, dla ktorego ojciec
jest calym światem. W domu nie ma przemocy fizycznej. Kiedy
dojrzałyście do decyzji o rozstaniu? Dziewczynie pod względem
finansowym żyje sie niezle i chyba tylko to nie pozwala jej podjąć
decyzji o rozstaniu. Po prostu zdaje sobie sprawę, że będzie
gorzej,bo niewiele zarabia, że będzie musiala zostawic dom, ktory z
wysilkiem budowali i ktory jest jej dumą, ze dziecko będzie musialo
zmienic szkołę, ze trzeba mieć siłę na urządzenie się.... jeszcze
rok temu slyszalam od dziewczyny, ze nigdy nie opusci domu... teraz
raz po raz slyszę, ze ma dość. Nie podejmę decyzji za nią, ale pytam
o doswiadczenia. Co warto: wygodnie egzystować, udawac rodzinę,
nastawic się na okresowe picie męża? Czy rzucić alkoholika (ponoc
musi osiągnąc dno), wynając mieszkanie i starac sie poukladac jakos
to życie? Podziecie sie proszę doswiadczeniem
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 07:58
      jestem byłą zona alkoholika, do decyzji o rozwodzie dojrzewałam 22
      lata i dzisiaj z perspektywy czasu uwazam ,że o 22 lata za długo.Nie
      ukrywam ,ze dośc długo udawało mi się ukrywac przed dzieckiem nałó
      ojca tak mniej wiecej do 3-4 klasy szkoły podstawowej ale w 1 lub 2
      klasie pamietam jak dzis nauczycielka zawołała mnie po wywiadówce i
      zapytała mnie co się takiego stało w moim domu ,ze córka stała się
      agresywna, bije dzieci, poczatkowo zupełnie tego zachowania nie
      skojarzyłam z sytuacjaa w domu, pozniej pomyslałam i przyczyna jej
      zachowania był przyjazd ojca do domu .W pozniejszych latach było
      coraz gorzej, córka była świadkiem pobicia mnie przez ex meza ,
      dzisiaj choc jest dorosła osoba to pamieta doskonale ten dzień.
      Pozniej juz tylko gorzej i gorzej, córka wstydziła się przez
      równiesnikami zachowania ojca i jego wiecznie zapitych oczu, cóz z
      tego ,ze dobrze zarabiał jak tak naPRAWDE PRZEPIJAŁ TO CO MI Z
      TRUDEM UDAWAŁO SIĘ ODŁOZYC, DOSZŁY awantury, wyzwiska, z roku na rok
      było coraz gorzej.Powiem szczerze osobiscie mnie przed rozwodem
      powstrzymywał strach przed tym ,ze po rozwodzie bedę zmuszona z nim
      razem mieszkac w 2 pokojach a ex jest bardzo złosliwym czlowiekiem i
      bardzo potrafił zranic słowem, wyzwiskami i swoją postawa.
      paralizował mnie strach ,moja córka prosiła mnie widząc sytuację w
      domu i zachowanie ojca w wieku mniej wiecej 12-13 lat mamo rozejdx
      się z ojcem, bała się jego, kilkakrotnie pobił ja podczas mojej
      nieobecnosci w domu a ja głupia brnełam w to dalej.Dzisiaj wiem ,ze
      byłam współuzalezniona od męza alkoholika.W koncu dojrzałam do tej
      decyzji ale byłam uczciwa 9 CZYTAJ NAWINA) ,ZE ROZEJDZIEMY SIĘ
      NORMALNIE jak dorosli ludzie , bardzo się myliłam, zgotował nam ze
      swoją rodzina piekło na ziemi, które w sumie trwa do tej pory bo
      jeszcze toczy się sprawa o podział majatku.
      Ale po tych kilku latch bo jak wiesz ex znikł jak się potem okazało
      do innej kobiety mogę smiało powiedziec, ze NIE ZAŁUJĘ rozwodu,
      załuję ,ze tak późno bo taki zwiazek naprawdę nie ma sensu a uwierz
      bardzi rzutuje na dzieci i okalacza ich psychikę. Oczywiscie ,ze
      jest trudno finansowo ale kobiety sa zaradne i naprawdę silne tylko
      niektóre o tym nie wiedzą. Mnie dzisiaj nie pohamowałby zaden dom,
      żadna dobra szkoła dla dzieci itp. wazna jest wolnośc, własna
      tozsamość, spokojne noce i dni, dzien bez wyzwisk, awantur . Ciesię
      się ,ze daję sobie radę, robię co chcę, wykształciłam córkę, pracuje
      nie jesterm krezusem finansowym ale na chleb mi wystarcza i na
      drobne przyjemnoci równiez.
      Niestety widzę jak postawa ojca rzutuje na zycie córki, traktuje
      facetów podmiotowo sa w jej rekach narzedziem do osiagnięcia
      okreslonego celu, martwi mnie to ale jesli spotka kogos kogo
      pokocha i komu zaufa to mam nadzieję ,ze się zmieni.
      i JESZCZE JEDNO W TRAKCIE ZWIAZKU MAŁŻEŃSKIEGO równiez dawałam z
      siebie wszystko, doskonale sobie radziłam na sali sądowej
      dowiedziałam się ,ze okradałam swojego exa przez 22 lata w sumie on
      pokrzywdzony ja jedza- i to nie ukrywam chyba najbardziej mnie
      bolało.
    • pmro Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 09:32
      Nałóg to częsty powód rozstania, fakt - i prawidłowo. Po co ma się człowiek
      męczyć całe życie?

      Alkholizm ma fatalny wpływ na rozwój dziecka i często niszczy jego poczucie
      własnej wartości. Poczytaj o DDA. Zjawisko jest wzmocnione przez żony
      współuzależnione które tak naprawde pomagają alkoholikowi w piciu.

      Można alkoholikowi podsunąć informacje o grupach oraz o tym gdzie ma szukać
      pomocy. Jak podejmie jakieś kroki to niech sam postara się o to żeby wróciła. Ja
      uważam że lepiej się rozstać, z szacunku dla siebie i dla dziecka. Kasa może lać
      się strumieniami, ale nikt straconego czasu nie odkupi.





      • alfa36 Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 10:04
        Ów mąż wie, że jest alkoholikiem, ale leczyc się nie chce. Nie i już... A dziecko... dziewczynka ma 12 lat i ojciec jest dla niej wszystkim, tym bardziej, ze niedgy nic zlego dziecku nie zrobił. Kiedy ojciec znalazl się w szpitalu (zatrucie alkoholem) dziewczynka powiedziala, że lepiej jakby byl w domu, bo w szpitalu jest sam... Wspóluzależnione dziecko?
        • scindapsus Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 10:08
          na to wygląda
          To rodzic ma się troszczyć o dziecko, a nie dziecko o rodzica.
          Pan się zatruł na własne zyczenie a dziecko przeżywa.
          Smutne to

          • pyzz Re: Rozwód z alkoholikiem 05.01.10, 16:28
            Jakkolwiek pełna racja w tym, że:
            > To rodzic ma się troszczyć o dziecko, a nie dziecko o rodzica.

            To już w ogóle wyrażanie poglądu, że:
            > Pan się zatruł na własne zyczenie
            to zwyczajna podłość! Alkoholizm jako taki z definicji polega na tym, że
            alkoholik nie jest w stanie kontrolować picia. Twierdzenie, że się zatruł na
            własne życzenie jest równie sprawiedliwe, co twierdzenie, jakoby ktoś wpadł pod
            samochód na własne życzenie. Albo na własne życzenie dostał zapalenia płuc.

            Przykro mi, ale sam byłem ofiarą rodzica uzależnionego od alkoholu i bynajmniej
            tak dobrze, aby ów rodzic nic dzieciom nie zrobił nie było. I uważam, że skoro
            ja mogę nie pałać do alkoholików ślepą nienawiścią i rozpatrywać ich choroby w
            kategorii "na własne życzenie", to każdy może! Każdy, kto ma choć krztynę sumienia.
            • kajda28 Re: Rozwód z alkoholikiem 05.01.10, 19:57
              I uważam, że skoro
              > ja mogę nie pałać do alkoholików ślepą nienawiścią i rozpatrywać
              ich choroby w
              > kategorii "na własne życzenie", to każdy może! Każdy, kto ma choć
              krztynę sumie
              > nia.

              Źle uważasz, ile jest ludzi tyle jest uczuć i odczuć. Nie możesz
              wymagać od innych aby czuli tak jak ty- a jeżeli tego nie robią
              uważać że nie mają sumienia. Jeżeli jesteś DDA to przyda Ci się
              terapia, to straszne nie czuć żalu i złości na człowieka który wolał
              chlać zamiast walczyć z swoją chorobą, który wolał niszczyć życie
              swoich najbliższych aby tylko nie przyznać się do swojej słabości.
        • pmro Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 11:37
          Mąż tu naprawde jest bardzo mało istotnym elementem. Jest on tonącym Titanic-iem
          na którego pracuje załoga (rodzina), wylewając wodę i sprzątając.

          Tak jak już ktoś napisał, to rodzic powinien się zajmować dzieckiem i pomagać
          swojemu dziecku rozwiązywać swoje problemy.

          Polecam strony:

          www.leczymy-alkoholizm.org - są tam również ciekawe klipy wideo

          www.dda.pl - o dorosłych dzieciach alkoholików

          ddablog.wordpress.com/2008/07/13/cechy-dda/ - o cechach jakie będzie
          mogło mieć dziecko koleżanki

          Oderwanie się od alkoholika jest bardzo ciężkie, ale według mnie jest to
          najlepsze rozwiązanie. Ponad 1/3 dzieci z domów alkoholowych ma później problemy
          z alkoholem. Jak nie alkohol to inne uzależnienia takie jak pracoholizm,
          seksoholizm i praktycznie zawsze dzieci te mają ogromne problemy emocjonalne.

          Pozatym, o dziwo, kobiety wychodzące z domów alkoholowych mają tendencje do
          wchodzenia w związki z alkoholikami.

          Niech się koleżanka ratuje teraz i zacznie swoje życie.






          alfa36 napisała:

          > Ów mąż wie, że jest alkoholikiem, ale leczyc się nie chce. Nie i już... A dziec
          > ko... dziewczynka ma 12 lat i ojciec jest dla niej wszystkim, tym bardziej, ze
          > niedgy nic zlego dziecku nie zrobił. Kiedy ojciec znalazl się w szpitalu (zatru
          > cie alkoholem) dziewczynka powiedziala, że lepiej jakby byl w domu, bo w szpita
          > lu jest sam... Wspóluzależnione dziecko?
    • kicia031 Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 10:15
      Niech zona i dziecko zaczna od specjalistycznej terapii dla
      wspoluzaleznionych, a potem - zobaczymy. Moze zmiena ich postawuy
      nakloni meza do elczenia? Moze wtedy zona zdecyduje sie odejsc?
    • plujeczka Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 10:53
      żaden alkoholik nie chce się leczyc bo.....on nie pije, to zona
      pije, on kontroluje swoje picie , w szpitalu znalazł się bo zona tam
      go na siłę umiesciła u mnie był taki własnie scenariusz.Kazdy
      terapeuta ci to powie ,ze alkoholik musi upaśc na samo dno poźniej
      albo się sam podniesie albo tam juz na zawsze zostanie.Zony z reguły
      wspieraja alkoholików....bo przed innymi tuszuja fakt picia przez
      meza, niegdzie nei chodza, wymiawiają się brakiem czasu bo nie maja
      odwagi powiedziec ,ze własnie w domu była kolejna awantura i
      małzonek nie chce nigdzie iśc bo się napił. Chowaja butelski i
      szklanki przed znajomymi a jak rodzina się pyta dlaczego przyszła
      sama z dzieckiem czesto zona mówi ,ze go głowa boli i się połozył.I
      tylko zonie się wydaje ,ze nikt tego alkoholizmu nie dostrzega,
      ludzie widza ale nikt nie chce się wytrącac do małżęnskich spraw.
      Twoja znajoma powinna wziąść się w garśc i zaczać od wizyty w DDA a
      poxniej zabrac na takie seanse dziecko bo nieststey one jest również
      współuzależnoone.Musi wybrać czy chce miec piekny dom, pieniadze
      oraz meża zawsze zapitego.Agresja przyjdzie z czasem,picie uposledza
      funkce zyciowe, niszczy ststem nerwowy, bicie znajdzie się w stałym
      repertuarze tego zwiazku i naprawdę miłośc dziecka do ojca niczego
      tutaj nie zmieni, z czasem ojciec nie bdzie dostrzegac córki i to
      bedzie wówczas dopiero bolało. Wiesz gdyby zona miała wsparcie w
      jego rodzinie to moze wspólnymi siłami potrafiłaby mu pomóc ale z
      własnego doświadczenia wiem ,że bliska rodzina alkoholika broni ,
      wręcz"jedzie" na zonę a wówczas tak naprawde nie ma szans wygrac tej
      walki.Cyba ,że twoja znajoma to silna osoba, nie przeszkadza jej
      fakt picia przez meza i jest wstanie poswięcić siebie i dziecko dl
      jego nałogu, cóz jej wybór, jej wola -tylko pytanie jak dłiugo on
      bedzie wstanie tak efektywnie przy nałogu pracowac i zarabiac tak
      duze pieniadze , które ja trzymaja przy nim?
    • kajda28 Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 11:11
      Co warto: wygodnie egzystować, udawac rodzinę,
      > nastawic się na okresowe picie męża? Czy rzucić alkoholika (ponoc
      > musi osiągnąc dno), wynając mieszkanie i starac sie poukladac
      jakos
      > to życie?

      Jedno i drugie to kiepski pomysł. Alfa36 spróbuj ją namówić na
      terapię, właśnie po to aby nie musiała odchodzić od męża i zmieniać
      swojego trybu życia- to jedyny sposób . Może się okazać że jest już
      za późno i będzie musiała odejść i w tym terapia jej pomoże, nie
      będzie się czuła tak bardzo osaczona (a będzie na pewno). Odejść od
      alkoholika jest dużo trudniej niż być z nim.
      To że córka tak bardzo kocha ojca i chce jego dobra, udaje że się
      nic nie dzieje i chce się nim opiekować to normalne, nauczyła się
      tego od mamy.
    • virtualna_ja Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 11:17
      Witajcie,
      alfa36, jestem ex żoną alkoholika i przemocowca. Alkohol był z mojej
      strony powodem do złożenia rozwodu oraz to, że podniósł na mnie
      rękę, będąc pod wpływem...Na pierwszy rzut oka - żaden z niego
      alkoholik..czasami w pracy, w domu nigdy, chyba, że impreza ze
      wspólnymi znajomymi. Niestety jednak alkoholik... Dla 6-letniego
      dziecka - najukochańszy tatuś sad Wspólne mieszkanie na wspólnym
      kredycie... Jesteśmy miesiąc po rozwodzie, nadal mieszkamy
      razem...Znalazł sobie "kolegów" do kielicha i znika wciąż (na
      szczęście) Gorzej jak wraca pijany...albo robi syf albo wyzywa.
      Dziecko wówczas na bok. Spędza z nim 2 popołudnia w tygodniu,
      włączając dziecku tv lub bajki...Ruszam niedługo ze sprawą majatkową
      bo złośliwie zawyża cenę za mieszkanie, chociaż na rozprawie
      pierwszy głośno piał, że mieszkanie będzie sprzedawane...teraz kłody
      pod nogi...czeka mnie kolejny nerwowy rok ale cóż...wiem, ze warto i
      że dam radę. Muszę. Dla siebie i dla dziecka. Najgorsze jest to, ze
      mała czeka na niego jak wierny psiak i wyczekuje każdego serdecznego
      gestu...wówczas tatuś jest najkochańszy na świecie, a ty mama idź,
      bo tata znów cię...........(nie zacytuję)
      Ex mąż jest synem alkoholika. Skończył jako menel. Zapił się na
      śmierć.
      • alfa36 Re: Rozwód z alkoholikiem 04.01.10, 23:29
        Dziękuję za odpowiedzi. Dziewczyna nie ma wsparcia w rodzinie męża.
        Oni uważają, że ona jest przeczyną stanu rzeczy, ktory jest (on
        dobry, mądry i pracowity, ona wymagająca, on zarabia, ona wydaje,
        itd). Dziewczyna chodzi na terapię, wie, że o siebie trzeba dbac i z
        pozoru wygląda na to, ze tak robi: zadbana, wyjezdża do swojej
        rodziny, do znajomych (sama z dzieckiem), na wczasy. Właściwie, co w
        takiej sytuacji da rozwód... on z domu się nie wyprowadzi czyli musi
        ona... Na porozumienie raczej szans nie ma. I na terapii nic innego
        nie powiedzą chyba... Kurcze, czy zawsze ta druga strona
        (współuzależniona) musi byc poszkodowana?
        • triss_merigold6 Re: Rozwód z alkoholikiem 05.01.10, 21:33
          Jak się pozbędzie alkoholika ze swojego życia to nie będzie
          poszkodowana. Ja bym rzuciła bez skrupułów. Co jej da rozwód?
          Możliwość spotkania normalnego faceta chociażby a tak ma garb w
          postaci nałogowca.
    • woman-in-blue Re: Rozwód z alkoholikiem 05.01.10, 22:28
      Jestem ex zona alkoholika. Bylam wspoluzalezniona ( nie lubie tego
      okreslenia, raczej: kochalam "za bardzo"). Robilam wszystko aby wyszedl z
      nalogu. Poniekad sie udalo: nie pil piec lat. Ciag dalszy: zostawil mnie
      dla mlodszej kobiety i zaczal pic znowu. Szkody jakie poniosl wracajac do
      nalogu: strata pracy, wypadek samochodowy, sprawa karna. Z tego co wiem
      ponownie wyladadowal na terapii, wciaz jest zwiazany z ta kobieta, wiec
      chociaz to mu sie udalo. Gdybym mogla cofnac czas nie poswiecilabym dla
      niego ani minuty mojego zycia. Ta energie ktora stracilam w walce z
      wiatrakami moglam wykorzystac w lepszym celu, np lepiej zajmowac sie
      corka , swoim zyciem zawodowym i po prostu soba. Teraz zaluje straconych
      lat. Jedyne co z tego mam to tzw. madrosc po czasie.
      • zlo-tka Re: Rozwód z alkoholikiem 07.01.10, 23:02
        a ja jeszcze jestem żoną alkoholika.Też nie pił pięć lat.Teraz jest pijącym ,kompulsywnym hazardzistą i prawdopodobnie ma romans.Jesteśmy w separacji pół roku i nie zrobię najmniejszego kroku by cokolwiek ratować.Wkrótce będzie 25-ta rocznica ślubu .W prezencie dostanie pozew rozwodowy.Żałuję straconych lat.Nie był przemocowcem , może dlatego udało mi się przetrwać te lata.Wciąż jestem współuzależniona , ale pogodzona z bezsilnością wobec nałogów. Chcę normalnego życia.
        • woman-in-blue Re: Rozwód z alkoholikiem 09.01.10, 20:23
          Zlo-tko! I tego "normalnego" zycia Ci zycze! U mnie od rozstania
          minelo ponad dwa lata i prawie rok od rozwodu. Poczatkowo bylam na
          dnie rozpaczy, bez psychotropow nie moglam wstac z lozka. A teraz ,
          z miesiaca na miesiac jestem coraz bardziej zadowolona a momentami
          wrecz szczesliwa. Pracuje ciezko, ale wiem ze dla siebie i swojej
          corki. Otaczam sie tylko zyczliwymi ludzmi i moja samoocena z
          miesiaca na miesiac sie poprawia. A jeszcze nie tak dawno, bylam w
          swoich wlasnych oczach jednym wielkim zerem...
          • zlo-tka Re: Rozwód z alkoholikiem 13.01.10, 21:15
            Dzięki Women !
            Wiem, że muszę to jakoś przeżyć,mam nadzieję, że wiele dobrego przede
            mną.Najgorsze co mnie w życiu spotkało to choroba mojej córki-białaczka potem
            przeszczep szpiku.Jeżeli to mnie nie zabiło, nie zabije mnie mój jeszczemąż,ani
            jego hazard.Nie mam siły na walkę o jego zdrowienie, skoro sam tego nie
            chce.Jestem pogodzona ze swoją sytuacją, przecież nic nie mogę zrobić, ale nie
            zamierzam trwać tak w beznadziei.Dziś czuję dziwny spokój.Przyjdzie czas na
            radość może nawet szczęście, ale najpierw spróbuję znależć drogę do "siebie".
            "Szczęście to nie to co zesłał los, lecz to czego nie zdążył mi odebrać"
            • woman-in-blue Re: Rozwód z alkoholikiem 13.01.10, 21:43
              I tak trzymaj! Dbaj o siebie, bo jestes bardzo potrzebna Twojej
              corce. Wszak na takim uzaleznionym ojcu nie moze polegac. Dasz rade!
    • 0.ewelina74 Re: Rozwód z alkoholikiem 15.01.10, 12:06
      Przeczytałam to co napisała alfa36 i odniosłam wrazenie jakby
      pisała o mnie. Jestem dokładnie w takiej sytuacji jaką opisała. Mąż
      pijący praktycznie prawie codziennie- kilka lat temu weekendowo.
      Nie zawsze się upija ale alkohol jest obecny prawie codziennie. Od
      kilku lat staram się uświadomic mu,ze ma problem, ze powinien cos z
      tym zrobic-oczywiscie bez efektu. I prawdą jest to,ze i ja i cała
      rodzina meza pomagamy mu pic.Nie ponosząc konsekwencji swojego
      picia nie czuje potrzeby przestania i podjęcia terapii.Nasza
      sytuacja materialna jest taka ze wszystko jest praktycznie męza, to
      on zarabia głownie, w dodatku pracuje w firmie rodzinnej wiec czuje
      się bezpiecznie, nie ma obawy utraty pracy. Ale prawdą jest równiez
      to ze kobiety naprawdę nie sa czasami swiadome tego ile mają w
      sobie siły i zaradności i nie tylko znosząc pijanstwo ale wlasnie
      sie mu przeciwstawjając. Ja wlasnie staram sie w to uwierzyc i od
      tego roku rozpoczełam dzialania które mi pomogą uwolnic się od tego
      toksycznego związku. I mam nadzieję ze za rok bede mogła tu napisac
      ze udało mi sie więc kobiety- głowa do góry i do działania.
      • zlo-tka Re: Rozwód z alkoholikiem 24.01.10, 11:31
        Witaj Ewelinko!
        Spróbuj terapii dla współuzależnionych.Naprawdę pomaga.Byłam na takiej terapii
        10 lat temu,wiele się nauczyłam i zrozumiałam.Alkoholizm jest chorobą, ale
        choruje nie tylko uzależniony, lecz cała rodzina.Nie pomagaj mu pić i nie ponoś
        konsekwencji jego picia.Daj sobie szansę i zrób coś dla siebie-na odejście
        zawsze jest czas.Wykorzystaj tą szansę, nie będziesz miała do siebie żalu, że
        nic nie zrobiłaś.
        Walcz, ale nie rób tego po omacku.Mnie się nie udało,ale tych kilka lat bez
        alkoholu było wręcz cudowne i wiem ,że tak można żyć, pod warunkiem,że chce tego
        również alkoholik.
        Gdyby u nas nie pojawił się hazard pewnie długo jeszcze walczyłabym o
        normalność.Teraz nie mam szans.Hazard jest znacznie gorszym uzależnieniem-nie
        widać co człowiekowi dolega, na pozór wydaje się normalny, ale jego życie toczy
        się w iluzorycznym świecie.
        Na obecną chwilę jest grającym alkoholikiem,a ja zaczynam ponownie -małymi
        kroczkami walkę o siebie.Nie jest mi łatwo, ale wiem, że warto.
        Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje zdrowienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka