Nie mam dowodów

16.01.10, 17:02
Od tygodni miotam się jaki mam złozyc pozew o rozwod- z orzekaniem o
winie lub bezsad Czasami taka złosc mnie ogarnia i motywacja
zarazem,ze dam radę, przetrwam to,ale nie obejdzie się bez jego
winy. Ale nie mam zadnych dowodów na niego, tylko moje słowa
przeciwko jego( a gadane to on ma dobre, jeszcze nigdy z nim na
gadke nie wygrałam), jedynie mam swiadkow, moi rodzice, siostry,
znajomi i tyle.Nie wiem co robic.Poradzcie
    • justypoczta Re: Nie mam dowodów 16.01.10, 17:36
      Dowodów na co? Bardzo ogolnie przedstawias sprawe.
      • evela1982 Re: Nie mam dowodów 16.01.10, 18:30
        Dowodow np. na zdradę, kilkakrotnie widzialam w jego telefonie
        numery do dziewczyn, jakies mmsy jednoznaczne (zdjecia dziewczyn),
        gdy sie go pytalam co to jest to odpowiadał,ze "to do kolegi", ale
        to bylo dawno, nie mam wgladu do jego telefonu, poczty internetowej
        itp. Duze tego było, duzo swinstw mi wyrządził, ogolnie okłamywal,
        oszukiwał, nie szanował az wstyd się przyznać, miał problemy z
        prawem, gdy przebywał za granicą(prawie rok) nie dostałam od niego
        ani grosza na dzieci tłumaczyl sie tym,ze wydawał wszystko na
        adwokata..ehsad
        • justypoczta Re: Nie mam dowodów 16.01.10, 21:17
          Faktycznie - tkwić w czymś takim raczej nie ma sensu. Pytanie, czy jesteś od
          niego zależna? Masz jakieś wsparcie z zewnątrz? Mieszkasz z nim? Jeśli on ma
          kogoś to może dałoby się znaleźć świadków? No i chyba najważniejsze to się od
          niego uwolnić.
          • evela1982 Re: Nie mam dowodów 16.01.10, 21:53
            Ja sie od niego chyba nigdy nie uwolnie-mamy wspolne dzieci,
            przynajmniej mentalnie zawsze gdzies będzie w tyle mojej głowysad
            Teraz to chyba nie ma nikogo, ja nie mieszkam z nim, mieszkam z
            dziecmi u rodziców i oni mi pomagaja finansowo, a on to praktycznie
            w ogole. Najgorsze jest to,ze traktuje dzieci jako karte
            przetargową, gdy się pokłocimy potrafi sie nie odzywac tygodniami do
            dzieci, robi mi na złość,zeby mnie zranić, wymoc na mnie np.
            to,zebym nie odchodzila od niego itp. Starszy synek cierpi z tego
            powodu, ostatnio to nawet juz nie wspomina o tacie, pewnie mysli,ze
            go nie kochacrying naprawde bardzo mi ciężko z tego powoducrying Ja wysiadam
            normalniesad
    • admila3 Re: Nie mam dowodów 16.01.10, 22:31
      ja też nie mam dowodów na znęcanie się psychiczne i gwałt ale myślę, że to nie ma znaczenia, wystarczy o tym opowiedzieć. znajoma adwokatka podpowiedziala mi, że jeśli się komuś zwierzałam to już jest duży plus. mój mąż stosował ten sam sposób wywierania wpływu na mnie, wykańczał psychicznie najstarszego syna. on teraz jest pełnoletni i nie wiem czy nie będzie z nim rozmawiał psycholog wyznaczony przez sąd
      • evela1982 Re: Nie mam dowodów 17.01.10, 19:53
        Dziekuje za odpowedź, nie wiem tylko czy mam na tyle siły,
        by "wyciagac brudy" przed sadem , a jest tego wiele i nie wiem czy
        mam ochote do tego wracać, ale z drugiej strony wiem,ze mąż jest
        winien rozpadu tego malzenstwa. Ale i tak ciesze się,ze w koncu
        postanowilam sie z nim rozwiesc, bo dlugi czas miotałam się glownie
        ze wzgledu na dzieci, ale juz wiem czego cche. Zycie w pojedynke
        jest cięzkie i samotne, ale dam rade...dla dzieci.
        • a.niech.to Re: Nie mam dowodów 18.01.10, 13:21
          evela1982 napisała:

          > Zycie w pojedynke
          > jest cięzkie i samotne, ale dam rade...dla dzieci.
          A jakie było to, które masz zamiar zostawić za plecami? Obecna w nim
          była bliskość? Powiedziałabyś o nim, że było łatwe? Przed Tobą
          fenomenalne doświadczenie odzyskania godności. Kim człowiek staje
          się bez niej? Praktyką systemów totalitarnych było odzieranie ludzi
          z godności jako znakomity sposób na ich zniszczenie. Wiem, że to nie
          ta skala, ale straty psychiczne Twoje i dzieci są porównywalne.
    • majkel01 Re: Nie mam dowodów 18.01.10, 19:17
      zeznania świadkó to już jest dowó, bardzo poważny zresztą. Zależy jeszcze co
      mają do powiedzenia ci świadkowie.
      • majkel01 Re: Nie mam dowodów 18.01.10, 20:39
        majkel01 napisał:

        świadkó=świadków
        dowó=dowód

        smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja