Dodaj do ulubionych

niemożnośc płacenia alimentów

18.01.10, 16:17
Witajcie,

swoją historię opowiem kiedyś, na początek pytanie techniczne:
W chwili obecnej zarabiam minimum socjalne - alimenty, które płacę dzieciom (2
córki, 4 i 10 lat) to minimum 1000 zł miesięcznie - dzięki pomocy mojego ojca.
Według prawniczki mojej żony możliwości zarobkowe mam duże - studia, języki
obce itd. Co się stanie, jeśli pomimo najniższych zarobków zasądzone mi
zostaną alimenty w wysokości 1600 zł, o które wnioskuje strona przeciwna? A
dokładniej: co się stanie, jeśli dalej uparcie będę płacił mniej? zakładam
wersję najgorszą, tzn. sąd, komornik, brak możliwości egzekucji itd. Pójdę do
więzienia? prawdo jazdy zabiorą?
komornika się nie boję, bo jestem bankrutem - tylko żona ciągle myśli, że
gdzieś kasę ukryłem wink tylko siłowni w pierdlu mi nie trzeba wink

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tricolour Komornik uda się do ojca... 18.01.10, 16:25
      ... może on coś ma jeszcze do zlicytowania. Może emeryturę zabierze
      albo dom wystawi za bezcen...

      Jeśli wierzyciel się uprze, to cienko będzie.
      • jawnogrzesznik Re: Komornik uda się do ojca... 18.01.10, 16:45
        tricolour napisał:

        > ... może on coś ma jeszcze do zlicytowania. Może emeryturę zabierze
        > albo dom wystawi za bezcen...
        >
        > Jeśli wierzyciel się uprze, to cienko będzie.
        dziekuję.

        Pytanie następne: czy można ustalić sądownie, że część alimentów przekazywana
        jest w formie np jedzenia, ubrań, itd. Z lektury forum, wynika że tak?

        Nie zależy mi na niepłaceniu alimentów, ale o pewności, że dotrą one dla dzieci
        - nauczony przykrymi doświadczeniami...
    • ekscytujacemaleliterki Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 16:26
      Tak bez złośliwości Ci powiem,że nic tylko dzieci będą gorzej jadły,
      gorsze kurtki na zimę miały, o zabawkach mogą zapomnieć!
      Sorry to nie personalnie dla Ciebie ale już serdecznie dość mam
      wątków w których się alimentów nie chce płacić.


      Skoro masz możliwości zarobkowe to dlaczego minimum socjalne
      zarabiasz?
      Nie zalezy Ci żeby Twoje dzieci dobrze miały??
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 16:42
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > Tak bez złośliwości Ci powiem,że nic tylko dzieci będą gorzej jadły,
        > gorsze kurtki na zimę miały, o zabawkach mogą zapomnieć!
        > Sorry to nie personalnie dla Ciebie ale już serdecznie dość mam
        > wątków w których się alimentów nie chce płacić.
        >
        >
        > Skoro masz możliwości zarobkowe to dlaczego minimum socjalne
        > zarabiasz?
        > Nie zalezy Ci żeby Twoje dzieci dobrze miały??
        >
        Zależy - dlatego płacę im ile mogę najwięcej. Ale nie stać mnie na więcej nie
        dlatego, że nie chcę tylko nie mam z czego. A oficjalnie więcej i tak nie
        zarobią, bo długów na sobie mam paręset tysięcy...

        a po drugie: skąd wiesz, że pieniądze idą na kurtki dla dzieci? Żona na fryzjera
        wydaje 150 zł miesięcznie, więc ostatnio daję 500 zł w gotówce a za resztę
        kupuję jedzenie, ubrania... w ramach dziękuję usłyszałem ostatnio, że wędlina za
        dwadzieściaparę złotych nadaje się tylko dla mojego psa... którego zresztą nie mam

        kiedyś żyłem wystawnie i moja żona po prostu nie zauważyła, że już nie stać
        'nas' na taki poziom życia, jak kiedyś?

        mieszkam w mieście średniej wielkości, gdzie za pracę wykonywaną przeze mnie
        płąci się 2-2,5 tysiąca netto - spedytor

        pozdrawiam
        • zmeczona100 Ciekawy ten bankrut... 18.01.10, 18:53

          jawnogrzesznik napisał:

          > Zależy - dlatego płacę im ile mogę najwięcej. Ale nie stać mnie na
          więcej nie
          > dlatego, że nie chcę tylko nie mam z czego.

          Recepta jest prosta- dorabiaj po godzinach. Nie da się, czy się nie
          chce?

          A oficjalnie więcej i tak nie
          > zarobią, bo długów na sobie mam paręset tysięcy...

          Tiaaa.... Tak dali Ci kredyt na piękne oczy? O zdolność kredytową nie
          pytali?
          Jasssssne- pewnie to przez kryzys, nie? Dobrze, że jest, bo inaczej
          niepłacący alimenciarze nie mieliby takiego wytłumaczenia uncertain

          > a po drugie: skąd wiesz, że pieniądze idą na kurtki dla dzieci?

          A Ty skąd wiesz, że nie idą na potrzeby dzieci?

          Żona na fryzjer
          > a
          > wydaje 150 zł miesięcznie

          Z Twoich, czy z zarobionych przez siebie?

          w ramach dziękuję usłyszałem ostatnio, że wędlina z
          > a
          > dwadzieściaparę złotych nadaje się tylko dla mojego psa..

          Sorry, ale każdy je tak, na ile mu starcza i co mu smakuje. Ja też
          nie zjadłabym wędliny w takiej cenie, bo po prostu DLA MNIE i MOJEGO
          syna nie nadaje się do zjedzenia (z czego taka tania kiełbasa??).

          > mieszkam w mieście średniej wielkości,

          No i dobrze- przynajmniej jest tańsze życie.

          gdzie za pracę wykonywaną przeze mnie
          > płąci się 2-2,5 tysiąca netto - spedytor

          W małej mieścinie to spore kwoty.

          Ja mieszkam w mieście wojewódzkim i zarabiam tyle samo. Do tego co
          miesiąc wydaję ponad 2 tys.PLN na leczenie syna. "Mąż" zarabia ponad
          2 x więcej ode mnie, a na syna (nastolatka, który rośnie z każdym
          miesiącem!!!) przekazuje mi .... 500 PLN. Dobrze, że zabezpieczyłam
          się na czas do zasądzenia alimentów, bo musiałabym chyba stać na
          rogu, pod latarnią, aby dziecku nie przerywać leczenia.

          Zamiast kombinować, to można postarać sie o lepsze zatrudnienie.
          Chyba, żeś niepełnosprawny I gr.
          • jawnogrzesznik Re: Ciekawy ten bankrut... 19.01.10, 09:59
            zmeczona100 napisała:

            >
            > jawnogrzesznik napisał:
            >
            > > Zależy - dlatego płacę im ile mogę najwięcej. Ale nie stać mnie na
            > więcej nie
            > > dlatego, że nie chcę tylko nie mam z czego.
            >
            > Recepta jest prosta- dorabiaj po godzinach. Nie da się, czy się nie
            > chce?

            Proszę, jacy wszyscy mądrzy...
            Rano wstaję 5:30, żeby piechotą pójść po starszą córkę 5 km na drugi koniec
            miasta i autobusem przywożę ją do szkoły - niedaleko mnie. potem na 9tą jadę
            rowerem do pracy - nie mam auta - z której wracam o 18stej...
            z drugiej strony moja żona siedziała rok na urlopie zdrowotnym - nauczycielka
            przedszkola - ni robiła totalnie NIC. Dodam, że urlop zdrowotny na sfałszowanych
            papierach - koleżanka lekarka podpisywała - swoją drogą chcę to na sprawi
            pokazać, bo to fałszestwo ewidentne. za pilnowanie dziecka dostaje się 800-1000
            zł miesięcznie... jej się nie chciało, pomimo że i tak siedziała z młodszą córką
            w domu...
            ale to JA mam dorabiać?
        • sonia_30 Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 19:13
          Płacisz na 2 córki 1 tys zł i masz wątpliwości czy rzeczywiście
          pieniądze są przeznaczane na ich utrzymanie? A jaki jest wg Ciebie
          koszt utrzymania 4 i 10 - latki? Mieszkanie, wikt + opierunek,
          przedszkole, podręczniki + cała reszta wydatków szkolnych,
          ewentualne zajęcia dodatkowe, lekarz + leki, ubrania, etc. Masz
          orientację?
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów (OT) 18.01.10, 16:58
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > Sorry to nie personalnie dla Ciebie ale już serdecznie dość mam
        > wątków w których się alimentów nie chce płacić.

        Również bez złośliwości, ale dziwi mnie, jak ludzie reagują na tą sytuację...
        jestem postrzegany jako ten, co NIE CHCE płacić...

        nikt nie bierze poważnie sytuacji, że NIE MOGĘ płacić...

        a tego dotyczyło pytanie: nie, jak uniknąć płacenia alimentów, ale co zrobić,
        gdy zostaną mi one przesądzone w przerastającej mnie wysokości?

        facet zawsze z reguły jest tym złym?
        • segregatorwpaski Re: niemożnośc płacenia alimentów (OT) 18.01.10, 17:50
          Nie spodziewaj się innych odpowiedzi od osób, które borykają się z
          problemem utrzymania dzieci bo spoczęło to głównie na ich głowach...
          bo mają ex męża który nagle zaczął zarabiać minimum socjalne choć w
          czasie trwania małżeństwa zarabiał dużo więcej, lub też narobił
          długów lub też ...(wstaw dowolne).

          Powiem Ci jedynie tyle, że jako matka starająca się zapewnić dziecku
          wszystko co mu niezbędne niestety zarabiam za mało więc dorabiam jak
          mogę i ile mogę, kombinuję co sprzedać, a co kupić, liczę, rezygnuję
          z wydatków na siebie i modlę się by starczyło.
          Na ex męża mogę liczyć w takim samym zakresie co Twoje dzieci na
          Ciebie - po rozwodzie 'niedomógł' biedaczek i z dyyyrektora na
          własne życzenie przekwalifikował się w bezrobotnego (wiwat szara
          strefawink

          A, i zapewniam Cię, że gdyby mi przyniósł 20 dkg szynki w sytuacji
          gdy mam w lodówce ser, a dziecko w szkole ostatni termin zbiórki
          pieniędzy na wycieczkę szkolną to bym mu tę szynkę zwróciła zapewne
          w odpowiedni sposób.

          Skarżysz się, że:
          > nikt nie bierze poważnie sytuacji, że NIE MOGĘ płacić...

          To dlatego, że dzieci za cholerę nie chcą brać na poważnie sytuacji,
          że NIE MOGĄ jeść, albo że NIE MOGĄ rosnąć...

          Mi do głowy nie przyjdzie wykorzystać argumentu, że NIE MOGĘ dać
          rady pokryć pozostałych kosztów utrzymania swojego dziecka ( ok 70%
          w stosunku do ok 30% ex męża!) - ale dzięki temu nikt mnie
          nie 'postrzega' jako tej co ma potrzeby dziecka gdzieś...

          Ale w sumie szukasz rady - no to masz: jeżeli Twoim zdaniem
          zasądzono Ci alimenty w przerastajacej Cię wysokości masz prawo
          podjąć kroki prawne (pozew o obniżenie). Sąd weźmie pod uwagę to co
          zgodnie z prawem powinien i zapadnie zgodny z prawem wyrok - jeżeli
          poważna, ciężka choroba uniemożliwia Ci zarobkowanie - sąd zapewne
          wykaże zrozumienie i obniży alimenty. Jeżeli jednak NIE MOGĘ placić
          wynika z czegoś innego to zapewne sąd róznież to weźmie pod uwagę i
          pozostawi alimenty w obecnej wysokości.
        • ekscytujacemaleliterki Re: niemożnośc płacenia alimentów (OT) 18.01.10, 18:16
          Napisałeś że zarabiasz minimum krajowe a według pani adwokat żony masz
          możliwości na więcej. Biorąc pod uwagę,fakt wykształcenia, znajomość języków
          masz rzeczywiście taką możliwość. A skoro ją masz to wykorzystaj. Choćby po
          to,żeby kasę w skarpetkę odkładać i jakieś zabezpieczenie w przyszłości swoim
          córkom dać.
          Napisałam, że bez złośliwości bo nie każdy facet z reguły jest zły, nie każdy ma
          awersję do płacenia na dzieci i nie każdy w nosie je głęboko ma.
          Po wątku pana donabate czy jak mu tam, trafia mnie jasny szlag na wszystkich nie
          płacących alimenciarzy. Tak po prostu, bo jednak dzieciom trzeba jeść dać,ubrać,
          zapewnić warunki bytowe. Ludzie się litują nad bezdomnymi zwierzętami a taki
          cymbał własne dzieci ma gdzieś.
          Chociaż niezaprzeczalnym jest fakt,że masz prawo zgrzytać zębami jeśli Twoja
          żona pieniądze przeznaczone dla dzieci wydaje na fryzjera.
          Jeśli kupujesz jedzenie, ubrania, słodycze, owoce - co możesz i zawozisz to
          chwała Ci za to. Wynika z tego że obchodzi Cię byt własnych dzieci, więc niech
          Ci koło nosa lata czy taką wędlina jada kot,pies czy goryle w zoo.
          • yazaman Re: niemożnośc płacenia alimentów (OT) 18.01.10, 19:05
            Majkel - ale jawnogrzesznik napisał przecież że NIE MOŻE i już!

            A jak pisze NIE MOGĘ wielkimi literami to nie to samo bynajmniej co
            zwykłe nie chcę lub nie chce mi się smile
            I trzeba to zrozumieć i się nie 'ciepać' bo Ci się od pazernych bab
            oberwie ; )
        • mayenna Re: niemożnośc płacenia alimentów (OT) 19.01.10, 07:44

          Sąd ustala wysokość alimentów i jeśli masz argumenty dotyczące niemożności
          płacenia to on je weżmie pod uwagę. Nie tylko zaświadczenie o dochodach brane
          jest pod uwagę ale też Twoje możliwości zarobkowe. Są sytuacje, że alimenciarz
          ma minimum socjalne na papierze a do kieszeni bierze więcej i widać to postylu
          zycia jaki prowadzi.
      • pyzz Re: niemożnośc płacenia alimentów 20.01.10, 13:53
        > Tak bez złośliwości Ci powiem,że nic tylko dzieci będą gorzej jadły,
        > gorsze kurtki na zimę m

        > Skoro masz możliwości zarobkowe to dlaczego minimum socjalne
        > zarabiasz?
        > Nie zalezy Ci żeby Twoje dzieci dobrze miały??iały, o zabawkach mogą zapomnieć!

        Strasznie seksistowskie, co napisałaś. Właściwie od początku do końca.
    • majkel01 Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 18:52
      przy alimentach nie są ważne zarobki ale możliwości. Twój nick odpowiada
      rzeczywistości chyba, bo jawnie grzeszysz pisząc że zarabiasz minimum socjalne
      podczas gdy sam przyznajesz że na twoim stanowisku można zarobić nawet 2,5 tyś.
      Jeżeli nie będziesz płacił alimentów wówczas jak najbardziej czekać cię będzie
      postępowanie karne. Dług będzie rósł. Obecnie niestety prawka nie zabiorą ale za
      to gmina może wpisać taką osobę do rejestru dłuzników a wówczas np. będą powazne
      kłopoty przy braniu pożyczek z banku, telefonu na abonament, tv sat, zakupów na
      raty, kart kredytowych itd.
    • zmeczona100 Ciekawe zjawisko 18.01.10, 19:06

      Szlag mnie jasny trafia, kiedy czytam kolejne posty ojców, których
      nie stać TERAZ na alimenty w rozsądnej kwocie. A trafia mnie, bo
      gdyby ci sami ojcowie żyli (nadal szczęśliwie), tworząc rodzinę z ex
      i dziećmi, to stanęliby na głowie, aby dziecku ułatwić start w
      dorosłe życie (zapisać na dodatkowe kursy, wysłać na wakacje, kupić
      lepszej jakości ubrania i pożywienie). Skąd w nich więc taka zmiana
      po rozwodzie? Już te dzieci nie są warte, aby nadal starać się
      zapewnić im najlepsze warunki do rozwoju?
      • admila3 Re: Ciekawe zjawisko 18.01.10, 19:27
        tak przy okazji, piszesz że zarabiasz 2000 to chyba dobrze ponad minimum socjalne. ja zarabiam 1200 spłacam kredyt, mój mąż ma częściową niezdolność do pracy i rente 820zł, kurde to po rozwodzie nie tylko nie zapłaci mi alimentów ale może jeszcze ja mam mu płacić? ciekawe jak ma taki dochód ile mnie zasądzą alimentów na 2 chłopaków 15 i 17 latka. Trzeci syn 18 lat sam wystąpił o alimenty żeby pobierać rodzinne i dodatki dla osoby niepełnosprawnej. "biedny ten mój prawie ex"
    • triss_merigold6 Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 21:02
      Teraz nie tak łatwo trafić do więzienia za niepłacenie aliemntów,
      musiałbyś uporczywie się uchylać - to na pocieszenie.
      Tak z ciekawości - kilkusetysięczny dług skąd się wziął i z czego
      spłacasz, bo raczej nie z minimum socjalnego.
      Prosta, klarowna rada - DO ROBOTY. 800 zł na dziecko to teraz żaden
      szał.
    • ona_37 Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 21:21
      Prawie każdy po rozwodzie staje się "biedny",zmienia pracę na mniej płatną itp.Dlatego nie liczą się dochody a możliwości i prawie każdy sędzia wezmie to pod uwagę.Cięzko jest płacić alimenty wiedzac,że odbiera je ex,ale czy to pieniadze dla niej?
    • six_a Re: niemożnośc płacenia alimentów 18.01.10, 23:37
      a jak to się dzieje, że nie wiesz, na co idą alimenty?
      jak nie wiesz, to chyba najwyższa pora się zorientować, zamiast pierniczyć o
      wydawaniu 150 złotych na fryzjera.

      alimenty musiały musiały być ustalane w oparciu o potrzeby dzieci, tak? no to
      mniej więcej wiadomo na co idą. liczy się koszty zamieszkania, wyżywienia,
      ubrania i środków czystości, płatne szkoły, kursy, korki, obiady w szkole,
      podręczniki, wyprawkę szkolną, kieszonkowe, bilety miesięczne, zimowiska,
      wakacje (koszty okazjonalne podzielone na 12 mies.) i inne. tę kwotę dzieli się
      na dwa i to są Twoje alimenty. żona też dzieci utrzymuje, prawda? na dodatek
      zajmuje się nimi na co dzień.

      jak masz jakieś wątpliwości, to weź dzieci do siebie, zajmij się nimi.
      równocześnie chodź do pracy i zarabiaj, a żona niech Ci płaci ten 1000, który
      uważasz za nie wiadomo jakie kokosy.
      • sauber1 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 02:45
        six_a napisała:

        > o wydawaniu 150 złotych na fryzjera.

        > alimenty musiały musiały być ...

        > żona też dzieci utrzymuje, prawda? na dodatek zajmuje się nimi na co dzień.
        >
        > jak masz jakieś wątpliwości, to weź dzieci do siebie, zajmij się nimi.
        > równocześnie chodź do pracy i zarabiaj, a żona niech Ci płaci ten 1000, który
        > uważasz za nie wiadomo jakie kokosy.
        >
        >


        Raczej nie zawsze i niekoniecznie alimenty muszą być ustalane w oparciu o
        realne, czy konieczne potrzeby dzieci, a i sam mechanizm niejednako we dwie
        strony działa. Samo zajmowanie się dziećmi nie mniejszą przyjemnością dla ojca
        niż matki, skoro już tak być musi.
        Choć wyjątkowo ze mnie spokojny człowiek, to czasem mnie tak jakby lekko
        drażniło na samą wieść, że matka wydała tyle kasy na bilet businessklas w Swiss
        International Air lineS, a dzieci zjadłby jeszcze po jednej kanapce na kolację.
        A tak swoją drogą chciałbym zobaczyć na koncie że wpłynęły przysądzone
        prawomocnym wyrokiem sądu alimenty, a nie jak zwykle na poczcie ok 30
        (trzydziestu) polskich złotych ? No może w marcu na waloryzację renty się
        załapię i z PIT- u ze 4 tysiące odpiszę z zapłaconego podatku? Najgorsze w tym
        wszystkim, że nawet nie potrafię dzieciom snuć opowiadań o świetlanej
        przyszłości, o wagnerowskich dworach ... sad



        Mogę tym tekstem rozpocząć VII rozdział swojej książki ? wink
        • six_a Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 09:33
          Raczej nie zawsze i niekoniecznie alimenty muszą być ustalane w oparciu o
          realne, czy konieczne potrzeby dzieci

          a w oparciu o co?
          nie znam się za bardzo na tym, mam kiepską praktykę rozwodową, dopiero raz. i
          dzieci więcej też raczej nie planuję. na dodatek sama nikogo nie zaciążę - co za
          pech doprawdy.

          w każdym razie jak miałam spotkania z adwokatką to nie słyszałam tekstów w
          rodzaju: pani se zażąda ile pani chce, sąd daje jak leci bez patrzenia na
          cokolwiek.
          • sauber1 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 21:23
            six_a napisała:

            > a w oparciu o co?


            Jesteśmy dorośli i nie oszukujmy się, sprawa alimentów to swego rodzaju loteria,
            i tak po polskiemu jest celowe żądać 1500 żeby z tysiąc dostać, a i nie jest tez
            prawdą, że kobiety ile sobie zażyczą zawsze muszą tyle dostać. Czasy coraz
            trudniejsze, częściej słyszy się o obniżaniu wynagrodzeń, choć medialnie dochody
            rosną, bywa że nie zawsze wbrew pozorom decyzje sadu są trafne, a poszkodowane
            zawsze dzieci i w tym jest problem. Przydałoby się trochę nowelizacji bardziej
            dostosowanych do panujących realiów, bo w oparciu o '50 lata to już kpina i
            szyderstwem z człowieka kiedyśmy w Europie - prawda?
            • six_a Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 22:44
              >Jesteśmy dorośli i nie oszukujmy się, sprawa alimentów to swego rodzaju
              loteria, i tak po polskiemu jest celowe żądać 1500 żeby z tysiąc dostać

              aha, no to już nie wiem, najwyraźniej nie dorastam do polskości.
    • lampka_witoszowska Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 01:45
      ja nie wiem, czy fryzjer Twojej żony to teraz Twój problem
      może skoro Ty dostajesz pomoc od swojego ojca, by zaplacić alimenty,
      to ona dostaje od swojej rodziny pieniądze, by spokojnie sobie
      zafundować wizytę/y u fryzjera?
      jej prawo, przecież to nadal człowiek, kobieta itd - chcesz, to
      zrezygnuj z pianki do golenia, ale jej sprawa, czy i jak się czesze

      alimentujesz dzieci
      jej rola zadbać, by te alimenty wydała na dzieci (to raczej nei jest
      tak, że ojciec jest dobry, bo się wywiązuje ze zwykłego obowiązku
      alimentacyjnego, a matki generalnie okradają własne dzieci...)
      jak masz pewność, że dzieciom odbiera od ust - idź do sądu
      w przeciwnym razie pora zająć się swoimi problemami
    • sauber1 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 02:05
      jawnogrzesznik napisał:

      > Witajcie,
      >
      > swoją historię opowiem kiedyś, na początek py ...


      Szkoda że nie masz syna dorastającego, mógłbyś mu polecić ten wątek jako bardzo
      przydatną w życiu literaturę, by już wiedział co to tak na prawdę znaczy
      zachować dystans w pewnych relacjach. I by nigdy nie wiązał się na długo z żadną
      kobitą, zaoszczędzi sobie zdrowia i tego typu nieszczęścia w postaci bez
      skrupułów teściowej ...
    • z_mazur Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 07:57
      Nawet jeśli jesteś bankrutem i siedzi Ci na karku komornik, to jeśli
      zarobisz więcej niż minimum socjalne to i tak komornik nie może
      egzekwować więcej niż połowy zarobków, a zobowiązania alimentacyjne
      wobec dzieci są traktowane priorytetowo.

      Czyli zacznij zarabiać więcej, płac alimenty przez komornika a
      komornik i tak nie będzie mógł więcej egzekwowac z Twoich zarobków,
      jeśli kwota alimentów będzie sięgała połowy Twoich dochodów.
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 09:51
        dzień dobry

        widzę, że sytuacja wymaga pewnego wyjaśnienia i uporządkowania z mojej strony.

        od 10lat prowadziłem własną firmę transportową. z roku na rok było coraz gorzej,
        potem wspólnik pożyczył z firmy skromne 500 tysięcy i zniknął. byłem przekonany
        o swoi swego rodzaju "bezpieczeństwie", bo była to spółka z o.o., więc niestety
        za późno podjąłem kroki o ogłoszeniu upadłości - bo jak się okazuje, żeby ją
        ogłosić, to jednak pieniądze trzeba mieć... - podobni z tzw. upadłości osobistą.
        w międzyczasie rozpadało się moje małżeństwo - wina zawsze jest po obu stronach,
        jeśli o mnie chodzi głównym zarzutem wobec mojej żony był brak szacunku wobec
        mnie, wygodnictwo, brak seksu i bliskości - takie tam... proponowałem terapię,
        informowałem, pisałem bo rozmawiać nie chciała i w końcu 2 lata temu
        wyprowadziłem się.
        Wtedy firma stała jeszcze względnie dobrze - kupiliśmy nowy dom (na kredyt), ja
        jej kupiłem nowe auto... i rzeczywiście WTEDY miałem zdolność kredytową i żyłem
        jak teraz wiem ponad stan.
        Potem zaczęła się sypać firma, niejako w przededniu 'kryzysu' światowego. Moją
        wykończył niski kurs euro i wysokie ceny paliwa, nie licząc 'pożyczki'
        wspólnika. Chciałem sprzedać dom, który przed rozpoczynającym się kryzysem mógł
        jeszcze po zaspokojeniu wszystkich długów dać mniej więcej 150 tysięcy na
        czysto, co stanowi sumę, za którą można kupić mniej więcej 50-metrowe mieszkanie
        w mojej miejscowosci. Ale żona wyobrażała sobie inne pieniądze - było ultiatu:
        albo 250 tysięcy albo nie sprzedajemy - współwłasnośc domu więc sam nic nie
        mogłem zrobić. Ja błągałem nawet na kolanach żeby to jak najszybciej sprzedać -
        ale OPINIA omnie była taka, że mam gdzieś kasę schowaną bo mam kochankę - nie
        miałem i kasy i kochanki. W efekcie dom został sprzedany pół roku temu i długów
        zostało na 150 tysięcy - w międzyczasie wywaliły się karty, kredyty, które
        planowałem spłącić przy sprzedaży domu - odsetki karne...
        Do tego mam długi wynikające z odpowiedzialości wspólnika i cżłonka zarządu w
        spółce z oo - jakieś 300-400 tysięcy...

        W ty momencie sytuacja wygląda tak, że zaproponowałem żonie 1300 złotych
        miesięcznie - ona chce 1600 plus 400 złotych w ramach spłącania długów swojej
        sioistrze - dodam, że ja mojej też długi spłacam... więc powiedzcie mi wszystcy,
        którzy dosrywają że nagle stałem się bezrobotny - dlaczego bez zawahania
        oceniacie człowieka? dlaczego nie zdajecie sobie sprawy, że tak szybko się
        ocenia, a za tym co opowiadam stoi ludzka tragedia, nie tylko moich dzieci?
        zdajecie sobie sprawy, ile nerwów straciłem na próby przekonania mojej żony?
        szkoda, że jej najlepsza w mieście adwokatka za grubą kasę przekonana była, że
        wyciągnie ze mnie niewiadomoco i posłuchała mnie dopiero pół roku temu?
        jeśli nawet zatrudnię się oficjalnie, to koszty komornicze to 15%, więc nawet
        zasądzone 1600 da jej i tak 1360 - czyli prawie tyle samo co będzie dostawać teraz.
        poza tym do wszystkich wzburzonych - napisałem, że daję MINIMUM 1000 - w zeszłym
        miesiącu było 2300, w tym już jest 1300 a miesiąca nie koniec...
        a moja żona uparcie nie bierze pod uwagę, że kasy nie mam... że nie mam
        gwarancji że co miesiac będę miał na te 1600 bo pracę mam prowizyjną... że
        ojciec tez sie kiedyś wkurzy jej tekstami - bo robi za największego wroga bo za
        mało daje... ze po tym, jak sie firma wywaliła w swoich kręgach jestem wyklęty
        bo ludzie pieniądze u mnie stracili (podwykonawcy) i że nie mogę znaleźć lepszej
        pracy?
        najgorsze, że im bardziej sie staram, tym jest gorzej - dokładnie jak w
        małżeństwie - jak po odejsciu znalazłem sobie kobietę, to nagla żona zapragnęła
        do mnie wrócić, miały być terapie, wszsytko się miało zminić - chociaż gdy sie
        wyprowadziłem miałą to gdzieś...

        pozdrawiam
        • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 09:55
          dodam jeszcze tyle, że wiem ile co kosztuje i wiem ile kosztuje utrzymanie
          dzieci... bo podczas małżeństwa ja robiłem zakupy...

          i mam DOWODY, że zona pieniądze z alimentów przeznacza na częściowo na własne
          potrzeby...

          nie mam nic przeciwko alimentom, ale jeśli będę PEWNY, że pójdą na dzieci...
          • fragile66 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:11
            Pamiętaj o ważnym fakcie: że sądownictwo to tak zwana "sfera
            budżetowa", która wiecznie narzeka, że mało zarabia, ale
            jednocześnie nie grozi im ani zwolnienie z pracy, ani bankructwo
            firmy.

            Dlatego obawiam się, że tłumaczenia dotyczące kryzysu, trudności na
            rynku, zadłużenia i tym podobne zjawiska ekonomiczne oczywiste dla
            przedsiębiorców - przez sąd będą traktowane jak opowieści z Marsa.

            Niestety czeka cię to, co nas wszystkich - pewnie zasądzone alimenty
            w wysokości 1000 zł, może podwyższone do 1200 zł (na 1600 raczej bym
            nie liczył - to trochę wysoko, chociaż nic nie piszesz o tym, ile
            zarabia żona - pamiętaj, że ona też przecież musi przyczyniać się do
            utrzymania dzieci, a alimenty to tylko twój UDZIAŁ w utrzymaniu
            dzieci).
            Do czasu dopóki nie staniesz na nogi płać ile możesz, ale nie licz
            na litość byłej żony, że nie złoży wniosku do komornika. Wtedy
            rzeczywiście komornik będzie zabierał ci połowę zarobionych
            pieniędzy, a jeśli to będzie mniej niż zasądzone alimenty, to będzie
            ci narastał dług alimentacyjny, który spłacisz dopiero po podziale
            majątku, czyli ze spłaty od ex albo z pieniędzy ze sprzedaży domu.
          • kicia031 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:13
            jak z 500pln na dziecko mozna cos jeszce uszczknac na siebie, to jest dla mnie
            wielka zagadka. ja za przedszkole - panstwowe - place co miesiac prawie 400pln

            I staly tekst tatusiow, ktorzy nie chce lozyc na swoje dzieci. Niestety,
            przynozac czesc alimentow w naturze narazasz sie na egzekucje komornicza, ale to
            juz twoj wybor.
            • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:23
              kicia031 napisała:

              > jak z 500pln na dziecko mozna cos jeszce uszczknac na siebie, to jest dla mnie
              > wielka zagadka. ja za przedszkole - panstwowe - place co miesiac prawie 400pln
              >
              napisałem - MINIMUM 1000...
              tak jak napisałem w zeszłym miesiącu dałem ponad 2000 - przy czym 1000 złotych z
              przeznaczeniem na święta dla dzieci - 400 PLN z tego poszło na prywatny wyjazd ex...

              a w Wigilię rano wywiozła dzieci do konkubenta swojej matki do niemiec nie
              informując mnie o tym - telefony wyłaczone (brak roamingu), do drugiego dnia
              świat nie wiedziałem, co się dzieje z dziećmi... za telefon starszej córki płacę
              ja, więc gdybym wiedział że jadą za granicą to bym roaming właczył

              piękne święta miałem...
            • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:33
              kicia031 napisała:

              > jak z 500pln na dziecko mozna cos jeszce uszczknac na siebie, to jest dla mnie
              > wielka zagadka. ja za przedszkole - panstwowe - place co miesiac prawie 400pln
              >
              a zagadka jest prosta: napisałem, że cały zeszły rok była na urlopie zdrowotnym
              - więc wydatek na przedszkole odpada... odpada wydatek na wożenie starszej córki
              do szkoły - bo ja to robię... więc już lekko licząc 500 złotych oszczędzone...
              które na przykłąd na rzeczone fryzjera przeznaczyć można
              • jawnogrzesznik pytanie inne 19.01.10, 10:41
                moja żona żyje za mniej więcej 3000 złotych miesięcznie: 1700 swojej pensji,
                średnio 1300 ode mnie. Nazywacie to głodowymi pieniędzmi.

                Jak w takim razie przeżywają nasi wspólnie znajomi? 2200 łącznie, też dwójka
                dzieci? ale przeżywają...

                wydaje mi się, że jako facet z reguły jestem na straconej pozycji...

                ciekawe, co by było, gdybym to ja miał dzieci przy sobie i wymagał od ex
                alimentów, których ona nie byłaby w stanie płacić... kto byłby wtedy ten zły? wink
                • sonia_30 Re: pytanie inne 19.01.10, 10:48
                  A Twoje dzieci z czego żyją? Rozumiem że z tych samych 3 tys zł?
                  Zawalcz o swoją pozycję - wystąp o opiekę nad dziećmi, o alimenty na
                  nie od ex...
                  • fragile66 Re: pytanie inne 19.01.10, 10:54
                    sonia_30 napisała:

                    > Zawalcz o swoją pozycję - wystąp o opiekę nad dziećmi, o alimenty
                    na
                    > nie od ex...

                    Sonia, naiwnoto! żaden sąd w Polsce nie przyzna opieki nad dziećmi
                    ojcu, jeśli matka nie jest skrajnie niewydolna wychowawczo
                    (pijaczka, narkomanka, jawna prostytutka).

                    Po pierwsze, tradycja. Po drugie, opiszą to w Fakcie i sędzia ma
                    przerąbane na wiele lat. Po trzecie, ...

                    A nie, tylko po drugie - źle policzyłem smile
                    • sonia_30 Re: pytanie inne 19.01.10, 11:43
                      Ja tak z pewnej przekory Fragile... Bo skoro Jawnogrzesznik ciekaw
                      jest jak to by było, gdyby to On 'miał dzieci przy sobie i wymagał
                      od ex alimentów, których ona nie byłaby w stanie płacić', szanse by
                      poznać odpowiedź ma wówczas gdy doświadczy jak to jest... albo
                      przynajmniej usiądzie i zastanowi się jakiego rzędu są wydatki na 2
                      dzieci, o alimenty w jakiej kwocie starałby się w związku z tym, w
                      jakim zakresie uwzględniłby fakt, że jego żona ma na razie pod górke
                      jeśli o zarabianie kasy chodzi, etc.
                • kicia031 Re: pytanie inne 19.01.10, 11:09
                  moja żona żyje za mniej więcej 3000 złotych miesięcznie: 1700 swojej pensji,
                  > średnio 1300 ode mnie.

                  Twoja zona i dwoje dzieci zyje z 3 tysiace miesiecznie, zapomniales o tym drobiazgu.
                  • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:17
                    kicia031 napisała:

                    > moja żona żyje za mniej więcej 3000 złotych miesięcznie: 1700 swojej pensji,
                    > > średnio 1300 ode mnie.
                    >
                    > Twoja zona i dwoje dzieci zyje z 3 tysiace miesiecznie, zapomniales o tym drobi
                    > azgu.
                    ale co to wnosi do postawionego pytania?
                    moja zona i dwojka dzieci zyja za 3 tysiace
                    moi wspolni znajomi z doojka dzieci zyja za 2200
                    jak?
                    • scarlet.secret.sky Re: pytanie inne 19.01.10, 11:22
                      Jak ludzie są zmuszeni będą żyli i za 1500 zł, ale czy chciałbyś by Twoje dzieci
                      tak żyły jeśli nie muszą?
                      • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:25
                        scarlet.secret.sky napisała:

                        > Jak ludzie są zmuszeni będą żyli i za 1500 zł, ale czy chciałbyś by Twoje dziec
                        > i
                        > tak żyły jeśli nie muszą?
                        nie - nie chce
                        ale nigdy nie powiedziałem tego
                        chce tylko, zeby ich matka zrozumiala, ze musi przez jakis czas zyc za 3 tysiace
                        i przestałą rozp...lac pieniadze na nieistotne, swoje bzdury...
                        • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 11:47
                          >ze musi przez jakis czas zyc za 3 tysiace
                          i przestałą rozp...lac pieniadze na nieistotne, swoje bzdury...

                          a rozpierdala te 1300, które oddajesz? to weź to powiedz w sądzie - bo na razie
                          to wygląda na typowe zaglądanie do cudzej kieszeni, gdy do tego zaglądania nie
                          ma się już powodu. kłuje w oczy, że żona ma na fryzjera? zarabia, to dlaczego ma
                          nie mieć? Ty zdaje się też zarabiasz, tyle że nie zawsze te same kwoty. byłbyś
                          zadowolony, gdyby żona w podobny sposób wyrażała się o wydawaniu pieniędzy przez
                          Ciebie. płacisz 1300 na dzieci, a zarabiasz załóżmy 2200, to na co rozpierdalasz
                          tę resztę, hę???

                          poza tym, jeśli nie masz ograniczonych praw, możesz też zająć się dziećmi w
                          naturze w zamian za zmniejszenie alimentów, skoro i tak nie masz ich z czego płacić.
                          • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:56
                            six_a napisała:

                            > >ze musi przez jakis czas zyc za 3 tysiace
                            > i przestałą rozp...lac pieniadze na nieistotne, swoje bzdury...
                            >
                            > a rozpierdala te 1300, które oddajesz? to weź to powiedz w sądzie - bo na razie
                            > to wygląda na typowe zaglądanie do cudzej kieszeni, gdy do tego zaglądania nie
                            > ma się już powodu. kłuje w oczy, że żona ma na fryzjera? zarabia, to dlaczego m
                            > a
                            > nie mieć? Ty zdaje się też zarabiasz, tyle że nie zawsze te same kwoty. byłbyś
                            > zadowolony, gdyby żona w podobny sposób wyrażała się o wydawaniu pieniędzy prze
                            > z
                            > Ciebie. płacisz 1300 na dzieci, a zarabiasz załóżmy 2200, to na co rozpierdalas
                            > z
                            > tę resztę, hę???
                            >
                            > poza tym, jeśli nie masz ograniczonych praw, możesz też zająć się dziećmi w
                            > naturze w zamian za zmniejszenie alimentów, skoro i tak nie masz ich z czego pł
                            > acić.
                            >
                            a to niezłe to, niezłe wink

                            żona twierdzi, że żyję w luksusie, bo kupuję karkówkę w promocji za 11 zyla smile
                            rzeczywiście, 900 zł, które mi pozostaje to masa kasy smile ale nic, wszystko dla
                            zdrowia, jem mniej, ruszam się więcej schudłem 10 kg.
                            a teraz poważnie: wszyscy krytykują tak, jakbym ja pozostawał na tym samym
                            poziomie, jak przed rozwodem... a jest dużo gorzej...

                            nie jestem takim sk...nem, ktory nie chce placic, a sam sie w luksusie pławi
                            • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 12:04
                              > żona twierdzi, że żyję w luksusie, bo
                              obydwoje dziwni jesteście i tylko szukacie okazji jak by tu sobie dowalić.
                              zajmijcie się dziećmi, a nie sobą. po to także wzięliście rozwód.

                              mam proste pytanie: wystąpiłeś do sądu o zmniejszenie alimentów czy czekasz aż
                              żona podwyższy, żeby sobie pojęczeć o złych kobietach?
                              nie? dziękuję, więcej pytań nie mam.
                              • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 12:09
                                six_a napisała:

                                > > żona twierdzi, że żyję w luksusie, bo
                                > obydwoje dziwni jesteście i tylko szukacie okazji jak by tu sobie dowalić.
                                > zajmijcie się dziećmi, a nie sobą. po to także wzięliście rozwód.
                                >
                                > mam proste pytanie: wystąpiłeś do sądu o zmniejszenie alimentów czy czekasz aż
                                > żona podwyższy, żeby sobie pojęczeć o złych kobietach?
                                > nie? dziękuję, więcej pytań nie mam.
                                >
                                >
                                tak, wystąpiłem, rozprawa 15go lutego
                                • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 13:01
                                  >tak, wystąpiłem, rozprawa 15go lutego

                                  jakoś to kompletnie nie wynikało ani z postu wyjściowego, ani z dalszej
                                  dyskusji. nie masz z czego płacić, to nie będziesz płacił.
                                  ale jeśli jednak jakoś płacisz, bo zarabiasz wcale nie takie znowu minimum
                                  socjalne (www.ipiss.com.pl/ms_2009_03.pdf), to na obniżki bym nie liczyła.
                                  • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 13:08
                                    six_a napisała:

                                    > >tak, wystąpiłem, rozprawa 15go lutego
                                    >
                                    > jakoś to kompletnie nie wynikało ani z postu wyjściowego, ani z dalszej
                                    > dyskusji.

                                    bo generalnie post wyjsciowy tego nie dotyczyl. interesuje mnie co bedzie po
                                    przegranej - bo moja ex jesli sie nie zmieni to zrobi mnie wszystko zeby mnie
                                    udupic - wiec zastanawialem sie, czy mozliwe jest zebym trafil do wiezienia
                                    • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 13:18
                                      do więzienia nie pójdziesz, bo płacisz.

                                      a jakbyś przypadkiem poszedł za uporczywe niepłacenie, to Twoja żona dostanie
                                      alimenty z funduszu, okrojone w kwocie właśnie do minimum. a tobie dług dalej
                                      narasta. więc generalnie nie powinieneś ani Ty, ani ona dążyć do tego więzienia.
                                    • lampka_witoszowska Re: ja się pogubiłam teraz... 20.01.10, 01:28
                                      o co w sumie, Jawnogrzeszniku, pytasz?
                                      co będzie z utrzymaniem dzieci, jeśli Ty pójdziesz do więzienai albo
                                      przestaniesz płacić, albo będziesz płacić mniej - czy o to, co
                                      będzie z Twoim losem?

                                      kurczę... mnie to wygląda na walkę z kobietą - dostaniesz mniej,
                                      żebyś już nei mogła łazić do fryzjera, wyjeżdżać prywatnie itd. - a
                                      to nei tędy droga
                                      • jawnogrzesznik Re: ja się pogubiłam teraz... 20.01.10, 08:04
                                        pytam o to czy nie pójdę do więzienia - bo znając nienawiśc mojej żony ona nie
                                        odpuści, nie zdając sobie sprawy że chociażby straci na tytm finansowo i sobie
                                        nie poradzi...

                                        może i by mi się przydał rok odpoczynku? bez ironii, jestem wykończony, na
                                        antydepresantach, czasami pieprznąłbym to w cholerę...
                        • sonia_30 Re: pytanie inne 19.01.10, 11:47
                          Jawnogrzesznik, jeżeli ma 3 tys zł, za które ma utrzymać 2 dzieci i
                          siebie, a ponadto jak pisałeś spłaca długi, o jakim rozp..aniu
                          pieniędzy na bzdury mówisz?
                          • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:58
                            sonia_30 napisała:

                            > Jawnogrzesznik, jeżeli ma 3 tys zł, za które ma utrzymać 2 dzieci i
                            > siebie, a ponadto jak pisałeś spłaca długi, o jakim rozp..aniu
                            > pieniędzy na bzdury mówisz?
                            długi zaczeła spłacac teraz - tak przynajmniej twierdzi, potwierdzenia nie mam
                            mowie o sytuacji calego zeszlego roku, keidy siedziala w domu i nie miala nic do
                            roboty
                            pomimo prosb nie mam potwierdzenia, ze splaca te dlugi - wiec biorąc pod uwage
                            doświadczenia, zakladam, ze nie
                • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 11:15
                  > moja żona żyje za mniej więcej 3000 złotych miesięcznie: 1700 swojej pensji,
                  > średnio 1300 ode mnie. Nazywacie to głodowymi pieniędzmi.

                  zakładam, że alimenty są podzielone równo (pi razy drzwi), czyli po jej stronie
                  jest takie samo 1300 na dzieci. na fryzjera i inne "swoje" rzeczy zostaje 500.

                  i nie porównuj do innych rodzin, bo dzieci z innych rodzin niekoniecznie muszą
                  miec takie same potrzeby i wydatki, jak Twoje dzieci.

                  >kto byłby wtedy ten zły?
                  zły jest każdy kto manipuluje: dziećmi, rozwodem i alimentami.
                  mnie by tam do głowy nie przyszło żądać kwot większych niż faktycznie dzieci
                  zużywają. a ostatnio, ponieważ syn pomieszkuje częściej u ojca, zwracałam za
                  jedzenie. bo z tych alimentów co dostaję, nie wydaję kwoty na jego żywienie, za
                  to wydaje ją ojciec i gdybym mu nie oddała, wydawałby podwójnie.
                  nie wiem, wystarczy chyba być uczciwym, żeby to jakoś grało, a nie całe życie
                  jechać na emocjach do byłego czy byłej.
                  • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:23
                    six_a napisała:

                    > > moja żona żyje za mniej więcej 3000 złotych miesięcznie: 1700 swojej pens
                    > ji,
                    > > średnio 1300 ode mnie. Nazywacie to głodowymi pieniędzmi.
                    >
                    > zakładam, że alimenty są podzielone równo (pi razy drzwi), czyli po jej stronie
                    > jest takie samo 1300 na dzieci. na fryzjera i inne "swoje" rzeczy zostaje 500.
                    z rozliczenia, jakie przedstawiliśmy opierając sie na jej zestawieni wydatków
                    wynika, że 2/3 kosztów utrzymania dzieci to 960 zł


                    > i nie porównuj do innych rodzin, bo dzieci z innych rodzin niekoniecznie muszą
                    > miec takie same potrzeby i wydatki, jak Twoje dzieci.
                    >
                    tak - ale nie każda potrzeba jest możliwa do zrealizowania
                    z prostego powodu - finanse
                    jeśli nie ma pieniedzy, to nalezy ograniczyc wydatki
                    po prostu

                    • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 11:31
                      zestawienie wydatków w jakim czasie? miesięczne, roczne? na miesięcznym nie ma
                      się co opierać, bo nie będziesz miał wydatków jednorazowych, a pokaźnych - rower
                      dla dziecka, podręczniki dla dziecka, zorganizowanie komunii, wyjazd na wakacje itp.

                      jeśli w dłuższym czasie okazuje się, że wydatki na dziecko są niższe, to jest
                      podstawa do obniżenia alimentów.


                      jeśli nie ma pieniedzy, to nalezy ograniczyc wydatki
                      po prostu
                      no niezupełnie chyba? bo dzieci miały przed rozwodem zapewniony jakiś standard i
                      ten standard ma być kontynuowany po rozwodzie. o ile rodzice nie zostali
                      nędzarzami w wyniku rozwodu, ani nie są niezdolni do pracy z powodów
                      zdrowotnych, nie ma powodu, by standard życia dzieci obniżał się wraz z rozwodem.
                      • jawnogrzesznik Re: pytanie inne 19.01.10, 11:36
                        six_a napisała:


                        > no niezupełnie chyba? bo dzieci miały przed rozwodem zapewniony jakiś standard
                        > i
                        > ten standard ma być kontynuowany po rozwodzie. o ile rodzice nie zostali
                        > nędzarzami w wyniku rozwodu, ani nie są niezdolni do pracy z powodów
                        > zdrowotnych, nie ma powodu, by standard życia dzieci obniżał się wraz z rozwode
                        > m.
                        >
                        jestem bankrutem, i nie jestem w stanie zapewnić dzieciom poziomu sprzed rozwodu
                        - czego tutaj nie rozumiesz?
                        • six_a Re: pytanie inne 19.01.10, 11:52
                          > - czego tutaj nie rozumiesz?
                          ja akurat rozumiem, to Ty nie rozumiesz, że możesz tę sytuację przedstawić w
                          sądzie i zażądać zmniejszenia alimentów. w każdym razie: bankructwo nie
                          sprawiło, że nie możesz dalej zarabiać, więc zarabiaj i płać na dzieci, a jak
                          nie możesz płacić, to bierz inny udział w opiece nad dziećmi.
          • six_a Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:58
            >i mam DOWODY, że zona pieniądze z alimentów przeznacza na częściowo na własne
            potrzeby...

            jeśli potrafisz udowodnić, że dzieci mają niższe potrzeby, a część pieniędzy
            jest tracona przez żonę, to wystąp do sądu o obniżenie alimentów.

            w większości przypadków faceci dają radę płacić minimum ;|

            forum.gazeta.pl/forum/w,16,105215068,,sfeminizowane_sady.html?s=0
        • majkel01 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 18:21
          jawnogrzesznik napisał:

          > jeśli nawet zatrudnię się oficjalnie, to koszty komornicze to 15%, więc nawet
          > zasądzone 1600 da jej i tak 1360 - czyli prawie tyle samo co będzie dostawać te
          > raz.

          no właśnie nie. Koszty komornicze są obok kwoty podlegającej ściągnięciu. Jeżeli
          w orzeczeniu jest 1600 PLN to 1600 PLN trafi do matki, a ty zapłacisz owe 1600
          PLN + koszty komornicze (a nie 1600 PLN w tym koszty). Koszty te w przypadku
          alimentów oblicza się na podstawie rocznej kwoty alimentów.

          Zgodnie z kodeksem pracy alimenty mogą być potrącane do wysokości 3/5
          wynagrodzenia, czyli jak kto woli 60 % a różnego rodzaju nagrody do wysokości
          100 %. Przy wynagrodzeniu rzędu 2500 PLN komornik maksymalnie ściągnąć może 1500
          PLN.
          • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 20.01.10, 08:05
            majkel01 napisał:


            > no właśnie nie. Koszty komornicze są obok kwoty podlegającej ściągnięciu. Jeżel
            > i
            > w orzeczeniu jest 1600 PLN to 1600 PLN trafi do matki, a ty zapłacisz owe 1600
            > PLN + koszty komornicze (a nie 1600 PLN w tym koszty). Koszty te w przypadku
            > alimentów oblicza się na podstawie rocznej kwoty alimentów.
            >
            > Zgodnie z kodeksem pracy alimenty mogą być potrącane do wysokości 3/5
            > wynagrodzenia, czyli jak kto woli 60 % a różnego rodzaju nagrody do wysokości
            > 100 %. Przy wynagrodzeniu rzędu 2500 PLN komornik maksymalnie ściągnąć może 150
            > 0
            > PLN.

            o, i to jest bardzo dobra informacja. Dziekuję serdecznie.
    • aiwlysji Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:21
      pytanie, co jesli ex tez bedzie zarabiac minimum socjalne...dzieci do domu dziecka?
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:26
        aiwlysji napisała:

        > pytanie, co jesli ex tez bedzie zarabiac minimum socjalne...dzieci do domu dzie
        > cka?
        a dlaczego? cały czas jestem gotowy przejąc opiekę nad dziećmi...
        jestem krótko obcięty, więc nie będę musiał do fryzjera za 150 zł chodzic tongue_out
        • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:44
          A co chcesz dzieciom zapewnić za Twoje minimum socjalne + ewentualne 1000zł od
          zony? myslsz, ze Twoje dziecko, jesli masz np nastoletnią córkę, nie chiałaby
          isc do fryzjera?
          Bo jakoś na razie cały czas podkreślasz swój ból, że żonę stać na fryzjera a
          Ciebie akurat nie. Co to ma wspólnego z dobrem dzieci? Byłoby im lepei gdyby
          miały matkę niechluja?
          Podejrzewasz zonę, że opływa w dobrobyt za Twoje pieniądze. Uważasz, że alimenty
          przeznacza na siebie a nie na dzieci. Czy dzieciom czegoś brakuje? Chodzą
          głodne, obdarte, nie jeżdzą na ferie, itd? na ile wyceniasz ich utrzymanie?
          Wolisz je zabrać od żony do swojej biednej, zadłużonej po uszy na wiele lat
          sytuacji bankruta, za samą satysfakcję, że może dzięki temu nie będzie jej stać
          na fryzjera?
          O co Ci właściwie chodzi. O dobro dzieci, czy o walkę z żoną i chęć kontroli jej
          wydatków.

          • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:15
            lima napisała:

            > A co chcesz dzieciom zapewnić za Twoje minimum socjalne + ewentualne 1000zł od
            > zony?

            chcę im zapewnić życie bez nienawiści, bez cowieczornych "sesji nienawiści" do
            mnie, chcę, żeby wiedziały że pieniądze nie są najważniejsze w życiu, ze nie
            trzeba żyć wystawnie żeby być dobry człowiekiem...
            i nie przekręcaj, że minimum socjalne... napisałem, że płacę minimum 1000, z
            reguły więcej...

            • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:45
              Myślisz, że dzieciom będzie miło, jesli powiesz im >od dziś nie pojedziecie na
              wakacje jak wszystkie wasze kolezanki bo to za drogo, książki do szkoły
              pożyczycie używane, będziecie chodzić w używanych ciuchach, słodyczy nie
              kupujemy, zabawek tez nie itd bo odkryłem , że pieniądze nie są najwazniejsze w
              życiu i od dziś żyjemy wzniosłymi ideałami bo dzięki temu będziecie dobrymi
              ludźmi<?wink

              Napisałes w pierwszym poście, że zarabiasz minimum socjalne, że wspomaga Cię na
              razie ojciec, który nie będzie Cię wspomagał zawsze, że masz wielkie długi.
              Jeśli długi stały się z Twojego zaniedbania to dziwisz się, że żona się
              wkurzyła? Nikt nie lubi jeśli ktoś popełnia błędy sam a potem mówi to my płaćmy
              za nie. Jesli oficjalnie zarabiasz minimum socjalne a stać Cię na więcej to
              dziwisz się, że żona uważa iż specjalnie dochody ukrywasz? Rozumiem, że kryzys
              się zdarzyć może, ale aprócz klęsk żywiołowych jest on wynikiem własnych zaniedbań.
              Czy nie przesadzasz z tymi sesjami nienawiści zony? Twierdzisz niżej, że jest
              dobrą matką. Sam jej wypominasz wizyty u fryzjera choć to już nie Twoja sprawa,
              chcesz kontrolowac jej finanse choć żyjecie już oddzielnie i nie powinienes się
              w to wtrącać. A punkt ciężkości powinieneś położyć na to by dzieciom było lepiej
              i drastycznie nie obniżył się im poziom zycia. Za ok 500zł na dziecko + udział
              drugiego rodzica życie dziecka na pewno nie jest (jak to mówisz) wystawne..
              • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 12:08
                lima napisała:

                > Myślisz, że dzieciom będzie miło, jesli powiesz im >od dziś nie pojedziecie
                > na
                > wakacje jak wszystkie wasze kolezanki bo to za drogo, książki do szkoły
                > pożyczycie używane, będziecie chodzić w używanych ciuchach, słodyczy nie
                > kupujemy, zabawek tez nie itd bo odkryłem , że pieniądze nie są najwazniejsze w
                > życiu i od dziś żyjemy wzniosłymi ideałami bo dzięki temu będziecie dobrymi
                > ludźmi<?wink
                to jest zagranie nie fair - nigdy do takiej sytuacji nie doszł, jak to przedstawiasz

                wie, ze dziecku nie jest miło kiedy mu mowie: nie, nie kupie Ci plejstejszyn
                chociaz kolezanka ma bo zbieram na wakacje dla Ciebie. Ale co mam zrobic?

                >
                > Napisałes w pierwszym poście, że zarabiasz minimum socjalne, że wspomaga Cię na
                > razie ojciec, który nie będzie Cię wspomagał zawsze, że masz wielkie długi.
                > Jeśli długi stały się z Twojego zaniedbania to dziwisz się, że żona się
                > wkurzyła?
                co do mojego udziału - to racja, ale w 50%. moglismy sprzedac dom, to ona
                miałaby 150 tys, a ja tylko dlugi wynikajace z odpowiedzialnosci za spolke ...
                ale wolała postawic ultimatum. albo 250 albo nic.
                A propozycja byla oficjalna, przez prawniczke przed pierwszą rozprawą... jaki
                jeszcze byly takie mozliwosci
                • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 12:19
                  Nie mówię, żeby dać się dzieciom terroryzować finansowo bo chcą jakieś kolejne
                  gadżety mieć. Gdyby pozwolić to dzieci chcą wszystko smile. Możesz dzieci uczyć, że
                  pieniądze nie są najważniejsze w inny sposób, niż wypominając żonie fryzjera lub
                  walcząc o przejęcie opieki(argument finansowy jako bankruta bez mieszkania ani
                  argument płci nie stoi po Twojej stronie). Nie wchodź w konflikt, próbuj
                  ustalić jasne zasady najlepiej na papierze i ich się trzymaj, ale nie zapominaj
                  patrząc na nową fryzurę żony, że to już nie Twoja sprawa, Twoją sprawą są dzieci
                  by miały dobre życie i nie musiały patrzeć na wiecznie krzywiących się na siebie
                  rodziców.
                  • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 12:30
                    lima napisała:

                    Nie wchodź w konflikt, próbuj
                    > ustalić jasne zasady najlepiej na papierze i ich się trzymaj, ale nie zapominaj
                    > patrząc na nową fryzurę żony, że to już nie Twoja sprawa, Twoją sprawą są dziec
                    > i
                    > by miały dobre życie i nie musiały patrzeć na wiecznie krzywiących się na siebi
                    > e
                    > rodziców.

                    ok, zapamiętam smile
                    • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 13:19
                      Przypomniała mi się historia znajomej, gdy exmąż (zarabiający z wyboru wyłącznie
                      na czarno i obnoszacy się z krzywdą jak bardzo żona go doi żądając 300zł na
                      dziecko) uznał, że w tym miesiącu nie musi jej płacić alimentów na dzieci bo
                      dowiedział się, że dostała w pracy sporą premię więc POWINNA dzieci utrzymac
                      sama.
                      Przestrzegam przed takim schematem myslenia. Że jesli drugiemu rodzicowi się
                      dobrze powodzi (a może lepiej ode mnie) to ja już nie muszę dzieci utrzymywać i
                      czuję się z obowiązków zwolniony.
                      Dzieci są wspólne i łożyć na nie trzeba pomimo rozwodu i niemieszkania razem na
                      co dzień bo nadal mają potrzeby,
                      i nie tylko chcą pieniędzy ale nadal też chcą mieć oboje rodziców, kontakt,
                      mimo rozwodu.
                      Mam nadzieję, że ustablilzujecie z exżoną polubownie tę sytuację i dzieciaki
                      nie będą się stresowac waszymi kłótniami o finanse, nie rozliczaj jej z jej
                      wydatków i fryzur tylko uzgadniaj wspólne sprawy odnośnie dzieci bo tu macie
                      wspólną sprawę.
                • kicia031 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 13:43
                  wie, ze dziecku nie jest miło kiedy mu mowie: nie, nie kupie Ci
                  plejstejszyn
                  > chociaz kolezanka ma bo zbieram na wakacje dla Ciebie. Ale co mam
                  zrobic?

                  Zamiast playstation moze zainwestuj w edukacje dzieci, co? Szczerze
                  mowiac nie rozumiem z jednej strony polaczow o brak pieniedzy, a z 2
                  strony rozwazan o kosztownych prezentach. Przypominam, ze wlasnie
                  takie podejscie do zycia wpedzilo cie w dlugi.
    • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:40
      Skoro nie mozesz, to mozesz zaopiekowac sie swoimi dziecmi bezposrednio. W ten
      sposob wystap do sadu i niech spada z alimentami
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 10:46
        donabate napisał:

        > Skoro nie mozesz, to mozesz zaopiekowac sie swoimi dziecmi bezposrednio. W ten
        > sposob wystap do sadu i niech spada z alimentami

        już próbowałem smile obie adwokatki, i moje i jej zgodnie stwierdziły, że szans nie
        ma... praktycznie dopóki sama ex tego nei zaproponuje.
        nie mogę powiedzieć, że jest złą matka - bardzo dobrą... tylk nienawiść
        przesłąnia jej zdolność normalnego myślenia
        • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:12
          to znaczy ze jest zla
          • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:18
            ano jest zła... ale z etgo powodu opieki na dziećmi nie dostanę...
            • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:24
              Ja to calkiem tego nie rozumiem, wszycy jej mowia kobieto wyluzuj daj zyc
              ludzia, ale jak sie pi....... uprze to jej nic nie zrobisz.
              • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:28
                donabate napisał:

                > Ja to calkiem tego nie rozumiem, wszycy jej mowia kobieto wyluzuj daj zyc
                > ludzia, ale jak sie pi....... uprze to jej nic nie zrobisz.

                tak - Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy niech nie zdradzi wink

                ale ostatnio lepiej mi sie zrobilo, kiedy nawet jej adwokatka (oczywiscie
                nieoficjalnie) powiedziala, ze nie rozumie jak mozna tak rozpieprzac kase...

                szans na wygranie zadnych, ale przynajmniej w srodku lepiej
                • tricolour Weź mnie nie rozśmieszaj... 19.01.10, 14:52
                  ... płacisz coś około 1000zł miesięcznie czyli ze 35 zł dziennie.

                  Uważasz, że można ROZPIEPRZYĆ 35 zł? Na co? Na chleb i żóty ser?

                  smile
                  • jawnogrzesznik Re: Weź mnie nie rozśmieszaj... 19.01.10, 15:14
                    powtórzę, chociaz odpowiedzialem w innym poście:
                    czytasz nieuważnie: minimum 1000 zł
                    ex nie pracowala caly zeszly rok, nie bylo wydatkow na paliwo związanych ze
                    szkołą starszej córki, nie było wydatków na przedszkole.
                    był fryzjer za 150 zyla i jęki że nie ma kasy tongue_out

                    generalnie 3 tysiace i jedyne obciążenia to 800 zł za mieszkanie
                    2200 na nią i dwójkę dzieci miesięcznie to mało?
                    mowimy o roku ubieglym, teraz jest gorzej bo zaczela prace i musi doliczyc koszt
                    paliwa - szacunkowo 200-300 zł miesięcznie

                    co bardziej interesujące, proponowałem ugodę przed prawnikami dotyczącą spłaty
                    długów u naszych rodzeństw - bo pożyczałem ja od swojej siostry a ona od swojej.
                    Bez skutku. więc podejrzewam, że dług w mysli powstał tylko...
                    długów w banku nie jestem w stanie spłącić... chciałem ogłosić upadłośc
                    osobistą, ale też bez skutku... wiec należy czekać na zmianę przepisów, albo na
                    to, że za 5 lat dłużnicy odpuszczą dochodzenia należności...

                    a może prawnicy widza jaką inną możliwośc?

                    • tricolour 2200zł na trzy osoby... 19.01.10, 15:23
                      ... to BARDZO MAŁO.

                      Z tej sumy nawet na wakacje czy ferie nie da sie pojechać, do kina
                      wyjść (100zł na trzy osoby). Książka (50zł) kosztuje tyle ile
                      dwudniowy dochód jednej osoby.

                      Ty mówiąc o 2200zł dla matki z dwójką dzieci mówisz o swojej
                      RODZINIE czy jakimś obozie koncentracyjnym? Czym jest dla Ciebie
                      rodzina? Obiektem starań, zabiegów, troski?
                      • jawnogrzesznik Re: 2200zł na trzy osoby... 19.01.10, 16:00
                        nie, chodziło mi jedynie o to, że można przeżyć gorszy okres względnie godnie...

                        skąd jesteś? z DC?
    • pan-kowalski Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:26
      To wykaż przed sądem, że jesteś bankrutem. Studia niekoniecznie
      przesądzają o Twoich możliwościach zarobkowych - prowadząc firmę nie
      musiałeś przecież pracować w swoim zawodzie. Potencjalnie to mógłbyś
      mieć własny show biznes, a realia są takie że zarabiasz minimum. U
      komorników jest otwartych kilkaset tysięcy spraw z egzekucji
      alimentów, z 209 kk to skazują w skrajnych przypadkach uporczywej
      niealimentacji, a zabieranie praw jazdy to był jakiś chory wymysł
      populistów. Sędzia na sprawie nie będzie chciał Cię wykończyć, tylko
      poszuka możliwości rozsądnego kompromisu, nikt w tym nie ma interesu
      żebyś nie płacił.
      • jawnogrzesznik Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:30
        pan-kowalski napisał:

        > To wykaż przed sądem, że jesteś bankrutem. Studia niekoniecznie
        > przesądzają o Twoich możliwościach zarobkowych - prowadząc firmę nie
        > musiałeś przecież pracować w swoim zawodzie. Potencjalnie to mógłbyś
        > mieć własny show biznes, a realia są takie że zarabiasz minimum. U
        > komorników jest otwartych kilkaset tysięcy spraw z egzekucji
        > alimentów, z 209 kk to skazują w skrajnych przypadkach uporczywej
        > niealimentacji, a zabieranie praw jazdy to był jakiś chory wymysł
        > populistów. Sędzia na sprawie nie będzie chciał Cię wykończyć, tylko
        > poszuka możliwości rozsądnego kompromisu, nikt w tym nie ma interesu
        > żebyś nie płacił.
        w końcu jakaś normalna odpowiedz smile dziekuje
      • zosia543 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 11:45
        Jak czytam te wszystkie wypowiedzi to sie zastanawiam czy tez mieszkam na tej planecie i w tym kraju.Mieszkam na mazurach sama do niedawno pracowalam 10 lat w zakladzie za 1100 miesiecznie jako pracownik fizyczny.Od 1 stycznia jestem bezrobotna bo chcialam zarabiac chcialam zeby nie stosowano wobec pracownikow mobingu i teraz siedze w domu.Wszyscy tu pisza masz mozliwosci jezyki itp.zmien prace ale jak zmienic prace jak jej nie ma?odpowiedzcie mi prosze jak mam znalezc prace jak jej poprostu nie ma?moge wykonywac inne prace mam zawod i co z tego?nie ma pracy zaklady upadaja?mezczyzni w moim rejonie zarabiaja 1400 zl.miesiecznie wiec pytam ile mozna dac dziecku alimentow po rozwodzie?i wogole jak my tu zyjemy?punk widzenia zalezy od punktu siedzenia.Mysle ze zalozyciel watku ma racje ile ma dac?dzieci potrzebuja-wcale w to nie watpie rozwody byly i beda ale dlaczego kobiety pozostajace z dziecmi sa tak biedne i uciemiezone?dlaczego nie zostaly z mezami skoro teraz maja tak zle?a pozatym nikt nie mowil ze zycie to bajka.Mysle ze najwazniejsze jest aby rodzice nawet po rozwodzie sie szanowali i wspolnie starali sie wychowywac dzieci i utrzymywac je i to jest najwazniejsze ale jak to zrobic jak jedno chce a drugie jest tak glupie ze tylko potrafi brac i plakac?Ja mam trzy corki w tym dwie nastolatki planuje rozwod i co teraz mam meza zniszczyc bo sie rozstajemy?mam zadac tyle zeby starczylo na dzieci?toc to nawet po 1000 na jedna nie starczy jak sie upre bo szkoly bo ciuchy dodatkowe zajecia dyskoteki no wogole sami wiecie ale czy o to chodzi zeby kasa byla najwazniejsza?czy jesli nawet po rozwodzie ludzie sie szanuja i rozmawiaja z dziecmi i nie obrzucaja sie blotem nie jest lepiej?
        • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 12:05
          Zamierzasz się rozwieść mają 3 dzieci na wychowaniu nie mając pracy i nie biorąc
          alimentów na dzieci od męża?
          To kto dzieci utrzyma?
          Akurat wśród moich znajomych to kobiety utrzymują dzieci po rozwodzie, bo
          ojcowie po rozwodzie albo nie płaca nic albo płacą symboliczne grosze, a matka
          woli te grosze ,swoje harowanie na dwa etaty dla utrzymania dzieci i święty
          spokój niż wieczne awantury od exa, że jego nie stać bo ma długi więc jej nic
          nie da.

          U założyciela wątku wydaje mi się, że problemem może być, iż wcześniej zyli
          wystawnie. Co innego gdy rodzina po rozwodzie żyje na stopie jakiej zyła
          wczesniej, a co innego wytłumaczyć dzieciom, że akurat po rozwodzie z bogatych
          się zrobili biedni.
          Status życia dzieci jest wypadkową statusu życia rodziców, bądź opiekunów.
          Jesli autor ma problemy finansowe to powinien chyba w sądzie ustalić alimenty w
          realnej wysokości na jaką go stać i formę w jakiej obowiązek alimentacyjny
          będzie spełniał (kasa, opieka, rzeczy) i tego się trzymać. A nie tracić czasu
          na kłocenie się z żoną, wyliczanie jej fryzjerów, itd.
          Konkretne działania, bo komunikacji ani zrozumienia między rodzicami jak widać
          brak.
          • zosia543 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 13:34
            Nie zamierzam byc bez pracy uwazam to za przejsciowy okres i nie zamierzam nie brac alimentow od meza na dzieci nic takiego nie napisalam.Ale uwazam ze rozwod to nie koniec swiata i skoro ojciec da 1000 zl matka drugie 1000 to juz jest niemalo na dwojke dzieci.Ja oczywiscie tez wezme alimenty ale nie bede oczekiwala ze maz bedzie lozyl tyle ze zostanie mu na wegetacje.Nie wiem ale mam rozwiedzionych znajomych i potrafia od wielu lat zyc w zgodzie i razem nawet teraz jak juz kazde ma swoje nowe rodziny razem zyc i wspolpracowac i nie brak wysokich alimentow zeby sie dogadywac.
            • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 14:38
              Szkoda ze sie z toba nie ozenilem ...
              • chalsia Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 14:46
                donabate napisał:

                > Szkoda ze sie z toba nie ozenilem ...

                za to JEJ szczęście, że do tego nie doszło
                • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 14:55
                  coz pomazyc ....
              • bramstenga Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 15:00
                Chyba źle odczytałeś zera. Tam nie było "10 zł" tylko "1000 zł".
                ~bramstenga
                • donabate Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 15:23
                  Bardzo wysoko doceniam swoja ex. sadze ze jako wychowca zapracowala na 10 i 10
                  zarabia
            • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 15:08
              Jesli masz męza na poziomie to się dogadacie, ale jesli mąż zaraz po rozwodzie
              zwolni się z pracy żeby oficjalnie nic nie mieć, pieniędzy ci nie da na dzieci i
              odwiedzał dzieci będzie tylko po to, żeby sprawdzić czy aby ci się nie za dobrze
              powodzi, lub nawrzeszczeć na Ciebie jaka leniwa jesteś bo Ci się do lepszej
              roboty NIE CHCE iść a jego byś chciała DOIĆ z alimentów... to jak myślisz, na
              ile Ci cierpliwości starczy i na ile masz bogatą dalszą rodzinę i znajomych,
              którzy się zgodza pożyczać Ci kasę i utrzymywac wasze dzieci bo ojciec powie >co
              mnie to obchodzi,nie mam, rób sobie co chcesz<?
              Nie zyczę Ci powyższego scenariusza, jak napisałam część moich kolezanek
              machnęła ręką na >biednych< ojców i łożą na dzieci same.
              I tak im się po rozwodzie polepszyło bo za długi męzów nie muszą odpowiadac wink
              Jeśli Twój jeszczemąz okaze się na poziomie to tylko pogratulować.
              • zosia543 Re: niemożnośc płacenia alimentów 19.01.10, 16:32
                Moj jeszcze maz napewno tez niedalby kasy dla mnie oj taki szlachetny to nie jest ale kocha nasze corki tak samo jak ja i jeden cel mamy wspolny zeby dac im jak najwiecej.Od meza nie chce kasy mam nadzieje ze jakos dam sobie rade nie widze opcji aby pozostawac bez pracy dluzej.Teraz jest martwy okres ale mysle ze jak ktos chce to znajdzie.Dla corek wiem ze da ile bedzie mogl i chcial oczywiscie.Oczywiscie wiem ze to wszystko jest trudne i ciezko jest samej wychowywac dzieci wiem bo sama wychowuje corki juz 6 lat i moze tak wychowanie same w sobie nie stanowi dla mnie problemu ale to ze musze byc i ojcem i matka i jak potrafie kosic trawe ciac drzewo robic male naprawy tak sa rzeczy ktore ciezko mi jako kobiecie samej zrobic i sobie z nimi poradzic.Trudno jest samej prowadzic dom polaczyc prace szkoly corek-kazda w innej szkole oj nie jest latwo ale powiem ci tak ze ciezej mi bylo jak maz byl w domu i nie mogl sobie poradzic ze soba samym i jeszcze do opieki mialam jego.
                • lima Re: niemożnośc płacenia alimentów 20.01.10, 15:11
                  Jeśli wy już się rozstaliście i macie unormowane relacje osobno to rozwód może
                  nie pogorszyć relacji. Niestety często jest tak, że jeszcze mieszkając razem
                  jakoś to poczuwanie się do współutrzymywania dzieci istnieje, a od rozwodu
                  rodzic nie mieszkający z dziećmi zaczyna chorą jazdę, chcąc ograniczyć płacone
                  alimenty do minimum, albo rodzic zostawiony z dziećmi usiłuje ugrac alimenty
                  niewspółmiernie wysokie do potrzeb dzieci.
                  Po prostu gdy jedna chociaż strona nie myśli o faktycznym dobru dzieci tylko
                  sprawę alimentów na dzieci wykorzystywać zaczyna do zrobienia na złość, albo
                  zniszczenia byłego partnera- to zaczyna być bardzo ciężko...i traca na tym wszyscy.
                  Niektórzy też zwyczajnie nie rozumieją jak wysokie są koszty utrzymania
                  dzieci, wygląda to tak, że jesli dziecko jest z np matką to ojciec uwaza, że ma
                  jej wystarczyc np 200zł alimentów na dziecko, ale gdyby to dziecko było z
                  ojcem to by żądał na nie co najmniej 500zł... Ot taka filozofia Kalego dosć
                  częsta po rozwodzie...

                  Ja Ci życzę znalezienia dobrej pracy, spokojnego rozwodu, szczęsliwych dzieci i
                  powodzenia w dalszym zyciu.

    • tayet A z drugiej strony..(do najeżdżających na jawnego) 19.01.10, 16:52
      ...patrząc,niezależnie od pierwszego pytania wątkotwórcy, przecież to nie rozwód
      jest GŁÓWNĄ przyczyną pogorszenia się poziomu życia jego dzieci. Z tego co
      doczytałam, problemy finansowe były wcześniej, lub niezależnie od problemów
      osobistych. Czy w tym wypadku, czysto teoretycznie patrząc- gdyby byli dalej
      małżeństwem, nie uważalibyście, że żona powinna pomóc finansowo, jeżeli ma takie
      możliwości? Wymagacie, żeby facet starał się utrzymać dzieciom poprzedni poziom,
      a w jaki sposób żona (była?) się stara? Wg autora siedzi w domu, może dorobić-
      olewa temat.
      • six_a Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 19.01.10, 19:28
        >jeżeli ma takie możliwości?

        a ma takie możliwości? była żona mieszka z 2 dzieci i pracuje, zarabiając 1700.

        on utrzymuje, że ma minimum socjalne i nie pracuje na stałe, przy czym dochody
        jednak ma tyle, że nieregularne, koło 2500 tylko na siebie, a ojciec mu płaci te
        alimenty.

        jak mu za ciężko, powinien obniżyć alimenty i załatwić sobie stałą pracę, ale tu
        jest trochę taka postawa, że jak sobie załatwi, to mu przecież komornik i
        dłużnicy wsiądą na te stałe dochody, no to opłaca się harować za bezdurno, jak
        można na czarno, długów nie spłacać, od ojca na alimenty ciągnąć, a przed sądem
        nie mieć dochodów i za ofiarę bankructwa robić.
        • tayet Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 19.01.10, 20:32
          Ja tam gdzieś doczytałam (może się mylę), że siedziała na urlopie zdrowotnym, mając możliwość dorobienia, jako przedszkolanka czy nauczycielka opieką nad dzieckiem, a pracować dopiero teraz zaczęła. Skoro teraz pracuje, to chyba jej to zdrowie aż tak nie szwankowało. A skoro dzieciom tak się standard obniżył, to i te parę groszy zarobione dodatkowo przez matkę by się przydało. Po prostu nie wyobrażam sobie,że będąc w trudnej sytuacji finansowej i mając możliwość zarobić- odpuszczam (niezależnie od tego, czy się rozwodzę czy nie). Nie twierdzę,że autor nie musi się starać, ale skoro matka też ma wykształcenie itp- to co jest argumentem dla sądu- to też może dorobić.
          • six_a Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 19.01.10, 20:56
            urlop zdrowotny raczej wyklucza zatrudnianie się gdzie indziej. chyba że na
            czarno - fantastyczna propozycja od specjalisty tematu.
            • tayet Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 19.01.10, 21:10
              A czy Ty zawsze robisz wszystko zgodnie z prawem? Jeżeli tak- EOT- broń Boże nie
              złośliwie smileJa tam będąc na macierzyńskim i w sytuacji, gdzie mąż był chwilowo
              na etapie rozkręcania firmy= kasy permanentnie przez 3 miesiące niet, zajęłam
              się na czarno 3 letnią córką sąsiadki, parę groszy bardzo się przydało.
              • six_a Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 19.01.10, 22:41
                smile no może nie zawsze. ale chyba bym się zdrowo uśmiała, gdyby mnie, mającej
                pensję, ex mąż bezrobotny bankrut zarzucał, że nie dorabiam w wolnym czasie i go
                nie wspomagam.
              • lampka_witoszowska Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 01:48
                Tayet, ale Ty jesteś całkowicie pewna, że roczny urlop zdrowotny
                umożliwiał żonie autora wątku dorabianie?
                (już nei wspomnę ogarniania życia po rozwodzie i zmianach, jakie
                mieli za sobą, to nieco inna sytuacja, gdy mąz rozkręca firmę i gdy
                firmę własnei szlag trafia, łącznei z małżeństwem)
                • tayet Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 06:42
                  Nie, nie jestem pewna, bo znamy wersję jednej ze stron i to pewnie znacznie
                  okrojoną, ale ponieważ ja tu trochę tak gościnnie podczytuję (niedawno ktoś z
                  rodziny się rozwodził i pomagałam znaleźć info na różne tematy) to nie patrzę
                  tylko przez pryzmat rozwodu. I tak sobie myślę, że gdyby podobny post ( mamy
                  problemy finansowe, ja zarabiam ile mogę, żona siedzi na urlopie w domu- bez
                  rozwodu w tle) ukazał się na innym forum, to czy nie padłoby pytanie, czy żona
                  nie może dorobić. Mnie chodzi o to, że jeżeli faktycznie on interesuje się
                  dziećmi, daje kasy ile może i nie widzi żeby druga strona się starała, to i ten
                  "słynny" fryzjer za 150 zł może go wkurzać, nie?
                  • lampka_witoszowska Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 18:56
                    po rozwodzie, jeśli się cżoek nei wzniesie ponad swoje urażone ego,
                    choćby druga strona stawała na rzęsach, nie widzi się jej starań smile
                    więc trudno rzeczywiście wnioskować, czy ona się nei stara (jakoś po
                    rozwodach PRAWIE wszystkie matki jak jedna stają się wyrodne), czy
                    on widzi tylko tego fryzjera...
                    a rzeczywiscie chłopak w sytuacji jest nieciekawej

                    co nei zmienia faktu, że ona może też...
              • zmeczona100 Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 14:26
                Tayet, wszystko można robić. Tylko trzeba brać pod uwagę
                konsekwencje. Złapanie na dorabianiu podczas urlopu zdrowotnego równa
                się rozwiązaniu umowy z przyczyn pracownika. Taki wilczy bilet, który
                utrudnia znalezienie pracy (a w zasadzie obecnie- uniemożliwia). I
                tak oto dzieci miałyby dwójkę rodziców bezrobotnych.... Jednemu nie
                zależałoby na oficjalnym zatrudnieniu, a drugie nie miałoby szansy.
                Piękna perspektywa, nie ma co.
            • jawnogrzesznik Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 08:13
              six_a napisała:

              > urlop zdrowotny raczej wyklucza zatrudnianie się gdzie indziej. chyba że na
              > czarno - fantastyczna propozycja od specjalisty tematu.
              >
              a to jest dopiero podwójna moralność - jeden post wcześniej proponujesz mi,
              żebym zatrudnił się na czarno a moja żona to już nie może...
              urlop zdrowotny jest fikcją w jej przypadku - i mam na to dowody
              siedziała w domu z młodsza córką i czy rzeczywiście gdyby dobrałą sobie dziecko
              do bawienia to byłby wielki problem? i tak siedziała, i tak wychodziła na
              spacery, a miałaby 1/3 pieniędzy więcej?

              po co niektórzy ludzie uczestniczą w takim forum? six_a - czytając post Tayet
              zobaczyłaś chyba tylko i wyłącznie mojego nicka, a nie treść - bo nie odniosłaś
              się do niej...

              Dlaczego z pytania, konkretnego i celowego, zrobiła się całą dyskusja? moim
              zdaniem dlatego, ze niektórzy 'wypowiadacze' uczestniczą w niej li tylko żeby
              zrekompensować swoje lęki, krzywdy, odegrać się na facetach jak na swoim ex już
              nie można?
              Liga rządzi? wink
              • nicol.lublin Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 09:10
                przeczytałam całą wypowiedź i prawdę mówiąc jestem zdziwiona, że
                załozyciel wątku nie działa logicznie.

                otóż...
                masz zasądzone 1000 zł alimentów. moim zdaniem powienieneś stanąć na
                głowie by tyle płacić żonie w gotówce do ustalonego dnia danego
                miesiąca. jak masz więcej kasy, odlkepujesz na konto by mieć całą
                sumę na następny miesiąc. i tyle! komornik nie będzie
                zainteresowany, żonie możesz kazać spadać na drzewo.
                oczywiście jak masz więcej kasy możesz coś kupić dzieciakom, ale
                raczej nie szynkę, bo i po co? uważasz, że głodne chodzą? obdarte?
                lepeij zabierz na wakacje, albo kup ciuch (to chyba dziewczynki?)

                inna sprawa na marginesie: nie proponuję przejmowania opieki. wtedy
                komornik wejdzie na pensję zabierając wcześniejsze należności!!!

                ----------------
                do autora:
                a nie myślałeś, żeby na jakiś czas wyjechać za granicę? zarobić
                więcej kasy, pooddawać długi a potem zyć długo i szczęśliwie?
                • jawnogrzesznik Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 10:03
                  nicol.lublin napisała:

                  > ----------------
                  > do autora:
                  > a nie myślałeś, żeby na jakiś czas wyjechać za granicę? zarobić
                  > więcej kasy, pooddawać długi a potem zyć długo i szczęśliwie?
                  myślałem - ale skala obciążeń, głownie wynikająca z likwidacji spółki jest tak
                  duża, że musiałbym paręnaście lat za granicą siedzieć
              • six_a Re: A z drugiej strony..(do najeżdżających na jaw 20.01.10, 10:28
                no nie pamiętam jakoś, żebym zachęcała do zatrudniania się na czarno.coś chyba
                źle zrozumiałeś.

                nie wiem niestety, czyja liga rządzi - zresztą gadki o lidze i spiskach byłych
                żon to stosunkowo mało oryginalna paranoja alimenciarzy.
                zaczynanie od tego, że była żona wydała na fryzjera 150 pln z alimentów 500
                złotych na dziecko, a na urlopie zdrowotnym siedziała z własnym dzieckiem
                zamiast z połową dzieci w mieście - jest raczej śmieszne.

                a dlaczego nie zajmiesz się tym, na co ten twój wspólnik wydaje zagarniętą z
                konta kasę. może też na fryzjera? byłoby się czego czepić, nie?

                i nie wyjeżdżaj z domysłami za dalekowink ja nie mam w ogóle z takimi dylematami
                do czynienia. niemniej, jakby się były chciał wtrącać, na co wydaję własne
                pieniądze i inne takie, to zostałby baaardzo szybko sprowadzony do pionu. ja się
                zresztą też nie wtrącam w to, na co on wydaje. najwyraźniej, mimo rozwodu nie
                pozbyłeś się przymusu kontrolowania. trudno się mówi.
    • brunia27 Re: niemożnośc płacenia alimentów 20.01.10, 15:02
      kolejna sytuacja, kiedy bezrobotny tatuś wyobraża sobie, jak jego była żona
      opala się na Kanarach za te jego 1000zł, a dzieci przymierają głodem,

      nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam "....chcę mieć pewność,że te pieniądze
      idą na dzieci......."

      idź, człowieku do sądu z tą swoją bujną wyobraźnią o fryzjerze i poproś o
      zestawienie wydatków na dzieci, to dostaniesz szczegółowe wyliczenie ,łącznie z
      papierem toaletowym ....
      i okaże się, że nawet te 1600zł to żaden szał,

      i jeszcze jedno, byli mężusiowie zazwyczaj chcieliby widzieć swoje byłe żony
      zapracowane, zaniedbane, z różańcem w ręku...

      naprawdę, rozwódkom opiekującym się dwójką dzieci czasami fryzjer też się należy
      !!!!!!!!!!!!!!

      a 150zł raz na jakiś czas to też żaden szał smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka