Dodaj do ulubionych

Koszty utrzymania dziecka a alimenty

22.01.10, 19:44
Proszę, podajcie mi adres strony, gdzie mogę znależć pomoc w
obliczeniu kosztów utrzymania dziecka. Wiem, że są jakieś tabele,
wzory. Będę wdzięczna za pomoc.
Obserwuj wątek
    • gabriela2005 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 19:49
      grzybkowski-guzek tam sa szczegolowe koszty utrzymania dziecka
      • majkel01 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 15:38
        Z tej strony kalkulator jest dość dobry. Chyba najpopularniejszy w necie
        zresztą. Nie rozumiem tylko jak taka szanowana kancelaria adwokacka mogła dać
        ciała na całej linii pisząc, o kwocie przypadającej na jednego rodzica (połowa
        kosztów)
        Alimenty to nie jest przecież żadne dzielenie kosztu utrzymania dziecka na pół !
    • majkel01 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 20:36
      www.google.pl/
      • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 20:44
        Złośliwe bydlę tongue_out
      • aga1418 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 20:57
        tak, Majkelu, sprawdzałam na google, ale kiedyś tutaj znalazłam
        super tabele. Jesteś złośliwy, to fakt, a miałam Ciebie za wyrocznię,
        • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 21:03
          Odpowiedź jest w wątku przyszpilonym:
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,62641905,63831183,Wyliczenie_alimentow.html
          I nie denerwuj się na Majkela. Bywa czasem (bardzo rzadko) złośliwy, ale jest w porządku smile Tylko czasem pozwala sobie na złośliwość gdy po raz enty ktoś pyta o to samo zamiast sprawdzić najpierw w wyszukiwarce.
          • majkel01 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:43
            bo jak się Pana Gógla dobrze zapyta, to Pan Gógiel dobrze odpowiada. W tym
            przypadku wystarczy wpisać to co w poście podano czyli zwrot: obliczenie kosztów
            utrzymania dziecka. I już jest cała lista wyników.
            • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:51
              Mnie tego nie musisz tłumaczyć bo ja pana wujka gógle lubię i umiem go używać tongue_out
              Ale wyliczając wydatki na dzieci sama korzystałam z tego zestawienia podanego w wątku przyszpilonym. A to, że psu na budę się moje wyliczenia zdały to już inna bajka jest wink
        • sonia_30 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 21:16
          A wyrocznia nie może być złośliwa? wink
          • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:40
            Widać Soniu nie może wink
            Wyrocznia ma byś jak ten posąg z marmuru - bez uczuć i emocji tongue_out
            • majkel01 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:50
              Eeee.... to w takim razie prosze o strącenie mnie z postumentu wink
              • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 23:48
                Mówisz i masz smile
                Wystarczy, że wyrocznia ludzkim głosem przemówi a staje się tylko/aż
                człowiekiem. W sumie to chyba nawet lepiej niż być ideałem? wink
    • donabate Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:26
      Kulyżanko dziecko to nie excel i kalkulator, od złej strony się zabierasz
      słodziutka nie od tej storny.
      • majkel01 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 22:49
        jaaasne, powinna zacząć od założenia bloga pewnie.
        • aga1418 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 23:39
          zgadza się, Pan Google to bardzo mądry facet, ale kiedyś właśnie
          tutaj znalazłam super tabelkę, tylko wtedy jeszcze naiwnie sądziłam,
          że nie jest mi potrzebna. Sorry, Majkel, nadal jesteś dla mnie
          autorytetem, ja gubię się w gąszczu przepisów, paragrafów. Wolałam
          zaklasać rękawy i pracować po 12 godzin, niż prosić exa, procesować
          się z nim. Przyszedł jednak czas, że zdrówko mi zaszw ankowało, w
          pracy redukcja etatu i muszę zadbać o interes dzieci.
          • mola1971 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 22.01.10, 23:50
            To dbaj o siebie i o dzieci. To jest najważniejsze. A na resztę przyjdzie czas smile
        • sauber1 I ... 23.01.10, 02:27
          Popatrz Majkel ile my tracimy kasy i zdrowia dziennie, a wystarczyło byśmy tylko
          na sms-a uruchomili usługę, oczywiście dla zaprzyjaźnionych z forum zniżka i
          angeboty świąteczne ... smile
          • kasiapfk Re: I ... 23.01.10, 08:12
            A Sauber już interes zwietrzył, no ma chłopak łeb!
            • sauber1 Re: I ... 23.01.10, 14:46
              kasiapfk napisała:

              > A Sauber już interes zwietrzył, no ma chłopak łeb!

              Może nie o sam jako taki geszeft, co bardziej podziwiam cierpliwość Majkela smile
      • kasper254 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 08:52
        Słuchaj, cholerny, bezwględny głupku, donabacie. Jak masz coś
        sensownego do powiedzenia, napisz, a nie staraj się dowalać, gryżć,
        szarpać. Czytam piszących tutaj - z uwagą, szacunkiem,ucząc się
        wielu rzeczy od ludzi, jak ja, poranionych, stłamszonych,
        pozbawionych często ważnej części swojego "ja".
        Nic Cię nie nauczyło życie, rozwód, dramat Twoich dzieci. Zamilcz
        i czytaj - a jeśli już coś-tam i w duszy,sercu i umyśle drgnie -
        odezwij się. Zakładam, iż masz duszę, serce i umysł, gdyż zwierzęta
        to mają.
        • donabate Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 12:16
          Ty trolu internetowy jeden, pomysl co piszesz dwa razy wczesniej zanim dotkniesz
          klawiatury. jakie koszty !!!!!!!!!! laska robi liste na czym uwalic swego
          chlopa, wiec ja jej pisze aby tego nie robila.
          • triss_merigold6 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 13:22
            W taki zestawieniu kosztów zamieszcza się:
            - część czynszu, opłat za wodę, prąd, gaz
            - wyżywienie
            - opłatę za przedszkole/żłobek/opiekunkę
            - koszt podręczników, książek, przyborów szkolnych, opłat szkolnych
            - ubrania, obuwie
            - rozrywkę i rekreację - kino, teatr, muzeum, zabawki, etc.
            - koszty wyjazdów wakacyjnych (rozpisane na 12 miesięcy)
            - inne typu: rower, narty, rolki (to z rozłożeniem na kilka lat, bo
            dziecko korzysta dłużej niż 1 sezon)
            • mamaadama4 Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 15:01
              opłata za zajęcia dodatkowe, koszty leków, lekarza, dentysty, środki
              czystości.
          • handra Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 16:46
            troll- to wlasnie ty
            • handra Re: Koszty utrzymania dziecka a alimenty 23.01.10, 16:47
              P.S naturalnie o skoneckiego chodzi
    • zmeczona100 U mnie wygląda to tak: 23.01.10, 15:25


      docs.google.com/View?id=df37wx87_144cr2cfngf
      • tricolour Bardzo sporo... 23.01.10, 15:47
        ... to są Twoje realne wydatki?
        • sauber1 Re: Bardzo sporo... 23.01.10, 16:09
          tricolour napisał:

          > ... to są Twoje realne wydatki?

          Myślę, że większość z nas ma nie inne a zapewne nie mniejsze, to i tak zaniżone,
          tym bardziej, że jak informuje Główny Urząd Statystyczny przeciętne miesięczne
          wynagrodzenie w grudniu 2009 r. wyniosło ponad 3652 zł a każdy dorabia jeszcze
          - prawda?


          -
          • tricolour To ile Ty wydajesz.... 23.01.10, 16:15
            ... ja przyznam, że mieszkając z żoną, utrzymując dwa (jeszcze)
            mieszania, dwa samochody, cztery telefony itp - wydajemy 3200zł na
            DWIE osoby niczego sobie nie odmawiając. A Wrocek, to nie jest
            najtańsze miejsce w Polsce.

            Poza tym zmęczona liczy 350zł czynszu (i mediów) na dziecko czyli
            płaci 1400zł za czynsz i media. To naprawdę musi być bardzo wysoki
            standard mieszkania. No ze 200 metrów jak na wrocławskie warunki.
            • sauber1 Re: To ile Ty wydajesz.... 23.01.10, 16:31
              tricolour napisał:


              >
              > Poza tym zmęczona liczy 350zł czynszu (i mediów) na dziecko czyli
              > płaci 1400zł za czynsz i media. To naprawdę musi być bardzo wysoki
              > standard mieszkania. No ze 200 metrów jak na wrocławskie warunki.


              A we w takiej stolycy za wynajęcie we w bloczysku małej kawalerki trzeba minimum
              1400zł wybulić, to wyobraź sobie gdzieś na Wawrze ładne apartamentowe i jak sam
              mówisz ze 200 meterków, bo wiadomo dziecko ...
            • mola1971 Re: To ile Ty wydajesz.... 23.01.10, 16:36
              Tri, utrzymanie dziecka jest dużo droższe niż utrzymanie osoby dorosłej. No, przynajmniej u mnie. Ja na siebie nie wydaję prawie wcale. Samochód mam służbowy, więc nic mnie nic nie kosztuje, jem mało i mam w pracy obiad, za który płacę grosze. W domu na kolację zjadam jogurt lub jakąś zupę i mi to wystarcza. Dochodzą do tego tylko środki czystości i kosmetyki wcale nie z najwyższej półki. Jedyne co mnie gubi to słabość do butów i ciuchów wink No i czasem gdzieś wychodzę.
              Natomiast dzieci rosną i dojrzewają i pochłaniają niesamowite ilości jedzenia, z ubrań wyrastają więc muszą mieć nowe, szkoła ciągle organizuje jakieś wycieczki i inne takie, za które trzeba zapłacić. Do tego jakieś zajęcia dodatkowe, jakiś kompy etc.
              Wg mnie wyliczenie Zmęczonej wcale nie jest przesadzone. No, poza tym masłem bo kostki dziennie raczej dziecko nie zje smile Choć mój Młody potrafi czasem zjeść kostkę masła w ciągu jednego dnia smile
              • tricolour Owszem - dzieci kosztują... 23.01.10, 16:45
                ... tylko powiedz mi - bardzo o to proszę - dlaczego młodzi ludzie
                (studenci) na portalach studeckich piszą, że otrzymują od rodziców
                (Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków) 1000-1400zł miesięcznie i ma
                starczyć na wszystko z akademikiem i jedzeniem łącznie?

                Czy naprawde jest jakiś "punkt krytyczny" w którym mniejsze dziecko
                potrzebuje 2800zł, a duże dziecko połowę?
                • mola1971 Re: Owszem - dzieci kosztują... 23.01.10, 16:55
                  Tri, nie o to chodzi. Zakwestionowałeś rozliczenie Zmęczonej a ja się z nim zgadzam bo wiem, że jest możliwe i realne.
                  Dziecko w każdym wieku można utrzymać za 500zł, można też za 5000zł. Wszystko zależy od zamożności rodziców. Znam takich, którzy za francuskie przedszkole dziecka płacą chyba 2500zł miesięcznie a mają dzieci dwoje, więc samo przedszkole kosztuje ich 5000zł (notabene wydatek, którego mając dziecko studenta się nie ponosi).
                  A wyliczenie służy temu by poznać (bo z reguły na co dzień się tego nie liczy) rzeczywiste koszty utrzymania swoich dzieci.

                  A co do Twojego pytania dlaczego student ma się utrzymać za 1000zł to jak dla mnie odpowiedź jest prosta - student to dorosły człowiek i poza studiowaniem może sobie dorobić pracując dorywczo. Przedszkolak takich możliwości nie ma.
                  • tricolour Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 17:03
                    ... tak jak nie kwestionuję 450zł czesnego z wyliczenia - proszę
                    zauważyć.

                    Uważam, że wylicznie Zmęczonej jest przesadone w takim stopniu jak
                    zjadanie codziennie 6 bułek z całą kostką masła. O tym cały czas
                    piszę.
                    • mola1971 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 17:10
                      Kostka masła dziennie może rzeczywiście jest przesadą, te bułki też (choć mój Młody potrafi tyle wciągnąć), ale pozostałe elementy tego wyliczenia już przesadzone nie są.
                      Zresztą wszystkie te wyliczenia można sobie nie powiem gdzie wsadzić. Sąd i tak najczęściej ma je w głębokim poważaniu.
                      • tricolour Nie będę sie już czepiał... 23.01.10, 17:17
                        ... choć mógłbym zapytać np. o te frytki za 6,50zł. Tyle kosztuje
                        opakowanie 2kg, a skoro potrzeba 2 opakowania na tydzień, to
                        dzieciak zjada prawie kilo frytek dziennie. Jeśli dołożyć do frytek
                        kilo warzyw i owoców dziennie, to na 6 bułek dziennie miejsca już
                        nie będzie. O maśle nie wspomnę.

                        Problem w tym, że 24kg frytek nie da się zrobić na litrze oleju...

                        Stąd moje wątpliwości. Ja bym takiego wyliczenia nie przyjął uznając
                        za naciąganie z w/w powodów.
                        • mola1971 Re: Nie będę sie już czepiał... 23.01.10, 17:22
                          Tri, takie zestawienie żeby zrobić naprawdę rzetelnie trzeba by było przez jakiś czas codziennie notować wydatki. A najczęściej robi się je "z głowy", więc w takich pierdołach można się pomylić bo o naciąganie bym nikogo nie podejrzewała. Bo z drugiej strony jest też np. kurtka zimowa za chyba 150zł a dobrą kurtkę trudno za tyle kupić.
                          • tricolour Owszem - rzetelnie... 23.01.10, 17:26
                            ... a gdy Ty sama masz coś kupić i zapłacić, to godzisz się, że
                            sprzedawca zrobi wyliczenie z głowy zamiast rzetelnie? Np. masz
                            wykafelkować łazienkę 18m2, cena za metr pracy glazurnika 85zł/m2...
                            to "z głowy" 20*100=2000

                            smile
                            • mola1971 Re: Owszem - rzetelnie... 23.01.10, 17:39
                              No pewnie, że się nie godzę. Choć gdy panuję jakiś wydatek w przyszłości to zdarza mi się tak z głowy planować smile Dopiero gdy dochodzi do konkretów to liczę z kalkulatorem czy raczej Excelem.
                              Tylko że o tym kto i za ile ostatecznie będzie mi kładł kafelki decyduję ja a nie widzimisię sądu, więc mam motywację by wyliczenie zrobić rzetelnie. Natomiast kwestia rzetelności wyliczenia w przypadku wydatków na dziecko nie jest jakoś istotna bo sąd i tak ma to w nosie.
                        • zmeczona100 Frytki 23.01.10, 18:08

                          www.e-piotripawel.pl/zakupywarszawa/mrozonki_kat1-20-11.html
                          Tri, nie wiem, skąd wziąłeś 2kg frytek tygodniowo i 24 kg miesięcznie
                          wink

                          A skąd Ci wyrosło 1 kg warzyw?? Bo mi wyszło, że ok. 500 g- tyle, ile
                          minimum powinien zjadać człowiek dziennie wink Połóż na wagę np. 3
                          pomidory, 1/4 kapusty pekińskiej, 1 marchewkę, 1 ogórek kiszony i
                          zważ wink Chętnie się dowiem, ile to wg Ciebie waży wink
                          • tricolour Warzyw i owoców - to napisałem... 23.01.10, 18:32
                            ... wykazujesz 5 kg tygodniowo warzyw i owoców to prawie kilo
                            dziennie.

                            Z frytkami jest tak, że można kupić takie jat TY - drogie, a można
                            kupić taniej. I o tym piszę.
                            • zmeczona100 Re: Warzyw i owoców - to napisałem... 23.01.10, 18:50
                              Tri, warzywa "wykazałam' chyba jasno; owoce 2 kg na tydzień, to
                              niewiele- wystarczy codziennie jabłko, banan i mandarynka. I się
                              nazbiera. A jak do tego dodasz mieszankę owocową mrożoną na kompot i
                              galaretkę, to wyjdzie więcej wink

                              Frytki mam wymienić, bo się rozwodzą rodzice??
                              Lidl- nie wiem, gdzie u nas jest. Nie robię zakupów na osiedlu, tylko
                              w normalnym, sieciowym markecie.
                      • majkel01 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 18:17
                        > ale pozostałe elementy tego wyliczenia już przesad
                        > zone nie są.

                        Jednak są. że jestem szczególarz pragnę zauważyć, że wyjście do McDonaldsa i
                        pizzę nie kosztuje z całą pewnością 80 PLN. Wyjścia wykazane sa dwa, czyli koszt
                        jednego to 40 PLN. Taki zestaw HappyMeal kosztuje 11 PLN. Wychodzi więc na to,
                        że dziecko musi na jednym wyjściu zjadać 4 zestawy. Fakt, że ma wtedy 4 zabawki,
                        ale ile przy tym kalorii. Inne zestawy w tym czymś, dla niepoznaki zwanym
                        restauracją(?!) to koszt maksymalnie 15 PLN za zestaw.
                        To samo z wyjściem na pizzę. Duża pizza (której dziecko z całą pewnoscią nie
                        zmęczy) to koszt ok 20 PLN. A tutaj musiałoby wciągnąć 2 duże pizze. Sorry, ja
                        wysiadam przy jednej.

                        To samo ze sprzętem. Za 3200 PLN w tych czasach to można mieć tak wypasionego
                        kompa że hej. No i komp taki wystarczy z pewnością na dłużej niż 3 lata. Żeby
                        nie być gołosłownym. Mój komp na tę chwilę ma 4,5 roku i póki co (odpukać) jest
                        bardzo sprawnym sprzętem, na którym można robić niemal wszystko.

                        Filtry Brita na Allegro można kupić za 14 PLN sztuka wink No i zdaniem osoby
                        sprzedającej te filtry można je używac spokojnie nawet do 6 tygodni. Zależnie
                        zresztą od intensywności.

                        • tricolour Mam tu oryginalnego IBM... 23.01.10, 18:37
                          ... kupiony pół roku temu z okazji przeprowadzki do żony, bo
                          potrzebny był jeden komputer, za to dobry.

                          Zapłaciłem 140zł (bo nie lubię marż po 1000%) i jeszcze fakturę
                          wziąłem. Część maneli ze starego wykorzystałem w nowym, bo dobre
                          były.
                        • mola1971 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 18:39
                          No się zrobił z wątku kurs oszczędzania tongue_out
                          Majkel, syn zmęczonej to chłop 188 wzrostu a nie dzidzia, która jest najedzona zestawem Happy Meal. Mój Młody potrafi SAM wciągnąć kubełek kibica z KFC big_grin
                          A co do reszty... Oczywiście, że można wszystko kupić taniej, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o to ile kto wydaje na dziecko a nie ile wydawać by mógł gdyby był oszczędny.
                          • tricolour Mylisz się, Molu... 23.01.10, 18:45
                            ... bo w pełnej rodzinie kupuje się oszczędnie, bo to rodzinne - a
                            więc wspólne - pieniądze. Alimenty są cudze więc się nie oszczędza.
                            • mola1971 Re: Mylisz się, Molu... 23.01.10, 19:01
                              No ja to rozumiem inaczej, ale może dlatego, że sugeruję się własnym doświadczeniem.
                              Niezależnie czy z własnej pensji czy z alimentów (resztą jak odróżnić z których
                              akurat pieniędzy robię zakupy?) kupuję tam gdzie mam najbliżej i najwygodniej a
                              nie najtaniej. Bo by kupować tanio trzeba mieć na to czas. A ja ten czas
                              poświęcam na pracę, wychowanie dzieci i odpoczynek. I tak późno wracam z pracy i
                              dla dzieci i na wypoczynek mam mało czasu, więc gdybym jeszcze miała jeździć
                              ileś tam km i tracić czas po to by kupić taniej to nie miałabym czasu na
                              normalne życie. Poza tym wolę czas poświęcić na rozwój po to by zarabiać coraz
                              więcej niż tracić go na to by kupić taniej.
                              Tri, matka samotnie wychowująca dzieci i pracująca zawodowo nie ma czasu z gumy
                              smile Musi wybierać co jest ważniejsze i kwestia nieoszczędzania gdy się wydaje
                              cudze pieniądze nie ma tu nic do rzeczy.
                              Zmęczona z tego co pamiętam ma chore dziecko, więc tego czasu dla dziecka
                              potrzebuje jeszcze więcej niż ja bo moje dzieci są zdrowe.
                          • majkel01 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 20:04
                            188 cm wzrostu w wieku 12,5 lat ? Bo tak chyba jest w nagłówku zestawienia.
                            No no... słuszną linię ma nasza partia wink)
                            • mola1971 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 20:33
                              Mojej przyjaciółki syn mając 9 lat miał już około 170cm wzrostu i garnitur do
                              komunii musiała mu kupić w normalnym męskim sklepie a nie w dziecięcym smile A do
                              tego słusznej wagi jest wink))
                            • zmeczona100 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 24.01.10, 17:30

                              Majkel, Ty się nie nabijaj wink
                              My z wielkich ludzi jesteśmy wink Ja 176 cm, brat 186cm (ma 41 lat), a
                              jeden z bratanków taty- 208 cm (29 lat).Ojciec dziecka też jest
                              słusznego wzrostu wink

                              Nie moja wina, że tak mi syn rośnie wink Wolałabym, aby był jednak
                              normalnego wzrostu- przynajmniej kręgosłup aż tak bardzo by nie był
                              narażony. No i nie mówiąc już o kosztach- np. w wieku 9 lat nie było
                              czego szukać na stoiskach dla dzieci wink A na tych młodzieżowych ceny
                              znaaacznie różniły się od dziecięcych. Na test do gimnazjum będę mu
                              musiała kupić garnitur- pewnie na stoiskach ślubnych smile))
                        • zmeczona100 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 18:44
                          majkel01 napisał:


                          >
                          > Jednak są. że jestem szczególarz pragnę zauważyć, że wyjście do
                          McDonaldsa i
                          > pizzę nie kosztuje z całą pewnością 80 PLN. Wyjścia wykazane sa
                          dwa, czyli kosz
                          > t
                          > jednego to 40 PLN. Taki zestaw HappyMeal kosztuje 11 PLN. Wychodzi
                          więc na to,
                          > że dziecko musi na jednym wyjściu zjadać 4 zestawy. Fakt, że ma
                          wtedy 4 zabawki
                          > ,
                          > ale ile przy tym kalorii. Inne zestawy w tym czymś, dla niepoznaki
                          zwanym
                          > restauracją(?!) to koszt maksymalnie 15 PLN za zestaw.
                          > To samo z wyjściem na pizzę. Duża pizza (której dziecko z całą
                          pewnoscią nie
                          > zmęczy) to koszt ok 20 PLN. A tutaj musiałoby wciągnąć 2 duże
                          pizze. Sorry, ja
                          > wysiadam przy jednej.

                          Majkel, litości- mój jest nastolatkiem- pizza XXL wraz z dużą colą to
                          u niego norma.
                          Żaden zestaw HappyMeal;- 3 x chickenburger, 2 x duże frytki, sałatka
                          i cola- to ile będzie?

                          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,106102559,106140185,No_to_uwierz_.html

                          >
                          > To samo ze sprzętem. Za 3200 PLN w tych czasach to można mieć tak
                          wypasionego
                          > kompa że hej. No i komp taki wystarczy z pewnością na dłużej niż 3
                          lata.
                          Kupiony w ubiegłym roku- wraz z oprogramowaniem, wielofunkcyjnym
                          urządzeniem i monitorem to tyle kosztowało.


                          >
                          > Filtry Brita na Allegro można kupić za 14 PLN sztuka wink

                          Ja używam filtrów Maxtra- te kosztują o wiele więcej wink

                          No i zdaniem osoby
                          > sprzedającej te filtry można je używac spokojnie nawet do 6
                          tygodni. Zależnie
                          > zresztą od intensywności.

                          Zmieniam, jeśli na dnie dzbanka pojawia się osad. Średnio to 4
                          tygodnie.
                          • majkel01 Re: Nie kwestionuję francuskiego za 2500zł... 23.01.10, 20:24
                            Na pizzy byłem wczoraj akurat. W dobrym lokalu jak na warunki mojego miasteczka.
                            Pizza duża kosztowała dokładnie 17,50 PLN. Do tego cola pewnie z jakieś 5 zyla.
                            Naprawdę nijak nie wyjdzie jedno wyjście 40 PLN. Jeśli chodzi o Maca to zestaw
                            MakCziken kosztuje 14,7 PLN. Raczej trudno będzie zjeść 3 zestawy.

                            Dobry sprzęt faktycznie może tyle kosztować, ale wystarczy z pewnością na dłużej
                            niż 3 lata.

                            Na Allegro za 14 PLN można mieć właśnie filtry Maxtra. Filtry Anna pasujące do
                            dzbanków na filtry Maxtra kosztują ok 10 PLN. Laica też coś koło tego.

                            Nie traktuj tego, że się czepiam, ale druga strona szukając dziury w całym
                            znajdzie je bez trudu. Widziałem już nie raz wyliczenia kosztów utrzymania
                            dzieci, ponad kwotę jaką w ogóle dysponowała dana osoba. Kiedyś nawet jednej
                            pani zdarzyło się wykazać koszt 2x taki jak swoje dochody. Oczywiście sąd jej
                            nie uwierzył i dostała dużo mniej. Na pytanie skąd bierze brakującą kwotę
                            odpowiedziała, że daje jej siostra. Tylko, że ta siostra też nie miała takiej
                            kasy, żeby móc kilkaset zeta się dorzucić siostrze. Zestawienie musi być tak
                            zrobione, żeby nikt się nie mógł do niczego przyczepić. Twoje wydaje sie na
                            pierwszy rzut oka nazbyt optymistyczne.
                            • zmeczona100 Majkel ;) 24.01.10, 13:24

                              Pizza pizzy nierówna wink
                              Nie chodzę z synem do pierwszego lepszego lokalu- tam, gdzie chodzę,
                              jest obok kino, a więc jest to transakcja łączona. Pizza syna to
                              Capriciosa - ciasto grube lub tradycyjne, zależnie, co mu akurat
                              pasuje. Koszt to 34,90- 36,90:

                              www.dostawa.pizzadominium.pl/047/menu.php

                              A Cola kosztuje 3,99:

                              www.dostawa.pizzadominium.pl/047/menu.php?ic:5a
                              Syn nie zjada 3 całych zestawów- tylko dwa plus dodatkowy McChicken.

                              Kurczę, normalnie następnym razem zrobię zdjęcie, aby uwiecznić
                              możliwości w zakresie pochłaniania jedzona przez mojego dryblasa wink

                              "Mąż" nie bardzo będzie miał co kwestionować- ostatnio wziął go na
                              pizzę, a parę tygodni temu do McDonald'sa, więc sam się mógł
                              przekonać. Poza tym- jak wspomniałam, mam na wszystko rachunki i
                              potwierdzenie transakcji kartą.

                              Majkel, Ty jesteś już dorosłe chłopisko, więc nie rośniesz, pewnie
                              nie jesteś tak aktywny fizycznie, jak mój syn, a to wszystko
                              przedkłada się na zapotrzebowanie na energię (czyli- pożywienie).
                              Pamiętam z czasów dzieciństwa, kiedy na stół mama stawiała dwa
                              talerze kanapek- na jednym 6 (dla mnie i sióstr), a na drugim
                              piramida kanapkowa- dla brata wink

                              Sprzęt- kierowałam się tym, że poprzedni stał się niewydolny po 3,5
                              roku. No ale OK- zmienię i będzie na 5 lat wink

                              > Nie traktuj tego, że się czepiam, ale druga strona szukając dziury
                              w całym
                              > znajdzie je bez trudu.

                              Hm... Mam wątpliwości. Po pierwsze dlatego, że nie może
                              zakwestionować tego, co widzi sam, że syn potrzebuje i ma, po drugie
                              dlatego, że ma on niewiele wspólnego z codzienną rzeczywistością-
                              najpierw ja robiłam zakupy, a teraz kochanka. Nie mówić o tym, że o
                              kupowaniu na Allegro nie ma nawet pojęcia. Sama kupuję tam np.
                              pościel, ręczniki czy koce; przyjrzę się teraz też filtrom wink

                              Twoje wydaje sie na
                              > pierwszy rzut oka nazbyt optymistyczne.

                              Uwzględniając nawet Twoje uwagi, to... byłoby mniej co miesiąc o
                              jakieś 15-20 zł winkNajwyższe koszty generują jednak nie codzienne
                              sprawy, a wyjazdy wakacyjne i szkoła. No a tego, co i ile je, to nie
                              sądzę, aby był w stanie powiedzieć synowi prosto w oczy, że nie może
                              TERAZ tyle jeść. Chociaż- cholera go wie.

                              Dzięki za spojrzenie praktyczne- mogę się przez to przygotować na
                              odparcie ataku wink

                              Koszty w ten sposób wyliczone jak najbardziej wynikają z naszych
                              dochodów.
                • triss_merigold6 Re: Owszem - dzieci kosztują... 23.01.10, 16:59
                  Studenci zwykle sobie dorabiają, to raz, i odżywiają się syfnie - to
                  dwa.
                  • mola1971 Re: Owszem - dzieci kosztują... 23.01.10, 17:15
                    I na tym polega urok życia studenta smile Na mieszkaniu w akademiku, jedzeniu zupek chińskich i dorabianiu do stypendium. Taki wstęp do prawdziwej dorosłości i kto tego nie przeżył niech żałuje wink
              • tricolour A tak z drugiej strony... 23.01.10, 16:52
                ... wydajesz 9000zł na swoją trójkę? Kupujesz 132 bułki tygodniowo,
                18 kostek masła tygodniowo i 15 kilogramów owoców i warzyw?

                smile)))
                • mola1971 Re: A tak z drugiej strony... 23.01.10, 17:00
                  Wydaję tyle ile zarabiam. Gdybym zarabiała 15000zł niewątpliwie na dzieci wydawałabym dużo więcej niż teraz. Póki co zarabiam mniej, więc też wydaję mniej smile
                  Kg owoców i warzyw, które kupuję po prostu nie liczę smile Ale jest możliwe, że kupuję 15kg tygodniowo.
                  Żeś się tego masła uczepił smile))))
                • tricolour Warzywa Ci daruję... 23.01.10, 17:07
                  ... ale czy kupujesz 528 bułek miesięcznie?

                  smile
                  • mola1971 Re: Warzywa Ci daruję... 23.01.10, 17:12
                    Tri, specjalnie dla Ciebie od lutego zaprowadzę sobie tabelkę w Excelu i będę w
                    niej zapisywała wszystkie bułki i masło jakie zjadają moje dzieci i dam Ci w
                    marcu rzeczową odpowiedź tongue_out
                    Tylko jak mam policzyć te bułki, które zjedzą u dziadków??? wink))
                    • tricolour Domowe bułki pomnóz przez dwa... 23.01.10, 17:19
                      ... jeśli wyjdzie > 528, to przeleję 20zł na konto, które wskażesz.
                      Może być Orkiestra, Caritas, Legia Cudoziemska, a nawet Twoje.
                      • mola1971 Re: Domowe bułki pomnóz przez dwa... 23.01.10, 17:23
                        Ok, trzymam Cię za słowo wink
                        Wspomożesz Caritas a jak mi wyjdzie mniej to ja na konto Caritas wpłacę 20zł.
                        • tricolour Umowa stoi. 23.01.10, 17:27
                          Prześlę chętnie potwierdzenie przelewu.

                          Hm... poznasz moje personalia. Trudno. Umowa, to umowa. Może poznam
                          Twoje...

                          smile
                          • mola1971 Re: Umowa stoi. 23.01.10, 17:34
                            Obiecuję, że do żadnych niecnych celów Twoich danych nie wykorzystam tongue_out
                            Oczywiście ja również prześlę Ci potwierdzenie przelewu jeśli to ja przegram. Kurcze, biedne dzieci... Cały luty tylko bułki będą musiały jeść żeby mamusia mogła udowodnić koledze z forum, że ma rację smile)) Oczywiście żartuję smile
            • zmeczona100 Ad czynszu ;) 23.01.10, 18:17
              Nie wiem, skąd Ty wziąłeś te 1400 PLN wink Mam tylko jedno dziecko wink
              Czynsz za mieszkanie, garaż, energia el. gaz, tel. satelitarna. To
              miesięcznie wynosi nas jakieś 705 zł. To dużo?? Nie mieszkam w Wawie,
              wiec dlatego tak mało wink
              • tricolour No to nie rozumiem.... 23.01.10, 18:26
                ... skoro czynsz wynosi 700zł, to po połowie jest Twój i dziecka -
                czyli po 350zł.

                Z tym, że na dziecko składają się obydwoje rodzice, a nie tylko
                ojciec więc wychodzi 175, a Ty 525. No chyba, że umówiliście się, że
                Ty nie płacisz za dziecko nic a nic, finanse w całości pokrywa
                ojciec. Ty tylko opieka.
                • zmeczona100 Re: No to nie rozumiem.... 23.01.10, 18:37
                  Oooo, tu faktycznie mam błąd uncertain

                  PS Ze względu na to, że mąż nie interesuje się w ogóle dzieckiem
                  (oprócz ostatnich wyskoków- w związku z alimentami), pozew jest o to,
                  aby pokrywał 75% kosztów utrzymania.
      • tricolour Ja w Twoje wyliczenie nie wierzę... 23.01.10, 16:03
        ... bo piszesz, że tygodniowo 12 letnie dziecko zjada 6 kostek
        masła, 42 bułki, a to tylko kilka piewrwszych pozycji.

        No nie uwierzę, że DZIENNIE dziecko zjada 6 bułek z całą kostką
        masła, do tego jogurt, dwa jajka, trzy herbaty, prawie kilo frytek,
        i kilogram warzyw. Pomniejszych pozycji nie policzyłem.

        Codziennie!
        • zmeczona100 No to uwierz ;) 23.01.10, 17:39
          Sorry, miałam problemy z netem- rozłączyło mnie podczas pisania:

          Nie wierzysz, to Twój problem wink Zjada codziennie na śniadanie i
          kolacje po 4 bułki, drożdżówkę bierze do szkoły, chałkę zjada razem z
          jogurtem na podwieczorek. Zarówno do bułek, jak i chałki potrzebne
          jest masło. Aha, bułki, drożdżówki i chałki są specjalne (syn jest na
          diecie). Kg frytek jest raz w tygodniu- to naprawdę dużo? Dwa razy w
          tygodniu zjada jajecznicę z 4 jajek, 15 dkg szynki; zostają 2 jajka-
          do panierki (ryba, kotlet) lub np. naleśników, racuchów. Mąki używam
          też specjalnej- w wyliczeniach uznałam ją za zamiennik 2 bułek
          tygodniowo (czasami naleśniki z warzywami, serem lub owocami ma na
          kolację).Z rana i na kolację wypija herbatę, w domu wypija zazwyczaj
          jedną herbatę owocową/ ziołową i sok, rozcieńczony z wodą źródlaną.
          Do szkoły bierze 1 l soku z wodą źródlaną. Kg warzyw to np. ogórki
          świeże, kiszone, pomidory do śniadania i kolacji, albo do frytek z
          rybą, albo do naleśników. Czynsz (z mediami- nie zauważyłeś, np. en.
          elektr. gaz, antena sat.) wliczam po podziale- wtedy mąż już z nami
          mieszkać nie będzie. Jeszcze jedno- niech Cię nie zmyli wiek mojej
          pociechy i to, co i ile jedzą nastolatki w jego wieku. Mój ma 188 cm
          wzrostu, rozmiar buta 44, a waży 75 kg wink Jak nie wierzysz, to Ci
          wyślę na maila wink Normą dla niego jest np. zjedzenie na obiad 22
          pierogów babcinej roboty smile Od roku mam wszystkie rachunki ze sklepu,
          a do tego potwierdzenie zapłaty kartą w sklepie (oprócz drobnych
          zakupów warzyw na targu). Zrobiłam to po to, aby wiedzieć, ile
          miesięcznie na co wydaję, no i w razie, gdyby mąż tez był zaskoczony
          tym, ile kosztuje utrzymanie naszego dziecka. Do tego powinnam
          jeszcze doliczyć ok. 2000 PLN- leki, badania, wizyty. Mam na to
          osobne rachunki i nie wliczyłam ich, ponieważ wszystkie znaki na
          ziemi i niebie wskazują na to, że przed I sprawą syn zakończy
          leczenie. Tri, mąż nie zarabia średniej krajowej, tylko jednak
          więcej. Ja trochę mniej. Nasz poziom życia jest tego wypadową.
          • zmeczona100 Re: No to uwierz ;) 23.01.10, 17:44

            > Nie wierzysz, to Twój problem wink Zjada codziennie na śniadanie i
            > kolacje po 4 bułki,

            Po 2 bułki
          • tricolour wiesz, ja mam córkę... 23.01.10, 17:44
            ... to trochę inaczej wygląda.

            Ale planujemy dziecko, to zamówie synka, żeby udowodnić Ci, że nie
            masz racji. Zgadzasz się?

            smile
            • zmeczona100 Re: wiesz, ja mam córkę... 23.01.10, 18:00

              Tri, nie wiem, czemu i co mam Ci udowadniać?
              A tak odnośnie frytek- 750 g super long kosztuje 6,50. Nie smaży się
              w oleju, tylko piecze w piekarniku. Olej używam tylko do surówek, no
              i do smażenia naleśników, kotletów etc.

              Tri, mój dzieciak własnie wszedł w okres dojrzewania- je na potęgę.
              Dlatego zastanów się dobrze, czy dasz radę wyżywić syna wink

              PS W kosztach nie ujęłam np. dodatkowych zajęć sportowych i basenu,
              bo je ma za darmo w szkole. Ale w gimnazjum już nie będzie miał tych
              dodatkowych zajęć i trzeba będzie za nie po prostu płacić.

              Jak zmajstrujesz chłopaka, to trzymam za słowo- wejdzie w okres
              szybkiego wzrostu, rozwoju, to pogadamy wink

              Tak, można dziecko utrzymać za mniej, ale zwróć uwagę, że na obóz
              językowy i wakacje za granicą nie stać każdego. Zamiast butów
              skórzanych- 2 par na zimę- można kupic jedne, nieskórzane. Tylko niby
              po co zarabiamy?? Aby odkładać w skarpetę??
              • tricolour Powoli staje się jasne... 23.01.10, 18:23
                ... otóż w moim osiedlowym sklepiku mam frytki po 6 zeta za pół
                kilograma. Te same frytki (wręcz identyczne, bo ta sama firma,
                rodzaj) w Lidlu już kosztują 3.60. Do Lidla mam ze dwa kilometry
                więc trzeba autem. Mogę skoczyć 10 kilosów dalej i kupię dwa kilo
                frytek za 7 złotych. Może nie "super" long, ale 2x takiej niż te
                Twoje, a na pewno dobre, bo jadam.

                W tym róznica.

                • zmeczona100 Powoli staje się jasne- frytki i masło ;) 24.01.10, 12:59

                  Tri, aż dzisiaj w drodze z kościoła, wstąpiłam do sklepu, aby
                  przejrzeć frytki wink
                  Masz rację- są tańsze, nawet za 4 zł 600 g wink Ale musiałabym kupować
                  olej i frytownicę (której nie mam), bo te frytki nie są opiekane,
                  więc nie nadają się do zrobienia w piekarniku. Takie frytki smażone
                  mają tez więcej kalorii winkGdybym wliczyła frytownicę i olej do
                  alimentów, to wtedy frytki mogłabym kupować tańsze, no ale wzrosłyby
                  koszty zakupu oleju i urządzenie wink Czyli- żadnych widocznych
                  oszczędności wink

                  Co do masła- on zjada 5,5 bułki dziennie (przeliczając chałkę jako
                  1,5 bułki wink Tzn., że masłem trzeba posmarować 11 połówek wink Nie
                  smaruję tak, aby zakryć dziurki, tylko nieco więcej wink A do tego 2 x
                  w tygodniu jajecznica, do smażenia której też potrzebuję masło wink No
                  i wliczyłam 6, a nie 7 kostek, więc to nie jest tak, że codziennie
                  zjada kostkę masła wink

                  A przy okazji- jeśli jeździsz po frytki 10 km, bo sa tańsze, to
                  dolicz jeszcze koszty paliwa wink
                  • tricolour Prawdę mówiąc... 24.01.10, 13:18
                    ... to nie o to chodzi, by wyliczać wszystko z dokładnością do
                    ziarnka maku, bo nawet się nie da.

                    Chodzi mi o to, by wyliczenie nie wyglądało - na pierwszy rzut oka -
                    jako "mocno optymistyczne" jak to ładnie określił Majkel. Chodzi o
                    to, że widząc Twoje wyliczenie na dziecko mam świadomość, że Ty na
                    dziecko wydajesz więcj niż ja na dorosłą dwuosobową rodzinę
                    utrzymującą (jeszcze jakiś czas) dwa pełne gospodarstwa domowe,
                    samochody, telefony, kina, opery, teatry, koncerty itp.

                    Chodzi o to, że Ty kupiłaś nowy komputer za 3200, a ja zapłaciłem
                    niecały 1000 (140 maszyna, 800 zł monitor 24 cale), bo mam tylko
                    jedną, własną kieszeń na zakupy i nie mam komu pokazać
                    optymistycznej tabelki, by mi dołozył na drogie zabawki - w tym tkwi
                    róznica.

                    Do marketu jeżdżę co drugi tydzień i zostawiam po 500zł robiąc
                    zakupy na dwa tygodnie. Wydaję 1000zł na jedzenie na siebie i żone
                    miesięcznie.
                    • zmeczona100 Re: Prawdę mówiąc... 24.01.10, 13:43

                      Tri, wiem doskonale, jak jest odbierany mój syn- jak dorosły i
                      zwracają się do niego (np. w sklepie) per pan, ale kiedy ktoś widzi
                      tylko sama tabelkę i jego wiek, to od razu widzi drugie dno. Tego
                      obawiam się w sądzie. Tzn. nie męża (raczej), ale właśnie sędziego,
                      który popatrzy na wiek, wyliczenia i uzna, że przecież niemożliwe,
                      aby dziecko tyle kosztowało, tyle jadło.

                      Co do kosztów na dorosłą osobę- tu jest zupełnie inna kwestia. Nie
                      kupuję sobie butów co sezon, czy nie zmieniam tak szybko ciuchów.Nie
                      korzystam też z kursów i obozów językowych. No i tyle nie jadam.
                      Pomijając, że jestem kobietą, to w dodatku z tendencjami do tycia,
                      jem niewiele i te 500 zł- jakie Ty wydajesz- to dla mnie samej byłby
                      full-wypas. Kiedy syn spędza wakacje u moich rodziców, to zakupy
                      robiłam 2 x w tygodniu po kilkadziesiąt zł- np. 2 małe chlebki
                      wygnanowskie i kostka masła mi wystarczała na tydzień, do tego
                      sezonowe warzywa, owoce i trochę wędliny. Krzywdzące jest to, że
                      uważa się, że jak człowiek jest mały (wiekowo), to jego koszty
                      utrzymania są mniejsze od dorosłego.

                      Co do komputera- nie znam się zupełnie na tym sprzęcie, dlatego wolę
                      zakupić to, co jest gotowe. W tym- legalne oprogramowanie, które też
                      trochę kosztuje. Owszem, mogłabym usiąść, poszukać, poprzebierać w
                      ofertach. Mogłabym też sama robić frytki, sama uczyć syna
                      angielskiego. Ale czy jeśli tego nie robię, bo wybieram inny sposób
                      spędzania czasu wolnego lub z synem, to jestem w gorszej sytuacji?
                      Zawsze jest coś kosztem czegoś.

                      Wątek uważam za cenny- spora wymiana opinii ma tu miejsce wink
                      A może co poniektórym "tatusiom" (Donabate) uświadomi może, że
                      wychowanie dziecka to po prostu też inwestycja kapitału wink
                    • bramstenga Re: Prawdę mówiąc... 24.01.10, 14:37
                      > Do marketu jeżdżę co drugi tydzień i zostawiam po 500zł robiąc
                      > zakupy na dwa tygodnie. Wydaję 1000zł na jedzenie na siebie i żone
                      > miesięcznie.

                      Kupujesz raz na dwa tygodnie pieczywo i owoce?
                      ~bramstenga
                      • tricolour Nawet rzadziej... 24.01.10, 20:47
                        ... bo pieczywo kupowane smakuje jak trociny więc piekę sam. Gdy
                        nakupię mąki, to chyba na miesiąc, bo ja leniwy jestem, by latać do
                        sklepu codzinnie czy nawet raz na tydzień za tym samym.

                        Owoce - fakt, może częściej niż raz na dwa tygodnie, ale też kupuję
                        w workach na kilogramy (dwa, pięć).
                    • mola1971 Re: Prawdę mówiąc... 24.01.10, 14:48
                      Tri, zakupy raz na dwa tygodnie to sobie można robić nie mając dzieci bo dorośli
                      mogą sobie zaplanować co będą jedli i tego planu się trzymać. Z dziećmi już tak
                      prosto nie jest - ja im zaplanuję, że zjedzą tyle a tyle jogurtów a potem mi się
                      te jogurty przeterminują. Ja rano wychodząc z domu nigdy nie wiem co zastanę w
                      lodówce po powrocie z pracy i dzwonię by zapytać co trzeba kupić bo nigdy nie
                      wiem czy te 8 jogurtów, które rano były w lodówce nadal są czy też nie ma już
                      żadnego smile I dotyczy to każdego jedzenia. Jedynie koty są przewidywalne i wiem,
                      że codziennie potrzebują jednej paczki kitekata wink Tylko dla kotów mogłabym
                      robić zakupy co dwa tygodnie bo dla dzieci już niestety nie.
            • mola1971 Re: wiesz, ja mam córkę... 23.01.10, 18:01
              A co Ty dzisiaj z tym zakładaniem się masz? smile
              Twoja córa to już młoda kobieta, więc pewnie wiecznie jest na diecie i nijak nie
              da się jej porównać z chłopakiem nastolatkiem, który jedzenie wciąga jak
              odkurzacz wink
              • yazaman Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 14:16
                Mam córkę 8 letnią.
                Nie jest jakimś atletą ale rusza się dość intensywnie: 3xWF w
                szkole, + gimnastyka + 2 treningi popołudniowe + nieregularnie ale
                wyniennie: basen, jazda konna, lodowisko.

                2 bułki na śniadanie to norma, trzecia do szkoły - standard, do tego
                conajmniej 1 ale najczęściej 2 bułki na kolację.

                Piszę 'bułki' ale staram sie dla zdrowia kupować ciemne (niestety
                droższe) pieczywo - te bułki to po prostu dla porównania ilości.

                Tak więc mamy 4-5 bułek dziennie na 8latkę : )

                Nie dziwi mnie więc, że jej 12 letni kolega zjada o jedną więcej!

                Wyliczenie kosztów na moje dziecko wyszło trochę mniejsze - ja nie
                policzyłam jednak wypoczynku/wakacji/kosztu remontu pokoju.

                Zmenczona - wydaje mi sie Twoje rozliczenie całkowicie realne, w
                pewnej części nawet zaniżone: strój na wf 1 na rok?
                I za 45 zł?
                Najtańcze trampki to ok 30 zł - ale wytrzymują może pół semestru, a
                gdzie spodenki, koszulki?

                Dziwne się Wam wydało te 6 bułek, a nie dziwne to że chłopak ma
                policzone jedne trampki/korki na rok za 35zł, jedne kapcie na rok, 2
                pidżamy na rok, 10 par majtek na rok?

                Przecież to 12letni chlopak co rośnie i niszczy.

                Stopa mojej córki w ciągu 3 tylko miesięcy urosła o 2 rozmiary -
                mimo, iż pora roku się nie zmieniła musiałam wymienić cały zestaw
                obuwia.
                O nie, to bynajmniej nie wyszło o jedne trampki więcej : )

                Bo to są: traperki na kostkę, trampki, obuwie domowe, klapki na
                basen, obuwie zamienne do szkoły, kalosze i adidasy - tak, tak 7 par
                i to tylko 7 bo córka nie lubi dziewczęcych bucików tzw. eleganckich
                i takich nie potrzebuje : ) (cały czas mówię o jednej porze roku!)

                No i tak sie później nazbiera - kiedyś nie miałam tej świadomości,
                że taki mały obywatel kosztuje dwa razy więcej niż ja sama : )

                Ale tak jest.



                • zmeczona100 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 17:50

                  yazaman napisała:
                  > Zmenczona - wydaje mi sie Twoje rozliczenie całkowicie realne, w
                  > pewnej części nawet zaniżone: strój na wf 1 na rok?
                  > I za 45 zł?

                  W zasadzie ma dwa- jeden wymieniany co dwa lata. Na razie ten system
                  się sprawdza, ale mój rośnie powoli, choć cały czas; nie miał jednak
                  na razie skoku pokwitaniowego i liczę się z tym, że pewnego razu będę
                  musiała wymienić całość, a nie tylko jeden strój.
                  Oni ćwiczą w krótkich spodenkach i koszulce. Mój ma takie komplety:

                  www.decathlon.com.pl/PL/f-300-bia-o-niebieska-47608602/
                  www.decathlon.com.pl/PL/szorty-pi-karskie-jr-18208056/
                  Razem daje to 45 PLN wink

                  > Najtańcze trampki to ok 30 zł - ale wytrzymują może pół semestru, a
                  > gdzie spodenki, koszulki?

                  Koszulki i spodenki są uwzględnione (chyba w ubiorze).
                  Trampki używa tylko wiosną i jesienią do gry na osiedlowym boisku i
                  wtedy, kiedy wf mają na dworze. W szkole na w-f ćwiczy w "adidasach"
                  i w takich chodzi też po szkole.

                  Jedne kapcie, ponieważ on zasadniczo nie chodzi w kapciach po domu-
                  zazwyczaj tylko z rana do łazienki, no i wieczorem, po kąpieli. No i
                  jak gdzieś wyjeżdżamy. Kapci więc w zasadzie nie niszczy, a jeśli
                  kupuję mu je jesienią, to do wiosny wystarczą (latem chodzi w
                  klapkach jeśli już ).

                  Dwie piżamy na rok, bo używa ich tylko od późnej jesieni do wiosny;
                  poza tym sezonem używa 2 koszulek bawełnianych. Majty- nie kupuję 10
                  par od razu i nie wyrzucam starych- raczej uzupełniam na bieżąco i
                  tak to mniej więcej właśnie wygląda wink
              • mamaadama4 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 14:21
                Dorastający chłopak potrafi zjeśćsmile Pamiętam jak jeszcze miałam
                pasierbów w domu to na śniadanie i kolację zjadali bochenek chleba,
                wędliny i żółtego sera ok 40 dg, do tego pomidory, ogórki, jakiś
                jogurt, serek itp. I wcale sie nie dziwię, że wychodzi to więcej niż
                u dorosłego faceta (chyba, że ten pracuje fizycznie).
                • mola1971 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 14:41
                  Przyjrzałam się dzisiaj co mój Młody zjadł na śniadanie. Trzy bułki z masłem, żółtym serem, wędliną sojową i pomidorem. I poprawił jeszcze jogurtem smile
                  Dla mnie to jest porcja kalorii niemal na cały dzień a dla niego ledwie śniadanko smile
                  • majkel01 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 15:46
                    o qrcze, ja przy parametrach 185cm/100kg na śniadanie zjadłem dzisiaj jedną
                    bułkę i do tego 2 jajka gotowane na miękko. Śniadanie zjadłem zaraz jak wstałem,
                    czyli ok. 10:30 wink Wystarczyło mi to do obiadu, który skonsumowałem niedawno smile
                    • mamaadama4 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 15:49
                      Przypomnij sobie ile jadłeś jak byłeś dorastającym nastolatkiemsmile
                    • mola1971 Re: wiesz, ja mam córkę... 24.01.10, 15:57
                      A Młody od śniadania zjadł już obiad, czyli górę ziemniaków, michę marchewki z
                      groszkiem, dołożył sobie surówki z kapusty kiszonej a wszystko uzupełnił 8-mioma
                      paluszkami rybnymi big_grin
                      Dobrze, że córy tyle nie jedzą bo bym zbankrutowała, ale one z kolei "odkurzają"
                      mi portfel na ciuchy, kosmetyki i takie tam babskie pierdoły smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka