Dodaj do ulubionych

obiecałem...

25.01.10, 15:53
i słowa dotrzymam. mialem sie pojawiac i informowac co tam u mnie ciekawego. Bo grono kibicow jakby z dnia na dzien wieksze smile

Dzisiaj mialem pierwsza rozprawe o separacje. W związku z odpowiedzia zony, która domaga sie rozwodu, zmienilem na wstepnie pozew na rozwodowy (a co, jak spadac to z wysokiego konia). Z orzeczeniem winy, opieka i alimentami.

Pech chcial, ze sąd wezwał tylko jednego mojego swiadka (z 7) i wszystkich trzech swiadkow mojej zony. Łatwo wiec sobie wyobrazic, ze kopanie bylo na calego (a ja glupi myslalem, ze jak poprosze o zaprzysiezenie, to wszyscy prawde beda mowic smile))

Po 4,5 godzinach wysluchiwania jaki to ja niegodziwiec jestem, zlodziej, pedofil, jak to znecam sie nad corka, jak to pobilem zone i jak to ja ja inwigiluje przetrzasajac jej kieszenie, gdy piore jej ubrania i majtki, sad oglosil przerwe.

Po 15 minutach orzekl co nastepuje: Przyznac na czas rozwodu wyłączna opieke nad maloletnia corką stron OJCU. Zasadzic od pozwanej na rzecz maloletniej corki stron 600 zlotych alimentow na czas rozwodu do rąk własnych OJCA.

Wiecej pisac mi sie nie chce, bo cala noc nie spalem, ale wszystkim od: z_mazur, przez rybaka, chalsie, tojakas, wylota, no i oczywiscie mayenne serdecznie dziekuje za wsparcie, cieple slowo i wyrozumialosc.

A reszta, niech idzie do lasu grzybow szukac.


Pozdrawiam serdecznie z pola walki.

error
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: obiecałem... 25.01.10, 15:57
      I to jest budująca wiadomość dnia/ Powiedz tylko jak dzielnie znieść
      i nie omdleć albo nie wytargać za kudły na sali rozpraw takich
      świadków? (bo to wszystko przede mną)
      • errormix Re: obiecałem... 25.01.10, 16:01
        mamaadama4 napisała:
        jak nie omdleć albo nie wytargać za kudły na sali rozpraw takich
        > świadków? (bo to wszystko przede mną)

        Prawde mowiac, gdybym mial pod reka krzeslo to bym zabil na miejscu smile) ale sąd
        cwany jest. na sali ciezkie lawki poustawial, ze ich ruszyc nie bylo mozna.
    • mola1971 Re: obiecałem... 25.01.10, 15:58
      Errormix, gratuluję Ci z całego serca i cieszę się Twoim szczęściem.

      Niemniej tej uwagi z grzybami mogłeś sobie zaoszczędzić. Jakaś taka
      nie na miejscu i niesmaczna sad
      • ekscytujacemaleliterki Re: obiecałem... 25.01.10, 16:01
        Brawo Erro!
        Poprostu super!

        Ale grzybów nie chce ;D
    • to.ja.kas Re: obiecałem... 25.01.10, 16:01
      Bardzo, bardzo, bardzo się `cieszę ze względu na Ciebie i Twoją
      córkę.

      Gratuluję.
    • scarlet.secret.sky Re: obiecałem... 25.01.10, 16:38
      Gratuluję takiego zakończenia. Powodzenia na przyszłość smile
    • nicol.lublin Re: obiecałem... 25.01.10, 17:28
      ja kibicuję nadal && oto moje zaciśnięte kciuki

      a mieszkacie nadal razem?
      • errormix Re: obiecałem... 25.01.10, 17:44
        nicol.lublin napisała:

        a mieszkacie nadal razem?


        tak, nadal mieszkamy razem. za bardzo nam to nie doskwiera, bo zony i matki i
        tak nie ma od switu do nocy. Z tego tez wzgledu nie wnosilem o wyznaczenie
        wizyt. Poczekam. Cierpliwosc to duza zaleta.
    • z_mazur Re: obiecałem... 25.01.10, 18:01
      To fakt, że uwaga o grzybach niepotrzebna, ale trochę ją rozumiem.

      Jestem ciekaw, czy któraś z tych osób, które Cię tu wcześniej w czambuł potępiały, teraz znowu zaczną bronić Twojej żony?

      A jak pisałem, że może tak być, że kobieta zwyczajnie może być kiepskim rodzicem, a mężczyzna dobrym, to dla niektórych osób, nie do przyjęcia to było. A tu nagle taki ZONK, nawet sąd się z tym zgodził.

      Error, trzymam kciuki. Sam w to nie wierzyłem, ale może rzeczywiście sądy w Polsce też ewoluują.
      • mayenna Re: obiecałem... 25.01.10, 21:49

        Może nie tyle ewoluują co sądzą na podstawie dowodów a nie emocji i stereotypów.
        Trzymam kciuki Error i dziękuję za pamięćsmile
    • kobieta306 Re: obiecałem... 25.01.10, 20:05
      na razie jest to tylko na czas trwania rozwodu.
      Cała batalia jeszcze i tak przed Tobą.

      Nie mniej jednak szczerze gratuluję smile
    • cathy_bum Re: obiecałem... 25.01.10, 22:53
      Error, mam nadzieję, że dalej też będzie dobrze. Rzadko bywam już
      raczej na RiCD, ale czytałam Twoje wpisy.
      Cieszę się, że sąd jak na razie stara się ustalić, które z Was jest
      rodzicem bardziej nadającym się do sprawowania opieki nad córką. Nie
      przyjmuje z góry założenia "matka jest super", a ojcu każe dopiero
      swoją przydatność udowodnić.
      Dużo zrobiłeś, żeby naprawić związek, a kiedy okazało się to
      niemożliwym - by ułatwić dziecku przejście przez ten trudny czas.
      Trzymam kciuki i oby dalej do przodusmile
    • chalsia Re: obiecałem... 26.01.10, 00:13
      no cieszę się i trzymam kciuki - oby tak dalej.
    • lampka_witoszowska Re: obiecałem... 26.01.10, 02:09
      cieszę się, naprawdę - i żebyscie już mieli naprawdę święty spokój w
      życiu, Ty i córka

      a ex dobrą terapię, bo lekcję to już masakryczną dostaje
    • makili Re: obiecałem... 26.01.10, 12:52
      Gratulacje smile i powodzenia na "nowej drodze życia" dla ciebie i
      córeczkismile
    • plujeczka Re: obiecałem... 26.01.10, 13:46
      nie wmiem po której byłam stronie i nie chce mi się sprawdzać o ile
      wogóle zabierałam głos w tej dyskusji.Dla mnie najwazniejsze ,ze
      trafiłes na normalny skład sedziowski co naprawdę jst
      rzadkoscia.Wazne ze jest po twojej mysli i mozesz sprawowac opiekę
      nad córką.Trzymaj się dzielnie i walcz o swoje a tych ...do lasu..no
      nie wiem ludzie maja prawo bładzic i wyrazac swoje zdanie to ich
      swiete prawo na tym forum pomimo tego ,ze nie zawsze się z nimi
      zgadzamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka