Dylemat

03.03.10, 09:18
Zainspirowany postawą tylko.tato i ostatnią rozmową z sąsiadem postanowiłem
skreślić ten wątek.

Tyle mówi się na temat dobra dziecka w sytuacji gdy postawa ex jest
nieprzejednana i ograniczająca kontakty. jak wtedy postąpić? Są przynajmniej 2
możliwości.
1. postawa miękka - zgadzać się na wszystko co zarządzi ex i eskalować
konfliktu. Efektem krótkoterminowym jest wyraźne ograniczenie kontaktów
dziecka z ojcem. Długoterminowe? Też 2 możliwości. Jedna to wygaśniecie
konfliktu i unormowanie opieki nad dziećmi. Drugi to utrata dziecka. Taką
historię opowiedział mi sąsiad. Działo się ok 15 lat temu. Matka nie pozwoliła
na kontakty. Wsparł ją ojciec policjant a usankcjonował sąd przyznając 2
godziny raz na 2 tygodnie w miejscu zamieszkania dziecka. Było nastawianie
przeciw ojcu. Efekt jest taki że syn nie chce znać swojego ojca i faktycznie
go nie zna, a ojciec w imię "dobra" też odpuścił sobie wysiłki.
2. postawa twarda- nie zgadzanie się na organicznie kontaktu na każdym etapie.
Aktywna postawa. Efekty? Krótkoterminowe? Więcej kontaktów dziecka z ojcem?
Mniej kontaktów? Eskalacja konfliktu? Większy bajzel niewątpliwie. Efekty
długoterminowe? Tu przypominają mi sie historie jeszcze 2 sąsiadów rozwodników
(w ogóle sami rozwodnicy - straszne). Obaj byli oskarżenie przez swoje ex o
pedofilie - przez co przez wiele miesięcy mieli widzenia z dzieckiem z
kuratorem. Tak wiec są kobiety które nie mają skrupułów.

Czy dobry ojciec nie powinien podjąć wszystkich możliwych starań, aby utrzymać
więź ze swoimi potomkami?
Jak ograniczyć możliwość utraty dziecka? Być ustępliwym, czy nieustępliwym?
Czy macie jakieś doświadczenia, albo słyszeliście o takowych?
    • tully.makker Re: Dylemat 03.03.10, 09:40
      A oto inna historia:

      Dziecko po rozstaniu rodzicow nie chce sie widywac sie z ojcem bez
      obecnosci matki badz kogos z jej rodziny. Prze nastepne lata matka
      spedza weekendy z bylym mezem, by dziecko mialo kontakt z ojce, choc
      jest to dla niej przykre i bolesne.
      Wreszcie dziecko podrasta, pojawia sie nexia, wiec dziecko jest
      gotowe spedzac czas z ojcem pod warunkiem, ze na spotkaniu bedzie
      obecna nexia. I jest git przez kilka lat, az dziecko robi sie
      nastolatkiem i nie chce sie w ogole widywac z ojcem - po naleganiach
      matki moze raz w miesiacu na godzine.

      Na szczescie ojciec nie jest idiota i nie oskarza matki o brak
      kontaktu z synem. A moglby przeciez, jak w opisanej powyzej historii.
    • kajda28 Re: Dylemat 03.03.10, 09:42
      > 2. postawa twarda- nie zgadzanie się na organicznie kontaktu na
      każdym etapie.
      > Aktywna postawa. Efekty? Krótkoterminowe? Więcej kontaktów dziecka
      z ojcem?
      > Mniej kontaktów? Eskalacja konfliktu? Większy bajzel niewątpliwie.
      Efekty
      > długoterminowe? Tu przypominają mi sie historie jeszcze 2 sąsiadów
      rozwodników
      > (w ogóle sami rozwodnicy - straszne). Obaj byli oskarżenie przez
      swoje ex o
      > pedofilie - przez co przez wiele miesięcy mieli widzenia z
      dzieckiem z
      > kuratorem. Tak wiec są kobiety które nie mają skrupułów.


      Tak niestety bywa. Mój kolega próbował przejąć opiekę nad swoją
      córką po rozwodzie, dostał wyrok za znęcanie się się nad rodziną i
      był podejrzewany o molestowanie córy, która wówczas miała ok. 2-3
      lata. Skończyło się to tym że teraz ona ma lat 12 i dobry kontakt z
      ojcem i z babcią. Sama do niego przychodzi, nie musi mieć pozwolenie
      mamy. Najgorsze to to że on sam twierdzi że pomimo miłości do
      dziecka, tęsknoty jak jej dłużej nie ma to nie czuję już tej
      prawdziwej więzi ojcowskiej.

      Faktem też jest że po każdej kłótni z moim eks miałam ochotę go
      ukarać ograniczeniem kontaktu- u mnie to był kiepski pomysł, bo
      tylko jak dzieci były z nim to ja miałam trochę wolnego czasu.

      > Jak ograniczyć możliwość utraty dziecka? Być ustępliwym, czy
      nieustępliwym?

      Wydaje mi się że najważniejszym jest aby kobieta nie czuła się
      oceniana przez swojego eks. Każda z nas jest bardzo wrażliwa na
      krytykę jeżeli chodzi o dzieci. Może kilka razy trzeba powiedzieć że
      doceniasz ją , że świetnie sobie radzi z Waszym dzieckiem, że widać
      że jest bezpieczne, szczęśliwe itp. Trudno mi powiedzieć, ale chyba
      dopiero kiedy ona nie będzie się czuła zagrożona Twoją osobą może
      trochę popuścić.
      • malgolkab Re: Dylemat 03.03.10, 10:50
        hm, ja mam wręcz odwrotny dylemat... mój były młodego bierze średnio
        na 2 weekendy w miesiącu, wychodzi 4-6 dni/30, zawsze taki weekend
        poprzedzony jest 3 co najmniej telefonami z mojej strony
        (regularnosci zero, np. 3 tygodnie nie widzi młodego, a potem chce 3
        weekendy z rzędu, gdzie wiadomo, że małe dziecko powinno mieć to w
        miarę usystematyzowane). i tak sobie myślę- może gdybym na jakiś
        czas została mamusią jak z waszych opisów, to panu by cos trafiło do
        pustej pałyuncertain
    • sadaga Re: Dylemat 03.03.10, 11:13
      myślę że problem jest i będzie. dopóki rodzice nie zaczną myśleć o dziecku jak o człowieku mającym prawa do kontaktu z obojgiem rodziców (wykluczam tu oczywiście patologie) nic się nie zmieni. często przeważa jeszcze myślenie "moje" dziecko, nie "nasze", zatem nie bierze się po uwagę dobra dziecka, tylko własne.
      niestety niemal każde rozstanie niesie ze sobą ogromny ładunek emocji, zwłaszcza gdy jedna ze stron okazuje się tą zdradzającą. nie zawsze udaje się wtedy myśleć racjonalnie. jednak z obserwacji i własnego przykładu powiem że wszystko z czasem się normalizuje. i jeśli rodzic chce, dziecko ma z nim kontakt. prawdą też jest że coraz więcej jest rodziców, którzy nie traktują dzieci jako karty przetargowej. i wówczas niemal od samego początku dzieci nie muszą wybierać mama-tata.

      poza tym zauważyłam coś - nazwijmy to - ciekawego. rodzic któremu się ogranicza, walczy jak lew o kontakty, rodzic który nie musi walczyć zwykle stopniowo sam odpuszcza. oczywiście pojechałam tu schematem, bo w rzeczywistości bywa różnie, ale coś w tym jest.
    • ravny Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 11:23
      niż tylko 0-1.
      albo zupełnie się podporządkowywać kobiecie i płakać cicho w kącie że baba cię
      bije dlatego dzieci nie masz,
      albo walczyć po trupach dzieci z wszystkim co kobieta proponuje i wrzeszczeć że
      to dlatego dzieci nie masz

      potrafisz nie być konfliktogennym i kłótliwym typkiem?


      • zmeczona100 Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 11:32
        Ravny, no proszę Cię...
        Po tylu postach Michszyba na tym forum, odpowiedź jest oczywista wink
        • michszyb Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:04
          No wyobraź sobie Zmęczona, że forum to jedno a życie to drugie.

          Obecna sytuacja jest taka że mam ograniczone kontakty do limitu postawionego
          przez żonę. 1 w tygodniu u dzieci 4 godź, raz 5 godź u mnie i sobota 6 godzin u
          mnie.
          Widze jak dzieci się męcza, jak chcą na siłę sie nacieszyć w krótkim czasie, jak
          im przykro jak je poganiam z kolacją bo bedzie awantura jak sie spóźnie.
          No więc znajduje się gdzieś pomiedzy 0 a 1 choć wg mnie znacznie na korzyść 0.

          Mam tylko dylemat czy robię dobrze.

          Ale niedługo rozprawa nr 1, która pewnie nic nie wniesie jak to roprawa nr 1. A
          potem pewne ze 2 lata w sądach.
          A czas leci, dzieci rosną.
        • michszyb Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:07
          a zresztą Zmęczona. Postaw sie w takiej sytuacji. Dzieci widzisz rzadko i Bóg
          wie jak długo tak będzie. Żona zamiast stygnoc coraz bardziej agresywna.

          Zawieśmy może na chwile złośliwości i poradź coś do cholery
          • lampka_witoszowska Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:18
            łagodnym tonem
            pokojowo
            jak człowiek do człowieka

            jak dzieci jedzą, zadzwoń do zony i zapytaj, czy nic się nei stanie,
            jeśli pół godziny się spóźnicie, bo dzieci jedzą i się przedłużyło

            ale nei przeciagaj
            nie kombinuj
            i traktuj żonę tak, jak Ty sam chciałbyś byc w tej sytuacji
            traktowany
            • michszyb Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:21
              Oj lampka.

              Juz to przerabiałem. Tylko krzyk, oskarżenia i rozkaz że żeby nie wiem co mam
              natychmiast przywieść.

              Dla spokoju nauczyłem się punktualności smile
              • lampka_witoszowska Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:25
                ja bym stosowała do skutku
                jak krzyk i oskarżenia, to mów spokojnym, pokojowym tonem, nie ma
                mocnych, żeby nei zadziałało

                a kolację rób wczesniej, trudno -
                najwyżej zostanie Wam trochę czasu na zabawę potem

                jesli dzieci nei są wczesniej głodne, to zjedzą u mamy
                • michszyb Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:44
                  No właśnie o tym mówie.

                  Niech wszyscy ustępują, dzieci też bo mama zła będzie.

                  I tylko utrwalamy wzorzec zachowania.
                  • to.ja.kas Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 15:29
                    No czasem niestety nie działa.
                    Metoda zdartej płyty na mojego eks działała...jak płachta na byka.
                    Miałam dwa wyjscia - zgadzac sie na jego przemoc słowno-fizyczną
                    albo się bronić. Wybrałam to drugie. Z chwilą kiedy przestałam
                    ustępowac, zaczęłam wymagać szacunku i dla mnie, zwyczajnie
                    egzekwowałam to co mi się należało prawem zyskałam. Mi chodziło o
                    spokój i życie bez lęku.
                    Myślę Mich, że nie masz innego wyjścia jak normowac sprawy w sądzie,
                    ustalać sądownie szczegóły i iestety walczyć o kontakt z dziećmi.
                    Nie chcesz eskalowania konfliktu - nie spóźniaj się. Nie spóźnisz
                    sie 15 razy, ale raz złapiesz gumę po drodze i będzie awantura,
                    zastraszanie, wrzaski i szarpanie. Ten typ tak ma. To jest forma
                    ukarania Cie i Ty doskonale to wiesz. Kwestia tego jak długo dasz
                    się karać. A jak nawet gumy nie złapiesz i się spoźniać
                    przestaniesz, to się okaże że dziecko szybko jedząc kolację by
                    zdążyć na czas poplami ubranie i będzie awantura.
                    Moja madra mama mówi: "ktoś chce psa uderzyć, kija na pustyni
                    znajdzie".
                    Dobrze, że niedługo pierwsza rozprawa. Wnioskuj o zabezpieczenie
                    kontaktów. I nie wkurzaj eks żony nową partnerką.
                  • lampka_witoszowska Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 16:57
                    mówimy o sytuacji, gdy mama ma prawo oczekiwac punktualności, a Ty
                    ze względu na spokojną kolację dzieci chcesz zmienić ustaloną
                    godzinę czy zasadę, tak?
                    a nie o uogólnianiu w stylu: utrwalamy wzorzec

                    więc co chcesz? żeby dzieci zjadły spokojnie kolację czy żeby
                    powojowac za pomoca swojej żony i dzieci z jakimiś wzorcami? które
                    szlag trafi przy Twoim pierwszym skutecznym zawale albo jej
                    nieostrożności przy przechodzeniu przez jezdnię, bo ją dla zasady
                    znowu wkurzysz?
                    no, wyluzuj, chłopie, pora już coś dla dzieci zrobić, niekoniecznie
                    w przyłbicy
                    • lampka_witoszowska Re: nie miałam czasu wczesniej, ale... :) 04.03.10, 01:11
                      ...jeszcze chciałam dodać, gdyby się komuś pomyliły metody zdartej
                      płyty z szacunkiem do drugiego cżłowieka i zwykłą empatią... że to
                      zupełnie różne sprawy smile))

                      i nikt przy zdrowych zmysłach nie poleci na wyciszenie konfliktu
                      ciągłego powtarzania jednej i tej samej kwestii, jako że to z kolei
                      zwykle działa w przypadku potrzeby podkreslania wyłącznie SWOICH
                      oczekiwań co do zachowania drugiej strony smile

                      pokojowo do żony
                      z empatią
                      wystarczy zobaczyć w niej człowieka i jej odczucia - i zechcieć
                      zadbać tez o jej dobre samopoczucie - i masz, mich, z górki
                    • aneta-skarpeta Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 04.03.10, 09:51
                      ja rozumiem, że mozna czasem sie spóźnic o 10 min bo cos tam ( maly
                      zrobił w portki)- ale nie uwierze, ze tak sie przytrafia za kazdym
                      razem

                      co do kolacji- zeby zjesc z dziecmi spokojnie kolacje to wystarczy
                      zrobic ja 30 min wczesniej, zeby pozniej byl czas na wysjcie-a nie
                      wszystko w biegu

                      ktos tu napisał też, ze skoro mama umówiła sie do kina na ten sam
                      dzien, po powrocie dzieci to epwnie złosliwie, zeby wygrac konkurs "
                      kto lepszym rodzicem jest"

                      sama często w te dni gdy ojciec dziecka ma przyjechac mam cos
                      zaplanowane- przed, albo po

                      czesto tez tak ustalam wizyty ojca
                      np w sobote z rana, bo popołudniu jedziemy do znajomych, na zakupy,
                      do kina, na basen ... cokolwiek

                      zeby miło sie zyło wszystkim to trzeba szanowac czas innych, a wtym
                      swój spokój ducha

                      btw Mich az tak strasznie nie ma ograniczanych kontaktów

                      z tego co wyczytałam to 2 razy po pol dnia w tyg i pol soboty
                      • morekac Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 04.03.10, 10:36
                        Bo może to jednak chodzi o to, żeby eks się powkurzała i
                        powrzeszczała. Wtedy michszyb może napisac - "spóżniłem się 15 minut
                        i już afera", tudzież ponarzekac, jaka to mama jest wredna.
                        (Chłopcy, pospieszcie się, bo wasza matka znów będzie mordę darła -
                        stawiam, że rzuca mimochodem teksty w tym tonie).
                        • aneta-skarpeta Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 04.03.10, 10:41
                          nie nie, on jest kulturalny

                          powiedziałby
                          " chłopcy jedzcie szybciej ta kolacje, bo wiecie jaka mama jest
                          zawsze zła jak sie spożnimy chocby chwilkę, a potem nie pozwoli
                          zebyscie mogli do mnie przyjezdzac. nie chcemy denerwowac mamusi, bo
                          przeciez nie chcecie, zeby tatus nie mogl do was przyjezdzac"

                          wink
              • tully.makker Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 14:53
                > Dla spokoju nauczyłem się punktualności smile

                Przyslowie mowi, ze punktualnosc jest grzecznoscia krolow.

                Tak, zona ma racje wsciekajac sie, ze jestes niepunktualny. Podobnie
                jak ty mialbys powod sie wsciec, gdybys przyjechal z dziecmi pod dom
                i musial czekac iles tam, po zona sie spoznila.

                Czy to takie trudne do pojecia?

                Podstawowe zasady kultury stosuje sie w codziennym zyciu, zwlaszca
                wobec bliskich. Ale staja sie one wyjatkowo wazne, gdy sytuacja
                staje sie konfliktowa. Oczywiscie gdy ma sie szacunek do samego
                siebie a nie zamilowanie do awantur.
          • zmeczona100 Re: Czy potrafisz się zachowywać inaczej 03.03.10, 17:27

            michszyb napisał:

            > a zresztą Zmęczona. Postaw sie w takiej sytuacji. Dzieci widzisz rzadko
            i Bóg
            > wie jak długo tak będzie. Żona zamiast stygnoc coraz bardziej agresywna.

            Gdybym zdradziła męża i odeszła od niego, musiałabym się liczyć z różnymi
            konsekwencjami- od alimentów na niego poczynając, poprzez utratę domu,
            gdzie wpakowałam kawał siebie aż po mniejszą częstotliwość widywania
            własnych dzieci. I nie oczekiwałabym, że mąż "ostygnie" w ciągu kilku
            tygodni czy miesięcy.

            >
            > Zawieśmy może na chwile złośliwości i poradź coś do cholery

            Ależ Ty rad otrzymałeś już tyle, że inne po prostu nie istnieją! A z
            próżnego i Salomon nie naleje wink

            Po prostu- zacznij się liczyć z innymi.
    • pan-kowalski Re: Dylemat 03.03.10, 20:17
      Obawiam się, że obie metody mogą okazać się zawodne.
      Jeśli masz trudności w kontaktach już na etapie sprawy rozwodowej,
      to niestety niedobrze wróży to na na przyszłość i jest bardzo
      prawdopodobne, że po rozwodzie matka dzieci będzie starała się te
      kontakty w coraz większym stopniu reglamentować. W tej sytuacji na
      pewno korzystne byłoby sądowe ustalenie kontaktów i jest pewna
      szansa, że matka pomimo niechętnej postawy uzna za naturalne
      zastosowanie się do tych ustaleń. Jeśli jednak tak się nie stanie,
      to Twoja sytuacja w kontekście relacji z dziećmi zacznie
      być nieciekawa, bo egzekucja tych kontaktów będzie - delikatnie rzecz
      ujmując - dość problematyczna.
      • lampka_witoszowska Re: Dylemat 04.03.10, 01:12
        i tak opierając się na własnych wyobrażeniach można eskalowac
        konflikt u całkiem obcych ludzi smile
        • madison60 Re: Dylemat 04.03.10, 08:28
          Rozumiem. ze seperacja z zona nastapila stosunkowo niedawno.
          Dzieci zabierasz do siebie i spedzacie czas razem przy
          akompaniamencie "nowej pani". Moze tu jest pies pogrzebany, matka
          dzieci wewnetrznie sie zlosci, ze jakas obca robi im kolacje a moze
          i lepsze zapiekanki niz mama.

          Moze deczko za szybko "nowa" wprowadziles w zycie dzieci,gdzie
          jeszcze one nie ochlonely jak rowniez ich mama w wyniku nowej
          sytuacji.
          Mamie dzieci pewnie jeszcze nie wygasly negatywne emocje co poniekad
          zrozumiale. I tak naprawde nie wazne czy sie spoznisz tylko aby sie
          czepnac.
        • pan-kowalski Re: Dylemat 04.03.10, 13:49
          lampka_witoszowska napisała:

          > i tak opierając się na własnych wyobrażeniach można eskalowac
          > konflikt u całkiem obcych ludzi smile


          Tak de facto to nie wiesz na czym się opieram, a eskalacja konfliktu
          będzie zapewne postępować przy emocjonalnym odbijaniu się Michszyba
          od próśb do gróźb, dlatego próba spokojnego uregulowania terminów
          kontaktów w sądzie wydaje się tu być sensowną propozycją.
          • lampka_witoszowska Re: Dylemat 04.03.10, 15:09
            podpuszczasz, że matka będzie najprawdopodobniej coraz bardziej
            reglamentować kontakty

            jeśli tak będzie, zawsze można zareagować - po fakcie, nei przed o
            nei ustawiać na zapas, że tak będzie
            pokojowo nie nastraja stwierdzenie, że matka będzie reglamentować,
            prawda?

            dla mnei to wyobrażenia nt. przyszłości kontaktów michszyba
            jeśli jednak masz większe "de facto" podstawy do swoich twierdzeń
            niż reszta forumowiczów, to ok smile
            ja sobie uznam, że mam jeszcze większe niż Ty smile
            i co z tym zrobimy?
            no, bez sensu taka rozmowa

            mamy to co, jest tu i teraz, przyszłośc dopiero nadejdzie
            • pan-kowalski Re: Dylemat 04.03.10, 17:43
              lampka_witoszowska napisała:

              > podpuszczasz, że matka będzie najprawdopodobniej coraz bardziej
              > reglamentować kontakty


              Niestety panie utrudniające kontakty z dziećmi są pod tym względem
              tak samo niereformowalne jak panowie, którzy nie płacą. Nikogo nie
              podpuszczam i nie mam wybujałej wyobraźni, Tobie za to chyba jej
              nieco brakuje.


              > jeśli tak będzie, zawsze można zareagować - po fakcie, nei przed o
              > nei ustawiać na zapas, że tak będzie

              No nie do końca. Jeśli dzisiaj wykaże się naiwnością i nie zapewni
              sobie kontaktów na mocy zabezpieczenia i w wyroku rozwodowym, to
              jutro - w razie dalszych trudności - nie będzie miał podstawy do ich
              egzekucji. Zostanie przed domem byłej z czapką w ręku, bo nawet nie
              z papierem o kontaktach.


              > dla mnei to wyobrażenia nt. przyszłości kontaktów michszyba
              > jeśli jednak masz większe "de facto" podstawy do swoich twierdzeń
              > niż reszta forumowiczów, to ok smile
              > ja sobie uznam, że mam jeszcze większe niż Ty smile
              > i co z tym zrobimy?

              Nic nie będziemy robić, nie mam przemożnej potrzeby prowadzenia
              polemiki, co do słuszności własnych twierdzeń wink Ostatecznie to jego
              dzieci i jego sprawa w co wierzy, a w co nie.

              • lampka_witoszowska Re: Dylemat 05.03.10, 00:09
                pan-kowalski napisał:

                > Niestety panie utrudniające kontakty z dziećmi są pod tym względem
                > tak samo niereformowalne jak panowie, którzy nie płacą. Nikogo nie
                > podpuszczam i nie mam wybujałej wyobraźni, Tobie za to chyba jej
                > nieco brakuje.


                obawiam się, że bzdurzysz, opierając się na własnych przewidywaniach
                dotyczących przyszłości, a więc kierujesz się wybujałą wyobraźnią i
                jakąś wydumaną statystyką
                ale zawsze możesz jako tzw. argument napisać - nieprawda, sama tak
                robisz
                w sumie nikt nie zabroni, a wartośc swojego wpisu każdy sam na
                własny rachunek gryzmoli

                >
                >
                > > jeśli tak będzie, zawsze można zareagować - po fakcie, nei przed
                o
                > > nei ustawiać na zapas, że tak będzie
                >
                > No nie do końca. Jeśli dzisiaj wykaże się naiwnością i nie zapewni
                > sobie kontaktów na mocy zabezpieczenia i w wyroku rozwodowym, to
                > jutro - w razie dalszych trudności - nie będzie miał podstawy do
                ich
                > egzekucji. Zostanie przed domem byłej z czapką w ręku, bo nawet
                nie
                > z papierem o kontaktach.


                mich to już od paru miesięcy ma powtarzane,w ięc nadal uwazam, że
                podpuszczasz pisząc, że żona tow ogóle zechce wykorzystać przeciwko
                niemu
                wiesz co? a moze zamknijmy w więzieniach wszystkich nastolatków,
                tyle się mówi ostatnio o atakach na policjantów?
                tak przewidując kłopoty i zapobiegając im...
                sam widzisz, bez sensu takie uprzedzanie faktów: bo ona ograniczy,
                bo tak matki robią itd
                jedne robią, inne nie


                >
                > Nic nie będziemy robić, nie mam przemożnej potrzeby prowadzenia
                > polemiki, co do słuszności własnych twierdzeń wink Ostatecznie to
                jego
                > dzieci i jego sprawa w co wierzy, a w co nie.
                >

                wybacz, dla mnei polemiką na pewno nei jest stwierdzenie, że
                adwersarz nei wie, na czym de facto się opierasz wyrażając
                opinię smile)))))
                jeśli to tylko taki chwyt reklamowy dla własnych wypowiedzi... to
                proszę Cię smile)))))
                • pan-kowalski Re: Dylemat 05.03.10, 09:35
                  Lampko, logika Twojego rozumowania wprost proporcjonalnie
                  przekłada się na składnię wypowiedzi.
                  Obecne zachowanie żony autora jest wystarczającym prognostykiem
                  na przyszłość. Naprawdę nie zależy mi żebyś dostrzegła tu korelację,
                  wystarczy że Michszyb wydaje się rozumieć zagrożenie, skoro od
                  hucznych haseł o równych prawach i opiece naprzemiennej powoli
                  przechodzi do refleksji nad faktem, że wokół niego wielu rozwodników
                  ma śladowy lub żadny kontakt z dziećmi.

                  Pozwól więc, że ze swojej strony zakończę tę jałową rozmowę.
                  • lampka_witoszowska Re: Dylemat 05.03.10, 10:56
                    dlatego pomimo Twoich złośliwości nei zgadzam siez Toba
                    gdybym tak prognozowała z zachowania niemojego podczas rozwodu, to
                    dziś mieszkałabym na końcu świata i chroniła dziekco przed nim
                    uporczywie i ze strachem, ze ją porwie

                    a facet zaczął się zachowywac w miarę przyzwoicie

                    tak więc - bywaj zdrów
                    ale myśl, czy komuś nei mieszasz za bardzo judząc
                    • michszyb Re: Dylemat 05.03.10, 12:40
                      Matka moich dzieci zaanonsowała mi ostatnio, że zrobi wszystko, żeby maksymalnie
                      ograniczyć mi kontakty i znaleźć innego pana który będzie tatusiem dla dzieci.

                      I ja jej wierze.
                      • lampka_witoszowska Re: Dylemat 05.03.10, 15:56
                        ok
                        chciałeś bez złośliwości i wydawałeś się otwarty na zmianę własnego
                        podejścia

                        Twoje życie, Twoja żona, Twoja wiara w jej słowa
                        nikt poza Tobą i dziećmi nei poniesie konsekwencji Twoich wyborów
            • morekac Re: Dylemat 05.03.10, 10:09
              Lampka, wyobraź sobie taką sytuację:
              - eks ogranicza kontakty do minimum/do zera
              - dopiero wtedy michszyb składa wniosek o uregulowanie kontaktów
              - czekają na rozprawę - w tym czasie nadal kontakty minimalne
              - na rozprawie mama twierdzi, że ojciec nie interesował się dziećmi
              i ogólnie między nimi jest słaba więź - cała czwórka ląduje w RODKu,
              sprawa przeciąga się nadal. Jak myślisz, co wykażą badania w RODKu?
              Zwłaszcza, że dzieci michszyba są naprawdę małe...
              • lampka_witoszowska Re: Dylemat 05.03.10, 10:50
                dlaczego mam wyobrażać sobie sytuację, której nei ma?
                mich 3 razy w tygodniu widzi się z dziećmi

                wyobraxmy sobie moż ewięc, że jego żona wywozi dzieci do Afryki - i
                może temu już teraz przeciwdziałajmy?

                bez wariacji, spokojnie, chyab nei warto prowadzić wojen na wszelki
                wypadek?
Pełna wersja