nie.ta
12.03.10, 10:22
wątek rozwinął się chyba nie w tym kierunku. Rozumię co miałaś na myśli pisząc o tych wewnętrznych konfliktach. I tu nie chodzi o usprawiedliwianie siebie. Mój "przyjaciel" też ma żonę i ja często o tym myślę, stawiam się w jej sytuacji i nie czuję się z tym dobrze. Kiedy dowiedziała się o tym, że utrzymujemy kontakt telefoniczny i rozmawiałyśmy było mi jej naprawdę szkoda. Naprawdę nie chcę jej skrzywdzić i jest mi jej bardzo żal, ale stawaiam sobie pytanie: czy moje szczęście jest mniej ważne niż jej? Przeciez taki układ to decyzja dwoje ludzi a nie jednego. Nasz związek jest bardziej w sferze emocjonalnej, spotykamy się bardzo rzadko. Jednak to co wtedy nas łączy jest piękne. Nie widzieliśmy się od pół roku. Mieszkamy daleko od siebie. Jednak mimo kilku prób nie umiemy z tego zrezygnować. Ja powtórze tu to co już kiedyś na tym forum napisałam: człowiek szuka poza swoim związkiem tego czego mu brakuje w związku. Jeżeli masz to co jest ci potrzebne nie szukasz tego. Ja nie raz mówiłam mężowi czego potrzebuje. on to zbywał śmiechem. Kiedy złożyłam pozew rozwodowy, był zdziwiony. Twierdzi że go zdradziłam. Ale to on był przyczyną rozpadu małżeństwa bo nie próbował nawet cokolwiek zmienić, bo jak twierdził jemu tak było dobrze. W związku mojego "przyjaciela" było podobnie. Choć teraz potrafiła się zmienić, być czuła i miła. I dlatego jest mi jeszcze trudnij.
Bez względu na to wszystko dla mnie teraz najważniejsze jest doprowadzić rozwód do końca. Być może kiedy będę wolna wtedy spróbuje ułożyć sobie życie SAMA.
Ankara jak chcesz napisz prywatnie