Dodaj do ulubionych

wiosenna zaduma

28.04.10, 17:05
Witam...
pewnie jak większość z was nie spodziewałem się że będę musiał coś tu
napisać...
kilka dni temu dowiedziałem się że jest ktoś trzeci w moim "związku"
po rozmowie z żoną okazało się że ta osoba jest już od dłuższego
czasu a wszystko zaczęło się jeszcze przed naszym ślubem - poznała na
studiach dziewczynę o odmiennej orientacji seksualnej i zaprzyjaźniły
się.. - po jakimś czasie usłyszałem że próbuje ona poderwać moją
wtedy jeszcze partnerkę, śmialiśmy się z tego bo oczywiste nam się
wydawało że to nie możliwe, były kwiaty do pracy, romantyczne
kolacje, spotkania... aż powiedziałem dość - i zrobiła się cisza
między nimi.. - później czasami się jeszcze spotykały towarzysko na
mieście ale podobno już tamta sobie odpuściła, zaplanowaliśmy ślub,
pobraliśmy się /jesteśmy od dwóch lat małżeństwem/ i wszystko było
ok... - od kilku miesięcy znowu zaczęła pojawiać się "przyjaciółka" -
umawiały się na spotkania, pomagały sobie na uczelni... - znowu mi
coś zaczynało nie pasować.. - sprawdziłem żony telefon i.. -
znalazłem pełno miłosnych smsów... - żona mówi mi teraz że zakochała
się już przed ślubem, że kocha ją jak również i mnie, że nie wyobraża
sobie życia beze mnie ale równocześnie bez niej też... - sami to
przechodziliście jak taka wiadomość potrafi zwalić z nóg więc nie
będę opowiadał w jakim fatalnym jestem stanie, jakie myśli krążą mi
po głowie... - nawet nie wiem po co to wszystko piszę.. - bo rady
nikt chyba nie jest w stanie mi udzielić, może po prostu chciałem się
podzielić własnym "problemem".., ehhhh
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • wiciu.zip Re: wiosenna zaduma 28.04.10, 20:20
      chasca_coyllur napisał:

      > Witam...
      > pewnie jak większość z was nie spodziewałem się że będę musiał coś tu
      > napisać...

      Przyjacielu, widziałeś choć tę jej koleżankę ?
      I co ?

      zdar
      wiciu
      • an_an5 Re: wiosenna zaduma 29.04.10, 07:34
        warto rozmawiać, trzeba rozmawiać, jak nie masz nikogo madrego pod
        ręką do rozmowy to pisz, myślę że znajdą się tu tacy co Cie
        chociać "wysłuchają"
        • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 30.04.10, 01:21
          pewnie też z tego powodu tu napisałem... - szukam rozmowy bo samemu
          trudno sobie z tym poradzić...
      • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 30.04.10, 01:19
        Tak, widziałem ją... - co masz na myśli pytając "I co"??
    • esteraj Re: wiosenna zaduma 29.04.10, 13:54
      Aż trudno uwierzyć, że to prawda...

      Każdy inny facet na Twoim miejscu ucieszyłby się, że może mieć fajny trójkącik,
      dwie kobiety na jednego faceta... po prostu raj.
      Chyba, że kochanka Twojej żony nie lubi facetów.

      Możesz się cieszyć, że to nie Twoja wina, tylko inna orientacja seksualna. Na to
      chyba nie ma rady.
      • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 30.04.10, 01:22
        Nie jest to śmieszne... - życzę Ci żebyś Ty nie znalazł się w takim
        trójkącie...
        • enesta Re: wiosenna zaduma 01.05.10, 23:49
          Na Twoim miejscu nie walczyłabym,
          z uczuciem nie wygrasz.
          Chyba tylko lepiej że to nie kochanek lecz kochanka.
          Chociaż szok ogromny.
          Najgorsze jest w tym to że żona oszukiwała Cię dość długo nie mówiąc
          prawdy.
          Życzę Ci żebyś umiał zaufać następnej partnerce.
          Pozdrawiam
          • sbelatka Re: wiosenna zaduma 02.05.10, 00:28
            wiesz,
            sprawa nietypowa jest..

            przyznanie się do homo lub biseksualizmu nadal wymaga wielkiej
            odwagi; ciagle jeszcze ludzie z inną orientacją seksualna są
            społecznie pietnowani..

            więc... jesli daje sie to jakoś ukryć - to próbują ukrywać..

            łatwiejsze jest to dla bi

            rozumiem, ze zmagasz soie z tym co wielu z nas - ze zdradą
            i dodatkowo - z biseksualiznem../homo..?

            nie mam pojęcia co trudniejsze..

            trudno mi Ci cos podpowiadać - bo zupełnie nie wiem co..

            myśle jednak, ze warto się porozumieć - nawet gdybycie mieli się
            rozstać

            myśle też, ze warto spróbowac zrozumieć tę drugą stronę...
            • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 04.05.10, 09:04
              zrozumieć drugą stronę... - okazuje się że przez pięć lat nie miałem
              okazji jej poznać, nie znam jej zupełnie... - i to nie dlatego że nie
              chciałem poznać, lecz to ona wciąż coś ukrywa... - nie rozumiem tylko
              dlaczego nie pozwala mi odejśc...sad
          • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 04.05.10, 09:01
            ehhh..., to już nie jest takie proste... - dużo z nią teraz rozmawiam i
            nie pozwala mi odejść...
    • anka_spiewak Re: wiosenna zaduma 02.05.10, 18:03
      ojojojojoj...

      mi pomogło myslenie, ze tych "miłości mojego Życia" jest więcej. I faktycznie, od kiedy rozstałam sie z męzem (podobna sytuacja) spotkałam na swojej drodze 2 cudownych mężczyzn, w którymi mogłam stworzyc wzbogacające związki, pełne miłosci, bo i panowie sami tego chcieli, a i byli naprawde dobrymi kandydatami na moich partnerów: wolni, czuli, kochający itp itp. Rewelacyjni smile
      Z róznych względów te znajomości się zakończyły.
      Kazdy cos w sobie mial, cos, czego nie mial ten drugi.
      w kazdym można sie było zakochać.
      wiec jakos poradziłam sobie z tym idealizowaniem, że "miłość do śmeirci". Bo to było najcięższe. Zrozumieć, że jeszcze wielokrotnie będe musiała otwierać i zamykać swoje serce....
      Że mało prawdopodobne jest być z jednym człowiekiem całe zycie.
      cały czas ucze sie tego dystansu.

      Pomogło mi tez myslenie: "To jego problem, nie moj. Takich jak on wielu, takich kobiet jak ja- znacznie mniej smile"
      I co ciekawe- naprawde tak uważam smile a otoczenie to podziela!
      Myslenie w kategorii:"jej strata!" bardzo pomaga i niejednokrotnie ani troche nie mija sie z prawdą.

      to, ze ktos Cie jednak nie kochal albo przestał kochac - bardzo uczy pokory.
      Nie jesetm pepkiem świata, nie wszyscy faceci mnie kochają, choć nie rozumiem tego smile ale musiałam to zaakceptować.
      Ale ta swiadomośc boli, tak, bardzo. moge tylko domyslać sie, co czujesz. Ja mialam myśli samobojcze.
      warto szukac pomocy u przyjaciól, psychoteraputów, brać leki, jesli trzeba.


      ale najbardziej pomogła mi moja wew decyzja, jaką podjełam, ze wpierw zamierzać kochac siebie, a potem dopiero kogoś.
      kiedy zaczęłam kochac siebie moja potrzeba drugiego człowieka zmalała. Potrafie sie odkochać.
      Mam nadzieje, że nie bede kochać już tak przeraźliwie mocno jak kiedyś i kolejne rozstania będa mniej bolec.
      czasem odnosze wrazenie, ze inni znaczą dla nas więcej, niż my sami dla siebie.
      Że upatrujemy szczęścia wyłacznie w Kimś.
      a gdy Ktos odchodzi to prawie umieramy.
      caly czas próbuje to w sobie zmienic,moge wchodzić w jeden związek za drugim, bo bez miłości nie potrafie życ, tylko nie chcę tak sie spalać.

      Napisalam Ci, co mi pomogło, nie wiem czy Ci sie to przyda.

      w każdym razie jestem żywym przykładem na to, ze można z tego wyjść, z tego zakochania, dalej- z tego bólu okropnego i dalej - dość szybko zakochać sie w kims innym, dalej - dośc szybko odkochać i nie cierpieć jakos masakrycznie, dalej - w przerwach miedzy zakochiwaniem sie być szczesliwym smile
      nie tak bardzo jak będac z kimś, ale mozna cieszyć sie życiem smile

      tego i Tobie życze
      dużo Miłości, która gdzies tam na Ciebie czeka

      trzymam kciuki
      • chasca_coyllur Re: wiosenna zaduma 04.05.10, 09:57
        Nie masz pojęcia jak bliskie są mi Twoje słowa... - zupełnie jakbyś siedziała w mojej głowie smile
        Znam swoją wartość i dodatkowo znajduje teraz potwierdzenie tego wszystkiego w niej/mówię o (jeszcze) "żonie" a nie o swojej głowie wink /... - widzę jak walczy o mnie... - pozostaje tylko problem z zaufaniem... - ale to już chyba niemożliwe żeby komukolwiek bezgranicznie zaufać - - ufam tylko sobie, a kochanie siebie... - wiesz co... - naprawdę jestem Tobą zafascynowany /nie piszę tego żeby się podlizać, żeby cokolwiek osiągnąć../ - mówisz to wszystko co siedzi i jest we mnie, - kilka lat temu odnalazłem "prawdziwe" szczęście... - odnalazłem go w sobie.. - nie tak jak inni szukają go na zewnątrz, bo takie tylko potrafi przynosić ból i rozpacz gdy coś utracimy.. - prawdziwe szczęście jest w nas, siedzi uśpione i tylko czeka żeby do niego dotrzeć... - a gdy nam się to udaje to nagle zupełnie inaczej postrzegamy to co dzieje się do wokół, zdajemy sobie sprawę jak jesteśmy wyjątkowi.. - /nie zrozum mnie źle, nie masz do czynienia z próżnym narcyzem, ale z Twoich słów wynika że wiesz co mam na myśli smile /... - w tej chwili jest ciężko bo górę biorą emocje..., ale nie jest aż tak ciężko żebym sobie z tym nie poradził... - kiedyś już miałem podobną sytuację i wtedy nie udało mi się wyjść z tego bez pomocy specjalisty i bez leków...

        Jedynie z czym się nie zgadzam co tu napisałaś to "będe musiała otwierać i zamykać swoje serce...."
        Ja nie mam ochoty robić ze swoich uczuć zabawki, ja jak kocham to kocham całym sobą, nigdy nie zdarzyło mi się powiedzieć komuś tego słowa jak nie czułem tego w sobie, albo coś jest albo tego nie ma..,
        nie wejdę w kolejny związek z przeświadczeniem że on również kiedyś się skończy /czego nie wykluczam/ ja dam całego siebie i tego samego będę oczekiwał od drugiej strony, będę żył z tą osobą z przeświadczeniem że jest to miłość już do śmierci bo tylko wtedy można naprawdę kochać... - czego i Tobie życzę...
        pozdrawiam ciepło i naprawdę miło mi że mogłem poznać kogoś podobnego do mnie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka