Hej. Natchnal mnie troche watek mmarusi, ktora twierdzi, ze swojemu jeszcze
mezowi (w separacji ale nie sadownej), zyczy wszystkiego co najlepsze...
No sorki... Ale ja po ponad 2-och latach od decyzji o rozwodzie, po prawie 2
latach od zlozenia pozwu (2-giego czerwca bedzie 2-ga rocznica - chyba ta
"dwojka" mnie przesladuje

) i ponad roku od wyprowadzki od niego, nie
potrafie mu zyczyc "jak najlepiej"... (raczej wrecz przeciwnie, niestety).
Pewnie tez dlatego, ze tak a nie inaczej zachowywal sie i zachowuje (bo zlozyl
apelacje odnosnie wyroku sadowego) w trakcie sprawy rozwodowej...
Ehhh...