Dodaj do ulubionych

Skierowano mnie tutaj

04.06.10, 12:22
Na tamtym forum wątek się rozrósł ale może ktoś da radę to
przeczytać bo mnie skierowano na to forum.
Chyba potrzebuję wsparcia i wytłumaczenia mi pewnych spraw.

forum.gazeta.pl/forum/w,16,112423589,112423589,Chce_tylko_oceny_z_boku_niestety_dlugie.html
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Skierowano mnie tutaj 04.06.10, 12:43
      Kochanie, ja Cie nie pocieszę, choc naprawdę bym chciala. Mam wrażenie, ze Twoj
      ukochany jest niestety podobny do Twego meża - pewnie sie zakochal szczerze
      (naprawdę szczerze, nie ironizuję) kiedy mial widoki na to, ze pomozesz mu
      rozwiazac jego zyciowo-mieszkaniowe problemy. Nie mowie, ze udawał czy że to
      bylo zasadniczą sprawą - ale na pewno bylo waznym elementem, czyms w rodzaju
      katalizatora. Popsulo sie, wiec i uczucie ma gorsze warunki, usycha lub juz
      uschlo. Tak to wyglada.
      Że Ci nie mowi wprost to nazupelniej normalne - na 10 mężczyzn jeden powie
      wprost patrząc w oczy, jdwoch moze napisze maila lub smsa, a siedmiu będzie
      kręcic, robic uniki, wykręcac się, i łzec w zywe oczy.
      Piszesz, ze strasznie go kochasz, jak nikogo wcześniej - na pewno, tyle tylko ze
      siła naszych uczuc jest wprost proporcjonalna do naszej potrzeby i zdolnosci
      kochania, a nie do zalet obiektu. Twoja milosc do niego to TY, a nie on.
      Mnie sie wydaje, ze nawet gdyby on jeszcze zdecydowal sie na zamieszkanie z
      Tobą, ewentualnie małżeństwo, bardzo prawdopodobne, ze wpadlabys z deszczu pod
      rynnę.
      • ja.63 Re: Skierowano mnie tutaj 04.06.10, 13:24
        Bardzo dziękuję Ci za tę odpowiedź. I za potraktowanie tej sprawy
        poważnie. To mi pomaga zrozumieć, że to sama czuję to prawda,
        potrzebowałam tylko potwierdzenia.
    • brak.slow opisz problem finansowy 04.06.10, 12:54
      przeklej istotne fragmenty swoich wypowiedzi z calego wątku do okienka tutaj i
      wklej, moze ktos pomoze rozwiązac twoj problem z mieszkaniem, kredytem na
      kolezankę, a historie romansu juz odpuść bo naprawde szkoda sobie tym zawwracac
      glowe
      • ja.63 Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 13:30
        Ok.W pazdzierniku moja przyjaciołka i szefowa zwróciła się do mnie z
        prosbą o pożyczkę, wiedziała, ze nie mam pieniędzy ale, że mogę
        wziąć kredyt bo nie mam żadnych zobowiazań wobec banku. Znalazła
        firmę pośredniczącą ktora się tym zajęła i ich opłaciła (taka była
        dobra). Wzięłam kredyt na 140 tys a warunek był taki, ze ona stara
        się o większy i w ciągu miesiąca ten mój z tego większego pokrywa.
        Jest czerwiec a to nie jest uregulowane, owszem-raty spłaca ale to
        nie o to chodzi, nie chcę mieć zobowiązania na kolejne 5,5 roku bo
        sama chciałabym wziąć kredyt na mieszkanie. Jak się zaczęłam
        upominać o kasę to się stałam największym wrogiem- przy okazji
        mobbing w pracy (to szefowa). Boję się, że przestanie płacić te
        raty...
        Jest w to zamieszany jeszcze poręczyciel, ktory tak samo jak ja w
        związku z tym jest w czarnej dupie.
        • brak.slow Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 13:57
          dostalas kredyt na 140 tys wow. czy wiesz, że taka kwota wystarczylaby nawet na
          mieszkanie wlasnosciowe? odeszlabys od męża idioty i ulozyla zycie na nowo. a
          tak w prosty sposob pokomplikowalas sobie wszystko sama. szok.
          i tez jestem zdania, ze kochanek chcial ustawic sobie życie za pomocą twoich
          pieniędzy.
          • ja.63 Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 14:16
            on wziałby taki sam kredyt na siebie wtedy by starczyło na
            mieszkanie 3-pokojowe w starym budownictwie w moim miescie
        • nangaparbat3 Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 15:20
          To dosyc przerażająca sytuacja. Sprawdzalaś, jak to wygląda prawnie?
          • ja.63 Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 20:04
            tak, sprawa juz jest u adwokata
            • nangaparbat3 Re: opisz problem finansowy 04.06.10, 20:59
              To dobrze. Tak naprawdę postępowanie Twojej szefowej niczym sie nie rozni od
              wymuszania seksu przez szefa.
    • mmarusia Re: Skierowano mnie tutaj 04.06.10, 16:28
      Ja bym olala tego kochanka.Nie chce gadac,to nie.Wylecz sie z milosci
      do niego i zajmij nadwatlonymi funduszami.
      Moj tez nie chcial rozmawiac,traktowal mnie obojetnie,az w koncu
      dostalam pozew.
      • ja.63 Re: Skierowano mnie tutaj 04.06.10, 20:05
        Masz rację, przez to wszystko siadłam. On zadzwonił i gadaliśmy i
        niby ok ale jednak pękło.
    • karolina331 Re: Skierowano mnie tutaj 05.06.10, 15:14
      Masz na karku NIE SWÓJ kredyt, w pracy jesteś zagrożona zwolnieniem,
      Twój mąż nie pracuje, a Ty MARTWISZ SIĘ O KOCHANKA?!

      Bardzo rzadko zajmuję głos w takich sprawach jak ta, bo najczęściej
      dobre rady są po to, aby ich nie słuchać, a słuchać jedynie tego, co
      jest najłatwiesze i najbardziej nam się podoba.

      Ale Twoja sytuacja wstrząsnęła mną na tyle, że poświęcę Ci mój czas.

      Twój mąż nie pracuje, ale ma własne mieszkanie w którym wszyscy
      mieszkacie i zapewne zajmuje się Waszym dzieckiem - w innym razie
      mie miałabyś czasu, aby dużo pracować i jeszcze mieć wieloletni
      romans. Tak więc Twój mąż zajmuje się domem i dzieckiem.
      Nie nazwałabym go "nierobem", bo dla kobiet to częsty standard, że
      one zajmują się wyłącznie domem i dzieckiem, a mąż pracuje na
      utrzymanie rodziny i spacanie kredytu na mieszkanie.
      Ty na kredyt hipoteczny pracować nie musisz, bo mieszkanie już jest.
      Dzięki Twojemu mężowi.
      Takie odwrócenie ról jest więc dla mnie do zaakceptowania.

      Masz romans, planujesz odejść od męża, porzucić go, bo Ci przestał
      odpowiadać. Nic mi do tego, jak nic mi do formy, w jaki sposób
      planujesz zakończyć swoje małżeństwo.
      Skoro Ty się zupełnie nie przejmujesz uczuciami swojego dziecka i
      tym, że najprawdopodobniej ojciec jest dziecku bliższy, niż Ty - to
      dlaczego ja mam brać pod uwagę, że unieszczęśliwisz własne dziecko?
      Nie moja rzecz.

      Skupmy się na sytuacji finansowej, w którą się tak lekkomyślnie
      wpakowałaś.

      Twoja szefowa to przebiegła i bezwzględna osoba, która od początku
      wytypowała sobie Ciebie na ofiarę.
      Jestem od wielu lat szefem własnej firmy, od lat zatrudniam ludzi i
      powiem Ci krótko: ŻADEN PRZYZWOITY SZEF NIE ZROBIŁY TEGO SWOJEMU
      PRACOWNIKOWI, co ona zrobiła Tobie.

      Jakie masz teraz szanse?
      Żadnych.
      Ciesz się, że ta pani w ogóle spłaca raty kredytu, bo w innym
      przypadku bank zjawi się u Ciebie, a Ty możesz dochodzić swoich
      roszczeń od pani w sądzie z powództwa cywilnego - poniesiesz koszty
      sprawy sądowej oraz adwokata. Przy czym, nawet jak sprawę wygrasz -
      pani może spałacać Cię latami! Na przykład po 50 zł. (z pewnością
      pani jest przygotowana na każde wyjście, spokojna głowa!)
      Ale bank każe spłacać kredyt TOBIE! Przy obecnym oprocentowaniu, 140
      tys. na 5-6 lat to jest grubo ponad 3 tys. miesięcznie!
      Gratuluję lekkomyślności.

      Właściwie trudno się dziwić kochankowi, że tak bardzo ochłódł w
      uczuciach do Ciebie. On tez umie liczyć. Z pracowitej i zaradnej
      kobiety stałaś się dla niego kulą u nogi. Obciążona dzieckiem i nie
      swoim kredytem, zagrożona utratą pracy - spadłaś na samo dno
      społecznej drabiny.
      Nawet jeśli rozwiedziesz się z mężem i sąd zasądzi Ci alimenty na
      dziecko (ile dostaniesz? 250-300 zł?), nie starczy Ci nawet na najem
      mieszkania, bo chyba nie sądzisz, że mąż Ci pozwoli mieszkać u
      siebie?

      Twój mąż szybko zostanie upolowany przez panią z własnym dzieckiem.
      Zaręczam Ci.
      A już ta nowa pani zadba o kontakty pana z Twoim dzieckiem, o
      wysokość alimentów i jakość ewentualnych prezentów dla Twojego
      dziecka (dla pani - CUDZEGO) - zdziwisz się, jak będzie wyglądało
      Twoje życie po rozwodzie.

      Tak więc Twój kochanek głupi nie jest i pakować się w to bagno nie
      chce. To nawet nieźle świadczy o jego instynkcie zachowawczym.
      I tak straciłaś bezpowrotnie na atrakcyjności.

      Co możesz zrobić?
      Tak długo, jak Twoja szefowa spłaca kredyt, nic jej nie zrobisz.
      Możesz sobie skarżyć i latać po prawnikach, że ona Cię na ten kredyt
      namówiła.
      Wtedy szefowa powie, że sama jej takie rozwiązanie zaproponowałaś, a
      teraz się mścisz, bo sobie nie radzisz w pracy...
      I odda Cię do sądu o zniesławienie.
      I sprawę wygra.

      Na Twoim miejscu spóbowałabym dogadać się z szefową, być dla niej
      miła i trzymać język za zębami, bo jak zaczniesz kłapać na prawo i
      lewo, że ta cwaniara Cię oszukała - wylecisz z pracy. DYSCYPLINARNIE.
      A ze znalezieniem nowej pracy z taką opinią będzie Ci BARDZO ciężko.

      Poukładaj swoje małżeństwo, zajmij się swoim dzieckiem i dorośnij
      wreszcie, bo czas już najwyższy!
      Zawsze będziesz ponosić konsekwencje własnych decyzji, więc się
      postaraj, aby nie były aż tak głupie!

      Z podpisywaniem dokumentów trzeba bardzo uważać. Już niejednemu
      zrujnowało to życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka