michszyb
21.06.10, 23:45
Mój konflikt z ex o dzieci tylko narasta. Mam wrażenie ze nie ma już z tego
wyjścia. Kocham swoich synów i chciałbym uczestniczyć realnie w ich
wychowaniu. Ich matka z niezrozumiałych dla mnie powodów chce mnie ograniczyć
do roli weekendowego ojca. Wydaje mi się że skoro obydwoje kochamy dzieci to
powinniśmy postarać się dla ich dobra pozwolić sobie nawzajem byc dobrymi
rodzicami. Bez rywalizacji tylko współpracując. Szczególnie że dzieci są
naprawde niesamowite. Robimy im teraz wielką krzywdę. A ostattnio to po prostu
wstyd opowiadać. Wojna na całego. Bez brania jeńców.
Ktoś musi zrobić pierwszy krok, ale ja boję się że jak zacznę ustępować to ona
to wykorzysta i stracę dzieci jeszcze bardziej. W sumie to takie proste a
takie niewyobrażalne. Co mam zrobić? Czy w ogóle są szanse na jakąś
normalność? Ostatnio sędzina powiedziała ze oboje mamy wątpliwe kwalifikacje
na rodziców. No bo czy to normalne żeby dorośli wykształceni ludzi walczyli ze
sobą jak dzieci. Nie wiem co robić.