olgucha_3
27.06.10, 22:36
Po 19 latach po ślubie a po ponad 22 bycia razem, mój mąż odszedł do
kochanki. Przeczuwałam to od jakiegoś czasu, ale nie miałam dowodów. Wczoraj
wrócił z pracy i bez mycia poszedł spać. Zdziwiło mnie to, bo upał jak cholera
a on kładzie się do łóżka bez mycia. Kiedy przysnął po prostu obwąchałam go i
hmmm nie dość, że był czyściutki to do tego pachniał damskimi perfumami.
Wstałam poszłam do łazienki, wyjęłam z kosza jego koszulę i niestety okazało
się, że jest czyściutka i pachnąca. Kilka dni wcześniej wyjmował ze swojego
plecaka z którym chodzi do pracy, zapasowe koszuli i skarpety. Na moje pytanie
po co mu to, stwierdził no wiesz upał wstyd zapoconym wracać do domu. Kiedy
dziś rano poszedł się kąpać, zrobiłam coś czego nie powinnam, ale zrobiłam,
przetrzepałam mu komórkę i znalazłam sms-a wysłanego dziś w nocy o treści...
Kochanie jest mi źle nie mogę tak dłużej zrób coś z tym. Wpadłam do łazienki
i powiedziałam, ze wiem o tym że nie był wczoraj w pracy, ale u kochanki.
Oczywiście mocno się wypierał ale jak pokazałam tego eska to skapitulował.
Przyznał się, a na moje pytanie co dalej oczywiście powiedział, że nie wie. W
końcu podjął decyzję, że odchodzi ale nie wie jak to ma powiedzieć naszemu 18
letniemu synowi. Spakował się i odszedł. Wyję jak zwierzę. Kocham go bardzo i
nie wiem co dalej. Nie chcę już żyć. Dla niego schudłam 25 kg ale on twierdził
ze tego nie widać. Kiedyś tylko popatrzył i powiedział... no faktycznie
schudłaś bo Ci cycki wiszą. Po trzech dniach wrócił. Pozorna sielanka trwała
10 dni i nagle w piątek bomba. Wrócił z pracy i oznajmił, że mnie nie kocha i
wyprowadza się znów. Na pożegnanie nie powiedział nawet pocałujcie mnie w
dupę. Dziś nagle zadzwonił do syna i pierniczył mu przez 20 min jak to go
bardzo kocha i martwi się o NAS. No cholerny kłamca. Jakby się martwił to
siedziałby na tyłku w domu a nie u swojej nowej miłości. Cholera nie daję rady
wyję jak dzika...