27.06.10, 22:36
Po 19 latach po ślubie a po ponad 22 bycia razem, mój mąż odszedł do
kochanki. Przeczuwałam to od jakiegoś czasu, ale nie miałam dowodów. Wczoraj
wrócił z pracy i bez mycia poszedł spać. Zdziwiło mnie to, bo upał jak cholera
a on kładzie się do łóżka bez mycia. Kiedy przysnął po prostu obwąchałam go i
hmmm nie dość, że był czyściutki to do tego pachniał damskimi perfumami.
Wstałam poszłam do łazienki, wyjęłam z kosza jego koszulę i niestety okazało
się, że jest czyściutka i pachnąca. Kilka dni wcześniej wyjmował ze swojego
plecaka z którym chodzi do pracy, zapasowe koszuli i skarpety. Na moje pytanie
po co mu to, stwierdził no wiesz upał wstyd zapoconym wracać do domu. Kiedy
dziś rano poszedł się kąpać, zrobiłam coś czego nie powinnam, ale zrobiłam,
przetrzepałam mu komórkę i znalazłam sms-a wysłanego dziś w nocy o treści...
Kochanie jest mi źle nie mogę tak dłużej zrób coś z tym. Wpadłam do łazienki
i powiedziałam, ze wiem o tym że nie był wczoraj w pracy, ale u kochanki.
Oczywiście mocno się wypierał ale jak pokazałam tego eska to skapitulował.
Przyznał się, a na moje pytanie co dalej oczywiście powiedział, że nie wie. W
końcu podjął decyzję, że odchodzi ale nie wie jak to ma powiedzieć naszemu 18
letniemu synowi. Spakował się i odszedł. Wyję jak zwierzę. Kocham go bardzo i
nie wiem co dalej. Nie chcę już żyć. Dla niego schudłam 25 kg ale on twierdził
ze tego nie widać. Kiedyś tylko popatrzył i powiedział... no faktycznie
schudłaś bo Ci cycki wiszą. Po trzech dniach wrócił. Pozorna sielanka trwała
10 dni i nagle w piątek bomba. Wrócił z pracy i oznajmił, że mnie nie kocha i
wyprowadza się znów. Na pożegnanie nie powiedział nawet pocałujcie mnie w
dupę. Dziś nagle zadzwonił do syna i pierniczył mu przez 20 min jak to go
bardzo kocha i martwi się o NAS. No cholerny kłamca. Jakby się martwił to
siedziałby na tyłku w domu a nie u swojej nowej miłości. Cholera nie daję rady
wyję jak dzika...
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 00:54
      A Ty wiesz, co piszesz?
      Najpierw, że wczoraj przyłapałaś go na zdradzie, więc wyniósł się z domu, ale po
      trzech dniach wrócił, żeby wyprowadzic się po 10 dniach, to juz czyni 2 tygodnie
      - jakieś poplątanie z pomieszaniem.
      Jeśli Twoja historia jednak jest prawdziwa, to powiem Ci bez ogródek - dał Ci
      szansę odchodząc. Bo kim jest osoba, która na życzenie drugiej chudnie 25 kilo,
      która szpieguje, obwąchuje, grzebie w brudach? On Ci mówi, ze Ci cycki zwisają,
      a TY, że go kochasz i życ bez niego nie możesz? Toz to masochizm. Niech idzie w
      czorta, a Ty zacznij życ jak człowiek.
      • niedowiary77 Re: Zdrada 28.06.10, 01:19
        nangaparbat3 napisała:

        >Bo kim jest osoba, która na życzenie drugiej chudnie 25 kilo,
        > która szpieguje, obwąchuje, grzebie w brudach?

        On Ci mówi, ze Ci cycki zwisają,

        > a TY, że go kochasz i życ bez niego nie możesz?



        Może za to co napiszę wyrzucony zostanę z tego forum, bo w naszym narodzie jest
        od tysięcy lat zakorzeniona ta niechciana prawda, która opacznie zrozumiana i
        nie wiedzieć czemu najbardziej boli ?

        Cycki nie kutas stać nie muszą - prawda panie ?wink
      • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 06:34
        Wszystko jest jak najbardziej zgodnie z prawdą. Po prostu ten post napisałam
        tego dnia kiedy odszedł pierwszy raz. Wisiał na innym forum a wczoraj go tu
        przekopiowałam nie sprawdzając jakiś śmiesznych data. Ot tyle dzięki za wsparcie
        poczułam się jeszcze większą szmatą niż zrobił mnie mąż. Dzięki piękne
        • 50v Re: Zdrada 28.06.10, 06:47
          olgucha_3 napisała:

          > Ot tyle dzięki za wsparcie
          >
          > Dzięki piękne

          Nie ma co dziękować rozpisać się musisz jeszcze trochę, uśmiechaj się bardziej
          do ludzi, zobacz jakie ładne słoneczko od rana przyświeca naszym celom ... smile
          • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 07:09
            Mam się uśmiechać? Patrzę na nasze dziecko i na to co robi z nim tatuś. Ja w tym
            momencie nie jestem ważna, ale dziecku nie ma prawa zadawać takiego bólu i
            opowiadać mu jak to zakłada nową rodzinę i że być może niedługo syn będzie miał
            "w końcu" rodzeństwo.
            • woman-in-blue Re: Zdrada 28.06.10, 07:39
              Olgucha_3 Twoj post przypomnial mi siebie z przed trzech lat. Tez
              bylam w rozpaczy i szoku po zdradzie i porzuceniu. Teraz jestem o
              mile swietlne od takich uczuc wiec chyba moge cos doradzic.

              Po pierwsze: pozwol mu odejsc! Nie dzwon do niego, nie namawiaj na
              powrot, nie bierz na litosc... ze dziecko, rodzina itd... W tym
              momencie to go NIC nie obchodzi, a Ty tracisz swoja godnosc.

              Nie potrzebujesz faceta, ktory Cie nie kocha i nie szanuje. Malo
              tego, powinnas sie cieszyc, ze poszedl w diably!

              Idz (jesli czujesz taka potrzebe) do psychologa, psychiatry, wygadaj
              sie do przyjaciol, pisz na forum.

              Najwazniejsze: zadbaj o siebie i dziecko. Chlopak jest duzy, da
              sobie rade, jesli Ty bedziesz silna i spokojna.

              I dasz rade, uwierz, ze dasz! Powodzenia!
              • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 07:47
                Nie dzwonię do niego bo nie mam po co. Dziś jadę do adwokata i zakładam sprawę o
                rozwód. Nie chcę by dalej mnie ranił swoimi głodnymi kawałkami o tym, że nadal
                jestem jego żoną. Jak odchodził drugi raz to mu powiedziałam o rozwodzie,
                zdziwiony był bardzo, bo przecież nadal jestem jego żoną i to nie jest tak, że
                jestem mu obojętna. Jest takim hipokrytą, że szkoda gadać. Boli mnie tylko to,
                że ja zawsze wierna jemu przez te 19 lat a on jak się teraz okazuje zdradzał
                mnie już dużo wcześniej. Nagle jego znajomym rozwiązały się języki i mi wszystko
                opowiadają. Do tego zostawił mnie bez żadnych środków do życia i z gigantycznymi
                długami. Zaciągał kredyty bo chciał chyba zaimponować tamtej lali. Z tym właśnie
                mam teraz największy problem.
                • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 08:57
                  Zbieraj dowody na to że już dawno zdradzał Cię. Przyda się to w
                  orzeczeniu o winie, jeśli dostaniesz na siebie alimenty, to może
                  dasz sobie radę z jego długami. Syn jest dorosły będzie za chwilę
                  żył swoim życiem, Ty natomiast musisz się pozbierać. Nie walcz
                  czasem o niego, nie ma sensu. Ja na Twoim miejscu wybrałabym się na
                  wycieczkę, ale raczej zobaczyć fajne miejsca niż zawierać jakieś
                  znajomości. Zobacz jakie masz możliwości- nie masz małych dzieci,
                  masz jednego dorosłego syna, jesteś wolna, niezależna, możesz
                  planować swoje jutro bez uwzględniania potrzeb innychsmile
                  Psycholog pewnie też będzie pomocny.
                  Dasz radę.
                  Pozdrawiam
                  • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 09:01
                    Chodzę do psychologa, ale mój żal i ból tak mnie rozdziera, że nie daję rady.
                    Kochałam tego człowieka całym sercem, ufałam mu. Wierzyłam, że razem się
                    zestarzejemy, wychowamy wnuki. Teraz bardzo boję się samotności i starości. Mam
                    42 lata i ciężko mi będzie już ułożyć sobie życie. Dzięki za dobre słowo.
                  • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 09:30
                    enesta napisała:

                    > Zbieraj dowody na to że już dawno zdradzał Cię. Przyda się to w
                    > orzeczeniu o winie, jeśli dostaniesz na siebie alimenty



                    Ty jedno masz w głowie - kasę, kasę, kasę.

                    Facet odszedł, nie ma go. Jest dorosły, ta kobieta
                    też, a na dodatek dziecko to już 18letni facet, z którym ojciec utrzymuje kontakt skoro rozmawia przez
                    20 minut - widać, że chcą ze sobą rozmawiać. Jeśli byłoby inaczej albo on by nie zadzwonił albo syn odłożył słuchawkę.
                    • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 09:42
                      Trudno tu opisać wszystko na raz. Co do telefonu od ojca to sprawa ma się
                      inaczej. Kiedy odchodził powiedział synowi, że będzie do niego dzwonił. Syn
                      odpowiedział mu, że nie jest w stanie z nim teraz rozmawiać i jeśli uzna, że już
                      jest na to gotowy to sam do niego zadzwoni. Wczoraj rano kiedy syn jeszcze spał
                      i miał wyciszony telefon, jego ojciec nagrał mu się na pocztę. "Maciek
                      natychmiast odbierze ten cholerny telefon" Takie rozkazy słyszał od ojca przez
                      ostatni rok. Wystraszył się i zadzwonił. Najpierw dostał ostrą reprymendę, że
                      jak ojciec dzwoni to jego psim obowiązkiem jest odebrać telefon. Później mu
                      nadawał o tym jak to zakłada nową rodzinę, że niebawem pewnie będzie nowe
                      dziecko. Kazał mu zrezygnować z pomysłu dziennych studiów tylko iść na zaoczne i
                      do pracy. Później mu strzelił że go kocha i że się martwi o NAS. Robi synowi
                      niepotrzebne nadzieje tym martwieniem się. Syn nadal wierzy, że ojciec chwilowo
                      zwariował i za chwilę wróci.
                      • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:23
                        > nadawał o tym jak to zakłada nową rodzinę, że niebawem pewnie będzie nowe
                        > dziecko. Kazał mu zrezygnować z pomysłu dziennych studiów tylko iść na zaoczne
                        i do pracy.

                        Bezczelność.
                        Uświadom tatusiowi, że będzie jeszcze przez 8 lat płacił alimenty, więc jeśli go
                        nie stać, to niech się wstrzyma z płodzeniem kolejnego potomstwa.
                        • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 11:29
                          a1ma napisała:

                          > Bezczelność.
                          > Uświadom tatusiowi, że będzie jeszcze przez 8 lat płacił alimenty, więc jeśli g
                          > o
                          > nie stać, to niech się wstrzyma z płodzeniem kolejnego potomstwa.


                          Zapewne "dzidzia" już w drodze. A poza tym gdzie
                          tu bezczelność? Żeby 18letni facet zamiast lenić się
                          na dziennych studiach poszedł do pracy i studiował zaocznie? Bezczelnością jest oczekiwanie, że tatuś "musi" finansować to. Ale syn przykład czerpie z domu: skoro mamusia całe życie tylko przeciera kurze a tatuś musiał tyrać, to czemu nie on? smile Tatuś to nie dojna krowa a pani założycielka wątku będzie miała twarde lądowanie, bo zapewne myślała, że ma tego pana na nią pracującego do końca życia a po nim emeryturę, a tu masz babo placek - domek z kart się rozleciał z hukiem! Buummmm!

                          • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:41
                            > A poza tym gdzie tu bezczelność? Żeby 18letni facet zamiast lenić się
                            > na dziennych studiach poszedł do pracy i studiował zaocznie?

                            Nie wiem, gdzie studiowałeś, ale zapewniam Cię, że dzienne prawo, medycyna czy
                            budownictwo nie mają NIC wspólnego z "lenieniem się".

                            I na szczęście ojciec MUSI to finansować, dzięki bogu każdy sąd tak stwierdzi,
                            niezależnie od Twojej opinii.
                            • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 13:11
                              a1ma napisała:

                              > zapewniam Cię, że dzienne prawo, medycyna nie mają NIC wspólnego z "lenieniem się".


                              Tylko jak to jest, że akurat dzieci rozwódek czy przyszłych rozwódek akurat oczywiście wybierają się na tak ciężki kierunek (gdzie trudno się dostać bez układów) jak medycyna czy studia prawnicze - w domyśle rozumiem, że ten ktoś to nie będzie kolejny mgr prawa bez aplikacji dającej prawo wykonywać zawód adwokata, sędziego, prokuratora czy być notariuszem. Reszta to smutna masa bezrobotnych lub imających się czego innego.



                              > I na szczęście ojciec MUSI to finansować, dzięki bogu każdy sąd tak stwierdzi,
                              > niezależnie od Twojej opinii.


                              Musi - nie musi. Pamiętaj, że syn jest dorosły, kiedy to wszystko się dzieje. Ma swój rozum i matka nie będzie miała okazji tak go zmanipulować jak mogłaby, gdyby był dzieckiem. A zatem niekoniecznie syn będzie chciał stracić ojca na rzecz jakichś tam pieniędzy na kilka lat (max 6), może będzie wolał dogadać się z ojcem bez sądu wbrew życzeniu matki idącej na wojnę z mężem.

                              Tu nie ma dwóch stron. Są trzy. Ojciec, matka, dorosły syn.
                              • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 13:36
                                tautschinsky napisał:


                                >
                                > Tylko jak to jest, że akurat dzieci rozwódek czy przyszłych rozwódek
                                akurat ocz
                                > ywiście wybierają się na tak ciężki kierunek

                                Czyżby takie dzieci były w jakiś sposób naznaczone i z natury nie dały
                                rady na tych kierunkach?

                                (gdzie trudno się dostać bez układ
                                > ów)

                                Jasne, to wytłumaczenie dla tych, którzy nie dostali się na takie
                                kierunki, bo inni byli lepsi. Ale co tam- lepiej sobie poprawić
                                samopoczucie twierdzeniem o znajomościach, które mieli inni, zamiast
                                wybrać inny kierunek czy uczelnię- na miarę swych możliwości ( a nie
                                wyobrażeń o nich).



                                > Musi - nie musi. Pamiętaj, że syn jest dorosły, kiedy to wszystko się
                                dzieje.

                                Dorosły, ale w trakcie nauki= niezdolny do samodzielnego utrzymania się --
                                > obowiązek rodziców

                                M
                                > a swój rozum i matka nie będzie miała okazji tak go zmanipulować jak
                                mogłaby, g
                                > dyby był dzieckiem.

                                ... i dlatego wybierze kierunek dzienny, aby mieć szanse na zdobycie
                                normalnego zawodu, który w przyszłości zapewni mu dobrą pracę.

                                A zatem niekoniecznie syn będzie chciał stracić ojca na rze
                                > cz jakichś tam pieniędzy na kilka lat (max 6), może będzie wolał dogadać
                                się z
                                > ojcem bez sądu wbrew życzeniu matki idącej na wojnę z mężem.

                                Na czym to dogadanie się ma polegać? Dzieciak do pracy, bo ojciec
                                potrzebuje pieniędzy na nową d.pę?
                                • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 14:04
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > Czyżby takie dzieci były w jakiś sposób naznaczone i z natury nie dały
                                  > rady na tych kierunkach?


                                  A czyżby miały być jako szczególnie wyróżnione? smile

                                  Statystycznie to pewnie mieszczą się w średniej,
                                  tylko przy staraniu się o alymenta okazuje się,
                                  że jak studia to tylko te najdroższe i najdłużej
                                  trwające.




                                  > (gdzie trudno się dostać bez układ
                                  > > ów)
                                  >
                                  > Jasne, to wytłumaczenie dla tych, którzy nie dostali się na takie
                                  > kierunki,


                                  Ale to nie jest żadna tajemnica, że na medycynę czy - kiedyś, bo dziś już tego dużo więcej jest do wzięcia - córka czy syn lekarza się dostali niezależnie od wyników. Nawet afera była na całą Polskę, bo na jednym uniwerku w kraju istniała "specjalna lista" dla dzieci prominentów i znajomych - dostawali się oni mimo gorszych not, a ci z lepszymi spadali, bo miejsc podwoić się nie dało.

                                  To co, nagle się okazuje, że żyjemy w kraju bez nepotyzmu? Nie ma łapówek? Na stołki wskakują najlepsi? He, he... smile




                                  > Dorosły, ale w trakcie nauki= niezdolny do samodzielnego utrzymania się --
                                  > > obowiązek rodziców



                                  Dlatego to rodzice, w tym matka, mają obowiązek
                                  go utrzymywać itd. Ale NIE MA PRAWA, które nakazywałoby temu 18latkowi składać pozew o alimenty. On nie musi tego zrobić, a matka co najwyżej może spłonąć z wściekłości smile




                                  > ... i dlatego wybierze kierunek dzienny, aby mieć szanse na zdobycie
                                  > normalnego zawodu, który w przyszłości zapewni mu dobrą pracę.


                                  Jeszcze, żeby coś skończyć i gdzieś się dostać - musi czymś dysponować pod czaszką. Fakt rozwodu rodziców z automatu tego mu nie daje. Nie wiadomo jak z jego możliwościami. Może z tych, co na dzienne się nie dostanie, bo za słaby. I co to za naiwno-życzniowe myślenie, że potem będzie miał dobrą pracę? Od kiedy to skończenie studiów cokolwiek daje? Od dawna, bardzo dawna już nic nie daje. Ale "postudiować" za cudze można ile się da smile




                                  > Na czym to dogadanie się ma polegać? Dzieciak do pracy, bo ojciec
                                  > potrzebuje pieniędzy na nową d.pę?


                                  Na tym, że ojciec go w miarę możliwości wspomoże bez pośrednictwa sądu.

                                  I co to za chamskie, że potrzebuje pieniędzy na nową d...?! Z tą d. - jak piszesz - wkrótce będzie miał dziecko, z tego co zrozumiałem.
                                  • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 15:29
                                    tautschinsky napisał:

                                    >
                                    >
                                    > A czyżby miały być jako szczególnie wyróżnione? smile

                                    Nie odpowiada sie pytaniem na pytanie.
                                    Niby dlaczego wg ciebie to akurat te dzieciaki częściej wybierają te
                                    kierunki (taka jest konkluzja)?

                                    Powtórzę za tobą:
                                    >Tylko jak to jest, że akurat dzieci rozwódek czy przyszłych rozwódek
                                    >akurat oczywiście wybierają się na tak ciężki kierunek

                                    I moja odpowiedź: aby zrobić ojcu na złość.
                                    Pasuje?

                                    >
                                    > Statystycznie to pewnie mieszczą się w średniej,
                                    > tylko przy staraniu się o alymenta okazuje się,
                                    > że jak studia to tylko te najdroższe i najdłużej
                                    > trwające.

                                    No widzisz, jakie te rozwodniczki harpie som- nic, tylko doiłyby biednego
                                    ojca, zamiast wysłac dziecko na zaoczną pedagogikę i do pracy przy kasie w
                                    hipermarkecie.



                                    >
                                    > To co, nagle się okazuje, że żyjemy w kraju bez nepotyzmu? Nie ma
                                    łapówek? Na s
                                    > tołki wskakują najlepsi? He, he... smile

                                    No wreszcie rozwiązana została twoja tajemnica!
                                    Nie masz kontaktu z rzeczywistością, nie masz pojęcia o życiu, jak ono
                                    wygląda i dlaczego. Bo to nie jest ważne dla ciebie. Dla ciebie ważne jest
                                    twoje wyobrażenie, jak jest: baby się lenią w domu, bo tak się ustawiają w
                                    życiu, na uczelnię można się dostać tylko przez protekcję, dzieciak
                                    dorosły powinien nie zawracać dupy ojcu i sam się utrzymać itede. Dlatego
                                    "dyskusje" z tobą własnie tak wyglądają- jedno i tym, co jest i dlaczego,
                                    a ty- włazisz ze swoimi wymysłami. Normalnie jeszcze trochę pomyślę, że
                                    jestes moim mężem- też wydaje się oporny na rzeczywistość i żyje własnymi
                                    wyobrażeniami.

                                    >
                                    > Dlatego to rodzice, w tym matka, mają obowiązek
                                    > go utrzymywać itd.

                                    Matka może świadczyć opiekę bezpośrednią- np. gotując, piorąc, sprzatając
                                    wink


                                    Ale NIE MA PRAWA, które nakazywałoby temu 18latkowi składać
                                    > pozew o alimenty. On nie musi tego zrobić, a matka co najwyżej może
                                    spłonąć z w
                                    > ściekłości smile
                                    Sam pewnie by spłonął, gdyby matka wtedy zaczęła się dokładać i
                                    przyczyniać do opieki na takim samym poziomie, jak ojciec tongue_out


                                    >
                                    > Jeszcze, żeby coś skończyć i gdzieś się dostać - musi czymś dysponować
                                    pod czas
                                    > zką. Fakt rozwodu rodziców z automatu tego mu nie daje.

                                    Możesz wyjaśnić, po co to napisałeś? Uważasz, że to coś odkrywczego?

                                    Nie wiadomo jak z jego
                                    > możliwościami. Może z tych, co na dzienne się nie dostanie, bo za słaby.

                                    Nad tym nie ma tu dyskusji- dyskusja dotyczyła czego innego. Już
                                    zapomniałeś?

                                    I co t
                                    > o za naiwno-życzniowe myślenie, że potem będzie miał dobrą pracę? Od
                                    kiedy to s
                                    > kończenie studiów cokolwiek daje? Od dawna, bardzo dawna już nic nie
                                    daje. Ale
                                    > "postudiować" za cudze można ile się da smile

                                    Halo, tu ziemia!
                                    >
                                    > Na tym, że ojciec go w miarę możliwości wspomoże bez pośrednictwa sądu.

                                    Hehe, w tym miesiącu nie mam żadnych możliwości,synu, aby cie wspomóc. No
                                    wiesz- mam nową panią. jesteś dorosły, więc radź sobie sam.
                                    smile))

                                    >
                                    > I co to za chamskie, że potrzebuje pieniędzy na nową d...?! Z tą d. -
                                    jak pisze
                                    > sz - wkrótce będzie miał dziecko, z tego co zrozumiałem.

                                    Czy fakt ciąży zdejmuje z pani kurestwo?
                                    A skoro jest ciąża, to pan chyba przewidywał, jakie z tego mogą byc
                                    konsekwencje, jesli wiąże się z inną, mając nierozwiązane sprawy
                                    małżeńsko- rodzinne? Co- tak na żywioł działa?
                              • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 13:37
                                tautschinsky napisał:

                                > a1ma napisała:
                                >
                                > > zapewniam Cię, że dzienne prawo, medycyna nie mają NIC wspólnego z "leni
                                > eniem się".
                                >
                                >
                                > Tylko jak to jest, że akurat dzieci rozwódek czy przyszłych rozwódek akurat
                                oczywiście wybierają się na tak ciężki kierunek (gdzie trudno się dostać bez
                                układów) jak medycyna czy studia prawnicze - w domyśle rozumiem, że ten ktoś to nie
                                > będzie kolejny mgr prawa bez aplikacji dającej prawo wykonywać zawód adwokata,
                                > sędziego, prokuratora czy być notariuszem. Reszta to smutna masa bezrobotnych
                                lub imających się czego innego.

                                Po pierwsze - jakie układy przy przyjęciu na studia? To jest w większości
                                przypadków test.
                                Po drugie - zasady przyjmowania na aplikacje też się zmieniły, spokojnie bez
                                układów można sobie poradzić.
                                Po trzecie - prawo to nie jedyny kierunek, który wymieniłam, jest medycyna, są
                                ciężkie kierunki inżynierskie, które wymagają pełnoetatowej nauki, ale dają
                                przyzwoity start.

                                Już kiedyś o tym rozmawialiśmy - ale zdaje się, że nie dojdziemy do
                                porozumienia. Moim zdaniem rodzice mają obowiązek, oczywiście w ramach swoich
                                możliwości, finansować naukę dzieci. Nie mówię o płatnych studiach na
                                renomowanych uczelniach zagranicznych, ale przyzwoite studia dzienne, póki co w
                                Polsce bezpłatne, wymagające tylko utrzymania dziecka, to powinien być standard.
                                To jest sytuacja samoweryfikująca - jeśli ktoś nie ma zdolności i chęci, to się
                                na takich studiach nie utrzyma. Natomiast odnosząc się do tej konkretnej
                                sytuacji - skoro tatusia nie stać na utrzymanie dziecka na studiach, to tym
                                bardziej nie stać go chyba na założenie nowej rodziny, prawda? Argument o
                                dziecku w nowym związku to żaden argument.
                    • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 09:54
                      tautschinsky napisał:
                      Ty jedno masz w głowie - kasę, kasę, kasę.

                      Racja, tylko nie wiem czy to moja głowa czy Twoja.



                    • laura_fairlie Re: Zdrada 28.06.10, 09:56
                      Jakby cię małżonka zostawiła z długami - też myślałbyś tylko o
                      kasie. wink
                • mayenna Re: Zdrada 28.06.10, 09:16
                  Nie macie jeszcze rozwodu więc możesz wystąpić o zabezpieczenie bytu
                  rodziny.Masz prawo do alimentów na syna. Zacznij działać- powoli i spokojnie,
                  ale próbuj uporządkować te sprawy.
                  Jeśli potrzebujesz konkretnych rad to pisz.
                  Trzymaj się ciepłosmile My już wiemy że rozwód to początek innego życia, a Ty się
                  wkrótce przekonasz. Będzie inaczej ale może nawet lepiej niż teraz.
                  • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 09:20
                    Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Ja nawet nie wiem o co już mam pytać. Wyję z
                    bólu jak dzikie zwierzę. Piszę tu chyba dla tego, że nawet nie mam z kim o tym
                    pogadać. Nie daję rady. Od dwóch tyg nie śpię, jem sporadycznie, ja po prostu
                    umieram powoli i boleśnie...
                    • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:07
                      Z bólu a nie z wściekłosci? Bo on zasługuje na Twoją i Syna wściekłosc, nic innego.
                      Masz 42 lata - to naprawdę nie taki wiele. Popattrz na to co się dzieje tak:
                      facet który mnie nie szanował i zdradzał wreszcie mnie od siebie uwolnił. Mogę
                      zacząc teraz nowe, niezależne, lepsze życie.
                      Tu czasem pojawiają się wątki o zyciu po rozwodzie - po jakimś czasie
                      praktycznie wszystkie kobiety, nawet te które nie weszły w nowy szczęśliwy
                      związek, przyznają, że "po" jest zdecydowanie lepiej niż "przed". Nie widzę
                      powodu, byś miała zostac wyjątkiem.
                      Teraz umierasz - ale tylko po to, by zacząc nowe, szcześliwe życie.
                      • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:14
                        Pewnie tak jest, że wyję również dlatego, że jestem wściekła. Nie potrafię
                        zaplanować niczego na 5 min do przodu. Wiem, że powinnam jak najszybciej złożyć
                        pozew rozwodowy. Dziś jadę do adwokata, ale nie wiem co będzie dalej bo ja
                        najnormalniej w świecie nie mam pieniędzy. Żeby wygrać sprawę rozwodową z
                        wyłącznym uznaniem jego winy, muszę mieć adwokata, bo sama nie dam rady. I zaraz
                        ktoś napisze że kasa, kasa, kasa...Niestety taka jest prawda, że zostawił mnie w
                        ciemnej dupie, bez pieniędzy, z długami i w cholernej depresji
                        • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:52
                          To prawda, że potrzebny Ci adwokat, w dodatku dobry. Czy ten do którego się
                          zwróciłaś jest jakos sprawdzony?
                  • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 09:33
                    mayenna napisała:

                    > Masz prawo do alimentów na syna.


                    Nie ma. Bo syn ma 18 lat. I to on może wystąpić
                    ale nie musi o te alimenty.

                    Na razie mąż uciekł od żony a wy wyciągacie sprawy
                    finansowe. GDZIE napisała, że uchyla się od łożenia
                    na syna?
                    • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 09:45
                      Uchyla się od wszelkiej odpowiedzialności za rodzinę. Zostawił nas bez środków
                      do życia i z ogromnymi długami. Zadłużone mieszkanie, zajęte konto przez US i
                      ZUS wzięte 5 kredytów bez mojej wiedzy. Czy to jeszcze mało?
                      • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 10:20
                        olgucha_3 napisała:

                        > Uchyla się od wszelkiej odpowiedzialności za rodzinę. Zostawił nas bez środków
                        > do życia


                        Rodzinę stanowi wasza trójka: ty 42 letnia a zatem dorosła kobieta i on, dorosły mężczyzna, i wasz pełnoletni syn - ok, uczący się. Ale nie rozumiem, dlaczego piszesz, że zostawił was bez środków do życia. Nie chcesz chyba powiedzieć, że dotąd żyłaś na jego koszt przy jednym dorosłym dziecku, sama mając dziś 40 z okładem?



                        >i z ogromnymi długami. Zadłużone mieszkanie, zajęte konto przez US i
                        > ZUS wzięte 5 kredytów bez mojej wiedzy. Czy to jeszcze mało?



                        Długi, w tym mieszkaniowe, razem będziecie spłacali jako małżeństwo, rozdzielności majątkowej zapewne nie macie. Co do tego mają ew. alimenty na ciebie, o których tu była mowa?

                        W ogóle nie potrafię zrozumieć (w zakresie jakiejś normalności), że kobieta jeszcze nie stara, z dorosłym dzieckiem pisze coś takiego jakby miała 5 małych dzieci wkoło, że zostawił bez środków itd. To jest nie do pojęcia dla mnie jeśli ludzi traktować jako jednostki normalne a nie jakieś ułomne ze względu na płeć.

                        Są trzy osoby dorosłe: ty, mąż, syn.

                        Sprawy finansowe z mężem załatwiacie między sobą.

                        O alimenty na siebie od męża I OD CIEBIE może wystąpić wasz pełnoletni syn - takie chore prawo.

                        Co tu więcej wić? Jeśli dotąd nie pracowałaś to pora zabrać się do pracy. Poza tym pogadać z kimś, komu się ufa, zna od lat. Nie rozkręcać w sobie poczucia winy, droga to donikąd na dłuższą metę.
                        • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:25
                          Dziwi mnie Twoja napastliwość wobec mojej osoby. Nie pracowałam dlatego, że mój
                          mąż uznawał tylko taki model rodziny, w którym kobieta zajmuje się domem,
                          sprząta, pierze, prasuje, gotuje i czeka wieczorem na męża z kolacją. Tak wybrał
                          i o to zawsze mnie prosił, żebym była w domu bo tak będzie lepiej. Zakochana i
                          zapatrzona w niego, robiłam to co chciał. Nie wiń mnie teraz za to, że w kilka
                          dni po jego odejściu nie potrafię poszukać sobie pracy, bo ja nie potrafię w tej
                          chwili nic. Widzę, że lubisz kopać leżącego, więc kop mnie już jest wszystko
                          jedno. Pozdrawiam.
                          • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 10:48
                            olgucha_3 napisała:

                            > Dziwi mnie Twoja napastliwość wobec mojej osoby.



                            Mnie cały czas zadziwiają takie kobiety, które "poświęcają się" dla rodziny, w rzeczywistości żyją na koszt męża. Ale jeszcze bardziej dziwią mnie mężczyźni, którzy ulegają takim kobietom i godzą się na bycie wołem roboczym. Takie zachowania powinny być publicznie piętnowane - wygodne życie na cudzy koszt.




                            > Nie pracowałam dlatego, że mój
                            > mąż uznawał tylko taki model rodziny, w którym kobieta zajmuje się domem,
                            > sprząta, pierze, prasuje, gotuje



                            Czyli robiłaś to, co KAŻDA I KAŻDY. Tyle że ci każdy i każda jeszcze pracują i ZARABIAJĄ. A śpiewka "on chciał" to między bajki włożyć smile

                            Masz 42 lata, dziecko jest dorosłe - nie licz zatem, że sąd, jeśli w ogóle, wyciągnie z kieszeni męża tyle, byś dalej mogła wieść to wygodne, "pełne poświęceń" życie. Do emerytury jeszcze trochę masz i poznasz smak pracy, a panie na tym forum od ręki wyszukają ci pracę za 8-10 tysięcy do ręki smile
                            • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:59
                              A mnie nieodmiennie dziwią mężczyźni, którzy ustawiają żony w roli służących, a
                              potem zostawiając je, nie mają za punkt honoru zadbac chociaż o ich materialny
                              byt, co w takiej sytuacji jest ich psim obowiązkiem.
                              • sonia_30 Re: Zdrada 28.06.10, 11:26
                                Interesujące... Mnie za to nieodmiennie dziwią kobiety które w roli
                                służącej dają się ustawić.. szczególnie takie które mają dzieci.
                                • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 11:34
                                  Dwudziestokilkuletnie kobiety RACZEJ już się nie dają tak ustawiać; ale
                                  kobiety (część przynajmniej)około czterdziestki jeszcze uważają to za normę,
                                  bo tak były wychowywane. Poza tym- "służba" to nic nowego, bo kiedyś taki
                                  model małżeństwa przeważał; novum stanowi brak lojalności i
                                  odpowiedzialności posiadacza takiej służącej.
                                  • sonia_30 Re: Zdrada 28.06.10, 12:09
                                    Nie no nie przesadzaj... gdyby autorka wątku miała ok 60-tki, to
                                    może i rzeczywiście, ale nie 40 z małym hakiem. Za to "brak
                                    odpowiedzialności i lojalności posiadacza" to nie novum a norma
                                    właśnie.
                                    • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 12:19
                                      I normą powinno byc, że pan poniesie konsekwencje.
                                      Sama znam wiele rodzin, w wieku 50-30, gdzie kobieta nie pracuje zawodowo, tylko
                                      zajmuje się domem. MAją święte prawo wybrac wspólnie taki model i nie ma powodu
                                      ich oceniac. NAtomiast na tym, kto zobowiązał się do utrzymywania rodziny, ciążą
                                      bardzo konkretne obowiązki, i tyle.
                                      PAństwo które trąbi na temat wartosci rodziny, życia niepoczętego etc. ma też
                                      święty obowiązek zadbac o dopełnienie tych obowiązków przez szanownych patriarchów.
                                    • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 15:32
                                      No niestety, z moich obserwacji wynika, że część moich znajomych jest
                                      odmiennego zdania- co widać w ich małżeństwach.
                                      Novum, bo to wynalazek tego pokolenia, a nie poprzedniego wink
                                • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 12:06
                                  JA też ich nie rozumiem, ale jeśli małżeństwo umawia się na taki podział ról, to
                                  mąż bierze na siebie odpowiedzialnosc za byt żony do końca zycia. A jeśli tego
                                  nie pojmuje, jest żalosnym chłystkiem.
                                  "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało."
                                  • sonia_30 Re: Zdrada 28.06.10, 13:24
                                    Hmm.. stwierdzenie "Tak byłam kurą domową i jeszcze raz powtarzam,
                                    bo tak chciał mąż!" niespecjalnie idzie w parze z tym co piszesz o
                                    umowie, bo takowej raczej nie było, był dyktat... a te jak wiadomo
                                    zazwyczaj kończą się smutno.
                                    • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 13:49
                                      Znam pania, która w rok po slubie zdecydowała sie na rozwód, bo małżonek
                                      zażądał, by przerwała studia i została "prawdziwą żoną". Zapewne po niej ożenil
                                      się z taką "prawdziwą".
                                      Jestem w stanie wyobrazic sobie, ze młoda, zakochana kobieta, bardzo pragnąca
                                      byc zoną i matką, zgadza się na taki układ, nawet jeśli chciałaby pracowac.
                                      Przyjmuje model małżeństwa oczekiwany przez męża. Moze to byc za obopólną zgodą
                                      - moze się zdarzyc, ze zgoda jest przez męża wymuszona. Ale to nie zmienia
                                      sytuacji, na odwrót, jeszcze bardziej zobowiązuje go do zapewnienia bytu zonie.
                                      Ja z przerażeniem i niesmakiem patrzę na ludzi, którzy stwierdzają "stac nas na
                                      to, by zona nie pracowała" - bo praca zawodowa nalezy w mojej rodzinie do
                                      najwyższych wartosci, od pokoleń. Z przerażeniem - bo tak zamozni ludzie powinni
                                      byc elitą, mają nadwyżki, więc niepracująca zawodowo żona mogłaby parac się
                                      sztuką, polityką, działalnoscią społeczną - a nie byc po prostu gosposią. To
                                      model chyba wiejski lub proletariacki.
                                      Ale jak już się taki model wybrało, to trzeba o towarzyszkę swego zycia dbac,
                                      nawet , a moze tym bardziej, jeśli się ją wymienia na młodszy model.
                                      • tricolour Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 14:12
                                        Byłoby całkiem dobrze gdyby małżonek (mąż, ale także odchodząca kobieta do
                                        innego faceta) miał tyle odpowiedzialności, by dzielić się swoimi dochodami z
                                        tym, którego opuszcza. Obawiam się, że dotyczy to tylko znikomego odsetka
                                        zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Zgadzam się z tym, że jednak tak być powinno.

                                        Nie zgadzam się głównie z tego powodu, że status domowej gosposi zabiera tejże
                                        partnerstwo w związku - już sama nazwa wskazuje pozycję w domu. Poza tym nie ma
                                        żadnego racjonalnego powodu, by mąż DALEJ dbał o byłą gosposią do końca jej dni,
                                        a ona nie odwdzięczała się. Nie można wymagać tylko od jednej strony gdy rozwód
                                        znosi pojęcie stron i ustanawia ODRĘBNOŚĆ.
                                        • mayenna Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 18:23
                                          Partnerstwo to właśnie tez akceptacja że ktoś tym kurem domowym być musi jeśli
                                          rodzina ma dzieci. Nie wiem czemu pani z kasy czy od sprzątania jest partnerem a
                                          żona pracująca w domu - nie...
                                          80% zawodów nie rozwija - to monotonne, męczące czynności, powtarzalne w pewnych
                                          cyklach.Jedyna różnica: są odpłatne.Mądre bycie w domu rozwija bardziej.
                                          Jednak osoba dorosła powinna być samodzielna, powinna móc się sama otrzymać i
                                          nie powinna zależeć od nikogo, chyba że ma na to ochotę. Nie wiem jednak jak to
                                          pogodzić z rodzicielstwem.
                                      • sonia_30 Re: Zdrada 28.06.10, 14:34
                                        Ale oczywiście że TRZEBA i ja z tym nie dyskutuję. Ale życie plecie
                                        się różnie i dobrze byłoby mieć to na względzie - dziś może być
                                        pięknie i kolorowo a za 5 lat barwy mogą zblaknąć, partner okazać
                                        się kanalią, nie wspominając o wypadkach losowych.
                                  • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 13:28
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > JA też ich nie rozumiem, ale jeśli małżeństwo umawia się na taki podział ról, t
                                    > o
                                    > mąż bierze na siebie odpowiedzialnosc za byt żony do końca zycia.




                                    SEDNEM jest to, że oni NIE umawiają się!
                                    To kłamstwo powtarzane i jest ono odydne.

                                    Równie dobrze można twierdzić, że mąż z żoną
                                    umówili się, że on ją będzie lał. No mogli się
                                    tak umówić?

                                    Jeśli tak - pani albo jest maso albo on "się umówił"
                                    a ona to potulnie zaakceptowała.
                                    • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 13:48
                                      tautschinsky napisał:
                                      > SEDNEM jest to, że oni NIE umawiają się!
                                      > To kłamstwo powtarzane i jest ono odydne.
                                      >

                                      Jasne. I dlatego panu nie odpowiada taki leń w domu, więc wnosi od razu o
                                      rozwód, tak?
                                      • sonia_30 Re: Zdrada 28.06.10, 13:51
                                        Jak to nie odpowiada? Bardzo Panu odpowiada smile
                                        • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 15:34
                                          Więc (smile ) niech nie chrzani o tym, jak to pani na panu wymusiła taki
                                          porządek wink))
                                    • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 13:55
                                      Mam w najbliższej rodzinie przykład takiej umowy. Przez całe lata sądziłam, że
                                      to wybór żony, potem okazało się, że co najmniej w tym samym stopniu męża.

                                      Czasem to nie jest wybór wprost, tylko niewinne stwierdzenie: nie chcę pani do
                                      sprzątania, nie życzę sobie, żeby ktoś obcy mi chodził po domu. Żeby ktos obcy
                                      chował moje dzieci. Etc.
                              • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:26
                                nangaparbat3 napisała:

                                > A mnie nieodmiennie dziwią mężczyźni, którzy ustawiają żony w roli służących, a
                                > potem zostawiając je, nie mają za punkt honoru zadbac chociaż o ich materialny
                                > byt, co w takiej sytuacji jest ich psim obowiązkiem.

                                Dokładnie.
                                A w sumie sporo też winne chore prawo polskie - choćby składki emerytalne
                                wypracowane w okresie małżeństwa powinny iść pół na pół na konta obojga małżonków.
                                • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 12:08
                                  Państwo polskie potrafi jedynie sadzic puste dyrdymały na temat wartości
                                  rodziny. I nie ma znaczenia, która opcja rządzi.
                                • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 14:07
                                  a1ma napisała:

                                  > A w sumie sporo też winne chore prawo polskie - choćby składki emerytalne
                                  > wypracowane w okresie małżeństwa powinny iść pół na pół na konta obojga małżonk
                                  > ów.


                                  Chore to by dopiero było wtedy. Mąż zarabia 7 tysięcy lub więcej,żona 1200 lub jak ta z wątku ZERO, ale składki na pół - cudowny sposób na pasożytniczy tryb życia dla jednej ze stron smile

                                  • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 14:10
                                    Rozwiązaniem jest rozdzielność majątkowa.
                                    Jeśli zarobki trafiają do wspólnej puli i tworzą wspólny majątek, to moim
                                    zdaniem to samo powinno dotyczyć składek emerytalnych.
                                    • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 14:17
                                      a1ma napisała:

                                      > Rozwiązaniem jest rozdzielność majątkowa.



                                      Na rozdzielczość majątkową i osobne konta
                                      parcie mają kobiety, które są samodzielne
                                      i dobrze zarabiają. Nie przejawiają tego
                                      samego zainteresowania kobiety zarabiające
                                      średnio, mało lub wcale. Pośród tych pracujących
                                      ale zarabiających stosunkowo niewiele jest dość
                                      powszechne przekonanie, że mąż pracuje na rodzinę,
                                      a ona na siebie czyli swoje wydatki prywatne.
                                      • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 15:05
                                        tautschinsky, czy Ty mógłbyś choć raz trzymać się tematu?

                                        Co ma do tego fakt, kto ma, a kto nie ma parcia na rozdzielność majątkową?
                                        Wystarczyło, żeby pan mąż postawił sprawę jasno 20 lat temu, zamiast trzymać
                                        sobie w domu darmową gosposię i kucharkę nie robił kobiecie złudzeń, że tak
                                        będzie na zawsze - 20 lat temu pewnie miała inną pozycję na rynku.
                                        Jeśli nie postawił, to teraz poniesie konsekwencje, trudno.
                                        • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 16:31
                                          a1ma napisała:

                                          > tautschinsky, czy Ty mógłbyś choć raz trzymać się tematu?
                                          > Co ma do tego fakt, kto ma, a kto nie ma parcia na rozdzielność majątkową?



                                          Przecież TO TY napisałaś o tym, a ja tylko się odniosłem smile



                                          a1ma napisała:

                                          > Rozwiązaniem jest rozdzielność majątkowa.




                                          > Wystarczyło, żeby pan mąż postawił sprawę jasno 20 lat temu, zamiast trzymać
                                          > sobie w domu darmową gosposię i kucharkę nie robił kobiecie złudzeń, że tak
                                          > będzie na zawsze - 20 lat temu pewnie miała inną pozycję na rynku.
                                          > Jeśli nie postawił, to teraz poniesie konsekwencje, trudno.


                                          Po pierwsze nie wiesz, jak to było 20 lat temu. I dzisiaj zdarzają się "histeryczki", które mordę drą, że do pracy nie "pudom", bo mama nie pracowała i babcia nie pracuje, i siostra nie pracuje.

                                          Darmowej gosposi to on bynajmniej nie miał!
                                          Przez te 20 lat dobrze jej płacił za to gotowanie,
                                          pranie itd. dając jej utrzymanie. Ponadto pani chyba
                                          też dla siebie prała, gotowała, i dla wspólnego dziecka. Czy pani gotowała wystawnie dla męża a sama zjadała odpadki ze stołu cicho siedząc w kuchni nocą? Chyba jednak tak nie było. Pani ładnie się ustawiła. Do pewnego czasu jej plan dział wyśmienicie. Do pewnego czasu.

                                          A jakie on konsekwencje poniesie? Fantazjujesz. To jest myślenie życzeniowe. Kobieta ma zaledwie 42 lata,
                                          jest zdrowa (choć w sądzie pewnie się okaże, że jest chodzącym wrakiem wink, dziecko już jest dorosłe, więc nie potrzebuje opieki. A mąż chyba słabo przędzie skoro ma tyle długów i kolejne dziecko w drodze, którego utrzymanie będzie kosztować. No powiedz, ile - jeśli już - sąd przyzna alimentów na taką kobietę w takiej a nie inne sytuacji? 100 złotych, 200? Nic nie wiemy o zarobkach męża, jego dochodzie, ale długi nie rokują zbyt dobrze. A najważniejsze - pani jest zdrowa i na tyle młoda, że sąd pogna ją do pracy.
                                          • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 16:48
                                            Wybacz, ale ja jednak wolę powstrzymać się od oceniania ich życia razem, bo o
                                            tym autorka pisze mało, co było, to było.

                                            Ale na dziś: facet okazał się świnią, pani najrozsądniej zrobi, jak pójdzie do
                                            pracy i tylko z dzieckiem problem, bo tutaj nie przyznam Ci w życiu racji wink
                                            Alimenty na dziecko należą się jak psu zupa. Alimenty na żonę - wątpliwe, może
                                            czasowo (na okres kilku miesięcy), bo jednak po takim zasie bezczynności
                                            zawodowej może być trudno.

                                            Istotne jest jeszcze moim zdaniem, na jakim poziomie żyła ta rodzina. Bo jeśli
                                            pan zarabiał 20 tys. miesięcznie, to uważam, że mógłby jednak zabezpieczyć żonę,
                                            żeby nie musiała tak od razu iść na kasę do supermarketu, dać jej chwilę na
                                            jakieś dokształcenie się, poszukanie pracy. Ale jeśli to był raczej poziom
                                            średniej krajowej lub niższy - to niestety, nie ma zmiłuj, trzeba się wziąć do
                                            pracy zarobkowej. Choćby i gosposi, tym razem u obcych ludzi.
                                      • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 15:38
                                        tautschinsky napisał:


                                        > Na rozdzielczość majątkową i osobne konta
                                        > parcie mają kobiety, które są samodzielne
                                        > i dobrze zarabiają.

                                        A dlaczego nie mężczyźni?
                                        • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 16:08
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > tautschinsky napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Na rozdzielczość majątkową i osobne konta
                                          > > parcie mają kobiety, które są samodzielne
                                          > > i dobrze zarabiają.
                                          >
                                          > A dlaczego nie mężczyźni?
                                          >

                                          Bo przecież mężczyźni, zdaniem tautschinskiego, na czas małżeństwa pozbawieni są
                                          wolnej woli i możliwości decydowania o własnych finansach, zaślepia ich chuć
                                          względnie pęta wredna jędza, która wysysa z nich ostatnie soki - i jak taki
                                          biedny miś ma myśleć o tak skomplikowanych rzeczach, jak rozdzielność? Przecież
                                          on ledwo dyszy przygnieciony chomątem i smagany przez pazerną żonkę biczem, żeby
                                          pracował szybciej i wydajniej. Dopiero po rozwodzie - wtedy to owszem, miś
                                          oddycha, zrzuca okowy, oddycha pełną piersią i wyszarpuje wrednej żmii z paszczy
                                          swoją krwawicę.
                                          • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 16:54
                                            a1ma napisała:

                                            > Bo przecież mężczyźni, zdaniem tautschinskiego, na czas małżeństwa pozbawieni s
                                            > ą
                                            > wolnej woli i możliwości decydowania o własnych finansach, zaślepia ich chuć



                                            Chuć również, ale przede wszystkim to głupie poczucie obowiązku i przekonanie,
                                            wpajane od dziecka i społecznie wychwalane - że mężczyzna nie płacze, musi
                                            zacisnąć zęby, jest w końcu mężczyzną i to do niego należy utrzymanie rodziny. A
                                            co żona zarobi - to jej. Bo co to byłby za mężczyzna, który oczekuje od żony, by
                                            dokładała się do budżetu. Takie dziwadła się jeszcze zdarzają, w mniejszym lub
                                            większym stopniu.
                                            • panda_zielona Re: Zdrada 28.06.10, 17:33
                                              A kto Ci Tautschinsky tak w rozum napluł.Już dawno minął mit
                                              mężczyzny twardziela.A skoro autorka pisze,że wspólnie z mężem
                                              uzgodnili-on zarabia,ona prowadzi dom i wychowuje dziecko,a facet
                                              chce się teraz wymiksować tanim kosztem.

                                              > Chuć również, ale przede wszystkim to głupie poczucie obowiązku i
                                              przekonanie,
                                              > wpajane od dziecka i społecznie wychwalane - że mężczyzna nie
                                              płacze, musi
                                              > zacisnąć zęby, jest w końcu mężczyzną i to do niego należy
                                              utrzymanie rodziny.
                                              > A
                                              > co żona zarobi - to jej.


                                              Bo co to byłby za mężczyzna, który oczekuje od żony, b
                                              > y
                                              > dokładała się do budżetu. Takie dziwadła się jeszcze zdarzają, w
                                              mniejszym lub
                                              > większym stopniu.

                                              Za to ten mężczyzna może okradać wspólny budżet kupując kochance
                                              samochody,to zapewne z poczucia obowiązku tylko wobec kogo?się pytam.





                        • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 10:55
                          Wielu rzeczy jak widzę nie rozumiesz, za to zdajesz się rozumiec, że jedno z
                          małżonków bez wiedzy i zgody drugiego zadłuża rodzine w sposób kompletnie
                          nieodpowiedzialny, a potem sie wypisuje ze związku.
                          Tego ja nie rozumiem.
                        • only.elvie Re: Zdrada 28.06.10, 12:01
                          tautschinsky napisał:
                          > Facet odszedł, nie ma go. Jest dorosły, ta kobieta
                          > też, a na dodatek dziecko to już 18letni facet
                          (...)
                          > Rodzinę stanowi wasza trójka: ty 42 letnia a zatem dorosła kobieta i on, dorosł
                          > y mężczyzna, i wasz pełnoletni syn - ok, uczący się

                          Jak kobiecie radzą wystąpienie o alimenty to 'facet odszedł, radź se sama'. Natomiast jak trzeba spłacać długi przez pana zaciągnięte to nagle jest 'rodzina', która ma te długi spłacać!

                          Ot te podwójne standardy Tałczyńskiego wink
                          • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 13:25
                            only.elvie napisała:

                            > Jak kobiecie radzą wystąpienie o alimenty to 'facet odszedł, radź se sama'. Nat
                            > omiast jak trzeba spłacać długi przez pana zaciągnięte to nagle jest 'rodzina',
                            > która ma te długi spłacać!
                            >
                            > Ot te podwójne standardy Tałczyńskiego wink



                            No chwila. Na majątek PRACOWAŁ tylko mąż. Pani
                            kisiła się w domu, nie hańbiąc się pracą zarobkową,
                            ale w sądzie będzie podział pół na pół. Takie prawo,
                            złe, ale biorę to pod uwagę. A więc pani dostanie połowę z tego, co mąż zarobił (mieszkanie, dom czy co tam mają), a więc co - majątek 50/50 a długi powstałe w gospodarstwie domowym mają obciążać tylko męża?

                            A ty piszesz o podwójnych standardach, udało ci się smile
                            • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 13:46
                              tautschinsky napisał:


                              >
                              > No chwila. Na majątek PRACOWAŁ tylko mąż. Pani
                              > kisiła się w domu, nie hańbiąc się pracą zarobkową,
                              > ale w sądzie będzie podział pół na pół.

                              Etam. Wystarczy policzyć pani tak, jakby pracowała na etacie gosposi
                              domowej. Przecież gdyby poszła do pracy, to ktoś musiałby się zająć domem.
                              A tak zaoszczędzili- pani nie musiała np. wydawać na kostiumy do pracy,
                              bilety/ paliwo na dojazd, lepsze kosmetyki, częstsze wizyty u kosmetyczki,
                              więcej par obuwia (pora roku, spodnie/ spódnica) itp.
                              Wtedy by się okazało, że droższy był wariant powrotu pani do pracy.
                              No chyba, że twoim zdaniem, pani psim obowiązkiem jest prowadzić dom
                              (tj.kosić się w domu)- bez względu na to, czy pracuje zawodowo (tak, jak
                              pana psim obowiązkiem jest odpoczynek po- wiadomo- ciężkiej pracy
                              zawodowej).
                              Pisałam kilka razy i napisze raz jeszcze- praca nieodpłatna nie jest
                              doceniana- to z tego powodu panie bezwzględnie muszą pracować zawodowo, a
                              prowadzenie domu powierzyć innej osobie- odpłatnie, bo nikt za darmo
                              harować w domu nie będzie. Albo brak czystych, uprasowanych koszul,
                              podanego pod nos obiadku, albo odpłatna pomoc domowa.


                              a więc co - majątek 50/50 a długi powstałe
                              > w gospodarstwie domowym mają obciążać tylko męża?

                              Długi na kurwiszona są długami z tytułu utrzymywania gospodarstwa
                              domowego? O ja pitolę.
                              • to.ja.kas Re: Zdrada 28.06.10, 16:16
                                Ja pracuję i nie mam gosposi, a jak mieszkałam z mężem mimo iż stać nas było tez
                                gosposi nie mialam, dodatkowo wychowywałam małe dziecko.
                                Praca kobiety nie oznacza, ze w domu musi sie pojawić gosposia której się płaci.
                                Tak jak praca męża w charakterze marynarza nie oznacza, że w łózku męża
                                zastępuje zawodowy kochanek.

                                Niemniej uważam iż teraz Autorka wątku powinna starac sie uspokoić.
                                I ze względu na siebie i syna. Nie jest sama a jej zachowanie załamuje jej dziecko.
                                Musi stanąć na nogi, zacząć myślec i działać.
                                Wbrew temu co uważa Tauczyński powinna w tym okresie jaki jest teraz
                                zabezpieczyc byt swój i syna. Czyli sprawa o alimenty i zaspokajanie potrzeb
                                rodziny, podział majątku i niestety czas iść do pracy. jestem raptem pięć lat
                                młodsza od autorki watku, tez mam 18 letnie dziecko i kilkanascie lat
                                doświadczenia zawodowego. A był okres w moim zyciu kiedy moglam sobie na brak
                                pracy pozwolić. Pięknie bym teraz wyglądała.
                                JESLI (podkreślam: JESLI) brak doswiadczenia zawodowego Pani jest wynikiem
                                RZECZYWISTEJ umowy miedzy małżonkami cóż, mąż powinien teraz pomóc zonie
                                odnaleźć się na rynku pracy i zaspokajać potrzeby rodziny.

                                Nie ma co sie dziwić...taki ejest życie, ze ludzie sie rozstaja albo umierają. I
                                co wtedy?
                                Jeśli mąż bedzie dalej opłacał "gosposię" może to wyglądac mało sprawiedliwie bo
                                "gosposia" już swiadczyc usług na rzecz męża nie bedzie, a syn jest na boga
                                dorosły. W tym czasie można było się doktoryzować a nie tylko kształcic,
                                pracowac w fundacjach, robic coś pozytecznego co moze nie dawało pieniedzy,
                                etatu ale dałoby jakies doswiadczenie zawodowe.

                                Kobiety, jesli zgadzacie sie na model on pracuje ja w domu, pomyslcie o sobie.
                                Zabezpieczajcie sie jakos. Inaczej koniec małzeństwa to nie tylko emocjonalna
                                pustka ale też katastrofa ekonomiczna.
                      • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 10:49
                        Mogłabyś starać się o adwokata z urzędu, ale odradzam.
                        Będzie dążył do szybkiego zakończenia sprawy i pobrania należności
                        (od państwa)która mu przysługuje za prowadzenie sprawy.
                        Jeśli natomiast dobry prawnik udzieli Ci rad -jakie dowody, ile,
                        żeby sprawa nie ciągnęła się miesiącami i wszystko było jasne dla
                        sądu(zapisuj sobie wszystko o czym mówi) to Twoje koszty mogą
                        zamknąć się w niedużej kwocie- a to jest dla Ciebie teraz
                        najważniejsze.
                        Jeśli natomiast Twój mąż mając świadomość swojej winy i to z czym
                        się to wiąże, weźmie adwokata, to możesz nie dać rady. Ja w takiej
                        sytuacji zastanawiałabym się nad pożyczką, którą potem będziesz
                        miała jak spłacić.
                      • sauber1 Re: Zdrada 28.06.10, 11:14
                        olgucha_3 napisała:

                        > Uchyla się od wszelkiej odpowiedzialności za rodzinę. Zostawił nas bez środków
                        > do życia i z ogromnymi długami. Zadłużone mieszkanie, zajęte konto przez US i
                        > ZUS wzięte 5 kredytów bez mojej wiedzy. Czy to jeszcze mało?

                        Muszę Cię pocieszyć miałem podobna sytuację, mija 10 lat i już jestem na
                        prostej, zostało mi trochę ponad trzy lata spłaty po 1800 zł miesięcznie i też
                        alimentów na dzieci nie widzę, choć jak media donoszą ex opływała w milionach i
                        ma coraz więcej przedziwnych problemów, które dzięki Bogu już mnie nie dotyczą smile
                      • zmeczona100 Olgucha, 28.06.10, 11:30
                        olgucha_3 napisała:

                        > Uchyla się od wszelkiej odpowiedzialności za rodzinę. Zostawił nas bez
                        środków
                        > do życia i z ogromnymi długami.

                        Wystąp o zabezpieczenie potrzeb rodziny, a syn (Ty z jego upoważnienia)- o
                        alimenty na siebie. A jak chce rozwodu, to niech sam złoży pozew.

                        Zadłużone mieszkanie, zajęte konto przez US i
                        > ZUS wzięte 5 kredytów bez mojej wiedzy. Czy to jeszcze mało?

                        Kredyt, który wziął na siebie, bez Twojej wiedzy, Ciebie nie powinien
                        interesować i nie masz obowiązku, aby go spłacać.
                    • mayenna Re: Zdrada 28.06.10, 10:31
                      Napisała, że jest bez środków do życia i dzieli długi męża.
                      W imieniu syna o alimenty może wystąpić matka.

                      Nie przyczepiłeś się do zabezpieczenia bytu rodziny czyli to akurat może zrobić.
                      Jak wykaże że płaci długi i musi utrzymać dom oraz dziecko to bedzie większa
                      kwota niż alimenty.
                      • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 10:53
                        mayenna napisała:


                        > W imieniu syna o alimenty może wystąpić matka.


                        Pod warunkiem, że on ją do tego UPOWAŻNI PISEMNIE.



                        > Nie przyczepiłeś się do zabezpieczenia bytu rodziny czyli to akurat może zrobić


                        Bo wiem jak to wygląda. Ale niech nie liczy na kokosy i życie jak w bajce. Powiedzcie, ile można ścierać kurze w domu, myć okna, mając 42 lata, 18letniego syna, i męża, który wieczorem wraca, więc po nim niewiele jest do sprzątania w dzień? Jeśli to nie jest wygodnictwo, czyste i wyrachowane, to czym ono jest?



                        > Jak wykaże że płaci długi i musi utrzymać dom oraz dziecko to bedzie większa
                        > kwota niż alimenty.


                        Od kiedy długi wlicza się w alimenty czy jakiekolwiek pieniądze na BIEŻĄCE zaspokojenie potrzeb rodziny?

                        Długi to ich małżeńska sprawa istotna przy podziale majątku.
                        • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:28
                          tautschinsky napisał:

                          > mayenna napisała:
                          >
                          > > W imieniu syna o alimenty może wystąpić matka.

                          > Pod warunkiem, że on ją do tego UPOWAŻNI PISEMNIE.

                          No - to chyba oczywiste.
                          Nie sądzę, żeby syn miał coś przeciwko temu, osiemnastolatek nie ma pojęcia, jak
                          poruszać się w prawie.
                          • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 11:33
                            a1ma napisała:

                            > Pod warunkiem, że on ją do tego UPOWAŻNI PISEMNIE.
                            >
                            > No - to chyba oczywiste.
                            > Nie sądzę, żeby syn miał coś przeciwko temu, osiemnastolatek nie ma pojęcia, ja
                            > k
                            > poruszać się w prawie.


                            Raczysz żartować? Chyba że piszesz o jakimś przygłupim osobniku. 18latek, który ma co nieco w głowie a nie jest tępym pożeraczem hot-dogów w tym wieku jest w dobrym liceum i od paru lat wie, co chce robić dalej. Można z nim porozmawiać o wszystkim. Niektóre rzeczy widzi inaczej niż 30,40,50latek, ale jeśli pojawia się problem w mig zasięga informacji i wie wszystko na ten temat. Mówię o sensownej osobie, 18letnim człowieku, a nie klonie.
                            • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:39
                              Wielu dorosłych kompletnie nie wie, jak poruszać się w sądzie, więc 18-latek tym
                              bardziej.
                              A jeśli chodzi o upoważnienie - żaden problem, to chyba standard, że matki
                              reprezentują w takich sprawach swoje dorosłe dzieci, nie widzę w tym nic
                              dziwnego. Również w tym, że alimenty na dorosłe dziecko przekazywane są do rąk
                              matki, jeśli to dziecko mieszka z matką i nie prowadzi odrębnego gospodarstwa.
                            • mayenna Re: Zdrada 28.06.10, 18:28
                              Nie dla każdego wizyta w sądzie i procesowanie się z ojcem o chleb jest szczytem
                              marzeń. Lepiej żeby jednak dziecko było poza tym. Dla ojca lepiej.
                      • nangaparbat3 Re: Zdrada 28.06.10, 11:01
                        Nawet jeśli syn jest pełnoletni? Jesteś pewna? Bo to by było bardzo dobrze.
      • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 09:19
        Nanga, podanie w wątpliwość:
        „Jeśli Twoja historia jednak jest prawdziwa..”
        Utwierdzanie innej osoby w drugim wątku że posiadanie szalupy
        ratunkowej jest rzeczą normalną (bo może zdarzyć się najgorsze) jest
        podejrzliwością.
        A to co zarzucasz autorce:
        „Bo kim jest osoba...
        która szpieguje, obwąchuje, grzebie w brudach?”
        jest dla mnie trochę za daleko posuniętym komentarzem.
        Autorka po kilkunastu latach zorientowała się że mąż ją zdradza(i
        nie od dziś) była naiwna, teraz sama chce się upewnić że wierzyła mu
        bezpodstawnie i sięga po dowody, nie pyta go bo usłyszałaby kłamstwo
        w które by zapewne uwierzyła by żyć dalej w iluzji.
        • sauber1 Re: Zdrada 28.06.10, 11:38
          Bardzo ładnie, że tu poruszono dość istotną sprawę roli w związkach. Sam też
          kiedyś postawiłem sobie za sprawę honoru, by moja kobieta żyła w dobrobycie w
          wielkim poszanowaniu i tak było, ale bywa że uczeń przerasta mistrza i mnie też
          ten problem dotknął.
          W miarę polepszania się bytu i pięknych realizacji, do dziś uważam słusznych
          zamierzeń, zaczęło się pojawiać wielkie zainteresowanie innymi kulturami,
          religiami , choć to dla mnie dość nieistotny problem, ale potem wymiana myśli,
          nadmierność pozytywnego myślenia i szukanie innych sposobów na życie przerodziło
          się w efekcie w gigantyczne chciejstwo i coś nad czym już zapanować nie było
          możliwym. Dziś myślę że nie było by głupim rozpisać regulamin wewnętrzny
          związku, zakresem obowiązków i praw i ścisłe tego przestrzeganie! Pomyślicie, że
          stuknięty jestem, ale zastanówcie się na ile mogę mieć racji ?
          Powtarzać tu pewnych już wcześniej zamieszczanych sytuacji nie chcę się bo komu
          by chciało się czytać tasiemce.
          A co do zdrad to wiem że częściej się zdarzają niż by nam wydawać się mogło i
          dobrze jak my, ale nie daj Panie jak mam ktoś przyprawia rogi - prawda ?wink
          • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 11:48
            Ale po co zaraz regulaminy? Nie prościej przestrzegać jednej, jedynej
            zasady : "To, co robię, ma służyć rodzinie". Nie mnie, nie interesom
            państwa/ szefowi/ sąsiadom, tylko rodzinie- wspólnocie kilku osób.

            Od 14 lat obserwuję małżeństwo mojej siostry- wzajemne zaufanie to u nich
            podstawa; siostra nie podważa nigdy decyzji, działań szwagra, bo wie, że
            to, co jej mąż wymyślił/ zrobił/ zamierza zrobić jest korzystne dla nich
            wszystkich. Z tym, że on jest mądrym, rozsądnym człowiekiem.
        • zmeczona100 Re: Zdrada 28.06.10, 11:43
          Szalupa ratunkowa świadczy o rozsądku; z naiwności wyrasta się wraz z
          wiekiem (doświadczeniem).
          Niezmiernie, za każdym razem mnie dziwi jedno- że zdradza, to niedobrze,
          ale, że zdradzana szuka dowodów, to już źle, niedobrze, niemoralnie, bez
          zasad. Goowno prawda- jeśli ktoś postępuje nieuczciwie, automatycznie
          otwiera taką możliwość innym- wobec własnej osoby. Czym innym jest
          szpiegowanie, sprawdzanie komórki, maili itp. ot, tak sobie, aby sprawować
          "czujność", a czym innym są te czynności wtedy, gdy podejrzenia nie są
          wytworem wrodzonej podejrzliwości i braku zaufania, tylko określonych
          faktów.
          W życiu nie przyszło mi do głowy sprawdzanie jeszczemęża wtedy, gdy
          (wydawało mi się, że) było OK; dopiero, kiedy szukałam dowodów (bo to się
          liczy dla sądu), przejrzałam to i owo, bo wiedziałam, co tam znajdę.
    • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 11:48
      Boli okropnie jak czytam niektóre wypowiedzi. Tak byłam kurą domową i jeszcze
      raz powtarzam, bo tak chciał mąż!!! On robił karierę, ja na jego rzecz
      zrezygnowałam ze swojej. Jemu zależało na wypielęgnowanym domu, obiadach,
      czystych koszulach i uśmiechniętej zawsze super wyglądającej żonie. Nie byłam
      darmozjadem jak tu niektórzy próbują mi zarzucić!!! Praca w domu i do pewnego
      momentu opieka nad dzieckiem też jest PRACĄ!!!. Co do studiów syna to dawno
      wiedział, że będą to studia dzienne i nie protestował a wręcz pochwalał. Nie
      szastałam kasą męża na lewo i prawo. Kiedy związał się z tą drugą wyprowadził
      wszystkie pieniądze z konta i do tego zaciągał kredyty. Znam tamtą kobietę. Dla
      niej najważniejsza jest kasa i kariera. Sądzę, że nie wie o tym że jej nowy
      partner jest tak na prawdę gołodupcem bo ma koszmarne długi. Ponadto panienka
      znana jest z tego że zmienia facetów jak rękawiczki, więc nie wróżę przyszłości
      temu związkowi. Oczekuję na kolejne kopy i policzki od forumowiczów. Jesteście
      niektórzy idealni, aż się zastanawiam co robicie na forum o rozwodach bardziej
      do Was pasuje forum o aniołach w ludzkim ciele.
      • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 11:52
        olgucha_3, nie przejmuj się tym ujadaniem.
        Zostałaś podle skrzywdzona i masz prawo być wściekłą.
        Ale masz też prawo alimentów na dziecko, możesz też wnioskować o alimenty dla
        siebie.
        Jak już ochłoniesz, to przemyśl wszystko spokojnie, rozważ to w swoim sumieniu i
        jeśli uznasz, że tylko mąż zawinił - nie zgadzaj się na rozwód inaczej, niż z
        jego wyłącznej winy.
        Trzymaj się.
    • z_mazur Tautschinsky 28.06.10, 13:32
      Abstrahując od poglądów, na tym forum obowiązuje coś takiego jak
      empatia, której Ci totalnie brakuje. Powoli zaczynam Cię traktować
      jak trolla.
      • zmeczona100 Re: Tautschinsky 28.06.10, 13:48
        Wreszcie!
      • tautschinsky Re: Tautschinsky 28.06.10, 13:50
        z_mazur napisał:

        > Abstrahując od poglądów, na tym forum obowiązuje coś takiego jak
        > empatia, której Ci totalnie brakuje. Powoli zaczynam Cię traktować
        > jak trolla.



        Empatii mi nie brakuje. Jedynie tyle, że ja odczuwam ją dla drugiej strony - dla tej, którą chce się skubać.

        Tutaj mamy kobietę w średnim wieku, która zdaje się być zdziwiona, że czymś chorym jest NIE PRACOWANIE.

        W innych wątkach, choćby o małozarabiającym, to empatii najwyraźniej brakowało kobietom, które człowieka w kryzysie miały głęboko w d i szczuły założycielkę tematu, by ta go ZNISZCZYŁA jeszcze
        większymi alimentami, ponad miarę jego możliwości.

        Więc o empatii mi nie pisz, bo jeśli komuś tu jej brakuje to 99% kobiet tu piszących. W głowie mają tylko własny interes i pogardę dla drugiej strony!
        • kowalka33 Re: Tautschinsky 28.06.10, 14:22
          Dzisiaj u nas gorąco-jestem lekko załamana ale w tej dyskusji niestety przyznaję
          Tauczyńskiemu rację. jesli mieliscie długi mąż zaciagał kredyty to musiałaś
          wiedziec o tym , wiedzieć że sytuacja jest trudna. Jesli nie wiedziałaś to
          mozesz sie na to powołać i na zobowiązania męża wynikające z brania kredytów
          określonej wysokosci mozesz walić. Nie wiem jaką karierę robił twoj stary ale
          skoro zakonczyła sie długami to chyba nie rozbłysła jak gwiazda....wiesz teraz
          mi nie uwierzysz ale naprawdę myslę ze moze cie spotkało cos dobrego-musisz sie
          ruszyć, ruszyc cztery litery do pracy, załatwiać kupe spraw. A syn cóż w życiu
          są różne sytuacje , nie zawsze jest przecież z górki.nie wiem gdzie mieszkasz
          ale może w miescie akademickim albo obok niego , syn mogłby dojeżdzać , dorabiać
          w weekendy nawet mcdonaldzie. Co to za hańba poza poczuciem dumy że samemu cos
          sie osiagnęło, mimo trudnosci , moze tez pojechać na rok za granice trochę
          zarobić, może pójsc do wojska na tkzw. zawodowego , moze zdawać do szkół
          wojskowych bo tam za nauke i utrzymanie nic sie nie płaci , toz to nie koniec
          swiata. Nie zostawił cie maz , gdy masz lat 60 tylko ledwo 40, mozesz pójśc sie
          uczyć , zdobyc nowy zawód, mozecie w koncu kopnać męża w dupę i pojechać oboje
          za granicę, w końcu syn moze studiować , niejedna kobieta rozpoczęla udane zycie
          za granicą-najlepiej płakać i wyc i słuchać wszytskich tu wokoło co to mi sie
          należy. Myślę że nie nalezy w twojej konkretnej sytuacji nic i piszę to dlatego
          nie zeby cie dobić tylko zeby ci uswadomić ze 40 plus dorosły syn nic nie
          dostaniecie od zadłuzonego facecika który narobił długów i poleciał do jakies
          głupiej i w gruncie rzeczy załosnej baby.
          • to.ja.kas Re: Tautschinsky 28.06.10, 16:28
            Jedno jest pewne, nie bedzie tak jak było. Nawet jakby mąż wrócił.
            Teraz powinnaś, właściwie nie masz wyjścia zacząć żyć na własny rachunek. Syn
            dostanie alimenty ale pozostaje ściaglanośc 9życzeCi by nie było z tym
            problemów). Ty może dostaniesz alimenty dla siebie, ale Twój świat własnie
            stanął na głowie.
            Jesteś dorosłą osobą. Boli. Wiem, że rozwód boli i wiem, że utrata wszystkiego
            boli strasznie i zaburza poczucie bezpieczeństwa. Ale nie tylko Tobie, również
            Twojemu synowi.
            Nie wyj, nie rozpaczaj, nie powoduj, że on mysli iż zaraz pomrzecie. Bo nie
            pomrzecie. Wasz swiat sie zmieni , moze nawet na lepsze ale na poczatku bedzie
            wymagało to od Ciebie i może syna zaangażowania i pracy.
            Mimo wszystko, nie wiem ile czasu można prasowac koszule, gotować obiad i
            sprzatac przy 3 osobowej rodzinie?
            Mi zajmuje to MAKSYMALNIE 2 godziny dziennie. Do tego pracuję, studiuję, mam 5
            kotów i od wielu lat utrzymuję dziecko sama i siebie tez. Masz 42 lata a nie
            100. Nie chcesz zginąc, nie chcesz by twój syn był przerazony bardziej niz jest
            - RUSZ SIE.
            Bez względu na wszystko to koniec tego co było i czas na zmiany.
            Nie powiedziane, ze na gorsze. Od Ciebie w końcu zalezy jakie bedzie Twoje zycie
            i przyszłosc.
            Sama stawiasz sie w roli ofiary...bo mąz chciał, bo mąz odszedł, bo jak mąż nie
            da co teraz?
            Nic. nauczysz sie być odpowiedzialna za własne życie, a to bardzo cenna i
            przydatna umiejetnosc.
            • jarkoni Re: Tautschinsky 28.06.10, 18:13
              to.ja.kas, łatwo jest mówić rusz się. Ale ona prawdopodobnie poza zajmowaniem
              się domem nigdy i nigdzie nie pracowała. Niewiele wiemy, może mąż wymusił też
              przerwanie jej kształcenia, bo przecież z jego kasą dadzą sobie radę.
              Prawdą jest, że poza rolą gosposi mogła robić milion innych rzeczy, czy
              studiować, czy próbować pracować, brać jakieś zlecenia, działać
              społecznie/politycznie, cokolwiek co pozwala być aktywnym na rynku pracy, czy w
              kantaktach ze światem zewnętrznym.
              A teraz rzeczywiście trzeba się będzie "ruszyć", 42 lata to całkiem nie aż tak
              stary wiek, żeby nie móc zacząć czegoś od nowa.
              A może rzeczywiście, jeśli nic innego nie wypali, spróbować wyjechać na jakiś
              czas za granicę? Pewnie znajomi, albo znajomi znajomych mają jakieś kontakty. Od
              czegoś trzeba zacząć, ale powtarzam, że mało wiemy o autorce wątku, nawet czy
              mieszka na wsi, w małym miasteczku czy dużym mieście. W dużym mieście praca na
              start i wyrobienie sobie kontaktów tylko czeka- od kasjerki w hipermarkecie po
              ekspedientkę w butiku(bez jakiegoś wielkiego wykształcenia), kursów też jest
              milion, może księgowa, a może kosmetyczka..
              Bezwzględną prawdą jest, że czas się ruszyć...
              Wierzę w to, że się uda..
              A na pana T. nie zwracaj uwagi, on już taki jest, pewnie zabija swoje głęboko
              skrywane frustracje...
              • a1ma Re: Tautschinsky 28.06.10, 18:28
                > A na pana T. nie zwracaj uwagi, on już taki jest, pewnie zabija swoje głęboko
                > skrywane frustracje...

                Głęboko?? Ha, ha, ha wink
                • tautschinsky Re: Tautschinsky 28.06.10, 20:33
                  a1ma napisała:

                  > > A na pana T. nie zwracaj uwagi, on już taki jest, pewnie zabija swoje głę
                  > boko
                  > > skrywane frustracje...



                  Frustracji to na forum to generalnie nie brakuje.
                  Tu sami frustraci smile
                  • a1ma Re: Tautschinsky 28.06.10, 23:07
                    tautschinsky napisał:

                    > a1ma napisała:
                    >
                    > > > A na pana T. nie zwracaj uwagi, on już taki jest, pewnie zabija swo
                    > je głę
                    > > boko
                    > > > skrywane frustracje...

                    Wypraszam sobie, wcale powyższego nie napisałam.
                    • tautschinsky Re: Tautschinsky 28.06.10, 23:37
                      a1ma napisała:

                      > tautschinsky napisał:
                      >
                      > > a1ma napisała:
                      > >
                      > > > > A na pana T. nie zwracaj uwagi, on już taki jest, pewnie zabi
                      > ja swo
                      > > je głę
                      > > > boko
                      > > > > skrywane frustracje...
                      >
                      > Wypraszam sobie, wcale powyższego nie napisałam.




                      Cytowałaś zdaje się jarkoniego,
                      to jest jego "mądrość", ucięło mi twoją wypowiedź:

                      >Głęboko?? Ha, ha, ha wink



                      No to ja: ha, ha, ha.
                      Bo frustratów i frustracji na tym
                      forum co niemiara.
                      • a1ma Re: Tautschinsky 28.06.10, 23:43
                        Co prawda, to prawda.
                        Ale Ty akurat zbyt głęboko swoich frustracji nie skrywasz, powiedziałabym nawet,
                        że wręcz odwrotnie, wywalasz je na wierzch przy każdej (i bez) okazji wink
    • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 17:11
      Ok spróbuję to wytłumaczyć inaczej, może mi się uda. Kiedy pobieraliśmy się,
      byliśmy na ostatnim roku studiów. Po roku małżeństwa urodził się nam syn.
      Planowałam, że w domu zostanę ok 2 lat i pójdę do pracy. Życie napisało inny
      scenariusz. Wtedy nie było nas stać na nianię, a syn jak poszedł do żłobka to
      przez rok było tak że był trzy tygodnie chory w domu tydzień w żłobku. Musiałam
      zrezygnować z pracy bo po pierwsze, wyczerpałam pulę dni opieki nad dzieckiem
      (60 dni w roku) i siedziałam głównie na urlopach bezpłatnych, po drugie i tak
      byłam pierwsza osobą do odstrzału w firmie za ciągłe nieobecności. Zapadła wtedy
      decyzja, że zostaję z dzieckiem w domu i zobaczymy co dalej. Syn w wieku 4 lat
      poszedł do przedszkola i zaczęło się znów to samo, czyli przynajmniej raz w
      miesiącu szłam na zwolnienie. Kiedy syn szedł do szkoły, chciałam i ja podjąć
      pracę, ale mój mąż powiedział, że w sumie zarabia na tyle dobrze, że stać nas na
      to bym dalej była w domu zajęła się synem, dopilnowała lekcji no i oczywiście
      prowadzenie gospodarstwa. Nie ciągnęłam kasy od męża, najnormalniej w świecie
      żyliśmy zgodnie i było dobrze. Chcąc dać start dziecku w życie postanowiliśmy,
      że pójdzie na dzienne studia (państwowe) będzie na naszym utrzymaniu, ale na
      swoje wydatki musi sam zarobić. Więc bardzo proszę nie pisać, że wychowałam
      lenia. Często w weekendy mąż zabierał go ze sobą do pracy i tam młody równo
      zasuwał ze wszystkimi. Mniej więcej rok temu mąż się nagle zmienił. Wrócił po
      3-miesięcznym wyjeździe i był odmieniony. Warczał na mnie, na syna a kiedy
      pytałam co się dzieje to jedyną odpowiedzią było nic. Doszłam do wniosku, że
      facet przechodzi kryzys wieku średniego i postanowiłam zmienić siebie.
      Odchudziłam się, zmieniłam kolor włosów(co nie znaczy, ze wcześniej byłam
      zapuszczoną kuchtą w rozciągniętym dresie). Niestety nadal mąż niczego nie
      widział, a resztę już znacie. Dziś byłam u adwokata i wnoszę o rozwód z jego
      winy. Oczywiście jemu zależy na bez orzekania o winie bo grunt mu się pali pod
      nogami, bo chce się żenić. Ja nie popuszczę. Mnie nie zależy na szybkim
      rozwodzie, ja mogę i 5 lat to ciągnąć. Nie chcę od niego żadnych pieniędzy dla
      siebie a jedynie dla syna. W końcu ma taki obowiązek. Tyle w temacie. Na nikim
      nie żerowałam i nadal nie mam takiego zamiaru. O jego długach nic nie
      wiedziałam, brał kredyty bo kupił swojej nowej miłości samochód i parę innych
      prezentów+wyjazdy na weekendy gdzie oczywiście ja durna myślałam że jedzie do
      pracy. Teraz możecie mnie zjechać że jestem głupia i leniwa. Mam to gdzieś.
      Szukałam tu pomocy u kobiet po takich przejściach, jak sobie poradzić z taką
      traumą, bo tego nie umiem zrobić.
      • to.ja.kas Re: Zdrada 28.06.10, 17:20
        Nikt Cię tu nie zjechał. Może poza Tauczyńskim. Ale on tak ma.
        Każda z pań które dawały Ci tu rady pisała o tym, że musisz się wziać w garść,
        że powinnaś wystapic o alimenty, że należy Ci sie zabezpieczenie potrzeb
        rodziny, że rozwód z jego winy, że musisz stanąć na nogi. Zadna z tych rad nie
        była podyktowana chęcią zjechania Cię a DOSWIADCZENIEM jakie mamy. A mamy różne.
        Natomiast każda z nas wie, że po rozwodzie i rozstaniu z mężczyzną JEST ŻYCIE.
        Często bardzo satysfakcjonujące.
        Inna sprawa, że to iż radzimy Ci byś wzięła sie w garsc dla dobra swojego i syna
        moze Cie teraz wkurzac...bo JAK? Tak Ci sie wydaje teraz, ale sama sie
        przekonasz, ze nie na chłopie zycie zbudowano i da się. Idz do lekarza po prochy
        jesli sobie nie radzisz. Opanuj się, nie jestes sama, obserwuje Cię syn. I dla
        Ciebie bedzie lepiej jak sie wyciszysz i zaczniesz myslec a nie tylko płakac.
        Naprawde nie przemawia przeze mnie złosliwosc a doswiadczenie.
        • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 17:28
          Nie miałam na myśli Ciebie sorki. Po prostu to wszystko jest bardzo świeże.
          Raptem parę dni. Wiem, że muszę się pozbierać, ale w tej chwili nie jestem w
          stanie iść na rozmowę o pracę. Z pewnością za chwilę jak sobie to wszystko
          poukładam to pójdę do pracy bo muszę. Bardziej interesuje mnie jak sobie
          radziłyście z psychiką, bo moja szwankuje maksymalnie. Nie jem, nie śpię, wyję.
          Cholera to jest straszne bo ja nadal kocham tego człowieka mimo, że tak
          koszmarnie mnie zranił. Wiem, że piszę głupoty i za jakiś czas będę może się z
          tego śmiała, ale w tej chwili jestem rozdarta totalnie.
          • to.ja.kas Re: Zdrada 28.06.10, 17:40
            Wiem. Idz do lekarza. Psychiatra niech Ci dobierze leki. To naprawdę pomaga.
            Spotykaj sie z ludzmi, odswiez znajomosci i przyjaznie, nie siedz sama w domu.
            Daj sobie czas na wypłakanie. To naturalne. I słuchaj doświadczonych...wiemy o
            czym piszemy. nawet jak wydaje Ci sie to bezduszne
          • mayenna Re: Zdrada 28.06.10, 17:49
            Poszłam do psychologa i brałam antydepresanty.Powoli porządkowałam życie.
            Robiłam to co w danej chwili było konieczne i nic więcej.
            Dopiero od niedawna czuję że zaczęłam żyć i czuję się szczęśliwa, mimo że nie ma
            do tego specjalnych powodówsmile
          • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 20:22
            Kochasz go, to naturalne, więź powstaje latami i musisz najpierw
            siebie przekonać że on już nie jest tą bliską Ci osobą. Wyobraź
            sobie że on czuje do Ciebie to co do dalekiej kuzynki. Nie pielęgnuj
            w sobie uczucia do niego, wypunktuj sobie jak przedmiotowo Ciebie
            potraktował. Dla mnie to typ mężczyzny który latami czeka aż dziecko
            dorośnie (18 lat) i wtedy bez poczucia winy może ewakuować się do
            nowego. Oczywiście mogę się mylić.
            Po tylu latach może być Ci trudno wejść na rynek pracy (przemyśl
            alimenty na siebie) ale jeśli uda Ci się, praca postawi Cię na nogi.
            Jeśli po roku nie zatoczysz koła to masz szansę na takie życie
            jakiego nie miałaś- wiara w siebie, samoakceptacja, nowe możliwości,
            nowe uczucie, znajomości, podróże, niezależność.
            Tego Ci życzęsmile
            • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 20:42
              Dokładnie tak jest. Kocham go bardzo mimo tego że mnie bardzo zranił. Pewnie
              uczucie zostanie we mnie do końca życia, bo przecież przeżyliśmy piękne i
              szczęśliwe chwile ze sobą. Nie da się tego wymazać z pamięci. Mam tylko cichą
              nadzieję, że z czasem ból ustanie, uczucie przygaśnie i powoli wrócę do życia.
              Pracę znajdę, nie będzie z tym problemu. Najgorsze, że teraz czuję się jak stary
              wytarty miś nikomu niepotrzebny. Czuję się staro. Boję się, że kiedyś zostanę
              sama, bo syn pójdzie z domu i to mnie najbardziej teraz przeraża.
              • enesta Re: Zdrada 28.06.10, 21:37
                olgucha_3 napisała:
                Boję się, że kiedyś zostanę
                > sama, bo syn pójdzie z domu i to mnie najbardziej teraz przeraża

                Pójdzie na pewno, ale Ty raczej martw się o to byś młodą babcią
                szybko nie została z domem pełnym wnuków do pilnowaniasmile Ułożysz
                sobie życie z kimś nowym, a tu dzieciaki na głowie. To dopiero
                komplikacje. Myśl jak wykorzystać czas.
                Nie wybiegaj w przyszłość, ja też myślałam kiedyś (jedno dziecko
                pójdzie w świat – będzie mi samej smutno) Teraz mam drugie, małe i
                tęsknię za tą niezależnością która kiedyś już miałam. Życie czasem
                zaskakuje nas czymś, czego wcale nie spodziewamy się.
                • 3mala35 Re: Zdrada 10.09.10, 15:13
                  Rozumiem osoby, które zostały zdradzone, to straszne ja również czuje się podle. Bardzo kochałam swojego męża. Mieliśmy trudności w małżeństwie, można powiedzieć, że przez cały okres małżeństwa, przez całe 9 lat. Próbowałam je jakoś rozwiązywać, ale chyba tylko się łudziłam. Mój mąż już po roku bycia razem okradł mnie, tzn. bez mojej wiedzy przegrał moje pieniądze, które otrzymałam od rodziców. Potem kolejne kłamstwa związane z finansami. Ja byłam głową i resztą w naszym związku. Już po drugim oszustwie, chciałam go zostawić, odejść, bo miałam tego dosyć, ale głupia dałam mu szansę. Prosił mnie na kolanach, pomyślałam o naszym dziecku, które miało wtedy 2 latka. Dla mnie rodzina była bardzo ważna, tym bardziej że miłość do męża była tak silna, że nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez niego. Pomimo trudności w związku, tkwiłam w kłamstwach i kłamstewkach, kombinacjach i nieuczciwości. W pewnym stopniu zaakceptowałam to, chociaż wiedziałam że to nie jest normalne. Żyło nam się trudno, ale stwierdziłam, że początki zawsze są trudne. Brak mieszkania powodował, że nie nie było poczucia bezpieczeństwa. Więc postanowiliśmy to zmienić, kupiliśmy mieszkanie na kredyt. Jak się cieszyliśmy, kiedy emocje opadły, zaczęło być spokojnie i normalnie. Mężuś znalazł sobie nowe towarzystwo sąsiadów i kilka razy w tygodniu przebywał z nimi, a nie ze mną. Lał się alkohol, imprezy, wyjazdy rowerowe. Znów pomyślałam: przecież ma prawo mieć swoje hobby i własne towarzystwo. Tylko nasze relacje bardzo się zmieniły, wracał często do domu pijany, brak zainteresowania z jego strony naszymi sprawami. Był bardziej skupiony na tym co dla niego ważne. Chociaż czasem miał przebłyski, wtedy czułam się jak w niebie. Po 3 latach nowych znajomości, oddalił się tak ode mnie, że już w ogóle ze mną nie rozmawiał, nawet nie spał ze mną w łóżku, pil wieczorami, siedział do późna przed komputerem, twierdząc że pracuje. Ja już tego nie mogłam znieść, nie chciałam żeby moje życie tak wyglądało. Postanowiłam zrobić mężowi niespodziankę: wyjazd we dwoje, tylko we dwoje. Może wtedy wyjaśni mi co się dzieje? Cieszył się jak dziecko, powiedział mi, że mnie kocha, że nigdy mnie nie zdradził i że chce być ze mną. Poprosiłam, go aby przestał mnie okłamywać i przestał pić: oczywiście obiecał, że będzie pracował nad naszymi relacjami.
                  Wróciliśmy do codzienności, niestety poprawy nie było, cały czas to samo. Podjęłam kolejną próbę, pomyślałam, że jeśli będę ciągnąc go za język w końcu powie. I powiedział, nie nie chce być ze mną, nie ma to sensu i że ma kogoś. To było straszne, pamiętam te słowa do dzisiaj, a minęło już 9 m-cy, ciągle mnie to męczy. Jak można być tak zakłamanym człowiekiem? Nie chciał powiedzieć kim jest ta kobieta, powiedziałam mu że ma się wynosić. Zrobił to, wynajęłam detektywa, bo miałam przypuszczenia co do jednej osoby. Okazało się, że moje przypuszczenia były słuszne, była to nasza wspólna znajoma. Często jeździła z nami nad morze, była częstym gościem w naszym domu. Mąż po wyprowadzce się z domu, po miesiącu już mieszkał u niej, obwiniając mnie za to że go wyrzuciłam. Teraz już za kilka dni mam sprawę rozwodową. Próbowałam się rozstać po ludzku, ale się nie dało. Orzekam o winie, tym bardziej, że jego postawa jest coraz gorsza. Najgorzej przeżywa to nasza córka, bo doszło już to tak daleko, że nie ma porozumienia między nami żadnego.
                  Moja rada do zdradzonych kobiet: idźcie do psychologa, który pomorze Wam wyjść z najgorszego dołka i spojrzeć na to z innej strony. Ja już teraz po takich spotkaniach, czuję się lepiej, a było ciężko, bardzo ciężko. Ale żal, złość i pogarda pozostała.
                  Zbyt mocno kochałam, a nic nie otrzymywałam w zamian.
                  • olgucha_3 Re: Zdrada 11.09.10, 10:44
                    Dziś po prawie trzech miesiącach od tego trudnego dla mnie dnia, jakoś się zbieram. Huśtawka nastrojów nadal szaleje, ale chodzę o psychologa, mocno inwestuję w siebie i zaczynam uczyć się być sama. Młody zbyt długo czekał na ruch ojca i teraz go olał i nie chce żadnych kontaktów z nim. Mój mąż widzę, że się strasznie miota, bo bardzo chce się z młodym spotkać i mu wyjaśnić swoje postępowanie, ale syn tego nie chce. Dla niego jest jasne, ojciec odszedł i koniec nie wcina się w nasze sprawy. Wysłał do ojca maila, w którym mu napisał, że go nie obchodzi jego tłumaczenie, że zdrada jest zdradą i nie ma na to usprawiedliwienia. Dostał szybką szkołę wchodzenia w dorosłość a i ja w końcu zobaczyłam jak dojrzały jest mój syn. Trzeba się z tym pogodzić, młody ma swój rozum i nie zamierzam ingerować w jego kontakty z ojcem, czy tak jak teraz ich brak.
                  • xciekawax Re: Zdrada 26.09.10, 17:44
                    Wiesz, Twoj post bardzo mi przypomnial moja sytuacjie, gdy maz po powiedzial mi ze mnie juz nie kocha i nie kochal, i te wszystkie jego wyznania milosne i zapewnienia(nawet sprzed kilku dni wczesniej) to byly klamstwa. Jest to straszne. Ja mu nawet teraz nie wierze, jak tak mozna komus zycie marnowac, tak klamac??? To jest totalny brak szacunku dla zycia drugiej osoby.
              • a1ma Re: Zdrada 28.06.10, 23:11
                olgucha_3 napisała:

                > Dokładnie tak jest. Kocham go bardzo mimo tego że mnie bardzo zranił. Pewnie
                > uczucie zostanie we mnie do końca życia, bo przecież przeżyliśmy piękne i
                > szczęśliwe chwile ze sobą. Nie da się tego wymazać z pamięci. Mam tylko cichą
                > nadzieję, że z czasem ból ustanie, uczucie przygaśnie i powoli wrócę do życia.
                > Pracę znajdę, nie będzie z tym problemu. Najgorsze, że teraz czuję się jak star
                > y
                > wytarty miś nikomu niepotrzebny. Czuję się staro. Boję się, że kiedyś zostanę
                > sama, bo syn pójdzie z domu i to mnie najbardziej teraz przeraża.

                Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale tak czuje się człowiek zdradzony i porzucony
                zawsze, niezależnie od wieku.
                To normalne, zawiódł Cię najbliższy Ci człowiek, któremu ufałaś i który był
                Twoim przyjacielem. Dlatego zdrada tak bardzo boli.
                Ale będzie lepiej z każdym dniem, zobaczysz. I na pewno nie będziesz sama.
                Przecież masz jeszcze kawał życia przed sobą, jeszcze masz czas się zakochać i
                jeszcze będzie pięknie. Na pewno!
      • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 17:50
        Olgucha, byłbym ci prawie przytaknął gdybyś nie mijała się w tym co piszesz. Twierdzisz, że nie chcesz jego pieniędzy a zaraz potem, że to jego obowiązek dawać ci te pieniądze. I kierujesz się chęcią zemsty pisząc, że będziesz ciągnęła rozwód choćby pięć lat i że musi być on z jego winy. Jedno jest pewne - praca cię nie ominie. Coś jednak było na rzeczy. Wzięłaś się za siebie, kiedy zauważyłaś u niego zmiany. Tego, czego nie znalazł z domu dostał poza nim. Po prostu proza ku przestrodze innych.
        • dorata351 Re: Zdrada 28.06.10, 20:31
          Nie rozumiem człowieku co Ty tak co chwilę straszysz pracą? Czy praca to
          naprawde taka straszna rzecz? Ja myślałam że to przywilej a nie obowiązek,a
          kobiety które zostają w domu robią tak za zgodą męża i tam też wykonuja pracę.
          Nie wydaje Ci się?
          • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 20:36
            dorata351 napisała:

            > Nie rozumiem człowieku co Ty tak co chwilę straszysz pracą?


            Nie, ja nie straszę. Ja jedynie wyprowadzam z błędu, że pracy nie uniknie, a z
            postów niektórych pań można by wnosić, że teraz będzie musiał ją wkrótce ex
            utrzymywać do końca życia płacąc na nią alimenty. A tak nie będzie.
            • dorata351 Re: Zdrada 28.06.10, 20:44
              Czy tak nie będzie to nie wiadomo. ja mam rozwód z orzeczeniem o winie exa, mogę
              w każdej chwili wystąpić o alimenty, ale nie mam najmniejszego zamiaru korzystać
              z tego przywileju. O dziwo, od kiedy jestem sama zarabiam więcej niż kiedy
              byliśmy małżeństwem. Czy to zupełnie burzy Twój pogląd na kobiety?
            • olgucha_3 Re: Zdrada 28.06.10, 20:47
              Człowieku ciemny jesteś jak tabaka w rogu. Obowiązek alimentacyjny na byłym
              małżonku może być zasądzony jedynie na 5 lat. Mój honor nie pozwala mi na
              proszenie tego gościa o kasę na mnie. Kasę z resztą której nie ma. Co do relacji
              między ojcem a synem to nie wiesz a wypowiadasz się. Ojciec nawet nie raczył
              zadzwonić do syna od piątku a na odchodne powiedział... to nie jest mój dom, nic
              mnie tu nie trzyma, więc przestań sadzić te suchary bo chcesz być najmądrzejszy,
              ale jakoś Ci nie wychodzi.
              • dorata351 Re: Zdrada 28.06.10, 20:54
                Z tego co wiem, to jesli rozwód jest orzeczony z winy małzonka to alimenty można
                uzykać do końca życia no chyba że się drugi raz ożeni lub wyjdzie za mąż.
                Olgucha Ty się nie przejmuj jakimś zatwardziałym pajacem ziejącym nienawiścia do
                wszystkich kobiet.
                Zadbaj teraz o siebie, nie pozwól się poniżać. Daj sobie czas, nie mysl o zbyt
                dalekiej przyszłości, wszystko się poukłada. Ja na początku stawiałam sobie za
                cel: przetrwać dzień, potem noc itd. I przetrwałam, daleko mi jeszcze do
                doskonałości, chociaż minęły już dwa lata od chwili odkrycia jego romansów. Ale
                nie jest źle i mam nadzieję , że będzie tylko lepiej.
            • panda_zielona Re: Zdrada 28.06.10, 20:49
              A gdzie Ty to wyczytałeś,że można wnosić,że będzie ją musiał
              utrzymywać do końca życia.Czytasz jak Ci wygodnie,interpretujesz bez
              sensu.A dziecku nawet osimnastoletniemu,które się uczy należą się
              alimenty jak psu zupa i zebyś pękł to tego nie zmienisz.Więc tyle
              Twojego co se pogadasz,a raczej popiszeszsmile
              • kontopremiumizelkazaglowe Re: Zdrada 28.06.10, 20:56
                tauszynskeimu nie potrafi pojac ze gdyby poszla do pracy to przynajmniej przez 8 lat musiala by placic za opiekunke co kosztuje jedna srednia pensje.. no chyba ze tauszynski lubi na czarno. w sumie taki typ bez honoru to i pewnie by plakal ze zus go wykorzystuje.
              • tautschinsky Re: Zdrada 28.06.10, 21:28
                Pożyjemy, zobaczymy. Syn sobie jeszcze ułoży życie z ojcem. Jeśli nie będzie
                głupi dogada się. Jeśli da się podpuścić matce i poda ojca o alimenty sprawę
                przegra - nie tę o pieniądze, te, mimo że dorosły chłop, sąd mu przyklepie.
                Przegra to coś więcej.
                • mayenna Re: Zdrada 29.06.10, 09:16
                  Pożyjemy, zobaczymy. Syn sobie jeszcze ułoży życie z ojcem. Jeśli nie będzie
                  głupi dogada się. Jeśli da się podpuścić matce i poda ojca o alimenty sprawę
                  przegra - nie tę o pieniądze, te, mimo że dorosły chłop, sąd mu przyklepie.
                  Przegra to coś więcej.


                  Ojciec oczywiście nic nie przegra jeśli dobrowolnie nie będzie łożył na syna .
                  Dochował dziecko do 18 lat i koniec z odpowiedzialnością za nie?
                  Oczywiście ze chłopak może iść do łopaty ale nawet jeśli to zrobi to nie wiem
                  czy wystarczy mu aby się utrzymać i opłacić studia zaoczne.
                  Piszesz śliczne okrągłe rady ale mało przydatne w realnym życiu. Bez alimentów
                  chyba się nie obejdzie...
            • mayenna Re: Zdrada 29.06.10, 09:07
              Nie będzie, ale przez jakiś czas jednak będzie musiał jej pomóc zmienić swoją
              sytuację życiową bo on też w niej uczestniczył. Decyzje w małżeństwie podejmuje
              się wspólne.
              Nawet rozumiem Twoje zafiksowanie na pracy kobiet i samodzielności finansowej
              ....Nie bierzesz pod uwagę jednak ze ludzie mają prawo żyć tak jak chcą. Chciał
              mieć niepracującą żonę to teraz musi ponieść konsekwencje zmiany tej decyzji.Po
              to jest aparat gębowy, żeby z niego korzystać i się komunikować.Twoje ocena ich
              rozwiązań małżeńskich nie ma tu nic do rzeczy. To co ona mogła zrobić
              dwadzieścia lat temu tez nie zmieni w tej chwili niczego.
              • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 12:16
                mayenna napisała:


                > ....Nie bierzesz pod uwagę jednak ze ludzie mają prawo żyć tak jak chcą. Chciał
                > mieć niepracującą żonę to teraz musi ponieść konsekwencje zmiany tej decyzji.Po
                > to jest aparat gębowy, żeby z niego korzystać i się komunikować.



                To samo napisałabyś o bitej przez lata żonie?
                Że skoro tyle lat ją bił, to znaczy tak się
                umówili? A jeśli nie odpowiadało jej to mogła
                przecież użyć "aparatu gębowego" i mu to powiedzieć?
                • olgucha_3 Re: Zdrada 29.06.10, 12:20
                  Ty chyba ostro lałeś żonę, bo nic tylko z tym biciem wyskakujesz.
                  • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 12:27
                    olgucha_3 napisała:

                    > Ty chyba ostro lałeś żonę, bo nic tylko z tym biciem wyskakujesz.



                    Nie rozumiesz powodów stosowania porównań?

                    Tak to już jest, że jeśli ktoś w rodzinie się
                    leni w domu to jest to żona, a jeśli ktoś bije
                    to zwykle jest to mąż (choć są wyjątki, a psychiczne
                    znęcanie to domena kobiet).

                    Teraz rozumiesz czy jeszcze coś wyjaśnić? smile
                    • mola1971 Re: Zdrada 29.06.10, 12:42
                      Wiesz co Panie T.? Strasznie prosty jest ten Twój świat. Tylko czerń i
                      biel. Aż zazdroszczę bo takim ludziom bardzo łatwo się żyję, nie mają
                      żadnych dylematów tylko wszystko od razu wiedzą. Naprawdę zazdroszczę.
                      • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 12:48
                        mola1971 napisała:

                        > Wiesz co Panie T.? Strasznie prosty jest ten Twój świat. Tylko czerń i
                        > biel. Aż zazdroszczę bo takim ludziom bardzo łatwo się żyję, nie mają
                        > żadnych dylematów



                        Żeby tak było choć w małym stopniu byłbym już o krok od szczęścia smile
                        • mola1971 Re: Zdrada 29.06.10, 12:53
                          To ja Ci tego szczęścia życzę. Może wtedy wreszcie zaczniesz lubić ludzi.
                          • kontopremiumizelkazaglowe Re: Zdrada 29.06.10, 13:36
                            marne te twoje analogie. jak facet zarabia przyzwoita pensje i woli by jego zona opiekowala sie jego malymi dziecmi zamiast spedzania 8 h z nianka to jest to sytuacja rowna tej gdy kobieta pozwala sie bic ? dla ciebie pewnie matka niepracujaca opiekujaca sie niepelnosprawnym dzieckiem jest harpia ktora wykorzystuje tautszynsko-skrzywdzonych ojcow. bicie czlonkow rodziny a nawet i obcych ludzi jest przestepstwem .

                            a psychiczne
                            znęcanie to domena kobiet)

                            hahaahashahaha podaj choc jedno badanie mowiace o tym. wyszukiewanie winy w wszystkich i wmawianie sobie krzywdy kiedy samemu sie zawalilo sprawe to domena mezczyzn ty tauszynski jestes wzorcem takiego ojca- powinni cie umiescic w servres jako przestroge. dla takich tatuskow to nawet dziecko jest winne i chce skrzywdzic tatusia wybierajac drogie studia
                            no nie moge. tadiomaryjni wojownicy mogli by sie od ciebie uczyc oszolomstwa. widze, ze nie masz nawet znajomi maja cie dosyc biorac pod uwage ze na forum wyrabiasz czasowo etat i jeszcze troche
                • mayenna Re: Zdrada 29.06.10, 18:14
                  Nie mogła wezwać policję, zrobić obdukcję i posłać pana do paki. Jeśli tego nie
                  robi to jest to jej prywatna sprawa i ma prawo do takiej decyzji. Są sprawy
                  których nikt za dorosłą osobę nie załatwi.

                  Nie wiem na jakiej podstawie uważasz że mąż nie ma prawa głosu w decyzji czy
                  zona pracuje czy nie. czemu w tej kwestii uważasz że mężczyźni są bezwolni? Znam
                  wiele kobiet które chcą pracować ale nie mogą bo albo pracy nie ma, albo maż nie
                  chce podziału domowych obowiązków i opieki nad dziećmi. Nie wywiązuje się z
                  nich. Często żeby kobieta mogła pracować spokojnie musi liczyć na pomoc innej
                  kobiety - z rodziny albo wynajętej.

    • nangaparbat3 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:06
      Czy praca rozwija, to zalezy nie tyle od zawodu, co od sposobu, w jaki sie ją
      wykonuje, i podejścia i do pracy, i do świata w ogóle. Sądzę że przywołana przez
      Ciebie nauczycielka jest idealnym przykładem, mam bardzo rozwinietego
      hydraulika, i znam kilka urzędniczek, ktore wbrew moim niesłychanie żywym
      uprzedzeniom, też sie rozwijają. A nawet udaje im sie pobudzac rozwój innych.
      Co do pieniędzy - moja mama często mówiła, ze pracuje wyłącznie dla
      przyjemnosci, bo gosposia kosztuje dokładnie tyle, ile ona zarabia.
      • mola1971 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:15
        nangaparbat3 napisała:
        > Co do pieniędzy - moja mama często mówiła, ze pracuje wyłącznie dla
        > przyjemnosci, bo gosposia kosztuje dokładnie tyle, ile ona zarabia.

        Jako ciekawostkę mogę napisać, że przez pierwsze dwa lata mojej pracy w obecnej firmie CAŁĄ pensję oddawałam opiekunce trójki moich dzieci. No ale wiedziałam, że kiedyś to się zmieni i zacznę zarabiać więcej a i dzieci nie będą potrzebowały opiekunki bo pójdą do przedszkola/szkoły.

        A tak swoją drogą to od lat uważam, że ze względu na jakość mężczyzn kobiet po prostu nie stać na luksus niepracowania. Właśnie dlatego, że w każdej chwili chłop może sobie znaleźć inny (niekoniecznie lepszy czy młodszy) model i wtedy kobieta budzi się z ręką w nocniku. Zresztą nawet nie musi odchodzić w sensie do innej kobiety. W życiu bywa różnie i zdarza się, że nawet bardzo młodzi ludzie chorują, umierają. I do kogo wtedy pretensja, że jak on mógł odejść? Do Boga?
        Żyjemy w takich czasach, że kobieta w trosce o siebie samą po prostu musi pracować. Nawet mając męża milionera.
        • olgucha_3 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:24
          Proszę o zrozumienie. Mi nie chodzi o pieniądze na moje bieżące wydatki tylko o
          długi których narobił i poszedł z domu. Teraz jeśli przyjdzie komornik to do
          mnie a nie do niego, bo on nie wiadomo gdzie jest. Ja nie chcę jego pieniędzy
          dam sobie radę. Jedynie wymagam był płacił alimenty na syna na jego konto a nie
          na moje. Mam gdzieś jego kasę, ale boję się długów których narobił bo ja nie
          będę ich spłacała i nie mam zamiaru wylądować pod mostem.
          • mola1971 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:27
            Olgucha, to nie było personalnie do Ciebie.
            Ty dostałaś już tutaj masę dobrych rad - zadbaj o swój byt i syna. To na tym etapie najważniejsze. No i zadbaj o siebie w sensie psychicznym. Pisz tutaj, to bardzo pomaga. Odśwież znajomości i żyj z dnia na dzień. Na razie bez żadnych dalekosiężnych planów, ale też bez czarnowidztwa. Krok po kroku.
          • nangaparbat3 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 22:02
            Olgucha, Ty sie nie pros, Tobie sie od niego nalezy jak psu kosc. On Cie w jakis
            sposób wykorzystał - zrobione, sprzątniete, podane, i kiedy wraca z pracy
            kobieta, która dba o jego dobry nastrój. Bo dam sobie ręke uciąc, ze dbałas.
            Nie tłumacz się, bo naprawdę nie masz z czego - jeśli nawet popełniłaś błąd
            godząc sie na taki układ, to popełniłaś błąd zaufania własnemu mężowi, co wg
            mnie jest cnotą. A on postąpił wbrew wszelkim zasadom, po prostu zrobił Ci
            draństwo. Więc mamy (ewentualny) błąd wobec oczywistego draństwa. Nie masz się z
            czego tłumaczyc.
          • wielbicielnaruto zastanów się, czy mąż zaciągnął długi sam, czy też 29.06.10, 00:20
            podpisywałaś jakieś papiery? Jeżeli zaciągnął długi na siebie to
            będą zaspokajane przez komornika z jego majątku, nie z twojego. Jest
            jeszcze majątek wspólny, ale zaspokojenie z niego nie jest łatwe.
            Dalej pozwij go o alimenty dla siebie. Skoro odszedł, to twoja
            sytuacja materialna się pogorszyła - niech płaci. A co do syna -
            póki studiuje, też musi płacić alimenty do 26 roku życia lub do
            ukończenia studiów.
        • panda_zielona Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:24
          Właśnie dobrze piszesz Molu,że względu na jakość mężczyzn,kobieta
          powinna pracować.Wśród znajomych mam takie małżeństwo/słownie
          jedno/gdzie żona nie pracuje,bo nie chce.Mam spore obawy,że kiedys
          może obudzić się własnie z ręką w nocniku.
          • mola1971 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:36
            No takie czasy, że kobiet zajmujących się domem nikt nie docenia.
            Ale same do tego doprowadziłyśmy dążąc do równouprawnienia smile Chciałyśmy to mamy wink))
            Jedyny znany mi przypadek, gdy mężczyzna taką żonę docenił to Tadeusz Cymański, który swego czasu wpisał niepracującą i wychowującą dzieci żonę w oświadczeniu majątkowym za co zresztą media go zmieszały z błotem. Mnie tam on wtedy bardzo zaimponował smile
    • tautschinsky Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:43
      mola1971 napisała:

      > Skoro się zaśmiałaś to znaczy, że Pan T. jednak do czegoś się na tym forum (poz
      > a wkurzaniem) przydaje wink



      Dziś śmiech, jutro łzy.
      I tak na zmianę, tylko
      z większą częstotliwością.
      Grunt, by śmiechu było
      zdecydowanie więcej smile
      • mola1971 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:54
        To żeś Amerykę odkrył wink
        Jak to w życiu po prostu. Grunt by umieć dostrzegać te rzeczy, które człowieka potrafią rozbawić bez względu na okoliczności. A najlepiej to jeszcze wyrobić w sobie umiejętność śmiania się z siebie samego. Bezcenne smile
    • olgucha_3 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:44
      No najwyraźniej, bo aż młody z pokoju swojego przybiegł bo myślał, że matce do
      reszty się w głowie pomieszałobig_grin
      • mola1971 Re: Zgadzam się i nie zgazdzam jednocześnie. 28.06.10, 21:52
        No to sama widzisz smile Jak znane powiedzenie mówi - pacjent się śmieje, znaczy
        pacjent będzie żył wink
        I ciesz się z drobnych rzeczy. Głównie z nich składa się życie.
    • olgucha_3 Re: Zdrada 29.06.10, 09:03
      Dziś czeka mnie ciężka rozmowa z teściową. Naopowiadał jej jakiś totalnych bzdur
      i ta nie wytrzymała i zadzwoniła. Powiedział jej, że to ja miałam kochanka,
      dlatego on też sobie znalazł odskocznię. Masa bzdur niepopartych faktami, ale ja
      mam dowody a on nie.
      • anka_cyganka35 Re: Zdrada 29.06.10, 09:59
        trzymam kciuki za rozmowę. mój mąż też powiedział swojej matce o tym, że to może
        ja mam kogoś, że taka podejrzliwa jestem. niestety niektóe dupki taki o to
        sposób mają na swoją obronę.
        • olgucha_3 Re: Zdrada 29.06.10, 11:07
          Wiem że poradzę sobie wtedy jak przygaśnie uczucie do niego. Staram się jak
          mogę, ale kiepsko mi idzie. Kocham go nadal i to bardzo mocno, ale wiem, że już
          nie chcę żeby wrócił.
          • dorata351 Re: Zdrada 29.06.10, 15:23
            A ja tam bym sobie głowy nie dała uciąć, ze tak bardzo go kochasz. Jesteś
            zaskoczona, przerażona i nie potrafiąca póki co trzeźwo myśleć.
            Dasz radę, trzymam kciuki.
            • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 15:36
              dorata351 napisała:

              > A ja tam bym sobie głowy nie dała uciąć, ze tak bardzo go kochasz.



              Ja dorzucę rękę. Prawą rękę smile
              • dorata351 Re: Zdrada 29.06.10, 19:04
                No i jak przyjdzie czas, że olguchna to zrozumie, to wtedy pan powinien się
                zacząć bać, bo ona będzie myślała trzeźwo, bez emocji i zrobi to co należy. Pan
                poniesie konsekwencje swoich szaleństw, czy mu sie to podoba czy nie.
                Więc się Tatschinky zastanów czy na pewno rękę stawiasz, w dodatku prawą.
                • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 19:09
                  dorata351 napisała:

                  > Więc się Tatschinky zastanów czy na pewno rękę stawiasz, w dodatku prawą.



                  Ale ja ją stawiam na to, że pani go nie kocha,
                  a teraz świeża sytuacja, poczucie tego, że coś się
                  skończyło i kończy dalej i to powoduje u niej przypływ
                  romantycznych wspomnień. Bierze to za miłość, jej
                  nawrót a to po prostu rozpacz nad utratą.
        • enesta Re: Zdrada 29.06.10, 20:28
          A mój przez pół roku po rozwodzie szukał tego kochanka w moim domusmile
          • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 23:16
            enesta napisała:

            > A mój przez pół roku po rozwodzie szukał tego kochanka w moim domusmile



            I nie znalazł? Znaczy, że słabo szukał smile
            • enesta Re: Zdrada 29.06.10, 23:22
              Wiesz tautschinsky jakie to miłe uczucie mieć czyste sumienie?
              Wiesz, czy nie wiesz?
              • olgucha_3 Re: Zdrada 29.06.10, 23:34
                Daj mu spokój on nie wie co to sumienie bo go nie mabig_grinbig_grinbig_grin
              • tautschinsky Re: Zdrada 30.06.10, 00:38
                enesta napisała:

                > Wiesz tautschinsky jakie to miłe uczucie mieć czyste sumienie?
                > Wiesz, czy nie wiesz?



                Zdziwiłabyś się jak bardzo to wiem smile
    • sauber1 Re: Zdrada 29.06.10, 15:41
      olgucha_3 napisała:

      > Po 19 latach po ślubie a po ponad 22 bycia razem, mój mąż odszedł do
      > kochanki.


      Myślę że dla każdego człowieka to szok wielki, bo nie tak się kiedyś
      umawialiśmy, by na krętej drodze życia spotkać nagle się tak niemiłą
      niespodzianką - prawda?
      Tu największy strach o przyszłość, bo nie oszukujmy się, nie jest wcale tak
      łatwo zaczynać od początku wszystko, rzekłbym nawet, że to nie możliwym, by na
      sukces liczyć.
      Olgucha_3 też przystąpić musi do tej milionowej rzeszy, której życie sprawia
      codziennie bardzo wiele kłopotów i już praktycznie zmuszona szukać nowych
      rozwiązań, a wiadomo najłatwiej i najwygodniej jest zwalić za wszystko winę na
      innych i czerpać z tego namacalne korzyści, ale sądy nie są takie głupie i nie
      zawsze są tego samego zdania o co wnoszone w pozwach. Ma dorosłe dziecko i jak
      zechce to sobie będzie musiała jakoś sama poradzić, bez względu na finał sprawy
      rozwodowej, która jak widać na tym etapie nieunikniona.
    • onionka Re: Zdrada 29.06.10, 19:32
      trolllll
      • tautschinsky Re: Zdrada 29.06.10, 19:35
        onionka napisała:

        > trolllll



        Po co się przedstawiasz smile

        To widać po treści twojego postu smile
      • enesta Re: Zdrada 29.06.10, 20:23
        Spokojnie, z lekka oswojony, czasem szepnie że ma problemy
        egzystencjalne, czasem da się pogłaskaćwink
    • rarely i po co sprawdzałaś komórkę 29.06.10, 20:39
      narobiłas sobie kłopotów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka