Witam. Krotko i na temat - jestem rozwodnikiem, ojcem siedmioletniej corki. Ze
wzgledu na ograniczanie po rozwodzie przez ex- kontaktow z dzieckiem sprawa
trafila na wokande. Sad orzekl o spotkaniach z dzieckiem w nieparzyste
weekendy miesiaca (pierwszy, trzeci, piaty). Z wielkim bolem ze strony ex-
terminy sa dotrzymywane, choc czas ograniczany jak tylko to mozliwe. Przed
spotkaniem z corka w najblizszy weekend, dzisiaj wieczorem dostalem mms'a z
pozdrowieniami znad Baltyku... Corka z ex-malzonka wyjechaly na wakacje. Nie
bylem o tym uprzedzany, nie otrzymalem wczesniej zadnej informacji o ich
wyjezdzie, nie mam zadnej informacji jak dlugo pozostana nad morzem (z tego co
wiem ex- wymieni sie nad morzem ze swoimi rodzicami - dziecko pozostanie tam
minimum miesiac). I tak, jak bardzo ciesze sie z tego, ze corka spedzi czesc
wakacji nad morzem tak trudno jest mi zaakceptowac, ze w zaden sposob nie
jestem uprzedzany o planach ex- dotyczacych dziecka, pozbawiony jestem
mozliwosci spotkania z corka w wyznaczonych przez sad terminach (to tylko 4/6
dni w miesiacu, choc ex- wnioskowala o 10 h w skali miesiaca

), nie mam
mozliwosci spedzania z corka urlopu, co wiecej ex- nie widzi powodu by w
miejsce spotkan, ktore nie odbeda sie podczas pobytu malej nad morzem
umozliwic mi spotkanie z nia w innym terminie... Byl ktos z was w analogicznej
sytuacji? Jak sobie z tym poradziliscie? Czy jest szansa egzekwowac
postanowienia sadu wobec tak zdecydowanej i, moim zdaniem, krzywdzacej dla
dziecka, postawie ex-? Bede wdzieczny za Wasze sugestie...