Dodaj do ulubionych

Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z ojcem

30.06.10, 18:51
Witam. Krotko i na temat - jestem rozwodnikiem, ojcem siedmioletniej corki. Ze
wzgledu na ograniczanie po rozwodzie przez ex- kontaktow z dzieckiem sprawa
trafila na wokande. Sad orzekl o spotkaniach z dzieckiem w nieparzyste
weekendy miesiaca (pierwszy, trzeci, piaty). Z wielkim bolem ze strony ex-
terminy sa dotrzymywane, choc czas ograniczany jak tylko to mozliwe. Przed
spotkaniem z corka w najblizszy weekend, dzisiaj wieczorem dostalem mms'a z
pozdrowieniami znad Baltyku... Corka z ex-malzonka wyjechaly na wakacje. Nie
bylem o tym uprzedzany, nie otrzymalem wczesniej zadnej informacji o ich
wyjezdzie, nie mam zadnej informacji jak dlugo pozostana nad morzem (z tego co
wiem ex- wymieni sie nad morzem ze swoimi rodzicami - dziecko pozostanie tam
minimum miesiac). I tak, jak bardzo ciesze sie z tego, ze corka spedzi czesc
wakacji nad morzem tak trudno jest mi zaakceptowac, ze w zaden sposob nie
jestem uprzedzany o planach ex- dotyczacych dziecka, pozbawiony jestem
mozliwosci spotkania z corka w wyznaczonych przez sad terminach (to tylko 4/6
dni w miesiacu, choc ex- wnioskowala o 10 h w skali miesiaca sad), nie mam
mozliwosci spedzania z corka urlopu, co wiecej ex- nie widzi powodu by w
miejsce spotkan, ktore nie odbeda sie podczas pobytu malej nad morzem
umozliwic mi spotkanie z nia w innym terminie... Byl ktos z was w analogicznej
sytuacji? Jak sobie z tym poradziliscie? Czy jest szansa egzekwowac
postanowienia sadu wobec tak zdecydowanej i, moim zdaniem, krzywdzacej dla
dziecka, postawie ex-? Bede wdzieczny za Wasze sugestie...
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 30.06.10, 19:43
      Zgłaszałeś w Sądzie fakt iż zona uniemozliwia Ci kontakty z dzieckiem w
      wyznaczonym terminie?
      Tylko to możesz zmienić. Na zachowanie żony wpływu niestety nie masz. Ale bądź
      dla córki jak najlepszy, za kilka lat a czas płynie szybko moze okazać się iż
      zona nie ma już takiego wpływu a budowana teraz więź może spowodować, że córka
      sama będzie zabiegać o kontakty z Tobą.

      Powodzenia.
    • bramstenga Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 30.06.10, 19:47
      nie mam
      > mozliwosci spedzania z corka urlopu,

      Szkoda, że na sprawie o ustalenie terminów spotkań nie pomyślałeś o wakacjach -
      sądy standardowo przyznają dochodzącemu rodzicowi możliwość spędzenia dłuższego
      czasu z dzieckiem w tym okresie. Jeśli nie idzie się dogadać polubownie,
      pozostaje ponownie udać się do sądu (od razu ustal sposób spędzania ferii
      zimowych, Wielkanocy i Bożego Narodzenia).
      ~bramstenga
      • octopusonline Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 01.07.10, 08:43
        W odpowiedzi do nanga... zamieszczonej ponizej odnioslem sie do poniesionej
        przez Ciebie kwestii. Wnioskowalem - sad przyjal, ze w przypadku wakacji nie
        zostanie narzucony "sztywny" termin i pozostawil to USTALENIOM pomiedzy
        ex-malzonkami... Uwierz mi - naprawde probowalem ustalic termin wakacji z corka
        - ex- ma wielkie watpliwosci i potrzebuje czasu na przemyslenia... Sama jest z
        mala na wakacjach... Zrozum - ciesze sie, ze moja corka spedzi miesiac nad
        morzem, "boli" mnie sposob postepowania ex-, jej jednostronne decyzje i to, ze
        nie mozemy spedzac z corka i tak znacznie okrojonego juz czasu...
    • nangaparbat3 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 30.06.10, 20:20
      Dla dziecka to naprawdę szczęście móc spędzic cały miesiąc nad morzem. W dawnych
      czasach wyjazd krótszy niż dwutygodniowy nie wchodził w ogóle w grę, moja
      babcia, bardzo mądra lekarka, powtarzała, że wyjeżdżac trzeba na co najmniej 3
      tygodnie - pierwszy słuzy aklimatyzacji (to słowo całkowicie już wyszło z
      uzycia), dwa kolejne wypoczynkowi i nabieraniu odporności. A dziecku Ośmiornicy
      pobyt mad morzem powinien wyjątkowo sprzyjac.
      Nie może też byc tak, że terminy spotkań z córką uniemożliwiaja dłuższy
      wakacyjny pobyt dziecka gdziekolwiek - to byłby absolutny przerost formy nad
      treścią.
      Żona nie zachowała się fair nie uprzedzając Cię, to fakt, ale tu widzę jedynie
      miejsce na popracowanie nad Waszymi kontaktami.
      Rozumiem, ze przykro Ci , że przez miesiąc jej nie zobaczysz - jednak trudno to
      rozwiazac w inny sposób, skoro nie możesz do niej nad to morze pojechac. A może
      jednak możesz?

      Możesz też wykorzystac dłuższą nieobecnosc córki na nawiązanie kontaktu
      listowego - nie sms, nie mms, tylko prawdziwy papierowy list albo - skoro to
      mała dziewczynka - kartka pocztowa. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo ją
      cos takiego może ucieszyc.
      No i zadbałabym o to, by w przyszłości spędzac z córką choc parę dni urlopu,
      najlepiej sam na sam.
    • ef.endir Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 30.06.10, 20:32
      Dawno był rozwód?
      Pewnie nie bo emocje jeszcze nie opadły.....
      Ale..... zgłaszasz do sądu, że jego postanowienia nie są realizowane.
      Wnosisz o zabezpieczenie kontaktów z dzieckiem w ten sposób, że:..... i tu
      piszesz o wakacjach, świętach, feriach itp.
      i zbieraj dowody, świadków, że byłeś ale jej nie było, bo...(pojechała na wakacje).
      Z tego co zauważyłem, sądy nie lubią jak ktoś ich postanowienia podważa i nie
      lubią głupich tłumaczeń, w których podważa się ich inteligencję.
      i walcz. Ale spokojnie. Dziecko nie może Cię rozpoznawać jako agresora,
      pomijając, że dla niego agresja rodziców, których kocha, to zaprzeczenie ich
      rodzicielskiej miłości.
      • nangaparbat3 czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 20:38
        Dziecko ma nie jechac na dłuzej na wakacje, bo ojciec nie WYEGZEKWUJE
        przewidzianych spotkań?
        I pierwsze co radzicie to leciec do sądu?
        Skłócic tych nieszczęsnych ludzi jeszcze bardziej?
        Nakręcic ich przeciwko sobie jezcze mocniej?
        Spowodowac, ze moze juz nigdyu nie sprobują ze soba normalnie sie dogadac w
        sprawach dziecka?
        Jakaś paranoja!
        • ef.endir Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 20:50
          smile a pozwolić na to żeby matka sama decydowała o tym kiedy, gdzie i ile czasu
          dziecko przebywało to normalne????
          Przecież to powolne, ciągłe przesuwanie granicy!!!
          Jeśli moja ex przywozi zawsze dziecko później niż powinna, to mam to tak zostawić?
          Przecież to tylko 10 minut!!! Tylko głupek z tego powodu poleci do sądu, prawda?
          Też tak myślałem.
          Skończyło się na kilku godzinach po czasie! i bez możliwości jakiegokolwiek
          kontaktu!!!
          A teraz postaw się w mojej sytuacji:
          dziecko miało być o 17. Jest 23 a jego nie ma. Telefony wyłączone.
          Co zrobisz?
          Polecisz do sądu (jeśli jak ja - nie masz możliwości porozumienia się z ex) i
          załatwisz to sądownie, tak?
          Wiem, sąd nic nie załatwi ale sama świadomość, że nie można zrobić tak jak się
          chce, pomaga!

          I jeszcze jedno. Emocje wykluczają porozumienie.
          Jak widać emocji jest między nimi do cholery. Jak się porozumieć? Przy osobach
          trzecich! Mediacja?- ok. Sąd - ok. Sami niech wybiorą. Ja wolę sąd. ALE TYLKO W
          MOIM PRZYPADKU!!!
          • to.ja.kas Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 20:54
            Niech dziecko jedzie nad morze, ale niech matka umożliwi ojcu widzenia w innym
            terminie w zamian za te do których nie doszło bo przepadły przez wyjazd. Trudne?
            Poza tym to ich dziecko a nie jej, a ojciec nawet nie został powiadomiony o tym,
            że córki nie ma. Chciałabys w taki sposób Nanga realizowac swoją funkcje
            wychowawcza w stosunku do córki?
            • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 20:58
              Ja zawsze informowalam exa kiedy i dokad wyjeżdżamy - ale też wiedzialam, ze nie
              bedzie z tego powodu robił afery, na odwrót, ucieszy sie, ze dziecko wyjeżdża.
              A czemu ex Octopusa nie uprzedzila go o wyjeździe - nie wiemy. Jest bardzo
              prawdopodobne, ze bała sie jego reakcji.
              Powtarzam: miesięczny pobyt nad morzem to dla dziecka dobrodziejstwo, które
              zreszta nie zawsze łatwo zorganizowac.
              I to powinno byc najwazniejsze.
              • to.ja.kas Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 21:07
                Nie zgodzę sie z Tobą. Najwazniejsze jest to by dziecko mogło cieszyc sie w
                swoim zyciu z nieskrępowanego dostępu do obojga rodziców.
                Nikt nie zaprzecza iz miesiac nad morzem jest fajny. Raczej każde z nas
                zauważyło iż ojciec po pierwsze ma prawo wiedziec o planach wobec również jego
                dziecka a poza tym ma prawo do tego by jesli przepadły mu wiedzenia w srode mógł
                je sobie odebrac np. w poniedziałek.

                Co to znaczy nic nie wiemy dlaczego zona zachowuje sie tak lub tak? Relacji o
                tym dlaczego Twój mąż odszedł tez nie słyszelismy z ust twojego męża a jednak
                ani nikt Twojej wersji nie podważa tylko dlatego, że może uważać iż manipulujesz
                faktami, ani nie twierdzi, nie sugeruje iż widocznie na to co Cie spotkało sobie
                dzielnie zapracowałaś.
                Wiemy o KAZDYM JEDNYM z forumowiczów tyle ile chce napisac o sobie na tym forum.
                I jesli ktos pyta jak wyegzekwowac kontakty z dzieckiem bo mu sa ograniczane to
                nie skupiam sie i nie szukam drugiego dna a radze.

                Na prawde jako dziecko wolałabym miec kontakt z mama i tata niż spedzic nad
                morzem chocby dwa miesiace. I smutne, że mamie nie wpadnie do głowy by
                poinformowac ojca o wyjezdzie i zaproponowac mu inne terminy.

                A swoja droga Twój pomysł z listem czy kartką bardzo mi się podoba smile
                • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 21:21
                  Będę się upierac: jest bardzo prawdopodobne, że tak dlugi wyjazd nad morze
                  zostal zalecony przez lekarza, na przyklad moja next jeździ co roku z dziecmi na
                  miesiac (dokladnie jak ex Octopousa: dwa tygodnie ona, dwa jej rodzice), bo
                  dzieci dosc często się przeziebiają.
                  A poza tym - tato wyjeżdża na delegacje i nie odwiedza - to co, od razu do
                  sądu? A czy tato Octopus nigdy nie wyjedzie na zaden urlop? Bo dziecku przepadną
                  widzenia z nim? Czy wtedy matke wyslemy do sądu? No ratunku!
                  W dodatku - kiedy córka nbędzie z dziadkami, matka tez jej przez dwa tygodnie
                  nie zobaczy. To zupelnie naturalne podczas wakacji i robienie aż takiej afery
                  świadczy wylącznie o złej woli.
                  Pogadac trzeba o nieuprzedzeniu - ale podobnie jak doradzam matkom delikatnosc w
                  rozmowach o dzieciach z exami, radzilabym Ośmiornicy wypowiedź asertywną, a nie
                  agresywną.


                  Co do przyczyn opuszczenia mnie przez męza nigduy ich nie ukrywalam i powtorzę:
                  jestem agresywna, niewyrozumiala i manipuluję.
                  • to.ja.kas Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 21:28
                    Ok Nanga. masz rację porozmawiać. Przyznaję, że załozyłam iz autor wątku już
                    wyczerpał wszystkie inne możliwości.

                    Tak naprawdę idealnie by było gdyby rodzice rozumieli, ze widzenia (obrzydliwe
                    słowo) to PRAWO dzieci i że każde widzenie jakie przepadło to SZKODA dla ich
                    dziecka. W związku z tym jeśli ojciec wyjezdza w delegacje i nie moze przyjsc
                    przychodzi innego dnia bo to PRAWO jego dziecka do widzenia z nim.
                    Co innego gdy ja nie widzę Młodej 2 tygodnie, bo Młoda u dziadków, a co innego
                    jak mój eks (jakby miał zyczenie sie pojawic) nie widziałby Młodej miesiac. Bo
                    to ja spedzam z Młoda cały czas a on i tak miałby zasadzone kilka nedznych
                    godzin z których jeszcze ja bym go obdarła (A WŁASCIWIE SWOJĄ CÓRKĘ).
                    I powtarzam jeszcze raz...matka powinna wiedziec, ze ojciec MA SWIETE PRAWO do
                    tego by wiedziec o wyjezdzie dzieci. Moze wtedy tez cieszyłby się jak Twój mąż.
                    Ale o ile pamietam Ty nie ograniczasz swojemu eks dostepu do córki? A zona
                    autora wątku owszem.

                    Sugestia ze wyjazd jest dla zdrowotnosci to znowu twoja teoria.Moja wyjezdza na
                    miesiac nad morze bo lubi i żaden lekarz nigdy nie maczał w tym palców wink
                    • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 21:48
                      > Sugestia ze wyjazd jest dla zdrowotnosci to znowu twoja teoria.Moja wyjezdza na
                      > miesiac nad morze bo lubi i żaden lekarz nigdy nie maczał w tym palców wink

                      Lubi, bo ma zdrowy instynkt smile
                      • to.ja.kas Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 21:52
                        Tyz prowda wink
                    • eutherpe Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 09:49
                      W związku z tym jeśli ojciec wyjezdza w delegacje i nie moze przyjsc
                      przychodzi innego dnia bo to PRAWO jego dziecka do widzenia z nim...


                      Kas-że jak?co to za odrabianie?Pańszczyzny już nie ma. Skoro wyjeżdża w
                      delegację, po przyjeździe spotka się z dzieckiem. Matka nie ma obowiązku
                      odrabiać takich spotkań. To tylko i wyłącznie zależy od więzi ojca z dzieckiem i
                      pozytywnych relacji między eks-małżonkami.
                      • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:07
                        Jak do tej pory nie miala miejsca sytuacja bym nie dotrzymal terminu spotkan z
                        corka. Tak organizuje swoj czas by moje obowiazki nie kolidowaly w zaden sposob
                        z naszymi spotkaniami. Nie ukrywam, ze czasami bywa to wyjatkowo trudne, choc
                        nie zmienia faktu, ze jestem wtedy, kiedy mam byc. Zreszta - jesli poza
                        wyznaczonym czasem mam zajac sie dzieckiem to tez staram sie tak przeorganizowac
                        swoj dzien by bylo to mozliwe. Chcialbym byc dla mojej corki tata a nie tylko
                        ojcem... Mozliwe, ze chora ambicja - nazywajcie jak chcecie. PS. A jesli kiedys
                        okaze sie, ze z waznych powodow nie bede mogl dotrzymac terminu spotkania z mala
                        - poinformuje po pierwsze ja, po drugie ex-, poprosze o zmiane terminu
                        spotkania... Nie bede czekal do ostatniej chwili i nie zakomunikuje "nia ma mnie
                        i nie bedzie". Uwazam to za wyjatkowo nieuczciwe. Przede wszystkim w stosunku do
                        dziecka...
                        • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:16
                          Dla dziecka to bylo takie takie straszne - wyjeżdża, więc kiedy jest daleko nie
                          może się spotkac z tata, tęskni, ale wie, ze jak wróci, spotkają się. Zupełnie
                          naturalna sytuacja.
                          • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:18
                            Jeszcze chce podkreślic, że im bardziej Ty pilnyujesz terminow spotkań, im
                            bardziej są one dzięki Tobie regularne i pewne, tym pewniej czuje sie dziecko i
                            w sytuacji wyjazdu na wakacje nie powinno przezywac zadnych szczególnych
                            cierpień, poza tęsknotą, oczywiscie, ale ta jest cześcią naszego zycia.
                  • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 08:39
                    Chcac rozwiac wszelkie watpliwosci - od rozwodu minelo juz kilka lat. W tym
                    czasie matka dziecka wniosla sprawe o ograniczenie wladzy rodzicielskiej
                    wzgledem maloletniej corki i ograniczenie kontaktow z ojcem do dwoch
                    pieciogodzinnych spotkan w miesiacu argumentujac to checia zapewnienia malej
                    dobrych relacji z rodzicem, z ktorym mieszka. Tym samym regularnie ograniczala
                    mozliwosci spotkania corki z ojcem - od przekladania godziny spotkan o kwadrans,
                    godzine, dwie do znikania na weekend bez zadnego wczesniejszego powiadomienia.
                    Na sprawie sadowej oddalono powodztwo o ograniczenie praw rodzicielskich,
                    ustanowiono dwa/trzy nieparzyste weekendy dla spotkan corki z ojcem,
                    uststematyzowano kontakty dziecka z ojcem w swieta, nstwierdzono, ze kazde z
                    rodzicow ma prawo do spedzania z dzieckiem wakacji i wakacyjnych wyjazdow po
                    ustaleniu z drugim z rodzicow. Sad nie nakazal "sztywnego" terminu - moim
                    zdaniem racjonalne rozwiazanie. Wywiazuje sie ze swoich zobowiazan do mojej
                    corki, zrozum - kocham ja tak, jak rodzic kocha dziecko, ciesze sie, ze spedzi
                    wakacje nad morzem, tez chcialbym moc wyjechac z nia na wakacje (prawo do czego
                    teoretycznie mam, tyle, ze respektujac wyrok sadu chcialbym ustalic detale z ex-
                    a nie spakowac walizki, wjechac i przyslac MMS'a znad morza). Nie znam ani
                    terminu, ani miejsca, w ktorym moja corka spedza wakacje - chetnie napisalbym do
                    niej, tylko to w tej sytuacji niemoziwe... sad Wakacyjne spotkania na wczasach? W
                    minionych latach odwiedzalem corke nad morzem - przez caly weekend udalo nam sie
                    spedzic kilka godzin - to nie mala nie chciala widziec ojca, to jej mama miala
                    inne plany na spedzanie tego czasu. Uwierz mi - probowalem rozmawiac, nadal
                    probuje... Tyle, ze jestem permanentnie ignorowany. sad I chyba coraz bardziej
                    bezsilny - stad moj watek... PS. Tata wyjazdza na delegacje, co nie zmienia
                    faktu, ze w terminach kiedy ma sie spotkac z corka jest do jej dyspozycji - tak
                    planuje swoj czas i ma takie mozliwosci. PS2. Jak slusznie zauwazylas - dziecko
                    przez dwa tygodnie bedzie pod opieka dziadkow. Ex- nie przyjmuje do wiadomosci
                    tego, ze mozemy z corka wyjechac na wakacje ze wzgledu na wyjatkowo silny
                    zwiazek emocjonalny dziecka z matka... Mala umarlaby z tesknoty - nie
                    kwestionuje tego, ze moglaby tesknic. PS3. Nic mi nie wiadomo o medycznych
                    zaleceniach wyjazdu nad morze... Choc to, ze nie wiem nie znaczy, ze tak nie
                    jest... Widzisz - moge pytac i cierpliwie czekac na odpowiedz... Pozdrawiam
                    • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:29
                      I co ja mogę powiedziec? tylko to samo, co dziewczynom z paralelnego wątku:
                      mozemy sie rozwiesc, ale konsekwencje wyboru na matkę/ojca naszego dziecka tej a
                      nie innej osoby bedziemy ponosic do końca zycia, jedyna pociecha, ze nie ma
                      ludzi bez wad i prawdopodobnie w najlepszym razie moglismy byli wybrac kogoś
                      tylko ciut lepszego.
                      W kazdym razie gdybym miała wytacza armaty sądowe to tylko w ostatecznosci i
                      naprawdę powalczylabym o te wspolne wyjazdy moze najpierw na weekend?
                      W takich strasznie trudnych relacjach z dziecmi trzymalabym sie zasady, ze
                      kropla drąży skałę. Że opłaca sie wytrwałosc, stabilnosc, spokój, konsekwencja
                      (ale nie w znaczeniu walki z ex, tylko własnie pilnowaniu spotkan chocby) i
                      zdecydowanie opłaca się chowanie dumy do kieszeni, bo jest cos wazniejszego niz
                      nasze dotkniete "ja", i warto byc ponad ambicjonalne rozgrywki z ex. Jako znana
                      manipulantka przysiegam, ze to sie po prostu oplaca, nie to ze nam, ale naszym
                      dzieciom.
                      A Ty mozesz miec pewnosc, ze córka bedzie coraz starsza, coraz jasniej bedzie
                      widziec, co jest prawdą, a co sie wydaje, ze bedzie miala coraz wieksze prawo do
                      własnych decyzji.
                      • malgolkab Re: czy Wyscie powariowali? 06.07.10, 10:11
                        nangaparbat3 napisała:

                        > I co ja mogę powiedziec? tylko to samo, co dziewczynom z
                        paralelnego wątku:
                        > mozemy sie rozwiesc, ale konsekwencje wyboru na matkę/ojca naszego
                        dziecka tej
                        > a
                        > nie innej osoby bedziemy ponosic do końca zycia, jedyna pociecha,
                        ze nie ma
                        > ludzi bez wad i prawdopodobnie w najlepszym razie moglismy byli
                        wybrac kogoś
                        > tylko ciut lepszego.
                        > W kazdym razie gdybym miała wytacza armaty sądowe to tylko w
                        ostatecznosci i
                        > naprawdę powalczylabym o te wspolne wyjazdy moze najpierw na
                        weekend?

                        nanga, bez przesady - dziewczyna ma 7 lat, spokojnie może wyjechać z
                        tatą, zktórym ma regularny kontakt na 2 tyg. i ja nie widzę powodu,
                        dla którego ojciec ma z tego zrezygnować.
                        > W takich strasznie trudnych relacjach z dziecmi trzymalabym sie
                        zasady, ze
                        > kropla drąży skałę. Że opłaca sie wytrwałosc, stabilnosc, spokój,
                        konsekwencja
                        > (ale nie w znaczeniu walki z ex, tylko własnie pilnowaniu spotkan
                        chocby) i
                        > zdecydowanie opłaca się chowanie dumy do kieszeni, bo jest cos
                        wazniejszego niz
                        > nasze dotkniete "ja", i warto byc ponad ambicjonalne rozgrywki z
                        ex.

                        na pewno, tylko niestety nie z każdym da sie dogadać... a, wybacz,
                        ale jeśli do tej pory córka z tata na wakacjach nie była, bo było to
                        utrudniane, to za parę lat może stwierzić, ze nie chce, bo ojciec po
                        prostu nigdy o to nie zabiegał....
                        Jako znana
                        > manipulantka przysiegam, ze to sie po prostu oplaca, nie to ze
                        nam, ale naszym
                        > dzieciom.
                        > A Ty mozesz miec pewnosc, ze córka bedzie coraz starsza, coraz
                        jasniej bedzie
                        > widziec, co jest prawdą, a co sie wydaje, ze bedzie miala coraz
                        wieksze prawo d
                        > o
                        > własnych decyzji.
                        ah, no i jak bedzie miała lat 20 to nagle nadrobią stracony czas??
                    • malgolkab Re: czy Wyscie powariowali? 06.07.10, 10:06
                      octopusonline napisał:

                      > Chcac rozwiac wszelkie watpliwosci - od rozwodu minelo juz kilka
                      lat.

                      i co roku w wakacje jest tak samo czy pierwszy raz?? może najlepiej
                      by było np. w maju zapytac jakie ex ma plany i zaproponować swój
                      termin. jesli bedzie kategorycznie odmawiać, to faktycznie do sądu,
                      który w takiej sytuacji zazwyczaj przyznaje 2-3 tygodnie w
                      określonym terminie.
                      W tym
                      > czasie matka dziecka wniosla sprawe o ograniczenie wladzy
                      rodzicielskiej
                      > wzgledem maloletniej corki i ograniczenie kontaktow z ojcem do
                      dwoch
                      > pieciogodzinnych spotkan w miesiacu argumentujac to checia
                      zapewnienia malej
                      > dobrych relacji z rodzicem, z ktorym mieszka. Tym samym regularnie
                      ograniczala
                      > mozliwosci spotkania corki z ojcem - od przekladania godziny
                      spotkan o kwadrans
                      > ,
                      > godzine, dwie do znikania na weekend bez zadnego wczesniejszego
                      powiadomienia.
                      > Na sprawie sadowej oddalono powodztwo o ograniczenie praw
                      rodzicielskich,
                      > ustanowiono dwa/trzy nieparzyste weekendy dla spotkan corki z
                      ojcem,
                      > uststematyzowano kontakty dziecka z ojcem w swieta, nstwierdzono,
                      ze kazde z
                      > rodzicow ma prawo do spedzania z dzieckiem wakacji i wakacyjnych
                      wyjazdow po
                      > ustaleniu z drugim z rodzicow. Sad nie nakazal "sztywnego"
                      terminu - moim
                      > zdaniem racjonalne rozwiazanie. Wywiazuje sie ze swoich zobowiazan
                      do mojej
                      > corki, zrozum - kocham ja tak, jak rodzic kocha dziecko, ciesze
                      sie, ze spedzi
                      > wakacje nad morzem, tez chcialbym moc wyjechac z nia na wakacje
                      (prawo do czego
                      > teoretycznie mam, tyle, ze respektujac wyrok sadu chcialbym
                      ustalic detale z ex
                      > -
                      > a nie spakowac walizki, wjechac i przyslac MMS'a znad morza). Nie
                      znam ani
                      > terminu, ani miejsca, w ktorym moja corka spedza wakacje - chetnie
                      napisalbym d
                      > o
                      > niej, tylko to w tej sytuacji niemoziwe... sad Wakacyjne spotkania
                      na wczasach?
                      > W
                      > minionych latach odwiedzalem corke nad morzem - przez caly weekend
                      udalo nam si
                      > e
                      > spedzic kilka godzin - to nie mala nie chciala widziec ojca, to
                      jej mama miala
                      > inne plany na spedzanie tego czasu. Uwierz mi - probowalem
                      rozmawiac, nadal
                      > probuje... Tyle, ze jestem permanentnie ignorowany. sad I chyba
                      coraz bardziej
                      > bezsilny - stad moj watek... PS. Tata wyjazdza na delegacje, co
                      nie zmienia
                      > faktu, ze w terminach kiedy ma sie spotkac z corka jest do jej
                      dyspozycji - tak
                      > planuje swoj czas i ma takie mozliwosci. PS2. Jak slusznie
                      zauwazylas - dziecko
                      > przez dwa tygodnie bedzie pod opieka dziadkow. Ex- nie przyjmuje
                      do wiadomosci
                      > tego, ze mozemy z corka wyjechac na wakacje ze wzgledu na
                      wyjatkowo silny
                      > zwiazek emocjonalny dziecka z matka...

                      hm, no to wiadomo o co chodzi, skoro z dziadkami bez mamy wytrzyma 2
                      tyg. to z Toba na pewno też.

                      Mala umarlaby z tesknoty - nie
                      > kwestionuje tego, ze moglaby tesknic. PS3. Nic mi nie wiadomo o
                      medycznych
                      > zaleceniach wyjazdu nad morze... Choc to, ze nie wiem nie znaczy,
                      ze tak nie
                      > jest...

                      o wizytach lekarskich, leczeniu dziecka itd. też Cie nie informuje??
                      heh, ale zaraz niektóre panie znajdą 100 powodów, żeby ją
                      wytłumaczyć...
                      Widzisz - moge pytac i cierpliwie czekac na odpowiedz... Pozdrawiam
                  • sonia_30 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 09:44
                    Samo dobrodziejstwo długi pobyt nad morzem... tylko dlaczego wycina
                    się ojca? Matka spędza 2 tygodnie urlopu z dzieckiem, dziadkowie
                    kolejne dwa - nie sądzisz że być może ojciec też chciałby z
                    dzieckiem kilka dni nad morzem spędzić?

                    "W dodatku - kiedy córka nbędzie z dziadkami, matka tez jej przez
                    dwa tygodnie nie zobaczy."
                    Matka mieszka z dzieckiem, 2 tygodnie rozłąki z 7-latką ani jednej
                    ani drugiej stronie nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie, ojciec
                    natomiast widuje małą co 2 tygodnie i z tego co pisze wynika że
                    bardzo czeka na te spotkania... nie mów więc o aferze i złej woli bo
                    wspólnie spędzanego czasu mają mało i jest on dodatkowo ograniczany.
                    • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:31
                      Soniu, nie wiem kim jesteś, nie wiem jaka wlasną grę tutaj rozgrywasz, ale jedno
                      jest dla mnie oczywiste: to sa przepychanki pary exów, a nie gra o sensowne
                      relacje ojca z dzieckiem.
                      • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:45
                        Wiesz, przepraszam - co daje Ci prawo pisac, ze to tylko i wylacznie
                        przepychanki ex-malzonkow stanowia problem? To, ze staram sie, zgodnie z
                        przyslugujacymi mi prawami, baczac na swoje obowiazki i kierujac sie przede
                        wszystkim dobrem dziecka byc dla niej tata (nie tylko dawca nasienia i
                        osobnikiem pelniacym funkcje alimentacyjne)? To, ze respektuje wyrok sadu w
                        sprawie, ktora wytoczyla mi i przegrala ex-zona? Widac sila moich argumentow,
                        badanie relacji emocjonalnych dziecka z rodzicami, caloksztalt naszych kontaktow
                        pozwolily na taki wyrok, ktory uwazam za sluszny - ona go nie oprotestowala, nie
                        wniosla apelacji, moge przyjac, ze zaakceptowala i powinna sie do niego
                        stosowac. To, ze spotykajac sie z corka w wyznaczonych terminach daje jej
                        chociaz namiastke "pewnosci" ojca tego, ze jest, bedzie wtedy kiedy ma byc,
                        mozna na niego liczyc, ucze systematycznosci, tego, ze pewne zdarzenia maja
                        miejsce cyklicznie? Watek zalozylem z pozycji ojca ignorowanego przez ex-, nie
                        jestem w stanie zaakceptowac tego, ze jej decyzje w sprawie NASZEGO (nie tylko
                        JEJ) dziecka nie sa ze mna konsultowane a jej decyzje powoduja ograniczenie
                        naszych kontaktow z mala... Probowalem rozmawiac - jak ze sciana - ona jest
                        matka i najlepiej wie co jest dobre dla JEJ dziecka...
                        • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:33
                          Przepraszam Cie, powinnam byla napisac: to co Ty, Soniu, proponujesz.
                          O to mi chodzilo.
                      • sonia_30 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:07
                        Nie pij do mnie personalnie bardzo proszę, bo to nie mój wątek.
                        Jeśli jedna strona wali z grubej rury, druga może polec, albo
                        odpowiedzieć podobnie. Sensownie rozmawiać da się gdy jest wola
                        obopólna.
                        • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:35
                          Pije do Twojej wypowiedzi w tym watku. Zreszta jakos podobny ton mialy Twoje
                          wypowiedzi bodajze w wątku "zdrada".
                          W obydwu nie obchodzi Cie rozwiazanie problemu, tylko postawienie na swoim.
                          • sonia_30 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:52
                            Postawienie na swoim???? Tzn. na czym? Konkretne rozwiązania juz
                            zostały zaproponowane, powtarzać i powielać tego co ktoś już napisał
                            nie lubię. Ale jeśli interesuje Cię moja propozycja - jeśli druga
                            strona uprawia prywatę, rozmowy nie skutkują, a ustalenia nie są
                            respektowane, do rozstrzygnięć pozostaje sąd. I ustalić należy
                            konkret, bo dowolność w tym przypadku nie zagra.
              • only.elvie Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 22:05
                nangaparbat3 napisała:
                > Powtarzam: miesięczny pobyt nad morzem to dla dziecka dobrodziejstwo, które
                > zreszta nie zawsze łatwo zorganizowac.
                > I to powinno byc najwazniejsze.

                to.ja.kas napisała:
                > Nie zgodzę sie z Tobą. Najwazniejsze jest to by dziecko mogło cieszyc sie w
                > swoim zyciu z nieskrępowanego dostępu do obojga rodziców.

                A co za problem, żeby ojciec DOJECHAŁ do dziecka na przysługujące mu weekendy?
                Chyba można to było z nim ustalić? O ile się chce.
                • to.ja.kas Re: czy Wyscie powariowali? 30.06.10, 22:13
                  Jesli sie ojca nie powiadamia, że dziecko wyjechało, jesli sie nie pozwala na
                  widzenia poza dniami które przyznał sąd, nawet jesli brak widzenia jest wynikiem
                  decyzji matki a nie męża to pewnie jest sie gotowym na to by ojciec przyjechał
                  do dziecka na wakacje i zgodzi sie by tata np,. w srode o 18 spotkał sie z
                  dzieckiem na dwie godziny a potem wrócił do pracy.

                  Dla mnie symptomem do tego, że ojca sie lekcewazy w zyciu dziecka jest fakt iz
                  sie go nie informuje o tym iż dziecko wyjezdza na miesiac.
                  Mamie tez korona z głowy by nie spadła jakby porozmawiała o tym z ojcem iż
                  zamierza z córka na tak długo wyjechac i zastanowia się jak zrekompensowac te
                  widzenia ojcu.
                • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 08:58
                  Wiesz, po doswiadczeniach lat ubieglych nie jestem pewien czy mimo mojej
                  obecnosci nad morzem udaloby nam spotkac sie z corka. Jednak gotow bylbym podjac
                  to ryzyko, sprobowac. I gdybym tylko wiedzial, kiedy, na jak dlugo i dokad
                  wyjezdzaja postaralbym sie, by spotkac sie z corka. Naprawde chetnie bym do niej
                  dojechal, sadze jednak, ze wyaga to wczesniejszego ustalenia z ex-. Tak po
                  prostu, po ludzku...
                  • kowalka33 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 09:16
                    kolejna wariatka zrosnieta z dzieckiem i mamusią zapewne. Moze to za ostre ale w
                    takiej sytuacji trochę mi wstyd mi za kobiety. I rady żeby tato pojechał nad
                    morze (choć może jest ze Slaska i się zobaczył z córką są zabawne). A potem
                    zdziwienie i jęczenie ze tato nie ma więzi z dzieckiem nie rozumie potrzeb
                    dziecka (zwłąszcza tych kosztownych) a ja ma rozumieć skoro własnego dziecka nie
                    zna bo oglada je na widzeniach jak w wiezięzieniu. Ludzie sprawującą opiekę
                    powinni absolutnie się porozumiewać , powinni się informować gdzie i dokąd udaja
                    się z dzieckiem . Może jesteę mało aktywny- z jakiś względów ex wnioskowała o
                    ograniczenie kontaktów moze chciała przyklepac stan istniejący.No a właścieiwe
                    to ty nie możesz do niej zadzwonić i pogadać ze to nieładnie
                    • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 09:33
                      Primo - to nie ja nie bylem zainteresowany kontaktami z dzieckiem a byly one
                      skutecznie utrudniane przez ex- co udowodnilem odpierajac jej zarzuty w sadzie -
                      dla wyjasnienia nie ja wystepowalem z powodztwem, stoje na stanowisku, ze jesli
                      sie tylko chce, mozna sie dogadac. Trzeba tylko rozmawiac. Secundo - ex-
                      wnioskowala o ograniczenie praw rodzicielskich po to "bo ojciec nie ingerowal w
                      sposob wychowania dziecka przez matke i sprawowania przez nia opieki nad
                      maloletnia corka oraz by miala pelna swobode decyzyjna w stosunku do dziecka".
                      Pozostawie to bez komentarza. Tertio - moge zadzwonic. Pozostawic wiadomosc na
                      poczcie glosowej... Wyslas sms'a... Po informacji o wyjezdzie zapytalem o to w
                      jakim terminie corka bedzie nad morzem - brak odpowiedzi... "Warto rozmawiac" -
                      analogia tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:34
                    Oczywiscie, ze to by wymagało ustalenia z ex. Jeśli z soba po ludzku nie gadacie
                    - to własciwie nic sie nie da.
                    CZasem myślę, ze dzieciatym rozwiedzionym rodzicom bardzo by sie przydała
                    terapia. Zupełnie serio. Albo chociaż mediacje.
                    Bo najgorsze jest to, ze ludzie mają w głowach najrozniejsze wyobrażenia co do
                    tego jak postapi czy co zrobi to drugie, i postepuja zgodnie ze swoimi
                    wyobrażenimi, a nie faktycznym stanem rzeczy.
                • scibor3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:10
                  > A co za problem, żeby ojciec DOJECHAŁ do dziecka na przysługujące mu weekendy?
                  > Chyba można to było z nim ustalić? O ile się chce.

                  Z tego samego powodu z jakiego ty mieszkając, dla przykładu w Rzeszowie czy
                  Krakowie, nie pracujesz w Łebie czy Szczecinie.
                  • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:38
                    Ale ja dopiero co do mojego dziecka jechalam ponad 400 km w sobotę, zeby z nim
                    wrocic w niedzielę, to nie jest znowu taka tragedia przejechac sie trochę.
                    • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 10:51
                      Napisalem juz wczesniej - kilkukrotnie praktykowane. Mimo zapewnien ex- kontakty
                      ograniczone do kilku godzin (2006 r. - wspolny dwugodzinny spacer z corka, 2007
                      - wspolne popoludnie, 2008 - 0 godzin ze wzgledu na zmiane planow ex-, 2009 - 3
                      godziny na spacer i obiad)w ciagu weekendu. Moim zdaniem - porazka. Nie jest
                      problemem dojechanie na miejsce (o ile wie sie dokad ma sie dojechac - nie mam
                      takiej informacji, uwazasz, ze tak powinno byc?), problemem jest to, ze o takim
                      spotkaniu chcialbym poinformowac corke, uprzedzic - byc wobec niej fair... Wiesz
                      jak ona czeka na spotkanie? Jak sie z niego cieszy?
                      • mamaadama4 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:05
                        możesz zrobić tylko jedno - wnieść do sądu nowy pozew w sprawie
                        kontaktów, w którym doprecyzujesz sposób ustalania wakacji. Jak
                        trudno sie porozumieć to trzeba wszystko szczegółowo dopracować. Np
                        zaproponuj, że sprawa wakacji ma zostać ustalona pisemnie między
                        stronami do 30 kwietnia danego roku, a ferii do 30 grudnia. Przy
                        odpowiednim uzasadnieniu powinienieś dostać satysfakcjonującą cię
                        decyzję.
                        • ef.endir Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:54
                          smile no właśnie.
                          Po przeprowadzeniu rozmowy - wywiadu i uzysakniu wyjaśnień - sprawa
                          wraca do początku - tylko sąd!
                          Wiele to nie da ale przynajmniej na jakiś czas uporządkuje sprawy
                          związane z opieką nad dzieckiem, czego życzę przede wszystkim
                          dziecku.
                          A że niektóre mamusie tak mają, ze za pomocą dziecka chcą przywalić
                          tatusiowi - to normalne. U mnie, gdy widziałem się z dzieckiem 4-6
                          razy w tygodniu, moja ex poprosiła sąd o nakazanie mi widywania się
                          z dzieckiem bo niby tego nie robię!! Więc sąd wyznaczył mi 2 i 4
                          weekend. Ale że to też było za dużo więc zaczęło się powolne
                          uciananie tego czasu. Z piątku popołudniu na sobotę rano, potem na
                          sobotnie południe itd. Skończyło się koniecznymi i niecierpiącymi
                          zwłoki wyjazdami w te weekendy, kiedy akurat miałem się spotkać z
                          dzieckiem. Życie!!smile
                          Ale jak wiecie prawie wszystkie problemy udało się pokonać. Przed
                          sądem!
                          • eutherpe Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 12:06
                            A że niektóre mamusie tak mają, ze za pomocą dziecka chcą przywalić
                            tatusiowi - to normalne..


                            A może niektóre mamusie czują pismo nosem i wiedzą ,że tatuś to wspaniały
                            krętacz, biedny misio-pysio, który egzekwuje kontakty dla rodzinki( bez żadnej
                            chęci samodzielnego kontaktu z dzieckiem), oprócz widzeń z dzieckiem w nosie ma
                            jego potrzeby, samopoczucie i stan zdrowia.
                            Może od tej strony również należy spojrzeć na problem.
                            Owszem są cudowni ojcowie ale i tacy, którym odgórnie powinno zakazać się
                            kontaktu z potomkiem, bo nie mają na uwadze ani jego dobra ani prawidłowego
                            rozwoju a odwracając sytuację, to oni dokopują matkom złośliwością i ciąganiem
                            po sądach.
                            • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 12:23
                              I tak pewnikiem jest w moim przypadku... Rozwiazania jakie obowiazuja obecnie,
                              zgodnie z wyrokiem niezawislego sadu, po dluuugim procesie, wlaczeniu wielu
                              dowodow, badaniach psychologicznych, wywiadach z dzieckiem etc. zostaly mi
                              zapewne narzucone by dziecko nie stracilo ze mna kontaktu (tylko przez pomylke
                              wnioskowalem o zwiekszenie czestotliwosci i czasu naszych spotkan). I jestem
                              wscielky, ze mala wyjechala na wakacje a do jej mamy palam nienawiscia dla
                              zasady... A Wam zawracam glowe i zabieram czas, zeby pouzalac sie nad soba... Z
                              corka widuje sie tylko dlatego, zeby moc sie tym pochwalic przed najblizszymi,
                              nie jestem zainteresowany jej losem, postepami w nauce, stanem zdrowia etc. Otoz
                              jestem. Tylko co z tego jesli nasze kontakty sa nadal utrudniane... Wiesz, do
                              tej pory nie wiem, nie otrzymalem konkretnej informacji od ex- dokad i na jak
                              dlugo wyjechaly, kiedy bede mogl sie spotkac z corka, na kiedy moge planowac
                              nasz wspolny wyjazd. Wszystkie powyzsze pytania zadalem jej tylko i wylacznie
                              przez przekore i by uprzykrzyc jej urlop z dzieckiem... Taka ze mnie bestia tongue_out
                              • eutherpe Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 12:28
                                A dlaczego odebrałeś to personalnie. Chwała Ci za to,że chcesz mieć z córą
                                kontakt i FAKTYCZNIE zależy Ci na potrzebach dziecka( emocjonalo-materialnych).
                                Ale zdarzają się również pieniacze w celu wyłączności kontaktów i nic poza tym.
                                • octopusonline Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 12:42
                                  Juz odpowiadam - dlatego, ze osobiscie zalozylem ten watek, opisuje moja
                                  sytuacje jaka wlasnie ma miejsce, wywiazuje sie w sposob nalezyty ze swoich
                                  obowiazkow (usmiech corki i jej radosc przy kazdym naszym kolejnym spotkaniu sa
                                  dla mnie za to najwieksza nagroda), jestem swiadom nalozonych na mnie obowiazkow
                                  ale i przyslugujaycych mi praw. Z drugiej strony spotykam sie z kompletnym
                                  ignorowaniem mojej osoby i postanowien sadu - mnie to co najwyzej wkurza, wydaje
                                  mi sie, ze takie zachowanie jest ze szkoda dla corki. I szlag mnie trafia kiedy
                                  w sytuacji kiedy spotkania odbywaja sie w wymiarze 4/6 dni w miesiacu sa one
                                  nadal ograniczane. Wyczerpalem mozliwosc dialogu - mowie jak do sciany, nie
                                  sadze by dwoje doroslych ludzi musialo korzystac z sadowych nakazow w kontaktach
                                  z ICH dzieckiem - uwazam, ze to ostatecznosc. A watek zalozylem dlatego, ze rece
                                  mi juz opadaja i nie mam pomyslu jak zdyscyplinowac ex- w kwestii naszych
                                  kontaktow z corka... PS. Na potrzebach materialnych dziecka tez mi zalezy,
                                  zgodnie z decyzja sadu kazdego miesiaca place ustalona kwote 1.250 PLN (sadze,
                                  ze adekwatna do wieku i potrzeb dziecka z zalozeniem, ze obowiazek utrzymania
                                  dziecka spoczywa na obojgu rodzicach)i gotow jestem partycypowac w wydatkach
                                  zwiazanych z zakupami dla corki (o ile oczywiscie zostana one ze mna w
                                  jakikolwiek sposob skonsultowane). Dbam o to by w atrakcyjny i rozwijajacy dla
                                  niej sposob spedzac z nia wspolny czas, oczywistym jest, ze reguluje tez wtedy
                                  jej wszystkie rachunki. PS3. Przepraszam, jestem widac ograniczony, nijak nie
                                  moge zrozumiec "wylacznosci kontaktow i niczego poza tym" sad
                                  • eutherpe Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 12:52
                                    Przykre to co piszesz.A rozmawiałeś już na ten temat z żoną?Wiesz dlaczego tak
                                    się zachowuje?Co może być tego przyczyną tak naprawdę?>Może czuje jakieś naciski
                                    ze strony rodziców, rodziny?Wiem,że to potwornie niedojrzałe ale tak bywa.
                                  • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 14:44
                                    Poczekaj, spokojnie.
                                    Przede wszystkim tu na forum jest mnostwo matek mających fatalne doświadczenia z
                                    ojcami ich dzieci - nie placą alimentow, nie spotykaja się, czasem nawet nie
                                    zadzwonią. Mozesz oberwac rykoszetem, warto żebys nie bral tego do siebie.
                                    Byłej zony nie zdyscyplinujesz - bo to nie dziala. Dziala dogadanie się, a to
                                    moze trwac cale lata. Ale znam przypadki, kiedy spokojny, wytrwały i cierpliwy
                                    ojciec moze naprawde osiagnac bardzo wiele.
                                    Na razie najwazniejsze, że córka jest szczesliwa, kiedy Cie widzi. I o to
                                    chodzi, zeby byla przy Tobie szczęśliwa.
                            • ef.endir Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 15:13
                              eutherpe napisała:

                              > A że niektóre mamusie tak mają, ze za pomocą dziecka chcą przywalić
                              > tatusiowi - to normalne..
                              >
                              >
                              > A może niektóre mamusie czują pismo nosem i wiedzą ,że tatuś to
                              wspaniały
                              > krętacz, biedny misio-pysio, który egzekwuje kontakty dla rodzinki
                              ( bez żadnej
                              > chęci samodzielnego kontaktu z dzieckiem), oprócz widzeń z
                              dzieckiem w nosie ma
                              > jego potrzeby, samopoczucie i stan zdrowia.



                              Pewnie, że i tak może być. Tylko po co wtedy pisałby na forum???
                              Dla własnej chorej satysfakcji?
                              Rozumiem ludzką bezsilność, która każe szukac pomocy wszędzie - sam
                              tak tu trafiłem, ale w przypadku "krętacz, biedny misio-pysio, który
                              egzekwuje kontakty dla rodzinki( bez żadnej chęci samodzielnego
                              kontaktu z dzieckiem), oprócz widzeń z dzieckiem w nosie ma jego
                              potrzeby, samopoczucie i stan zdrowia"...... to mi się w głowie nie
                              mieści
                            • malgolkab Re: czy Wyscie powariowali? 06.07.10, 10:19
                              eutherpe napisała:

                              > A że niektóre mamusie tak mają, ze za pomocą dziecka chcą przywalić
                              > tatusiowi - to normalne..
                              >
                              >
                              > A może niektóre mamusie czują pismo nosem i wiedzą ,że tatuś to
                              wspaniały
                              > krętacz, biedny misio-pysio, który egzekwuje kontakty dla rodzinki
                              ( bez żadnej
                              > chęci samodzielnego kontaktu z dzieckiem),

                              hm, a mamusie, które mieszkają ze swoimi rodzicami i żyją jak
                              panienki to co?? pewnie, że są takie sytuacje, ale ten wątek akurat
                              na to nie wskazuje..

                              oprócz widzeń z dzieckiem w nosie ma
                              > jego potrzeby, samopoczucie i stan zdrowia.
                              > Może od tej strony również należy spojrzeć na problem.
                              > Owszem są cudowni ojcowie ale i tacy, którym odgórnie powinno
                              zakazać się
                              > kontaktu z potomkiem, bo nie mają na uwadze ani jego dobra ani
                              prawidłowego
                              > rozwoju a odwracając sytuację, to oni dokopują matkom złośliwością
                              i ciąganiem
                              > po sądach.
                              ale pojechałaś, szkoda komentować...
                      • nangaparbat3 Re: czy Wyscie powariowali? 01.07.10, 11:38
                        Octopus, to znowu nie bylo do Ciebie, tylko do ścibora - że odleglosc sama w
                        sobie to pikuś.

                        Na forum często tak jest, ze wątki rozbiegaja sie w najrózniejsze dygresje, i
                        wtedy łatwo mozna się pogubic.
              • malgolkab Re: czy Wyscie powariowali? 06.07.10, 09:50
                nangaparbat3 napisała:

                > Ja zawsze informowalam exa kiedy i dokad wyjeżdżamy - ale też
                wiedzialam, ze ni
                > e
                > bedzie z tego powodu robił afery, na odwrót, ucieszy sie, ze
                dziecko wyjeżdża.
                > A czemu ex Octopusa nie uprzedzila go o wyjeździe - nie wiemy.
                Jest bardzo
                > prawdopodobne, ze bała sie jego reakcji.

                jest też bardzo prawdopodobne, że chciała mu zrobić na złość - nie
                ma co gdybać
                > Powtarzam: miesięczny pobyt nad morzem to dla dziecka
                dobrodziejstwo, które
                > zreszta nie zawsze łatwo zorganizowac.
                > I to powinno byc najwazniejsze.
                no, ale on sam napisał, ze cieszy się, ze córka ma możliwość pobytu
                nad morzem...
        • malgolkab Re: czy Wyscie powariowali? 06.07.10, 09:47
          nangaparbat3 napisała:

          > Dziecko ma nie jechac na dłuzej na wakacje, bo ojciec nie
          WYEGZEKWUJE
          > przewidzianych spotkań?
          > I pierwsze co radzicie to leciec do sądu?
          > Skłócic tych nieszczęsnych ludzi jeszcze bardziej?
          > Nakręcic ich przeciwko sobie jezcze mocniej?
          > Spowodowac, ze moze juz nigdyu nie sprobują ze soba normalnie sie
          dogadac w
          > sprawach dziecka?
          > Jakaś paranoja!

          wydaje mi się, ze chodzi o to, ze matka nie poinformowała ojca o
          wyjeździe, a powinna - chociażby dlatego, ze w tym terminie wypadały
          2 jego weekendy. po 2 - rodzic nie mieszkający z dzieckiem też ma
          prawo spedzić z nim część wakacji... skoro ktoś tak nie uważa to
          raczej on zwariowałsmile i kto napisał, że dziecko ma nie jechać??
    • tricolour Co za wątek !!! 01.07.10, 14:34
      ... dziecko pojechało na wakacje, na wypoczynek, a ojciec biadoli, że nie
      ma spotkań z dzieckiem.

      "Czy jest szansa egzekwowac postanowienia sadu wobec tak zdecydowanej i,
      moim zdaniem, krzywdzacej dla dziecka, postawie ex" - pierwsze słyszę, że
      wakacje nad morzem bez ojca sa dla dziecka krzywdzące. Nie są.

      Podstawowym problemem jest to, że ojciec nie jest UPRZEDZANY. To nie jest
      jednak żaden problem, bo na tym właśnie polega rozwód: obcy ludzie nie
      mają obowiązku sie uprzedzać.
      • only.elvie Re: Co za wątek !!! 01.07.10, 14:47
        tricolour napisał:
        > Podstawowym problemem jest to, że ojciec nie jest UPRZEDZANY. To nie jest
        > jednak żaden problem, bo na tym właśnie polega rozwód: obcy ludzie nie
        > mają obowiązku sie uprzedzać.

        To po rozwodzie własne dziecko staje się obcym człowiekiem?

        A zapominałam - Ty zdaje się jesteś właśnie głosicielem rozwodów z dzieckiem wink
        • tricolour Ex staje sie obcym człowiekiem... 01.07.10, 14:59
          ... może trudno to zrozumieć, ale tak właśnie jest. I ten ex jedzie gdzie
          chce. Jeśli ma przyznaną opieke nad dzieckiem, to jedyne, co wiąże go z
          byłym małżonkiem, to postanowienia sądowe. Gdy w nich nie ma sposobu
          sprawowania opieki podczas wakacji - to NIE MA. Zabiera dziecko i jedzie
          gdzie chce i na jak długo chce.

          Nie jestem zwolennikiem rozwodów z dzieckiem (choć czasem jest taka
          konieczność) tak samo jak nie jestem zwolennikiem tchórzliwego ukrywania
          swojej osoby za coraz to nowymi nickami.
          • octopusonline Re: Ex staje sie obcym człowiekiem... 01.07.10, 15:27
            Primo - ojciec nie biadoli, ze corka wyjechala tylko na to, ze nie zostal o tym
            fakcie w zaden sposob uprzedzony. W zwiazku z wyjazdem corki nie spotka sie z
            nia w WYZNACZONYCH PRZEZ SAD I ZAAKCEPTOWANYCH PRZEZ EX- terminach. Secundo - na
            temat wyroku sadu i zawartych w nim postanowien pisalem wczesniej, przeczytaj
            prosze. Rozumiem, ze mozna respektowac wybiorczo postanowienia sadu... W wyroku
            nie ma zapisu o wakacjach, jest za to zapis o weekendach przeznaczonych na
            spotkanie dziecka z ojcem (bez adnotacji - nie dotyczy lipca i sierpnia). Tertio
            - "gdzie chce i na jak dlugo chce" - odwazna teza... Co za nia przemawia?
            • tricolour Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 15:52
              ... że matka chciała sprawować opiekę nad dzieckiem i sąd jej powierzył
              całodobową opiekę. Ty masz role ojca dochodzącego. Oznacza to, że matka
              pełni znakomitą większoś wszystkich funkcji wychowawczych i
              organizacyjnych, w tym także wypoczynku. Jej relację z Tobą opisuje wyrok
              rowodowy oraz część o Twojej opiece na dzieckiem. Jeśli tam czegoś
              brakuje, to oznacza, że nie zadbaliście o prawidłowe relacje między
              rodzicami po rozwodzie, a dzieckiem. Nie ma nic o wakacjach? To dopisz
              jeśli są podstawy do kolejnej sprawy w sądzie.

              Poza tym: główny ciężar Twoich wypowiedzi, to Twoja krzywda wynikająca z
              braku kontaktów z dzieckiem, a NIE PISZESZ czy i jak ten brak kontaktów
              wpływa na dziecko. I to jest clou wątku: dziecko najpewniej doskonale bawi
              sie podczas wakacji nad morzem więc nie ma o co marudzić. Za miesiąc
              wróci, to się spotkacie, a na ten czas możesz przygotwać jakąś atrakcję
              zamiast pisac jaka to się wielka krzywda dzieje.

              KOMU SIĘ DZIEJE i na jakich merytorycznych podstawach opierasz taką opinię?
              • wiosenka.pl Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:04
                Tri, fajnie to ująłeś. Mnie też przeraża to, że najważniejsze w sporze o dziecko
                bywa postawienie na swoim i krzywda ... DOROSŁEGO.

                Istotne są konstruktywne rozwiązania,a nie biadolenie; jeśli nie da się
                polubownie trzeba sądownie. Fakt, matka powinna była uprzedzić i uzgodnić. Nie
                zrobiła tego, więc pozostaje ci:
                a)pojechać do córki w wyznaczone dni, a z matką porozmawiać
                b)wnieść sprawę do sądu o ustalenie wizyt w czasie wakacji (np. miesiąc córka
                jest pod twoją opieką i ty jej organizujesz ewentualne wyjazdy)

                Teraz odpuścić dla dobra DZIECKA. Dzwoń do niej, rozmawiaj, nawet list napisz, a
                więź wasza nie ucierpi.



                tricolour napisał:

                > Ty masz role ojca dochodzącego. Oznacza to, że matka
                > pełni znakomitą większoś wszystkich funkcji wychowawczych i
                > organizacyjnych, w tym także wypoczynku. Jej relację z Tobą opisuje wyrok
                > rowodowy oraz część o Twojej opiece na dzieckiem. Jeśli tam czegoś
                > brakuje, to oznacza, że nie zadbaliście o prawidłowe relacje między
                > rodzicami po rozwodzie, a dzieckiem. Nie ma nic o wakacjach? To dopisz
                > jeśli są podstawy do kolejnej sprawy w sądzie.
                >
                > Poza tym: główny ciężar Twoich wypowiedzi, to Twoja krzywda wynikająca z
                > braku kontaktów z dzieckiem, a NIE PISZESZ czy i jak ten brak kontaktów
                > wpływa na dziecko. I to jest clou wątku: dziecko najpewniej doskonale bawi
                > sie podczas wakacji nad morzem więc nie ma o co marudzić. Za miesiąc
                > wróci, to się spotkacie, a na ten czas możesz przygotwać jakąś atrakcję
                > zamiast pisac jaka to się wielka krzywda dzieje.
                >
                > KOMU SIĘ DZIEJE i na jakich merytorycznych podstawach opierasz taką opinię?
                • octopusonline Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:22
                  Primo - spor nie toczy sie o dziecko. Secundo - problem stanowi kwestia braku
                  jakiejkolwiek informacji o zmianie terminu spotkania z dzieckiem i brak
                  mozliwosci spotkania z corka w wyznaczonym przez sad terminie. Tertio - mam
                  nadzieje, ze corka swietnie bedzie sie bawila na wakacjach, uwazam jednak, ze
                  jej mama procz przyslugujacych jej praw ma rowniez obowiazki jakie nalezaloby
                  wypelnic... BTW - czy ktos z Was wie jak wyglada kwestia odpowiedzialnosci za
                  maloletnie dziecko pozostawione pod opieka osob trzecich? Bo takimi sa
                  dziadkowie, z ktorymi najprawdopodobniej pozostanie na dalsza czesc wakacji. PS
                  - ex- odmawia mi prawa do wyjazdu z corka na wakacje, sama robi to bez
                  jakiejkolwiek konsultacji - uwazacie, ze to fair?
                  • wiosenka.pl Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:39
                    octopusonline napisał:
                    >uwazacie, ze to fair?

                    Uważamy, że ex postąpiła nie fair (nie wiemy przy tym, jak ty postępujesz) i co
                    w związku z tym zamierzasz? (oprócz noszenia w sobie wielkiego poczucia krzywdy?)
                    • octopusonline Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:55
                      Ze wzgledu na to, ze z zachowaniami analogicznymi do opisywanego spotykam sie od
                      4 lat poczucia krzywdy juz w sobie nie nosze - splywa po mnie jak woda po gesi.
                      Okazuje sie, ze Matka Polka, kierujac sie najlepszym, w jej rozumieniu,
                      interesem dziecka nie musi przestrzegac zadnych postanowien - chce wakacji to na
                      nie jedzie, ma prawo... Rozumiem, ze wybierajac sie na dluzsze wakacje tez
                      zabiera dziecko ze soba i jest O.K...
                      • tricolour Dokładnie - jest OK. 01.07.10, 16:59
                        I wynika to z faktu, że miejsce dziecka jest przy matce. Ty też mogłeś
                        wystąpić o powierzenie Tobie całkowitej opieki na dzieckiem i byś nawet
                        dostał alimenty.

                        Inna sprawa, że przyzwoitość nakazuje poinformowanie. Tyle, że nie ma
                        obowiązku być przyzwoitym.
                        • octopusonline Re: Dokładnie - jest OK. 01.07.10, 17:06
                          "wladze rodzicielska nad maloletnia corka stron powierza obojgu rodzicom i
                          ustala, ze miejscem zamieszkania corki bedzie miejsce zamieszkania jej matki" -
                          a nowelizacja KRiO z 13.06.2009 r. dokladnie precyzuje forme sprawowania wladzy
                          rodzicielskiej...
                          Masz racje - moglem, nie zrobilem tego uznajac, ze bedzie to lepsze rozwiazanie
                          dla dziecka, z kazdym kolejnym dniem przekonuje sie do tego, by wystapic o
                          zmiane zapisu.
                          Istotnie - a ja zylem w wyimaginowanym swiecie gdzie rodzice moga zachowywac sie
                          przyzwoicie w stosunku do dzieci a ex-malzonkowie do siebie...
                          • wiosenka.pl Re: Dokładnie - jest OK. 01.07.10, 17:16
                            octopusonline napisał:

                            > Istotnie - a ja zylem w wyimaginowanym swiecie gdzie rodzice moga zachowywac
                            sie przyzwoicie w stosunku do dzieci a ex-malzonkowie do siebie...

                            Znając życie pewnie to samo powiedziałaby ex ...smile
                            Gdyby nie było konfliktów i rozbieżnych interesów, poglądów nie byłoby rozwodów
                            i sądów.

                            Jeśli mogę ci cos poradzić, to powiem jedno - przyjmij zasadę: ja mam swoje
                            racje i ona ma swoją rację ( będzie ci lżej)
                            • octopusonline Re: Dokładnie - jest OK. 01.07.10, 17:25
                              W mysl zasady sad sadem ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie...
                    • tricolour Fair względem kogo? 01.07.10, 16:58
                      Najwyższy czas, byś przyjął do wiadomości, że ex może byc fair i nie fair
                      względem Ciebie - jak jej się spodoba. Od tego jest rozwód.

                      Czy jej wyjazd z dzieckiem nad morze bez informowania Ciebie jest fair w
                      stosunku do dziecka? To pytanie nie ma sensu, bo wyjazd z dzieckiem, a
                      Twoje związane z tym odczucia to "zdarzenia niezależne".

                      Rozumiesz?
                      • octopusonline Re: Fair względem kogo? 01.07.10, 17:08
                        Doszukuje sie zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy wyjazdem ex- z moja corka
                        nad morze a moimi dywagacjami na temat zachowania fair wzgledem ex-malzonka i
                        dziecka.
                      • nangaparbat3 Re: Fair względem kogo? 01.07.10, 19:29
                        tricolour napisał:

                        > Najwyższy czas, byś przyjął do wiadomości, że ex może byc fair i nie fair
                        > względem Ciebie - jak jej się spodoba. Od tego jest rozwód.


                        Alez Ty głupoty wypisujesz. Ja rozumiem, ze czasem po prostu nie da sie byc fair
                        - ale to powinny byc sytuacje ostateczne, słynne mniejsze zło - jesli w ogóle.
                        Przyjecie zasady, ze mozna byc w stosunku do - wg Ciebie - obcego czlowieka nie
                        fair, to absolutne etyczne novum.

                        > Czy jej wyjazd z dzieckiem nad morze bez informowania Ciebie jest fair w
                        > stosunku do dziecka? To pytanie nie ma sensu, bo wyjazd z dzieckiem, a
                        > Twoje związane z tym odczucia to "zdarzenia niezależne".
                        >
                        > Rozumiesz?

                        Ja tez nie rozumiem. Uwazam, ze wszelkie dzialania na szkodę drugiego rodzica
                        szkodzą w sumie i dziecku, prędzej czy później. Nie uważam, by z powodu terminow
                        spotkań ex miala rezygnowac z planów wakacyjnych dla dziecka. Natomiast powinna
                        powinna exa o nich poinformowac.
                        Własciwie ona to zrobila - mmsa z informacja przyslala w środe, więc jest
                        wyprzedzenie w stosunku do weekendu.
                        Zrobila to jednak w ostatniej chwili i tchórzliwie. Na pytanie, czy miala powody
                        do obaw, raczej tutaj nie znajdziemy odpowiedzi.
                        • tricolour A komu to ocenić, co jest fair? 02.07.10, 15:31
                          Facet uważa, że jest nie fair, gdy dziecko pojechało nad morze w czasie
                          gdy facet ma sie spotkać z dzieckiem. On to uważa za nie fair choć jest
                          oczywiste (przynajmniej dla mnie) że wyjazd wakacyjny nad morze jest
                          pierwszeństwem wobec cotygdniowych spotkań z ojcem. Myślę, że matka uważa
                          podobnie więc NIE MA POWODU zawiadamiać jakoś szczególnie ojca o wyjeździe
                          dziecka i to tym bardziej, że wakacje nie wyskakują znienacka tylko są
                          zawsze w tej samej porze roku. Czy ojca trzeba zawiadamiać, że są wakacje
                          w czasie kiedy wszyskie dzieci mają wakacje? To on sam tego nie wie?

                          Moja ex też zabierała córke i jechała bez opowiadania gdzie, kiedy i na
                          jak długo. Uważałem to za normalną rzecz i nie oczekiwałem rekompensaty za
                          te spotkania z córką, które sie nie odbyły, bo to śmieszne. Śmieszne
                          jest "zranione" ego wobec radości dziecka z wypoczynku.

                          Ty uważasz, że informowanie we środę, że wyjazd jest w sobotę, jest
                          tchórzliwe i w ostatniej chwili. Ja zaś uważam, że wystarczające
                          wyprzedzenie i facet nie odbija sie od drzwi.
                          • nangaparbat3 Re: A komu to ocenić, co jest fair? 02.07.10, 18:16
                            Człowiek dorosły przeciętnie rozgarniety zazwyczaj wie, kiedy postęouje fair.
                            I mnie chodzi o Twoje rozumowanie: po rozwodzie ludzie są sobie obcy, wiec nie
                            musza byc wobec siebie fair.
                            Po pierwsze jeśli maja wspolne dziecko, to sa sobie mniej więcej tak obcy, jak
                            dwóch ludzi majacych wspolny biznes. Ich zakres obowiazkow i udziały mogą się
                            znacznie roznic, ale interes - wspolny.
                            po drugie nie słyszalam dotąd, by bycie nie fair wobec obcych miescilo sie w
                            mnie wiecej obowiazujacej moralnosci.
                            I tyla.
                            • tricolour Owszem: nie ma obowiązku być fair... 06.07.10, 11:33
                              ... z jednej prostej przyczyny: to, co jedno uznaje za fair, to drugie nie
                              musi.

                              Ty uważasz, że żona postąpiła nie fair zabierając dziecko na tak długo na
                              wakacje, że ojcu wypadły dwie wizyty. Ja natomiast uważam inaczej: los
                              ojca jest matce dziecka tak doskonale obojętny, że ona wcale nie myslała
                              co mu wypadnie (może nawet zęby) podczas wakacji dziecka. Własnie po to
                              był rozwód, by nie zawracać sobie głowy facetem, a relacje porozwodowe w
                              zakresie obowiązków opisuje wyrok. Jeśli czegos tam nie ma, to oznacza, że
                              nie ma sprawy ponieważ zakres wyroku zależy od zaintersowania stron. Sąd
                              nie wymyśla czegoś, co nie jest stronom potrzebne.

                              I najlepszą ilustracją tego o czym piszę jest to, że Ty uważasz za nie
                              fair gdy matka nie informuje ojca o długim wyjeździe wakacyjnym, a ja
                              uważam - ten NIEINFORMOWANY - że to wygoda dla matki, gdy nie musi
                              informować, bo byłby to stan zależności.
                    • malgolkab Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 06.07.10, 10:28
                      wiosenka.pl napisała:

                      > octopusonline napisał:
                      > >uwazacie, ze to fair?
                      >
                      > Uważamy, że ex postąpiła nie fair (nie wiemy przy tym, jak ty
                      postępujesz)

                      tego nigdy nie wiesz, chyba, ze na forum pisałyby obie strony, a
                      niezawisłe jury by rozstrzygałosmile w ten sposób można skomentować
                      każy wątek...

                      i co
                      > w związku z tym zamierzasz? (oprócz noszenia w sobie wielkiego
                      poczucia krzywdy
                      > ?)
                  • malgolkab Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 06.07.10, 10:27
                    octopusonline napisał:

                    > Primo - spor nie toczy sie o dziecko. Secundo - problem stanowi
                    kwestia braku
                    > jakiejkolwiek informacji o zmianie terminu spotkania z dzieckiem i
                    brak
                    > mozliwosci spotkania z corka w wyznaczonym przez sad terminie.
                    Tertio - mam
                    > nadzieje, ze corka swietnie bedzie sie bawila na wakacjach, uwazam
                    jednak, ze
                    > jej mama procz przyslugujacych jej praw ma rowniez obowiazki jakie
                    nalezaloby
                    > wypelnic... BTW - czy ktos z Was wie jak wyglada kwestia
                    odpowiedzialnosci za
                    > maloletnie dziecko pozostawione pod opieka osob trzecich? Bo
                    takimi sa
                    > dziadkowie, z ktorymi najprawdopodobniej pozostanie na dalsza
                    czesc wakacji. PS
                    > - ex- odmawia mi prawa do wyjazdu z corka na wakacje, sama robi to
                    bez
                    > jakiejkolwiek konsultacji - uwazacie, ze to fair?

                    nie, uważam, ze to nie fair.
                    niezależnie od tego co myślę o ojcu mojego dziecka (a wierzcie - nie
                    są to mysli pozytywne) zawsze informuję go o terminach wyjazdów (nie
                    na dzień przed), jak również pod czyja opieką zostaje dziecko.
                • malgolkab Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 06.07.10, 10:25
                  wiosenka.pl napisała:

                  > Tri, fajnie to ująłeś. Mnie też przeraża to, że najważniejsze w
                  sporze o dzieck
                  > o
                  > bywa postawienie na swoim i krzywda ... DOROSŁEGO.
                  >
                  > Istotne są konstruktywne rozwiązania,a nie biadolenie; jeśli nie
                  da się
                  > polubownie trzeba sądownie. Fakt, matka powinna była uprzedzić i
                  uzgodnić. Nie
                  > zrobiła tego, więc pozostaje ci:
                  > a)pojechać do córki w wyznaczone dni, a z matką porozmawiać


                  a gdzie ma niby pojechać, skoro nie wie gdzie dziecko jest??> b)
                  wnieść sprawę do sądu o ustalenie wizyt w czasie wakacji (np.
                  miesiąc córka
                  > jest pod twoją opieką i ty jej organizujesz ewentualne wyjazdy)
                  >
                  > Teraz odpuścić dla dobra DZIECKA. Dzwoń do niej, rozmawiaj, nawet
                  list napisz,
                  > a
                  > więź wasza nie ucierpi.
                  >
                  >
                  przecież napisał, ze nie odbiera i nie odpisuje na smsy (matka
                  znaczy, bo 7 latka nie ma razcej telefonu)
              • octopusonline Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:15
                Krotka odpowiedz - sad powierzyl wladze rodzicielska obojgu rodzicow, wskazal
                miejsce zamieszkania corki zgodne z miejscem zamieszkania ex-. Co za tym idzie
                oboje rodzice wspoldecyduja w sprawach istotnych z punktu widzenia dobra
                dziecka. Tak przynajmniej powinno byc w teorii, zakladajac, ze dziecko nie jest
                wylaczna wlasnoscia jednego ze ex-wspolmalzonkow. Tresc wyroku rozwodowego i
                dotyczacego opieki nad dzieckiem znam. Pisze o ignorowaniu mnie i
                przyslugujacych mi praw przez ex-, nie uzalam sie nad wlasnym losem. Takie
                zachowanie przeklada sie na to, ze na skutek dzialan ex- moja rola sprowadzona
                jest do funkcji alimentacyjnej, na co nie moge sie zgodzic, uwazam, ze jest to
                krzywdzace dla dziecka - chocby z tego powodu, ze kazde z rodzicow przekazuje
                dziecku nieco inne wartosci i w inny sposob, kazdy z nas wnosi w jej zycie cos
                nowego. Dziekuje za rade - organizowalem i organizuje corce czas w sposob, ktory
                nie pozwala jej sie nudzic, chetnie sie ze mna widuje, dobrze ocenia wspolnie
                spedzony czas. IMHO - dziecko, ktore w rozmowie telefonicznej mowi o tym, ze
                teskni za tata i prosi o wytlumaczenie dlaczego sie nie spotkamy (ze wzgledu na
                ich wyjazd) nie jest w pelni radosne i szczesliwe. Stad moja opinia...
                • tricolour Dziecko tęskni także za szkołą... 01.07.10, 16:19
                  ... podczas wakacji, bo nie ma ulubionych koleżanek i kolegów. Nie ma z
                  kim dzielić radości tych w czasów szkoły. Tęski za babcią, ciocią. Gdy
                  chce loda, a nie dostanie, to ciepri z powodu braku loda. To norma, że się
                  czuje.

                  "moja rola sprowadzona jest do funkcji alimentacyjnej" - chcesz
                  powiedzieć, że role wyznacza Ci żona? Że nie masz sam pomysłu na siebie i
                  ojca?
                  • octopusonline Re: Dziecko tęskni także za szkołą... 01.07.10, 16:25
                    Mozliwe... Do szkoly jeszcze nie chodzi... Napisalem wyraznie "poprzez dzialania
                    ex- moja rola jest sprowadzana jedynie do funkcji alimentacyjnej". Nie oznacza
                    to, ze ex- wyznacza mi role, nie jest to rowniez rownoznaczne z tym, ze nie mam
                    pomyslu na to jak byc ojcem mojej corki... Choc zawsze mialem ambicje by byc dla
                    niej tata nie ojcem (dostrzegam subtelna roznice).
                • wiosenka.pl Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:36
                  octopusonline napisał:

                  > wskazal miejsce zamieszkania corki zgodne z miejscem zamieszkania ex

                  Czyli masz już odpowiedź, gdzie ex, tam i dziecko. Sąd nie zasądza, że ma
                  przebywać w mieście W. na ul. M.
                  Nie bronie twojej ex, bo przyzwoitość nakazywałaby, żeby inaczej to załatwiła,
                  ale jakby nie patrzeć, naruszenie prawa ciężko będzie jej udowodnić.

                  >Pisze o ignorowaniu mnie i
                  > przyslugujacych mi praw przez ex-, nie uzalam sie nad wlasnym losem.

                  My piszemy, jak to jest odbierane; czasami człowik sam nie zdaje sobie sprawy z
                  tego, co tkwi w jego podświadomości.

                  > ze na skutek dzialan ex
                  czyli znowu winna tylko ex?

                  >- moja rola sprowadzona
                  > jest do funkcji alimentacyjnej, na co nie moge sie zgodzic,

                  to się nie gódź, możesz prawnie dochodzić swego

                  > Dziekuje za rade - organizowalem i organizuje corce czas w sposob, ktor
                  > y nie pozwala jej sie nudzic, chetnie sie ze mna widuje, dobrze ocenia
                  >wspolnie spedzony czas.

                  To świetnie, tak trzymajsmile

                  >IMHO - dziecko, ktore w rozmowie telefonicznej mowi o tym, ze
                  > teskni za tata

                  A jak dziecko dzwoni z kolonii, że tęskni, to jedziesz od razu i zabierasz na
                  drugi dzień?

                  >i prosi o wytlumaczenie dlaczego sie nie spotkamy
                  No to tłumaczysz, że ze względu na odległość trudno wam będzie się spotkać, ale
                  za to ... (i tu miejsce na twoja inwencję)

                  >cryingze wzgledu na
                  > ich wyjazd) nie jest w pelni radosne i szczesliwe. Stad moja opinia...

                  Wiesz, bywają i inne opinie: po rozstaniu rodziców, dopóki dalej trwają kłótnie
                  dziecko nigdy radosne i szczęśliwe nie jest
                  • octopusonline Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 16:49
                    wiosenka.pl napisała:

                    > octopusonline napisał:
                    >
                    > > wskazal miejsce zamieszkania corki zgodne z miejscem zamieszkania ex
                    >
                    > Czyli masz już odpowiedź, gdzie ex, tam i dziecko. Sąd nie zasądza, że ma
                    > przebywać w mieście W. na ul. M.
                    > Nie bronie twojej ex, bo przyzwoitość nakazywałaby, żeby inaczej to załatwiła,
                    > ale jakby nie patrzeć, naruszenie prawa ciężko będzie jej udowodnić.
                    >
                    Naruszenie postanowien sadu a i owszem...
                    > >Pisze o ignorowaniu mnie i
                    > > przyslugujacych mi praw przez ex-, nie uzalam sie nad wlasnym losem.
                    >
                    > My piszemy, jak to jest odbierane; czasami człowik sam nie zdaje sobie sprawy z
                    > tego, co tkwi w jego podświadomości.
                    >
                    Mozliwe, kazdy ma prawo do swojego osadu sytuacji...
                    > > ze na skutek dzialan ex
                    > czyli znowu winna tylko ex?
                    >
                    Pisze jedynie, ze na skutek jej dzialan tak sie dzieje. Jesli ze wzgledu na jej
                    decyzje nie mozemy spotkac sie z corka, moje propozycje zmiany terminu sa
                    odrzucane to jak rozumiem wina lezy po mojej stronie...
                    > >- moja rola sprowadzona
                    > > jest do funkcji alimentacyjnej, na co nie moge sie zgodzic,
                    >
                    > to się nie gódź, możesz prawnie dochodzić swego
                    >
                    Utwierdziliscie mnie w przekonaniu, ze to jedyna (choc nie uwazam, ze sluszna i
                    wlasciwa droga)
                    > > Dziekuje za rade - organizowalem i organizuje corce czas w sposob, ktor
                    > > y nie pozwala jej sie nudzic, chetnie sie ze mna widuje, dobrze ocenia
                    > >wspolnie spedzony czas.
                    >
                    > To świetnie, tak trzymajsmile
                    >
                    Bez obaw - bede...
                    > >IMHO - dziecko, ktore w rozmowie telefonicznej mowi o tym, ze
                    > > teskni za tata
                    >
                    > A jak dziecko dzwoni z kolonii, że tęskni, to jedziesz od razu i zabierasz na
                    > drugi dzień?
                    >
                    Nie, opisana przeze mnie sytuacja miala miejsce nie tylko w zwiazku z wyjazdem
                    na wakacje...
                    > >i prosi o wytlumaczenie dlaczego sie nie spotkamy
                    > No to tłumaczysz, że ze względu na odległość trudno wam będzie się spotkać, ale
                    > za to ... (i tu miejsce na twoja inwencję)
                    >
                    Moja inwencja spotyka sie ze zdecydowanym - "nic wiecej niz to, co w wyroku" ze
                    strony ex-... Rozwiazan silowych i szarpania sie o dziecko nie bralem, nie biore
                    i bral nie bede pod uwage...
                    > >cryingze wzgledu na
                    > > ich wyjazd) nie jest w pelni radosne i szczesliwe. Stad moja opinia...
                    >
                    > Wiesz, bywają i inne opinie: po rozstaniu rodziców, dopóki dalej trwają kłótnie
                    > dziecko nigdy radosne i szczęśliwe nie jest
                    Klotnie nie maja miejsca. Jesli juz - jednostronne niedotrzymanie postanowien
                    sadu. Staram sie postepowac tak, by nie krzywdzic dziecka. Idiotyczna, choc
                    mozliwa i umocowana prawnie bylaby wizyta w asyscie policjantow by spotkac sie z
                    dzieckiem - mam wyrok, bede egzekwowal niezaleznie od humorow ex-...
                    • wiosenka.pl Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 17:12
                      octopusonline napisał:

                      >Idiotyczna, choc mozliwa i umocowana prawnie bylaby wizyta w asyscie
                      >policjantow by spotkac sie z dzieckiem - mam wyrok, bede egzekwowal
                      >niezaleznie od humorow ex-..

                      Czyli zakładasz, że jeżeli pojedziesz do dziecka nad morze, to nie będziesz się
                      mógł z nim spotkać w ustalonym przez sąd terminie?

                      Czy ex notorycznie utrudnia ci spotkania z dzieckiem?

                      > Moja inwencja spotyka sie ze zdecydowanym - "nic wiecej niz to, co w wyroku"

                      No, ale ja pisałam o inwencji w czasie rozmów z dzieckiem (nie mogę przyjechać,
                      bo za daleko, ale za to opowiem ci ..., posłucham/zobaczę twoje zdjęcia,
                      wybierzemy się... jak się spotkamy).
                      A skoro ex zakłada "nic więcej..." to wynikałoby, że orzeczenie respektuje.

                      Może spróbowalibyście przez mediatora porozumieć się zanim dojdzie do rozprawy?

                      • octopusonline Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 17:29
                        wiosenka.pl napisała:

                        > octopusonline napisał:
                        >
                        > >Idiotyczna, choc mozliwa i umocowana prawnie bylaby wizyta w asyscie
                        > >policjantow by spotkac sie z dzieckiem - mam wyrok, bede egzekwowal
                        > >niezaleznie od humorow ex-..
                        >
                        > Czyli zakładasz, że jeżeli pojedziesz do dziecka nad morze, to nie będziesz się
                        > mógł z nim spotkać w ustalonym przez sąd terminie?
                        >
                        Doswiadzcenia z czterech mininych lat wskazuja na to, ze tak. Do chwili obecnej
                        nie mam informacji gdzie moja corka spedza wakacje.
                        > Czy ex notorycznie utrudnia ci spotkania z dzieckiem?
                        >
                        Tak, nie jest to pierwsza sytuacja tego typu.
                        > > Moja inwencja spotyka sie ze zdecydowanym - "nic wiecej niz to, co w wyro
                        > ku"
                        >
                        > No, ale ja pisałam o inwencji w czasie rozmów z dzieckiem (nie mogę przyjechać,
                        > bo za daleko, ale za to opowiem ci ..., posłucham/zobaczę twoje zdjęcia,
                        > wybierzemy się... jak się spotkamy).
                        > A skoro ex zakłada "nic więcej..." to wynikałoby, że orzeczenie respektuje.
                        >
                        Respektuje w zakresie dla niej uzytecznym tongue_out - nie sadzisz? Rozumiem, ze w
                        sytuacji kiedy pojawiaja sie ponadplanowe wydatki zwiazane z potrzebami dziecka
                        tez powinienem odpowiedziec - nic poza alimenty zasadzone wyrokiem... Tyle, ze
                        IMHO pozostaje to w sprzecznosci z interesem dziecka sad
                        > Może spróbowalibyście przez mediatora porozumieć się zanim dojdzie do rozprawy?
                        >
                        Ex- ocrzuca mediacje, pomoc psychologa itd. Ma do tego pelne prawo...
                        • wiosenka.pl Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 17:36
                          octopusonline napisał:

                          > > Czy ex notorycznie utrudnia ci spotkania z dzieckiem?
                          > >
                          > Tak, nie jest to pierwsza sytuacja tego typu.

                          No to musisz podjąć kroki prawne i tyle.

                          > Respektuje w zakresie dla niej uzytecznym tongue_out - nie sadzisz?
                          Tego nie wiem osądzi sąd.

                          >Rozumiem, ze w sytuacji kiedy pojawiaja sie ponadplanowe wydatki zwiazane z
                          >potrzebami dziecka tez powinienem odpowiedziec - nic poza alimenty >zasadzone
                          wyrokiem... Tyle, ze IMHO pozostaje to w sprzecznosci z interesem >dziecka sad

                          No, ale dlaczego zakładasz, że jeśli ty robisz coś ponad wyrok, to druga strona
                          musi tak samo? Nie, nie musi, im szybiej sie z tym pogodzisz, tym lepiej. Ty dla
                          dobra dziecka ponosisz dodatkowe wydatki, a ona dla dobra dziecka wyprawia go na
                          miesiąc nad morze. A że ty w obu sytuacjach czujesz się pokrzywdzony, to juz
                          inna para kaloszy.




                        • tricolour Powiem Ci jedną rzecz... 01.07.10, 17:39
                          ... na koniec, bo widzę, że zaciąłeś się.

                          "Do chwili obecnej nie mam informacji gdzie moja corka spedza wakacje" -
                          fakt, że nie wiesz gdzie jest dziecko w żaden sposób nie wpływa na
                          samopoczucie dziecka, a zona juz nie musi liczyc sie z Twoim
                          samopoczuciem. Im prędziej to zrozumiesz tym lepiej.

                          Dziecko jest nad morzezm i wypoczywa. Jeśli zależy Ci na dziecku bardziej
                          niz na sobie, to zostaw rzecz w spokoju. Ja jednak wyczytuję w tym, co
                          piszesz, że Twoje zranione ego ("nie wiem gdzie jest dziecko) jest
                          ważniejsze ponieważ większość tego, co napisałeś jest o Tobie.
                          • wiosenka.pl Re: Powiem Ci jedną rzecz... 01.07.10, 17:49
                            tricolour napisał:

                            > ... na koniec, bo widzę, że zaciąłeś się.

                            >Ja jednak wyczytuję w tym, co
                            > piszesz, że Twoje zranione ego

                            Dokładnie mam takie samo wrażenie.
                            W dobie telefonów komórkowych miesięczna rozłąka z dzieckiem to nie tragedia.
                            I jak najszybciej wnieś do sądu przyznanie ci prawa do spędzenia całego miesiąca
                            (konkretnie wyznaczonego)nad morzem z dzieckiem w przyszłe wakacje. Finitosmile
                            • malgolkab Re: Powiem Ci jedną rzecz... 06.07.10, 10:42
                              wiosenka.pl napisała:

                              > tricolour napisał:
                              >
                              > > ... na koniec, bo widzę, że zaciąłeś się.
                              >
                              > >Ja jednak wyczytuję w tym, co
                              > > piszesz, że Twoje zranione ego
                              >
                              > Dokładnie mam takie samo wrażenie.
                              > W dobie telefonów komórkowych miesięczna rozłąka z dzieckiem to
                              nie tragedia.
                              > I jak najszybciej wnieś do sądu przyznanie ci prawa do spędzenia
                              całego miesiąc
                              > a
                              > (konkretnie wyznaczonego)nad morzem z dzieckiem w przyszłe
                              wakacje. Finitosmile
                              wię dla 2 strony tez nie powinno byc tragedią, ze dziecko pojedzie
                              na parę tygodni z ojcemsmile i do tego cały czas zmierza O. - że
                              niestety nie z każdym da sie dogadać bez sądu (jakby sie dało, to by
                              rozwodów nie byłosmile)
                    • enesta Re: Za tą odważna tezą przemawia fakt... 01.07.10, 17:35
                      Odnoszę wrażenie że topory wojenne jeszcze nie zakopanesmile
                      Gdy jechałam na wakacje z dzieckiem (pierwszy rozwód) Ex gdy chciał
                      dzwonił i przyjeżdżał by spędzić z nim pół dnia. Nie miałam nic
                      przeciwko. Później gdy miałam partnera- to on- mój partner miał
                      muchy w nosie że mój Ex przyjeżdża do dziecka jak jesteśmy na
                      wakacjach. Myślę że można dogadać się tylko najpierw zakopać te
                      cholerne topory. No i co na to obecny partner Twojej Ex?
    • tully.makker Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 02.07.10, 17:29
      Przytocz prosze jak brzmi dokladnie wyrok sadu w kwestii kontaktow w
      wakacje. Bo u mojego chlopa np brzmi on tak, ze normalne dni
      kontaktow nie obowiazuja wakacje i w czasue ferii, tylko dziecko
      spedza polowe z jednym, a polowe z drugim z rodzicow.

      Czy wystapiles o spedzanie czesci wakacji z corka? Czy masz to w
      wyroku? czy tylko ze macie sie porozumiewac w tej sprawie?
    • pan-kowalski Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 03.07.10, 13:17
      Napisz do byłej żony krótki list polecony z prośbą o informację co
      do miejsca gdzie dziecko spędza wakacje oraz o określenie
      kilkudniowego, sierpniowego terminu, w którym ze swojej strony
      mógłbyś zorganizować część letniego wypoczynku córki pod Twoją
      opieką.

      Nie ulega wątpliwości, że mama dziecka konsekwetnie stara się tu
      minimalizować Twoją rolę jako ojca, odsuwać od córki fizycznie i
      psychicznie, ale jeśli chodzi o działania prawne, to nie podejmuj
      ich pochopnie pod wpływem impulsu - tym bardziej, że w sądach także
      trwa teraz okres urlopowy i nie ma to większego sensu.
      Przemyśl dobrze swoje stanowisko co do konieczności weryfikacji
      dotychczasowej formuły kontaktów (biorąc pod uwagę także przyszły
      obowiązek szkolny) i z ewentualnym wnioskiem o rozszerzenie
      kontaktów wystąp do sądu jesienią.

      Co do dziadków, to wprawdzie nie posiadają oni władzy
      rodzicielskiej, ale trudno nazwać ich osobami trzecimi i działają tu
      w porozumieniu z matką, dlatego nie warto upierać się, że córka nie
      powinna spędzać wypoczynku pod ich opieką.
    • ad-amus Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 05.07.10, 14:30
      drogie panie - mamy, odwróćmy na chwilę sytuację.

      To tato otrzymuje opiekę nad dzieckiem, z nim mieszka na stałę
      dziecko. Wy macie możliwość spotkań 2 razy w miesiącu np po 5 godzin
      lub 2 weekendy w miesiącu, tato skrupulatnie wypełnia wyrok sądu,
      tzn dokładnie wyznaczone dni co do minuty, żadnych dodakowych
      zezwoleń na wizyty, niz zapisano w wyroku.
      Tato decyduje sam o wyjeździe miesięcznym nad morze waszego dziecka
      (nawet w celach zdrowotnych), opieką nad dzieckiem dzieli sie ze
      swoimi rodzicami (podświadomie podkreślając, że oni są lepszą
      opieką, niż rodzona matka).
      Wy jako mamy nie wiedziałyście, że wasze dziecko gdzieś wyjeżdża, bo
      tato uznał, że nie musicie mieć tej wiedzy, nie wiecie gdzie jest
      wasze dziecko. W tym miesiącu przepadają wasze wyznaczone wizyty.

      Mimo wszystko spokojnie czekacie, aż minie ten miesiąc, bo to jest
      tylko dobro dziecka - miesięczny pobyt nad morzem, a nic innego sie
      nie liczy.

      Wydaje mi się, że punkt widzenia niestety zależy od punktu
      siedzienia.
      • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 05.07.10, 15:06
        To m.in. Tricolour znowu został kobietą?
        I to kobietą, która dostała opiekę nad dzieckiem? big_grinDDDD

        Kocham schematy myślowe niektórych tutejszych panów: 'jeśli nie popierasz we
        wszystkim faceta to musisz być kobietą'wink


        Dla dziecka wypoczynek długi nad morzem to radocha. I ograniczać dziecku wakacje
        tylko po to by zaspokoić potrzebę któregoś rodzica widzenia się z tym dzieckiem
        jest niemądre i dziecku nie służy. Naprawdę uwazasz, że matka powinna dziecko
        wieźć na jeden weekend na drugi koniec polski by tylko ojciec mógł zrealizować
        swoją potrzebę zobaczenia się wtedy z dzieckiem, a potem dziecko z powrotem do
        Zdarza się, że skłóceni ze sobą rodzice nie informują się o niczym nawzajem.
        Naiwnością by było w opisanym przypadku założyć, że rodzic który chciał
        ograniczac prawa drugiego rodzica, będzie grzecznie temu drugiemu zdawał
        sprawozdania z tego co akurat z dzieckiem się dzieje.
        O to, by mieć możliwość spędzania z dzieckiem części ferii i części wakacji
        rodzic, który nie jest z dzieckiem na stałe powinien sam zadbać(zależy mu->więc
        to jego interes) na etapie ustalania tego z stałym opiekunem dziecka ( czy
        ojciec zapytał matki jakie ma plany wakacyjne odnośnie dziecka? zainteresował
        się tym przed wakacjami?),
        tym bardziej powinien te sprawy szczegółowo dopilnować by były zapisane
        sądownie, gdy sprawy w sądzie już były i gdy wiadomo, że drugi rodzic jest
        niechętny do współpracy.
        Wakacje są co roku w tych samych miesiącach, nie było zbyt skomplikowane
        założyć, że dziecię będzie może w wakacje dłużej poza miejscem zamieszkania i
        należało zadbać o jasne zapisy w tym temacie, matka do zaleceń sądu się przecież
        stosuje, nie ma tam zapisu że dziecko ma siedzieć pod konkretnym adresem w dane
        dni i czekać na przyjście drugiego rodzica, ani że matka o wyjeździe poza
        mieszkanie musi ojca informować.
        Teraz można się wściekac na rzeczywistośc ale poniekąd samemu się ją wykreowało
        niedopilnowaniem istotnych szczegółów sądowych zapisów, z biegiem czasu można
        wnosić o więcej opieki,
        lub próbowac wynegocjować od matki kilka dni w zamian w kolejnym miesiącu.
        Niestety trzeba uważać z kim się robi dzieci, dotyczy to obu stron, bo z
        niektórymi nie ma możliwości się spokojnie dogadać już nigdy gdy się raz skłóci.
        • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 10:51
          adaria38 napisała:

          > To m.in. Tricolour znowu został kobietą?
          > I to kobietą, która dostała opiekę nad dzieckiem? big_grinDDDD
          >
          > Kocham schematy myślowe niektórych tutejszych panów: 'jeśli nie
          popierasz we
          > wszystkim faceta to musisz być kobietą'wink

          tak, a nie kochasz schematów myslowych obecnych tu pań, które
          użalają się na cały ród męski i są wiecznie pokrzywdzone?? bo
          jeszcze nie widziałam wypowiedzi w Twojej w podobnym tonie
          skierowanej do kobietysmile) chyba, ze do takiej, która papoarła
          niedobrego faceta albo do KOCHANKI (najbardziej znienawidzonej
          postaci na tym forum, ale to kobieta przecież nie jestwink)
          >
          >
          > Dla dziecka wypoczynek długi nad morzem to radocha. I ograniczać
          dziecku wakacj
          > e
          > tylko po to by zaspokoić potrzebę któregoś rodzica widzenia się z
          tym dzieckiem
          > jest niemądre i dziecku nie służy. Naprawdę uwazasz, że matka
          powinna dziecko
          > wieźć na jeden weekend na drugi koniec polski by tylko ojciec mógł
          zrealizować
          > swoją potrzebę zobaczenia się wtedy z dzieckiem, a potem dziecko z
          powrotem do

          a gdzie on tak napisał??
          > Zdarza się, że skłóceni ze sobą rodzice nie informują się o niczym
          nawzajem.
          > Naiwnością by było w opisanym przypadku założyć, że rodzic który
          chciał
          > ograniczac prawa drugiego rodzica, będzie grzecznie temu drugiemu
          zdawał
          > sprawozdania z tego co akurat z dzieckiem się dzieje.
          > O to, by mieć możliwość spędzania z dzieckiem części ferii i
          części wakacji
          > rodzic, który nie jest z dzieckiem na stałe powinien sam zadbać
          (zależy mu->
          > więc
          > to jego interes) na etapie ustalania tego z stałym opiekunem
          dziecka ( czy
          > ojciec zapytał matki jakie ma plany wakacyjne odnośnie dziecka?
          zainteresował
          > się tym przed wakacjami?),
          > tym bardziej powinien te sprawy szczegółowo dopilnować by były
          zapisane
          > sądownie, gdy sprawy w sądzie już były i gdy wiadomo, że drugi
          rodzic jest
          > niechętny do współpracy.
          > Wakacje są co roku w tych samych miesiącach, nie było zbyt
          skomplikowane
          > założyć, że dziecię będzie może w wakacje dłużej poza miejscem
          zamieszkania i
          > należało zadbać o jasne zapisy w tym temacie, matka do zaleceń
          sądu się przecie
          > ż
          > stosuje, nie ma tam zapisu że dziecko ma siedzieć pod konkretnym
          adresem w dane
          > dni i czekać na przyjście drugiego rodzica, ani że matka o
          wyjeździe poza
          > mieszkanie musi ojca informować.
          > Teraz można się wściekac na rzeczywistośc ale poniekąd samemu się
          ją wykreował
          > o
          > niedopilnowaniem istotnych szczegółów sądowych zapisów, z biegiem
          czasu można
          > wnosić o więcej opieki,
          > lub próbowac wynegocjować od matki kilka dni w zamian w kolejnym
          miesiącu.
          > Niestety trzeba uważać z kim się robi dzieci, dotyczy to obu
          stron, bo z
          > niektórymi nie ma możliwości się spokojnie dogadać już nigdy gdy
          się raz skłóci
          > .
          właśnie obu stron - więc napisz to tym co narzekają, że ojciec
          dziecka pije, bije i zdradzasmile ah, no tak, kamuflował się, więc w
          tym przypadku pani nie wiedziała z kim dzieciaki ma...
          • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:18
            Oj biedne jesteście, obie z kas wiecznie skrzywdzone przez te inne "złe
            kobiety", które śmieją wam we wszystkim nie potakiwać i bezczelnie myślą
            inaczej niż wy tongue_out.
            Ciekawe kiedy przeanalizujecie się na tyle, żeby odkryć 'kto wam to zrobił'(może
            wy same?), tyle poczucia krzywdy i pełnego hipokryzji oburzeniawink.. Coś pięknego.
            • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:30
              adaria38 napisała:

              > Oj biedne jesteście, obie z kas wiecznie skrzywdzone przez te
              inne "złe
              > kobiety", które śmieją wam we wszystkim nie potakiwać i
              bezczelnie myślą
              > inaczej niż wy tongue_out.
              nie wiem jak kas, ja się biedna nie czujęsmile) a napisałam do ciebie,
              a nie do wszystkich kobiet...
              > Ciekawe kiedy przeanalizujecie się na tyle, żeby odkryć 'kto wam
              to zrobił'(moż
              > e
              > wy same?), tyle poczucia krzywdy i pełnego hipokryzji
              oburzeniawink.. Coś piękneg
              > o.
              ale co zrobił?? poczucie krzywdy masz najwidoczniej Tysmile

              miło, ze porównujesz mnie z Kas - dla mnie komplement, bo to mądra
              kobitkasmile

              miłego dnia... może dziś uda Ci się w końcu spotkać jakiegoś fajnego
              faceta i inaczej spojrzysz na światsmile
              • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:36
                W sumie zabawne, że tak intensywnie przeżywasz swoje własne interpretacje
                (oderwane od rzeczywistości) moich wypowiedzi smile)
                Świetna ilustracja do tezy, że sami kreujemy swoją rzeczywistość.
                • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:40
                  adaria38 napisała:

                  > W sumie zabawne, że tak intensywnie przeżywasz swoje własne
                  interpretacje
                  > (oderwane od rzeczywistości) moich wypowiedzi smile)
                  > Świetna ilustracja do tezy, że sami kreujemy swoją rzeczywistość.
                  cytuj, prosze jak odpowiadasz, bo nie wiem właściwie na cosmile nie
                  pasuje do zadnego z pytań, które Ci zadałam...
                  i chyba nigdy nie przezywałaś nic intensywniesmile) radzę spróbować...
                  • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:01
                    I w tym problem. Nie czuję się ofiarą, ani skrzywdzona i może dlatego nie widzę
                    wroga w każdych męskich portkach.
                    Dokładnie To samo radzę kobietom jak i facetom. To co tu mnie by bawiło gdyby
                    nie było straszne, bo jest odzwierciedleniem stanu wielu polskich kobiet to ta
                    frustracja i nieumiejetność poradzenia sobie z własną psychiką.

                    Ja tam tez do Małgo mogę być porównywana. Fajna babka. Z luzem, poczuciem humoru
                    i bez żółci wylewającej się z każdego postu.
                  • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:14
                    Tak odnośnie cytowania, zasady na forach są takie, że nie cytuje się całości
                    wątku, tylko konkretne urywki do których się odnosisz, albo podpina się
                    odpowiedz do całości bez cytowania tekstu. Tak jak to robisz- zaśmieca
                    niepotrzebnie forum, mnoży te same treści i na forach publicznych moderowanych
                    by było blokowane przez system.

                    Nic Ci nie da czepianie się mnie na rozmaite sposoby smile co od jakiegoś czasu
                    robisz. Po mnie to tak jakby...spływa.
                    A teraz jak coś masz do dodania dla autora do TEMATU wątku, to proszę bardzo. A
                    jak Ci się tak zwyczajnie nudzi, pokłócic się nie masz z kim, czujesz przemożną
                    misję nawracania i trochę jadu w jakąś "złą kobietę" byś chciała upuścić,
                    szukasz pretekstu do nabicia koło tego piany, czujesz że się udusisz jak nie
                    będziesz miała okazji powiedzieć jakie żony wredne bywają(oprócz ciebie
                    oczywiściewink ) - to sorry, ale mnie się nie chce, bo to generalnie nudne jest.
                    Mnie jest obojętne czy głosujesz na pis czy po i nie uważam cię za gorszą i
                    godną potępienia, że na kogoś innego niż ja smile)
                    • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:22

                      >
                      > Nic Ci nie da czepianie się mnie na rozmaite sposoby smile co od
                      jakiegoś czasu
                      > robisz.
                      od jakiego?? piszę do ciebie tak jak do innych, lubię podyskutować i
                      tylesmilePo mnie to tak jakby...spływa.
                      > A teraz jak coś masz do dodania dla autora do TEMATU wątku, to
                      proszę bardzo. A
                      > jak Ci się tak zwyczajnie nudzi, pokłócic się nie masz z kim,
                      czujesz przemożną
                      > misję nawracania i trochę jadu w jakąś "złą kobietę" byś chciała
                      upuścić,
                      > szukasz pretekstu do nabicia koło tego piany, czujesz że się
                      udusisz jak nie
                      > będziesz miała okazji powiedzieć jakie żony wredne bywają(oprócz
                      ciebie
                      > oczywiściewink )

                      e, czemu oprócz mnie, ja akurat uważam, że w moim małżeństwie oboje
                      mielismy swoje za uszami, tak samo ja bywałam wredna jak on.
                      poczytaj z reszta moje wypowiedzi z ilus miesięcy i zobaczysz, ze
                      nie raz w podobny sposób krytykuje facetów (moze rzadziej, bo jest
                      ich tu dużo mniejsmile - to sorry, ale mnie się nie chce, bo to
                      generalnie nudne jest.
                      to po co odpisujesz??smile
                      > Mnie jest obojętne czy głosujesz na pis czy po i nie uważam cię za
                      gorszą i
                      > godną potępienia, że na kogoś innego niż ja smile)
                      e, a gdzie ja napisałam, ze jesteś godna potępienia? ja ci tylko
                      zadaję pytania, a Ty nie odpowiedziałaś na co najmniej 2smile jak
                      chodzi o politykę, to akurat też lubię podyskutować i często pytam
                      dlaczego ktoś popiera daną partię itd. tak samo zapytałam dlaczego w
                      podobny sposób nie krytykujesz kobiet w analogicznej sytuacji.
                      • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:27
                        > dlaczego ktoś popiera daną partię itd. tak samo zapytałam dlaczego w
                        > podobny sposób nie krytykujesz kobiet w analogicznej sytuacji.

                        już ci odpowiedziałam. nic nie poradzę na twoje jednotorowe interpretacje
                        wypowiedzi konkretnych osób.
                        zmien założenia wstępne jakie masz wkodowane w stosunku do nicka "adaria38" a
                        zobaczysz swiat innymi oczami smile))

                        no to pa.
          • enesta Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:43
            A ja zastanawiam się co Cię tak boli i dlaczego. Uderzasz mało
            inteligentnie, by tylko odreagować coś, ulubionym celem są zdradzone
            i oszukane przez mężów kobiety, grube, kłótliwe i zaniedbane.
            Wyciągam wnioski że jesteś dość młodą kobietą, (kochanką)?
            W związku z tym postaram Ci naświetlić jak wygląda z innej
            perspektywy , kobiety nie zdradzanej z normalną wagą i brakiem
            środków finansowych na wymarzone ciuchy.
            Mój pierwszy Ex ma bardzo młodą żonę , która urodziła dziecko. Po
            ciąży nadal miała dość dobrą figurę, ale po roku jej *gospodarka
            hormonalna* zaczęła się zmieniać. Tyje i cierpi. I zaczęła robić się
            zazdrosna o mnie- dużo dużo starszą pierwszą żonę(?) Hormony mogą
            dopaść Ciebie również i chcąc nie chcąc w pewnym momencie zrobisz
            się półtora komandosa(jak ktoś niedawno napisał) z wagą 90 kilo.
            Czas zacząć sobie zdawać z tego sprawę a nie wyśmiewać się i szydzić
            z innych kobiet. Takie rzeczy to ja widziałam tylko w wydaniu
            męskim, i w części usprawiedliwiam ich niewiedzę. O depresji i braku
            siły żeby zadbać o siebie- nie piszę bo to oczywiste. Jeśli żona
            chodzi w rozciągniętym dresie to mąż może zafundować jej nowy, lub
            coś bardziej sexi- myślę że nie będzie miała nic przeciwko temu.
            • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:58
              enesta napisała:

              > A ja zastanawiam się co Cię tak boli i dlaczego. Uderzasz mało
              > inteligentnie, by tylko odreagować coś, ulubionym celem są
              zdradzone
              > i oszukane przez mężów kobiety, grube, kłótliwe i zaniedbane.
              > Wyciągam wnioski że jesteś dość młodą kobietą, (kochanką)?
              > W związku z tym postaram Ci naświetlić jak wygląda z innej
              > perspektywy , kobiety nie zdradzanej z normalną wagą i brakiem
              > środków finansowych na wymarzone ciuchy.
              > Mój pierwszy Ex ma bardzo młodą żonę , która urodziła dziecko. Po
              > ciąży nadal miała dość dobrą figurę, ale po roku jej *gospodarka
              > hormonalna* zaczęła się zmieniać. Tyje i cierpi. I zaczęła robić
              się
              > zazdrosna o mnie- dużo dużo starszą pierwszą żonę(?) Hormony mogą
              > dopaść Ciebie również i chcąc nie chcąc w pewnym momencie zrobisz
              > się półtora komandosa(jak ktoś niedawno napisał) z wagą 90 kilo.
              > Czas zacząć sobie zdawać z tego sprawę a nie wyśmiewać się i
              szydzić
              > z innych kobiet. Takie rzeczy to ja widziałam tylko w wydaniu
              > męskim, i w części usprawiedliwiam ich niewiedzę. O depresji i
              braku
              > siły żeby zadbać o siebie- nie piszę bo to oczywiste. Jeśli żona
              > chodzi w rozciągniętym dresie to mąż może zafundować jej nowy, lub
              > coś bardziej sexi- myślę że nie będzie miała nic przeciwko temu.
              jeśli to do mnie, to nie - kochanką nie jestemsmile
              napisałam też wyraźnie, że nie chodzi mi o sytuację, gdy ktos tyje z
              powodu ciąży choroby...
              zgadza się - mąż może coś żonie zafundować, żona mężowi też.
              ustosunkowałam sie tylko do stwierdzenia, że to wina facetów, bo nie
              dbają o żonysmile tak samo wiele żon nie zabiega o mężów, w powinno to
              być z obu stron. obie osoby powinny starać się byc atrakcyjne -
              wiadomo, że człowiek się zmienia z wiekiem.
              ja bynajmniej nie z tych co od rana na szpilkach i z makijażem i
              akurat lubię chodzić w dresie... ale chyba nie chciałabym widzieć
              codziennie faceta w rozciągniętych gaciach. i wskaż mi, kiedy
              szydziłam z kogoś personalnie? wkurzaja mnie po prostu uogólnienia.
              akurat, mój prawie były ma teraz "koleżanki" młodsze ode mnie i
              opowiada znajomym, że "nie ma to jak ciało 20 latki, bo po ciąży to
              już nie tosmile" jakoś nie czuję się z tym źle, nie mam 20 lat i w
              ciąży byłam, więc pewnie maja lepsze ciałosmile) i nie sadzę by mówił
              to, by dogryźć mojej osobie... jak mu dobrze, to ok.
              • enesta Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:14
                Malgolkab, nie chodzi mi o ciało po ciąży tylko o siłę hormonów
                (przemiana materii) u kobiet ogólnie. Kobieta w pewnym momencie
                zaczyna figurą przypominać matkę , bo geny i hormony o to zadbały.
                Ona może tylko płakać lub głodzić się a i tak efekt jojo zrobi
                swoje. W innej sytuacji są kobiety uprawiające sport (więkza
                kontrola nad wagą). Tu trzeba poczekać na europejskie(?) zmiany w
                Polsce-ścieżki rowerowe, 50-latki na rolach nie budzące zdziwienia u
                innych itd
                • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:25
                  enesta napisała:

                  > Malgolkab, nie chodzi mi o ciało po ciąży tylko o siłę hormonów
                  > (przemiana materii) u kobiet ogólnie. Kobieta w pewnym momencie
                  > zaczyna figurą przypominać matkę , bo geny i hormony o to zadbały.
                  > Ona może tylko płakać lub głodzić się a i tak efekt jojo zrobi
                  > swoje. W innej sytuacji są kobiety uprawiające sport (więkza
                  > kontrola nad wagą). Tu trzeba poczekać na europejskie(?) zmiany w
                  > Polsce-ścieżki rowerowe, 50-latki na rolach nie budzące zdziwienia
                  u
                  > innych itd
                  zgodzę sięsmile choć z zadowoleniem muszę stwierdzić, że byłam z
                  młodym na wyjeździe sportowym i było tam wiele osób po 30,40, 50,
                  które rozpoczynały naukę róznych dyscyplinsmile ja z resztą też
                  zaczęłam się uczyć, ale nie chcę pisać czego, bo nie wiem czy mi
                  zapału starczysmile)
              • malgolkab enesta 06.07.10, 12:16
                to samo mozna powiedzieć o kobietach, które po ślubie/zamieszkaniu
                razem chodzą w rozciagniętym dresie, tyją 20 kg (nie mówię tu o
                ciąży czy chorobie), są wiecznie niezadowolone i skwaszone, a sex to
                raz na miesiąc i pod kołdrą, bo przecież dzieci już mamysmile)
                bardzo upraszczasz...

                chyba o tę moją wypowiedź Ci chodziło, tylko nie wiem czemu
                napisałaś w innym wątku...
                jak widzisz napisałam wyraźnie, to samo mozna powiedzieć o kobietach
                itd. bo z tamtej wypowiedzi wynikało, ze to facet ma zabiegać, dbać,
                starać się, bo jak nie to jego wina.
                i nigdy nie napisałam, ze facet ma zostawić starszą żonę dla
                młodszej, napisałam za to, że zdrada najczęściej jest efektem
                jakichś wcześniejszych animozji, wieloletnich problemów - tak po
                prostu uważam. nie jest tak, że wszystko jest albo czarne albo białe
                i ktoś jest wyłacznie winny. i dalej twierdzę, że kobiety zdradzaja
                równie często jak mężczyźni, tylko bardziej się z tym kryją...
                • enesta Re: enesta 06.07.10, 12:44
                  malgolkab, Nawiązuje do Twoich wypowiedzi w różnych wątkach, bo
                  czytając posty dopiero klaruje mi się obraz osoby z którą dyskutuję.
                  Dlaczego w tym wątku odpowiadam? Bo tu przeczytałam Twoje wypowiedzi
                  złośliwe w stosunku do kobiet i odpowiadam pytaniem, całościowo
                  właśnie Tobie- dlaczego tak robisz, bo nie rozumiem?.
                  • malgolkab Re: enesta 06.07.10, 12:56
                    bo nie cierpię uogólniania... a na tym forum widać kolosalna różnicę
                    w odpowiedziach w stosunku do pań i panów - przynajmniej ja ja
                    widzę. jeśli kobieta żali sie na byłego (co sama nie raz tez robięsmile
                    to dostaję w 90 % miłe, podnoszące na duchu odpowiedzi. jeśli facet
                    pisze podobne rzeczy, to zaraz pojawia sie tekst, że pewnie miał
                    kochanki, pił, nie dbał o rodzinę... fakt, zdarza mi się
                    odpowiedzieć złośliwie- ale i kobiecie i facetowi (facetów jest tu
                    po prostu dużo mniejsmile
                    tak jak napisałam kiedyś - znam madre babki i madrych facetów w
                    liczbie porównywalnej. znam po prostu fajnych i niefajnych LUDZI,
                    znam facetów zdradzających żony i żony zdradzające mężów itd...
                    zawsze staram się pisac ogólnie, nigdy nie napisałam komuś "byłaś
                    głupia, brzydka i do d... i cię fajny chłop zostawił".
                    ja mam swojemu jeszcze m. sporo do zarzucenia, ale co za tym idzie -
                    nie uważam, że np. kazdy facet jak sie rozchodzi to przepisuje
                    wszystko na rodzinęsmile
                    a to, ze z kims czasem ostro sie dochodzę, to taka jestem - tak samo
                    w realusmile co nie świadczy, że tej osoby nie lubię ( z resztą w
                    przypadku forum ciężko kogos lubic czy tez nie, bo sie go po prostu
                    nie zna)
                    • enesta Re: enesta 06.07.10, 13:29
                      Gdy kobieta jest w rozpaczy i w dodatku musi zaopiekować się sama
                      dziećmi, to staramy się dać jej trochę siły, to samo jak rozpacza
                      mężczyzna- nie pamiętam nicka. Gdy mężczyzna pomstuje że była wredna
                      bo...,to widać w tym tylko złość i trwającą walkę. Kobieta z reguły
                      bardziej utożsamia się z drugą kobietą, a mężczyzna z mężczyzną- to
                      naturalne. Jest mało panów piszących tu na tym forum, powinni
                      wspierać się wzajemnie i czasem to robią wykazując waśnie tą
                      niezbędną empatię, co cieszy choć to w tym przypadku to tylko
                      empatia w stosunku do osoby tej samej płcismile.
                      • malgolkab Re: enesta 06.07.10, 13:48
                        hm, odbieram to troszkę inaczej, ale to oczywiście moje subiektywne
                        zdaniesmile nikogo na siłę do niego nie przekonuję...
                        wiesz, ja akurat tez zostałam sama z dzieckiem i były rózne
                        problemy, ale mimo to staram sie myśleć, ze jest wielu porządnych
                        fajnych facetów i tyleż kobiteksmile masz racje z tą złościa i walką,
                        ale i u wielu kobiet to widać... wiem, ze u mnie też z reszta jak
                        pisze o byłym, choć juz co raz mniejsmile
      • nangaparbat3 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 05.07.10, 15:28
        Ja bym spokojnie czekala, jak ex zabierał dziecko, fakt że starsze, na urlop,
        nie domagalam sie adresu i nie mialam go - wystarczał mi kontakt telefoniczny.
        Natomiast na pewno zrobilabym co tylko mozliwe, zeby takze wyjeżdżac z dzieckiem
        na wakacje. Wciaz intryguje mnie, dlaczego w przypadku Autora wątku to niemozliwe.
        • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 05.07.10, 15:34
          Bo Sąd liczac na rozsadek mamusi powiedział "połowa wakacji dla mamusi, czesc
          dla tatusia" ale nie powiedział, ze dla tatusia to przykładowo od 1 - 15 lipca.
          I mamusia ma takie ustalenie w nosie. A ojciec juz pisał, ze mógłby zabrac na
          mocy tego wyroku wbrew matce i na wakacje wywiezc, ale wtedy matka podniosłaby
          larum, wezwała policje a on ani nie chce takich wakacji dla dziecka ani
          konfliktu z matka nakrecac.
          Stad jedynym wyjsciem jest sąd i uzyskanie konkretnego, sensownego wyroku.

          A rady Pań od dzis zamierzam przekazywać wszystkim paniom jakie tu beda pisac i
          na chłopów narzekać. Swiatłe są to rady i wlasciwie i wielka empatią podszyte.
          • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 10:46
            to.ja.kas napisała:

            > Bo Sąd liczac na rozsadek mamusi powiedział "połowa wakacji dla
            mamusi, czesc
            > dla tatusia" ale nie powiedział, ze dla tatusia to przykładowo od
            1 - 15 lipca.
            > I mamusia ma takie ustalenie w nosie. A ojciec juz pisał, ze
            mógłby zabrac na
            > mocy tego wyroku wbrew matce i na wakacje wywiezc, ale wtedy
            matka podniosłaby
            > larum, wezwała policje a on ani nie chce takich wakacji dla
            dziecka ani
            > konfliktu z matka nakrecac.
            > Stad jedynym wyjsciem jest sąd i uzyskanie konkretnego, sensownego
            wyroku.
            >
            > A rady Pań od dzis zamierzam przekazywać wszystkim paniom jakie tu
            beda pisac i
            > na chłopów narzekać. Swiatłe są to rady i wlasciwie i wielka
            empatią podszyte.
            hehesmile)) nie mogłam się powstrzymać, bo juz sobie wyobraziłam te
            watkismile)
          • zabelina Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:51
            to.ja.kas napisała:


            > A rady Pań od dzis zamierzam przekazywać wszystkim paniom jakie tu
            beda pisac i
            > na chłopów narzekać. Swiatłe są to rady i wlasciwie i wielka
            empatią podszyte.

            A mnie zastanawia z czym związana jest Twoja umiejętność
            empatycznego zrozumienia każdego mężczyzny pojawiającego sie na
            forum i dość mało empatyczne podejście do kobiet, z których niejedna
            jest mocno zraniona ogołorozwodowymi problemami?

            • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:57
              No i po co sie zastanawiasz. Wiesz, każdy facet na forum to potencjalny facet
              dla mnie, nie? Związana już byłam przecież z kilkoma. Wiesz to takie proste....a
              nuż to ten który mnie wybierze i ulożę sobie życie z facetem z RICD. smile
              Zadowolona z takiej odpowiedzi? smile
              • zabelina Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:48
                Szczerze powiedziawszy myslałam, że sprawa ma jednak głębsze dnosmile
                • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 13:36
                  No coś Ty. Jestem prosta jak większość kobit. Chłop z forum to moje marzenie smile))
                  • zabelina Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 14:00
                    Oki, pożartowałyśmy.
                    Ale mnie naprawdę interesuje dlaczego inteligentna kobieta (to nie
                    podlizywanie sie bynajmniej, raczej zwyczajne stwierdzenie faktu)
                    nie bierze pod uwagę faktu, że wiele z kobiet, które tutaj piszą,
                    mają naprawdę złe doświadczenia ze swoich NIEDAWNO zakończonych
                    związków? Ich emocje i porozwodowe traumy często nie uległy jeszcze
                    wyciszeniu, stąd pewnie tak ostre niekiedy są ich wypowiedzi.
                    Zresztą panowie w okołorozwodowych sytuacjach potrafią być czasem
                    równie emocjonalni i bezkompromisowi (pamiętamy chyba obie
                    Michszyba?).
                    Skąd więc to zrozumienie tylko dla jednej płci?
                    Nie musisz odpowiadać - tak sobie gdybamsmile
                    • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 14:06
                      zabelina napisała:

                      > Oki, pożartowałyśmy.
                      > Ale mnie naprawdę interesuje dlaczego inteligentna kobieta (to nie
                      > podlizywanie sie bynajmniej, raczej zwyczajne stwierdzenie faktu)
                      > nie bierze pod uwagę faktu, że wiele z kobiet, które tutaj piszą,
                      > mają naprawdę złe doświadczenia ze swoich NIEDAWNO zakończonych
                      > związków? Ich emocje i porozwodowe traumy często nie uległy
                      jeszcze
                      > wyciszeniu, stąd pewnie tak ostre niekiedy są ich wypowiedzi.
                      ale ja np. rozumiem, tylko teraz jak czytam swoje wypowiedzi z
                      okresu po wyprowadce jeszcze m. to sama widzę, że były często
                      nasączone jadem i pełne użalania sie nad sobą. i wiecie co - wtedy
                      najbardziej nie pomagały mnie osoby głaszczące i potakujące tylko
                      właśnie kopiące w tyłek. przynam, ze jak mi pierwszy raz ktoś
                      napisał, po co sobie dziecko zrobiłam z takim palantem to się cięzko
                      obraziłam. z reszta to samo usłyszałam w rodzinie i też sie
                      obraziłam. a teraz widzę, że mieli rację, staram się przyjąć
                      sytuacje jak jest i myślę, ze były nie tyle jest palantem co
                      człowiekiem z całkiem innej bajki, potzrebuje akceptacji, która
                      zapewniaja mu kilkanaście lat młodsi znajomi i skoro tak - to mi nic
                      do tegosmile
                      > Zresztą panowie w okołorozwodowych sytuacjach potrafią być czasem
                      > równie emocjonalni i bezkompromisowi (pamiętamy chyba obie
                      > Michszyba?).
                      bo i panowie i panie to wbrew pozorom ten sam gatuneksmile)
                      > Skąd więc to zrozumienie tylko dla jednej płci?
                      > Nie musisz odpowiadać - tak sobie gdybamsmile
                      • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 14:11
                        i chodzi o to, ze z takim nastawieniem nigdy sobie ktoś życia nie
                        ułozy, tylko bedzie żył w wiecznym poczuciu krzywdy. co nas nie
                        zabije to nas wzmocnismile na pewno łatwiej jest pisac z zewnątrz, bo
                        nie ma emocji, ale ja np. piszę po to, żeby usłyszec różne zdania,
                        czesto całkowicie odmienne do mojego, nabrac dystansu...jak ktos
                        oczekuje głaskania po głowie, to zadne forum tego nie zapewni.
                        i jeszcze jedno - nie brac do siebie osobiście, bo osoba, z którą
                        się dochodzimy często przy blizszym poznaniu okazuje się całkiem
                        inna...
                        • zabelina Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 14:54
                          Jednemu pomaga metoda kija, drugiemu zrozumienie. Pisałaś Malgolkab
                          wcześniej, że nie lubisz generalizowania, więc spróbuj teraz również
                          nie wrzucać wszystkich do jednego worka.
                          A odpowiednie nastawienie każdy musi sobie sam we własnym zakresie
                          wypracować na takim etapie porozwodowym, na jakim go będzie
                          psychicznie stać.
                          • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 15:22
                            Swietnie Zabelina. Jeden ma tak drugi inaczej. Więc pozwól ze ja bede miała jak mam.
                          • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 15:26
                            zabelina napisała:

                            > Jednemu pomaga metoda kija, drugiemu zrozumienie. Pisałaś
                            Malgolkab
                            > wcześniej, że nie lubisz generalizowania, więc spróbuj teraz
                            również
                            > nie wrzucać wszystkich do jednego worka.
                            staram się, choć na pewno nie zawsze wychodzi jak każdemusmile w
                            podobny sposób ospisuję facetom i kobietom. że wspomniałaś
                            michszyba, fakt - nie raz pojechał po byłej okrutnie, ale uważasz,
                            że został potraktowany tak samo jak kobiety jadące po byłych
                            (słusznie czy nie, to już kwestia indywidualna)?
                            > A odpowiednie nastawienie każdy musi sobie sam we własnym zakresie
                            > wypracować na takim etapie porozwodowym, na jakim go będzie
                            > psychicznie stać.
                            tak, tylko, że jak się kobieta naczyta, że świat jest pełen facetów,
                            którzy piją, unikają płacenia na dzieci, zdradzają itd. to ma jej
                            pomóc w ewentualnym układaniu sobie życia kiedyś?

                            może rozwinę z tym głaskaniemsmile u mojego jeszcze m. panuje taka
                            atmosfera, dostał złą ocenę w szkole - nauczyciel się uwziął, nie
                            wyszedł interes - oszukali go źli ludzie, rozwiódł się z 1 żoną
                            (straszna była, zdradzała go, stosowała przemoc, głupia do tego
                            itd.), rozwodzi się ze mną - pecha ma i znowu to samo, pokłocił się
                            z wieloletnim przyjacielem - to fałszywy człowiek był, ukrywa
                            dochody - państwo okrada go, każąc płacić podatki, to on okrada
                            państwosmile tak go i jego rodzeństwo wychowano, do tej pory rodzice
                            utwierdzają ich w tym, głaskają, pocieszają. dodam, że sama jako
                            młodsza osoba buntowałam się, że moi rodzice tacy nie sąsmile)- całe
                            szczęście, bo umiem racjonalnie spojrzeć na siebie.

                      • to.ja.kas Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 15:17
                        Ja mam zrozumienie identyczne dla męzczyzn jak i kobiet. Dla ich rzeczywistych
                        problemow. Nie mam zrozumienia dla Pań i Panów które siedzą tu latami i
                        urządziły sobie poligon dla własnych frustracji.

                        I tylko tyle mam Ci do powiedzenia.
    • zolza38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 10:54
      Najlepszą radą dla pana w takiej sytuacji jak sytuacja założyciela
      wątku, jest postaranie się o prześliczną narzeczoną.
      Wtedy eksia na siłę zacznie mu wciskać dziecko na wakacje i ferie!
      • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 10:56
        zolza38 napisała:

        > Najlepszą radą dla pana w takiej sytuacji jak sytuacja założyciela
        > wątku, jest postaranie się o prześliczną narzeczoną.
        > Wtedy eksia na siłę zacznie mu wciskać dziecko na wakacje i ferie!
        smile) dobre...nie musi byc prześliczna nawetsmile)
      • nangaparbat3 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:17
        Netowe historie dotyczące prześlicznych narzeczonych zazwyczaj zbudowane są wg
        jednego z 2 schematów:
        a. Wredna eksiara nie zyczy sobie, by jej dziecko wyjeżdżało w towarzystwie
        obcej baby.
        b. Prześliczna narzeczona nie życzy sobie na urlopie cudzego bachora.

        Oczywiście wiem, że historie, w których wszystkim aktorom udało się z sobą
        dogadac raczej nie są opowiadane na forach.

        Natomiast nie czytałam, żeby wredna eksiara na siłę wpychała eksowi bachora,
        żeby nie mógł spędzic urlopu sam na sam z prześliczną narzeczoną/
        • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:30
          > Natomiast nie czytałam, żeby wredna eksiara na siłę wpychała eksowi bachora,
          > żeby nie mógł spędzic urlopu sam na sam z prześliczną narzeczoną/


          Na potrzeby zaspokojenia bicia piany na poziomie magla przez coponiektórych,
          taką wizję się stworzy i będzie ją toczyć opatrując gromkim "haha, świetne, tak
          będzie!"
          A wystarczy użyć mózgu, żeby wysnuć wniosek iż osoba, która dośc konsekwentnie
          nie chce drugiego rodzica w życiu dziecka, potencjalną nową partnerkę exa
          zupełnie zignoruje lub wykorzysta jako kolejny powód do ograniczenia spotkań.
          Lepiej jednak bić męsko-damską pianę judząc jednych na drugich niż udzielić
          autorowi sensownych rad prowadzących do wyprostowania jego problemów.
          • malgolkab Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:35
            adaria38 napisała:

            > > Natomiast nie czytałam, żeby wredna eksiara na siłę wpychała
            eksowi bacho
            > ra,
            > > żeby nie mógł spędzic urlopu sam na sam z prześliczną narzeczoną/
            >
            >
            > Na potrzeby zaspokojenia bicia piany na poziomie magla przez
            coponiektórych,
            > taką wizję się stworzy i będzie ją toczyć opatrując gromkim "haha,
            świetne, tak
            > będzie!"
            > A wystarczy użyć mózgu, żeby wysnuć wniosek iż osoba, która dośc
            konsekwentnie
            > nie chce drugiego rodzica w życiu dziecka, potencjalną nową
            partnerkę exa
            > zupełnie zignoruje lub wykorzysta jako kolejny powód do
            ograniczenia spotkań.
            > Lepiej jednak bić męsko-damską pianę judząc jednych na drugich
            niż udzielić
            > autorowi sensownych rad prowadzących do wyprostowania jego
            problemów.
            jest jeszcze coś takiego jak ironiasmile) a akurat ty udzielasz bardzo
            sensownych odpowiedzi - w zalezności nie od sytuacji osoby piszącej
            tylko od płci (wszyscy panowie be)
            • adaria38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 11:38
              Tak tak, oczywiściesmile))) A Tri też jest kobietą smile))
              • malgolkab adaria 06.07.10, 13:08
                adaria38 napisała:

                > Tak tak, oczywiściesmile))) A Tri też jest kobietą smile))
                zerknij tu:
                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,113544637,113559405,Gdyby_kobieta_napisala_.html
                tri po prostu odpowiada w zalezności od sytuacjismile
                a btw to nie wiadomo tak naprawdę kto czy ktoś z nas nie udaje
                osobnika płci przeciwnejsmile tri akurat nie, bo go znają niektórzy w
                realu podobnosmile)
                • zolza38 Re: adaria 06.07.10, 13:36
                  Podobno nanga go zna. Wszędzie się tym chwali smile
                  • malgolkab Re: adaria 06.07.10, 13:57
                    zolza38 napisała:

                    > Podobno nanga go zna. Wszędzie się tym chwali smile
                    jak fajny chłop z niego to tez bym sie chwaliłasmile
                    • to.ja.kas Re: adaria 06.07.10, 19:03
                      Nie tylko Nanga i podobno fajny wink
      • octopusonline Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 08.07.10, 16:45
        Hmmm... Nie tedy droga... Testowane tongue_out
    • mario320 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:28
      octopusonline napisał:

      > Jak sobie z tym poradziliscie?


      Panienki, alkohol, imprezki !
      • zolza38 Re: Rozwod. Dziecko na wakacjach. Brak spotkan z 06.07.10, 12:53
        A co to? Już się nawet pośmiać nie można?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka