18.03.04, 20:06
U mnie nie jest to Tatuś tylko Ojciec.
Dawna nienawiść jest dziś tylko żalem, ale czasami ułatwia wściekłość.
Ostatnio przeglądaliśmy z Mamęcją fotki, jest aż na jednej.
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Ojciec 19.03.04, 09:11
      Nie mamy żadnych wspólnych miłych wspomnień, bo zwyczajnie go nie było przy
      nas. Czasami myślę, że lepiej byłoby zrobić reset pamięci.
      Ojciec bardzo mi pomógł gdy miałem 27 lat, Mamęcja bardzo zachorowała i
      potrzebna było, aby ktoś zajrzał do szpitala w czasie dnia. Wtedy mnie
      zadziwił. Czy rehabilitacja po tylu latach jest w stanie coś zmienić?
      • kolczatka Re: Ojciec 19.03.04, 12:49
        Mój ojciec był moim najlepszym przyjacielem. Teraz już nie jest, a właśnie
        teraz najbardziej go potrzebuję. Niby ciągle jest w pobliżu, ale to już nie to
        samo. I tak miotam się z między zrozumieniem dla niego i żalem, że coś się
        skończyło...
        • sloggi Re: Ojciec 19.03.04, 14:44
          Mój przez większość tych 30 lat mieszkał 500 metrów dalej, ale zupełniełnie
          jakby trzeba było iść przez antypody.
          Ot, taka pustka w życiorysie.
          • ada296 moje dzieci 19.03.04, 19:53
            witam Was
            moje dzieci są z rozbitej rodziny
            mój ex poszedł sobie do 15 lat młodszej panienki
            pewnie później napiszę więcej
            to jest trudny temat
            pozdrawiam
    • zet_a Re: Ojciec 20.03.04, 12:07
      Moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 4 lata. Przez długi czas po rozwodzie
      mieszkali ze sobą, praktycznie się do siebie nie odzywając - każde miało swój
      pokój, półkę w lodówce. Taka sytuacja rodziła konflikty, zdarzały się potężne
      awantury. Ojciec znalazł sobie kogoś, wyprowadził się jakieś kilka lat temu, a
      mama uciekła w świat obsesyjnej religijności. Kurczę, po tym wszystkim co
      widziałam, boję się, że nie będę umiała stworzyć normalnej rodziny.
      • vika411 Rodzice... 20.03.04, 19:43
        na moim zyciu i losach rozwod rodzicow zawazyl tak dalece, ze...nie potrafie o
        tym mowic ani pisac...a jednak twierdze, ze ojciec zrobil dobrze porzucajac
        moja matke. nie mial innego wyjscia.W kazdym razie to pomoglo i mnie w zyciu.
        Nie chce , nie moge, nie potrafie o tym pisac ale jak to ja, jak zwykle wiedze
        dodatnie strony tej zlej sytuacji:
        Poniewaz spowodowalo to w moim zyciu sporo zamieszania, zdobylam poprzez rozne
        przezycia sporo doswiadczenia, przezylam roznorodne sytuacje i teraz stanowia
        dla mnie cos w rodzaju poradnika zyciowego...
      • spyheart Re: Ojciec 26.03.04, 22:25
        zet_a Tez tego sie boje
        bo pewne sprawy sie zacieraja a pustka zadra zostaje i czlowiek sie gubi mimo
        ze to juz tak dawno bylo hyh wrrrrrrrr
        wiecie co nie krytykuje rozwodow
        ale krytykuje to ze nie umie sie z tym zyc z godnoscia
        nie pamieta sie ze dzieci musza brac skas przyklady jakies wzorce
        moze to mzonki
        ale ja naprzyklad nie wiem czy umialabym stworzyc z kims nawet stabilny zwiazek
        przez to wszystko
    • agablues Re: Ojciec 22.03.04, 12:09
      Moi rodzice rozstali się jak miałam niespełna 8 lat. To moja mama zostawiła
      ojca. Teraz kiedy o tym myślę, uświadamiam sobie jak potrafiła to wszystko
      zorganizować. Wcześniej znalazła sobie pracę z mieszkaniem służbowym, zabrała
      nas na imprezę z okazji Dnia Dziecka tam, gdzie mieliśmy się wyprowadzić.
      stworzyła taki klimat, że bardzo czekaliśmy na to z bratem. to było coś
      ekscytującego - pamiętam jak we trójkę odnawialiśmy to nowe mieszkanie. I
      pewnego dnia, w kilka godzin - przeprowadzka. Potem często zastanawiałam się co
      czuł ojciec, kiedy wrócił do domu i zrozumiał o co chodzi.
      Ja miałam o tyle szczęśliwą - paradoksalnie - sytuację, że mój ojciec 3 lata
      później zmarł. Zapamiętałam, że mnie kochał i byłam dla niego ważna. obawiam
      się, że gdyby żył, byłoby to niemożliwe. Może teraz wstydziłabym się go lub
      nienawidziła z całego serca. A tak, nawet tęskniłam za nim.
      To, ze jestem z rozbitej rodziny, skutkuje u mnie m.in.lękiem czy ja potrafię
      utrzymać rodzinę w całości. Także tym, że zastanawiam się na ile kobieta może /
      powinna poświęcić się dla dzieci, żeby one miały jednak ojca..
      Mój brat był starszy - o 3 lata - więcej rozumiał. On nie stworzył stabilnych
      związków. Jego dwaj synowie wychowują się bez ojca. Niestety.
      • f.l.y Re: Ojciec 22.03.04, 16:01
        kobieta nie powinna poświęcać swojego życia tylko dlatego, żeby dzieci mogły
        mieć ojca...
        dzieci dalej mogą mieć oboje rodziców, ale to zależy oczywiście od ojca i matki
        żeby te kontakty dzieciaczkom ułatwić...
        poświęciłam tak cztery lata mojego życia i na szczęście oprzytomniałam w pewnym
        momencie...
        • volga_jasnowidzaca Re: Ojciec 23.03.04, 13:40
          Mój Ojciec zmarł, był alkoholikiem, prawie nigdy go nie miałam.
          Od dwóch lat chodzę na terapię. Zaczęłam wybaczać, bardzo powoli, bardzo. I
          wiecie co? Jak nigdy nie czółam potrzeby Ojca, jawił mi się jako zawada,
          przekleństwo dzieciństwa, powód mioch nieszczęć. A teraz zaczęłam go
          potrzebować.
          Odczówają to moi koledzy do których strasznie sie tulę, a do niedawan nigdy
          tego nie potrzebowałam. I to tez jest trudne - chwytać ciepło w przelocie, u
          kogoś kto moze nie chcieć dotyku a ja go szukam i wykradam po cichu. I nie jest
          to cieło erotyczne - w tym sęk. O to jest znacznie łatwiej.
          • spyheart Re: Ojciec 26.03.04, 22:32
            volga_jasnowidzaca napisała:

            > > Odczówają to moi koledzy do których strasznie sie tulę, a do niedawan nigdy
            > tego nie potrzebowałam. I to tez jest trudne - chwytać ciepło w przelocie, u
            > kogoś kto moze nie chcieć dotyku a ja go szukam i wykradam po cichu. I nie
            jest
            >
            > to cieło erotyczne - w tym sęk. O to jest znacznie łatwiej.
            Moja droga nawet nie wiesz jak doskonale cie rozumiem !!! aż chcialabym cie
            klepnąć po ramieniu i powiedziec wiem co czujesz!

            u mnie jest tak zze jeszcze walcze ze sobą bo boje sie ze ktos mnie skrzywdzi
            ze nie bedzie chcial tego ciepła i co .... hyh
            kolejne zachowanie przeciwstawne - cholera!
    • adonis28 Re: Ojciec 25.05.04, 15:53
      nie wiem jak to jest. Pochodzę, z tzw. pełnej rodziny, ale jakoś trudno mi
      znaleść wspólny język z tatą. Łapię się na tym, że porozumiewamy się przez Mamę.
      Jest mi przykro ale on ma zupełnie inne zainteresowania inaczej wartościuje
      świat. Często mnie denerwuje, a zdrugiej strony łapię się na tym, że mam podobne
      do niego cechy. Nawet niektóre wady są identyczne, te wady doprowadzają mnie do
      wewnętrznego "szału".
      • spyheart Re: Ojciec 26.05.04, 00:20
        wiesz jak to jest flustracja bo tak naprawde nie chcesdz byc taka jak on i wkuza
        to ze wiesz o tych ewadach pracujesz nad tym a to i tak wychodzi

        i to jest najdurniejsze uczucie!
        • warum Re: Ojciec 26.05.04, 19:58
          Pisze bedac matka. Ostatnio zdarzalo mi sie w nerwach,z bezsilnosci warknac do
          syna "zachowujesz sie jak twoj ojciec".Nawet nie zdawalam sobie sprawy jak
          bardzo boli to moje dziecko. Po prostu - to mi sie wyrywalo samo, bo
          podobienstwo zachowan, reakacji, odruchow... jest olbrzymie.
          Dopiero mlodsza corka uswiadomila mi,jak bardzo dotykam tymi slowami syna,
          ktory za wszelka cene "nie chce byc jak ojciec". Wyjasnilismy sobie wiele, ale
          co zabolalo to sie nie cofnie...
        • adonis28 Re: Ojciec 27.05.04, 15:31
          żebyś wiedział.
          • zaciszanin Re: Ojciec... 29.05.04, 15:57
            Wrócił z zagranicy (delegacji, wyjazdu)... znów się zacznie sad((
    • paralela Re: Ojciec 03.06.04, 12:10
      Przed tym tematem uciekam jak mogę. Gdzieś, wewnątrz, boję się tego człowieka.
      Nie pytam rodziny, o niego, nie chcę go widzieć. Może już nie żyje a ja nic o
      tym nie wiem? Jest nieobliczalny, chory. Chodziłam na terapie, wiele rzeczy
      zmieniłam w swoim życiu, ale temat ojca jest dla mnie wciąż nierozwiązany.
      Matka mnie także pogrążała, bo była głupia matką. Niestety.
      Dziś nie zionę nienawiścią, trochę żalu, czasem gniew.
      Mam czulego oddanego meżczyznę przy sobie i wieczny niedosyt czułości z jego
      strony. Tule się jak dzieciak do niego. Uczę się normalnie żyć, budowy trwałego
      związku. Cięzka praca.
      Mimo tego, że wszystko układa się między nami, to brak solidnych podstaw
      poczucia bezpieczeństwa, które niektórzy wynoszą z domu, to jak kłoda pod nogi.
      Czasem pisze na kartce, co mam, co zyskałam, nad czym pracuję w związku. I
      dopiero gdy czytam - jakby o kimś trzecim, zaczynam dostrzegać, że jest dobrze.
      Strachy jednak dopadają, wyobrażanie sobie scen, w których jestem pokrzywdzona,
      odrzucna, niekochana, poniżana, szarpana emocjonalnie. Czasem wpadam w jaki
      tunel i wyżera mnie to od środka.
      Ojciec. Czasem myślę, że chciałabym, by już nie żył. I nie prześladował.
      • warum Re: Ojciec 03.06.04, 21:05
        Zycze Ci, aby czas i dobrzy ludzie jak najszybciej pomogli Ci zapomniec.
        Niestetey, na deficyt bezpieczenstwa w uzczuciach chyba bedziesz cierpiec
        dlugo. Nawet jak sama bedziesz kochac, a przy sobie bedziesz miec czlowieka,
        ktory Ciebie bedzie kochal. Ten lek pozostaje gdzies w srodku , ale
        pocieszajace jest, ze z czasem pojawia sie coraz rzadziej. Glowa do gory!
        jeszcze bedzisz szczesliwa.
    • gusia83 Re: Ojciec 02.03.05, 00:57
      Utwierdzam się tylko w tym co wiedziałam od dawna... Czasami lepiej po prostu
      nie miec ojca wcale...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24506&w=21181975
    • kasia1p Re: Ojciec 14.08.05, 20:59
      Ja o swoim mówię "On".
      I tak sobie przeglądam albumy i ... nei mam nawet jednego zdjęcia. Nie
      widziałam go już kilka lat , niedługo chyba wogólę zapomnę jak wygląda, ale
      jakoś mnie to szczególnie nie martwi.
      Tylko ta rana w duszy czasem sie odzywa i spać nie daje...
      • johana25 Re: Ojciec 17.08.05, 14:24
        A ja po swoim trzymam na pamiątke przekaz pocztowy od komornika sądowego na
        sume 131zł i 31gr, to suma, jaką udało się komornikowi ściągnąć za cały okres
        obowiązku alimenatcyjnego (26 lat).
        • sloggi Re: Ojciec 18.08.05, 11:05
          johana25 napisała:

          > A ja po swoim trzymam na pamiątke przekaz pocztowy od komornika sądowego na
          > sume 131zł i 31gr, to suma, jaką udało się komornikowi ściągnąć za cały okres
          > obowiązku alimenatcyjnego (26 lat).

          Czyli w sumie to komornikowi możesz powiedzieć "tato".
    • skorpioniczka Re: Ojciec 21.08.05, 09:40
      Dla mnie zawsze był Tatusiem i tak zostało. Może dlatego, że w przebłyskach
      geniuszu wiedziałam, że to matka kłamie?! A zdjęć z i samego Taty mam masę z
      różnych okresów życia.
    • olxlo Re: Ojciec 21.08.05, 14:23
      Generalnie rzecz biorac oboje rodzicow mam pierdolnietych. najlepsze, co mogli
      zrobic - to sie rozwiesc, i na szczescie to uczynili. Im jednak jestem starsza,
      tym bardziej ich rozumiem, co nie znaczy, ze uspawiedliwiam. Oboje nie z tego
      swiata, zaczytani, piszacy wierszyki i aforyzmy, z durnym pogladem na wychowanie
      dzieci.

      Jedyne, to matka stek bzdur o ojcu opowiadala, ale ja rozumiem - tez bym z takim
      facetem nie wytrzymala. W sumie jeszcze nie umiem tego jakos sobie
      usystematyzowac w glowie.
    • epona1 Re: Ojciec 25.09.05, 20:38
      Już dawno doszłam do wniosku że dobrze się stało że moi rodzice się rozwiedli;
      ostatnio powiedziałam mamie że o wiele wcześniej powinna go zostawić; tak więc
      wychowałam się w matriarchacie, na studiach zainteresowałam się femenizmem i z
      żalem stwierdzam że większość mężczyzn pełni jedynie funkcję rozpłodową; jak
      obserwuje ludzi, czytam wasze wypowiedzi...
      nie chcę (nawet nie potrafię) robić psychoanalizy, ale intuicja mi podpowiada,
      że jak kobiety się zmienią to mężczyźni też, oboje jesteśmy w winni
      (niewykluczone że w równym stopniu);
      trafiłam na mądrego, wyjątkowo ucywilizowanego mężczyznę (czasem myślę że jest
      moim aniołem stróżem), który pobudza mnie do rozwoju i pracy nad sobą; po 3
      latach udało mi się w końcu mu zaufać; jest inny od mojego ojca, nie piszę tego
      bo jestem zakochana, NIE!, facet ma niespotykanie wysoki poziom świadomości i w
      ogóle wysoki poziom, nie wierzyłam że tacy istnieją póki nie zobaczyłam nie
      dotknęłam...
      mój feminizm rozwija się także - nie chcę ograniczać mojego mężczyzny, wymagać
      nie możliwego, chce zainwestować w siebie (cokolwiek to znaczy), tak żebym i
      potrafiła dawać i dawać i być wsparciem, czyli po prostu kształtować w sobie
      siłę by być niezależną emocjonalnie, nie zatrzymywać kurczowo gdy zechce odejść
      i nie umierać z powodu odrzucenia, wiedzieć też ile jestem warta i że nie
      jestem odrzucona, bo w świecie dorosłych jest inaczej niż w świecie dzieci, pod
      warunkiem że się dorosło. Ja dopiero w wieku 25 lat zaczynam być dorosła - goję
      rany. To żenujące, ale lepiej późno niż wcale
      • renata1965 Re: Ojciec 19.01.06, 20:03
        Miałam coś takiego w domu.Rozpie.....lił mi najlepszych 20 lat mojego życia.Zabrał pewność siebie,odwagę,odporność psychiczną na stres...i wiele innych.Wiele razy życzyłam mu wszystko co najgorsze,ale nic go z tego nie spotkało.Może tylko to,że nie muszę mu podawać herbaty.I nie kocham go,ale on tego wcale nie chciał i nie chce.Chociaż dzisiaj rozumie,ile krzywdy mi wyrządził swoim postępowaniem,to wcale nie jest mi lżej.20 moich najlepszych lat poszszszło....Czasu nie cofnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka