pisałam tu już jakiś czas temu, stojąc na rozdrożu. Pytałam co pomogło Wam podjąć decyzję. Ja już podjęłam i decyzję i pierwsze kroki, pozew napisany, składam pod koniec września. Teraz mam powtórkę z rozrywki, tzn. mąż mieszka z kochanką, ze mną kontaktuje się sporadycznie, natomiast z dzieckiem wcale

nie dzwoni, nie przyjeżdża, nie pisze, nic. Pieniądze wspaniałomyślnie zostawia na wspólnym koncie i na tym jego wkład w życie córki się kończy.
Taka sytuacja trwa od początku sierpnia, wcześniej przez kilka miesięcy było podobnie [z małą przerwą, na krótkie "powroty" do domu]. Wiem że mąż zerwał całkowicie kontakty również z całą swoją rodziną, z którą nota bene ja mam bardzo dobre układy. to jednak nie wpływa na moją ocenę jego postępowania w tej chwili jako ojca. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad złożeniem wniosku o ograniczenie mu praw rodzicielskich przy składaniu wniosku rozwodowego.Mąż nigdy niestety nie był oddany dziecku, córka raczej go denerwowała niż wyzwalała w nim ciepłe uczucia

Pisałam już o tym w poprzednim wątku.
Chciałam Was zapytać, czy jest tu ktoś, kto ma takie orzeczenie już za sobą i jakie należałoby podać po wody [ew. dowody]? uprzedzając złośliwości: nie zależy mi na tym, żeby w ten sposób "dołożyć" przyszłemu ex, nie zamierzam się "odgrywać", mścić itp. Obawiam się wręcz, że niewiele by go to w ogóle obeszło

Myśląc jednak o moim przyszłym życiu [moim i córki] nie chcę, żeby kiedyś decydował o jej przyszłości człowiek, który się z niego całkowicie "wymiksował". Proszę, napiszcie co o tym sądzicie.
p.s. dla tych, co pamiętają moją rozpacz: nie płaczę już tyle. I nigdy przy dziecku. A dziś razem ze szwagierką zrobiłam podłogę w całym dużym pokoju