Dodaj do ulubionych

ograniczenie praw

19.09.10, 03:27
pisałam tu już jakiś czas temu, stojąc na rozdrożu. Pytałam co pomogło Wam podjąć decyzję. Ja już podjęłam i decyzję i pierwsze kroki, pozew napisany, składam pod koniec września. Teraz mam powtórkę z rozrywki, tzn. mąż mieszka z kochanką, ze mną kontaktuje się sporadycznie, natomiast z dzieckiem wcale sad nie dzwoni, nie przyjeżdża, nie pisze, nic. Pieniądze wspaniałomyślnie zostawia na wspólnym koncie i na tym jego wkład w życie córki się kończy.
Taka sytuacja trwa od początku sierpnia, wcześniej przez kilka miesięcy było podobnie [z małą przerwą, na krótkie "powroty" do domu]. Wiem że mąż zerwał całkowicie kontakty również z całą swoją rodziną, z którą nota bene ja mam bardzo dobre układy. to jednak nie wpływa na moją ocenę jego postępowania w tej chwili jako ojca. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad złożeniem wniosku o ograniczenie mu praw rodzicielskich przy składaniu wniosku rozwodowego.Mąż nigdy niestety nie był oddany dziecku, córka raczej go denerwowała niż wyzwalała w nim ciepłe uczucia sad Pisałam już o tym w poprzednim wątku.
Chciałam Was zapytać, czy jest tu ktoś, kto ma takie orzeczenie już za sobą i jakie należałoby podać po wody [ew. dowody]? uprzedzając złośliwości: nie zależy mi na tym, żeby w ten sposób "dołożyć" przyszłemu ex, nie zamierzam się "odgrywać", mścić itp. Obawiam się wręcz, że niewiele by go to w ogóle obeszło sad Myśląc jednak o moim przyszłym życiu [moim i córki] nie chcę, żeby kiedyś decydował o jej przyszłości człowiek, który się z niego całkowicie "wymiksował". Proszę, napiszcie co o tym sądzicie.
p.s. dla tych, co pamiętają moją rozpacz: nie płaczę już tyle. I nigdy przy dziecku. A dziś razem ze szwagierką zrobiłam podłogę w całym dużym pokoju smile
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: ograniczenie praw 19.09.10, 07:29
      Decyzję podejmiesz sama, ale ja miałam też podobne mysli i chciałam ograniczyć prawa ojcu. Jednak zastanowiłam się i nie zrobiłam tego bo chciałam żeby dzieci miały z nim jakiś kontakt. Eks dopiero po roku, po rozwodzie postarał się o uregulowanie tej sprawy.
      Może warto poczekać jeszcze trochę.. Jemu tez nie jest łatwo odnaleźć się w tej sytuacji. Mozę nie płacze tak jak ty, ale posiada uczucia i przezywa rozstanie. To że ma kochankę nie oznacza, że nic nie czuje w związku z rozwaleniem własnej rodziny.
      • malgolkab Re: ograniczenie praw 20.09.10, 17:01
        mayenna napisała:

        > Decyzję podejmiesz sama, ale ja miałam też podobne mysli i chciałam ograniczyć
        > prawa ojcu. Jednak zastanowiłam się i nie zrobiłam tego bo chciałam żeby dzieci
        > miały z nim jakiś kontakt. Eks dopiero po roku, po rozwodzie postarał się o ur
        > egulowanie tej sprawy.
        a co ma piernik do wiatraka? ograniczenie praw to nie ich pozbawienie. taki rodzic ma prawo do wpóldecydowania o sprawach istotnych (wybór szkoły, leczenie), jak najbardziej ma też prawo do widzeń, zabierania dziecka na weekendy, wczasy itp.
        > Może warto poczekać jeszcze trochę.. Jemu tez nie jest łatwo odnaleźć się w tej
        > sytuacji. Mozę nie płacze tak jak ty, ale posiada uczucia i przezywa rozstanie
        > . To że ma kochankę nie oznacza, że nic nie czuje w związku z rozwaleniem własn
        > ej rodziny.
        tu się zgodzę, jednak to, że przeżywa nie tłumaczy, że olewa dziecko
    • krezzzz100 Re: ograniczenie praw 19.09.10, 10:11
      Ograniczenie mu praw to jednak zamknięcie im (dziecku i jemu) drogi do siebie. Niczego więcej niż to co teraz jest, tym nie uzyskasz- czyli brak kontaktu. Po co Ci to potwierdzać formalnie?
      Poza tym, to okres zmian życiowych, potrzeba czasu, by to się wszystko unormowało. Jasne, że to nie jest ok: nie utrzymywać kontaktu z dziećmi, ale chyba dla dziecka byłoby jeszcze gorszym utrwalać ten stan przez ograniczenia formalne, prawda?
      To emocje, Red-dy, przez Ciebie mówią. Miną, ale nie daj się im teraz ponieść.
      • michszyb Re: ograniczenie praw 19.09.10, 12:30
        Ograniczenie praw rodzicielski, włądzy rodzicielskiej nie ma nic wspólnego z ograniczeniem kontaktów. Panie które próbując ograniczyć władzę liczą na odcięcie ojca od dzieci musze srodze rozczarować. Po pierwsze to nie jest takie łatwe i sąd traktuje to jak środek ostateczny, a po wtóre:
        Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy
        Art. 113. § 1. Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
        § 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.

        Sorry lalki
        • red-dry Re: ograniczenie praw 19.09.10, 14:34
          mich, mnie absolutnie nie chodzi o ograniczenie kontaktów, ja z chęcią zawoziłabym sama dziecko do niego, co proponowałam wielokrotnie - gdyby tylko on zechciał. Ale nie chce w ogóle sad Mam nadzieję, że kiedyś dojrzeje w nim myśl, że córkę czasem warto zobaczyć lub choćby usłyszeć, i nie zamierzam wtedy w żaden sposób mu tego utrudniać. Na razie nie wiem, jak długo ma zamiar udawać, że nas w jego życiu nie ma. Czekam cierpliwie, nie ma we mnie jadu, choć smutek tak, nie ukrywam.
          brak kontaktu z dzieckiem nie trwa od sierpnia, tylko od grudnia. W zasadzie kontakt ojciec-córka był "trudny" od jej narodzin sad , jednak nie mogę napisać że nie było go wogóle - przecież mieszkaliśmy w tym samym mieszkaniu . Jednak zostawanie z córką z jego inicjatywy nie wynikło _nigdy_ a "przymusowe" sytuacje, kiedy naprawdę nie mogłam już poprosić nikogo innego - kończyły się telefonem do mnie po kilku minutach od mojego wyjścia z domu. Były to telefony p.t. czy musisz naprawdę jechać, czy mogłabyś już wrócić? itp itd w rezultacie wielokrotnie nie byłam w stanie załatwić nic, bo on nie umiał [nie chciał?] się nią opiekować. I nie chodzi mi o okres niemowlęcy, tylko później, kiedy już spokojnie można się z dzieckiem porozumieć.
          Myślę raczej o naszym przyszłym życiu, o decyzjach typu wybór szkoły, sposób ewentualnego leczenia, wyjazdy za granicę [może kiedyś wygram w totka, a co? smile]. Nie widzę powodu, dla którego miałby w tych decyzjach uczestniczyć jednocześnie nie uczestnicząc w żaden sposób w jej życiu [sam wybrał taką drogę].


          • mayenna Re: ograniczenie praw 19.09.10, 16:20
            Tak naprawde to do tego o czym piszesz nie potrzeba ci zgoda eksa. Jedynie paszport.Jesli on jednak aż tak nie ingeruje to po co ci to na papierze?
            Udowodnisz mu że jest złym ojcem. Niczego to nie zmieni a na przyszłość może zupełnie zerwać stosunki między nim a dzieckiem.Moim zdaniem działania taklie usprawiedliwia tylko konieczność. Nie ma jej to po co takie działanie?
          • malgolkab Re: ograniczenie praw 20.09.10, 17:07
            > Myślę raczej o naszym przyszłym życiu, o decyzjach typu wybór szkoły, sposób ew
            > entualnego leczenia, wyjazdy za granicę [może kiedyś wygram w totka, a co? smile].
            > Nie widzę powodu, dla którego miałby w tych decyzjach uczestniczyć jednocześni
            > e nie uczestnicząc w żaden sposób w jej życiu [sam wybrał taką drogę].
            >
            >
            ograniczenie polega na tym, że ma właśnie prawo współdecydować o sprawach jak leczenie, szkoła, wybór zawodu. za to nie może reprezentować dziecka małoletniego w sądzie. ograniczenie praw do nie ich pozbawienie.
        • malgolkab Re: ograniczenie praw 20.09.10, 17:05
          michszyb napisał:

          > Ograniczenie praw rodzicielski, włądzy rodzicielskiej nie ma nic wspólnego z og
          > raniczeniem kontaktów. Panie które próbując ograniczyć władzę liczą na odcięcie
          > ojca od dzieci musze srodze rozczarować. Po pierwsze to nie jest takie łatwe i
          > sąd traktuje to jak środek ostateczny, a po wtóre:
          > Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy
          > Art. 113. § 1. Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko ma
          > ją prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
          > § 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odw
          > iedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezp
          > ośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych
          > środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektroni
          > cznej.
          >
          > Sorry lalki

          dokładnie tak, ale po co ten sarkazm na końcu?
          Tobie od początku zależało na kontaktach z dzieciakami, była Ci to utrudnia. U mnie np. było odwrotnie, nigdy nie zabraniałam, wręcz zachęcałam, sąd sam zaproponował mu ograniczenie, bo po prostu on nie wypełnia żadnych obowiązków rodzicielskich, bo nie widzi takiej potrzeby. zgodził się, mimo to nigdy nie chciałam i nie chcę ograniczać mu kontaktów (weekendy, wczasy itp, wg mnie za rzadko, ale zmusić się nie da)
        • rarely A don kichot znowu swoje 20.09.10, 18:44
          Ograniczenie praw rodzicielski, włądzy rodzicielskiej nie ma nic wspólnego z og
          > raniczeniem kontaktów. Panie które próbując ograniczyć władzę liczą na odcięcie
          > ojca od dzieci musze srodze rozczarować. Po pierwsze to nie jest takie łatwe i
          > sąd traktuje to jak środek ostateczny, a po wtóre:
          > Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy
          > Art. 113. § 1. Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko ma
          > ją prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
          > § 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odw
          > iedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezp
          > ośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych
          > środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektroni
          > cznej.
          >
          > Sorry lalki

          szkoda ze nie rozumiesz tego wszystkiego
      • bramstenga Re: ograniczenie praw 19.09.10, 15:51
        Po
        > co Ci to potwierdzać formalnie?

        A choćby po to, żeby nie być uzależnionym od fochów tatusia w kwestiach praktycznych typu wydanie paszportu.
        ~bramstenga
        • krezzzz100 Re: ograniczenie praw 19.09.10, 16:07
          Rozumim smile No, ale to nie ma nic do rzeczy. Prawo nie zabrania "fochować się". Gdyby tak było, to większość rodziców miałaby ograniczone prawa. Czy ojciec dziecka wykazał tendencje do robienia na złość? Nic takiego z tekstu nie wynika.
          Moim zdaniem to emocje jednak.
          • bramstenga Re: ograniczenie praw 20.09.10, 07:50
            >No, ale to nie ma nic do rzeczy. Prawo nie zabrania "fochować się".

            Ma dużo do rzeczy o tyle, że przy ograniczonych prawach matka sama składa podanie o paszport, w przeciwnym wypadku konieczna jest obecność ojca podczas składania wniosku, A to niekiedy bywa bardzo trudne - chodzi nie tylko o zwykłą złośliwość (choć i takie przypadki się spotyka), ale również bezkontaktowość, która w przypadku wątkodawczyni jest bardzo realna. W tej sytuacji ograniczenie praw ułatwi po prostu matce niektóre kwestie praktyczne.
            ~bramstenga
        • mayenna Re: ograniczenie praw 19.09.10, 21:23
          Badania udowodniły że dla dziecka po rozwodzie największe znaczenie ma stosunek obojga rodziców do siebie.Dlatego podkreślam zawsze konieczność ułożenia sobie spokojnych kontaktów z eksami. Dla dobra dziecka. Niepotrzebne wywoływanie konfliktów jest ze szkoda dla niego. Tatuś wcale fochów może nie stroić. jesli będzie to mozna mu wtedy ograniczyć prawa i bedzie dodatkowy argument ku temu.

          Ja tu widzę zwykły rewanżyzm i chęć udowodnienia że jest złym ojcem. Tylko twoje dziecko tego ojca kocha. Nie zapominaj o tym.
      • malgolkab Re: ograniczenie praw 20.09.10, 17:12
        krezzzz100 napisała:

        > Ograniczenie mu praw to jednak zamknięcie im (dziecku i jemu) drogi do siebie.
        > Niczego więcej niż to co teraz jest, tym nie uzyskasz- czyli brak kontaktu. Po
        > co Ci to potwierdzać formalnie?
        > Poza tym, to okres zmian życiowych, potrzeba czasu, by to się wszystko unormowa
        > ło. Jasne, że to nie jest ok: nie utrzymywać kontaktu z dziećmi, ale chyba dla
        > dziecka byłoby jeszcze gorszym utrwalać ten stan przez ograniczenia formalne, p
        > rawda?
        > To emocje, Red-dy, przez Ciebie mówią. Miną, ale nie daj się im teraz ponieść.
        mój ma ograniczone, mimo, że o to nie wystąpiłam, sędzina mu to zaproponował słuchając o jego podejściu do spraw wychwawczych i częstotliwości widzeń, a on się zgodził. przecież i tak ma prawo do wpóldecydowania o rzeczach istotnych, bo nie jest tych praw pozbawiony.
    • airam.as Re: ograniczenie praw 19.09.10, 12:54
      Ale po co ograniczać prawa? Ograniczając prawa dziś, projektujesz przyszlość.
      Wystarczy, że sie rozwiedziesz. Nie będzie szukał kontaktu z dzieckiem, to nie.
      Będzie chiał miec kontakt z dzieckiem, to nie można a priori go tego pozbawiać. Poza tym, sytuacja trwająca "od sierpnia",. to zbyt krotki czas, aby podejmować takie decyzje. Bo to, chcesz czy nie chcesz, odbije sie na dziecku. W umysle dziecka powstanie sytuacja "aha, tata ma ograniczone prawa, więc coś z nim nie tak", dalej dziecko sobie może wmówić, że to pewnie i z nim coś nie tak skoro mialo "takiego" tatusia, że aż mu prawa trzeba ograniczać. Po co to?
      • red-dry Re: ograniczenie praw 19.09.10, 15:06
        wydaje mi się, że porzucenie dziecka i odcięcie się od niego - tak jak jest w tej chwili- mówi samo przez się . Widać jak na dłoni, że z ojcem jest "coś nie tak" sad
        • krezzzz100 Re: ograniczenie praw 19.09.10, 16:08
          Może tak, może nie. Moim zdaniem za krótki czas na takie wnioski. Poza tym- krzywda dla dziecka.
          • to.ja.kas Re: ograniczenie praw 19.09.10, 21:53
            Ja pozbawiłam praw ojca mojej córki. Po tym kiedy widział ją ostatni raz w wieku lat 7. Zdecydowałam sie na to kiedy Młoda miała lat 16. Nie chcialam tego robić zbyt pochopnie, chciałam by miała świadomośc dlaczego i sama mogła podjąć decyzję dlaczego podjęłam takie kroki i by nigdy nie miała do mnie o to żalu, a także by ojciec córki nie powiedział, że przez taki krok zamknęłam mu do Mlodej drogę. Przez te 9 lat kiedy miał prawa rodzicielskie nigdy w niczym mi to nie przeszkadzało. Moim zdaniem za szybko chcesz podjąć taką decyzję i też widzę w tym rewanżyzm. Zastanów się czy warto. Poczekałabym z tym na Twoim miejscu. Nie dla niego. Dla córki.
            • red-dry Re: ograniczenie praw 19.09.10, 22:27
              Moi drodzy, ja wcale jeszcze nie podjęłam decyzji o ograniczeniu mu praw rodzicielskich, nie napadajcie na mnie ad hoc. jedynie rozważam taką możliwość, nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok pochopnie. Dlatego Was prosiłam o opinie, jako tych bardziej doświadczonych "rozwodowo". Rewanż nie wchodzi w grę, bo co miałabym tu niby "ugrać"? Na kontaktach z młodą nie zależy mu w żaden, podkreślam _żaden_ sposób, natomiast ja nie zamierzam utrudniać ich ewentualnych przyszłych spotkań [choć z jego strony szans na to raczej nie widzę ]. Ograniczenie praw dotyczy właśnie podejmowania znaczących decyzji dotyczących życia dziecka, i nie ma nic wspólnego z prawem do kontaktowania się/spotykania z nim.
              stan na dziś jest taki, że staram się poukładać sobie i córce nowe życie, nie rozpaczać tylko żyć. Jakoś. Muszę myśleć o naszej przyszłości i muszę nauczyć się budować tę przyszłość bez niego, bo z tego co widzę to wielce prawdopodobne, że zostaniemy ze wszystkim całkiem same. Taka jest w tej chwili nasza rzeczywistość. I nie chciałabym, żeby w dowolnym momencie naszego życia [za kilka? kilkanaście? lat] nagle okazało się , że ojciec którego w zasadzie nie ma podejmuje decyzje co do życia młodej razem ze mną [niekoniecznie zgodnie,]. Tego się boję. Może macie rację, że na to jest zawsze czas, przemyślę to jeszcze.


              • krezzzz100 Re: ograniczenie praw 19.09.10, 22:40
                A ja uważam, że nawet, jakby się ojciec dziecka "odnalazł" po kilku latach, to też może to być z korzyścią dla dziecka. Znam taki przypadek- ojciec dojrzewał, aż dojrzał i zdaje sobie sprawę z tego, co zrobił. Obecnie ma dobre relacje z dzieckiem, które jest przeszczęśliwe z tego powodu.
                Lepiej budować swoją przyszłość z myślą o tym, że ojciec dziecka istnieje i że ma swoje miejsce w jego życiu, a czy to wykorzysta czy nie, się okaże.
                Zdecydowanie za szybko na takie decyzje.
              • nicol.lublin Re: ograniczenie praw 20.09.10, 08:52
                ja cię rozumiem. życie niesie różne sytuacje i to niestety w zwykłych, codziennych, małych sprawach wkurza najbardziej.
                bo paszport wyrabia się raz na 5 lat, ale np. co roku składam do przedszkola jakies idiotyczne formularze (w tym toku już 2x) w których mam podawać adres exa, numer dowodu itp. jest wiele takich sytuacji, które niczemu nie służą, a wkurzają i komplikują życie.
                i naiwnością jest gadanie, że facet się obudzi jak red nie odbierze mu praw. nie wiem ile lat ma dziecko, ale raczej wątpię skoro mieszkając z dzieckiem nie nawiązał więzi, nie interesował się. i nie obwiniajmy za brak kontaktu matki (bo odebrała prawa) - ojciec ma w nosie i tyle.
          • bramstenga Re: ograniczenie praw 20.09.10, 08:58
            Odwracasz kota ogonem. Krzywdą dla dziecka jest to, że ojciec się z nim nie kontaktuje. Ograniczenie praw jest tylko konsekwencją postępowania ojca - i ma uprościć matce kwestie praktyczne (z którymi - wobec takiej postawy eksa - musi i tak się sama borykać).
            ~bramstenga
    • malgolkab Re: ograniczenie praw 20.09.10, 16:59
      pozew składał były, wnioskował o pozostawienie władzy rodzicielskiej nam obojgu- ja wyraziłam zgodę. na rozprawie sędzina sama powiedziała po przesłuchaniu mu, że powinien mieć ograniczone, bo dziecko widzi co 2 weekend - w tygodniu w ogóle (mieszkamy w tym samym mieście), zapytała czy to ja wyznaczyłam tak rzadkie terminy - powiedział, że nie, pytała go czy mu ograniczam kontakty - znowu negatywna odpowiedz i w końcu czemu tak rzadko widuje, czemu nie odbiera z przedszkola, czemu nie chodzi z młodym do lekarza. na wytłumaczenie miał tylko, że pracuje (dochody przedstawił minimalne, ale haruje całymi dniami niby) i że chodzi na studia terazsmile wytłumaczenie daremne, bo większość ludzi pracuje, uczy się, a dzieci jakoś wychowuje. potem przesłuchiwała mnie, ponownie powiedziałam, że nie wnosze o ograniczenie, ale sąd i tak mu ograniczył, bo w końcu sam przyznał, że nie wypełnia obowiązków rodzica i nie wie czemu. nie wiem jakby było w sytuacji, gdyby się upierał, ale to akurat taki typ, któremu średnio zależy - mimo opowieści do znajomych po rozstaniu jak to chciałby widywać młodego co 2 dzień.
      osobiście, nie jestem za ograniczaniu praw rodzicowi nie mieszkającemu z dzieckiem, ale fakt taki, że bycie rodzicem to również, a może przede wszystkim obowiązki, jak ktoś za jedyny obowiązek uważa płacenie alimentów (podkreślając jak to super z jego strony) to może faktycznie na pełne prawa nie zasługuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka