Dodaj do ulubionych

i po rozprawie

15.10.10, 23:07
techncznie-jakies 15 min,to po prostu szok-rozwodzi sie znacznie szybciej niz pobiera.Generalnie pełna kulturka,zgodność co do wszystkich spraw dziecięco-alimentacyjnych.
Dziwnie sie czuje,jakos to do mnie nie dociera jeszcze,z jednej strony poczucie czy aby napewno dobrze zrobiłam,czy sie nie pospieszyłam z tą decyzją( w końcu jak to Jarkoni pisał ostatnio w jakism wątku ze ludzie teraz tak błahych powodów biorą rozwód,no a przeciez skoro mój mąż nie bije,nie pije,i nie zdradza to zaden powód),a z drugiej strony zachwanie M mnie na kazdym kroku utwierdza ze to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąc.
Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: i po rozprawie 16.10.10, 01:11
      Wierz mi, wiem jak sie czujesz. Ale wiesz... znecanie sie psychiczne jest tak samo bolace jak znecanie sie fizyczne, wiec wiesz.... Badz silna w swojej decyzji - na pewno nie byla latwa i na pewno byly ku temu dobre powody.

      I tak, rozwody sa latwe, tylko o wiele drozsze.
      • jarkoni Re: i po rozprawie 16.10.10, 15:48
        No właśnie, a jakie to były te dobre powody?
        Rozwód szybki i bez problemów, to rozumiem, ale dlaczego..
        Warto było?
        forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
        • doma791 Re: i po rozprawie 16.10.10, 19:47
          Jarkoni-pisałam o tym w chyba pierwszym moim poście z którym sie tu pojawiłam na forum z czego akurat wynika mój rozwód,moze akurat przeoczyłes ten wątek.
          Ja wiem ze kiedy było inaczej,rzadziej dochodziło do rozwodów,a powody były czasami naprawde drastyczne,ale jak to mawiają "czasy się zmieniły" i mentalność ludzi się zmieniła,i coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku że zycie ma się tylo jedne i ze po co się męczyć.Wiadomo że wina nigdy nie jest jednostronna,ale w moim przypadku zycie z niedojrzałym,minimalistycznym,egisotycznym Piotrusiem Panem juz dłużej nie ma sensu.
          I nie myśl Jarkoni ze szybko skapitulowałam-była jedna szansa- zimnt kubeł w postaci nakazu wyprowadzki exa z domu,była druga szansa-prosby o pójscie na wspolną terapię,ale nie przynosiły skutku.Do tego trzeba dwojga.
          Póki co mam mętlik myśli w głowie,cały czas czuję się nieswojo,i jakos to do mnie nie dociera ze to juz faktycznie koniec,jednocześnie uswiadamiając sobie jak wiele nas różni i jak wiele nie potrafiłam na dłuższą metę zaakceptować.......ale żyję myślą ze czas leczy rany
    • altz Re: i po rozprawie 16.10.10, 21:39
      Fajnie, że już po.
      Życzę Ci, żebyś na wszelki wypadek z nikim już się nie związała, bo mogłyby wyskoczyć jakieś problemy. wink
      • doma791 Re: i po rozprawie 16.10.10, 23:24
        dzięki za zgryźliwe zyczenia-wiesz Altz ja własnie mam nadzieję ze kiedys uda mi sie z kimś związac.Ja mam świadomość swoich wad,i cały czas podkreślam że wina też tkwi we mnie-dlatego przy ewentualnym kolejnym związku mam zamiar pewnych scenariuszy nie powielić
        • altz Re: i po rozprawie 17.10.10, 12:47
          Trochę zgryźliwie, trochę żartobliwie. smile
          Ja miałem taką sytuację, gdzie była żona chciała się zejść, ale często nie można już skleić rozbitej wazy i było moje weto.
          Życzę Wam obojgu szybkiego przetrawienia tej porażki i odnalezienia szczęścia, bo życie jest za krótkie, żeby przez długi czas być samemu.
          • zmeczona100 Re: i po rozprawie 17.10.10, 14:56
            Altz, a Ty z jakiego powodu się rozwiodłeś? Kto złożył pozew?
            • altz Re: i po rozprawie 17.10.10, 15:19
              Poszła w pracę i firmę, "swój rozwój".
              Konflikt szedł o styl życia, miejsce zamieszkania itp., ale najbardziej mnie zdenerwowało, jak zaczęła gardzić prostymi i mniej zarabiającymi ludźmi, to dla mnie było nie do zaakceptowania.
              Żona wniosła, ale może i dobrze, bo ja bym się nie rozwiódł, taki mam defekt, że traktuję wszystko poważnie, nawet słowo.
              • zmeczona100 Re: i po rozprawie 17.10.10, 15:27
                A co jej w Tobie przeszkadzało, skoro postanowiła złożyc pozew?
                • altz Re: i po rozprawie 17.10.10, 18:33
                  Nie ten model smile
                  Ja nie chciałem zmieniać pracy, super zarabiać itd.
                  Męczyło mnie środowisko biznesowe.
                  Znalazła sobie wtedy chwilowo innego pana.
                  • zmeczona100 Re: i po rozprawie 17.10.10, 20:42
                    Bałeś się, że nie zarobisz, tyle co ona?
                    wink
                    • altz Re: i po rozprawie 17.10.10, 22:19
                      Wiesz, że coś w tym było, ale z drugiej strony.
                      Jak nie zarabiała, to była bardzo niezadowolona, że to ja trzymałem kasę, chociaż dawałem pieniądze.
                      Potem zaczęła zarabiać dobrze i trochę jej odbiło. Nie każdy ma tak mocną psychikę, żeby unieść ciężar pieniędzy... smile A może wtedy wychodzi prawdziwy charakter?
                      Ja do osoby, której nie znam, zawsze się odnoszę, jak do rodziny królewskiej, jak już podpadnie mi ktoś, to nie, ale na początku daję złotą i czystą kartę. Nie do zniesienia jest dla mnie, jak ktoś od razu ocenia człowieka i nim gardzi, bo jest gorzej ubrany, inaczej mówi itd,. wtedy się zastanawiam, czy dobrze wybrałem znajomego.
                      • zmeczona100 Re: i po rozprawie 18.10.10, 21:53
                        No niestety, nie wszyscy umieją żyć zwyczajnie "z pieniędzmi".
                        • altz Re: i po rozprawie 18.10.10, 22:06
                          Większość osób umie żyć z pieniędzmi, ale niektórzy się przez nie wykolejają. wink
                          • zmeczona100 Re: i po rozprawie 18.10.10, 22:26
                            O to mi własnie chodziło wink Dostają małpiego rozumu wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka