09.12.10, 10:59
Witam. Moj byly (partner nie maz) zarabia cos okolo 12 - 13 tys na reke plus roczne premie - wysokosc hmm roznie od 10 - 20 tys. (tzw. nagroda roczna), na dziecko z poprzedniego zwiazku placi 1000 (przynajmniej mi tak powieidzal), ja zarabiam okolo 1100 zl z czego polowe zabiera mi moj zaklad pracy na spalte pozyczki jaka zaciagnelam), wydatki na dom - dzisiaj podliczylam to okolo 2600 zima i troche mniej latem (ogrzewanie gazowe, wielki dom stad ta wygorowana cena no i kredyt wspolny na dom). Na jak wysokie swiadczenia moge liczyc??? Na chwile obecnie wspanialomyslnie przlewa mi na konto 1 tys zlsmile mowiac ze tyle kosztuje dziecko. Dobrze ze mialam odlozone troche grosza to na razie jakos place rachunki na biezaco, natomiast co bedzie dalej??????
Pozdrawiam Ewa
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: Alimenty 09.12.10, 12:36
      A ile byś chciała? big_grin
      Płaci na dziecko niemal równowartość całego twojego miesięcznego dochodu. Mało? Bo sam potrafi zarobić jakieś pieniądze? Sądu twoje kredyciki, pożyczki i wielgachny dom, który musisz utrzymać nie będzie interesował.

      Alimenty są NA DZIECKO.

      Nie na twoje potrzeby (pożyczka, duży dom). Szczęściem jego w nieszczęściu jest, że nie jest twoim mężem.
      • wppl3 Re: Alimenty 09.12.10, 12:48
        Ale dziecku trzeba zapewnic utrzymanie - a koszty utrzymania domu wiaza sie chyba z tym ze dziecko ma gdzie mieszkac. Dziewczyna jak splaci pozyczke to bedzie miala co do garnka wlozyc. Natomiast nie zaplaci rachunkow czyli bank przejmie dom, odetna gaz, swiatł♠o itd. a sam z dzieckiem na bruk. Dobrze mysle czy nie?
        • jasmin711 Re: Alimenty 21.01.11, 08:19
          wppl3 napisała:
          > Ale dziecku trzeba zapewnic utrzymanie - a koszty utrzymania domu wiaza sie chy
          > ba z tym ze dziecko ma gdzie mieszkac.

          To niech dziewczyna sprzeda wielki dom, spłaci kredyt a za resztę kupi mieszkanko na które ją będzie stać....
    • malgolkab Re: Alimenty 09.12.10, 12:58
      dużo zależy od tego czy takie pieniądze zarabia również na papierze...
    • tricolour Pękna sprawa... 09.12.10, 13:11
      ... w poście słowem nie ma o dziecku i jego potrzebach. Nawet jednej litery nie ma. Cały post, to wyszczególnienie ile to ex zarabia i jaki wielki dom ma utrzymać obca mu osoba.

      Moj komentarz: jest takie pojęcie "nie stać mnie". Jeśli zarabiasz 1100zł to w zasadzie nie stać Cię na nic. Warto rozjerzec się za lepszą pracą.
      • wppl3 Re: Pękna sprawa... 09.12.10, 13:19
        wiesz co, zastanow sie co piszesz, jakie masz wyksztacenie??? i ile Ty zarabiasz?? Czy osba majaca wyksztalenie podstawowe albo nawet takiego nie ma moze zasiadac z arzadach i dyrektorowac? Chyba raczej nie. Sami dobrze wiemy jakie sa realia pracy w Polsce - stwierdzenie poszukaj sobie lepszej pracy jest raczej nie na miejscu. Ile osob w Polsce zarabia 14 tys na reke i wiecej a ile 700 zl albo i mniej????Mysle ze ta druga grupa jest wieksza od tej pierwszej.
        • olatomka Re: Pękna sprawa... 09.12.10, 13:55
          Jakby na to nie patrzeć ten tysiąc złotych na jedno dziecko to sporo.Na potrzeby dziecka...Może warto pomyśleć nad zamianą dużego domu na mniejsze mieszkanie?Koszty utrzymania by się wtedy obniżyły...
        • fikcyjne-konto Re: Pękna sprawa... 09.12.10, 17:14
          wppl3 napisała:

          > wiesz co, zastanow sie co piszesz, jakie masz wyksztacenie??? i ile Ty zarabias
          > z?? Czy osba majaca wyksztalenie podstawowe albo nawet takiego nie ma moze zasi
          > adac z arzadach i dyrektorowac? Chyba raczej nie


          no super, a ktoś takiej osobie bronił zakuwać, zaliczyć kilka kierunków studiów, szkolić języki i dochapać się wreszcie stanowiska i dobrej wypłaty? sama wybrała by się nie rozwijać więc dlaczego teraz by miała zarabiać kokosy? do kogo pretensje? do tych, co im się chcało uczyć albo biznesy rozkręcać?
          Przez to, że ktoś sobie kilka lat pobył na utrzymaniu bogatszego osobnika, nie dostaje się automatycznie prawa do tego by po rozstaniu nadal być utrzymywanym na dotychczasowej stopie życiowej. Wraca się na swoją stopę, czy to się podoba czy nie.
          • aiwlysji Re: Pękna sprawa... 17.01.11, 14:35
            fikcyjne-konto napisała:
            > no super, a ktoś takiej osobie bronił zakuwać, zaliczyć kilka kierunków studiów
            > , szkolić języki i dochapać się wreszcie stanowiska i dobrej wypłaty? sama wy
            > brała by się nie rozwijać więc dlaczego teraz by miała zarabiać kokosy? do ko
            > go pretensje? do tych, co im się chcało uczyć albo biznesy rozkręcać?
            > Przez to, że ktoś sobie kilka lat pobył na utrzymaniu bogatszego osobnika, nie
            > dostaje się automatycznie prawa do tego by po rozstaniu nadal być utrzymywanym
            > na dotychczasowej stopie życiowej. Wraca się na swoją stopę, czy to się podob
            > a czy nie.

            no racja...tych co sie nie uczyli wyslac do afryki na smierc przez zaglodzenie...(wlasciwie czemu wysylac, w Polsce wlasnie powstaja idealne warunki).
            kokosy....a moze zamiast kokosow wystarczy pensja, dzieki ktorej mozna sie odzywiac i oplacic rachunki...czy to za duzo..???

            z tego co napisalac wyciagam wniosek, ze "bogaty" osobnik moze sobie "wziasc" kobiete na utrzymanie, moze nawet zdecydowac sie na dziecko z nia... jak mu sie odwidzi..to moze tak sie ustawic, ze bedzie placil(a) minimalne alimenty. pieknie, tylko czy to ma cos wspolnego z odpowiedzialnoscia za drugiego czlowieka??? czy my czasem w historii juz tego nie przerabialismy... (obejrzyj "Ziemie obiecana").


    • plujeczka Re: Alimenty 09.12.10, 14:06
      1000 zł na dziecko to jest niemała kwota ,sad liczy ,że partnet twój płaci 1000 zł ,ty równiez tysiac wiec dziecko zyje na poziomie 2000 zł a jest to małe dziecko wiec jego standart zycia jest bardzo duzy jak na nasze polskie realia. jesli chcesz wieksze alimenty to musisz udowodnić w sadzie ,ze masz wyzsze koszty utrzymania dziecka( niestety)Jak udowodnisz ,ze tak jest to wówczas sąd moze zasadzić wyzsze alimenty.
      Nie bardzo zrozumial czyj jest dom? twój? jesli tak to sprzedaj nieruchomośc i zamień na mniejsze mieszkanie, nieststey kiedy pary lub małżenstwa się rozchodzą czesto tak jest ,ze trzeba coś stracic ay coś "zyskać" .sama tak duzego domu nie utrzymasz a oszczędnosci topnieją jak lód a co dalej? pytasz dalej bieda, nieopłacone rachunki , komornik i tym podobne.Wiec zacznij działać póki czas, a może mozesz wynająć pokoje studentom ? lub innej osobie, pieniądze z wynajmu moga zasilic twój budżet bo chyba na zmianę pracy raczej nie masz szans w tej sytuacji =chyba ,że się mylę .Nie jest łatwo samemu ale przynajmniej masz porzadna nieruchomość a ta mozna spieniezyc, spłacić kredyt a reszta byc może starczy na np. 2 pokoje z małymi opłatami.Nic innego nie wymyslisz no chyba ,ze były partner bedzie również dawal pieniądze na twoje utrzymanie ale w to akurat wątpię.
      • niutka Re: Alimenty 09.12.10, 20:59
        Plujeczko wszystko to prawda o ile jej małżonek nie jest wspolkredytobiorca... Ja z jej postu zrozumiałam, ze jest.
        "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
    • wppl3 Re: Alimenty 09.12.10, 16:21
      Wiecie kochani, poczytalam sobie kilkanascie postow z tego forum i innych - dotyczacych zasadnieczego pytania jakie kobiety zadaja ile moga dostac alimentow na dziecko . Dla mnie normalne - kazda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, chyba to nie jest chore prawda? Ale powiem tak - kazda kobieta zadajaca pytanie ILE jest notorycznie bluzgana przez forumowiczow - typu wez sie do roboty, zmien prace na lepsza, sprzedaj dom. Ludzie na jakim my swiecie zyjemy??????? Nikt nie zada sobie pytania skoro tatus zarabia 15 tys na reke, za 1000 zl chce splawic dziecko, odwiedzac go !!! nie zabierac!! tylko odwiedzac raz na tydzien albo rzadziej - 2 godz max, jaki to ojciec????????????? Placi sie 1000 i ma sie swiety spokoj?? prawada??? A matka?????? Dziecko do szkoly (jak jest male) SAMA DO PRACY - przyjmujemy z epracuje na caly etat czyli na 8 godz do pracy - plus dojazd. Jak blisko to OK, a jak ma dojechac???? Kto odbierze dziecko???kto sie nim zajmie??? trzeba najac nianie - sami wiecie ile bierze 7 zl za godzine min. Do lekarza matka, a tatus???????? Ma swiety spokoj. I wiecie popieram wszystkie te matki co chca jak najwiecej pieniedzy i nie dla siebie ale dla dziecka zeby zapewnic mu godziwe zycie. Mozecie mnie zbluzgac - zwlaszczaWy uchylajacy sie tausiowie, bo swoja kase potrzebujecie wiecie na co??? Na kolejne wyrwane panienki i sponsorin bo przezywacie druga mlodosc, a dzieci to sprawa drugorzedna.
      • fikcyjne-konto Re: Alimenty 09.12.10, 17:05
        to niech da dziecko ojcu na wychowanie.
        niech zapłaci od siebie marne 300 alimentów bo na więcej jej nie stać z marnych zarobków,

        a za resztę swoich zarobków niech się utrzymuje jak chce i opłaca apartamenty jake chce.

        Czy tak trudno zrozumieć, że dotąd właściwie utzrymywał ją facet a teraz już nie musi? że teraz musi się sama utzrymać? że nie powinna wyłudzać od faceta pieniędzy na swoje utrzymanie machając mu dzieckiem przed nosem, bo na utrzymanie dziecka pieniądze on jej daje? może alimenty dostać wyższe ale powinna je przeznaczyć na dziecko, więc to nie rozwiąże jej problemów z jej marnymi zarobkami a wielkimi wydatkami.
        na drogi dom jej nie stać. więc niech go sprzeda, spłaci kredyt, za resztę kupi kawalerkę bo niestety przy jej zarobkach każde większe mieszkanie będzie dla niej za drogie.
        Albo niech szuka innego sponsora.
        • e-stworek .... 10.12.10, 09:31
          Cóż...choć sama mam identyczną sytuację to nie popieram autorki wątku...
          Sama zarabiam marnie i otrzymuje od byłego męża alimenty na dwójkę dzieci w wysokości po 500 zł na każdą dziewczynkę.
          Czy to mało?Owszem mało,cały czas pożyczam kasę,od dwóch lat próbuje zmienić pracę i gdybym mogła wziełabym drugi etat.W życiu do głowy by mi nie przyszło żeby żądać od eksa kasy tylko dlatego że nie daje rady,choć wiem że alimenty które mi daje są obecnie na poziomie funduszu alimentacyjnego to powiedziałam sobie że nie wystapie o podwyzszenie,no chyba że nie będę już miała od kogo pożyczyć albo nadzieja na zmianę pracy upadnie ostatecznie...
      • tricolour Coś Ci wyjaśnię... 09.12.10, 18:21
        ... to ile dziecko potrzebuje na swoje utrzymanie nie wynika ze zdania forumowiczów czy wysokości zarobków rodziców. Wynika z cen w sklepie. TYLKO.

        Zatem nie ma co pytać ILE dziecko ma dostać alimentów tylko POLICZYĆ ile się na dziecko wydaje, by sie mogło normalnie rozwijać i podzielić otrzymaną kwotę między rodziców. Gdyby nasza koleżanka tak zrobiła, to by sie okazało, że dziecko potrzebuje około 1500zł miesięcznie, bo takie sa realne koszty przy zdrowym dziecku. Czyli tatusia tysiąc jest OK, ale prawdę mówiąc tatuś mógłby pokrywac nawet całe 1500zł.

        Problem zas tkwi w tym - co Ty nazwałaś bluzgami, a co bluzgami nie jest - że matka wychodzi w rozmowie od zarobków ojca. Oznacza to, że matka nie chce alimentów w wyskości adekwatnej do POTRZEB dziecka tylko wynikających z zarobków zamożnego ojca. Na to forumowicze sie nie godzą, bo alimenty to nie jest podatek od wynagrodzenia tylko pieniądze wynikając z potrzeb. I takie podejście to nie sa bluzgi tylko twarde i jasne stanowisko wynikające z litery prawa i potrzeb dzieciaka.
        • tully.makker Re: Coś Ci wyjaśnię... 10.12.10, 11:24
          że m
          > atka wychodzi w rozmowie od zarobków ojca. Oznacza to, że matka nie chce alimen
          > tów w wyskości adekwatnej do POTRZEB dziecka tylko wynikających z zarobków zamo
          > żnego ojca.

          No ale rtaka prawda, ze dziecko Kuylczyka ma inne potrzeby ii koszty utrzymania, niz dziecko bezrobotnego alkoholika Kowalskiego. Niesprawiedliwe? Tak. Ale poki co nie wymyslono nic lepszego od tego, zeby Kulczyk placil wyzsze alimenty.
          • tricolour Ale my ani o kulczyku... 10.12.10, 12:49
            ... ani o alkoholiku nie rozmawiamy.

            A tak poza tym: uważasz, że dziecko bogatego Kulczyka, a biednej Kulczykowej ma naprawdę większe potrzeby gdy pozostaje pod opieką tej bardzo uboższej strony? Dlaczego dla dobra dziecka ojciec nie ma sprawować opieki?
            • tully.makker Re: Ale my ani o kulczyku... 10.12.10, 16:10
              Dlaczego dla dobra dziecka ojciec nie ma sprawować opieki?

              Zapewne by mogl, gdyby chcial. Choc sad raczej nie przyzna dziecka stronie, ktora jest zamozniejsza, ale ktora ze wzgledu na tryb zycia nie bedzie sprawowac osobistej opieki, tylko przekaze dziecko paltnej niani.

              Strona zamozniejsza moze tez uznac, ze LEPIEJ dla dziecka bedzie,gdy opieke bedzie sprawowac strona mniej zamozna. U mojego Exa np wszelkie moje prozby o zwiekszenie czasu spedanego z dzieckiem skutkowaly podrzucaniem mi wiekszych pieniedzy, lub kosztownych swiadczen, typu abonament medyczny w najdrozszej tego typu instytucji. Wiem tez, ze placi 2 bylej zonie olbrzymie alimenty i do glowy by mu nie wpadlo, by przejac opieke nad 3 malych dzieci. Woli placic.

              Nie wszyscy sa tacy biedni i tacy oszczedni jak ty.
              • tricolour Czy ja się Ciebie osobiście czepiam? 10.12.10, 17:10
                Zadaję pytania w stylu: znów się po mordach pierzecie, zdradzacie i na forach żalicie na małżeńskie kryzysy?

                Skoro nie zadaję takich sugerujących pytań, to uprzejmie proszę o to samo.
                • tully.makker Re: Czy ja się Ciebie osobiście czepiam? 11.12.10, 13:26
                  Ja na twoje pytania mam odpowiedz - w zadnym z moich zwiazkow nigdy nie bylo przemocy, dzien w ktorym dowiedzialam sie zdradzie exa byl dniem konca naszego malzenstwa - a kryzys - nie wstydze sie go. Wrecz przeciwnie, mam wszelkie powody do dumy z tego, jak udalo sie nam pokonac nasz kryzys i rozwiazac nasze problemy.

                  Ty masz podobna odpowiedz na swoje zapatrzenie w kase?
                  • tricolour Już Ci raz napisałem... 11.12.10, 18:21
                    ... i myslałem, że wystrczy, ale trudno - powtórzę: zdajesz pytania sugerujące, co do niczego nie prowadzi ponieważ nie jestem zapatrzony w kasę.

                    A jeżeli Tobie sie tak wydaje, to niech Ci się wydaje, co chce...
        • aiwlysji Re: Coś Ci wyjaśnię... 17.01.11, 14:54
          tricolour
          czy my zyjemy w tym samym panstwie?

          ci panowie, ktorzy przy duzych zarobkach oszukuja wlasne dzieci, ktore nawet na ferie nie moga wyjechac ( bo matka za malo itp)), bardzo czesto oszukuja rowniez np. na podatkach. coz dla oszusta nigdy nie jest warto wydac wiecej niz ewentualnie trzeba.

          wiem, ze moj trud pisania do ciebie jest...daremny, ale jakos tak mnie naszlo.

          zapamietaj: przy takim moranym upadku, moze sie okazac, ze za chwile i kobiety uznaja, ze szkoda im placic "za duzo" na dziecko, nie mowiac o "utraconych mozliwosciach", i moga oddac do placowki....wtedy tez bedziesz sie dokladal do tego interesu ( tu musze dodac, ze dziecko utrzymwane przez podatnikow nagle wymaga wiekszych nakladow finansowych - cud, nieprawdaz?)
        • rarely to jakas autorska teoria 21.01.11, 14:32
          tricolour napisał:

          > ... to ile dziecko potrzebuje na swoje utrzymanie nie wynika ze zdania forumowi
          > czów czy wysokości zarobków rodziców. Wynika z cen w sklepie. TYLKO.
          >
          > Zatem nie ma co pytać ILE dziecko ma dostać alimentów tylko POLICZYĆ ile się na
          > dziecko wydaje, by sie mogło normalnie rozwijać i podzielić otrzymaną kwotę mi
          > ędzy rodziców. Gdyby nasza koleżanka tak zrobiła, to by sie okazało, że dziecko
          > potrzebuje około 1500zł miesięcznie, bo takie sa realne koszty przy zdrowym dz
          > iecku. Czyli tatusia tysiąc jest OK, ale prawdę mówiąc tatuś mógłby pokrywac na
          > wet całe 1500zł.
          >
          > Problem zas tkwi w tym - co Ty nazwałaś bluzgami, a co bluzgami nie jest - że m
          > atka wychodzi w rozmowie od zarobków ojca. Oznacza to, że matka nie chce alimen
          > tów w wyskości adekwatnej do POTRZEB dziecka tylko wynikających z zarobków zamo
          > żnego ojca. Na to forumowicze sie nie godzą, bo alimenty to nie jest podatek od
          > wynagrodzenia tylko pieniądze wynikając z potrzeb. I takie podejście to nie sa
          > bluzgi tylko twarde i jasne stanowisko wynikające z litery prawa i potrzeb dzi
          > eciaka.
      • plujeczka Re: Alimenty 10.12.10, 12:57
        ale się denerwujesz, uwazasz ze my kobiety chcemy żle dla dziecka? my nie mamy wyboru, to własnie my często pracujemy po 14 godzin na dobę aby zapewić byt dziecku bo tatus płaci np. 400 zł i uwaza ,zeto i tak bardzo duzo. Chyba nie byłaś nigdy w sadzie? marzeniem kazdej z nas sa alimenty na przyzwoitym poziomie zwłaszcza kiedy ojciec dobrze zarabia ale pamietaj o jednym ,ze w sądzie ten dobrze zarabiajacy ojciec nagle staje się nędzarzem, ukrywa dochody, przepisuje nieruchomości na rodziców, kochanke i wówczas kobieta dostaje smiesznie niskie alimenty.
        Ja poradziłam tak ja sama widzę wyjście z tej sytuacji bo zareczam Ci ,ze w sadzie nagle bogaty dotychczas partner stanie sie nedzarzem i chocbyś chciała udowodnic rzez sadem jego krezusostwo to łatwo nie bedzie.W sumie i tak kobieta majaca tak niska pensję nie jest wstanie utrzymać wilekiego domu, ogrzewanie, rachunki są dla niej marzeniem jak dla mnie wyspy kanaryjskie. I nie ma we mnie zalu czy złości ,ze juz o zazdrosci nie wspomne , nie rozumiem po co sie zaraz tak denerwujesz? dziwczyna jeszcze nie wie co ja czeka, próbke juz ma , pan się spakował i...tyle go widzieli, ma dzieci rozsiane po Polsce a za nim przestanie byc ojcem moze ich miec bardzo duzo i kazde z inną kobieta a to zaweża możliwości alimentacyjne.
      • plujeczka Re: Alimenty 17.01.11, 07:25
        napisałam o sprzedazy domu bo nieststey znam polskie realia sądowe a te pozbawiły mnie złudzień już dosyć dawno .Nie dziwi was np, to ,że matkam usi udowodnić koszty utrzymania dziecka? a nie ojciec ? dlaczego tatuś nie wykaże ile jegio zdaniem kosztuje wyzywienie, opieka lekartska, żłobek, przedszkole? ===wciaz was to nie dziwi, ja nie dowalam matce bo sama nią jestem i tez moje dzicko otrzymuje alimenty ale wiem tez i znam stosunek sądu do tego rodzaju spraw.I to tylko tyle a może az tyle.
    • niutka Re: Alimenty 09.12.10, 20:54
      Pytania które mi się nasuwają. Ile lat ma dziecko? Czemu mieszkasz w TYM domu? Może powinniście go sprzedać i podzielić się pieniążkami. Ja dostaje po 800 zl na nastoletniego syna, a byly zarabia ok. 6 tys.
    • zolza38 tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 11:04
      Dziecko ma prawo do takiej stopy życiowej jak ojciec!

      Zgodnie z art. 96 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.io.) rodzice obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. Obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka (wynikający z art. 128 K.r.io.) mieści się w zakresie obowiązku wskazanego w art. 96 K.r.io.

      Przepisy prawa nie określają konkretnego wieku dziecka, którego osiągniecie powoduje ustanie obowiązku alimentacyjnego rodziców względem dziecka. Nie jest tak, jak sądzi wiele osób, iż obowiązek alimentacyjny wygasa z chwilą osiągnięcia przez dziecko pełnoletniości, czy też ukończenia nauki na określonym poziomie.

      To, kiedy obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka (również pełnoletniego) wygasa, zależy przede wszystkim od tego, czy dziecko może utrzymać się samodzielnie i od tego, czy znajduje się ono w stanie niedostatku. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 31 stycznia 1986 r. (sygn. akt. III CZP 78/85) wyjaśnia m.in.: „Obowiązek alimentacyjny rodziców kończy się z momentem, w którym dziecko – z reguły po uzyskaniu wykształcenia i przygotowania do określonego zawodu – jest w stanie utrzymać się samodzielnie”.

      Stwierdzenie to wynika z przepisu art. 133 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który wskazuje, iż rodzice są obowiązani do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie, a dochody z majątku dziecka nie wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

      Natomiast art. 133 § 2 Kodeksu rodzinnego wskazuje, że – poza przedstawionym wyżej wypadkiem – uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w stanie niedostatku. Z tego przepisu wynika więc, iż obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka istnieje również wtedy, kiedy pełnoletnie dziecko jest w stanie utrzymać się samodzielnie, ale znajduje się w niedostatku.

      Uzasadnionymi potrzebami dziecka, od których zależy zakres obowiązku alimentacyjnego jego rodziców, są te związane z jego wyżywieniem, ubraniem, wypoczynkiem, rekreacją, rozwijaniem zainteresowań, a także mieszkaniem i ze stanem zdrowia. Uzasadnione potrzeby dziecka to również te związane z jego wykształceniem.

      Należy pamiętać, że dzieci, również studiujące, mają prawo do równej stopy życiowej ze swoimi rodzicami

      Autorce wątku radzę wejść na strony prawnicze, których jest mnóstwo i tam bezpłatnie zasięgnąć rzeczowej i rzetelnej porady prawnej, a nie kierować się tym, co wyczta na forum.

      Ojciec dziecka dobrze zarabia, Ty masz teraz koszty, bo masz kosztowne dziecko, do tej pory wychowywane luksusowo, a facet się nagle wypiął. Wnoś o 4 tys.
      Dostaniesz co najmniej 2 500. I NIE MA ZNACZENIA, że zarabisz mało.
      Szkoda, że nie zalegalizowałaś związku!
      Nie warto rodzić nieślubnych dzieci - z przyczyn czysto ekonomicznych.
      • tricolour Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 12:53
        ... jasno widać, że alimenty pójdą na spłatę domu.
        • eutherpe Re: Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 13:04
          ???Tzn że matka ma specjalną kopertę, w której trzyma pieniądze dla dziecka od ojca na jego wyłączne potrzeby?Dostaję pieniądze, włączam w swój ogólny budżet i wydaję zgodnie z potrzebami dnia codziennego. Na chleb ale i do opłaty za prąd dołożę.
          • eutherpe Re: Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 13:05
            Cholera bierze. Ile jest tutaj matek które na swoje widzi misie wydają te wielkie pieniądze od ojców???Co wy myslicie że matka za to idzie poopalać się w solarium a może i do wypadu poza miasto z kochankiem starczy...Litości!
            • plujeczka Re: Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 13:18
              posłuchaj nie generalizuj i przestań oczriać matki bo to nie w porzadku. Moje dziecko ma alimenty od 6 lat i do chwili obecnej niewziełam od dziecka ani złotówki, owszem zdarza się ,ze przed mojawypłatą ozyczę od dziecka 100 zł po czym natychmiast po wypłacie dziecku oddaję, sama widzę ,że mimo wszystko te pieniądze nie wystarczaja na wszystkie potrzeby dziecka a kiedy zdarza się totalna awarii dziecka komórki i teraz np. padł laptop i nieststey nie mozna go naprawic to zastanawiam się skad wziać te parę tysiecy, ojca to nie interesuje bo po pierwsze go nie ma a po drugie płaci alimenty więc powinno starczyc tylko ,ze w uzasadnieniu wyroku alimentacyjnego nie ma przypisanych wydatków własnie na tego typu historie a bez kopma jak się studiuje nie mozna po prostu normalnie funkcjonowac, nauczyciele akademiccy wręcz nie przyjmują prac pisanych długopisem czyli zakup spada na mnie ...........ale przciez dziecko ma alimenty? zgadza się tylko ,że alimenty sa na alementarne wydatki a nie na własnie takiego typu, marzy i się aby sad uwzgledniał naprawde wszystkie potrzeby dziecka. Bo w normalnej rodzinie ojciec popedziłby do sklepu po nowy lub zaciągneło by sie pozyczke i razem spłacało.Prawda? a tak spada to na barki matki.
              Wkurza mnie twierdzenie tatusiów ,że matka wydaje pieniadze na siebie no chyba ,ze jest wyjatkową idiotką lub "blondynką " z kawałów bo normalne matki wiecej wydaja na dzieci niż otrzymane alimenty i nie podnoszą z tego tytułu larum jak równiez nie obnoszą się ze swoją biedą bo i taka bywa w domach bo się po prostu wstydzą a spotkanie z ojcem w sądzie i proszenie o dodatkową 100 zł przechodzi ich wyobraenie i jest nieststey poniżajaca , do tego milion rachunków i udowadnianie ,że dziecko je za 10 zł dziennie choć wg. tatusia powinno jeśc za 5, żenada
            • fikcyjne-konto Re: Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 13:20
              Kuzynka ma 1 dziecko na które brała alimenty i czworo wspólnych z mężem. Są wspaniałą parą ale finansowo żyją dość biednie i średnia z ich zarobkow na członka rodziny jest dużo niższa niż dla córki ktora ma dodatkowe alimenty. Wychowują się wszyscy na jednej stopie bo głupie by było jednej córce kupować lepsze rzeczy niż innym. a to co alimentowana córka ma wiecej składane bylo na jej konto i jak dorosła to te zaoszczędzone pieniądze dostala.
              Ty byś chciała chyba , żeby z wysokich alimentów na dziecko zmajstrowane z kimś bogatszym, utrzymywac siebie i resztę rodziny. Bo jeśli sama zarabiasz 1000zł a na dziecko dostaniesz 3tys, to wiadomo, że ani motywacji do pracy nie będzie a też się łatwo i chętnie z alimentów dziecka skorzysta. Bo gdy kupisz dziecku super gatunkowe ciuchy w drogim sklepie(bo ma na to alimenty) to na pewno nie pójdziesz sama się ubrać w tandetę z chińskiego targu, chociAż z twoich zarobków wynika, że tylko na chińską tandetę było by cię stać gdybyś dziecka nie miała. Pojmujesz? I jest trochę kobiet które tak właśnie kalkulują licząc na zawieszenie się wygodne na alimentach dziecka.

              Inna sprawa, gdy ojciec płaci alimenty które sa za niskie dla potrzeb dziecka, bo jest gro ojców którzy płacą za mało i to matki dokładają więcej ze swojego budżetu, bo z alimentów ojca to nawet na jedzenie dziecku nie starczy.
          • sonia_30 Re: Ty nie wprowadzaj w błąd... 10.12.10, 13:14
            Tzn że jak matka zarabia 1,1 tys zł, z czego połowa jest potrącana na spłatę pożyczki, a wydatki na dom wynoszą 2,6 tys zł, nie jest w stanie pokryć nawet swojej części, nie mówiąc o wydatkach żywnościowych i kosztach utrzymania dziecka. Nawet gdyby ojciec oddawał połowę pensji w ramach alimentów, utrzymując tym samym samodzielnie dziecko i tak nie zapewniłby mu adekwatnej stopy życiowej.
      • tesknotazabija Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 13:54
        zolza38, na moim przypadku mogę powiedzieć, że o alimentach w kwocie o jakiej piszesz mozna sobie pomarzyc. Mój mąż zarabia więcej niż partner autorki wątku, a wlasnie wczoraj dostalam decyzje sądu, iż na czas trwania procesu sąd ustalił zabezpieczenie w kwocie 1 000 zł miesiecznie. Zapytałam Panią mecenas jak to się ma do ostatecznej kwoty alimentów jaką mogę otrzymać od męża i usłyszałam, że podobną. Dodam, że sama niania kosztuje mnie 2 200 miesiecznie. Dodam jeszcze, że na chwilę obecną sąd nie wie, że mój szanowny mąż stracił pracę, a rozprawę mam 13 stycznia. Wnioskuję więc, że nawet o 1 000 zł mogę pomarzyć.
        A ojciec mojego dziecka? No cóż, wszystko ma w 4 literach. Dzisiaj np moja niania powaznie się rozchorowala, wyladowala w szpitalu i mam problem z kim zostawie dziecko w najblizszych tygodniach, a do pracy chodzic musze. Nie mam tutaj kompletnie nikogo. Mąż zapytany czy moze zostac w poniedzialek z synkiem odpowiedzial stanowczo, ze nie.
        • fikcyjne-konto Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 14:33
          Więc zbieraj dowody o wydatkach na dziecko. Rób notatki, maile, smsy, że mąż odmawia zajmowania się i pomocy przy dziecku => będzie argument o nierównej proporcji w alimentach. zrób miesięczne zestawienia wydatków na dziecko za okres kilku miesięcy, żeby można było prawdziwą średnią wyliczyć.
          Sama musisz zadbać o udowodnienie, że Ty się starasz, zarabiasz, wychowujesz, i masz bardzo konkretne wydatki na dziecko oraz ograniczenia w swoich zarobkach w związku z osobistą opieką, a druga strona się nie angażuje w opiekę a ma dobre zarobki więc powinna wydatki pokrywać w sensownej proporcji. Nie jest argumentem "mąż zarabia więc ma dać" tylko "na dziecko są takie i takie wydatki, mąż powinien w kosztach partycypować".
          • tesknotazabija Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 14:46
            Ale ja wszystko o czym piszesz zrobiłam. Wszystko zostało złożone w sądzie. Podałam koszt utrzymania dziecka załączając na wszystko faktury, paragony, potwierdzenia. Nie wziełam tej kwoty z sufitu. Jestem zszokowana i wręcz zniesmaczona decyzją sądu. Nie wychodzę z założenia, ze mąż zarabia więc ma dać. Domagam się pokrycia połowy miesięcznych kosztów utrzymania dziecka, a po wliczeniu niani zdecydowanie przewyższają one kwotę 1 000 zł.
            I nie potrzebuję pieniedzy na siebie czy na splate kredytu na mieszkanie w ktorym mieszkam z dzieckiem. Domagam sie pokrycia polowy faktycznych kosztow, ktore są zwiazane z opieka nad dzieckiem.

            • fikcyjne-konto Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 14:52
              To nie wiem, czy załatwiałaś to przez adwokata, bo jeśli tak to go zmień.
              • plujeczka Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 15:24
                i jeszcze jedno zmiana adwokata niewiele pomoże a ponadto policz sobie ile weżmie adwokat i się dobrze zastanów ,że to w praktyce oznacze ,ze płacą adwokataowi np. 2500 zł =to policz sobie ile odebrałaś dziecku alimentów naprzód.Mylę się? to niech mnie ktoś sprostuje.
              • tesknotazabija Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 21:09
                Tak, załatwiałam to przez adwokata i to mającego bardzo dobrą opinię w Warszawie. Niestety żałuję. Nie zdecyduję się na zmianę w tej chwili, a już na pewno nie skorzystam z usług adwokata w przyszłości. Teraz wiem, że działałam w emocjach. Przygnieciona wszystkimi obowiązkami i zdołowana sytuacją myślałam, że sobie nie poradzę. Dzisiaj wiem, że to był błąd. Mogłam spokojnie sama to wszystko poprowadzić. Mam dużą wiedzę kodeksową, nie gubię się w przepisach i mogłam sama się za to zabrać.
                Oczywiście nie znam jeszcze finału sprawy, bo wezwanie do sądu mam na 13 stycznia, ale czuję , że moja pani mecenas się nie popisze.
            • plujeczka Re: tri, nie wprowadzaj kobiety w błąd! 10.12.10, 15:22
              dziewczyny zejdzcie na ziemię, proszę , jesteście w Polsce a tutaj nie zasadza się ogromnych alimentów no chyba ,ze ktoś taki o pozycji Pana Lisa sam dobrowolnie zobowiąże się do płacenia 10000 zł na dziecko.
              U nas sądy wydają wyrok no własnie ...w oparciu o co? ..podobnie jak ty zbierałam fakrury, paragony itp. ex maz nic i mimo wszystko nie dostałam alimentów o które wnosiłam .A jak wam kiedys pisałam odwoływałam się do Sadu Okregowego .......i w sądzie sedzia ( kobieta) powiedzial do mnie cyt.....ma Pani szczęście gdyby sprawa toczyła się od poczatku przed naszym sądem dziecko dostałoby 500 zł alimentów ( dostało 700).==rozumiecie .Dzisiaj wiem ,z rachunki i paragony sa bajerem taki "pic fotomontaż" .Sady mają odgurnie ( co inaczej znaczy po cichu ,za przyzwoleniem prezesa sadu) dawać alimenty co najwyzej w kwocie 700-800 zł.Nie słyszałam jeszcze żeby ktoś w moim mieście miał np. 1000 zł, wiele moich kolezanek wychowujących małe dzieci marza o takiej kwocie .Wiec o czym dziwczyny mówicie, nie wprowadzajcie autorki w błąd , nieststey roczarowanie może byc bardzo przykre,To jak lot z 2 m konia.
      • rarely poczytalas troche w necie 21.01.11, 14:46
        i nasralas sobie w glowie nie masz zadnego przygotowania prawniczego ani zyciowego i robisz dziewczynie krzywde bo ja podpuszczasz
        jezeli zlozy w sadzie o alimenty w wysokosci 4000 zl to ja sedzina rozszarpie i dostanie mniej niz gdyby złozyła o 1000

        ale cóz moż tak powinna zrobic bedzie miała nauczke


    • satelitka1 Re: czegoś tu nie bardzo rozumiem... 10.12.10, 14:39
      jogobella0: na jakie świadczenia liczysz od de facto - konkubenta? Nie ma takiego prawa, by w ramach związku nieformalnego konkubent musiał cokolwiek płacić porzuconej konkubinie. Natomiast w chwili rozpadu związku - możecie się rozliczyć z poniesionych wspólnie nakładów na np. dom itd - jak wspólnicy spółki cywilnej. Alimenty należałyby się wspólnemu dziecku lub legalnemu małżonkowi.
      • szizumami Re: czegoś tu nie bardzo rozumiem... 10.12.10, 16:07
        - a wynajem cześci domu.pokoi?
        a własna działalnosc w domu?

        1000 zł na dziecko to sporo jesli jest zdrowe,nie wynmaga rehabilitacji,...itp

    • zolza38 Re: Alimenty 12.12.10, 11:19
      Przepraszam, byłam zajęta i nie śledziłam dyskusji.
      Tobie, Tęsknoto oczywiście bardzo współczuję i życzę, aby jednak sąd wziął pod uwagę wszystkie okoliczności, a więc i te, że ojciec dziecka najprawdopodobniej teraz kombinuje, aby płacić jak najmniej.

      Natomiast wówczas, gdy chodzi o ojca dobrze zarabiającego prawo mówi jednoznacznie, że dziecku NALEŻY się poziom życia ojca, a więc: jeśli ojciec nosi złotego rolexa, to dziecku także się należy np. lecznie w cenie tegoż rolexa, względnie wczasy.
      Łatwo jest także powołać się na tzw. zwewnętrzne oznaki zamożności: dom, auto, garderoba, wakacje, ogólny styl życia.
      A już pensja ojca wraz z dodatkami - to dla sądu namocniejszy argument.
      I trzeba działać, szybko, aby alimenciarz nie zaczął kombinować, albo pracy nie stracił.

      Jeśli sąd uzna, że dziecko ma żyć PONIŻEJ poziomu życia ojca, ODWOŁUJEMY się od wyroku.
      Do skutku.

      Oczywiście, alimenciarz może zacząć przepisywać wszystko na kochankę.
      I bardzo dobrze.
      Dla kochanki smile
      I tak kopnie facia w de.
      A matce dziecka przysługuje wówczas skarga pauliańska.
      • 0.myszka Re: Alimenty 17.01.11, 00:06
        a ja chciałam właśnie zapytać ... przeczytałam całość i aż się boję .
        Mąż zarabia jakieś 7.500 netto ja 2.200 netto - (ciekawe ze oboje mamy wyzsze wykształcenie) 2 dzieci małych - jaka propozycja co do alimentów ??? biorąc pod uwage ze będę się musiała z dziećmi wyprowadzić z "Naszego" domu bo to jego własność przedmałżeńska. Co brać pod uwagę i jak to wyliczyć ??? czy 1.000 zł na każde dziecko to dużo ??? jestem na początku drogi ale muszę być przygotowana na pierwszą rozprawe - za 2 miesiące.Chciałam to z mężem uzgodnić jednak on nie chce na ten temat rozmawiać - złożył pozew i chce żeby dzieci zostały z nim. Dzieci przyzwyczajone raczej do wygodnego życia , zajęć pozalekcyjnych, wyjazdów itp.(10 i 4 lata)
        • tautschinsky Re: Alimenty 17.01.11, 00:37
          0.myszka napisała:

          > Mąż zarabia jakieś 7.500 netto ja 2.200 netto - 2 dzieci małych - jaka propozycja co do alimentów ??? biorąc pod
          > uwage ze będę się musiała z dziećmi wyprowadzić z "Naszego" domu bo to jego wła
          > sność przedmałżeńska. Chciałam to z mężem uzgodnić jednak on nie c
          > hce na ten temat rozmawiać - złożył pozew i chce żeby dzieci zostały z nim. Dz
          > ieci przyzwyczajone raczej do wygodnego życia
          , zajęć pozalekcyjnych, wyjazdów
          > itp.(10 i 4 lata)



          To tylko hip, hip-hurrra! Dzieci zostają z mężem, który zapewni im dotychczasowe wygodne życie i do tego nie będą musiały się wyprowadzać z domu, zrobisz to tylko ty. Najmniejsze koszty z możliwych.
          Będziesz płaciła po 500 zł na każde dziecko, twoja kariera poszybuje, zarobki wraz z nią, ojciec dzieci wystąpi o wyższe alimenty.
          • 0.myszka Re: Alimenty 17.01.11, 00:51
            jeżeli sądzisz że pozwolę na to ...
            to nie skomentuję...
            jeszcze zapomniałes że obok, wolności, kariery i kasy ustawi sie wianuszek wielbicieli...
            pozdrawiam - jednak czekam na rady a nie kpiny.
        • tesknotazabija Re: Alimenty 17.01.11, 22:32
          Masz 2 miesiące na to, aby się przygotować. Zbieraj rachunki na wszystko co dotyczy dzieci, a potem przygotuj zestawienie. Jestem świeżo po pierwszej sprawie o alimenty i wiem, że każdy wydatek musi być udokumentowany. Na tej podstawie będziesz mogła wyliczyć kwotę alimentów. Nie możesz jej wziąć sobie z sufitu.
          Pozdrawiam,
      • laura_fairlie Re: Alimenty 21.01.11, 09:58
        Natomiast wówczas, gdy chodzi o ojca dobrze zarabiającego prawo mówi jednoznacznie, że dziecku NALEŻY się poziom życia ojca

        Obawiam się, że prawo tak nie mówi. Dziecku należy się poziom życia rodziców, a nie tylko poziom życia ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka