naliterem
27.12.10, 10:55
Była trauma, obojętność czy zachowanie pozorów?
U mnie po raz pierwszy wigilia tylko w ścisłym gronie, bez dziadków, rodzeństwa, tylko ja, on i dzieci. Jakoś przeszło.
Co za głupota, mąż rozwodzi się ze mną a przynosi prezent, po co?
I te dzieci, tak się cieszące z prezentów... Jeszcze nie rozumieją co im tatuś przyszykował...
Gorzej było w dni świąteczne, bo jeden dzień ze mną do jednych dziadków, drugi dzień z ojcem do jego rodziny.
Przyznaję się szczerze - ten samotny dzień spędziłam z książką i winem, a raczej winem i książką.
Ale - byle do przodu, jakoś się poukłada, jestem dobrej myśli.
Pozdrawiam was poświątecznie.