Dodaj do ulubionych

jak to policzyć?

18.02.11, 19:30
Witam. Mam kłopot z obliczeniem wysokości wentualnych alimentów. wraz z obecnym jeszcze mężem wychowujemy dwoje dzieci. jedno w wieku szkolnym, nastoletnia córka oraz synka w wieku przedszkolnym. Wspólnie utrzymujemy mieszkanie tzn. mąż płaci czynsz w wysokosci ok. 200,00zł. miesięcznie. ja pokrywam koszty gazu ok. 300 zł. co drugi miesiąć plus wyrównanie pod koniec roku w wys, ok. 600,00zł, prąd ok. 250,00zł. miesięcznie, 120,00telefon. Dozdtkowo po połowie płacimy za przedszkole prywatne- z powodu braku miejsc w publicznym. Jest to kwota po 400,00zl. ja i mąż. Mąż nie uważa za stosowne dawac mi pieniedzy na utrzymanie dzieci gdyz sam kupuje to co uważa za stosowne. Tak więc w ciągu tygodnia jest to kwota ok. 60,00zł. najwyżej którą wydaje na zywność. Ja zarbiam ok. 2400,00 z czego płacę raty za remont naszego wspólnego mieszkania tj. 850,00zł. miesięcznie. Mąż ok. 4000,00zl. Po wypłacie po opłaceniu rachunków właściwei zostaje mi jakieś 300-400zł. Podejmuje rózne dodatkowe pracę aby nie musieć go prosić o nic ale czasami sytuacja jest katastrofalna gdy zepsuje sie samochód lub wypadna dodatkowe rachunki. Mieszkanie zostało wyremontowane w celu sprzedaży. Mąż zdeklarował sie, że to on zajmie sie sprzedażą mieszkania i od września nic w tym kierunku nie zrobił. W domu przebywa w czasie kiedy ja pracuje. jak wracam z pracy on przenosi sie do matki która gotuje dla niego obiady. Jest tam przez męża zapraszana na obiad jak jest teściowa nastoletnia córka. Mąż ma argument, że córka jada u babci. Mnie trafia jasna cholera gdyż potrafie ugotować obiad i to całkiem nieżle. Rozmowy że życze sobie aby córka jadała w domu do nieczego nie prowadzą gdyż pan woli dac openiądze matce . Nie chce z nim wojować ale juz wysiadam finasowo. Zdecydowałam się złożyc w końcu pozew o rozwód po dwóch latach cierpliwego oczekiwania . Nie wiem jak obliczyc wysokość alimentów bo juz po tym wszystkim zaczelam myśleć ze poprastu on będzie dawał na dzieci tyle ile uzna za stosowne a ja muszę poszukać sobie trzeciej pracy. tylko że juz padam na twarz. Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • mps61132 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 19:37
      Nie obraź się marzena ale tak w zasadzie z tego co piszesz to nie widzę powodu do rozwodu bo w kwesti pieniędzy przecież można się dogadać więc w czym problem że nie chcecie być ze sobą i ten pomysł na alimenty???
      O alimenty możesz się ubiegać i nie mając rozwodu.
      • marzenia70 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 19:53
        to ze rozwod to juz od dawna postanowione. Zdecydowaliśmy sie poczekać z rozwodem do czasu az sprzedamy mieszkanie i osobno zamieszkamy żeby nie fundować dzieciom tego całego cyrku z RDIK itp. Natomiast miało to wszystko stac sie szybciej. Mąż nie robi nic w kwestii sprzedaży mieszkania. A jezeli chodzo o małzeństwo to nie chce pisać o szczegółach. nie wyszło i to jest pewne że ten związek juz nie istnieje od dłużsczego czasu. I była to decyzja męża. Wiem zagmatwane to jest że hej.
        • sinsi Re: jak to policzyć? 18.02.11, 20:01
          daj kilka ogłoszeń na portalach internetowych np typu gratka, w działach mieszkań
          możesz to zrobić sama, sprzedaż mieszkania trochę potrwa, zależy jakie jest i ile chcecie- znajomi od roku nie mogą sprzedać, a inni sprezdali w ciągu 2 tygodni od ogłoszenia.
          albo dać do biura nieruchomości- ale wtedy zedrą z was nielichą prowizję
          • mps61132 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 20:07
            Nie licz na męża tylko jak postanowiony jest rozwód a sama też tego w 100% to działaj sama,znając facetów to oni na wszystko "mają czas".Po co wydłużać w czasie tą sprzedaż kiedy można to przyśpieszyć (czyli Ty zadziałaj) i szybciej się roześć.Chyba że mąż celowo działa na zwłokę bo liczy na ratunek związku???
        • mayenna Re: jak to policzyć? 19.02.11, 07:36
          Jeśli będzie między wami zgoda co do opieki nad dziećmi to nie będzie badania w RDiK. Odwiedzi was tylko kurator.
          .
    • sinsi Re: jak to policzyć? 18.02.11, 19:56
      www.grzybkowski-guzek.pl/info/artykuly,wydruk,d5ff62f6c77fd2991e811823ece424f3.html?1770
      np na tej stronie masz arkusze kalkulacyjne kosztów utrzymania dziecka.
      poświęć trochę czasu i zastanów się ile dzieci was kosztują
      pokaż mężowi ile wydajesz, podziel koszty za dzieci na pół,

      druga sprawa, jesli spłacasz kredyt za remont wspólnego mieszkania to mąż powinien partycypować w połowie tych kosztów
      • marzenia70 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 21:38
        No właśnie i tutaj mam problem ponieważ mąz twierdzi że to nie jego sprawa ten remont chociaż przed remontem to z nim uzgodniłam i było jasne że ramont jest potrzebny po to zeby mieszkanie sie sprzedało. Ja wcześniej juz wzięlam sprawuy w swoje rece i mieszkanie było w agenji nieruchomoci ok. 8 miesiecy. W tym czasie przez nmieszkanie perzeszedłm tłum ludzi i za kazdym razem to ja musiałam dbać o walory reprezentacyjne mieszkania tzn porządek. Czyli z pracy biegiem do domu i sprzątanie bo ewentualni kliencci sie zjawiają. Pan nic nie dał z siebie . tylko narzekał że cene za niską ustaliłam ( najpierw dokładnie rozpoznałam warunki na rynku mieszkaniowym i cena była powyżej przeciętnej) Nie dołoży sie do tego kredytu bo nie dokłada sie do wielu rzeczy.Boje sie trochę iśc do Sądu bo może rzeczywiście on nie ma obowiązku płacić alimentów. Najchetniej bym go juz pożegnała i nic od niego nie chciała. Ale do czasu sprzedaży mieszkania musze to przetrwać a jedyny kłopot jaki mam to kłopot finansowy bo emocjonalnie jestem juz rozwiedziona.
        • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 21:53

          Szczerze mówiąc, to kombinujesz jak koń pod górę.

          Dlaczego nie składasz pozwu o rozwód już TERAZ, a wraz z nim wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny (alimenty na dzieci)? Dlaczego uparłaś się sprzedać to mieszkanie, zamiast po prostu spłacić jego część po rozwodzie? Skąd pewność, że w ogóle zobaczysz pieniądze ze sprzedaży mieszkania- że nie znikną z konta zaraz po tym, jak tam zostaną przelane? Facet wylicza sobie po swojemu, zachowuje się już teraz nie fair, a Ty mu ufasz, że Cię nie wykołuje?
          • marzenia70 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 22:00
            masz racje. Tak sobie to utrudniam bo wierzyć mi sie nie chce że on teraz to ten sam człowiek. I to mnie chyba trzma w miejscu. ILuzja na temat bycia fair. Zabawna jestem jak widać.
            • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 22:21

              To może czas najwyższy przyznać się przed sobą do tego, że na razie to robisz wiele, aby nie zmieniać tego chorego układu. Jak Ci to odpowiada, to OK, ale doświadczenie tego forum pokazuje, że należy się kierować rozumem, a nie emocjami.
          • tautschinsky Re: jak to policzyć? 18.02.11, 22:20
            zmeczona100 napisała:


            > Dlaczego nie składasz pozwu o rozwód już TERAZ, a wraz z nim wniosek o zabezpie
            > czenie potrzeb rodziny (alimenty na dzieci)?



            Jakoś tak wybiórczo przeczytałaś jej post. Mąż PARTYCYPUJE w utrzymaniu rodziny, więc łoży na rodzinę. Płaci rachunki, więc bez trudu udowodni tę prawdę w sądzie. Ponadto z córką ma całkiem udane relacje skoro chadza z nią do swojej matki na obiadki - co wyraźnie nie w smak pani rodzicielce. Jeszcze się okaże, że córka będzie wolała zostać z ojcem, a nie z matką, a że jest nastolatką to ma prawo głosu, nie jest niczym to kurczę bez głowy, o którego losie decydują zwykle dwie baby: matka i sędzina i ewentualnie kolejne takie w różnych probabowych instytucjach dla kamuflażu zwanych rodzinnymi, jeśli ojciec "stwarza problemy" i nie chce zostać tylko bankomatem. Pani matka najwyraźniej nie może pogodzić się z faktem, że mąż zarabia więcej i już dziś chciałaby sobie zapewnić odpowiednio wysoki wpływ cudzej gotówki na swoje konto. A z mieszkaniem facet zwleka bo niekoniecznie tak mu się pali do tego rozwodu, którego podobno bardzo chce big_grin
            • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 22:24
              Facet z jajami złożyłby pozew o rozwód i opiekę nad dziećmi.
              Pan widocznie jednak bezjajeczny, więc sprawa prosta, na czym mu zależy.
              • marzenia70 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 22:59
                No cóż. Świat według tautschinski pełen jest wstrętnych bab czyhających na dobra niewinnych istot męskich. W celu rozszerzenia dodam,że gdybym miała jeszcze jedną pracę i nie byłoby tego tematu.Owszem Mąż partycupuje w kosztach utrzymania w takiej wysokości w jakiej jest mu wygodnie. Zawsze dbał o swoje. Mieszkanie które muszę sprzedać jest w połowie jego własnościa chociaż darowane zostało przez moją babcie. wszystko co należało do męża jest tylko jego własnością. i to prawda że mnie to wkurza. Natomiast kwestie sugerowane przez tautschinski typu relacja ojca z córką obiady u jego matki to ocena jest bardzo powierzchowna.I dośc tendencyjna. uważam że relacje zdrowe po rozwodzie, obojga rodziców z dziećmi są kwestia priorytetową i jeżeli o coś warto walczyć to o zachowanie tej właśnie relacji. Tautschiński- za każdym razem kiedy patrzysz na coś z góry juz jesteś w błędzie.
                • sinsi Re: jak to policzyć? 18.02.11, 23:18
                  Ty sie nie wkurzaj, ale dbaj konkrtenie o swoje interesy smile i nie daj sobie kitów wciskać. Co ex sobie chce, to moze chciec, nie musisz wcale tego akceptować, pilnuj swoich i dzieci interesów. A sprawy w ktorych sie nie możesz z meżem dogadac ureguluj sądownie wnosząc o to co TOBIE odpowiada i uważasz za sprawiedliwe, oboje macie obowiązki, równe wobec dzieci, nie tylko "co łaska".
                  • marzenia70 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 23:27
                    Sinsi. Dzięki . Chyba tego mi było trzeba żeby mi ktoś to uświadomił. Chyba nie jestem typem wojowniczki ale czasami nie ma wyjścia.
                    • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 18.02.11, 23:46

                      > Mieszkanie które muszę sprzedać jest w połowie jego własnościa
                      > chociaż darowane zostało przez moją babcie


                      Możesz to rozwinąć?
                      • maheda Mieszkanie po babci 19.02.11, 08:49
                        No właśnie mnie to też zastanowiło.
                        Jak to wyglądało? Babcia przepisała (Wam obojgu? Tylko Tobie?) to mieszkanie w darowiźnie, czy w testamencie?
                        Przychylam się do wniosku o rozwinięcie.
                • mayenna Re: jak to policzyć? 19.02.11, 07:45
                  Jeśli macie jakąś kwestię sporną: zapłata za remont, kto ma sprzedać mieszkanie jak podzielić pieniądze to sąd to rozstrzygnie. Nie potrafisz się porozumieć z mężem a w sądzie on będzie musiał jasno się wypowiedzieć i będą te postanowienia wiążące dla was obojga. teraz to pan wykręca się jak umie.
                  Moim zdaniem wnosisz o rozwód i w pozwie piszesz swoje rozwiązania każdej kwestii, mąż się do tego odniesie a sąd zatwierdzi. Będziesz miała czarno na białym wiążącą was oboje umowę.
                  • kryskrys Re: jak to policzyć? 19.02.11, 13:06
                    w najgorszym wypadku można wnioskować o powołanie biegłego z zakresu rachunkowości lub/i z zakresu budownictwa, oni oszacują i przedstawią konkretne kwoty. Minusem tego rozwiązania są koszty - opinie biegłych oczywiście kosztują.
                    • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 19.02.11, 15:24
                      Moment. Na razie w ogóle nie wiadomo, czy będzie do czego powoływac biegłych.
                      Bo coś mi sie wydaje, ze pan mąż chce po prostu wziąć sobie to, co nie jest jego, a jedynie przez sprzedaż mieszkania mu to wyjdzie.
                      • tautschinsky Re: jak to policzyć? 19.02.11, 15:49
                        Podarowała jej babcia a ona z kolei podzieliła się tą własnością z mężem w formie darowizny lub rozszerzenia wspólnoty majątkowej o tę nieruchomość - to chyba oczywiste, wątku przecież kilkuletnie dziecko nie założyło big_grin

                        Reszta pozostaje aktualna - mąż partycypuje w utrzymaniu rodziny, ma dobre relacje z córką i jak nie schrzani sprawy córka zamieszka z nim.
                        • zmeczona100 Re: jak to policzyć? 19.02.11, 19:42
                          tautschinsky napisał:

                          > Podarowała jej babcia a ona z kolei podzieliła się tą własnością z mężem w form
                          > ie darowizny lub rozszerzenia wspólnoty majątkowej o tę nieruchomość - to chyba
                          > oczywiste, wątku przecież kilkuletnie dziecko nie założyło big_grin

                          big_grin Zameldowanie w mieszkaniu to żadne podzielenie się swoja własnością.

                          Ciekawe co napisałbyś facetowi, który w ten sposób "podzielił się " ze swoją przyszłą ex big_grin
                          >
                          > Reszta pozostaje aktualna - mąż partycypuje w utrzymaniu rodziny, ma dobre rela
                          > cje z córką i jak nie schrzani sprawy córka zamieszka z nim.
                          >
                          Bo największe marzenie tego faceta to ograniczenie własnej wolności przez bachora. Jak większości facetów, zresztą.
                        • maheda Cóż, nie masz racji 20.02.11, 15:43
                          Art. 33. Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:
                          1) przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej,
                          2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,

                          www.kodeks.wirt.pl/index.php?id=125,683,0,0,1,0

                          Autorka nigdzie nie pisała, że się podzieliła z mężem.
                          • tautschinsky Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 17:13
                            maheda napisała:

                            > Autorka nigdzie nie pisała, że się podzieliła z mężem.


                            To znaczy, że albo nie wie co pisze, jeśli uważa, że odrębny
                            majątek się dzieli przy rozwodzie, albo jest tak pozytywnie
                            nastawiona do jeszcze męża, iż pragnie się podzielić czymś,
                            co z prawnego punktu widzenia należy tylko do niej.

                            Ale poza wszystkim napisała, że zdecydowali, iż to mąż
                            sprzeda mieszkanie. Z tego chyba dość jednoznacznie
                            wynika współwłasność do lokalu?! Bo w takim razie,
                            dlaczego on miałby się tym fatygować a ona ryzykować?
                            • maheda Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 17:21
                              > Ale poza wszystkim napisała, że zdecydowali, iż to mąż
                              > sprzeda mieszkanie.

                              Mąż ZDEKLAROWAŁ, że sprzeda mieszkanie.

                              Z zastrzeżeniem tego, że być może szanowny książę małżonek wmówił jej, że wszystko, co dostała w trakcie trwania małżeństwa, jest wspólne.

                              Zastanawia mnie to: "Mieszkanie które muszę sprzedać jest w połowie jego własnościa chociaż darowane zostało przez moją babcie."

                              Stąd właśnie zadałam pytanie autorce - czy istotnie jest w połowie własnością, czy tylko tak się jej wydaje...
                              • marzenia70 Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 19:23
                                wałam Juz odpowiadam: otóż mieszkanie stanowi naszą współwłasność gdyż babcia podarowała kiedyś mieszkanie mnie a ja pózniej darowałam mężowi . Chyba tak to było. Tak że prawnie jest po sprawie. On ma połowę i już. Względy moralne nie wchodzą w grę. Mąż ma swój 0drębny majątek i ja nic do tego nie mam. Zresztą nigdy nie zgłaszałam takich roszczeń. Jeżeli chodzi o wszelkie obliczenia to chodzi mi raczej o to jakie ma znaczenie dla Sądu to że ja zarabiam mniej oraz to że wszelkie czynności związane z opieką w sensie prania , gotowania i prasowania wykonuje ja. Mąż wchodzi, siada, zostawia cały bajzel i jak ja wracam to wychodzi do matki. Czy to ma dla dla Sądu jakieś znaczenie przy ustalaniu alimentów?
                                • zmeczona100 Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 22:09
                                  Juz odpowiadam: otóż mieszkanie stanowi naszą współwłasność gdyż babcia
                                  > podarowała kiedyś mieszkanie mnie a ja pózniej darowałam mężowi . Chyba tak to
                                  > było. Tak że prawnie jest po sprawie.

                                  Darowiznę można cofnąć. W Twoim wypadku nie powinno być trudno- poradź się adwokata.
                                  W każdym razie ja nie podarowałabym sobie, gdybym musiała tułać się z dziećmi tylko dlatego, że mi kiedyś odbiło i podarowałam pól mieszkania komuś, kto nie potrafi być za to wdzięczny.
                                  • zmeczona100 Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 22:15
                                    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/18373,w_jaki_sposob_mozna_odwolac_darowizne.html
                                    Znajdź dobrego adwokata.
                                  • tautschinsky Re: Cóż, nie masz racji 20.02.11, 22:44
                                    zmeczona100 napisała:

                                    > Darowiznę można cofnąć. W Twoim wypadku nie powinno być trudno- poradź się adw
                                    > okata.
                                    > W każdym razie ja nie podarowałabym sobie, gdybym musiała tułać się z dziećmi t
                                    > ylko dlatego, że mi kiedyś odbiło i podarowałam pól mieszkania komuś, kto nie p
                                    > otrafi być za to wdzięczny.



                                    Chciałabyś... Ale tak dobrze nie jest. Darowiznę naprawdę TRUDNO jest odwołać. Pod rażącą niewdzięczność nie da się podciągnąć tego, że on wydatki widzi inaczej. Rzadko dochodzi do skutecznego odwołania darowizny w przypadku, gdy darczyńcą jest osoba starsza, którą obdarowany bije, głodzi i wyrzuca bez środków do życia na mróz. Wątpię, żeby choć mała cząstka z tego miała miejsce w przypadku tej pani i tego pana. Niestety będzie musiała przełknąć tę żabę. Oczywiście, niech przejdzie się do prawnika w realu, ale jeśli nie trafi na oszusta, który będzie chciał trochę zarobić "na sprawach", usłyszy, co napisałem. Rażąca niesprawiedliwość to przynajmniej: znęcanie się, fizyczne, psychiczne - i to udowodnione może być podstawą (a nie gwarancją) do sprawy o cofnięcie darowizny. Tutaj takie przesłanki nie zachodzą.

                                    Poza tym obstawiam, iż nie była to darowizna, ale rozszerzenie wspólnoty majątkowej o daną nieruchomość, a to z tego powodu, iż taka forma - przynajmniej kiedyś - była dużo, dużo tańsza niż obdarowanie. A wtedy to już zupełnie inna bajka big_grin
                                • maheda Darowizna? 20.02.11, 22:18
                                  Darowałaś? Jesteś pewna, że to była darowizna?

                                  www.przetargi.pl/prawo/kodeks_cywilny/?nr=87

                                  Art. 898
                                  § 1. Darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności.
                                  [...]

                                  Art. 899
                                  [...]
                                  § 3. Darowizna nie może być odwołana po upływie roku od dnia, w którym uprawniony do odwołania dowiedział się o niewdzięczności obdarowanego.

                                  Art. 900
                                  Odwołanie darowizny następuje przez oświadczenie złożone obdarowanemu na piśmie.
                                  • zmeczona100 Re: Darowizna? 20.02.11, 22:25
                                    forumprawne.org/prawo-cywilne/18720-razaca-niewdziecznosc.html
                                  • altz Re: Darowizna? 20.02.11, 22:26
                                    Czyli można zgodnie z prawem odebrać pierścionek zaręczynowy? wink
                                    • maheda Re: Darowizna? 21.02.11, 12:01
                                      big_grin
                                      W sumie jeśli to kobieta zrywa zaręczyny, to powinna oddać pierścionek.
                                      Ale jeśli już doszło do ślubu, a rozwód był z winy kobiety, to najwyżej można wnieść chyba o zwrot obrączki wink
                                    • marzenia70 Re: Darowizna? 21.02.11, 22:26
                                      Ok. Było to tak. Najpierw wiele, wiele lat temu zamieszkaliśmy wspólnie z męzem w mieszkaniu od mojej babci. Było to malutkie mieszkanko, które wyremnotowaliśmy wspólnymi siłami. Było to mieszkanie z Gminy , którego głownym najemcą była babcia.Po kilku latach zrobiło sie ciasno . Znalazłam więc mieszkanie wieksze w strej kamienicy, ogrzewane piecami i za dopłatą ok. 8 tyś. zł. doszło do zamiany. Koszty zaminy pokryłam ja. Spłacałam kredyt przez ok. 2 lata. po jakimś czasie pojawiła sie mozliwośc wykupinia tego mieszkania z zasobów gminy co uczyniliśmy. Mąz wpłacił 20tys a ja 9 tys. Po wykupieniu notrialnie babcia darowala mi mieszkanie a ja po chyba 30 dniach darowałam połowe mężowi. Byłam u prawnika i nie ma szans na nic. rażącej niewdzięcznosci nie ma gdyz mój były mąz kochał moją babcie chyba bardziej niz mnie. Mieszkanie zostało przeze mnie doprowadone do stanu super mieszkanka w kamienicy z kominkiem i klimatem. Ma duzą wartosc ale i tak po podziale na połowę starczy mi na coś małego w bloku. A mąż zostaje z duzym mieszkaniem, z działką . Wiem. głupia byłam. Nic juz sie nie da zrobić.
                                      • altz Re: Darowizna? 21.02.11, 22:36
                                        > Wiem. głupia byłam.
                                        Dopiero teraz głupio gadasz wink
                                      • maheda Re: Darowizna? 21.02.11, 23:18
                                        marzenia70 napisała:

                                        > mieszkanie a ja po chyba 30 dniach darowałam połowe mężowi. Byłam u prawnika
                                        > i nie ma szans na nic. rażącej niewdzięcznosci nie ma gdyz mój były mąz kochał
                                        > moją babcie chyba bardziej niz mnie.

                                        No zaraz, ale nie darowała mu tego mieszkania Twoja babcia, tylko darowałaś mu to mieszkanie Ty.
                                        Więc rażąca niewdzięczność musiałaby zajść wobec Ciebie, a nie wobec babci...
                                        • marzenia70 Re: Darowizna? 21.02.11, 23:27
                                          w niczym to nie zmienia mojej sytuacji. Nie jestem mu w stanie niczego takiego udowodnić. Poprostu uczucie mineło. to się zdarza na tej ziemi. chodzi mi juz teraz tylko o to jakich alimentów mogę wymagać. Czytałam te tabelki ale jest to masakra tak policzyc ile bułek dziennie itp. Jak znajde moment to sie temu pryjrzę ale narazie mnie odrzuca .
                                          • maheda Re: Darowizna? 22.02.11, 00:13
                                            Rozumiem.

                                            Cóż, wszyscy przez to chyba przechodziliśmy.
                                            Nie jest to przyjemne, ale rozwód niestety, przyjemny nie jest.
                                          • sinsi Re: Darowizna? 22.02.11, 12:03
                                            Marzenia, skoncentruj się; napisałaś "chodzi mi juz teraz tylko o to jakich alimentów mogę wymagać" i równocześnie "to masakra tak policzyc ile bułek dziennie itp"
                                            Wymagać możesz i po 2 tysiące na dziecko. Twoje prawo. Ale jak jasno nie przedstawisz, że dzieci faktycznie tyle kosztują a mąż się na 2 tysiące nie zgodzi to tyle nie dostaniesz.

                                            Wychowujesz dzieci więc je znasz, wiesz jakie mają potrzeby, ile zużywają, wiesz na co wydajecie pieniądze, wiesz jaki im standard życia zapewniacie z mężem. Mniej więcej wiesz ile miesięcznie kasy "wchodzi w dom", ile potrzebujecie kupić pasty do zębów, jaką kupujecie (bo ja taką za 12 zł, ale koleżanka taką za 3 zł), ile dzieci potrzebują wędlin, pieczywa, nabiału tygodniowo, bilety na dojazdy, rozrywki, kremu, ubrań, butów, wyjazdów - rocznie/miesięcznie , ile średnio chorują w roku więc i leki. Itd.
                                            Policz CAŁOŚĆ wydatków na dzieci w trakcie roku żebyś WIEDZIAŁA ile dzieci was kosztują. Do wydatków bieżących wkalkuluj udział opłat za mieszkanie przypadający na dzieci.
                                            Pomnóż, podziel, ustal średnią miesięczną i tyle.
                                            W tabelkach masz szczegółowo rozpisane i dobrze, bo o mnóstwie drobiazgow kupowanych dzieciom się zapomina, choćby o podpaskach dla nastolatki.
                                            Zastanów się ile wydałaś w ostatnich tygodniach/miesiącach. Najlepiej gromadź rachunki lub rób sobie listę na każdy wydatek, bo z nich zobaczysz dokładnie gdzie wchodzą pieniądze i ile zużywacie produktów.
                                            Pomyśl czy dzieci zostają z Tobą czy z mężem, może mąż i córa są chętni by nastolatka mieszkała z nim, wtedy ty na nią będziesz płacić alimenty a on Tobie na pozostałe dzieci.
                                            Ustal ile was kosztują dzieci, podstaw mężowi kalkulacje pod nos, bo jeśli tego nie zrobisz to nie będziesz wiedzieć jakie alimenty są wystarczające na pokrycie wydatków a mąż będzie uważał że każda złotówka to za dużo i wciśnie 200zł pewny, że więcej się nie należy, a Ty nie będziesz wiedziała jakich konkretnych argumentów użyć, że to za mało.
                                      • tautschinsky Re: Darowizna? 22.02.11, 00:44
                                        marzenia70 napisała:

                                        > Mąz wpłacił 20tys a ja 9 tys. Po wykupieniu notrialnie babcia darowala mi
                                        > mieszkanie a ja po chyba 30 dniach darowałam połowe mężowi.



                                        Czyli tak uczciwie pisząc nie tyle mu "podarowałaś" w sensie dania, tylko posłużyliście się tą formą prawną, żeby nie bulić fiskusowi podatku od sprzedaży. Nawet więc gdyby doszło do jakiejś rażącej niewdzięczności z jego strony (coś takiego nawet w stopniu minimalnym w tym przypadku nie zachodzi), on mógłby żądać zwrotu pieniędzy na to mieszkanie i nie tylko tych - a są one udokumentowane skoro mąż "wpłacił" je. Oboje nabyliście to mieszkanie - taka jest prawda. To, w jaki sposób i kto ile wyłożył, i czyja była babcia smile to już detal. Nie takie "majątki" przechodzą z rąk do rąk w rodzinie i stają się udziałem drugiej strony.
                                        • marzenia70 Re: Darowizna? 22.02.11, 01:00
                                          to prawda że nie takie majątki. Ale nic innego ja nie posiadam i perspektyw równiez na przyszłośc za bardzo wesołych. wiem. nikt mi nie obiecywał że ma byc lekko, łatwo i przyjemnie. Nie wiem tylko tautschinski czy tez byłbyś taki wyrozumiały gdyby taka sytuacja spotkała ciebie samego. ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka