Dodaj do ulubionych

rozwód/dom

21.03.11, 12:35
Witam, jestem krok przed rozwodem, on składa pozew. Jedyny nasz wspólny majatek to dom obciążony kredytem. Obecnie jego wartość to więcej niż wartość kredytu. Ja chcę dom sprzedać, spłacić kredyt i podzielić się sprawiedliwie tym co pozostało. On się sprzeciwia, chce zostać w domu, mnie spłacić, lub przejąć kredyt. żadnej opcji ja nie biorę pod uwagę. Jak to wygląda przed sądem, czy ktoś był w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • skorpioniczkaa Re: rozwód/dom 21.03.11, 14:29
      Ja miałam taką sytuację. Zrobiliśmy tak. Ustaliliśmy między sobą wartość mieszkania. Wzięlismy pod uwagę koszt remontu jaki oboje poniesliśmy, bo ex mąż włożył w remont większe pieniądze niż ja. Wzięlismy też pod uwagę ile kredytu do spłaty pozostało. EX chciał przejąc kredyt i mieszkanie.
      Tak dla przykładu wyglądało to tak
      200 000 - wartość mieszkania
      50 000 - kredyt
      40 000 - koszt remontu jego
      10 000- koszt remontu mój.
      200 000 - 50 000 (kredyt) - 50 000 (łączny koszt remontu) = 100 000 / 2 = 50 000. Tyle wychodzi na głowę
      On chce mnie spłacić czyli 50 000 + 10 000 (mój koszt remontu) = 60 000 - tyle dla mnie
      On wówczas ma 50 000 + 40 000 (jego koszt remontu) + 50 000 kredyt i mieszkanie.
    • matrasza Re: rozwód/dom 21.03.11, 14:38
      Ja z wielką chęcią poszłabym na spłacenie mnie przez exa, przejęcie przez niego domu i kredytu. Na sprzedaż domu możesz bardzo długo czekać - zastój na rynku nieruchomości jest masakryczny, po co się z tym szarpać?
      Poza tym co za różnica, czy dostaniesz pieniądze od niego, czy od nowego nabywcy.... no chyba, że tak dla zasadywink
    • tully.makker Re: rozwód/dom 21.03.11, 14:38
      Ale co to za roznica, czy sprzedacie i wemiesz swoja czesc, czy on splaci twoja - powinnas dostac zblizona sume.
      • errormix Re: rozwód/dom 21.03.11, 16:28
        tully.makker napisała:

        > Ale co to za roznica

        Różnica psa ogrodnika.
        • tully.makker Re: rozwód/dom 21.03.11, 17:09
          > Różnica psa ogrodnika.

          Taka mysl mi przyszla do glowy, ale ze nie znam sie na pdozialach majatkow, chcialam najpierw zrozumiec.
          • errormix Re: rozwód/dom 21.03.11, 17:12
            Też się nie znam. Ale też mi przyszła.
    • dominika8 Re: rozwód/dom 21.03.11, 17:38
      już odpowiadam na psa ogrodnika. Dom to było nasze marzenie, razem wybieralismy działkę, razem jeździliśmy na budowę.2 lata spędziłam na, mimo ograniczonych srodków, na wykańczaniu go-kafelki, szafki, wykładziny. włozyłam w to wiele serca i czasu. kazdy szczegół dopieszczałam, zastanawiałam się nad najdrobniejszymi szczegółami. Skoro on podjął decyzję o rozwodzie, to dlaczego ja tylko mam ponosić konsekwencje? pan ex zostaje w pieknym urzadzonym domu , na 300 metrach , z ogromnym ogrodem, miłymi sąsiadami itp a ja ląduję w 2 pokojowym mieszkaniu z dzieckiem i zwierzętami. Zaraz pojawi sie nowa pani, która będzie chadzać po NASZYM domu i czerpać z tego przyjemnośc, bosko po prostu.... Nie mówiąc o dziecku, które odwiedzając tatusia wraca do wspomnień, swojego pieknego pokoiku, swoich sasiadów i kolegów z klasy. a tam nowa pani tatusia zamiast mamusi...ja ponosze też konsekwencje psychiczne, bo kocham go. Czuję się jak stara kanapa, co wynosi się na smietnik, jak kupi się nową. To po prostu niesprawiedliwe. Niech wije sobie nowe gniazdko z nowa pania od poczatku. Nie mówiąc, że gdyby nie nasze połączone zarobki, to sam by nie miał takiej zdolności kredytowej.
      • tully.makker Re: rozwód/dom 21.03.11, 17:48
        No to ty go splac.
        • dominika8 Re: rozwód/dom 21.03.11, 17:53
          dla dobra dziecka na pewno bym to zrobiła. żadne z nas nie ma takiej zdolności kredytowej, ale on chce wziąć swojego tatusia do pomocy....a ja nie mam nikogo....
          • errormix Re: rozwód/dom 21.03.11, 18:25
            A więc ogrodnik smile

            Ale już na poważnie. Nie znam się na dzieleniu majątków, podejrzewam jednak, że w twoim przypadku chyba nie obejdzie się bez sądu.

            Znam się jednak trochę na życiu i powiem ci tak:

            Myśl, że muszę się wyprowadzić i zostawić miejsce, gdzie żyłem, śmiałem się, kochałem była jedną z najtrudniejszych. Dodatkowo wyprowadzałem się z dzieckiem, które też zostawiało tam kawałek swojego życia.

            Też bałem się, że będzie chodziło do "starego" domu, będzie wspominało, tęskniło, przypominało sobie swój pokój wypełniony niegdyś zabawkami i nas wszystkich uśmiechniętych.

            I wiesz co? Myliłem się.

            A wiesz dlaczego?

            Bo w dniu, gdy się wyprowadziliśmy, ten nasz "stary" dom umarł. Przestał żyć. Bo zaczęliśmy żyć w nowym domu. Małym, ciasnym, nie tak pięknym jak ten poprzedni, ale naszym. Teraz tutaj są nasze pokoje, zabawki, książki. Tutaj się bawimy, spędzamy wspólnie czas. Spędzamy życie.

            Mieszkamy tu dopiero niecały rok, ale już kilka miesięcy temu Jula powiedziała mi wprost: "Nigdy w życiu się stąd nie wyprowadzę".

            Bo prawdziwy dom jest tam, gdzie jest spokój, bezpieczeństwo, przewidywalność jutra. Gdzie jest rodzic, który kocha i który w każdej chwili przytuli.
            • ulkar Re: rozwód/dom 21.03.11, 20:55
              Mam nadzieję error, że u mnie też tak będzie... rozwodzę się z panem jeszczemężem. Mam nadzieję, że w sposób cywilizowany. W ramach podziału majątku, kupujemy (właściwie on kupuje za swoje pieniądze) drugi dom - dla mnie i córki. Mniejszy i skromniejszy od tego 300 metrowego w którym mieszkamy teraz. Też razem go budowaliśmy (ten stary), sadziłam tam krzewy i drzewka, glazurę woziłam , planowałam, ustawiałam, pilnowałam pracowników. Zostawiam to. Bez większego żalu (w tym domu umarł mój syn). Teraz tylko z żalem patrzę, jak moje młodsze dziecko przeżywa przeprowadzkę. Boję się, jak przykro jej będzie kiedy w swoim domu zobaczy nowe dziecko ojca i obcą kobietę. Ale wiem, że damy radę, bo kochamy się i dbam o nią najlepiej jak potrafię. A sama przeprowadzka nie jest taka natychmiastowa, jest czas na osowjenie nowego. Powoli zaczynamy wykańczać nasz nowy domek i wierzę, że będzie to dla nas szczęsliwe i cudowne miejsce. I NIKT już nas stamtąd nie będzie hmmm,.... wyrzucał mówiąc dosłownie...
      • yoma Re: rozwód/dom 21.03.11, 18:32
        > pan ex zostaje w pieknym urzadzonym domu , na 300 metrach ,
        > z ogromnym ogrodem,

        Hihihihi... no to pomyśl sobie, że Nowa Pani będzie miała cholernie dużo do sprzątania big_grin A zwierzęta możesz zostawić.
        • dominika8 Re: rozwód/dom 21.03.11, 18:43
          zwierząt nie zostawię, a nowa pani niech sprzata ICH gniazdko, NOWE!
          • yoma Re: rozwód/dom 21.03.11, 18:57
            No to jak nie zostawisz, to krzywda ci się nie dzieje smile
            • mamameg Re: rozwód/dom 21.03.11, 19:02
              Pomyśl sobie, że wszystko w tym domu by Ci przypominało o nim i o szczęśliwych chwilach jakie razem przeżyliście, może to w pewien sposób i lepiej, że musisz się przeprowadzić?
            • dominika8 Re: rozwód/dom 21.03.11, 19:03
              mój leciwy jamnik, to jedyny facet, który mnie w zyciu nie zawiódłsmile
              • yoma Re: rozwód/dom 21.03.11, 21:16
                No bo tak napisałaś, jakby te 2 pokoje z dzieckiem i zwierzętami to była kara za grzechy...
      • fragile66 Re: rozwód/dom 22.03.11, 10:17
        dominika8 napisała:

        Zaraz pojawi sie nowa pani, która będzie chadzać po
        > NASZYM domu i czerpać z tego przyjemnośc, bosko po prostu.... Nie mówiąc o dzie
        > cku, które odwiedzając tatusia wraca do wspomnień, swojego pieknego pokoiku, sw
        > oich sasiadów i kolegów z klasy. a tam nowa pani tatusia zamiast mamusi...

        No to pozostaje tylko spalić dom i podzielić się pieniędzmi z ubezpieczenia. Inaczej nie wyrzucisz tych obrazów ze swojej wyobraźni.
    • tully.makker Re: rozwód/dom 21.03.11, 20:13
      Wielka szkoda, ze kawalek dzialki i kamieni na nim przeslonil ci to, co w zyciu jest istotne.
      • dominika8 Re: rozwód/dom 22.03.11, 09:02
        nie rozumiem, mi przesłonił? pytam czy to sprawiedliwe, że cos co budowliśmy z sercem wspólnie, ma zostać przy nim? i to co napisane powyżej-pewno niedługo w pokoiku córki zamieszka nowe dziecko tatusia.....i co? to bez znaczenia? powtarzam-ja dźwigam bagaż emocjonalny swój, dziecka....ja mam zabrać swoje rzeczy i wynocha? bo co? bo mu się znudziłam? a on? bedzie kochanym weekendowym tatusiem i nowa pania wprowadzi do pieknego domku? czy to jest sprawiedliwe?
        • esteraj Re: rozwód/dom 22.03.11, 09:44
          A czy traktowałaś swojego męża jak prawdziwego faceta, czy tylko partnera w budowaniu domu?
          Czy podczas seksu myślałaś o nim, czy o kupnie nowego mebla do mieszkania?
          Coś musiało być nie tak skoro znalazł zainteresowanie u innej.
          • dominika8 Re: rozwód/dom 22.03.11, 09:55
            traktowałam swojego męża jak faceta, wspaniałego ojca i w ogóle fajnego człowieka...nie wiem skad takie Twoje myślenie? a może to on mnie w takim razie potraktował jako osobę, która mu da większą zdolnośc kredytową?
            • eloach Re: rozwód/dom 22.03.11, 10:07
              Może takie pytanie, bo kobiety podczas seksu albo zaraz po nim, pytają się czy zasłony, które są w Ikea będą pasowały do koloru kanapy itp.
              Na początku ludzie pragną być ze sobą i chcą cieszyć się ze wspólnie spędzonych chwil, a potem o tym zapominają i ważniejszy staje się dom lub coś pobocznego.
              • dominika8 Re: rozwód/dom 22.03.11, 10:11
                no to ja akurat nie jestem takim typem kobiety.....
              • fikcyjne-konto Re: rozwód/dom 22.03.11, 10:19
                Zasłony z Ikea są marnej jakości i ubogiego wzornictwa, polecam podotykać sobie materiały w Almi Decor a zawiesić chocby z Eurofiran, to i seks małżeński po latach w zadbanym wnętrzu wyda się atrakcyjniejszy niż w odrapanym pokoju którego mąż nie garnie się odmalowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka