31.03.11, 11:01
Chcę sie rozwieś ale boję sie powiedzieć o tym mężowi.Mam 38 lat a małżeństwo trwa 20 lat .To była wpadka sama nie wiem czy go kochałam .Myśl która toważyszy mi od samego początu małżeństwa to ta ,że chciałam aby dziecko miało obojga rodziców .Jedna córka jest już dorosła druga ma 14 lat a ja ciągle czuję sie nieszczęsliwa w tym zwiąku. Kiedyś poznałam fajnego faceta i ten romans sie wydał,przeżyłam pieklo ze strony męża,minęło juz dwa lata a on ciągle do tego wraca, wypomina a za chwilę mówi jak bardzo mnie kocha i chce być tylko ze mną czasami boję sie że jak postawię sprawę jasno to może mi coś zrobić(kilka razy podniól na mnie rękię) Mąż czuje to że ja go nie kocham che to naprawiać, ale czy ja chę chyba już nie....
Obserwuj wątek
    • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 11:31
      juliet25only napisała:

      >Kiedyś poznałam fajnego faceta i ten romans sie wydał,przeżyłam pieklo ze strony męża,minęło juz dwa lata a on ciągle do tego wraca, wypomina a za chwilę mówi jak bardzo mnie kocha i chce być tylko ze mną czasami boję sie że jak postawię sprawę jasno to może mi coś zrobić(kilka razy podniól na mnie rękię) Mąż czuje to że ja go nie kocham che to naprawiać, ale czy ja chę chyba już nie....

      O tym jak faceci postrzegają zdradę pisałem zdaje się TUTAJ

      Ty i twój mąż jesteście kolejnym przykładem na to, że tak właśnie jest.

      Zaskakuje mnie twój sposób liczenia czasu. Że niby "to już dwa lata". Więc co? Amnezja? Altzheimer? Czy według ciebie dwa lata, to wystarczający okres, by wszystko zapomnieć, zrozumieć?

      Podejrzewam, że facet faktycznie czuje do ciebie przywiązanie, że cały czas stara się wybaczyć ci to co zrobiłaś. Bo sama podkreślasz, że "mówi co chwila, że cię kocha".

      Ale z drugiej strony nie daje rady. Bo serce mu mówi, żeby zapomnieć i wybaczyć, ale głowa mówi mu, że to co się stało nie jest normalnie. To dlatego się denerwuje, a momentami podnosi rękę.

      I jeszcze jedno. Piszesz, że "mąż czuje, że go nie kochasz i chce to naprawiać".

      Miłości nie można kupić. Ale on jeszcze tego nie wie.

      Ale ty już wiesz. Bo przez 20 lat małżeństwa go nie pokochałaś. Bo przecież "sama go nie pokochałaś"

      Strasznie mi żal takich ludzi jak twój mąż. Zostaw go. Może jeszcze mu się w życiu ułoży.

      I nie będzie musiał kupować tego, co powinno być gratis.
      • juliet25only Re: Rozwód.. 31.03.11, 12:10

        > Ale z drugiej strony nie daje rady. Bo serce mu mówi, żeby zapomnieć i wybaczyć
        > , ale głowa mówi mu, że to co się stało nie jest normalnie. To dlatego się dene
        > rwuje, a momentami podnosi rękę.
        Jasne facetowi to wolno wszystko bo został bardzo skrzywdony. a tak na marginesie to tą rękę podniósł kilka dni po śubie i dalej jakoś już samo leciało nie patrzył czy jestem w ciąży ważny był upust jego nerwów no nie?
        • glasscraft Re: Rozwód.. 31.03.11, 12:20
          Moze to glupie pytanie, ale dlaczego w takim razie tkwilas w zwiazku z facetem, ktory Cie bil (nie myslalas, ze zawsze istnieje mozliwosc, ze dzieciom sie tez dostanie) przez lat 20, malo tego - zafundowalas sobie z niekochanym facetem o sklonnosciach do przemocy kolejne dziecko...
          • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 12:33
            glasscraft napisała:

            > Moze to glupie pytanie, ale dlaczego w takim razie tkwilas w zwiazku z facetem,
            > ktory Cie bil (nie myslalas, ze zawsze istnieje mozliwosc, ze dzieciom sie tez
            > dostanie) przez lat 20, malo tego - zafundowalas sobie z niekochanym facetem o
            > sklonnosciach do przemocy kolejne dziecko...

            No dokładnie sobie o tym samym pomyślałem. Od początku bił, od początku nie kochała, od początku to nie było to, więc go zdradziła. A teraz?

            Wychodzi na to, że świadomie tkwiłaś w chorym od początku związku.

            Teraz, po dwudziestu latach takiego układu, cokolwiek zrobisz, to i tak zawsze będziesz miała poczucie zmarnowanych tych lat.

            On też.
            • juliet25only Re: Rozwód.. 31.03.11, 13:04
              >
              > Teraz, po dwudziestu latach takiego układu, cokolwiek zrobisz, to i tak zawsze
              > będziesz miała poczucie zmarnowanych tych lat
              Nie mam takiego poczucia , wychowałam swoje dzieci najlepiej jak tylko umiałam. Starsza studiuje młodzsza tez bardzo dobrze sie uczy i one wiedzą co to jest szacunek a ja? ja sie nie licze
              • altz Re: Rozwód.. 31.03.11, 14:40
                > a ja? ja sie nie licze
                Wiesz, ja też tak myślę o sobie. Ale u kogoś coś takiego jest dla mnie szokujące.
                • argentusa Re: Rozwód.. 31.03.11, 18:32
                  A ja z grubej rury:
                  jak ktoś nie ma elementarnego szacunku do siebie, to ma zwykle przerąbane w zyciu. Jak można oczekiwac, że inni Cię będa szanować, skoro całę zycie pokazujesz, że nie jesteś ważna?
                  Tekst: ja się nie liczę -zwala z nóg.
                  I od razu zaznaczam: "ja się liczę, jestem ważna" - nie oznacza, że inni się nie liczą. Są tak samo ważni jak ja.
            • ag13ag13 Re: Rozwód.. 31.03.11, 17:30
              Aetam, kobieta zmanipulowana, a moze cos innego.... Nikt nie pochwala zdrady, ale przemoc to juz pierdziel....kurde.... widzisz zdrade a nie przemoc. Cholera z nim...sama bym takiego lajdaka zdradzila. !!!! By przez chwile czuc cieplo.... Kurde.... wrr
          • juliet25only Re: Rozwód.. 31.03.11, 12:46
            No wiem głupia byłam głupio myśłałm.... cóż i pewnie tak zostanie bo nigdy nie ja decydowałam
            • niutka Re: Rozwód.. 31.03.11, 20:05
              Hmm... Ja tez o niczym nie decydowalam. Malzonek (juz byly, na szczescie) pytal sie mnie o zdanie. Ale potem i tak robil to co chcial i jak chcial...
            • juliet25only Re: Rozwód.. 01.04.11, 10:14
              Napisze wam jeszcze kilka słów jak biegło moje życie
              Przez pierwsze lata on nie mógł przyzwyczaić się do nowej życiowej roli biegał jak kawaler po dyskotekach po kolegach a ja z małym dzieckiem w domu . Kiedy mówiłam nie idź jego odpowiedź brzmiała to chodż ze mną ale kto miał sie zapoiekowac dzieckiem same miało zostać w domu ,potem wyjechał za granice do pracy zarobił tyle ze szkoda gadać , jego marzeniem zawsze było by jeżdzić ciężarówkami i tak to jest do dziś dnia nigdy go nie było przy mnie kiedy był najbardziej potrzebny ale i tez nie było ot tak zeby tylko był, zebym poczuła bliskoś potrzebę bycia razem przecież dom buduje sie od solidnych fundamentów to na nich stawia sie całą reszte niestety nasz dom zbudowany zotał chyba wogóle bez fundamentów. Ciągle pracuje wychodzi 5 rano wraca 18 albo 20ta wiecie ile my powinnismy mieć kasy ja też pracuję od 7 do 15 i zarabiam 2/3 tego co on. on wraca to trzeba podać obiad zrobić kawę panu bo od tego jest żona tak mówi on. Ostatnimi czasy to zwraca mi uwagę jak się ubieram ,z domu nie mogę wyjść sama do koleżaki czy chociażby na spacer, to cód ,że pozwala mi na wyjazdy do szkoły w weekend .Wiecie że kiedyś w pewnym momencie straciłam szacunek do samej siebie chyba nawet sięgnęłam dna i to był przełom w moim życiu, teraz po mału się zbieram tak mi sie wydaje, ale to trudna droga. Myśle,że przyszedł czas abym i ja zaczeła korzystać z uroków życia i nie mam tu na myśli jakiś exscesów łóżkowych itp. tylko zadbanie o siebie o swoje marzenia, zrobienie czegoś wyłacznie tylko dla siebie,ale czy nie będę wtedy egoistką?
              • ag13ag13 Re: Rozwód.. 01.04.11, 15:23
                Brawo. Zadbaj o siebie, realizuj marzenia, zacznij od malych kroczkow. Brawo... Kazdy z nas w gruncie rzeczy jest egoista. Kazdy chce byc szczesliwym, ale czy to zle? Najwazniejsze by nie robic innym krzywdy, ale dbajac o siebie zadbasz rowniez o innych, bo cos fajniejszego niz zadowolona z siebie osoba... kAZDY lubi byc wlasnie w takim towarzystwie niz towarzystwie osoby nieszczesliwej/ lub toksycznej. Tez tez ten wspomniany egoizm... Mocno trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam.
                Ag
                • jarkoni Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:03
                  ag13ag13 napisała:

                  > Brawo. Zadbaj o siebie, realizuj marzenia, zacznij od malych kroczkow. Brawo...

                  Nooo, naprawdę brawo.
                  Gdybyś była facetem to kobiety na tym forum by Cię zjadły, przeżuły i z wstrętem wypluły..
                  Naprawdę brawo
                  • ag13ag13 Re: Rozwód.. 02.04.11, 10:03
                    To samo bym napisala, gdyby autor byl innej plci. Kazdy powinien miec w zwiazku kawalek przestrzeni i autonomii.
      • tully.makker Re: Rozwód.. 31.03.11, 15:37
        To dlatego się dene
        > rwuje, a momentami podnosi rękę.


        Powiem ci error to, co powtarzam do znudzenia mojemu 5letniemu synowi, a czego chyba TOBIE zapomnieli powiedziec rodzice:

        NIE WOLNO BIC!
        • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 16:24
          tully.makker napisała:

          > To dlatego się dene
          > > rwuje, a momentami podnosi rękę.
          >
          >
          > Powiem ci error to, co powtarzam do znudzenia mojemu 5letniemu synowi, a czego
          > chyba TOBIE zapomnieli powiedziec rodzice:
          >
          > NIE WOLNO BIC!
          >

          A gdzie żeś ty wyczytała u mnie, że ja każę bić, albo to pochwalam. Bicie nie było tematem przewodnim mojego postu, a czuję jakbyś mi jakiś zarzut stawiała.
          • mps61132 Re: Rozwód.. 31.03.11, 16:44
            error załamujesz mnie chłopie z tym co piszesz na samym początku.
            A może bała się go zostawić skoro jest przemocowcem, nie pomyślałeś???
            Przecież nadal pisze że się go boi.
            error znasz moją historię, podobna do tej tutaj. Powiedziałam mężowi, że to KONIEC zdecydowałam się to zakończyć i chcę rozwodu i co.....nadal stoję w miejscu bo do mojego jeszczem męża nic nie dociera cho..lera.Tak jakbym nic nie powiedziała.
            A że mamy wspólne mieszkanie to wywalić go nie mogę i sama nie mam dokąd pójść i być może tak jest u autorki. Boi się powiedzieć bo ma furiata w domu, a wyprowadzić się nie ma gdzie.Nie każdego stać na wynajęcie mieszkania.
            mps
            • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 18:07
              mps61132 napisała:

              > error załamujesz mnie chłopie z tym co piszesz na samym początku.
              > A może bała się go zostawić skoro jest przemocowcem, nie pomyślałeś???
              > Przecież nadal pisze że się go boi.

              No jasne. Odejść się boi, bo furiat, ale kochać się z innym jakoś nie bała.
              • mps61132 Re: Rozwód.. 31.03.11, 18:15
                Szukała miłości, bliskości i zrozumienia i ja się jej nie dziwię skoro w mężu tego nie miała, przecież człowiek to nie kostka lodu i ciapła potrzebuje.
              • niutka Re: Rozwód.. 31.03.11, 20:09
                errormix napisał:

                > No jasne. Odejść się boi, bo furiat, ale kochać się z innym jakoś nie bała.

                A moze ostatni raz kochala sie z nim 14-15 lat temu (skoro najmlodsze dziecko ma 14 lat)? Moze wtedy az takim furiatem nie byl...
                • jarkoni Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:08
                  niutka napisała:

                  > errormix napisał:
                  >
                  > > No jasne. Odejść się boi, bo furiat, ale kochać się z innym jakoś nie bał
                  > a.
                  >
                  > A moze ostatni raz kochala sie z nim 14-15 lat temu (skoro najmlodsze dziecko m
                  > a 14 lat)? Moze wtedy az takim furiatem nie byl...

                  Ojej, usprawiedliwiamy kobiety?
                  Ja ze swoją żoną zero seksu przez 12 lat, bo "ona tego nie lubi", też znalazłem sobie kogoś, pisałem o tym, ale wtedy Panie na mnie psy wieszały, mimo, że to było po wyprowadzce z domu i w trakcie rozwodu.
                  Filozofia Kalego?????
                  No gratulacje
                  >
                  • ap_u Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:23
                    Czy tamte "Panie" to te same, które wypowiadają się w tym wątku? Czy może wszystkie panie traktujemy jak jednolitą masę o identycznych poglądach? wink
                    • jarkoni Re: Rozwód.. 02.04.11, 17:13
                      ap_u napisała:

                      > Czy tamte "Panie" to te same, które wypowiadają się w tym wątku? Czy może wszys
                      > tkie panie traktujemy jak jednolitą masę o identycznych poglądach? ;

                      A wiesz, że są identyczne? I tamte i te obecne..
      • ag13ag13 Re: Rozwód.. 31.03.11, 17:33
        wiesz...tez mam dziwny odbior Twoich wypowiedzi... blee, nie podobaja mi sie. Splycasz temat i koncentrujesz sie na tym co malo wazne. PRXZEMOC to Qrestwo. kQQQ rwa.
        • mps61132 Re: ag13ag13 31.03.11, 17:49
          Do kogo była ta odpowiedź słońce. do errora czy do mps???????
        • ag13ag13 Re: Rozwód.. 31.03.11, 17:53
          errora. sorki, wiem ze lista to lista.
          • mps61132 Re: Rozwód.. 31.03.11, 18:18
            Nadal dziwię się tobie error bo sam nieraz pisałeś że próbowałeś w swoim małżeństwie wielu sposobów żeby go uratować....a teraz....czyżbyś zapomniał jak było u Ciebie, dziwisz się autorce??????
            Wiesz, łatwo komuś pisać, radzić jak ktoś stoi z boku i czyta al gorzej to wykonać drugiej stronie. Czasami jest bezsilna i chożby chciała to nie ma siły za to się wziąć.
            • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 18:38
              mps61132 napisała:

              > Nadal dziwię się tobie error bo sam nieraz pisałeś że próbowałeś w swoim małżeń
              > stwie wielu sposobów żeby go uratować....a teraz....czyżbyś zapomniał jak było
              > u Ciebie, dziwisz się autorce??????
              > Wiesz, łatwo komuś pisać, radzić jak ktoś stoi z boku i czyta al gorzej to wyko
              > nać drugiej stronie. Czasami jest bezsilna i chożby chciała to nie ma siły za t
              > o się wziąć.

              Pierwszy raz słyszę, żeby ratować małżeństwo poprzez pójście do łózka z kimś innym. To raz.

              Dwa, to nie ja, ale autorka wprost napisała, że nigdy chyba, od początku, nie kochała męża. Więc co tu ratować? Status quo? Święty spokój? Przekonanie, że skoro już się pobraliśmy to trzeba trwać w tym kieracie?

              Dziewczyno. Nie dokonuj nadinterpretacji faktów. Nie zmyślaj, że jej mąż to może furiat, a ona biedna, zahukana i boi się go zostawić. Ona tego nie napisała. To tobie się tak wydaje. Równie dobrze możesz za chwilę w kolejnym poście napisać, że nie powinniśmy autorki negatywnie oceniać, że bo "jak chłop bije i jest furiatem, to pewnie jest też pijakiem".

              A jak jest pijakiem to jest też złodziejem. Bo każdy pijak to złodziej.

              Trzy - z tego co przeczytałem ewidentnie wynika, że to facet chce ratować to małżeństwo. Bo przeżył tę jej zdradę, że "chce to ratować". Przecież mąż to deklaruje nie autorka.

              Cztery - Podpisuję się obiema rękami, że przemoc to kurestwo.

              Pięć - Zdrada też.
              • mps61132 Re: Rozwód.. 31.03.11, 19:10
                Czytaj dobrze i ochłonij bo masz dzisiaj chyba gorszy dzień.
                Pisała przecież że chce rozwodu tylko boi się mu o tym powiedzieć bo nie wie jak on zareaguje.
                Poza tym nie podważam Twoich wypowiedzi. Luz blus.......
                Inna osoba też tu pisze że te Twoje wypowiedzi to coś nie halo.
                Masz problemy???????? Kiedyś byłeś ok a teraz jedna złość w Tobie, coś Ci brakuje może??????
                • errormix Re: Rozwód.. 31.03.11, 19:47
                  mps61132 napisała:

                  > Czytaj dobrze i ochłonij bo masz dzisiaj chyba gorszy dzień.
                  > Pisała przecież że chce rozwodu tylko boi się mu o tym powiedzieć bo nie wie ja
                  > k on zareaguje.
                  > Poza tym nie podważam Twoich wypowiedzi. Luz blus.......
                  > Inna osoba też tu pisze że te Twoje wypowiedzi to coś nie halo.
                  > Masz problemy???????? Kiedyś byłeś ok a teraz jedna złość w Tobie, coś Ci braku
                  > je może??????

                  To, że nie zgadzam się z czyimiś poglądami lub argumentami nie oznacza, że mam zły dzień. To tylko oznacza, że mam pewne wartości i poglądy, których się trzymam, bez względu na to czy posta napisze skrzywdzona niewiasta, czy nieszczęśliwy misiu. Rozumiem, że według ciebie jestem ok, gdy piszę wzruszające, a jednocześnie pocieszające i "przytulające" posty, ale już muszę "ochłonąć", kiedy te posty już nie są tak wyrozumiałe?

                  Staram się i zawsze się starałem - zwłaszcza po tym co sam na tym forum przeżyłem - nie wyciągać pochopnych wniosków z czyichś wypowiedzi. Tutaj również nie staram się za wszelką udowadniać, że "każdy pijak to złodziej".

                  Moje wypowiedzi nie dotyczą osobiście autorki, ale jej zachowania. Które przez ostatnie dwadzieścia lat nie wyszło na dobre ani jej ani jej mężowi. I to zachowanie potępiam. Nie osobę.

                  Jest tutaj na forum pewna dziewczyna, chyba Dominika, którą mąż zdradził i zostawił. Spróbuj napisać jej, żeby się nie martwiła, bo - na przykładzie tego wątku - jej mąż pewnie nieszczęśliwy był w związku, zdradził, bo potrzebował ciepła, bo on przecież nie jest kostką lodu.

                  Przeczytaj sobie ze dwa razy wątek o zdradzie, gdzie ludzie wspominają jak wiele upokorzenia i bólu przeżyli odkrywając zdradę swoich małżonków. Przeczytałaś? Wczułaś się w ich uczucia? W emocje, które nimi targały?

                  Jeśli tak, to teraz wyobraź sobie męża autorki. Jaki to musiał być dla niego cios. Jak musiał to strasznie przeżyć. A mimo tego stara się wybaczyć. Mało tego "on chce naprawiać", co oznacza, że ona go zdradziła, a on się czuje jakby winny. A przecież to ona powinna naprawiać. Nie on. Ale ona przyszła do nas z prośbą o poradę jak uratować rodzinę. Ona piszę, że myśli o rozwodzie.

                  Mało tego. Ten facet nie wie tego, co my tutaj już wszyscy wiemy. Że jego żona, kobieta z którą ma dziecko, z którą jest od dwudziestu lat, tak naprawdę nigdy go nie kochała.

                  Dlaczego nie próbujesz wczuć się w to co przeżywa facet, a starasz się wczuć np. w taką Dominikę, która przecież też została zdradzona?

                  Czy wg. ciebie uczucia facetów są inne od uczuć kobiet? Czy nieszczęśliwa kobieta zasługuje na większe wsparcie i na więcej ciepłych słów niż nieszczęśliwy facet?

                  I kończąc: Autorka napisała, że zdradziła, że nie kochała, że chce się rozwieść. Napisałem więc, że ma to zrobić, bo tylko unieszczęśliwia siebie i jego.

                  I napiszę to jeszcze raz.

                  A że się boi? No wybacz. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić uśmiechnięte pary, które dowiadują się o rozwodzie. Jedni w takich sytuacjach płaczą, inni milczą i zamykają się w sobie, a jeszcze inni rzucają garami. I żeby była jasność. Rzucania garami też nie pochwalam smile
                  • mps61132 Re: error 31.03.11, 20:04
                    No rozpisałeś się....
                    Error żeby było jasne, zawsze Twoje wypowiedzi uważałam za mądre i rozważne bez względu czy odpisywałeś mnie czy komuś innemu i nawet to w którymś momencie napisałam,że "error to mądry facet" czy coś podobnego więc ani cię nie myślę "głaskać" ani potępiać.
                    Poza tym kobieta ma inne odczucia a facet inne i tutaj akurat żebyśmy się sprzeczali nie wiem ile to każde z nas będzie miało sporo racji, ale ten wątek (post) nie jest nasz i miejsca na spory nie zamierzam tutaj zajmować.
                    Pozdrawiam
                    • altz Re: error 31.03.11, 21:18
                      > Poza tym kobieta ma inne odczucia a facet inne
                      Może jeszcze podpowiedzieć kilka takich sloganów?
                      "matka kocha dziecko bardziej, niż ojciec"
                      "chyba chcesz we mnie wzbudzić poczucie winy?"
                      "mężczyźni nie potrafią zrozumieć emocji kobiety"
                      "mężczyźni są nieczuli i na niczym im nie zależy"

                      Jak się wyczerpią, to się zgłoś po jeszcze, mam dużo, trochę się tego nasłuchałem. wink
                      • juliet25only Re: error 01.04.11, 10:17
                        Napisze wam jeszcze kilka słów jak biegło moje życie
                        Przez pierwsze lata on nie mógł przyzwyczaić się do nowej życiowej roli biegał jak kawaler po dyskotekach po kolegach a ja z małym dzieckiem w domu . Kiedy mówiłam nie idź jego odpowiedź brzmiała to chodż ze mną ale kto miał sie zapoiekowac dzieckiem same miało zostać w domu ,potem wyjechał za granice do pracy zarobił tyle ze szkoda gadać , jego marzeniem zawsze było by jeżdzić ciężarówkami i tak to jest do dziś dnia nigdy go nie było przy mnie kiedy był najbardziej potrzebny ale i tez nie było ot tak zeby tylko był, zebym poczuła bliskoś potrzebę bycia razem przecież dom buduje sie od solidnych fundamentów to na nich stawia sie całą reszte niestety nasz dom zbudowany zotał chyba wogóle bez fundamentów. Ciągle pracuje wychodzi 5 rano wraca 18 albo 20ta wiecie ile my powinnismy mieć kasy ja też pracuję od 7 do 15 i zarabiam 2/3 tego co on. on wraca to trzeba podać obiad zrobić kawę panu bo od tego jest żona tak mówi on. Ostatnimi czasy to zwraca mi uwagę jak się ubieram ,z domu nie mogę wyjść sama do koleżaki czy chociażby na spacer, to cód ,że pozwala mi na wyjazdy do szkoły w weekend .Wiecie że kiedyś w pewnym momencie straciłam szacunek do samej siebie chyba nawet sięgnęłam dna i to był przełom w moim życiu, teraz po mału się zbieram tak mi sie wydaje, ale to trudna droga. Myśle,że przyszedł czas abym i ja zaczeła korzystać z uroków życia i nie mam tu na myśli jakiś exscesów łóżkowych itp. tylko zadbanie o siebie o swoje marzenia, zrobienie czegoś wyłacznie tylko dla siebie,ale czy nie będę wtedy egoistką?
                        • altz Zdrowy egoizm, to nie egozim, to nie egoizm 01.04.11, 10:30
                          Nareszcie zaczynasz coś kombinować. Jak się dopasowywałaś do wszystkiego, to mąż Cię nie traktował poważnie, tak ludzie mają.
                          Masz się domagać swoich praw, można to robić bez wielkich awantur, chociaż konflikty będą.
                          Sam sugerowałem małżonce, żeby się czymś zajęła, ale zawsze był z tym jakiś problem u niej, bo daleko, bo potrzeba na to pieniędzy itd.
                          Mąż miał rację. Szkoda, że się nie wybieraliście razem na zabawę, trzeba było załatwić opiekunkę na godziny i iść. Ja jestem taki sam, rezygnowałem ze wspólnych wyjść na cześć dzieci, dzieci były ważniejsze dla mnie przed małżonką, może dlatego też się wszystko tak łatwo posypało? Teraz też bym tak zrobił, inaczej nie umiem. Nie chciałbym zostawiać dziecka z obcą osobą, tylko dlatego, że ja mogę iść na zabawę. Wiem, że jest to głupie, ale tak mam. Trzeba to zmienić.
                          • argentusa Re: Zdrowy egoizm, to nie egozim, to nie egoizm 01.04.11, 10:44
                            Ja jestem taki sam, rezygnowałem ze wspólny
                            > ch wyjść na cześć dzieci, dzieci były ważniejsze dla mnie przed małżonką, może
                            > dlatego też się wszystko tak łatwo posypało?
                            U nas o to się tez posypało/ On uważał, że jak już będą dzieci, to ja tylko o nich będę: mówiła, robiła, chciałą i w ogóle powinnam isę zamknąć na świat bo mam dzieci. A on już miał przestać być istotny. I taaak się zdziwił, że ja nie z -matek-polek.
                          • mps61132 Re: Zdrowy egoizm, to nie egozim, to nie egoizm 01.04.11, 11:39
                            altz nie głupie, też tak miałam, teraz dzieci ma odchowane to się już samo normuje i zmienia.Taka jestem MATKA POLKA i nie wstydzę się tegosmile
                        • mps61132 Re: juliet25only 01.04.11, 11:36
                          Egoistką nie bedziesz i to z całą pewnością.Próbowałaś i nie wyszło, zabrakło teraz i ochoty i siły i widze ze szkoda Ci dalszych lat na takie zycie.Pieniądze to nie wszystko chociaż faceci uważają że kobiety na to lecą, owszem może i lecą ale singielki a mężatki lecą na miłość, ciepło i stabilizację. Moje małżeństwo jest takie jak Twoje, ale też powiedziałam DOŚĆ, wzięłam się za siebie, skorzystałam z terapi, zaczełam budować swój świat i swój krąg przyjaciół, myślę o sobie i dzieciach a on mnie nie obchodzi bo miał na to sporo czasu żeby cokolwiek zrozumieć i zauważyć.
                          Życzę Ci szczęśliwych dni i wytrwaniawink
                          Pozdrawiam
                          mps
                      • jarkoni Re: error 01.04.11, 19:22
                        altz napisał:

                        > > Poza tym kobieta ma inne odczucia a facet inne
                        > Może jeszcze podpowiedzieć kilka takich sloganów?
                        > "matka kocha dziecko bardziej, niż ojciec"
                        > "chyba chcesz we mnie wzbudzić poczucie winy?"
                        > "mężczyźni nie potrafią zrozumieć emocji kobiety"
                        > "mężczyźni są nieczuli i na niczym im nie zależy"

                        Bo ty nigdy nie zrozumiesz kobiety..
                        Ontongue_outorozmawiajmy, Ona: Po co? I tak nic z tego nie zrozumiesz..
                        Onbig_grinlaczego mi to robisz? Ona: Nigdy nie zrozumiesz psychiki kobiety, za tępy jesteś..
    • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 11:33
      cyt...:.To była wpadka sama nie wiem czy go kochałam ..."
      ehh....czy kobiety czasem potrafią używac rozumu?
      skoro nawet nie wiesz czy go kochałaś-po jaką cholerę z nim sypiałaś?
      Skoro go nie kochałąś-czemu zdecydowałaś się na drugie dziecko?
      określenie "pełna rodzina" dla dzieci nie oznacza wcale szczęscia za wszelką cenę.
      Ważniejsze jest określenie " szczęśliwy dom"
      Mnie się wydaje, że tobie nie chodzi wcale o ocalenie "cudownej rodzinki"
      ale co jakiś czas nudzi cię małżeństwo.
      • juliet25only Re: Rozwód.. 01.04.11, 12:30
        > określenie "pełna rodzina" dla dzieci nie oznacza wcale szczęscia za wszelką ce
        > nę

        To uawżasz ze teraz za wszelką cenę powinnam trwać w tym związku i dalej znosić to wszystko. No i masz rację mi wcwle nie chodzi o ocalenie tego związku to ja chcę się rozwieść
        • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 14:49
          Czytałąś co napisąłm?- że ważniejszy jest szczęśliwy dom-a nie sztuczna "szczęśliwa rodzinka"
          włąśnie jestem przeciwna bawienia się w dom tłumacząc to niby dobrem dzieci.
          jednak ty przz lata to robiłaś. ( z twojego postu to wynika)
        • jarkoni Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:37
          juliet25only napisała:

          > > określenie "pełna rodzina" dla dzieci nie oznacza wcale szczęscia za wsze
          > lką ce
          > > nę
          >
          > To uawżasz ze teraz za wszelką cenę powinnam trwać w tym związku i dalej znosić
          > to wszystko. No i masz rację mi wcwle nie chodzi o ocalenie tego związku to ja
          > chcę się rozwieść

          Oczywiście, że nie powinnaś na siłę tkwić.
          Powinnaś sobie kogoś znaleźć już dawno temu, albo i kilku..
          Cud, że był tylko jeden(o którym piszesz, reszta jest Twoją słodką tajemnicą, nie wnikam).
          Powtórzę, gdybyś była facetem to kobiety tutaj wywiozłyby Cię na taczkach, posypały gnojem, i pewnie spaliły w ustronnym miejscu radośnie pląsając wokół ogniska..
          Pech chciał, że jesteś kobietą.
          Vide: jesteś pod ochroną, możesz zdradzać do woli, i tak jesteś święta, bo to on jest winny..
          Na gromy nieuchronne czekam
      • mamameg Re: Rozwód.. 01.04.11, 12:59
        "> cyt...:.To była wpadka sama nie wiem czy go kochałam ..."
        > ehh....czy kobiety czasem potrafią używac rozumu?"
        A czy jest na tym forum osoba, która nie popełniła błędu? I czy kobieta może sypiać wyłącznie z kimś kogo kocha?
        • zmeczona100 Re: Rozwód.. 01.04.11, 13:02

          I czy kobieta może sy
          > piać wyłącznie z kimś kogo kocha?

          Pewnie może i w dodatku jeszcze na tym zarabiać.
          • argentusa Re: Rozwód.. 01.04.11, 14:55
            O ja - głupiaaaa. Zdarzało mi się bez miłości, ale nie pomyślałam, żeby coś zarobić. Cholera jasna tyle kasy w plecy!

            Ale no tak. Sam seks, bez miłości nie może być fajny. Bo jest beee. Taka sama prawda jak i ta, że z seksu to tylko męzczyźni mogą mieć przyjemność. Kobieta się "poświęca" buahahahha.
            Ależ jestem niedoinformowana.
            • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 15:05
              Więc nie oczekujmy,że będziemy w przyszłości sznowane przez kogoś, z kim chodziłyśmy do łóżka dla rozrywkismile
              • zmeczona100 Re: Rozwód.. 01.04.11, 15:27
                Hm... Pewnie nie wszystkim babkom zależy na tym, aby być szanowaną... W końcu to tylko seks, czyli przyjemność się liczy.
                • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 18:19
                  więc czemu autorkę to dziwi?
              • ap_u Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:01
                > Więc nie oczekujmy,że będziemy w przyszłości sznowane przez kogoś, z kim chodzi
                > łyśmy do łóżka dla rozrywkismile


                Cóż za subtelna złośliwość, tylko w jakim celu?

                Autorka piszę: "sama nie wiem czy go kochałam" czyli jednak coś do niego czuła. Nie każdemu jest dane przeżyć romantyczną miłość, która zwala z nóg.
                I tak, ludzie uprawiają seks również dla rozrywki. Rozumiem, ze szanujące się kobiety uprawiają seks wyłącznie w celu prokreacji.
                • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:39
                  alez to nie złośliwość-a jedynie stwierdzenie suchego oczywistego faktu.
                  w jakim celu?-poprostu kompletnie nie rozumiem autorki postu.
                  Najpierw zalicza wpadkę z gościem z którym sypia nie kochając go, ten nią ponieiwera-ona decyduje się na drugie dzieckoz owym złym mężem, później decyduje się na romans i teraz ma wielki żal do życia bo mąż zły, bo mąż nie szanuje, bo mąż śmie wypominać romans...
                  coś mi się wirzeyć nie chce że ten mąż taki zły jest..a końcu to nie on poszedł w tango z inną babką..
                  skoro auttorce tak źle-nie rozumiem na co czeka? czemu nie zakończy tej farsy?
                  • ap_u Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:59
                    > alez to nie złośliwość-a jedynie stwierdzenie suchego oczywistego faktu.

                    Oczywista oczywistość chciałoby się rzec... To nie suchy fakt tylko Twoja subiektywna opinia, taka delikatna różnica.
                    Co do reszty - w dużej mierze się zgadzam.
        • melani73 Re: Rozwód.. 01.04.11, 14:52
          No...chyba to jest oczywiste,że jako nastolatkowie chodzimy z kimś kogo kochamy ..szanujemy...
          oczywistym jest chyba fakt, że nie sypiamy z kolegamismile ( no , chybą że ja mam nienormalne podejście do życia)
      • ag13ag13 Re: Rozwód.. 01.04.11, 15:28
        Czy trzeba kochac , by pojsc z kims do lozka? Nie jestesmy dziecmi...Wiele osob w ten wlasnie sposob korzysta, by cos zyskac... Tirowki przy takim zalozeniu nie mialyby racji bytu. Nie bawmy sie w demagogie. Mit, ze idzie sie do lozka, tylko wtedy, gdy sie kogos kocha chyba juz przed wiekami upadl... (patrz starozytny Rzym np.)
        • jarkoni Re: Rozwód.. 01.04.11, 19:50
          ag13ag13 napisała:

          > Czy trzeba kochac , by pojsc z kims do lozka? Nie jestesmy dziecmi...Wiele osob
          > w ten wlasnie sposob korzysta, by cos zyskac... Tirowki przy takim zalozeniu n
          > ie mialyby racji bytu. Nie bawmy sie w demagogie. Mit, ze idzie sie do lozka, t
          > ylko wtedy, gdy sie kogos kocha chyba juz przed wiekami upadl... (patrz starozy
          > tny Rzym np.)

          Pal diabli miłość, komu to po co? Tu i teraz się liczy.
          • ag13ag13 Re: Rozwód.. 02.04.11, 10:12
            jarkoni napisał:

            > Pal diabli miłość, komu to po co? Tu i teraz się liczy.

            Gdy w parze z miloscia idzie to pieknie i wspaniale. Przeminelo z wiatrem, Romeo i Julia itd. Zycie tworzy swoj wlasny scenariusz i jak widze wkolo... to tak to leci, ze niestety milosc to czesto slowo przereklamowane. Wszyscy chca doswiadczac tego wspanialego uczucia, ale tak niewielu tego doswiadcza prawdziwie, czego my tu wszyscy jestesmy swietnym dowodem...ze cos nie tak z TA MILOSCIA, a przeciez kiedys to czulismy...? Czyz nie? Poza tym widze niewielu ludzi prawdziwie szczesliwych, wiecej tych niestety utyskujacych. Czego rowniez jestesmy swietnym przykladem.
            • zmeczona100 Re: Rozwód.. 02.04.11, 13:25
              Niektórym pomyliła się miłośc z zauroczeniem i motylkami w brzuchu.
    • sinsi Ja bym radziła 01.04.11, 15:34
      zacząć od kilku spotkań z psychologiem. Twoich spotkań. Musisz sobie przestawic myślenie z "podporządkowania" i "zakłamywania". Systemu i rzeczywistości.
      Wyglądasz na "ofiarę" norm narzucanych przez środowisko; że jest ciąża więc musi być ślub, że jest ślub to żona jest podległa mężowi, że jak mąż żony nie bije to jej wątroba gnije, że są dzieci więc matka ma obowiązek tkwić w domu przy nich, że mąż może się bawić poza domem a żonie i matce nie wypada, że nie zadbałaś o swoje prawa w małżeństwie więc trzeba sobie samopoczucie reperować zdradą, itd. Zakłamałas sobie życie nie zastanawiając się nad jego głębszymi wartościami, nie szukając głębszych relacji z mężem. Może dużo wcześniej związek by się rozpadł lub zmienilibyście swoje odnoszenie się do siebie. Zdrada się zdarzyła - czy po zdradzie ustaliliście jakies nowe zasady w związku, czy jedynie Ty się pokajałaś a mąż wyżył wściekłośc i na tym się sprawa skończyła?

      Pora sięgnąć po więcej wiedzy o sobie, o mężu, o potrzebach, o szacunku w związku, o prawidłowej komunikacji. = Wizyta w dobrej poradni i przepracowanie swoich lęków, zidentyfikowanie źródła swoich zachowań.

      Póki w życiu kierujesz się "poświęceniem" i strachem, póty nie znajdziesz w nim spokoju i radości. Póki godzisz się z podnoszeniem na ciebie ręki, godzisz się też na brak szacunku do siebie, godzisz się na podłe życie i pokazujesz mężowi, że tak jest ok nic więcej nie oczekujesz. Sama ustawiłas się w pozycji domowej służącej dla męża i dzieci. Sama musisz to teraz odkręcić, niestety długoletni stały system niełatwo się odkręca. Warto jednak zacząć i być konsekwentnym.
      Jeśli myślisz o rozstaniu, to niech ono będzie oparte na przemyślanych decyzjach. Masz dokąd odejść? Jak sobie wyobrażasz np podział majątku? Wspólne życie pod jednym dachem z mężem? Nie wystarczy, że powiesz mężowi, że chcesz rozwodu- musisz zacząć żyć oddzielnie, złożyć pozew, zaproponować podział zamieszkania, wychowania dziecka, alimentację, przeprowadzić to. Bo raczej nie licz że mąż to załatwi dla Ciebie. Dziecko już duże więc nie potrzebuje az takiej opieki jak niemowlę.

      Przemyśl konkretnie czego chcesz. Pochodź do psychologa żebyś się nie kierowała strachem i żebyś miała skonkretyzowane choćby to, że bicie to przemoc. A do przemocy domowej wzywa się policję, wymaga spisania notatki, robi się obdukcję, ostrzega sprawcę by się nie ważył kiedykolwiek więcej bo zgłosisz to do prokuratury.

      Druga sprawa, jeśli widzisz jeszcze cień szansy - to idzcie też na terapię razem z mężem skoro on deklaruje chęci naprawy, jesli nawet nie uda się związku utrzymać to może się uda wam porozmawiać ze sobą o tym co czujecie i jak się postrzegacie wzajemnie, znaleźć drogę porozumienia do przyzwoitych kontaktów ze sobą a nie przemocowych awantur.
      • errormix Re: Ja bym radziła 02.04.11, 13:50
        PRZECZTAJ SOBIE W WOLNEJ CHWILI
      • juliet25only Re: Ja bym radziła 13.04.11, 19:00
        No wreście napisał ktos coś mądrego .bardzo dziękuję
    • rozwodkajot Re: Rozwód.. 25.09.24, 11:47
      Też miałam takiego męża, którego się bałam. Na szczęście jestem już po rozwodzie. Reprezentował mnie adwokat Cejrowski z tczewskiej kancelarii i wiem, że lepiej trafić nie mogłam! Najlepsza decyzja w moim życiu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka