Dodaj do ulubionych

Nie mam siły

09.04.11, 15:02
Zostałam sama z dwójką małych dzieci ( 3 i 4 lata), mieszkam z rodzicami, pracuje, pomagaja mi, ale co z tego.
Zostałam sama, jestem wykonczona, zmeczona. Jeszcze maz nie widuje sie z dziecmi...zapomniał. Teraz uklada sobie zycie z kims innym, a ja jestem skazana na zycie w pojedynke , do końca.

Musialam sie wyzalic, ale dzisiaj nie mam sił, tak naprawdę to nie chce mi się żyć....crying
Obserwuj wątek
    • altz Re: Nie mam siły 09.04.11, 15:10
      Gadasz głupoty, jesteś zmęczona, to fakt, ale masz dzieci przy sobie, rodzice Ci pomagają.
      Dzieci 3 i 4 lata, to jest już bardzo dobry wiek, a poza tym są razem.
      Takie gadanie dla poprawienia sobie nastroju, niepotrzebnie innych denerwujesz. Patrz na plusy, bo jest ich wiele. Jasne, że nie będziesz sama. No chyba, że się zmęczysz wink
      • mps61132 Re: Nie mam siły 09.04.11, 15:36
        A czemu zakładasz że będziesz sama??????
        Przecież nie wiesz co Cię może spotkać za miesiąc, rok, 3 lata!!!!
        Za miłością nie trzeba się uganiać, ona sama przychodzi w odpowiednim momencie nawet nie proszona.
        Nie giewaj się, ale może Ty masz też depresję. Poczytaj o tej chorobie.
        Ja nawet nie wiedziałam,ze ją mam, a miałam.
        Pozdrawiam
        mps
        • m.agdaa Re: Nie mam siły 09.04.11, 15:51

          Zero zycia prywatnego, zero czasu dla siebie, zero odreagowania, stad takie mysli o samotnosci, poza tym nie jestem juz panną bez"obciazen". Mam dzieci, trudno jest poznac dzisiaj wartosciowego mezczyzna, a co dopiero takiego, ktoremu to nie bedzie "rzeszkadzac"?
          Tylko dom, dzieci, praca, dom, dzieci, praca i tak w kółko. Jestem przed trzydziestką, a czuje sie baardzo staro. Milosc czasami przychodzi nieproszona, ale szczesciu tez pomagac trzeba, ja nie mam na to czasu.

          Byc moze mam depresję.
          • altz Re: Nie mam siły 09.04.11, 16:00
            Wszystko to kwestia zorganizowania się i zrezygnowania z pewnych wponinności. Chyba, że dzieci chorują, to już się nic nie wymyśli.
            Zrób sobie prawo jazdy, jeśli nie masz. Dwa krzesełka do samochodu i można pojechać choćby nad morze, czy gdziekolwiek. Będzie cieplej niedługo, można tak sie wybrać, żeby wszyscy byli zadowoleni i odpoczęli, Ty też, i nie muszą to być jakieś wielkie pieniądze.
            • m.agdaa Re: Nie mam siły 09.04.11, 16:12

              Prawo jazdy posiadam od 10 lat, nad morze tez lubie wyjezdzac, mimo, ze mam ponad 600 km. Jak dzieci byly mniejsze to jednak samej bylo to niemozliwe i wybierałam sie z rodzicami...Czulam sie jeszcze gorzej:/.... Ja , dzieci i RODZICE, dookola rodziny z dziecmi, a u mnie usmiech na twarzy a w sercu rozrywający ból. Robilam to tylko ze wzgledu na dzieci, by pooddychaly swiezym powietrzem, jod itp. W tym roku tez mysle, by sie wybrac nad Bałtyk, moze sama sie wybiorę??? , ale juz widze miny moich bliskich,ze zwariowałam, ze sama z dziecmi tak daleko....Dziekuje za radysmile. To prawda,ze jak jest slonce tych chceci do zycia jakby wiecejsmile
              • niutka Re: Nie mam siły 09.04.11, 16:16
                Mam dla Ciebie propozycje... Napisz do mnie na haneczka225@wp.pl
              • emi-26 Re: Nie mam siły 09.04.11, 21:22
                Madziu, mieszkam nad Bałtykiemsmile
                Dzieci, walizki i w autko, jest dosc miejsca i piwkasmile
                Zapraszam, pisz na mailasmile Damy radęsmile
                • noname2002 Re: Nie mam siły 09.04.11, 21:32
                  Zmęczenie materiału, każdemu samotnemu rodzicowi się zdarza.
                  A jakby tak przypomnieć ojcu, że ma dzieci i że z nimi się nie rozwiódł?
                  Mnie się podoba ten sposób:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,571,124046153,124058707,Re_nie_mam_juz_sily_.html
                  • m.agdaa Re: Nie mam siły 09.04.11, 22:14
                    Dziekuje Wam za pomysly i chceci przygarniecia mnie i wypicia piffka nad morzemsmile.. Bardzo mi miło...Musze jeszcze tylko wiedziec w jakim miesiacu bede mogla udac sie na urlop. Jesli nie morze, to gdziekolwiek, ale na pewno się wybiorę.

                    Co do listu to juz kiedys wysłałamm mu polecony, zeby okreslił się w jakie dni i czy w ogole chce widywac sie z dziećmi....Dostałam zwrot- nie odebrał. I to było złosliwe, a nie,ze go w domu nie bylo itp.

                    Z drugiej strony do niczego go nie zmuszę. Lizał go pies..., tylko nie wiem jak to sie odbije na moich chłopcach, ktorzy praktycznie widza go raz na trzy miesiące i na mojej psychhice, bo troche mnie to wykańcza. Gdy juz dojdzie do spotkania to nawet przywoze mu dzieci pod nos.

                    Rozwod jest z orzekaniem o jego winie i sie msci na mnie, kosztem dzieci, dzieci w ogole nie sa z nim zwiazane, wiec to moze i dobrze. Co to za ojciec!....

                    Ciezko, ciezko, ale mam nadzieje ,ze minie, stad ten dół i pesymistyczny wątek. Przepraszam i tak sporo tutaj dramatow ludzkich, ale ot zycie!.



                    • mps61132 Re: Nie mam siły 09.04.11, 22:48
                      To i Ty się zemścij na exsie. Podwyż mu sądownie płacenie alimentów na dzieci, określ że nie dokłada się do życia, dziećmi tylko i wyłącznie zajmujesz się TY bo nawet ich nie odwiedza.
                      • altz Re: Nie mam siły 10.04.11, 06:56
                        mps61132 napisała:

                        > To i Ty się zemścij na exsie.
                        I będzie żyła przez następne 10 lat tym, co były partner powie, albo co zrobi?
                        Zupełnie bez sensu, po co wpędzać się w zemstę, gdy to już się przeszło? Szkoda na to życia, jest za krótkie na jakieś głupie gry.
                        Niech żyje własnym życiem, Ty też byś już mogła zacząć. wink
                        • mps61132 Re: Nie mam siły altz 10.04.11, 07:37
                          altz nie przesadzaj. W tym momencie cierpi ona i dzieci (pisała o tym) bo ex do nich nie przychodzi, więc wszystko jest na jej głowie, a dzieciom alimenty się należą. Ona go będzie brała na skruche a sama zapiernicza więcej pracując i odmawiając dzieciom aż na zdrowiu się jej odbija a ojciec żyje jak kawaler!!!!!!!

                          P.S altz jeśli chodzi o mnie to wszystko w swoim czasie.

                          Pozdrawiam
                          • altz Re: Nie mam siły altz 10.04.11, 09:01
                            Dzieci aalimenty mają, a należy im się przede wszystkim spokój.
                            Może się kiedyś dogadają? Emocje miną i będzie lepiej.
                            Jak się nic nie poprawi, to siłą nie zmusisz.
                            A na pewno nie poprawi się dzieciom, gdy matka będzie stale zdenerowana i zajęta walką.

                            > a ojciec żyje jak kawaler!!!!!!!
                            A niech sobie żyje! I co z tego? Trzeba się uwolnić emocjonalnie od partnera, dopiero wtedy można zacząć nowe życie. Ja zazdroszczę Autorce. Gdybym miał dzieci przy sobie, to reszta by mnie nie obchodziła.
                          • m.agdaa Re: Nie mam siły altz 10.04.11, 09:48
                            Mps ja bede sie starała o wyzsze alimenty jak bede wiedziała,ze ma stała prace nie bedzie kombinował, zebym miala jakies podstawy. Mi zreszta sedzina powiedziała,ze jestem zdrowa, wyksztalcona to moge pracowacsmile, wtedy bylam na urlopie wychowawczym. Alimenty mam zasadzone od kwietnia u.r. , wiec sie jeszzce wstrzymam z rok.

                            No, a kawaler zyje i chyba ma sie dobrze.
                            • zmeczona100 Re: Nie mam siły altz 10.04.11, 16:51
                              Że co? Zdrowy, to może iśc do pracy- tym bardziej, że żyje jak kawaler, a więc nie ma żadnych obowiązków typu dzieci.

                              PDlaczego masz czekac rok na podwyższenie alimentów?? Nie wzrosły koszty utrzymania dzieci- choćby z powodu podwyżek podatków? Na Twoim miejscu wnosiłabym pozew o alimenty i wskazała w nim kwotę alimentów, obejmującą 100% kosztów utzrymania każdego dziecka- dlatego, że nie bierze żadnego udziału w ich wychowaniu, nie wypełnia swoich rodzicielskich obowiązków. Korzystaj z przysługujących Ci praw i miej w głębokim poważaniu pana- to, że ma kiepską pracę to żaden argument dla niego- liczą się mozliwości zarobkowe. A że leń, to niech go sąd zmotywuje do pracy.
              • mps61132 Re: Nie mam siły 09.04.11, 21:39
                Nie patrz na ludzi bo zwariujesz. Rób swoje bo ludzie (sąsiedzi) i tak co będą mieli powiedzieć to powiedzą. Może na początek wybierz się z dobrą koleżanką na piwo, kawę poza domem lub do kina i pośmiej się troszę nie gadając o dzieciach i nie myśląc o nich bez przerwy. To działa!!!
                Sama to przechodziłam a mam też 2-jkę dzieciwink
                • rainboweyes Re: Nie mam siły 10.04.11, 00:19
                  Magda każdy ma prawo do gorszego dnia i doskonale to rozumiem...
                  U Ciebie dochodzi do tego pewnie najzwyklejsze przemęczenie i brak czasu na jakikolwiek relaks, ale mimo to
                  nie mogę pojąć jednego- jak możesz pisać z takim przekonaniem, ze zawsze już będziesz sama, że ciężko spotkac faceta, któremu dzieci nie będą przeszkadzać...
                  Tak, zauważyłam, że słowo "przeszkadzać" umieściłaś w cudzysłowie, a jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że czujesz się w jakimś stopniu "gorszą partią" przez to, że masz dzieci...
                  A przecież nie ma co się porównywać z bezdzietnymi pannami, bo Ty nie jesteś już ani panną, ani tym bardziej bezdzietną i albo facet bierze Cię z całym dobrodziejstwem inwentarza i "nie robi łaski", albo nie ma sobie co nim w ogóle głowy zawracać...
                  Sama mam dziecko, nie wiem, czy się jeszcze kiedyś z kimś zwiążę, czy nie, ale gdybym była gotowa i chciała spróbować nie wyobrażam sobie, bym miała brać pierwszego z brzegu faceta i całować go po piętach za to tylko, że łaskawie zainteresował się kobitą z dzieckiem...Bo to, że mamy dzieci w żadnym stopniu nie świadczy o tym, że jesteśmy w jakimś stopniu gorsze...Także głowa do góry, będzie dobrze!
                  Wcale nie musisz być skazana na samotność, tylko daj czasowi czas...
                  A samotne wyprawy nad Bałtyk przerabiałam i polecam jak najbardziej! Za pierwszym razem też mnie trochę męczyła wizja roześmianych, tzw pełnych rodzinek, które jakoś dziwnie na nas z Młodym patrzą...(tak, wiem, paranoja!),za drugim skupiłam się na skakaniu przez fale, szukaniu muszelek, robieniu zamków z piasku, słowem, fajnym spędzaniu czasu z moim szkrabem. Uwielbiam moje dziecko, uwielbiam spędzać z nim czas i oboje mieliśmy z tego wyjazdu taką frajdę, że w tym roku planujemy powtórkę z rozrywkiwink
                  Z dwójką dzieci taka wyprawa na pewno jest to ciut trudniejsza, chociażby ze względów logistycznych, ale na pewno nie niemożliwa!
                  Wystarczy tylko, byś uwierzyła, że dasz radę, i rzeczywiście dasz, zobaczysz!
                  Pozdrawiam cieplutko
                  • mola1971 Re: Nie mam siły 10.04.11, 00:33
                    Podpisuję się pod tym co napisałaś rękami i nogami smile
                    Po wypadach nad morze z dziećmi i rodzicami (w moim przypadku tylko mamą bo tata miał inne zajęcia) przychodzi czas na wypad w góry tylko z tym Kimś wink
                    I nieważne czy ten Ktoś jest tylko na chwilę czy na całe życie, ważne, że znów wracasz "do obiegu" wink
                    • argentusa Re: Nie mam siły 10.04.11, 07:31
                      Mola MA rację smile

                      Oj ,ja już pisałam. Mam 3 dzieci i dobrze nam było razem. Ale miłość przyszła, gdy przyszedł na nią czas. I trwa.
                      powodzenia smile
                      Ar.
                  • m.agdaa Re: Nie mam siły 10.04.11, 09:39
                    Dziekuje bardzo Tobie i wszystkim za słowa otuchy. Jestem dopiero na poczatku drogi oswajania sie z sytuacja stad takie mysli, do tego przemeczenie, w kółko dzieciaczki i praktycznie zero atrakcji dla siebie( wypad raz na miesiac z przyjaciółką na kawę , jakoś mnie nie odpreża).

                    Co do eksa jest jakies poczucie niesprawiedliwosci. Altz moze kiedys zaczne myslec jak Ty to piszesz. Mam dzieci i powinnam sie cieszyć. Tylko, że to wszystko tak strasznie boli, ja tego sama nie potrafię ogarnać. Bo mimo,ze mam pomoc od rodziców to jestem SAMA. A dzieci rosną, dojda inne problemy itp...

                    Pozdrawiam Was cieplutko.
                    • argentusa Re: Nie mam siły 10.04.11, 10:04
                      Magda,
                      powoli, daj sobie czasu. I rozumiem, dzieci to nie jest cały świat. Mój - nie jest. Poza byciem mamą jesteś przecież kobietą. I bardzo dobrze. smile))
                      powodzenia,
                      Ar.
    • zjm1111 Re: Nie mam siły 11.04.11, 21:24
      Nie tylko Tobie nie chce się żyć...
      Mam ostatnio tak samosad
      Trzymaj się dzielnie dla tych dzieciaczkówsmile mnie tylko One motywują do codziennego wstawania.
      • altz Re: Nie mam siły 11.04.11, 21:45
        Ja nie mam dzieci przy sobie, nie zajmuję się nimi, a spokojnie bym sobie poradził.
        Ciężko się żyje bez nich, ale nie mam zamiaru żyć zemstą, czy czyimś życiem, korzystam z wolności i stawiam sobie bardzo ambitne i trudne zadania, na jakie bym nie mógł sobie pozwolić żyjąc nadal z toksyczną babą.
        Szkoda czasu na biadolenie, ani na zatruwanie kogoś swoimi problemami. Był czas żałoby, ale w końcu trzeba się otrząsnąć. smile
        • m.agdaa Re: Nie mam siły 12.04.11, 15:24
          Zyjesz sobie wolnościa??? to dobrze, gdy sie ma dwoje małych dzieci ta WOLNOSC jest baaardzo ograniczona. Nie porownuj. To nie "biadolenie" to treść życia, ktora mnie wypełnia.
          • altz Re: Nie mam siły 12.04.11, 16:30
            > Zyjesz sobie wolnościa??? to dobrze, gdy sie ma dwoje małych dzieci ta WOLNOSC
            > jest baaardzo ograniczona.
            Wolałbym nie mieć takiej wolności, ale skoro już mam, to trzeba z niej sensownie korzystać.
            Denerwuje mnie, jak ktoś ma dzieci i inaczej by nie wstawał, bo się tak podle czuje.
            Ja się dobrze czuję z dziećmi i zawsze lubiłem wstawać z dziećmi, poczytać coś im, zrobić śniadanie, pójść razem po bułki i mnie to nie męczyło, nadal nie męczy, jak się zajmuję nieswoimi dziećmi. Dlatego dla mnie to jest smęcenie. Gdyby ktoś miał sam dwoje niemowlaków, czy uciążliwie chore dziecko, to ja to rozumiem, to jest zmęczenie i ma prawo sobie w kątku pobiadolić. Jak się ktoś zdecydował na dzieci, to nie powinien biadolić, że je ma przy sobie.
            • m.agdaa Re: Nie mam siły 12.04.11, 16:44

              Wolałbym nie mieć takiej wolności, ale skoro już mam, to trzeba z niej sensowni
              > e korzystać.

              No wlasnie, wiec pisz za siebie a nie wypowadaj sie za matki, ze powinny cieszyc się ta wolnością.

              To nie biadolenie, ze mam dzieci i ,ze sa przy mnie tylko nie moc wyegzekwowania jakielkolwiek pomocy od ojca dzieci. Robotem nie jestem. Z dziecmi tez lubie sie pobawic, pozbedzac czas i isć isc po bółki. Ale to nie o to chodzi...
              • m.agdaa Re: Nie mam siły 12.04.11, 16:53
                Wróć!!- nie pomocy , tylko ZAINTERESOWANIA się dziećmi. Fizycznie mozna dać sobie radę z psychiką trochę gorzej.
            • mamameg Altz 12.04.11, 18:01
              "> Ja się dobrze czuję z dziećmi i zawsze lubiłem wstawać z dziećmi, poczytać coś
              > im, zrobić śniadanie, pójść razem po bułki i mnie to nie męczyło, nadal nie męc
              > zy, jak się zajmuję nieswoimi dziećmi."
              Ale do tych nie-Twoich dzieci jest Was DWOJE, to jest naprawdę ogromna różnica, więc może się nie wypowiadaj o czymś o czym masz niewielkie pojęcie. Kocham moje dzieci, lubię się nimi zajmować, ale czasem też zwyczajnie mam dość. Mam dość chodzenia do sklepu, lekarza, urzędów z dziećmi. Mam dość tego, że cała odpowiedzialność spada na mnie. Mam dość ograniczeń finansowych, bo dzieci w 80% utrzymuję ja. Mam dość tego, że jak bym nie była chora, to muszę się zwlec z łóżka i dziećmi zająć. Mam dość tego, że ojciec dzieci sobie układa życie na nowo, a ja nie mam na to szans, bo jak, skoro niemal nigdzie nie wychodzę bez dzieci? a nie mam zamiaru przedstawiać im kogoś o kim nie wiem, czy będzie w moim życiu na dłużej.
              • ewela1_1 Re: Altz 12.04.11, 18:20
                Ale do tych nie-Twoich dzieci jest Was DWOJE, to jest naprawdę ogromna różnica,
                > więc może się nie wypowiadaj o czymś o czym masz niewielkie pojęcie. Kocham mo
                > je dzieci, lubię się nimi zajmować, ale czasem też zwyczajnie mam dość. Mam doś
                > ć chodzenia do sklepu, lekarza, urzędów z dziećmi. Mam dość tego, że cała odpow
                > iedzialność spada na mnie. Mam dość ograniczeń finansowych, bo dzieci w 80% utr
                > zymuję ja. Mam dość tego, że jak bym nie była chora, to muszę się zwlec z łóżka
                > i dziećmi zająć. Mam dość tego, że ojciec dzieci sobie układa życie na nowo, a
                > ja nie mam na to szans, bo jak, skoro niemal nigdzie nie wychodzę bez dzieci?
                > a nie mam zamiaru przedstawiać im kogoś o kim nie wiem, czy będzie w moim życiu
                > na dłużej.

                I wszystko na ten temat.

                Moj jeszcze mąż ma kobietę. Ja natomiast straciłam szanse na kogos z kim mogłoby cos wyniknąć, bo nie mam na Niego czasu. Tzn. Nie mam czasu nawet na 2 godzinne wyjscie do kina, bo rodzice sa schorowani, a mąż ostatnio widział dzieci w Świeta na 3 h. Kupil im prezenty za 500 zł ze SMYKA i tyle go widzieli.sad I tez MAM DOŚĆcrying

                MAM DOŚĆ, DOŚĆ, DOŚĆ crying
                • altz Re: Altz 12.04.11, 18:50
                  > Moj jeszcze mąż ma kobietę. Ja natomiast straciłam szanse na kogos z kim
                  Jeszcze nie masz rozwodu, jeszcze wszystko denerwuje i nie widać żadnych pozytywów.
                  To jest tylko kwestia organizacji. Można z dziećmi spędzić ciekawie czas wolny, wypocząć, być radosnym i uśmiechniętym i nawet poznać kogoś. Tylko wystarczy, żeby dziecko miało więcej niż te pół roku i nauczyć się układać inaczej swoje zajęcia. Da się, wiele osób tak robi.
                  Robiłem różne rzeczy z małymi dziećmi, łącznie z naprawdę dalekimi i ekstremalnymi wyjazdami. Marek Kamiński wybiera z dzieckiem na dalekie wyjazdy zagraniczne. Mnie nie stać na to, ale da się.
                  Teraz masz tylko żal do męża i stąd kiepskie samopoczucie.
                  • ewela1_1 Re: Altz 12.04.11, 19:10

                    Altz, ale co rozwod zmieni?, ze nagle bede miała czas na randki? To nie ma nic wspolbego z moim poczuciem niesprawiedliwosci wzgledem męża. Jak zauwazyla moja poprzedniczka nalezałoby najpierw poznać dobrze faceta, by później przedstawiać dzieciom.

                    Poza tym gdzie ja mam jezdzić, z dziecmi? Oczywiscie wakacje itp, ale jakie poznawanie???

                    Jesli facet widzi młodą mamę z dwoma bąblami za rękę to moze i pomyśli sobie"fajna, ale skoro sa i dzieci to jest i tata"...I tylesmile
                    • altz Re: Altz 12.04.11, 19:29
                      > Altz, ale co rozwod zmieni?, ze nagle bede miała czas na randki?
                      Może przestaniesz rozpatrywać, będziesz się też inaczej czuła, bo już nie mężatka.
                      Zawsze też koleżanki mogą zadziałać, bo wiedzą, że już można zadziałać, bo nikomu krzywdy nie zrobią, teraz mają pewno wątpliwości i myślą, że się jeszcze zejdziecie.
                      Ja mam koleżankę, wiem, że jest fajna i jest wolna, jak poznam kogoś odpowiedniego, to może ich spotkam. Już raz próbowałem, ale znajomy nie jest chętny na jakikolwiek związek, chociaż mogliby pasować do siebie.

                      Faceta w piaskownicy się nie znajdzie, chyba że to będzie facet z dzieckiem.

                      > Jesli facet widzi młodą mamę z dwoma bąblami za rękę to moze i pomyśli sobie"f
                      > ajna, ale skoro sa i dzieci to jest i tata"...I tylesmile
                      Jak zobaczy mamę w kajaku na spływie samotnie stawiającą namiot, to już może się domyślać, że jest wolna. Dzieci będą szczęśliwe i można poznać jakiś ludzi. Można pojechać w górki, trochę posiedzieć w chatce, albo schronisku. Może zapytać się o wycieczki rowerowe w okolicy i spytać czy ktoś mógłby wziąć jedno dziecko? Przeważnie takie paczki się znają i są tam bardzo życzliwi ludzie. Ja mam nadal w swoim rowerze zamontowany typowy uchwyt od krzesełka, może kiedyś będzie trzeba komuś pomóc, więc nie ściągam.
                      Każda jedna nowa znajoma osoba, to nowe kręgi znajomych. Nie trzeba szukać faceta, to nawet niewskazane, ale wystarczy bawić się dobrze i poznawać nowych ludzi.
                      • ewela1_1 Re: Altz 12.04.11, 19:44
                        > > Altz, ale co rozwod zmieni?, ze nagle bede miała czas na randki?
                        > Może przestaniesz rozpatrywać, będziesz się też inaczej czuła, bo już nie mężat
                        > ka.

                        Być może.

                        > Jak zobaczy mamę w kajaku na spływie samotnie stawiającą namiot, to już może si
                        > ę domyślać, że jest wolna"

                        Albo, ze jest na urlopie z dziećmi, a ojciec w domu pracuje, bo nie moze zostawić firmy. Na wakacjach większość jest tzw. "pełnych rodzin", wiem, bo jeżdżę i obserwuję...Jesli nawet nie tradycyjna para, to chociażby matka z dziecmi plus rodzice lub ktos inny z rodziny, ale zazwyczaj rodzinnie.Jesli nawet kobieta będzie główkować jak rozłożyć namiot to ktoś zawsze życzliwy pomoże. I tyle.

                        Wakacje, wakacjami, zawsze fajnie i ja lubie poznawac nowych ludzi, ale....ale ja chce sie poczuc czasami wyjatkowo, jak KOBIETA. Sama bez DZIECI. Poczyc sie pięknie , ubrac się elegancko i wyjsc na randke z facetem. Sam na sam, bez dzieci. Na to czasu nie ma i czasami naprawde jest ciezko.


                        • altz Re: Altz 12.04.11, 19:54
                          > Wakacje, wakacjami, zawsze fajnie i ja lubie poznawac nowych ludzi, ale....ale
                          > ja chce sie poczuc czasami wyjatkowo, jak KOBIETA. Sama bez DZIECI. Poczyc sie
                          > pięknie , ubrac się elegancko i wyjsc na randke z facetem. Sam na sam, bez dzie
                          > ci. Na to czasu nie ma i czasami naprawde jest ciezko.
                          Ja tego nigdy nie lubiłem. sad Więc do tego nie tęsknię. Wolałbym zostawić chwilę dzieci z innymi, a samemu odejść na chwilę na bok i pogadać. wink
                          Jak się ogłosisz na portalach randkowych, to będzie mnóstwo przypadkowych panów, rozmawiam czasami z kobietami na ten temat i na 40 chętnych jeden jest rozsądny facet, reszta to "myśliwi".
                          Polecam jednak zamknięte towarzystwa typu koła zainteresowań w mieszanym wieku, ludzie się dobrze poznają i jest przyjemnie, a dzieci nie stanowią problemu, a nawet są mile widziane.
                          A na wyjście, to trzeba sobie "wychować" zastępstwo i czasami zapłacić komuś kilka jakieś nawet nieduże pieniądze, przyzwyczaić dzieci, żeby można było później wyjść samej.
                          • ewela1_1 Re: Altz 12.04.11, 20:07
                            Altz, na wszystko masz odpowiedz.smile Pozytywny z Ciebie "kolo". Moze z czasem bedzie inaczejsmile W sumie jest to pocieszające co przyniesie przyszłość, bo ta nieznana jest intrygująca. Trzeba więc myśleć pozytywnie, albo przynajmniej się staraćsmile. Jestem na etapie "biadolenia", ale i z niego można dojść do konstruktywnych wniosków.
                            • altz Re: Altz 12.04.11, 20:21
                              > Moze z czasem bedzie inaczejsmile
                              Widzisz, dobrze rozumujesz. smile

                              Ja w ostatnich dwóch latach bardzo się martwiłem, że nie będę miał pracy i że nie utrzymam rodziny, ciężko z tym mi było. Rozwód pomógł mi poradzić sobie z tym problemem smile Widać, nawet nieszczęście może przynieść jakieś rozwiązanie. smile

                              Ja bardzo lubię poznawać ludzi i nie mam w tym zahamowań, dobrze się czuję z kimś, kto jest sobą i lubi innych i nie ma znaczenia, czy ma 2 lata, czy 90. smile
                              Trochę chyba za bardzo jesteśmy na siebie pozamykani i za mało życzliwi innym, łatwej by się żyło.
                              Czasami stawiam żulom piwom i rozmawiamy o życiu.
                              Jeden z ostatnich powiedział, że odkąd stracił pracę, żona znalazła sobie kogoś innego. Żal mu jej, bo ma z nowym bliźniaki, jedno poważnie chore. Ale zawsze, jak idzie w odwiedziny, to wszystkim przynosi po czekoladzie, nawet nie swoim dzieciom.
                              - A długo pan już nie pracuje?
                              - 15 lat.
                              smile
                              • mamameg Re: Altz 12.04.11, 21:13
                                A ja nawet nie mam sił i ochoty na randki, choć owszem brak mi tego co się ma w udanym związku. Mnie zwyczajnie jest potrzebny czas tylko dla mnie, bez dzieci, w samotności i spędzony na tym co lubię np w kinie. Czasem się moja mama zgadza nimi zaopiekować, ale jest mi zwyczajnie głupio ją prosić, bo to nie ona powinna się nimi zajmować, w końcu ma swoje lata, ale ojciec dzieci.
                                A poza tym jestem zwyczajnie fizycznie zmęczona, bo od 9 miesięcy nie przespałam ani jednej całej nocy.
              • altz Re: Altz 12.04.11, 19:00
                > Ale do tych nie-Twoich dzieci jest Was DWOJE, to jest naprawdę ogromna różnica,
                Jeszce jedna wróżka? smile Jestem z kimś, ale też i sam. Nie ma to dla mnie znaczenia, póki nie ma wypadku czy poważnej choroby, chociaż przyznam, że z kimś jest przyjemniej. smile
                > więc może się nie wypowiadaj o czymś o czym masz niewielkie pojęcie.
                Kobiety na tym forum lubią oskarżać i uważają, że jest wszystko w porządku. Mało o mnie wiesz. Mógłbym Cię wiele nauczyć, choćby jak żyć, żeby mieć też sporo radość z prostych czynności.

                > Mam dość tego, że cała odpowiedzialność spada na mnie. Mam dość ograniczeń
                > finansowych, bo dzieci w 80% utrzymuję ja.
                Jakoś mi się nie chce w to wierzyć. Gdyby ojciec płacił na dziecko tylko 300 zł, to koszt utrzymania wynosiłby 1500 zł. Ja umiem żyć dużo taniej.

                > Mam dość tego, że ojciec dzieci sobie układa życie na nowo, a
                > ja nie mam na to szans, bo jak, skoro niemal nigdzie nie wychodzę bez dzieci?
                Dzieci są fajne, ja nie uważam ich za kotwicę. Jest mi bardzo źle, gdy muszę wyjść bez dzieci i nie jest to związane z obowiązkami. Takie masz szanse, jak siebie akceptujesz z dziećmi.
                • noname2002 Re: Altz 12.04.11, 19:18
                  "Jakoś mi się nie chce w to wierzyć. Gdyby ojciec płacił na dziecko tylko 300 zł
                  > , to koszt utrzymania wynosiłby 1500 zł. Ja umiem żyć dużo taniej."
                  Tak, płaci 300zł a wyszło mi około 1500zł kosztów utrzymania dziecka (w wieku szkolnym). Z "luksusów" jeździ raz w roku na wakacje(nad polskie morze). Jedyne na czym mogłabym zaoszczędzić, to kupować ubrania w lumpeksie. Mam żywić rosnące dziecko chińskimi zupkami? Nie kupować mu podręczników? Nie płacić składki szkolnej, w której jest obowiązkowa pływalnia i wynosi około 100zł? Nie kupować lekarstw jak zachoruje? a całą zimę chorował co dwa tygodnie.
                  Tyle kosztuje naprawdę skromne życie w dużym mieście.
                  • altz Re: Altz 12.04.11, 19:47
                    Nigdy nie jadłem zupek chińskich. Według GUS koszty utrzymania dziecka to coś około 850 zł, dokładnie nie pamiętam. Podręczniki kupuje się raz w roku, to koszt około 400 zł, więc średnio miesięcznie 33 zł, powiedzmy 50-60 zł miesięcznie z jakimiś zeszytami i ćwiczeniami.
                    Na lekach można oszczędzać, na lekarzy trzeba uważać, wciskają to, co im firma farmaceutyczna poleci ze szkodą dla dziecka. Są tańsze odpowiedniki i to są te same substancje czynne, a czasami leki nie są nawet potrzebne, wystarczy poleżeć i odpocząć. Sama wiesz i znasz swoje dziecko.
                    Ja na leki wydaję na siebie średnio w ciągu roku 40 zł. Za to staram się kupować dobre jedzenie, nie kupuję dzieciom żadnych kolorowych napojów, chipsów itd. i nie mają potem problemów z pobudzeniem, bólu brzucha itd. Czytam skład, wolę dać naszego rodzimego karpia, niż jakąś świecącą rybę, białą kiełbasę do parzenia, niż gotowca wędzonego w czarodziejskiej wodzie, powidła śliwkowe (najlepiej domowe), niż drzemy 30 g owoców w 100 g drzemu, kupuję owoce i warzywa, kiedy ich pora, używam koszonej kapusty, zamiast ogórków w occie, kupuję dobre nasze buty, niż kiepskie z etykietką, dokładnie oglądam towar, reklamuję. itd. Można żyć tanio i zdrowo. Na mieszkaniu już się raczej niezbyt dużo oszczędzi, ale można mieć zdrowe 20 stopni w domu zamiast 25 i myć się pod prysznicem 5 minut, a nie 25.
              • mayenna Re: Altz 12.04.11, 22:09
                Do tych nieswoich dzieci Altz był sam przez cały weekend. A miał ich do ogarnięcia znacznie więcej niż dwoje. Dziękuję Altzsmile
                To kolejny pomysł dla samotnych rodziców - wzajemna pomoc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka