Manipulacja

10.04.11, 11:14
Nieczęsto bywam na tym forum, ale czasem mi się zdarza.
Czasem też uważam, że warto zaregować, aby pomóc w sposób konstruktywny uporządkować myśli kobietom znajdującym się w trudnej sytuacji. Bo to najczęściej kobiety - samotnie wychowujące swoje dzieci, walczące na codzień z nieodpowiedzialnymi ojcami swoich dzieci o należne tym dzieciom alimenty - potrzebują wsparcia i pomocy.

W związku z powyższym uważam, że głupim i szkodliwym społecznie jest cenzorowanie przez adminów wypowiedzi, które nie przypadają do gustu alimenciarzom. I guzik mnie obchodzi męska solidarność.

Nazywanie matek samotnie borykających się z wychowaniem, utrzymaniem i wykształceniem swoich dzieci ALIMENCIARAMI jest poważnym nadużyciem ze strony pewnych zapalonych forumowiczów - i to nadużyciem akceptowanym przez adminów, którzy takich szkodliwych społecznie i haniebnych wypowiedzi nie usuwają - bo matka całodobowo opiekująca się swoimi dziećmi już z tego choćby powodu spełnia swój obowiązek alimentacyjny: opierając, gotując, sprzątając, wychowując, lecząc, czuwając i wspierając swoje dzieci.
Zakupy artykułów spożywczych oraz garderoby dla dzieci też się damo nie robią, a jakoś nie wyczytałam nigdzie na żadnym forum, że dziecko ma siedzieć głodne i bose, bo tatuś się z alimentami spóźnia lub w ogóle nie płaci. W takich przypadkach matka i tak dzieci nakarmi, co bardzo cieszy i śmieszy tatusiów.
No, są i tacy panowie, którzy żałują, że ich byłe żony wraz z ich (byłymi chyba?) dziećmi Z GŁODU NIE PISZCZĄ - ale mam nadzieję, że to jest jednak margines i patologia.

Od ojców tychże dzieci samotne matki spodziwają się różych rzeczy, ale jedna jest niezmienna i podstawowa: aby ojciec PŁACIŁ ZASĄDZONE na dzieci ALIMENTY W TERMINIE.

A to oczekiwanie, jak widać wzbudza w ojcach najwyżesze OBURZENIE.
To oburzenie jest tak wielkie, że ojcowie nie płacący alimentów w terminie (lub alimenty niepełne, albo w ogóle nie płacący) na WŁASNE dzieci są gotowi ścigać wszelkimi sposobami matkę dziecka, która ośmieli się zwrócić do komornika o egzekucję należych jej dzieciom alimentów.

Matka MA PRAWO i OBOWIĄZEK czuwać nad interesami nieletnich dzieci i dziwię się, że tatusiowie tego nie są w stanie pojąć, ani zaakceptować.
Spóźnianie się z zapłatą zasądzonych alimentów nawet o dzień - to jest spóźnianie się i matka NIE MUSI TEGO AKCEPTOWAĆ i ma prawo powierzyć egzekucję alimentów komornikowi.
A, że jest taka egzekucja jest uciążliwa i ODPŁATNA?
A, to już tatusiowie powinni wcześniej o tym pomyśleć.

Gadanie, że w ten sposób matka dziecka jakoby zabiera dziecku "batonika" oraz "uśmiech" jest MANIPULACJĄ i NADUŻYCIEM, bo gdyby tatuś płacił w terminie alimenty na dziecko - całej tej sprawy nie byłoby. Po prostu.

Dziwię się, że takie postawy "tatusiów" (w dowolnych terminach płacących alimenty na WŁASNE dzieci) są społecznie akceptowalne, czasem nawet także przez... matki samotnie wychowujące dzieci.
A już radości ze ścigania przez pana (lekkomyślnie płacącego alimenty wówczas, kiedy uzna to za sobie wygodne) matki swoich w końcu dzieci, upominającej się o pieniądze (należne, zasądzone przez sąd ich WSPÓLNYM dzieciom) - nigdy nie zrozumiem.

    • kara_mia Re: Manipulacja 10.04.11, 11:57
      Absolutnie sie z toba zgadzam.
      Moj maż samodzielnie ( a raczej ze mną) wychowuje swoja nastoletnia córkę od pół roku, ma przyznana opiekę przez sąd, kiedy nie opiekował się nią płacił wysokie alimenty - co do dnia i złotówki!
      Obecnie była zona nie dala od pól roku ani grosza na utrzymanie córki. Powiedziała, że fakt, że córka mieszka z ojcem powinien ojcu wystarczyć.
      Zgodnie z tym co piszesz oczywiście sprawa w sadzie jest w toku i jak będzie trzeba oprze się o komornika.
      To ,ze mamusi nie interesuje czy córka ma się w co obrać i co jeść nikogo nie obchodzi
      • m.agdaa Re: Manipulacja 10.04.11, 12:31
        Co masz na mysli, przez" sciganie" matki przez ojca, ktora np. upomina sie o pieniadze u komornika??? Groznie to zabrzmialo i nie wiem czy nie powinnam chodzic z ochroniarzem.
    • tricolour Gdybyś zechciała byc sprawiedliwa... 10.04.11, 12:37
      ... to byś zobaczyła, że sama zaczęłaś nazywać ojców płacących alimenty właśnie alimenciarzami choc terminem "alimenciarz" nazywa się kryminalistów (po wyroku) którzy nie płacą.

      Zatem jak najberdziej stosowne było nazwanie alimenciarami.
      • kara_mia Re: Gdybyś zechciała byc sprawiedliwa... 10.04.11, 16:46
        Wg tego nazewnictwa zatem "aimenciara" bo była zona mojego męża, która od pół roku nie dała grosza na dziecko...
    • mola1971 Re: Manipulacja 10.04.11, 12:45
      Eee tam, przesadzasz.
      Co innego niepłacenia na dziecko w ogóle lub notoryczne spóźnienia a co innego JEDNOKROTNE opóźnienie o JEDEN dzień.
      W życiu do głowy by mi nie przyszło by z powodu jednodniowego opóźnienia od razu biec do komornika. Choć komornika jako takiego nie wykluczam i w przypadku braku wpłat lub ciągłych opóźnień nie miałabym skrupułów by z jego "usług" skorzystać.

      Wg mnie zwrócenie się do komornika już następnego dnia po PIERWSZYM braku wpłaty to zwykła złośliwość i bicie piany. A kto mieczem wojuje od miecza ginie.
      • rainboweyes Re: Manipulacja 10.04.11, 13:25
        Mola, popieram w całej rozciągłości.
        Również uważam, że robienie wielkiej afery z incydentalnej wpłaty alimentów po terminie często wynika ze zwykłej złośliwości w stosunku do exa...
        Oczywiście zupełnie inaczej jest, gdy tatuś notorycznie uchyla się od łożenia na własne dziecko, wówczas udanie się do komornika jest jak najbardziej podstawne,
        natomiast wrzucanie do jednego wora WSZYSTKICH zobowiązanych do płacenia alimentów ojców ( i tych, którym zdarzyło się pojedyncze opóznienie w płatności, i tych nie płacących w ogóle) t o chyba lekkie nadużycie i nieporozumienie...
      • tymczasowa_online Re: Manipulacja 15.04.11, 17:43
        Uwazam tak jak Mola.Nawet po 2 tyg.spoznienia nie poszlabym do komornika.Pozyczylabym pieniadze,ale nie poszlabym.
        Nie jestem zlosliwa jak moj eks.Moze moja postawa nauczylaby czegos jego.Moze honoru?
    • zmeczona100 Re: Manipulacja 10.04.11, 16:45
      Podpisuję sie pod wszystkim, wszyściutkim, co napisałaś.
      Dzieci to obowiązek na całe życie, na każdą godzinę.
      • kara_mia Re: Manipulacja 10.04.11, 16:49
        zgadzam się i jednocześnie pytam, jak i w ogóle czy! wpłynąć na była żonę, żeby zechciała zainteresować się córka?
        • zmeczona100 Re: Manipulacja 10.04.11, 17:00
          Pewnie tak samo, jak i na ojca, który się wypiął na własne dzieci- czyli olać zupełnie, bo do zainteresowania się -wydawać by sie mogło- najbliższymi osobami nikogo zmusić sie nie da.
        • altz Re: Manipulacja 10.04.11, 19:55
          Może przez psychologa? Bo panie bez psychologa to ani huhu. wink
          Niektóre nie potrafią myśleć samodzielnie. smile
    • altz Re: Manipulacja 10.04.11, 20:19
      Widzę, że to do mnie. Czuję się zaszczyczony wink
      Pisałem, że skoro facet to alimenciarz, to babka, to alimenciara, bo wszyscy mają obowiązek alimentacyjny wobec dzieci i nadal tak uważam.
      Czasami kobiety się tak męczą, bo tak chcą. Uważają się za nieomylne, wszystkowiedzące i w zasadzie nikogo nie potrzebują, albo potrzebują parobka, który ma się wynieść z ich życia, ale ma się pojawiać jak dżin z lampy, zawsze gdy jest potrzebny, a za chwilę won do lampy. Potem się dziwią, że jakoś w życiu to się nie sprawdza.
      Więc ja mam tę całą martylorogię w głębokim poważaniu.
      Ja nie pisałem, że bardzo bym chciałbym, żeby matka dzieci piszczała z głodnymi dziećmi, to Twój wymysł, nie cierpię manipulacji. Napisałem tylko, żeby nie przeginać, bo lepiej się dogadać. Więcej, niż obecnie płacę, nie dam rady, jeśli się była zachowa po chamsku, to nie będę stał bezczynnie. Cześć z krzykaczek na forum już by piszczało, gdyby nie zdrowy rozsądek byłych partnerów.
      "Najpierw ograniczymy im kontakty z dziećmi, a potem z tego powodu podniesiemy alimenty" i niech zdychają. Ja to tak widzę, dla mnie to PRL w czystej postaci.
      Ojcowie potrafią się się spóźnić z alimentami, kobiety też potrafią się spóźnić, ale nikt tego im nie sprawdza.
      Powinien być najpierw telefon, a potem dopiero ściganie. Skąd wiadomo czy ojciec dzieci żyje? Czy nie leży w szpitalu? Ale kogo to obchodzi? Żałosne i tyle.
      Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Inteligentny człowiek nie powinien się dziwić, że nie ma żadnej pomocy po tym, jak się zachował po świńsku. Kobiet też się to tyczy.
      • zmeczona100 Re: Manipulacja 10.04.11, 20:41
        Masz rację z tym szpitalem- jak lezy, to nie daj Boże upominac się o alimenty, no bo wiadomo, że od chorego nie mozna oczekiwać alimentów. No niemoralne to i już.

        Inteligentni dają zlecenie stałe- wiesz, co to jest?
        • ajeje Re: Manipulacja 11.04.11, 10:47
          Nigdy nie zapomnę tego strachu, gdy M spóźnił się z alimentami. Spóźnił się o tydzień - Poczta Polska przekaz z jednego końca miasta na drugi przekazywała prawie trzy tygodnie (dokładnie 19 dni). Bałam się właśnie że mając taki pretekst pójdzie do komornika. Czytając niektóre z Was widzę że Ex miałaby pełne błogosławieństwo dla takiego działania. Jakie to szczęście że nie bywa na forum!
          A tak przy okazji to o ile pamiętam pierwszy wątek w tej sprawie to spóźnienie wynikło chyba z winy banku, więc żadne stałe zlecenie by nie pomogło.
          • altz Re: Manipulacja 11.04.11, 12:06
            > A tak przy okazji to o ile pamiętam pierwszy wątek w tej sprawie to spóźnienie
            > wynikło chyba z winy banku, więc żadne stałe zlecenie by nie pomogło.
            Takiej sprawy by nie było, gdyby wysłał pieniądze miesiąc wcześniej! wink
            Cieszę się, że podałaś taki przykład, zaczynam wierzyć, że są jeszcze normalne rozwódki.
            • ajeje Re: Manipulacja 11.04.11, 12:33
              Nie wiem czy są normalne rozwódki. Jestem żoną faceta po rozwodzie, więc siłą rzeczy patrzę bardziej jego oczami na świat...
      • zmeczona100 Re: Manipulacja 10.04.11, 20:46
        altz napisał:


        > Ja nie pisałem, że bardzo bym chciałbym, żeby matka dzieci piszczała z głodnymi
        > dziećmi, to Twój wymysł, nie cierpię manipulacji. Napisałem tylko, żeby nie pr
        > zeginać, bo lepiej się dogadać.

        To święty turecki zapewne podszył się pod ciebie:

        Po drugie, jeśli oboje rodzice pracują, matka ma dzieci przy sobie, to wystarczy, żeby ojciec przesyłał na konto matki taką kwotę, żeby się alimenty z FA nie należały i dopiero by piszczała z biedy i wtedy nawet komornik nie pomoże.

        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114467073,124132417,Re_Stara_historia_o_egzekucji_alimentow.html
      • skwargosia Re: Manipulacja 11.04.11, 15:10
        płacenie na utrzymanie swoich dzieci to Twój obowiązek i nie ma tu nic dorzeczy jak zachowa się Twoja była! Pieniądze są dla dzieci!!!!Jeżeli Ci se nie podoba to wychowuj dzieciaki! tzn . bądź z nimi codziennie w czasie choroby , odrabiaj lekcje, odprowadzaj na zajęcia, pilnuj, pocieszaj., itd osobiście a nie za posrednictwem np. swojej mamusi , bo nie masz czasu i musisz iść do pracy! i wtedy porozmawiamy o martyrologii! Twoja mówiąc prawdę też mnie nie wzrusza!
        • altz Re: Manipulacja 11.04.11, 15:23
          skwargosia napisała:
          > płacenie na utrzymanie swoich dzieci to Twój obowiązek
          Ja płacę, ale już nie dam się wykorzystywać.

          > Jeżeli Ci se nie podoba to wychowuj dzieciaki!
          Ależ mi się podoba, tylko mi dzidzia nie odda dzieci.

          > osobiście a nie za posrednictwem np. swojej mamusi
          Mamusie, to specjalność kobiet. Panowie wychowujący są samodzielni i nie potrzebują babć.

          > wtedy porozmawiamy o martyrologii!
          Nie znasz mnie. smile Ja sobie doskonale radzę z dziećmi i mnie to nie męczy, nie miauczę, nie wściekam się. Masz kłopot ze swoimi dziećmi? Chciałabyś inaczej żyć? Widzę, że płacząca biedna Misia. wink
        • errormix Re: Manipulacja 11.04.11, 16:02
          skwargosia napisała:

          > płacenie na utrzymanie swoich dzieci to Twój obowiązek i nie ma tu nic dorzeczy
          > jak zachowa się Twoja była! Pieniądze są dla dzieci!!!!Jeżeli Ci se nie podoba
          > to wychowuj dzieciaki! tzn . bądź z nimi codziennie w czasie choroby , odrabia
          > j lekcje, odprowadzaj na zajęcia, pilnuj, pocieszaj., itd osobiście a nie za p
          > osrednictwem np. swojej mamusi , bo nie masz czasu i musisz iść do pracy! i wte
          > dy porozmawiamy o martyrologii! Twoja mówiąc prawdę też mnie nie wzrusza!

          Ja bardzo chętnie o martyrologii porozmawiam. Podoba mi się wychowanie dziecka "codziennie w czasie choroby, lekcji, odprowadzania, pilnowania i pocieszania". Robię to od dawna i za nic bym się nie zamienił, a już na pewno nie za jakieś alimenty, których nota bene nie dostaję od roku. Co więcej, chodzę do pracy, mamusię mam daleko i na wszystko muszę czas znaleźć.

          Jeśli ktoś uważa, że radzi sobie z wychowaniem dzieci tylko dlatego, że dostaje alimenty, a brak przelewu sprawia, że gotów jest oddać swoje pociechy, bo bez alimentów to takie ciężkie, to napisz na priva. Zaadoptuje twoje dziecko/dzieci.
          • altz Re: Manipulacja 11.04.11, 16:19
            > Jeśli ktoś uważa, że radzi sobie z wychowaniem dzieci tylko dlatego, że dostajedy nei s
            > alimenty, a brak przelewu sprawia, że gotów jest oddać swoje pociechy, bo bez
            > alimentów to takie ciężkie, to napisz na priva. Zaadoptuje twoje dziecko/dzieci.
            Zdarza mi się spotkać matki straszące dziecko "bądź grzeczny/a, bo pan cię zabierze", odpowiadam dziecku "chodź, nie pożałujesz, będziesz miał u mnie dobrze", matki nie wiedzą wtedy, co powiedzieć, bo widzą, że to mówię zupełnie poważnie. smile
            Jeszcze się nigdy nie spotkałem z sytuacją, żeby mężczyzna tak straszył dziecko.
            • errormix Re: Manipulacja 11.04.11, 17:54
              Wydaje mi się, że klasycznym przykładem owej "martyrologii" są właśnie kobiety, które bardzo często jakość opieki nad dzieckiem uzależniają od alimentów. "A jak alimentów nie płacisz, to bierz dziecko i zobacz jak to jest".

              Moim zdaniem, to strasznie głupie podejście. Bo to ewidentnie świadczy, że zaczyna się dziecko przeliczać na pieniądze.

              Dla mnie to dziwne o tyle, że domagając się opieki nie myślałem wcale o alimentach. Mówiłem wprost adwokatowi: interesuje mnie dziecko, a nie pieniądze. I to, że tak mówiłem wcale nie znaczy, że wygrałem w totolotka i na wszystko mnie stać.

              Rozumiem też, że niektórym kobietom może być niezwykle trudno odnaleźć się w nowym życiu i kasa od byłego zapewnia pewien rodzaj bezpieczeństwa. Ale co by było gdyby ten ex się nagle ulotnił, uciekł, emigrował do Australii i słuch o nim zaginął, a ty przekroczyłabyś próg do FA o 5 zł?

              Myślę, że zbyt dużo pań opiera swój budżet na alimentach. To dlatego jest takie larum, gdy te alimenty się spóźniają. Bo wtedy jest koniec świata.

              Moja ex ma komornika. Wysłałem go do niej już po pierwszej rozprawie. Mimo tego i tak nie płaci. Ale mam to gdzieś. Bo to moim zadaniem jest poradzić sobie w sytuacji, w której się znalazłem. Bo chciałem żeby dziecko było ze mną. I jest. I to mi wystarcza. Pieniędzy do szczęścia mi nie trzeba. A jak będzie trzeba, to nie pójdę do sądu, tylko znajdę sobie trzeci etat.

              Ale ja jestem facet. Dla mnie opieka to i tak nagroda od Boga. A kobiety, które o tę opiekę są od początku spokojne, nie muszą walczyć przed sądem, bo facet się nie za bardzo do niej wyrywa, zbyt często traktują alimenty jako karę dla exa, zemstę. A dopiero w następnej kolejności jako środki, które mają wpłynąć na stan życia jej dziecka.
              • zmeczona100 Re: Manipulacja 11.04.11, 18:15
                errormix napisał:

                "A j
                > ak alimentów nie płacisz, to bierz dziecko i zobacz jak to jest".

                I po tych słowach całe tabuny ojców pędzą jak szalone do sądów, aby przyklepać opiekę nad dzieckiem na siebie....

                >
                > Moim zdaniem, to strasznie głupie podejście. Bo to ewidentnie świadczy, że zacz
                > yna się dziecko przeliczać na pieniądze.

                A moim zdaniem- podejście racjonalne. Póki taki Altz dajmy na to nie doświadczy sam, na własnej skórze, ile potrzeba miesięcznie proszku do prania czy papieru dodupnego, póty będzie jęczał na forach, jakież te exie som wredne, bo wysysają ostatnie soki ze swoich byłych, żądając pieniędzy na wspólne dzieci.

                No chyba, że chodzi o to, aby nie robić sobie kłopotów starając się sądownie o wyegzekwowanie nalezności na dzieci.
                >
                > Dla mnie to dziwne o tyle, że domagając się opieki nie myślałem wcale o aliment
                > ach. Mówiłem wprost adwokatowi: interesuje mnie dziecko, a nie pieniądze.

                Hm... A ja powiedziałam wprost, że chcę uzyskać jak najwyższe zabezpieczenie dla dziecka, aby nie odczuło naszego rozwodu i nie musiał rezygnować z tego, do czego był przyzwyczajony do tej pory. Taka wredna jędza ze mnie. Pewnie powinnam exowi odpuścić i samej zabrać sie do roboty, żeby Misiowi nie zawracac gitary.


                >
                > Myślę, że zbyt dużo pań opiera swój budżet na alimentach. To dlatego jest takie
                > larum, gdy te alimenty się spóźniają. Bo wtedy jest koniec świata.

                Etam, toż to nie trzeci świat przecież i każda z tych kobiet ma 100 propozycji pracy wysokopłatnej, więc to z lenistwa czystego to larum podnoszą.

                > Pieniędzy do szczęścia mi nie trzeba.

                Może i nie, ale spróbuj bez nich żyć. Powodzenia.

                A jak będzie trzeba,
                > to nie pójdę do sądu, tylko znajdę sobie trzeci etat.

                Super, że masz do tego warunki. Jednak nie oceniaj innych przez pryzmat siebie.
                • errormix Re: Manipulacja 11.04.11, 18:39
                  zmeczona100 napisała:

                  > I po tych słowach całe tabuny ojców pędzą jak szalone do sądów, aby przyklepać
                  > opiekę nad dzieckiem na siebie....

                  Faceci to dupy som. Bo powinni. Jakby jeden z drugim tak zrobił, to dopiero panie by się zdziwiły.

                  >
                  > A moim zdaniem- podejście racjonalne. Póki taki Altz dajmy na to nie doświadczy
                  > sam, na własnej skórze, ile potrzeba miesięcznie proszku do prania czy papieru
                  > dodupnego, póty będzie jęczał na forach, jakież te exie som wredne, bo wysysaj
                  > ą ostatnie soki ze swoich byłych, żądając pieniędzy na wspólne dzieci.

                  Oczywiście, że także racjonalne. Ja nie odbieram nikomu prawa do alimentów. Mojemu dziecku, też nie. Dlatego tę zaległość, która się uzbierała u mojej ex przez ten rok ja i tak wyegzekwuję. Ale chodzi mi o to, by tych pieniędzy nie stawiać na samym wierzchołku. Bo to nie one są najważniejsze. Każdy kto tak uważa i później ich nie dostanie momentalnie znajduje się w kłopotach, bo "dziecku proszku dodupnego" nie ma za co kupić.

                  Weźmy na ten przykład taką mps3321 (sorry, ale nie pamiętam tej jej zakręconego nicka). Kobieta chce rozwodu. Nie pracuje. Ma dzieci. Teraz najważniejszy jest dla niej rozwód, alimenty i święty spokój. Ale ona jeszcze nie myśli co będzie jak już po rozwodzie tych alimentów nie dostanie, bo chłop się zbuntuje. I co wtedy? Skąd ona te pieniądze na ten proszek weźmie?

                  > Hm... A ja powiedziałam wprost, że chcę uzyskać jak najwyższe zabezpieczenie dl
                  > a dziecka, aby nie odczuło naszego rozwodu i nie musiał rezygnować z tego, do c
                  > zego był przyzwyczajony do tej pory. Taka wredna jędza ze mnie. Pewnie powinnam
                  > exowi odpuścić i samej zabrać sie do roboty, żeby Misiowi nie zawracac gitary.

                  Dziecko zawsze odczuje rozwód. Tego nie da się złagodzić pieniędzmi, zabawkami, nowym mieszkaniem. Dziecko było przyzwyczajone do mamy i taty, a nie do Danona czy Monte. Jak dostanie teraz Bakusia, to zaleje się łzami i w rozpaczy nie będzie krzyczeć: "To wszystko przez rozwód!"

                  > Etam, toż to nie trzeci świat przecież i każda z tych kobiet ma 100 propozycji
                  > pracy wysokopłatnej, więc to z lenistwa czystego to larum podnoszą.

                  To nie trzeci świat. Każda kobieta może znaleźć sobie pracę, tak jak tę pracę może znaleźć sobie facet.

                  > Może i nie, ale spróbuj bez nich żyć. Powodzenia.

                  Były miesiące, że miałem w portfelu 50 zł na 4 tygodnie. Jak widać żyję, mam się dobrze i nawet internetu mi nie odcięli smile)


                  > Super, że masz do tego warunki. Jednak nie oceniaj innych przez pryzmat siebie.

                  Właśnie dlatego, że ja potrafię, to będę zawsze twierdził, że inni też powinni potrafić. No chyba, że na świat mamy patrzeć przez pryzmat tych, co narzekają że warunków nie mają.
                  • hanyszka Re: Manipulacja 12.04.11, 14:59

                    > Weźmy na ten przykład taką mps3321 (sorry, ale nie pamiętam tej jej zakręconego
                    > nicka). Kobieta chce rozwodu. Nie pracuje. Ma dzieci. Teraz najważniejszy jest
                    > dla niej rozwód, alimenty i święty spokój. Ale ona jeszcze nie myśli co będzie
                    > jak już po rozwodzie tych alimentów nie dostanie, bo chłop się zbuntuje.

                    Oj tam. Wróżka wszystko jej powie, co i jak będzie.

                    -------------------------
                    Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
              • kasiamasia Re: Manipulacja 11.04.11, 18:29
                errormix napisał:

                > Wydaje mi się, że klasycznym przykładem owej "martyrologii" są właśnie kobiety,

                Z tym byciem samowystarczalnym, bez alimentow od Ex, chyba nie jest tak do konca
                w twoim przypadku. Wydawalo mi sie ze tesciowie pomajaja Tobie finasowo/rzeczowo?
                Czyli chyba finasowo nie jestes tak kompletnie "samotny" i w wymuszonej przez twoja Ex samowystarczalnej samotnosci?
                Czyli masz do kogo pojsc po pomoc jezeli cos by Tobie wypadlo?

                Czy mozesz sobie wyobrazic matke opiekujaca sie czesto malymi dziecmi, ktorej zrodla pomocy finasowej juz sie dawno skonczyly i nie ma do kogo zwrocic sie o pomoc?
                Poziom stresu jest kompletnie nieporownywalny do twojej sytuacji.

                • errormix Re: Manipulacja 11.04.11, 18:43
                  kasiamasia napisała:

                  > Wydawalo mi sie ze tesciowie pomajaja Tobie finasowo/rzeczo
                  > wo?

                  Wydaje mi się, że zbyt głęboko się w archiwum wczytałaś. A jeśli nawet, to twoje wyobrażenie o tym, że moi teściowie nie robią nic innego jak tylko mi dają kasę, a ja ją biorę, jest zdecydowanie przekoloryzowane.
                  • noname2002 Re: Manipulacja 11.04.11, 19:03
                    Error, tak jak Cię normalnie lubię czytać, to tym razem pieprzysz głupoty.
                    Naprawdę uważasz, że powinno jedno z rodziców non stop pracować a drugie być zwolnione ze wszystkich obowiązków, w tym utrzymywania dziecka?
                    A wyobraź sobie, że zostajesz sam bez żadnej pomocy z niemowlęciem, że Ci się co noc budzi ileś razy na karmienia a w dzień zasuwasz do pracy, ile tak można?
                    • errormix Re: Manipulacja 11.04.11, 19:16
                      noname2002 napisała:

                      > A wyobraź sobie, że zostajesz sam bez żadnej pomocy z niemowlęciem, że Ci się c
                      > o noc budzi ileś razy na karmienia a w dzień zasuwasz do pracy, ile tak można?

                      Masz rację. Jest cholernie ciężko. Ja też to wiem, bo mam na wychowaniu córkę od dnia kiedy skończyła 8 lat. To oczywiście nie było niemowlę, ale i tak wymagało prawie całodobowej opieki. I też pracowałem. Co gorsza mam dziwną pracę. Wychodzę kiedy mi się chce, ale wracam wtedy gdy dopiero mi pozwolą. A pozwalają różnie. Mnie nie trzeba dawać przykładów na to jak trudno jest czasami pogodzić pracę z opieką bo ja to wiem. I nie chodzi o licytowanie się kto ma gorzej.

                      Mnie chodzi o coś innego. Zastanawiam się dlaczego kobiety tak wysoko na drabinie swoich oczekiwań i żądań stawiają alimenty? Nawet wyżej niż kontakty. Przecież wiele tutaj mieliśmy postów sugerujących, że ex może nawet nie przychodzić, nie kontaktować się byle alimenty płacił.

                      Ja nie mam zamiaru tutaj wojny o alimenty rozpoczynać. Bo - jak już też wspomniałem - one się naszym dzieciom należą jak psu micha. Zastanawiam się tylko dlaczego tyle kobiet stawia je tak wysoko? Do tego stopnia, że gotowe są zamknąć swoich ex w więzieniu. Bo jakoś o facetach, którzy zamykają swoje ex za to samo nigdy nie słyszałem.
                      • noname2002 Re: Manipulacja 11.04.11, 19:46
                        Error, ja mogę odpowiedzieć na podstawie matek które znam-zwyczajnie niewiele zarabiają, nie mają możliwości ani dorobienia(bo kto zostanie z dziećmi), ani zmiany zawodu(bo kto zostanie z dziećmi jak będą np. studiować) i każda złotówka jest dla nich ważna. A dlaczego mało zarabiają? Różnie-taki zawód(np krawcowa), przerwy na urlopy wychowawcze kiepsko wpływają na karierę, kobietom w ogóle trudniej znaleźć pracę, bo mogą zajść w ciążę.
                      • zmeczona100 Re: Manipulacja 11.04.11, 20:43
                        errormix napisał:

                        >
                        > Mnie chodzi o coś innego. Zastanawiam się dlaczego kobiety tak wysoko na drabin
                        > ie swoich oczekiwań i żądań stawiają alimenty? Nawet wyżej niż kontakty.

                        Widzisz, error, jako materialistka z krwi i kości (w sprawach własnego dziecka), powiem Ci, że kontakty z ojcem nie zapewnią mu zaspokojenia potrzeb materialnych. No bo ileż dni można żyć wspomnieniem spotkania z ojcem? Ile godzin dodatkowego angielskiego mogę mu nimi opłacić? Handlowanie typu "jak zapłacę mniejsze alimenty, to się będę z dzieckiem częściej spotykał" jest dla mnie przejawem skrajnego egoizmu i wdupiemania dziecka. Dzieciak potrzebuje jednego i drugiego- i jest to niezależne od siebie, i każdy normalny rodzic zarówno chce mieć normalny, częsty kontakt z własnym dzieckiem, normalny udział w jego wychowaniu, jak i wkład finansowy w jego rozwój- adekwatny do potrzeb dziecka i możliwości rodziców. Tzn. tak mi się wydaje, przynajmniej ja tak to traktuję.

                        Tyle tylko, że - jak wynika chocby z tego forum- po rozwodzie niektórym panom się wydaje, że wystarczy ochłap jakiś zaproponować i matka dziecka juz powinna skakać ze szczęscia, że oto tatuś łaskawie chce jej pomagać finansowo w utrzymaniu ich wspólnego dziecka. Jakimś dziwnym trafem część panów po rozwodzie uznaje, że teraz dzieciom już się nie należy poziom życia sprzed rozwodu i trzeba go obniżyć do poziomu rodzica gorzej zarabiającego, bo inaczej to alimenty będą wydawane na waciki i tipsy exic.

                        Error, pisałam już o tym parę razy i pisać nadal będę- wyrwę każdą złotówkę ojcu swojego dziecka, aby ją zainwestować własnie w dziecko. Dla mnie wydawanie na dziecko to jest własnie inwestycją w jego rozwój i przyszłość (również moją jako rodzica). Jeśli w czasach, kiedy w moim małżeństwie było OK braliśmy pod uwagę to, żeby dziecku zapewnić dobry start w życie, to uważam, że rozwód tego nie może zmienić. Dlatego dzieciak chodzi do prywatnej szkoły, jeździ w miejsca, gdzie może rozwinąć własne zainteresowania, zobaczyć, jak żyją inni - i w konsekwencji skrystalizować własne plany zawodowe i na życie, dostrzegając wartość wykształcenia. Dobre wykształcenie z kolei zapewni mu utrzymanie na wystarczającym poziomie, możliwość rozwoju zawodowego, a co za tym idzie- możliwość samodzielnego życia, z kredytem na mieszkanie zanadto nie obciążającym jego portfela. Dobry zawód, dobre zarobki to także i korzyści dla ,mnie jako rodzica- będzie samowystarczalny i jako 30-letni facet nie będzie mi siedział na głowie, w moim mieszkaniu, a na starość będzie mógł mi zapewnić opiekę- opłacając choćby opiekunkę, jeśli już nie będę miała możliwości samodzielnego życia.

                        Rodzice mnie wspierali, jak tylko mogli- inwestując w moją edukację, w mój rozwój; dzisiaj mogą już odcinać kupony. Mam nadzieję, że w moim przypadku będzie tak samo.
                        Jasne, że same pieniądze niczego nie załatwią, ale razem z utrzymaniem dobrych relacji z dzieckiem, pewnością dziecka, że niezaleznie od wieku ma we mnie oparcie, potrafią zdziałac cuda.

                        Mój jeszczemąż był wychowywany zupełnie inaczej- w niego nikt nie inwestował ani finansowo, ani uczuciowo. Zostawiono go samemu sobie i wychowano w przeświadczeniu, żeby mysleć tylko o sobie. On powiela te schematy wobec własnego syna- teraz juz zupełnie jawnie, bo wcześniej doskonale krył się ze swoją egoistyczną postawą (inaczej nie pozwoliłabym się wykorzystywać tak długo).

                        Dlatego walczę o jak najwyższe alimenty i tego nie odpuszczę. Dla mnie potrzebne nie są, ale dla syna- jak najbardziej tak.

                        Jestem zresztą przykładem na to, że kobiety interesują się mężczyznami, którzy mają większe szanse na zapewnienie potomstwu lepszych warunków do życia.
                        To, że kobiety sa materialistkami, to żadne odkrycie, ale niewielu mężczyzn jest w stanie zauważyc i przyjąć fakt, że kobiety w ten sposób zapewniają byt dzieciom, a nie myslą o swoich wygodach.



                        Zastanawiam się tylko dlac
                        > zego tyle kobiet stawia je tak wysoko? Do tego stopnia, że gotowe są zamknąć sw
                        > oich ex w więzieniu.

                        Może dlatego, że kobiety bardziej poważniej podchodzą do obowiązków?


                        Bo jakoś o facetach, którzy zamykają swoje ex za to samo n
                        > igdy nie słyszałem.
                        >

                        Może dlatego, że Was jest niewielka garstka wink
                        Al;bo sprawy ambicjonalne Wam nie pozwalają. Albo wreszcie- chęć zostania świętym juz za życia tongue_out
              • lolkalolka Re: Manipulacja 11.04.11, 21:42
                > Wydaje mi się, że klasycznym przykładem owej "martyrologii" są właśnie kobiety,
                > które bardzo często jakość opieki nad dzieckiem uzależniają od alimentów. "A j
                > ak alimentów nie płacisz, to bierz dziecko i zobacz jak to jest".
                >
                > Moim zdaniem, to strasznie głupie podejście. Bo to ewidentnie świadczy, że zacz
                > yna się dziecko przeliczać na pieniądze.
                >
                > Dla mnie to dziwne o tyle, że domagając się opieki nie myślałem wcale o aliment
                > ach. Mówiłem wprost adwokatowi: interesuje mnie dziecko, a nie pieniądze. I to,
                > że tak mówiłem wcale nie znaczy, że wygrałem w totolotka i na wszystko mnie st
                > ać.

                Ale ty nie jesteś odpowiednim porównaniem. Ojcowie na tym forum nie są dobrą próbką statystyczną. A niestety na tę dobrą próbkę statystyczną są właśnie tylko dwa straszaki. A nazywają się "Daj-Kasę" i "Bierz-Dziecko". Smutno jest patrzeć jak rewelacyjnie jeden i drugi na takiego "tatusia" działa - skacze jak popcorn na oleju. Wolałabym żeby było inaczej, żeby tak nie działały, żeby były po prostu niepotrzebne. Podobnie jak wolałabym, żeby na świecie nie było wojen, oraz lato trwało cały rok.

                Co do reszty - w zasadzie masz rację. Zawsze (nie tylko jako samotny rodzic) należy dążyć do tego być samodzielnym i jako-tako niezależnym finansowo. To podstawa jakiejkolwiek wolności niestety. Tylko chyba jest też w samotnych matkach takie poczucie, że decydując się na dziecko "nie tak się umawiały". Miało ich być do tego dziecka dwoje - tata i mama. Do kochania, do życia, do odpowiedzialności. A jak jedno zrywa umowę i mówi "sorka, okazało się, że mam ciekawsze zajęcia w życiu", to drugie chce tamtego za złamanie umowy choć trochę ukarać. Finansowo, bo inaczej się już nie da. I to ludzkie jest. Niech tak do końca nie zapomni, że ma dziecko. Bo jak dziecka nie ma, to jest tylko i wyłącznie moja sprawa, czy mam co jeść i gdzie spać, mogę jutro napyskować szefowej, rzucić papierami, wyjechać w Bieszczady i jeść chleb z wodą. Może i tego nigdy nie zrobię, ale mam poczucie, że MOGĘ.
                Mając dziecko takie poczucie się bezpowrotnie traci. I póki traci się je we dwoje, wspólnie, to jest jakoś tam ok. Nawet do przyjęcia i dobre. Coś za coś. Tworzysz nową jakość. Rodzinę.
                Tylko jak się potem okazuje, że to był pic na wodę, i ty sobie mamuśka z tą nową jakością teraz zostań i radź, to wkurzona mamuśka robi wszystko to, co napisałeś powyżej. I dobrze.

                • altz Re: Manipulacja 11.04.11, 22:06
                  > Miało ich by
                  > ć do tego dziecka dwoje - tata i mama. Do kochania, do życia, do odpowiedzialno
                  > ści. A jak jedno zrywa umowę i mówi "sorka, okazało się, że mam ciekawsze zajęc
                  > ia w życiu", to drugie chce tamtego za złamanie umowy choć trochę ukarać.
                  A jak mamuśka mówi, że już nie chce być razem, zrywa umowę, a potem ma pretensję, że jest sama? I ma pretensję do całego świata? To są dopiero jaja! smile
                  • lolkalolka Re: Manipulacja 11.04.11, 22:16
                    Chyba nie zrozumiałeś na czym polega zerwanie umowy. To są dopiero jaja smile
    • kara_mia Re: Manipulacja 11.04.11, 13:42
      czegoś nie rozumiem. Nie wiem na ile inni uczestnicy forum podzielają poniżesze zdania napisane przez inne forumowiczki, będę wdzięczna za opinie:
      odpowiedź na mój post dotyczący ex mojego mea, która od pół roku nie interesuje się swoim dzieckiem, w tym nie daje ani grosza na jej utrzymanie:

      ,Pewnie tak samo, jak i na ojca, który się wypiął na własne dzieci- czyli olać zupełnie, bo do zainteresowania się -wydawać by sie mogło- najbliższymi osobami nikogo zmusić sie nie da.


      Ale w sytuacji, kiedy to tata nie płaci to trochę inaczej panie piszą i nie są takie chętne do olewania, skoro się "zmusić nie da do miłości, to niech się ...."

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,123953566,,Uf_zla_8230_alimenty_.html?v=2

      • ro35 Re: Manipulacja 11.04.11, 14:06
        zrozum,
        dziecko jest bezcenne !
        oddała swój skarb i jeszcze miałaby płacić ?
        suspicious

      • altz Re: Manipulacja 11.04.11, 14:13
        Alimenty, potem komornik. Niech płaci mamuśka wink
        • kara_mia Re: Manipulacja 11.04.11, 15:18

          no własnie, chyba to co poniżej powinna usłyszeć ex mojego męża:

          płacenie na utrzymanie swoich dzieci to Twój obowiązek i nie ma tu nic dorzeczy jak zachowa się Twoja była! Pieniądze są dla dzieci!!!!Jeżeli Ci se nie podoba to wychowuj dzieciaki! tzn . bądź z nimi codziennie w czasie choroby , odrabiaj lekcje, odprowadzaj na zajęcia, pilnuj, pocieszaj., itd osobiście a nie za posrednictwem np. swojej mamusi , bo nie masz czasu i musisz iść do pracy! i wtedy porozmawiamy o martyrologii! Twoja mówiąc prawdę też mnie nie wzrusza!
Pełna wersja