Dodaj do ulubionych

mieszkać pod jednym dachym?

13.04.11, 09:47
Mam pytanie. Co zrobiliście w trakcie rozwodu z mieszkaniem? U mnie sytuacja jest taka: mieszkamy razem ale osobno jemy, pierzemy etc. Mamy osobne pokoje ale m łazi po całym mieszkaniu, bo, jak mówi, ma prawo. Mieszkanie jest wyłącznie moje ale on jest zameldowany. Twierdzi, że się nie wyniesie, bo nie chce rozwodu (ale panienek to mu sie chciało). Przy czym miałby gdzie się wynieść, bo ma swoje mieszkanie. I w dodatku, jak przez lata się w ogóle nie zjmował dziećmi i w domu nie bywał do 23 to teraz jest (od miesiaca) i się zajmuje, kupuje prezenty, słodycze etc. Ale kasy na nie nie daje żadnej. Jakoś jestem przekonana, że ta ojcowska miłosc skończy się po wyroku. Nie wiem co mam robić, bo pewnie wobec jego postawy rozwód pociągnie się długo, mieszkanie razedm jest nieznośne, ale inne rozwiązania wydają mi się półśrodkiem albo rozwiązaniami ryzykownymi (on np. twierdzi, że jeśli pod jego nieobecność zmienię zamki i wywalę jego rzeczy, pozwie mnie do sądu o zniszczenie jego mienia i bezprawne wyrzucenie z miejsca zameldowania a poza tym w czasie rozwodu bedzie to dowód że to ja jestem strona konfliktową i rozkładogenną). Mogę się wyprowadzic do rodziców, ale to też jest średnie rozwiązanie, bo po pierwsze zmniejszyłabym dzieciom komfort (byłoby ciasno i daleko do szkoły) a po drugie - tymczasowe. No i czemu ja mam się z własnego mieszkania wyprowadzać? Sprzedać nie mogę bo zameldowany. kupic innego nie mogę bo nie dostanę kredytu. Czekać aż pójdzie na ugodę i się wyprowadzi sam mogę jednak do upojenia... Obiecywał, że się wyniesie jak dostanie pozew, teraz twierdzi, że tego nie pamięta. No i co z dziećmi? Krew mnie zalewa, że nigdy się nie zajmował a teraz nagle aż tak - nie chcę im ojca (świeżo odzyskanego) odbierać ale co będzie potem? Jak znowu zajmie sie panienkami i karierą? Doradźcie co robić?
Obserwuj wątek
    • errormix Re: mieszkać pod jednym dachym? 13.04.11, 09:58
      Już na pierwszej rozprawie możesz domagać się, by mąż wyprowadził się z domu.
      • rubarom Re: mieszkać pod jednym dachym? 13.04.11, 10:13
        Daj ogłoszenie do prasy o sprzedarzy mieszkania wraz z zameldowanym lokatorem - jeśli już jesteś czy będziesz bardzo zdeterminowana i gotowa z tego powodu stracić ok 10-20 procent wartości lokali.
        • rubarom Re: mieszkać pod jednym dachym? 13.04.11, 10:14
          "Lokalu" miało być.
          • ada16 Re: mieszkać pod jednym dachym? 13.04.11, 10:24
            Skoro mieszkanie jest Twoje , to chyba możesz go wymeldować bbez jego zgody.
            • scindapsus Re: mieszkać pod jednym dachym? 13.04.11, 10:49
              Meldunek nie daje prawa do mieszkania ale nie można nikogo wymeldowac jeśli w lokalu przebywa.
              Skoro pan posiada własne mieszkanie to na rozprawie podnieść tę kwestię-jednym z punktów jest kwestia mieszkania/zamieszkania .
              A jesli się nie uda, wniesc po rozwodzie sprawę o eksmisję.
    • limonka69 sprawa jest prosta 13.04.11, 10:51
      Jeżeli mieszkanie jest wyłącznie Twoje to ja nie miałaby, skrupułów wypier… bym Go i już niech Se gada co chce meldunek do niczego nie zobowiązuje. Załatw opiekę dzieciom na kilka dni aby nie widziały tego wszystkiego spakuj Małżonka i zmień zamki. Jak przyjedzie policja nie znam Pana i już. Dodam ze u mnie taka akcja trwała góra 30 min spakowałam wystawiłam na korytarz zmieniłam zamki awanturował się ze jeszcze nie wszystko mu wydałam to reszta co chciał poleciała z 6 piętra. Mina ex bezcenna do dziś jak sobie pomyślę to mi się gęba śmieje.
      • estimata Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 10:55
        Też mi się gęba śmieje do tego pomysłu, ale on straszy, że wykorzysta to w sądzie przeciwko mnie i przyznam, że trochę się tego boję
        • limonka69 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:04
          Mój też mnie straszył opowiadał w sądzie jak to ja Go biednego misia wyrzuciłam nie miał się gdzie podziać i musiał u „koleżanki” zanocować. Co z tego nie dyskutuj z nim tylko wyrzuć go ale nie przy dziecku. Naszykuj sobie akt własności mieszkania jak przyjedzie policja i jak będą spisywać protokół to powiedz ze nie jesteś w stanie z nim wytrzymać znęca się nad tobą psychicznie wyzywa używa wulgaryzmów i dopilnuj aby to wszystko było w protokole a policja nie mama prawa nakazać właścicielowi wpuścić kogoś do domu . A niech idzie do sądu to jest Twoje słowo przeciwko słowu.
          • noname2002 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:09
            Skoro ma swoje mieszkanie, to czemu tak się nie chce wyprowadzić?
            Na złość Tobie? Czy liczy, że jeszcze zmienisz zdanie i się z nim nie rozwiedziesz?
            • estimata Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:21
              Myslę, że po trosze z obu tych powodów. On do końca nie wierzył, że ten pozew jednak złozyłam, myslał, że jestem taka naiwna, że dam sie przez kolejne naście lat oszukiwać i tak dobra i cierpliwa, że będę nadal znosić jego fochy i awantury dla dobra dzieci. Dobro było wątpliwe, a ja jednak dotarłam do granic wytrzymałości. I nie ma juz odwrotu ale może on liczy, że jest?
              Poza tym uważam, że sprawia mu przyjemność denerwownie mnie, obserwowanie, jak reaguję na jego obecność. Np. potrafo wejść do mojego pokoju, stać i się gapić, a na pytanie co chce odpowiada, żed ma prawo tu być bo jest w tym mieszkaniu zameldowany. Albo jak jestem z dziecmi przychodzi też (ja wtedy nie reaguję, staram się zachowywac w miare normalnie, nawet wspomne coś o tacie stosownie do okoliczności) a on potrafi stwierdzić, że ma prawo być z dziećmi czy mi sie to podoba czy nie. A ja nie mam prawa mu ograniczać kontaktów z nimi (czego zreszta nie robię przecież! choć wiem, że niektóre matki odcinają dzieci od ojców w momencie złożenia pozwu - i teraz wcale im sie nie dziwię)
              • limonka69 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:25
                Też to przerabiałam zgłosiłam włamanie na policję najważniejszy jest akt własności mieszkania. Następnie należy w sądzie złożyć pozew o eksmisje go z Twojego lokalu ze wskazaniem jego zamieszkania czyli jak Pisałaś ma mieszkanie nie trzeba lokalu zastępczego oraz zgłoszenie w urzędzie wymeldowanie z urzędu. Tylko na to wszystko miej potwierdzenie przyjedzie policja przeważnie chłopcy z interwencji nie mają pojęcia o niczym Masz trzy dokumenty w reku i pakuj walizeczki mężowi.
          • scindapsus Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:16
            Wszystko pięknie ładnie ale jak pan jest cwany to pod nieobecność pani wezwie ślusarza, pokaże dowód-?a w dowodzie adres się zgadza, wcisnie bajkę o zonie na delegacji, która go własnymi kluczami poratować nie może i do mieszkania się dostanie.

            • noname2002 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:33
              "Wszystko pięknie ładnie ale jak pan jest cwany to pod nieobecność pani wezwie ś
              > lusarza, pokaże dowód-?a w dowodzie adres się zgadza, wcisnie bajkę o zonie na
              > delegacji, która go własnymi kluczami poratować nie może i do mieszkania się d
              > ostanie."
              Też mi się to samo nasunęło.

              Estimata
              najlepiej zapytaj prawnika co możesz zrobić, ale podejrzewam, że do rozprawy niewiele.
              Współczuję, byłam w podobnej sytuacji i wiem jakie stresujące.
              • limonka69 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:36
                Teoretycznie nie powinna go wyrzucić a praktycznie sąd jej nic nie
                • limonka69 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:38
                  zrobi nie nakaże „powrotu” do mieszkania tym bardziej że ma gdzie mąż mieszkać po drugie sprawa się będzie ciągnęła i sobie on odpuści
                  • scindapsus Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:46
                    Jak wyżej, tak , sąd nie nakaże ale co jesli pan się okaże cwany i zrobi jak opisałam?
                    Nie każdy podkula ogon.
                    Oczywiście można założyć że misiu pysiu znajdzie spokojną przystań u kolejnej pani, ale można założyć też że obudzi się w nim wojownik.
                    Są tacy którzy wykorzystają każdą okazję aby uprzykrzyć życie jeszcze żonie.

                    Wymieniłam zamki zanim dostałam decyzję o wymeldowaniu na drodze administracyjnej .Ale moj wtedy jeszcze mąż sam opuścił mieszkanie a o toczącym się postępowaniu o wymeldowaniu był poinformowany dzielnicowy.

                    • zmeczona100 Ślusarz na policja 14.04.11, 10:55

                      Ślusarzowi nie wystarczy meldunek w dowodzie, aby wziął się za wyważanie drzwi- wezwie policję na potwierdzenie tego, że pan mieszka rzeczywiście w tym mieszkaniu (aby nie byc oskarzonym np. o współudział we włamaniu). Wystarczy wcześniej wysłać polecony na komisariat policji z info (że delikwent tu nie mieszka i wskazać gdzie mieszka; można dołączyć kopię pisma i kwitu poświadczającego wysłanie go do pana, w którym informujesz, iż ze względu na to, że nie mieszka w mieszkaniu tu i tu, to zdecydowałaś o wymianie zamków). I wszystko w temacie. Policja mieszać się wtedy w nic nie bedzie; pan niech załatwia przez sąd.
                      • estimata Re: Ślusarz na policja 14.04.11, 14:03
                        Bardzo dziękuję za wszystkie rady. A więc jednak wywalić gościa... Nic mi za to mie grozi?
                      • niutka Re: Ślusarz na policja 16.04.11, 19:37
                        Z bylym mezem mielismy juz na kilka lat przed rozwodem problemy (zdradzil mnie). Mielismy sie wtedy juz rozwiesc. Wtedy ustalilismy rozdzielnosc majatkowa. W tym czasie juz ex kupil mieszkanie... Potem zeszlismy sie ale nigdy nie zgodzil sie na zniesienie rozdzielnosci, czy tez na ustanowienie mnie wspolwlascicielka mieszkania. Powrot sie nie udal... I wyprowadzilam sie w koncu z dziecmi od niego. Ale nadal jestesmy tam zameldowani...
                        Z twojego postu wynika, ze moge z policja wejsc do tego mieszkania...
                        • evi85 Re: Ślusarz na policja 17.04.11, 06:17
                          limonka jestes the best smile
                          normalnie az maz przyszedl z drugiego pokoju sprawdzic z czego mi tak do smiechu big_grin

                          ja mojemu po powrocie o 3 nad ranem z "pracy" oczywiscie big_grin tez wystawilam walizy za drzwi, to wiecie co zrobil?
                          poszedl do garazu po wiertarke i rozwiercil mi zamek, wiercil ok 1,5 godziny, musialam dzwonek zdjac, bo przy tym dzwonil jak oszalaly (dodam ze w domu spaly dzieci) no i wszedl do srodka, jeszcze chcial zapakowac sie ze mna do lozka, jednak nst dnia dopakowalam reszte rzeczy i sie wyprowadzil
                      • gazeta_mi_placi Re: Ślusarz na policja 17.04.11, 20:04
                        >Ślusarzowi nie wystarczy meldunek w dowodzie, aby wziął się za wyważanie drzwi...

                        Nie mówię, że zawsze tak jest, ale kilka lat temu wynajmowałam mieszkanie ( nie miałam tam oczywiście żadnego meldunku ani przy sobie nawet umowy najmu, kompletnie żadnego "papierka" że mam do danego lokalu jakiekolwiek prawa), pech sprawił że zaciął mi się jeden z zamków.
                        Zadzwoniłam po pogotowie "awaryjne otwieranie drzwi", powiedziałam w czym rzecz i Pan zabrał się po prostu do roboty (nawet nie kazał mi żadnego dowodu wyciągać). Po wejściu do mieszkania zapłaciłam ile się należało i tyle.
        • errormix Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:18
          BO TO SIĘ ROBI TAK
          • limonka69 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 11:34
            U mnie jak była policja tak się awanturowałam ze chłopcy sami stwierdzili ze najlepiej by było aby Mąż nie denerwował mnie i dla jego „bezpieczeństwa” zabrali go na dołek na 48h.
          • mps61132 Re: sprawa jest prosta 13.04.11, 20:59
            error Wam wytłumaczył krótko i na temat.
            Jakie Wy głupoty wypisujecie, znacie prawo, przepisy??????
            • limonka69 Re: sprawa jest prosta 14.04.11, 08:10
              Przepisy przepisami, prawo prawem a życie swoje.
          • niutka Re: sprawa jest prosta 17.04.11, 08:59
            The best!
    • sueellen Re: mieszkać pod jednym dachym? 15.04.11, 01:52
      Moja znajoma kiedy mąż ją zdradzil oddala wszystkie jego ciuchy do charity shop.
    • dominika8 Re: mieszkać pod jednym dachym? 16.04.11, 15:12
      ja też mieszkam z prawie ex pod jednym dachem. na szczeście ten dach jest duży....nie mamy innego wyjścia, dom poszedł na sprzedaż, ale liczymy się z tym, że może to potrwac i ponad rok. Jest generalnie różnie....czasem są emocje, czasem obojętność, a czasem zupełnie zwyczajnie. on mieszka na dole, ja na górze w dawnej wspólnej sypialni. W tygodniu poźno wracamy, kontakt opiera się na cześć/cześć. Soboty ja pracuję, on zajmuje się dzieckiem, w niedziele ja....Musieliśmy zaakceptować taką sytuację, bo poza sprzedażą innego wyjścia nie ma. jedyna refleksja jest taka, że dom budowany od pierwszej cegły, z wielką miłościa, stał się dla nas obecnie więzieniem....
      na twoim miejscu, gdy mieszkanie jest Twoje, wyprowadziłabym Pana....
      • marcepanna Niutka 17.04.11, 17:50
        Możesz wejść z policją tylko po co?
        Najważniejszy jest akt własności a ten ma Twój Ex i to jest jego własność i naruszenie tego stanu przez Ciebie może Cię drogo kosztować
        Meldunek masz tam bezprawnie, nie mieszkasz i nie masz prawa być zameldowana
        Spasuj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka