bosmanka110
14.07.11, 00:52
10 miesięcy po rozwodzie podjęłam decyzję iż w końcu wyprowadzam się z mieszkania w którym wciąż mieszkam ze swoim ex i niby wszystko ok, ale.. Wzięliśmy się w końcu do podziału majątku, do tego co budowaliśmy przez 13 lat aby każde z nas mogło zacząć budować sobie swoje nowe życie. Wszystko wydaje się być ok, no bo jest ok chyba? Do cholery nie jest ok, każda czynność, która prowadzi do tego iż na początku sierpnia zamykam za sobą drzwi, oddaje klucze i............I co? Wyć mi się chce!!!! Nie jestem normalna, nie mogę być skoro wciąż nie wyleczyłam się z uczuć jakie żywię do swojego ex. Od rozwodu żyjemy jak kumple, współlokatorzy,dużo rzeczy robimy wspólnie ale żyjemy osobno i gdy wydaje mi się iż już sobie przetłumaczyłam że rozwód był, teraz będzie nowy kraj (wyjazd za granice), nowi ludzie i wszystko inne będzie nowe, to gdy dochodzi do mnie że w tym nowym jego już nie będzie łzy ciurkiem płyną mi po twarzy. Gdzie tu logika? Jak mogę wciąż go kochać? Jak mam o nim zapomnieć? Jak przetłumaczyć sobie że tak miało być, no jak do cholery, jak?????????????!!!!!!!!!!!!