Dodaj do ulubionych

Jestem normalna??????????

14.07.11, 00:52
10 miesięcy po rozwodzie podjęłam decyzję iż w końcu wyprowadzam się z mieszkania w którym wciąż mieszkam ze swoim ex i niby wszystko ok, ale.. Wzięliśmy się w końcu do podziału majątku, do tego co budowaliśmy przez 13 lat aby każde z nas mogło zacząć budować sobie swoje nowe życie. Wszystko wydaje się być ok, no bo jest ok chyba? Do cholery nie jest ok, każda czynność, która prowadzi do tego iż na początku sierpnia zamykam za sobą drzwi, oddaje klucze i............I co? Wyć mi się chce!!!! Nie jestem normalna, nie mogę być skoro wciąż nie wyleczyłam się z uczuć jakie żywię do swojego ex. Od rozwodu żyjemy jak kumple, współlokatorzy,dużo rzeczy robimy wspólnie ale żyjemy osobno i gdy wydaje mi się iż już sobie przetłumaczyłam że rozwód był, teraz będzie nowy kraj (wyjazd za granice), nowi ludzie i wszystko inne będzie nowe, to gdy dochodzi do mnie że w tym nowym jego już nie będzie łzy ciurkiem płyną mi po twarzy. Gdzie tu logika? Jak mogę wciąż go kochać? Jak mam o nim zapomnieć? Jak przetłumaczyć sobie że tak miało być, no jak do cholery, jak?????????????!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • polifonia1983 Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 01:03
      Bosmanka, to jest normalne.
      Rozwód przeżywa się podobnie jak żałobę po śmierci bliskiej osoby, czytałam gdzieś, kiedyś, że średnio pogodzenie się z rozwodem zajmuje około 4 lat - tyle średnio człowiek potrzebuje, by z fazy szoku, obwiniania siebie i innych, czucia się ofiarą, złości, żalu i tęsknoty, przejść do fazy, w której wspomina, ale ma już swoje życie i w pełni się nim cieszy.
      Jesteś w fatalnej sytuacji, wierz mi, że w dużej mierze za twój stan odpowiada to,że razem wychodzicie, mieszkacie, kumplujecie się. Na to, po prostu jest za wcześnie. Nie chodzi o to, żeby zrywać kontakt i walczyć z sobą, ale z etapu małżeństwa do etapu braterstwa nie da się przejść od razu, nawet przy najszczerszych chęciach.
      Myślę,że wyjazd dobrze ci zrobi, będzie pewną granicą w twoim życiu. Nadal będzie cię bolało i będziesz tęsknić, ale wierz mi, szybciej pogodzisz się z tym, co się stało.
      Nie, nie jesteś nienormalna.
      Będzie dobrze.
      Trzymam kciuki.
      • bosmanka110 Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 01:20
        Dziękuję za wpis, bo miałam wrażenie że ze mną jest naprawdę coś nie tak. Coś się skończyło i pora iść dalej, ja chcę iść, na prawdę chcę zmienić swoje życie, poczuć się szczęśliwą ale to co czuję w głębi serca jest jak kula i nogi, która ciągnie mnie na dno i gdy już w jakiś sposób uda mi się wypłynąć na powierzchnię to znów tonę. Wspomnienia są fajne pod warunkiem że nie bolą!!!
        • polifonia1983 Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 01:33
          Proszę smile
          Uśmiecham się, bo chociaż byłam w innej niż ty sytuacji, część twoich uczuć była też moimi uczuciami. Jeśli sobie na to pozwolisz, wasz związek i rozwód i twoje uczucia przestaną być dla ciebie kulą u nogi. Daj sobie czas - niczego nie przyspieszysz, i dbaj o siebie.
          Boli i będzie bolało, a potem będzie bolało trochę mniej, aż w końcu uśmiechniesz się, albo wzruszysz ramionami.
      • hanyszka Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 09:56
        polifonia1983 napisała:


        > Rozwód przeżywa się podobnie jak żałobę po śmierci bliskiej osoby, czytałam gdz
        > ieś, kiedyś, że średnio pogodzenie się z rozwodem zajmuje około 4 lat -

        To oczywiście osobnicze, ale podczas mojej ubiegłorocznej terapii shrink mi oznajmił, że zasadniczo nie powinno to przekraczać dwóch lat. Po tym okresie to już jest uzależnienie od uzależnienia, więzy i sznurki, które sami sobie zaciskamy. Z różnych zresztą powodów.
        ----------
        Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
        • polifonia1983 Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 15:21
          > To oczywiście osobnicze, ale podczas mojej ubiegłorocznej terapii shrink mi ozn
          > ajmił, że zasadniczo nie powinno to przekraczać dwóch lat.

          Ach te shrinki smile Uznaję, że twoje źródło jest bardziej wiarygodne niż moje, bo nie pamiętam u kogo to czytałam smile
    • altz Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 07:16
      Tak to bywa, gdy się robi coś wbrew sobie. Może i to małżeństwo było do naprawienia, ale wam się nie chciało. Z czasem wszystko mija, uczucie też. To przecież tylko zwykła reakcja chemiczna i reakcja na poziomie odruchów Pawłowa. wink
      Oby wam było gorzej osobno! smile
      • bosmanka110 Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 13:29
        To nie prawda że nie walczyłam o naprawienie swojego małżeństwa, bo walczyłam przez 3 lata walczyłam aby mogło być jak kiedyś. Mój ex maż powiedział że się odkochał, miał prawo tylko że ja wciąż coś czuje do niego. Czy to miłość sama nie wiem bo może to przyzwyczajenie z racji tak długiego czasu, nie wiem! Wiem jednak że muszę zacząć żyć bez niego a nie wiem jak mam to zrobić?
        • altz Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 17:24
          Tak jest, że niektórzy tak mają. Jest to jakieś uczucie, nie warto uczuć nazywać i układać według ważności, bo i po co? Ci, co nie mają wątpliwości po rozstaniu, to są roboty, a nie ludzie. smile
    • uleczka_k Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 07:26
      To chyba normalne i coś mi się wydaje, że gdybyś nie żywiła tych wszystkich emocji, to znaczyłoby, że jesteś cyborgiem albo psychopatą.
    • hanyszka Się wyprowadź. 14.07.11, 09:51
      I to już. Wspólne mieszkanie to rozdrapywanie rany, która w innych okolicznościach miałaby szansę porządnie się podgoić.
      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
    • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem normalna?????????? 14.07.11, 15:36
      Łatwiej Ci będzie sobie przetłumaczyć i zapomnieć kiedy przestaniesz z nim mieszkać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka