Dodaj do ulubionych

Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon...

08.08.11, 16:02
Czy Waszym jedynym odczuciem wobec nich jest nienawiść, bo to dla nich Wasz partner zdecydował się na odejście? Czy to uczucie słabnie, mija? Jeśli macie wspólne dzieci...jak wiele czasu potrzebujecie, aby pozwolić nowej partnerce na kontakt z waszym wspólnym dzieckiem...czy w ogóle pozwalacie? A może ktoś z Was ma dobry kontakt z nową partnerką/partnerem współmałżonka...czy da się zbudować taką relację, czy to raczej rzadkość..

Jestem po tej drugiej stronie...i wcale nie jest mi łatwiej. Nie czuję się wygrana...Wiele walki przede mną...ale najbardziej męczy mnie to uczucie, że gdzieś tam ktoś może mnie nienawidzieć i niekoniecznie życzyć dobrze...
Obserwuj wątek
    • marcowa19 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:23
      Jasne ,że jest ci ciężko ,ona ma wsparcie jako ofiara ,ty pożerana jesteś nie współczuciem dla osoby ,ktorej czegoś pozbawiłaś ,a egoistycznyczą obawą o brak akceptacji dla swego uczynku.Dużo wzięłaś na swoje barki , i radź sobie z tym sama ,no możesz jeszcze pożalić się ,komuś ,przecież masz komu.
      Dodam jeszcze ,że ja nie czułam nienawiści ,to bardzo skrajne i niszczące uczucie,zresztą było we mnie tyle rozpaczy ,że na inne emocje miejsca nie znalazłam, do czasu ,bo w koncu wytarłam nos i już.
      I żadną satysfakcją dla mnie nie był fakt ich w szybkim tempie rozpadający się związek ,bo panience zabrakło emocji związanych z wyciąganiem wtedy jeszcze mego męża z domu ,a zaczęło się "zwykłe szare życie".
      Jak i nic mnie nie obchodziło czy ona rozpacza ,czy on ...co on.Ważne co ja ,czego życzę osobie ,ktorej zabrałaś Misia.
    • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:50
      2 kwestie:
      1) kobiecie, z którą związek był ostateczną przyczyną rozpadu naszego małżeństwa nie życzę nic złego, nie zazdroszczę, nie miałam do niej specjalnie wiele żalu. Dzisiaj: mam czasem ochotę wysłać mega wielki bukiet kwiatów. Bez niej pewnie dalej byłabym upierniczona w kiepskim małżeństwie i bałabym się coś zmienić. Teraz: czuję wyłącznie wdzięcznosć i trochę współczuję (ona była też mężatką) To podobno ona odeszła jeszcze przed naszym rozwodem.
      2) za obecny związek mojego eks trzymam mocno kciuki. Dzieci lubią dziewczynę taty - a ja jestem pełna podziwu, że zabrała się z nimi na wakacje (trójka dzieci i eks + jego kobieta). Po cichu życzę jej mnóstwo cierpliwości i żeby nie daj boże się nie rozmyśliła (z mojego eks). Bo JA MAM świety spokój. Eks się nią zajmuje i nie wtrąca do moich spraw. Zakochany i chyba zadowolony jest.
      Dzieci też. I ja też.
      Ar.
      • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:52
        aaaa przyjaźnić to my się na pewno nie będziemy. Ani ja tego nie potrzebuję ani on zapewne też.
        (Eksio miałby przekichane wink)
      • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 18:01
        Dzisiaj: mam czasem ochotę wysłać mega wielki bukiet kwiatów. Bez niej pewnie dalej byłabym upierniczona w kiepskim małżeństwie i bałabym się coś zmienić. Teraz: czuję wyłącznie wdzięcznosć i trochę współczuję (ona była też mężatką) To podobno ona odeszła jeszcze przed naszym rozwodem.

        też mam taką, rozwaliła (bardzo czynnie) mój związek z przedexem - cierpiałam strasznie, ale z czasem stwierdziłam, że powinnam jej z wdzięczności stopy całować. Związek z przedexem był fatalny i wszystko co najlepsze w moim życiu zdarzyło się po tym, jak pani mnie od niego uwolniła.
        Jednakowoż w przypadku exa nie byłabym już taka wyrozumiała - raz że dopóki nie zaczęło się sypać byłam bardzo szczęśliwa, dwa że odchodząc z domu w jakims stopniu (bardzo różnym) porzuca się i dziecko, chocby nie wiem jaką ideologię zaprzeczeń do tego dobudowywać.
    • dziad47 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:51
      Dlaczego wydaje ci się, że zemsta cokolwiek zapokoi? Dlaczego martwisz się nim? Zrobił to wszystko by byc szczęsliwszym, nie tak? To jeśli ciebie to boli to mu to powiedź!! A nie odgrywj sie dzieckiem, nie stwarzaj sobie uzasdnienie dla utrudniania kontaktów jego z waszymi dziecmi. Zacznij walczyć o siebie, dla dzieci. Dzieci powinny wiedzieć, że maja prawo wymnagać od ojca opieki, ale też powinny wiedzieć kto jest opoka i opiekunem. Nienawiść jest złym doradcą, rozum i poczucie własnej wartości najlepszym. Zostaw za sobą złe rzeczy a otwórz sie na dobro. Przecierz po każdej burzy przychodzi słońce. Pozdrawiam
      • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:56
        Ciamciaramcia.
        Wymagasz od porzuconej żony, by była aniołem - tak naprawdę dla świętego spokoju exa i jego nowej kobiety.
        A emocje są emocjami, i tyle.
    • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:53
      Bardzo lubie moje obie Next (czyli exNext i aktualną Next). Ale one pojawiły się w zyciu exa jak już jakiś czas mieszkaliśmy osobno.
      Podejrzewam, że gdyby wdał się w romans kiedy byliśmy razem i odszedł od nas do innej kobiety, robiłabym woskowe laleczki i wbijała szpilki.
      Bohaterka "Gry w klasy" tak robiła i poskutkowało.
      • nowel1 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 21:16
        nangaparbat3 napisała:

        > Bardzo lubie moje obie Next (czyli exNext i aktualną Next). Ale one pojawiły si
        > ę w zyciu exa jak już jakiś czas mieszkaliśmy osobno.
        > Podejrzewam, że gdyby wdał się w romans kiedy byliśmy razem i odszedł od nas do
        > innej kobiety, robiłabym woskowe laleczki i wbijała szpilki.
        > Bohaterka "Gry w klasy" tak robiła i poskutkowało.

        No, nie czuła się z tym potem, że tak eufemizmu użyję, najlepiej wink
        • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 23:19
          Trudno. W życiu nic za darmo tongue_out
    • triss_merigold6 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 17:59
      To ja odeszłam.
      Eks mojego partnera nie lubi, ale powstrzymuje się od komentarzy. "Dzień dobry" sobie mówią. Do kwestii opieki nad dzieckiem nie ma żadnych zastrzeżeń, bo mój aktualny się sprawdza w tym zakresie. Zresztą syn ma prawie 7 lat więc gdyby było coś nie w porządku w relacjach z moim facetem, to zwyczajnie by swojemu ojcu (a mojemu eksowi) powiedział.

      Ja panny eksa nie znam ale wiem, że syn ją poznał, byli razem na wakacjach rok temu i od czasu do czasu eks spotyka się z synem w jej towarzystwie. Zastrzeżeń nie mam, ciekawa też nie jestem. Lotto mi, tak szczerze mówiąc.
      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 18:17
        Dziękuję za dojrzałe i wyważone odpowiedzi smile
        Myślę, że wszystko jest kwestią czasu, rany się zagoją - a może aż tak do końca nie były głębokie bo nie specjalnie o niego walczyła - ale może się mylę - nie znam tej kobiety więc nie mnie oceniać co wtedy czuła i czego chciała...mam nadzieję, życzę jej jak najlepiej, żeby też poukładała sobie życie z człowiekiem, który będzie dla niej.

        Lata świetlne temu byłam w długim związku...zakończyła go inna kobieta...a może ona była tylko kropką nad i...w każdym bądź razie nie czułam do niej żalu - choć miałam ochotę uświadomić jej czasami co za palanta sobie wzięła i że przez pewien czas żyła w trójkącie nic nie świadoma - ale dałam sobie spokój...i teraz mam ochotę wysłać jej kwiaty! smile bo gdyby nie ona - męczylibyśmy się razem do dziś, żadne nie umiałoby powiedzieć dość... i on jest szczęśliwy i ja...tylko że tym razem to ja stanęłam po drugiej stronie i byłam kropką nad i do końca małżeństwa...

        obawiałam się 'co ludzie powiedzą' ale pogadali...i w zasadzie przeszli już nad wszystkim do porządku dziennego...niczego nie ukrywaliśmy...zakochaliśmy się w sobie...trzeba bylo podjąć jakieś decyzje...

        zobaczymy jak będzie dalej...nie poznalam jeszcze ich dziecka....nie wiem...może to wina częściowo mojego partnera, że nie chce już bardziej ranić swojej byłej żony, może to ona jeszcze sobie tej sytuacji nie wyobraża... poczekam...
        kurcze....nigdy nie chciałam żeby ktoś przeze mnie płakał...i co....wszystko się może zdarzyć i człowiek nie wie, co mu los szykuje...
        • kasper254 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:17
          1.wiesz, jak to jest, lalalab; gdy nas boli, to jest to przeżycie fizyczne, a gdy kogoś - duchowe;
          2.podobnie z losem; na pewno szykuje ci śmierć, jak i mnie. Ale nie martw się, nie przeżywaj ani fizycznie, ani duchowo; zanim przyjdzie, w markecie tyle jest dóbr, że można przebierać długimi latami. Może i śmierć pójdzie sobie... z kim innym.
    • zjm1111 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 21:58
      Ja nie znam obecnej partnerki mojego jeszczemeza, ale niestety nie potrafię życzyć jej niczego dobrego, nie zamierzam być dla niej nigdy miła(ale scen jej nie będę robić), nie będzie zapraszana na żadne imprezy rodzinne....W zasadzie to jej niecierpię.
      Dla mnie to zero - wykorzystała naszą sytuację po urodzeniu dziecka i z buciorami weszła w nasz życie (zanim zaczeli ze sobą być, ktos z ich srodowiska ostrzegł mnie, ze pani x za bardzo sie moim mezem interesuje i zebym uwazała).
      Moje dzieci ją znają, spędzają z nia sporo czasu, nawet wakacje, ale figuruje jako kolezanka taty z pracysmile Moja córka ją lubi, lubi jej dziecko i to mi wystarczy, ze czuje sie w ich towarzystwie dobrze.
      Nie wiem co bedzie jak sie zorientuje, ze ta kolezanka to jednak tak bardziej z tym tatą jest związana, na razie jest ok.
      Nie podoba mi się, ze maz zmienił nagle nasze postanowienia w kwestii wychowania dzieci, ale widac przyjął jej zasady.

      Gdyby pojawiła się w jego życiu później, nie była przyczyną rozpadu naszego małżeństwa - ok, dopuszczałabym opcję zaproszenia jej na jakąs rodzinną imprezę, ale w tej sytuacji....hmmm...
      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:08
        no tak, przykro mi, że tak się u ciebie stało, ale czy to nie uproszczenie winić za rozpad małżeństwa właśnie tą panią? Oczywiście - nie znam szczegółów Waszej historii, ale wydaje mi się, że w dobry, udany związek, nie wciśnie się nawet szpilka...a co mówić osoba trzecia...jej pojawienie się jest jakąś konsekwencją wypadków...zaniedbań... ja przynajmniej tak to widzę teraz gdy patrzę wstecz na mój poprzedni długi związek...Nie mam dzieci - więc też moja odczucia są inne niż Twoje...mam jednak nadzieję, że wszystko Ci się poukłada i powiesz kiedyś że właśnie tak miało być i już.
        • zjm1111 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:26
          Nie będę się opisywałą całego naszego małeństwa, ale uwierz mi, ze byliśmy swietną parą i dla wszystkich nasze rozstanie to wielki szok. Owszem mielismy nieco gorszy okres po urodzeniu dziecka, ale jestem pewna, ze gdyby nie ona, mojemu mezowi jednak nie byłoby tak łatwo odejść. Nawet nie starał się niczego ratować.
          Wiem, ze bardzo o niego zabiegała i wiem, ze zaczęło się to od niej.
          Ja się za żonatych nigdy nie brałam, nie moje nie ruszam, ale ze mną coś jest nie tak najwidoczniejtongue_out
          Jest mi ciężko, bo wciąż nie mogę zrozumieć jak to się mogło tak szybko potoczyć, jak mógł mi zrobić coś takiego człowiek, który jeszcze niedawno oddałby za mnie życie...
          Wiem jednak, ze tak miało być, i liczę na to, ze stało się to po to, zeby mogło spotkać mnie coś lepszego - no i zważywszy na fakt, ze bylismy takim świetnym małżeństwem, to teraz pewnie księcia z bajki dostanęsmile Żartuję, chyba na razie daruję sobie nowe związki!
          • teuta1 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:41
            Wiesz, teraz po latach mogę napisać na spokojnie - to nie tylko jest tak, że w momencie odkrycia zdrady wszystko się wali na łeb. Najgorzej jest zaczać łączyc fakty - mąż był dla mnie kimś niezwykle lojalnym i prawdomównym - wzorem w tej kwestii. Jednocześnie przez rok prowadził podwójne życie, co z pewnoscią ułatwiała mu jego praca - nienormowana. Natomiast łączenie wyjazdów, późnych powrotów, nieobecności w chorobach dziecka, kwiaów bez okazji, seksu z tym, że jednocześnie miał drugie życie było bardzo bolesne. I trzylatek wyjący w nocy za tatą, moczący się po jego odejściu i niemożność wstania z łóżka i ogarnięcia się, i paniczny strach przed przyszłością... I jestem teraz stuprocentowo pewna, że kochankę utwierdzał w przekonaniu, że nic już nas nie łączy, a ja jestem zwykłym robotem domowym z kilkoma funkcjami więcej. A jak to jest u Ciebie?
            • zjm1111 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:57
              To była ostatnia osoba na świecie, którą posądziłabym o brak lojalności, zdradę. Uważałam, ze jest inny niz jego koledzy z pracy i czesto zony tych kolegów mnie w tym przekonaniu utwierdzały. Bo nie pił, nie balował jak reszta....
              Środowisko specyficzne, praca sprzyjająca zdradomsmile
              Moj maz był bardzo więrzący, miał swoje zasady. Mnie zawsze straszył, ze jak go zdradzę, to zabije mnie i mojego kochanka - niby w żartach, ale był chorobliwie zadrosny, więc kto go tam wie...
              Myślę, ze moj biedak czuł się taki niedoceniany, nierozumiany - ach, miał takie parcie na stołek, ze o rodzinie zapomniał. Ja w domu z noworodkiem i wiecznie chorym przedszkolakiem, a on na imprezach/ w pracy, bo trzeba się wykazać/pokazać. Użalał sie nad sobą, a ona się nim "zaopiekowała" - to moja wersja, potwierdzona nawet smile
              • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 11:42
                zjm1111 napisała:

                > Moj maz był bardzo więrzący, miał swoje zasady. Mnie zawsze straszył, ze jak go
                > zdradzę, to zabije mnie i mojego kochanka - niby w żartach, ale był chorobliwi
                > e zadrosny, więc kto go tam wie...
                to jest akurat typowe zachowania dla zdradzających/mających skłonności do zdrady - skoro on to robi, myśli, że inni (w tym partner/partnerka też)...
                > Użalał sie nad sobą, a ona się nim "zaopiekowała" - to moja wersja, potwier
                > dzona nawet smile
                pewnie gdyby nie ona, to by się znalazła inna... z tego co piszesz bardzo prawdopodobne, że przedstawił jej to wszystko tak, że jesteście razem, bo dzieci, dom, a tak naprawdę to zyjecie obok siebie itd... standard (w obie strony z resztą)
                • ciociacesia to ze bylaby inna 12.08.11, 20:22
                  nie stawia wcale w lepszym swietle tej. a ze jej i sobie sciemnal ze jego zwiezek to ruina to pewne jak 2 razy 2. samkousprawiedliwiajacy mechanizm wypracia zapewne juz sprawil ze jest swiecie przekonany ze zony nigdy nie kochal ich zwiazek nigdy nie byl prawdziwy i jedyne co ich laczylo kiedykolwiek to dzieci
              • chatnoir2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.10.11, 14:57
                chyba miałysmy tego samego mezą.czytam i jakbym widziała swoje relacje.
          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 22:49
            ej! nie mów tak nigdy! On po prostu nie był dla Ciebie...ale wiem - to takie puste gadanie. Każda porzucona musi je sama w sobie przerobić...I nie wiń siebie za wszystko. Wina zawsze leży po środku...Zachowaj najlepsze wspomnienia, macie dzieci - moze po to wlaśnie mieliście być razem? A skoro dzieci masz już odchowane - to teraz czas na CIEBIE. W sumie to losy kobiet często się powielają...ale nigdy nie mów nigdy - ja też się zarzekałam że nigdy w życiu nie zwiążę się z żonatym...i co? i stało się to wbrew wszystkiemu...wbrew protestom przyjaciół, rodziny...dzień, w którym on się przyznawał żonie i od niej odchodził był chyba najgorszym w moim życiu - ta świadomość, że ona cierpi także przeze mnie...wstyd, niemoc...ale nie dało się dłużej oszukiwać samych siebie, wszystko potoczyło się swoim rytmem. Teraz staram się nie wchodzić w drogę ich relacji związanych ze wspólnym wychowywaniem dziecka...to ich świat, może kiedyś stanę się jego jakąś małą częścią, jeśli ona na to pozwoli ... czas pokaże.

            Też kiedyś byłam gotowa oddać życie za faceta...a teraz jest mi on zupełnie obojętny... wszystko mija...
            • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:08
              lalalab napisała:

              > ej! nie mów tak nigdy! On po prostu nie był dla Ciebie...ale wiem - to takie p
              > uste gadanie. Każda porzucona musi je sama w sobie przerobić...I nie wiń siebie
              > za wszystko. Wina zawsze leży po środku...

              Z choinki sie urwałaś? A może jesteś żona Saszy?
              • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:11
                o booże...zapomniałam, że niektórzy są zapewne weteranami tego forum i na takie teksty mają wyrzyg... luz. Może się przyzwyczaję...
                • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:25
                  Rzeczywiście, mam wyrzyg na babę, która przedstawia się jako ta, dla której ktoś porzucił żonę, a chwile później porzuconej żonie protekcjonalnym tonem udziela wskazowek, jak ma zyć.
                  • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:37
                    Mylisz się - nikomu nie udzielam rad - i byłam także po tej drugiej stronie. A Ciebie nie zmuszałam do żadnych wypowiedzi i pisania o sobie samej "że chyba coś z Tobą jest nie tak"... może powinnam to była zignorować, a nie wdawać się z Tobą w dialog który od razu pobudził cię do ataku. Nie mam prawa życzyć ci dobrze? A mimo wszystko życzę...i to tyle.
                    • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:41
                      lalalab napisała:

                      > Mylisz się - nikomu nie udzielam rad -

                      Tak? A to co jest?

                      alalab napisała:

                      > ej! nie mów tak nigdy! On po prostu nie był dla Ciebie...ale wiem - to takie p
                      > uste gadanie. Każda porzucona musi je sama w sobie przerobić...I nie wiń siebie
                      > za wszystko. Wina zawsze leży po środku...Zachowaj najlepsze wspomnienia, maci
                      > e dzieci - moze po to wlaśnie mieliście być razem? A skoro dzieci masz już odch
                      > owane - to teraz czas na CIEBIE.
                      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:48
                        uśmiecham się jak to czytam - to co sama Tobie napisałam - bo to jest dokładnie taka mantra którą mnie powtarzano jak wyłam z bólu po byciu zdradzaną i porzuconą... i wiesz co? w ogóle to wtedy do mnie nie przemawiało i mialam to w dupie...także ok - nie dziwię się twojej reakcji. Albo nie mówić nic albo walnąć banałem...wychodzi na to samo.
          • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 12:01
            zjm1111 napisała:

            > Nie będę się opisywałą całego naszego małeństwa, ale uwierz mi, ze byliśmy swie
            > tną parą i dla wszystkich nasze rozstanie to wielki szok. Owszem mielismy nieco
            > gorszy okres po urodzeniu dziecka, ale jestem pewna, ze gdyby nie ona, mojemu
            > mezowi jednak nie byłoby tak łatwo odejść. Nawet nie starał się niczego ratować
            wybacz, ale nie wierzę - jeśli jest świetna para i ludzie się tak kochają to nie wystarczy, żeby ktos pokręcił panu tyłkiem przed nosem...skoro nie starał się nawet niczego ratować, to wg niego chyba nie było tak świetnie.
            > Wiem, ze bardzo o niego zabiegała i wiem, ze zaczęło się to od niej.
            Pewnie gdyby nie ona, to za miesiąc, rok, dwa pojawiłaby się inna "opiekunka" - lepiej wczesniej niż później.
            > Jest mi ciężko, bo wciąż nie mogę zrozumieć jak to się mogło tak szybko potoczy
            > ć, jak mógł mi zrobić coś takiego człowiek, który jeszcze niedawno oddałby za m
            > nie życie...
            albo Tobie sie tak tylko wydawało sad
            > Wiem jednak, ze tak miało być, i liczę na to, ze stało się to po to, zeby mogło
            > spotkać mnie coś lepszego - no i zważywszy na fakt, ze bylismy takim świetnym
            > małżeństwem, to teraz pewnie księcia z bajki dostanęsmile Żartuję, chyba na razie
            > daruję sobie nowe związki!
            porządnych facetów nie brakuje, takiego Ci życzę smile
        • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 23:27
          lalalab napisała:

          > ale wydaje mi się, że w dobry, udany związek, nie wciśnie się nawet
          > szpilka...a co mówić osoba trzecia...jej pojawienie się jest jakąś konsekwencj
          > ą wypadków...zaniedbań...

          Nie gniewaj się, ale jesteś strasznie dziecinna. Nie ma związku, zwłaszcza długiego, w którym nie byłoby rys, szpar, zadrapań. Naprawdę zawsze jest się gdzie wcisnąc.
          Zaniedbania - to mi się kojarzy z dzisiejszymi rozmowczyniami tej pani od rozmow w toku: prałam, gotowałam, sprzątałam, zgrabna jestem, szczupła, cellulitu nie mam, zmarszczek nie mam - i mnie zostawił dla innej!
          Tylko te panny miały po 20 lat, więc nie dziwota, że dziecinne.
          • jagienka_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 23:32
            Mam dokładnie takie same odczucia... Lalabab jesteś taka cudowna, współczująca, że byłabyś lepsza do przykładania na rany zdradzonych żon od plastra miodu... Tylko, że ja osobiście, puściłabym pawia na taki plaster...
            • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 23:40
              no w końcu sie doczekałam jakiegoś ataku smile) w końcu należy mi się co nie? za nudno by było...tak - jestem w sumie miłą osobą i nie będę pluła jadem bo tak wypada tej, która wlazła z butami w czyjeś życie...
              proszę o więcej smile za nudno być nie może
          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 08.08.11, 23:37
            nie gniewam sie ale nie do końca rozumiem twoją wypowiedź... czyli że co? po prostu nie znamy dnia ani godziny? i choćbyśmy nie wiem jak się starały to i tak on/ona mogą w każdej chwili odejść bo trafia się okazja? przecież decyzja o odejściu, o zaczynaniu wszystkiego od nowa nigdy nie jest prosta! i skąd pewność że ktoś wybiera dobrze...
            ale...lepsza jakaś decyzja niż życie w kłamstwie...znam paru takich którzy zdradzają na każdym kroku ale żona to świętość. Przy niej grają kochających mężów, wrzucają kapcie, łapią za pilota i calują w czółko na dobranoc...takimi gardzę...zero odwagi. Wygoda przede wszystkim. A te żony głupie nie są...jak sądzę domyślają się gdzieś tam prawdy, ale po co mówić o niej głośno. Lepiej udawać, że to nie ich bajka i żyć dalej z dnia na dzień...


            trochę rozmył się temat tego wątku...
            • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 09:37
              czyli że co? po pr
              > ostu nie znamy dnia ani godziny? i choćbyśmy nie wiem jak się starały to i tak
              > on/ona mogą w każdej chwili odejść bo trafia się okazja? przecież decyzja o ode
              > jściu, o zaczynaniu wszystkiego od nowa nigdy nie jest prosta! i skąd pewność ż
              > e ktoś wybiera dobrze...
              1) tak, po prostu nie znasz dnia ani godziny
              2) tak, mogą w każdej chwili odejść, bo to ICH decyzja
              3) pewniem, że nie jest prosta, ale jak widać nader często się zdarza
              4) nigdy nie ma takiej pewności i oczekiwanie jej jest z góry skazane na niepowodzenie.
              nie ma lekko smile -no ale przyjęcie takiej rzeczywistości wymaga pozbawienia się złudzen. A o to czasami trudnooo.
              Powodzenia,
              Ar.
    • nangaparbat3 dla autorki wątku 08.08.11, 23:33
      www.youtube.com/watch?v=FJ_IXhIUhkI
      • lalalab Re: dla autorki wątku 08.08.11, 23:44
        lubię, dziękuję
    • adaria38 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:17
      Ze swoimi wyrzutami sumienia musisz uporać się sama smile Ex żona twojego partnera ci w tym nie pomoże. A ty chyba oczekujesz, że ci zacznie ciepło mówić "jak miło widzieć", zapraszać na wspólną herbatkę i ploteczki, na których szepnie ci do ucha "ach, wiesz, rozgrzeszam cię i daję błogosławieństwo, cieszę się że się pojawiłaś w moim życiu, mąż szczęśliwszy, ja szczęśliwsza a dziecko to aż kwitnie z radości.. "
      Zdecydowałaś związać się z żonatym (i to żonatym zdradzającym żonę z dzieckiem) - to jest zwyczajna twoja decyzja a nie "ach, los tak chciał i się stało..." - więc wypij swój udział do końca. A czy go udźwigniesz?.... a któż to wie? Będzie "co los zechce.." czyż nie?wink

      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 00:44
        możliwe że bije ode mnie naiwnością, ale nie aż taką...i czy zabrzmiało to jakbym się użalała że nie udźwignę? Dźwignęłam już nie jedno...Zgadza się - moja decyzja, moje wyrzuty - i nie szukam tu jakiegokolwiek usprawiedliwienia! I żadna z Was nie powie mi że wie NA PEWNO - że nigdy nie stanie po drugiej stronie dramatu.
        • 0.nick Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 08:54
          A jesteś pewna, że jej powiedział? A może jeszcze do niej jeżdzi i zwodzi głupimi tekstami "może jeszcze wrócę, bo nikogo nie mam tylko muszę się nad tym wszystkim zastanowić..." jeśli nie jesteś pewna na 10000% to się może z nią skontaktuj, bo może to tylko jedno wielkie kłamstwo. Nie słuchaj tego co on MÓWI tylko popatrz co ROBI. Czy bierze udział w życiu dziecka czy tylko je "odwiedza"?
          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 09:42
            0.nick napisała:

            > A jesteś pewna, że jej powiedział? A może jeszcze do niej jeżdzi i zwodzi głupi
            > mi tekstami "może jeszcze wrócę, bo nikogo nie mam tylko muszę się nad tym wszy
            > stkim zastanowić..." jeśli nie jesteś pewna na 10000% to się może z nią skontak
            > tuj, bo może to tylko jedno wielkie kłamstwo. Nie słuchaj tego co on MÓWI tylko
            > popatrz co ROBI. Czy bierze udział w życiu dziecka czy tylko je "odwiedza"?

            To było pytanie do mnie bo już się pogubiłam?
            Jeśli do mnie - to tak - powiedział - rok temu - mieszkamy razem od dłuższego czasu.
            Jeśli chodzi o dziecko - to tak - bierze bardzo aktywny udział na tyle ile pozwala mu praca- płaci też regularnie ponad swoje możliwości finasnowe.
            • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 09:39
              - płaci też regularnie ponad swoje możliwości finasnowe.
              znaczy co, dofinansowanie stosujesz?
              • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 14:08
                nie, nie dopłacam, ale generalnie wiem, że mu ciężko jest ale priorytetem jest zawsze kasa na dziecko...
    • red-dry Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 11:34
      Z nową partnerką exa kontakt mam zerowy. I wcale nie tęsknię za innym rozwiązaniem.
      Mąż zostawił mnie i córkę z kredytem, mieszkaniem do generalnego remontu, z dobytkiem naszego życia w kilkudziesięciu kartonach. Odciął się od dawnego życia, od całej rodziny - w tym od swoich rodziców. Wsadził głowę w piasek i udaje, że nas nie ma. Przypuszczam, że ona ma w tym swój niemały udział.
      Od początku wiedziała że jest żonaty, że ma dziecko. Nie przeszkadzało jej to. Nie miało też znaczenia, że była wtedy w związku z jakimś chłopakiem. Nie wiem, co mój mąż opowiadał jej o naszym małżeństwie, ale nie wydaje mi się żeby te opowieści starała się porównać z rzeczywistością. Nie, nie byliśmy idealni, jak większość ludzi. Mam tego świadomość. Ale ucieczka w inne ramiona jest chyba najgorszym rozwiązaniem na kłopoty w małżeństwie . Nie wiem, może "takie czasy" , może "wszyscy tak robią". Może. Ale ja nie jestem "wszyscy". Mogę płynąć pod prąd, jeśli wierzę, że warto. O nasze małżeństwo gotowa byłam walczyć z całym światem, robiłam wszystko co mogłam, oczywiście tak jak potrafiłam. Miałam niezłą siłę napędową. Naprawdę go kochałam.
      Jak się później okazało - żyłam w nieświadomości grubo ponad rok. Po odkryciu prawdy i jego wyprowadzce mój świat się zawalił. Mój i dziecka, które skutki tego "zrządzenia losu" leczy do dziś. Ojcu to nie przeszkadza, nie kontaktuje się z córką wcale. Teraz ważna jest nowa panienka i dobra zabawa. Stara rodzina najwyraźniej słabo się wpisuje w taki schemat.
      Ja nadal liżę rany. Nie wiem, czy byłabym tutaj, gdyby nie moi przyjaciele, którzy codziennie mobilizowali mnie do życia. Nadal korzystam z ich wsparcia , wciąż zdarzają mi się dni, kiedy nie chcę już nic.
      Doczekałam się przeprosin. Doczekałam słów, że nie ma w tym mojej winy, że byłam wspaniałą żoną. I wiesz co ? Wcale nie jest mi od tego lżej.
      Oddałabym wszystko co mam, żeby to się nigdy nie wydarzyło. Żebyśmy byli rodziną. Ktoś kto tego nie doświadczył, nie zrozumie. Myślę że ona nie wie, jaki to ból. I prawdopodobnie wcale jej to nie obchodzi.
      Reasumując: Nie. Przyjaźń między nami nie jest możliwa. I naprawdę nie chcę, żeby ta kobieta uczestniczyła w wychowywaniu mojej córki.
      • ruda_445 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 12:35
        "red-dry napisała
        Przypuszczam, że ona ma w tym swój niemały udział.
        > Od początku wiedziała że jest żonaty, że ma dziecko. Nie przeszkadzało jej to.
        > Nie miało też znaczenia, że była wtedy w związku z jakimś chłopakiem. Nie wiem,
        > co mój mąż opowiadał jej o naszym małżeństwie, ale nie wydaje mi się żeby te o
        > powieści starała się porównać z rzeczywistością. "
        Nie doświadczyłam zdrady, ale za Boga pojąć nie mogę dlaczego? Jak można o całokształt obwiniać Oną, zasłonę milczenia spuszczając na Onego. Wiem temat "przepisany" wielokrotnie, ale .....
        Ta łobca...niczego mi nie obiecywała, to nie Ona zapewniała.... na zawsze, w zdrowiu i chorobie, nie z Nią poczęłam dziecko. A że wykorzystała okazję. Jakby Ony nie był zainteresowany mogłaby.... co najwyżej, powzdychać do Niego. Amen
        • red-dry Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 12:47
          ruda_445 napisała:

          > Nie doświadczyłam zdrady, ale za Boga pojąć nie mogę dlaczego? Jak można o cał
          > okształt obwiniać Oną, zasłonę milczenia spuszczając na Onego. Wiem temat "prze
          > pisany" wielokrotnie, ale .....
          > Ta łobca...niczego mi nie obiecywała, to nie Ona zapewniała.... na zawsze, w zd
          > rowiu i chorobie, nie z Nią poczęłam dziecko. A że wykorzystała okazję. Jakby O
          > ny nie był zainteresowany mogłaby.... co najwyżej, powzdychać do Niego. Amen

          Nie jest to wątek o tym, czy możliwa jest przyjaźń z eksami, tylko z ich partnerką/partnerem. Stąd kontekst. Nigdzie nie pisałam, że obwiniam ją o całokształt. Jednak udawanie że nic złego się nie stało, a next jest uroczym niewinnym dziewczęciem, które nieświadome niczego "się zakochało" nie jest w mojej sytuacji możliwe. Dlatego o żadnej przyjaźni nie może być mowy.
      • zjm1111 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 20:44
        > Oddałabym wszystko co mam, żeby to się nigdy nie wydarzyło. Żebyśmy byli rodzin
        > ą. Ktoś kto tego nie doświadczył, nie zrozumie. Myślę że ona nie wie, jaki to b
        > ól. I prawdopodobnie wcale jej to nie obchodzi.

        Skąd ja to wszystko znam....
        • ciociacesia ach to najbardziej bolało 12.08.11, 20:35
          ze moge sobie oczy wypłakac i nikogo to nie obchodzi - a najmniej jego. mysle ze ja to nawet bardziej obeszlo niz jego, bo w koncu sie wycofala a on zaraz znalazl nowa pocieszycielke
    • ruda_445 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 12:11
      "Jeśli macie wspólne dzieci...jak wiele czasu potrzebujecie, aby pozwolić nowej partnerce na kontakt z waszym wspólnym dzieckiem...czy w ogóle pozwalacie?"
      Mamy, Córa jest 17letnia, i nieskromnie obwieszczę...... dobrze gułę wychowałamsmile Jest bardzo miła dla nowej dziewczyny Taty.
      ...........
      "A może ktoś z Was ma dobry kontakt z nową partnerką/partnerem współmałżonka...czy da się zbudować taką relację, czy to raczej rzadkość....."
      Nie ma watpliwości, to trudne, ale nie awykonalne. Ja tam z Nową kontaków nie mam, ale nie mam też z tym żadnych problemów. Natomiast Ona jakby sie mnie obawiała, a czort wie why. Moze jeszcze nie wie, że ja mam ....anielski charaktersmile
      • zuzanna47 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 16:34
        Piszesz, że sama byłaś w długoletnim związku i pojawiła się inna kobieta, ale Wiesz wydaje mi się , że jest subtelna różnica między związkiem bez zobowiązań względem rodziny a rozbijaniem czyjegoś związku małżeńskiego, gdzie jest już dziecko i nie ma orzeczonego rozwodu. Nie znam Ciebie, nie znam również mężczyzny z którym się związałaś, a który miał bądź jeszcze ma żonę. Jedno jest pewne, jest to nic innego jak włażenie z buciorami w czyjeś życie rodzinne i nie dania szansy małżonkom, którzy są w tzw. kryzysie, poukładania sobie spraw czy chcą być razem czy tez ich drogi się rozeszły. I jeszcze Twoje życzenia względem byłej żony, że życzysz jej najlepiej ... zostawiam to bez komentarza. A pomyślałaś o dziecku ? Jaką krzywdę robisz dziecku, oni tez musieli się kiedyś bardzo kochać. Życie bywa przewrotne, może jakaś Twoja next Tobie również będzie życzyć wszystkiego najlepszego, jak rozwali Tobie życie. Czego Tobie nie życzę.
        • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 16:58
          Tak, spodziewałam się takiej wypowiedzi...Nie wiem czy jest różnica między sformalizowanym a nie sformalizowanym związkiem...zobowiązania są i w jednym i w drugim, a poza tym miłość, plany, wspólny stół i krzesła itp...

          Czy wlazłam na siłę z butami? Nie. Nie używałam siły, nie motałam, nie zdobywałam za wszelką cenę...wprost przeciwnie. Czy nie dawałam im szansy żeby się pogodzili - może cię zdziwię - ale wielokrotnie zadawałam pytanie - Czy aby na pewno nie chcesz wrócić? Czy jesteś pewien w 100%....itp...za każdym razem słyszałam NIE.

          Masz rację -życie bywa przewrotne i jak pisałam na początku - nie czuję jakiejś chorej satysfakcji, wygranej. Oczywiście że i mnie może spotkać to samo, myslisz że się z tym nie liczę? Ale mnie żadna Next życia nie rozwali - ewentualnie zrobi to mój partner lub ja sama...

          tak na marginesie, moja przyjaciółka została porzucona przez męża w 4 miesiącu ciąży... był dramat, nowa pani, za chwilę jej ciąża, rozwód itp... Morze łez - a finał następujący - w chwili choroby dziecka, moja przyjaciółka o dziwo zyskała wielką pomoc od nowej pani - nie zastanawiała się, po prostu ją przyjęła podczas gdy ojciec dziecka niespecjalnie miał na to czas i chęci...obie o dziwo połączyła przyjaźń. Obie miały pecha bo trafiły na dupka, dziecioroba, którego ojcostwo kończyło się w momencie zapłodnienia...i to je paradoksalnie połączyło. Nowa pani nie jest już z ex-męzem mojej przyjaciółki, ale obie nadal się przyjaźnią i wspierają...ale ta historia jest dziwna i rzadka - choć prawdziwa.
          • zuzanna47 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 17:14
            Wspólny stół, wspólne łoże to nie to samo gdy jest już na świecie dziecko. Piszesz, że pytałaś go czy jest pewien na 100 %, że chce odejść od żony ale zapytałaś wówczas gdy już rozwaliłaś związek? czy jak mąż innej kobiety był jeszcze w związku?
            • zuzanna47 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 17:17
              gdy był jeszcze w szczęśliwym związku małżeńskim.
              • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 17:56
                Po pierwsze gdy on jeszcze był oficjalnie w związku - JA nie planowałam się wiązać z nim, ani nawet spotykać... generalnie było mi wszystko jedno czy jest żonaty, czy nie...szczęśliwy czy nie...dla mnie na tamten moment był jedynie przygodą, którą mogłam w każdej chwili uciąć...nie zabiegałam o spotkania, nie dzwoniłam, nie pisałam rozpaczliwych sms-ów...nigdy nie usłyszał ode mnie 'odejdź od żony'...a gdy już to się stało i żona wiedziała o nas - przebaczyła mu, dała szansę na powrót - wtedy właśnie wielokrotnie pytałam, czy jest pewien, bo takiej szansy drugi raz mu nie da. Nie chciał. To była wyłącznie jego decyzja, choć pewnie większości z Was, wydaje się że zawsze jest tak samo - ta druga mota, wije się, manipuluje byle tylko wyrwać cudzego chłopa, by wejść z butami...Może po prostu łatwiej jest wierzyć w taki schemat wypadków i wieszać psy na tej drugiej "bo nie miała za grosz wstydu"! Akurat w przypadku żony mojego partnera było inaczej - doskonale wiedziała co było przyczyną takiego zwrotu wypadków, nawet nie walczyła i z tego co mi mówił - nie obwiniała mnie, nie wyklinała, nie wyzywała, zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie.

                Jeśli chodzi o temat dziecka, to może za jakiś czas napiszę coś więcej - bo na razie uodparniam się na to forum, na ew. ataki, w sumie dosyć stresujące jest dla mnie pisanie tutaj, w tej grupie osób. Może powiem jedno - mój partner jest teraz lepszym ojcem niż był gdy jeszcze mieszkał z żoną. I ona sama to potwierdziła.
                • kami_hope Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 21:25
                  Lalalab
                  Dlaczego podejmujesz rozmowę na forum, które jest dla Ciebie stresujące? Do tego ewidentnie wzbudzasz u innych negatywne emocje. Stresujesz siebie, stresujesz innych... Po piernika?!
                  Nie jesteś najwyraźniej gotowa aby zmierzyć się z prawda, z cierpieniem zdradzonych kobiet. Niezależnie od tego czy ktoś "wchodzi z butami" lub bez, manipuluje, oczarowuje lub „tylko” zaznacza swoją niewinną obecność, etc., to związek się rozpada, jest cierpienie, rozczarowanie, plany na przyszłość, jakiś kierunek życiowy, cele są zrujnowane - jest cierpienie! Ludzie różnie reagują, czasem bardzo gwałtownie, emocjonalnie, inny zaszywają się gdzieś w samotności, inni okazują "klasę", w rzeczywistości - cierpią. I mają pełne prawo do tego cierpienia. A i radzić sobie z nim na swój sposób, i tak długo jak im potrzeba - też.
                  Jak możesz udzielać rad pokiereszowanym uczuciowo ludziom, będąc samą po stronie, która w mniejszym czy większym stopniu przyczyniła się do czyjegoś bólu. To nietaktowne zachowanie, albo i bezczelne wręcz.
                  Daj dziewczynom spokój i nie wzburzaj zlej krwi.
          • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 17:17
            No i Ty też masz szansę stworzyć jeszcze udany głęboki związek z żoną Twego wybranka. Bo w życiu rzeczywiście wszystko może się zdarzyć. Ja jestem za.
    • gazeta_mi_placi Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 16:44
      Tak to jest jak się zachciewa cudzego miodu, wstydu nie macie...
      • altz Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 17:28
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Tak to jest jak się zachciewa cudzego miodu, wstydu nie macie...
        Kiedyś za kradzież miodu się wieszało.
        Nie uniknie się przeznaczenia...
    • laura_fairlie Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 18:00
      Cóż, mam wrażenie, że usiłujesz pozbyć się wyrzutów sumienia. Z tym to każdy musi sobie poradzić sam.
      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 18:15
        gdybym ich nie miała byłabym chyba jakimś monstrum...dokladnie - nie oczekuję niczyjego rozgrzeszenia.
      • ca.melia Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 18:19
        ależ kochani to nie ona ma mieć wyrzuty sumienia.

        Tak sobie czytam, że małżonkowie mogli mieć czas na uładzenie się, pogodzenie, poukładanie..

        ciekawa jestem czemu te "wspaniałe związki", "świetne pary" itp. jakoś wcześniej nie dostrzegają narastających problemów, tylko w momencie kiedy jedna ze stron się zawija i odchodzi, to nagle powinni mieć czas na dogadanie się.

        wybaczcie ale o związek się dba zawsze (taka teoria) i czasem warto zapytać partnera/kę czy to, co w tym związku się dzieje na pewno mu się podoba. Bo często okazuje się, że ta "rewelacyjna para" to było wrażenie jednej ze stron, druga miała inny pogląd na to samo.

        Małżeństwo to nie kierat i jeżeli dwoje ludzi ma się w nim męczyć, w dodatku w imię chorej teorii "dla dobra dzieci", to lepiej żeby się rozstali i spokojnie poukładali swoje życie.

        Nie wiem za co Ona ma mieć te wyrzuty? Siłą go biedaka ciągnęła za włosy, a on zapierał się w futrynie i krzyczał "Nie, och nie, nie zabieraj mnie od mojej ukochanej żony"? Potem zapewne przywiązała go do kaloryfera i nakazała mu rzucić żonę i pokochać ją. Głodem go zmogła zapewne. On skatowany , związany w sądzie zapewne nie chciał się rozwodzić ale ONA go zmusiła.

        No dramat! Biedaczek!

        Niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Miłość nie jest rzeczą wieczną i niezmienną i jak się da ciała w związku, to trzeba się liczyć z tym , że którejś ze stron może minąć. On przestał kochać żonę. Smutne ale prawdziwe.

        Na szczęście facetów wolnych na świecie jeszcze trochę jest więc po rozwodzie też można ułożyć sobie życie. Może własnie warto skupić się na tym nowym, a nie zastanawiać się ile panienek obrócił Ex. albo czy właśnie planuje ślub z ukochaną.

        Chyba dopiero po zajęciu się sobą można z rozwodu wyjść cało i olać zycie byłych.
        • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:05
          Nie miałaby powodów do wyrzutów sumienia, gdyby nie weszła w romans z cudzym męzem. I tyle, proste jak drut.
          • ca.melia Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:09
            gdyby ON nie chciał, to by nic z tego nie było.

            ON CHCIAŁ i jak nie ta, to byłaby inna.
            • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:57
              Ale co to ma do rzeczy?
        • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:17
          Odpowiadasz na:
          ca.melia napisała:

          > ależ kochani to nie ona ma mieć wyrzuty sumienia.
          >
          > Tak sobie czytam, że małżonkowie mogli mieć czas na uładzenie się, pogodzeni
          > e, poukładanie..
          >
          > ciekawa jestem czemu te "wspaniałe związki", "świetne pary" itp. jakoś wcześnie
          > j nie dostrzegają narastających problemów, tylko w momencie kiedy jedna ze stro
          > n się zawija i odchodzi, to nagle powinni mieć czas na dogadanie się.
          >
          > wybaczcie ale o związek się dba zawsze (taka teoria) i czasem warto zapytać
          > partnera/kę czy to, co w tym związku się dzieje na pewno mu się podoba. Bo częs
          > to okazuje się, że ta "rewelacyjna para" to było wrażenie jednej ze stron, drug
          > a miała inny pogląd na to samo.
          >
          > Małżeństwo to nie kierat i jeżeli dwoje ludzi ma się w nim męczyć, w dodatk
          > u w imię chorej teorii "dla dobra dzieci", to lepiej żeby się rozstali i spokoj
          > nie poukładali swoje życie.
          >
          > Nie wiem za co Ona ma mieć te wyrzuty? Siłą go biedaka ciągnęła za włosy, a
          > on zapierał się w futrynie i krzyczał "Nie, och nie, nie zabieraj mnie od mojej
          > ukochanej żony"? Potem zapewne przywiązała go do kaloryfera i nakazała mu rzuc
          > ić żonę i pokochać ją. Głodem go zmogła zapewne. On skatowany , związany w sądz
          > ie zapewne nie chciał się rozwodzić ale ONA go zmusiła.
          >
          > No dramat! Biedaczek!
          >
          > Niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Miłość nie jest rzeczą wieczną i n
          > iezmienną i jak się da ciała w związku, to trzeba się liczyć z tym , że którejś
          > ze stron może minąć. On przestał kochać żonę. Smutne ale prawdziwe.
          >
          > Na szczęście facetów wolnych na świecie jeszcze trochę jest więc po rozwodzi
          > e też można ułożyć sobie życie. Może własnie warto skupić się na tym nowym, a n
          > ie zastanawiać się ile panienek obrócił Ex. albo czy właśnie planuje ślub z uko
          > chaną.
          >
          > Chyba dopiero po zajęciu się sobą można z rozwodu wyjść cało i olać zycie by
          > łych.

          Sorry, ale oprócz miłości jest jeszcze odpowiedzialnośći uczciwość, w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i w biedzie. Małżeństwo to zobowiązanie. To nie kontrakt na czas określony. Żona/mąż to nie konserwa, która ma termin przydatności do spożycia. Małżeństwo to nie gra w "wiewiórki z dziupli hop". Miłość to chemia, ta kończy się mniej wiecej po dwóch latach. Po tej chemii zostają dzieci, wspólne plany, wspólny dorobek, wspólne kredyty. To jakaś bzdura, że małżeństwo się rozwiązuje, bo tzw. miłość się skończyła. Miłośc to produkt krótkotrwały, zostaje przyjaźń, przywiązanie, wzajemny szacunek. To jakiś chory konsumpcjonizm jest. W takim razie bez sensu jest zawieranie małżeństw. Skoro nie wiążą się one z żadnym zobowiazaniem i odpowiedzialnością za partnera i dzieci, to może po prostu ich nie zawierać? Spotykać się na jakiś czas w celu odbycia seksu i prokreacji, a potem w inne ramionka? Będzie taniej i łatwiej. I bez dramatów. Trzeba tylko okreslić z góry, jaką ratę płaci się za posiadane dziecko. Albo lepiej dzieci oddac do wyspecjalizowanych placówek. Przynajmniej wszystkie będa miały równy start.
          • ca.melia Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:25
            zatem ludzie mają się zagryzać , awanturować,żyć nie mogąc na siebie patrzec, bo tak?

            Niestety jak widać, niektórzy nie wypracowali sobie tej przyjaźni, wsparcia, planów szacunku i dupa.

            nic nie zrobisz. Możesz jedynie schrzanić sobie życie.
            • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 19:49
              Pewnie tak, ale za łatwo sie teraz odchodzi, kiedyś porzucenie żony w ciąży było wstydliwe i amoralne. Teraz wszystko można. Wiadomo, ze jak zona jest w ciąży, to się nie stara o męża, tak jak dawniej, nie nosi seksownej bielizny i podwiązek. I taki zaniedbany mąż może się łatwo odkochaćwink
              • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:09
                heksa_2 napisała:

                > Pewnie tak, ale za łatwo sie teraz odchodzi, kiedyś porzucenie żony w ciąży był
                > o wstydliwe i amoralne. Teraz wszystko można.
                kiedyś po prostu ludzie się rzadziej rozwodzili (ciężko było dostać rozwód, zazwyczaj i tak musieli mieszkać w wspólnym mieszkaniu, poza tym "co ludzie powiedzą"), zdrad było wcale nie mniej, tylko się o tym nie mówiło na zewnątrz, choć generalnie zazwyczaj wiedziała i zdradzana osoba i duża część rodziny/znajomych/sąsiadów....
                >Wiadomo, ze jak zona jest w ciąży
                > , to się nie stara o męża, tak jak dawniej, nie nosi seksownej bielizny i podwi
                > ązek. > I taki zaniedbany mąż może się łatwo odkochaćwink
                to oznacza, że jest niedojrzałym bucem i lepiej niech odejdzie szybciej niż jak dziecko będzie dorosłe, a Pani dużo starsza...
            • adaria38 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 22:03
              ca.melia napisała:

              > zatem ludzie mają się zagryzać , awanturować,żyć nie mogąc na siebie patrzec, b
              > o tak?


              Gdy komuś jest naprawdę źle w małżeństwie - to się rozwodzi. Nikt mu nie każe tkwić w złym małżenstwie. Nie musi czekać aż się zjawi kochanka lub kochanek. Jeśli ktoś czeka na trzecią osobę - to widać mu w tym małżenstwie tak źle nie było, jakieś jego potrzeby zaspakajało.
          • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 09.08.11, 20:00
            Zgadzam się i dlatego niezmordowanie propaguje to:

            Najbardziej niezwykłym aspektem kultury Mosuo jest praktyka tzw. „przychodniego małżeństwa“ (chiń. 走婚 zou hun), który jest dominującym systemem małżeńskim wśród Mosuo żyjących w okolicach jeziora Lugu Hu a także w Syczuanie w okolicy Zuosuo i Yonging. Związek ten polega na tym, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta na stałe mieszkają w swoich domach rodzinnych, a mężczyzna zaakceptowany przez kobietę odwiedza ją po kolacji i zostaje u niej na noc, po czym wraca do swojego domu rano. Dzieci powstałe z takiego związku są dziećmi kobiety i są wychowywane przez jej rodzinę, a więc przez jej siostry, braci i innych mieszkańców domu, rozstanie się kochanków nie ma więc wpływu na ich sytuację. Para nie jest złączona żadnymi więzami ekonomicznymi. „Przychodnie małżeństwo” oparte jest wyłącznie na miłości i wzajemnej atrakcyjności[4].
            • nangaparbat3 Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 20:01
              Każda dziewczyna dorastając otrzymuje własny pokój z wyjściem bezpośrednio na zewnątrz.
              • heksa_2 Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 20:06
                Świetne. Przynajmniej jasno określone zasady.
                • nangaparbat3 Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 20:53
                  I popatrz jakie fajne: miłość przemija, a rodziny nic nie ruszy. Człowiek ma niewyobrażalnie większe poczucie bezpieczeństwa niż u nas.
                  • altz Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 21:04
                    nangaparbat3 napisała:

                    > I popatrz jakie fajne: miłość przemija, a rodziny nic nie ruszy.
                    Tak, bo rodzina to kobieta i jej dzieci!
                    • nangaparbat3 Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 21:10
                      I wujowie. Bardzo ważne osoby w życiu rodziny.
                    • nangaparbat3 Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 21:10
                      Altz - to jest właśnie MATRIARCHAT smile
                      • szizumami Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 22:15
                        z mocnymi wujaszkami--TO MAFIA
                        • nangaparbat3 Re: Jeszcze dopowiem: 09.08.11, 22:27
                          big_grin
          • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:18
            heksa, wszystko co piszesz to prawda i zgadzam się poza jednym: miłośc nie jest produktem krótkotrwałym. Po prostu bardzo niewielu z nas ma jakiekolwiek pojęcie czym jest miłość. Dobra miłość. Do siebie i partnera, dzieci.
            Dziękuję uprzejmie za związek oparty wyłacznie na tej "reszcie" którą opisałaś. Miłość, to własnie to, co pozwala być z kimś pomimo trudności. Cała resztę można sobie samemu zorganizować.
            Im jestem starsza, tym mniej radykkalne mam poglądy. Życie nie jest takie proste-zero jedynkowe. A czasem by się chciało.
            • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:34
              Odpowiadasz na:
              argentusa napisała:
              > heksa, wszystko co piszesz to prawda i zgadzam się poza jednym: miłośc nie jest
              > produktem krótkotrwałym

              Ależ zgadzam się z tobą, ale miłość pojmowana jako porywy serca, zauroczenie, motyle w brzuchu i bezustanny haj, to produkt krótkotrwały. A to własnie uczucie utożsamia się często z miłością. A to tylko pierwsza faza miłości. I po tej fazie wielu ludzi szuka nowych porywów serca i motyli w brzuchu, bo działanie endorfin na mózg utożsamia z miłością. I ci ludzie prawdopodobnie nie są zdolni do dojrzałej, odpowiedzialnej miłości.
        • laura_fairlie Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 10:07
          Ale chyba ma. I chce, żeby wszyscy ją lubili i uznali, że ona taka świetna babka jest, tylko ten związek jej misia z jego eks był taki do d... - z definicji z winy eksi, bo przecież miś jest całkiem w porządku. I właściwie eksia nie powinna mieć pretensji, a nawet przesłać podziękowania - moim zdaniem jeśli była żona jest wdzięczna za uwolnienie od eksa, to chyba nie ma się z czego cieszyć...
          A ja chciałam tylko uswiadomić, że włażenie w nierozwiedzione małżeństwo wiąże się poniekąd z ryzykiem, że ktoś nas nie będzie lubił i co gorsza, da temu publicznie wyraz.
          Ba, nawet wiązanie się z rozwiedzioną osobą wiąże się z ryzykiem, że jego czy jej dzieci w żaden sposób nas nie polubią, zaś jakiś członek rodziny uzna, że poprzednia małżonka była jednak fajniejsza.
          Cóż, raczej nie liczyłabym na to, że wszyscy nas będą lubili i kochali, zwłaszcza w sytuacji, kiedy można być uznanym za przyczynę rozpadu małżeństwa. Szczególnie, jeśli chcemy liczyć na miłość dzieci i eks żony...
          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 11:11
            no po prostu mnie rozgryzłaś...gratuluję umiejętności szybkiej analizy psychologicznej. Tak - wszyscy mają mnie kochać, lubić i podziwiać! Czy ja napisałam gdzieś że to była wina eks wyłącznie że ich małżeństwo się rozpadło?? Czy ja wychwalam pod niebiosa mojego faceta, że byl takim ideałem, a jego żona bee? Nie wiem jaki był dla niej, interesuje mnie wyłącznie to jaki jest dla mnie i jak układamy sobie teraz nasze życie...oczywiście - można mnie oceniać, jego dziecko może mnie nie lubić - na prawdę mam tego świadomość...założyłam ten wątek nie po to aby się rozgrzeszać i szukać poklasku i zrozumienia - bo na nic się tu tak naprawdę nie skarżę - chciałam poznać wasze doświadczenia...i sposób postrzegania next...czy jest to wyłącznie ZŁA BABA, DZIWKA CO MI MĘŻA ODBIŁA (bo przecież sam chłopina wolnej woli nie ma), LADACZNICA itp...czy czasem któraś z Was może na to wszystko spojrzeć z nieco innej perspektywy i realnie stwierdzić, jaki tak naprawdę jest jej udział w końcu danego małżeństwa...
            • adaria38 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:05
              Zdecyduj się o co ci chodzi. O to, jak cię postrzega exżona faceta, czy o to jak ona sama postrzega swoje małżenstwo. Bo to, że żona zdaje sobie sprawę z niedostatków jakie były w jej małżeństwie nie wyklucza wcale tego, że obecna kobieta męża jest dziwką która z premedytacją zakręciła się koło żonatego i dzieciatego i wykorzystała czyjś kryzys małżeński by zdobyć faceta dla siebie.
              Czepiasz się żony, że na pewno nie była święta w małżenstwie. Czepiasz się faceta, że przecież to on chciał być z tobą więc o co niby chodzi. Otóż chodzi o to, że świadomie i dobrowolnie TY związałaś się z żonatym i dzieciatym. I twój własny idealny obraz siebie jako tej dobrej, porządnej, dobrze innym życzącej - zaczął mieć rysy i wewnętrznie sama czujesz że nie postąpiłaś przyzwoicie i oczekujesz kary (co podkreślasz prowokacjami dużych liter) ale nie chcesz przyznać się do tego wprost, że żeby zdobyć faceta posuniesz się daleko, aby zaspokoić swoje potrzeby jesteś bezwzględna. Twoje wyobrazenie samej siebie i twoje czyny nie są spólne. Stąd dysonans i wątek. Dlatego usilnie w tym wątku szukasz winy w żonie i jej mężu omijając fakt że ty zadecydowałaś o swoim życiu, a nie jakiś los, nie karma, nie obecny partner naleganiem na związek : bo mogłaś powiedzieć "nie". A chciałaś być kochanką żonatego, nie zadowoliłaś się okazjonalnym seksem ale chciałaś tego faceta mieć dla siebie i znalazłaś metody by go do siebie zachęcić w związku z tym masz swój udział w rozbiciu cudzego małżeństwa. Taka jest cena wiązania się z żonatymi/mężatymi. Że ludzie będą na ciebie patrzec przez pryzmat twoich czynów a twoich wyobrażen o sobie i pobożnych życzeń. Co nie znaczy, że nie mają nic innego do roboty (także żona) tylko roztrząsać twoje życie erotyczne..
            • sonia_30 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:15
              Przebrnęłam przez wątek i niespecjalnie rozumiem dlaczegóż to męczy Cię uczucie że gdzieś ktoś Cię nienawidzi, czy też postrzega jako "ZŁA BABĘ, DZIWKĘ CO MĘŻA ODBIŁA (bo przecież
              sam chłopina wolnej woli nie ma), LADACZNICĘ, itp."... wszak ex Twojego partnera
              "doskonale wiedziała co było przyczyną takiego zwrotu wypadków, nawet nie walczyła i z tego co mi mówił - nie obwiniała mnie, nie wyklinała, nie wyzywała, zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie" na dodatek Twój partner "jest teraz lepszym ojcem niż był gdy jeszcze mieszkał z żoną. I ona sama to potwierdziła".

              Przeczytwaszy kilka Twoich postów doszłam do wniosku, że dla tego związku byłaś co najmniej dobrą wróżką ;-P
              • triss_merigold6 Proste 10.08.11, 12:23
                Bo panna ma dysonans poznawczy i pragnie go zredukować. Z jednej strony ma wizję siebie jako kobiety dobrej, empatycznej, wrażliwej i ogólnie przyzwoitej, a z drugiej rzeczywistość skrzeczy - związała się z żonatym gościem i miała swój udział w decyzji o rozwodzie, a osoby dobre, empatyczne etc. tak nie postępują.

                Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Zakochała się z żonatym i weszła z nim w układ? Trudno, trzeba brać na klatę konsekwencje, także te w postaci złej opinii czy potępienia społecznego.
                • spam_killer2 Re: Proste 10.08.11, 22:47
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To ja odeszłam.
                  > Eks mojego partnera nie lubi, ale powstrzymuje się od komentarzy. "Dzień dobry"
                  > sobie mówią.

                  ekhm, zdradzałaś eksa w trakcie małżeństwa z kochankiem, którego latami trzymałaś sobie na stand by'u

                  ciekawe jakbyś oceniła sytuację, w której to ex, będąc jeszcze z tobą w małżeństwie, kitwasiłby w swoim notesiku jakieś żeńskie "pogotowie emocjonalno-seksualne', a po urodzeniu przez ciebie dziecka jednostronnie uznał, że ignorujesz jego potrzeby, więc można "przełożyć priorytety"?

                  jesteś dość zarozumiała w ocenach, jak na osobę która samolubnie rozegrała sprawy kierując się wyłącznie egoistycznym dobrem samej siebie , a nie związku i dziecka

                  ja z taką historią bym się w podobnych wątkach nie wypowiadał, a już zwłaszcza nie oceniał forumowiczki lalalab , z którą jesteście po jednych pieniądzach

                  wiarygodną agencją ratingową to ty, sorry batory, ale nie jesteś

                  i wrzuć sobie może czasem ociupinkę pokory

                  kwejk.pl/obrazek/2530/kwejk.html
                  • noname2002 Re: Proste 12.08.11, 10:11
                    A czemu Triss się nie może wypowiadać w takich wątkach? Przecież się nie lansuje na nieskazitelną moralnie.
              • adaria38 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:26
                Może chodzi o to?

                "Jeśli do mnie - to tak - powiedział - rok temu - mieszkamy razem od dłuższego czasu.
                Jeśli chodzi o dziecko - to tak - bierze bardzo aktywny udział na tyle ile pozwala mu praca- płaci też regularnie ponad swoje możliwości finasnowe. "

                Pan po rozstaniu z żoną bardziej zaangażowany w starą rodzinę niż nową. Kochanka ciągle nie dopuszczona do poznania dzieci. Do tego zapowiada się wojna o ograniczenie finansów wykładanych przez pana na starą rodzinę.
                Generalnie... nie zawsze zdobycie faceta dla siebie na stałe to taki miód jak samo bycie kochanką dla przyjemności smile I dobrze się trzeba zastanowić czy się chce wygodę romansu zmieniać na szarą codzienność z kimś ze zobowiązaniami. wink
                • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 12:46
                  Odpowiadasz na:
                  adaria38 napisała:
                  I dobrze się trzeba zastanowić czy się chce wygodę romansu zmieniać na szarą codzienność z kimś ze zobowiązaniami.

                  I trzeba zawsze pamietać, że jak ktoś zdradził swoją kobietę i porzucił dziecko, to jego morale nie jest takie kryształowe. Łatwiej mu przyjdzie zrobić to po raz kolejny. Vide wątek tęsknoty i kilka innych.
                  • sonia_30 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:03
                    Eeee łatwiej czy też nie, nawet jeśli pan zaserwuje Lali powtórkę z rozrywki, na pewno nie będzie miała pretensji do next, wiedząc o tym jak sama źle się czuła z faktem, że gdzieś jest ktoś kto nienawidzi wink
                    • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:31
                      wink
                • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 14:20
                  nie zawsze zdobycie faceta dla siebie na stałe to taki miód jak
                  > samo bycie kochanką dla przyjemności smile I dobrze się trzeba zastanowić czy si
                  > ę chce wygodę romansu zmieniać na szarą codzienność z kimś ze zobowiązaniami.
                  > wink

                  Oj tak tak.
                  Mnie jeszcze rozbroiło wyznanie, że nie obchodzi Autorki wątku, jaki był dla żony, obchodzi, jaki jest dla niej.
            • laura_fairlie Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 11.08.11, 13:15
              To po cholerę zakładasz wątek w temacie "jak spostrzegacie wasze następczynie/następców"?
              Z tym, co każdy ma za uszami - musi sobie poradzić sam. Jeśli ktoś będzie chciał sobie przeanalizować swoje małżeństwo i swoje błędy, to to zrobi, nie martw się. Niekoniecznie przy tym rozpowiadając, jakim to był kretynem...

              Niemniej ja bym się martwiła, gdyby była żona dziękowała mi za to, że mogła pozbyć się pana męża z domu... wink
              To tak ze zdroworozsądkowego punktu widzenia.

              No, a jeśli pan jest rzeczywiście fajny, to pewnie że go żal i ma się pretensje - w tym do następczyni - że się go straciło. Co jednak nie wyklucza jakiś pretensji do siebie.

              Nie wi
              > em jaki był dla niej, interesuje mnie wyłącznie to jaki jest dla mnie
              ja bym się zainteresowała. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka.
              Opinie poprzednich użytkowników mogą być bezcenne...
            • homerowka Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 23:47
              moja droga,czesto zaden jest udzial kochanki w rozkladzie malzenstwa. Jakby kochal ,to by nie zdradzil . Ja przestalam kochac ex a i zdradzilam. Gdybym kochala-to nie. Ale nie rozwiodlam sie DLA kochanka. On nie mial z tym nic wspolnego.
    • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:21
      na Twoim miejscu zamiast zastanawiać się nad stosunkiem ex do ciebie, bardziej zastanawiałoby mnie co innego: skoro jesteście razem dłuższy czas i mieszkacie wspólnie to czemu nie znasz dziecka partnera? i co ma do tego zgoda byłej żony - jesli ojciec zabiera dziecko, spotyka się z nim to jaki wpływ ma matka na to z kim ten czas spędza (chyba, że wywalczy zakaz sądowy- w co wątpie).... 2 sprawa- piszesz, że partner bierze aktywny udział w zyciu dziecka. Na czym polega ten aktywny udział? Skoro mieszkacie razem, a dziecko Cię nie zna, to wnioskuję, że u taty nie nocuje i nie bywa...
      Gdyby partner traktował związek z Tobą powaznie i długodystansowo to po takim czasie na pewno dążyłby do poznania Ciebie z dzieckiem. Tak przynajmniej postępuje większość osób mających dziecko i nowego partnera (oczywiście jesli wiąże się z tą relacją jakieś poważne plany).
      • sonia_30 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:26
        Clou problemu
        • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 14:29
          Skoro clou to clousmile Przetrwałam w żałosnym związku ćwierćwiecze. Gdyby nie panie wspierające m w jego małżeńskiej niedoli, pewnie do dziś tworzylibyśmy małżeństwo. Nie pojmuję jednego - dlaczegóżbym to ja miała zostać porzuconą bądź łaskawie wybraną (no bo...) spośród osób o co najmniej dziwnej moralności. Jako człowiek nie mniejszej wartości niż upatrzona przez m panienka spakowałam d...ę w troki i zostałam późną rozwódką.
          Czasami przychodzi mi na myśl wstępniak Jarkoniego. W stwierdzeniu, że należy się rozwieść, gdy pada ostatni filar związku, tkwi ogromna prawda. Dla mnie wierność/solidarność/powinność była takim filarem. Gdy tego zabrakło, skończyło się wszystko.
          Może gdyby....toby....buhahaha....
      • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:30
        A może to jest ten Pan, o którym pisze harcerzyk12, który trzyma przybory do golenia w łazience swojej żony?wink
        • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 13:33
          heksa_2 napisała:

          > A może to jest ten Pan, o którym pisze harcerzyk12, który trzyma przybory do go
          > lenia w łazience swojej żony?wink
          aaaaaa, nie pomyślałam - to faktycznie aktywny udział wink
      • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 14:16
        malgolkab napisała:

        > Gdyby partner traktował związek z Tobą powaznie i długodystansowo to po takim c
        > zasie na pewno dążyłby do poznania Ciebie z dzieckiem. Tak przynajmniej postępu
        > je większość osób mających dziecko i nowego partnera (oczywiście jesli wiąże si
        > ę z tą relacją jakieś poważne plany).
        I bez dalekosiężnych planów jest rzeczą naturalną, że do mnie wpada facet, a do Młodego dziewczyna. Dziwne byłoby, gdybyśmy się na siebie w dowolnym ukladze boczyli.
      • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 14:26
        malgolkab napisała:

        > skoro jesteście razem dłuższy czas i mieszkacie
        > wspólnie to czemu nie znasz dziecka partnera? i co ma do tego zgoda byłej żony
        > - jesli ojciec zabiera dziecko, spotyka się z nim to jaki wpływ ma matka na to
        > z kim ten czas spędza
        Może poprosić, a ojciec może prośbę matki swego dziecka co do tego dziecka uszanować?
        Nie postuluję, ale jest taka hipotetyczna możliwość.


        > Gdyby partner traktował związek z Tobą powaznie i długodystansowo to po takim c
        > zasie na pewno dążyłby do poznania Ciebie z dzieckiem. Tak przynajmniej postępu
        > je większość osób mających dziecko i nowego partnera (oczywiście jesli wiąże si
        > ę z tą relacją jakieś poważne plany).

        Jasne, mój ex zerwał ze swoją pierwszą poważniejszą przyjaciółką zaraz po przedstawieniu jej corce.
        • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 14:49
          nangaparbat3 napisała:

          > malgolkab napisała:
          > i co ma do tego zgoda byłej
          > żony
          > > - jesli ojciec zabiera dziecko, spotyka się z nim to jaki wpływ ma matka
          > na to
          > > z kim ten czas spędza
          > Może poprosić, a ojciec może prośbę matki swego dziecka co do tego dziecka usza
          > nować?
          > Nie postuluję, ale jest taka hipotetyczna możliwość.
          hipotetyczna możliwość może i jest, ale jakoś w to nie wierzę... szczególnie, gdy ojciec dziecka od dłuższego czasu mieszka z nową partnerką (czyli matka równocześnie musiałaby poprosić, żeby dziecko nie nocowało u ojca, lub by partnerka ojca wyprowadzała się wtedy z domu, zabierając wszystkie swoje rzeczy, by nie pozostawiać śladu.... przyznasz, że to mało prawdopodobne)
          >
          > > Gdyby partner traktował związek z Tobą powaznie i długodystansowo to po t
          > akim c
          > > zasie na pewno dążyłby do poznania Ciebie z dzieckiem. >
          > Jasne, mój ex zerwał ze swoją pierwszą poważniejszą przyjaciółką zaraz po przed
          > stawieniu jej corce.
          i tak się może zdarzyć... dla mnie jednak rzeczą naturalną jest przedstawianie sobie osób mi bliskich
    • xciekawax Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 10.08.11, 20:20
      wspolczoc ci nie bede bo wiedzialas co robisz. Ja bym tego nie zrobila, ale coz.... ludzie sa rozni.

      Ja do dziewczyny ex nic nie mam, ale swoja opinie o kobietach spiacych z zonatymi mam. Nawet jezeli moj ex jej niezle nagadal o "zlej zonie", to jednak swoj rozum trzeba miec.

      Ogolnie ciesze sie z rozwodu. Jej wspolczuje, ale mysle ze jest bardziej przebiegla niz ja i sie soba zaopiekuje.

      Tobie zycze aby Twoj luby nie zakochal sie znowu za 10 lat w kims innym i zeby nie musial "pewnych decyzji podejmowac" z tym zwiazanych.
      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 11.08.11, 23:33
        może wszystkie macie rację, może tej racji nie ma nikt...ja powoli sobie już z tym wszystkim nie radzę...i nie wiem co będzie dalej. Chyba wymiękam...
        • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 10:34
          Nie wymiękaj, bo po co by to wszystko było? Niechże chociaż ktoś odniesie pożytkismile
          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 14:23
            smile)) walczę jak mogę żeby nie wymięknąć....bo masz rację: inaczej po co to wszystko?
            • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 15:08
              Myśl o sobie. Parszywie to brzmi, ale zawwiera się w tym sformułowaniu wielka prawda.
              Walczysz? O co? Za kogo? W czyjej sprawie?
              Mnie to źle wyglądasad
        • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 11:17
          Lalalab,
          a wiesz, czego od tego związku chcesz? i co dostajesz i co jest najważniejsze?
          Ja tam mało popularnie powiem: miłość jest ważniejsza niż przyjaźń i inne relacje. Ale czy to MIŁOŚĆ, a nie jakieś erzace - to już sama musisz sobie dopowiedzieć. No i druga strona musi mieć pewność, że to własnie miłość, nie wynik kryzysu w małżeńswie (swoją drogą, kryzys polegający na niemieszkaniu ze sobą dłuższy czas, np:ponad dwa lata - to już raczej nie jest tylko kryzys).
          • heksa_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 12:38
            Dwa lata to właśnie tyle, ile trwa zauroczenie/haj/chemia nowego związku. Wtedy mniej więcej włącza się racjonalne myślenie. Niektórzy żałują, niektórzy mają wyrzuty sumienia, niektórzy rozglądają się za nową zwierzyną. Oczywiście są tacy, którzy trafili w dziesiątkę i szczęśliwie buduja nowy związek z nowym partnerem.
            • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 14:11
              Niektórzy biorą odpowiedzialność za własne słowa i los zawierzająjących im ludzi.
              • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 14:20
                no mam nadzieję, że tak będzie i w naszym przypadku...bo ja też oddałam się tej niełatwej sytuacji w całości, biorąc na klatę wszystkie negatywne aspekty...bardzo się kochamy, to jest najważniejsze.
                • puzzle33 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 15:05
                  Lala, zastanawiałam się nad Twoją sytuacją emocjonalną. Dopisujesz się do spraw, będądących wyłącznie domeną Twojego m. Nic dobrego dla Ciebie z tego nie może wyniknąć. M, jako dorosły chłopczyk, powinienien uporządkować swoje kontakty z rodziną na każdej płaszczyźnnie. W każdym razie to nie Twój problem, czy m tęskni czy też nie, uporządkowawszy swoje sprawy rodzinne. Nie jesteś częścią przeszłości m. Co on z nią zrobi, to wyłącznie jego sprawa.
            • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 14:18
              tu nie jest problemem relacja między nami, dajemy sobie wszystko i jestesmy tak samo zakręceni na swoim punkcie jak na początku, ale problem wynika z tego, że mój partner bardzo tęskni za dzieckiem. Nie za żoną - uprzedzę Wasze domysły...ale za tym, że nie może widywać dziecka tak często jakby chciał. Problemem jest też odległość...kilkadziesiąt kilometrów...ma nieregularny tryb pracy, często wyjeżdża i czuje niedosyt kontaktów...i to się często odbija na jego samopoczuciu, a potem na moim i zaczyna wrzeć...ex póki co nie życzy sobie aby zabierał dziecko do nas, więc tym bardziej jest to skomplikowane...no ale zaraz usłyszę - wiedziałam co brałam, więc co narzekam... no własnie chcę ponarzekać, bo sobie nie radzę z tym. Nie utrudniam mu niczego - wręcz ułatwiam, akceptuję, podsuwam pomysły na spędzanie czasu, tylko gdzieś w tym wszystkim zagubiłam się ja sama...
              • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 16:10
                Lala, ale ktos wyżej napisal już. To NIE JEST Twoja sprawa. To jego uczucia, jego przeszłośc. Wydaje mi się, że Ty się boisz, że ta tęsknota za dzieckiem odbierze Wam radość ze związku. A moze by tak przeprowadzić się bliżej dzieci?
                Wiesz, coś w tym jest, wiedziałaś co brałaś. Ja też wink. Tylko, że ja nie mam problemu, że razem możemy być tylko topograficznie blisko jego potomstwa.
                Takie trudności, o których piszesz, to naprawdę nie jest jeszcze największa trudność. A jeśli twój partner przelewa swoje frustracje tesknoty do dzieci na Ciebie, to raczej niefajnie.
                A Ty nie potrafisz odciąć się od JEGO problemów?
                No i to: dajemy sobie wszystko... To co zostaje z Was jako jednostek?
                Powodzenia, nie łatwe te drugie miłośći, ale potrafią być fantastyczne i dobre. Wymagaja jednak sporo dojrzałości.
                ps.W to, że nie tęskni za żona akurat wierzę. Mój eks też nie tęskni i jest ok. Obecny mówi, że tęskni wyłacznie za mną i potomstwem. Ja też tęsknie za Obecnym (z tym, że nieprzesadnie i nie cały czas -nie mieszkamy razem). Za eksem nie tęsknię wcale.
                • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 16:35
                  > A Ty nie potrafisz odciąć się od JEGO problemów?
                  No trochę to trudne jak się z kimś mieszka i widzi tej jego smutek...zupełnie nie wiem jak się od tego odciąć.
                  A jeśli twój partner przelewa swoje frustracje tesknoty do dzieci na Cie
                  > bie, to raczej niefajnie.
                  To jest niefajne - a tak się dzieje właśnie. Nie da sobie pomóc, nie chce iść do psychologa...jest drażliwy, kłótliwy...boję się wlasnie ze to zabije nasz związek. Choć ciągle powtarzam sobie że damy radę, że to przejściowe, że poukłada się...

                  > No i to: dajemy sobie wszystko... To co zostaje z Was jako jednostek?

                  Z tym akurat nie mam problemu. To mi odpowiada. Poprzedni partner miał swoich znajomych, swoje sprawy, do ktorych mnie nie dopuszczał, a co za tym poszło, swój świat i swoje drugie życie, o którym nie wiedziałam...Wolę być blisko i czuć, że MY to MY, a nie Ja i On. Ale bez obaw - mamy swoje osobne hobby i zupełnie inne zajęcia codzienne smile

                  Powodzenia, nie łatwe te drugie miłośći, ale potrafią być fantastyczne i dobre.
                  > Wymagaja jednak sporo dojrzałości.

                  I cieprliwości. Z tym u mnie krucho. Dziękuję za dobre słowo. Jak na złość stłukłam dziś lusterko (!) mam nadzieję, że to nie zły omen...
                  • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 17:07
                    Lala, kurczę, tak mi jakoś po głowie chodzi. :
                    > To jest niefajne - a tak się dzieje właśnie. Nie da sobie pomóc, nie chce iść d
                    > o psychologa...jest drażliwy, kłótliwy...boję się wlasnie ze to zabije nasz zwi
                    > ązek.
                    Ale ty się zajmij SOBĄ i nie rozwiązuj jego problemó za niego. Bo to dopiero się nieźle kończy.
                    Wierzę, że Wam się uda. Dystans do siebie, wsparcie ale nie szukanie rozwiązań ZA KOGOŚ.
                    Wzmocnisz siebie to i związek się zmieni. A z tym bycie RAZEM aż do ....zlania się w jedno to ja jednak bym się bała. Aż do za przeproszeniem wyrzygania potrafi być. Przez jakiś czas. Potem ZAWSZE się ulewa.
                    Trzymam kciuki,
                    Ar.
                  • xciekawax Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 12.08.11, 21:13
                    a czy nie jest tak ze twoj luby teraz cie podswiadomie obwinia ze przez Ciebie stracil ten kontakt z dziecmi? Ze przez to ze sie pojawilas w jego zyciu - jego zycie uleglo zmianie, ze nie ma teraz tego cieplego gniazdka? i dlatego swoje nastroje zle na Ciebie wylewa? bo tak czy owak= w jego oczach mozesz byc winna temu wszystkiemu.

                    A Twoja postawa pewnie go jeszcze w tym wszystkim utwirdza. Pewnie na siebie tez jest zly.
                    • 0.jezynka93 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 17:43
                      Cóż, przykro mi to pisać, ale oboje macie chyba problem z udźwignięciem konsekwencji... Gdyby twój partner bardzo chciał przedstawić Ciebie dziecku, dążyłby do tego... Mój eks prawie postawił mnie pod ścianą, tak mu zależało na tym, by dzieci poznały next...
                      W każdym razie nie powinnaś rozwiązywać jego problemów... Kontakty z dzieckiem i doły, które ma w związku z tym, to jego problem i musi to sobie poukładać.... Myślę, że bardziej się boisz, co z tego poukładania wyniknie dla Ciebie.
                      A co do kontaktów z next - nie przewiduję... za bardzo kojarzy się z bólem, który towarzyszył odkryciu zdrady i temu, co nastąpiło potem. Zawsze będzie kojarzyła się z moim cierpieniem, choć nie wykluczam, że obiektywnie jest dobrym człowiekiem - w końcu jest dobra dla moich dzieci... Pozdrawiam.
                      • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 21:21
                        no chwilę mnie nie bylo, mialam chwile czasu na nowe przemyslenia...tak...ewidentnie moj M nie chce zebym poznala jego dziecko, mowi ze to wciaz za wczesnie...ze jego ex nie bedzie z tego powodu szczesliwa. Sprawa rozwodu tez jakos sie dziwnie zawiesila...on juz mial skladac pozew ale nie zrobil tego bo ona nie jest gotowa....wiec on to uszanuje. To jest normalne? Na dodatek powiedziala mu ze nadal go kocha i nie bedzie w stanie w sadzie powiedziec inaczej...juz nie wiem co myslec..moze juz jestem na wylocie w jego zyciu...wszystko sie zdarzyć może. Wczoraj zadzwonila z prosba o pomoc w sprawie tak błahej że naprawde....zaczynam myslec ze powoli przystepuje do wdrazania w zycie jakichs sztuczek. No bo jak inaczej to okreslic? czy kobieta zraniona, zdradzona, porzucona, ktorej ex zyje od dluugiego czasu z inna kobieta w nowym domu, zwraca sie po pomoc do niego bo tak? bo nie ma do kogo? ma... ja wiem, ze zabrzmi to tutaj obrazoburczo, ale jak dla mnie nie ma ona honoru. Ale coś za coś prawda?
                        • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 21:48
                          ja wiem, ze zabrzmi to tutaj obrazoburczo
                          > , ale jak dla mnie nie ma ona honoru. Ale coś za coś prawda?

                          Och och - Ty mogłaś nawiązać romans z jej jak najbardziej mężem, zamieszkać z nim, a ona nie ma honoru bo walczy o niego?
                          Jesli ona nie ma honoru - to czego Ty nie masz?
                          I niby co za co - bp tego nie rozumiem.
                          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:00
                            JA nikogo nie oszukiwałam, nie zdradzałam...byłam wolna i mogłam robić co chciałam...ON zdecydował, że tak a nie inaczej potoczy się jego życie...złamał dane słowo....JA mam się czuć winna? Bo pokochałam? Nie zmuszalam, nie ciągnełam za łeb na swoją stronę...


                            piszę o honorze bo ja sama, zdradzona i upokorzona przez mojego ex...w największym dole finansowym i życiowym nie zwrocilam sie po pomoc - a moglam - stac by go bylo zeby mi placic pensje dobra co miesiąc...ale nie....mam honor - mimo iz kochalam i chcialam walczyc...ale nie w taki sposob...

                            coś za coś... tak to jest że życie odpłaca...
                            • dydaki Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:06
                              Znaczy się konkretnie za co życie odpłaca? Bo nie widzę związku
                              Jak na razie dałaś się robić w trąbę exowi , teraz jesteś na przylepkę do żonatego faceta - pomyśl kobito o swoich życiowych wyborach bo aż strach pomyśleć jaki będzie twój trzeci związek.
                            • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:10
                              lalalab napisała:

                              > JA nikogo nie oszukiwałam, nie zdradzałam...byłam wolna i mogłam robić co chcia
                              > łam...ON zdecydował, że tak a nie inaczej potoczy się jego życie...złamał dane
                              > słowo....JA mam się czuć winna? Bo pokochałam? Nie zmuszalam, nie ciągnełam za
                              > łeb na swoją stronę...

                              Wdałaś się w romans z kimś, kto nie powinien był wdawać się w romans z Tobą. Mogę jak najbardziej zrozumieć, że ktoś to robi - ale nie mogę zaakceptować opowieści, że jest w tym układzie czysty jak łza.
                              >
                              > piszę o honorze bo ja sama, zdradzona i upokorzona przez mojego ex...w najwięks
                              > zym dole finansowym i życiowym nie zwrocilam sie po pomoc - a moglam - stac by
                              > go bylo zeby mi placic pensje dobra co miesiąc...ale nie....mam honor - mimo iz
                              > kochalam i chcialam walczyc...ale nie w taki sposob...

                              W miłości i na wojnie wszystkie sposoby są dozwolone - podobno.
                              Wciąż nie pojmuję, jaki sposób jest honorowy, a jaki nie, i co ta pani takiego zrobiła, że jej to honor odbiera.

                              > coś za coś... tak to jest że życie odpłaca...

                              No odpłaca.
                              • altz Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 15:17
                                > W miłości i na wojnie wszystkie sposoby są dozwolone - podobno.
                                > Wciąż nie pojmuję, jaki sposób jest honorowy, a jaki nie, i co ta pani takiego
                                > zrobiła, że jej to honor odbiera.
                                Jakie to małżeństwo po romansie? Jakie zaufanie?
                                Tylko po to, żeby pokazać, że "żona" wygrała?
                                Taka mała satysfakcja z wygranej bitwy.
                                Facetowi się dziwię, że się nie rozwiódł, nie ma honoru.
                                • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 15:46
                                  altz napisał:

                                  > Facetowi się dziwię, że się nie rozwiódł, nie ma honoru.
                                  bo przez jakiś czas pojedzie na 2 fronty i się ponamyślasmile
                                  a obie Panie będą widzieć winę w sobie nawzajem...
                                  • altz Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 15:58
                                    > bo przez jakiś czas pojedzie na 2 fronty i się ponamyślasmile
                                    Coś w tym chyba jest. Jaki miałby mieć interes w małżonce? Rozliczać się razem z podatków? big_grin Może się jednak boi nowego związku?
                                    • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:00
                                      altz, pomyśl - zona go zaczęła wkurzać, ale nie wie czy ta druga na dłuższą metę też go nie zacznie wkurzać (albo okaże się jeszcze gorsza...), a ktoś musi zadbać o niegosmile więc przy akceptacji obu pań ma żonę i kochankę - nie on jedyny...
                                    • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:24
                                      Altz, duzy chłopczyk jesteś - naprawdę nie widziałeś w życiu sytuacji, kiedy jedno z małżonków odchodzi, a potem wraca, bo z dystansu ożywa nagle to co było dobre i wiążące, a blaknie co złe i co dzieliło?
                                      A jak jeszcze okazuje się, że ta trawa sąsiada nie jest aż taka wspaniała, jak wyglądała przez płot?
                                      • altz Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 13:37
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > Altz, duzy chłopczyk jesteś - naprawdę nie widziałeś w życiu sytuacji, kiedy je
                                        > dno z małżonków odchodzi, a potem wraca, bo z dystansu ożywa nagle to co było d
                                        > obre i wiążące, a blaknie co złe i co dzieliło?
                                        Ja już jestem dość duży, żeby się zdecydować na kogoś na bardzo długi czas, jeśli już powiem "tak". Miałem podobną sytuację, gdy pani poszła w siną dal do innego, po jakimś czasie zaczęły się tęskne telefony i próby kontaktu z jej strony, ale ja się nie rozstaję po to, żeby się godzić i wracać. Zatrzaskuję drzwi, choćbym miał nogę między drzwiami i futryną, nie ma powrotu, jednej osobie można tylko raz zaufać. Dlatego nie rozumiem tego faceta, a jego "żony" w szczególności. Co innego pomoc w tragicznej sytuacji byłej sympatii czy kogokolwiek z kim byłem jakoś związany, tego nie wykluczam.
                                      • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 13:46
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > A jak jeszcze okazuje się, że ta trawa sąsiada nie jest aż taka wspaniała, jak
                                        > wyglądała przez płot?
                                        tak, a za rok czy dwa zapragnie sprawdzić trawę kolejnego sąsiada...
                                        dla mnie niezrozumiałe jest tłumaczenie tego sobie w ten sposób (wrócił do mnie, bo jednak jestem lepsza), choć może niektórym tak jest łatwiej czy wygodniej
                                        • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 14:52
                                          Bardzo różnie bywa. Najgorsze co można robić to widzieć wszędzie ten sam sztywny schemat.
                                          • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 14:59
                                            mnie po prostu zamęczyłoby to, że wrócił, bo jednak tamta trawka nie była fajna...
                          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:03
                            Och och - Ty mogłaś nawiązać romans z jej jak najbardziej mężem...

                            mężem? na papierze chyba...skończcie już z tą nomenklaturą... z tymi świętościami z nazwy jedynie... można być z kimś na amen bez papierów...to niczego nie załatwia i nie gwarantuje...
                            • dydaki Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:09
                              ja rozumiem, że mężatki po latach małżenstwa bywają wściekłe i sfrustrowane - ale kochance to nie uchodzi!!! jeśli takimi przemowami częstujesz też na swojego współlokatora to nie dziwota że mu się ta stara niedobra żona zaczynanapowrót podobać..
                              • 0.jezynka93 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:48
                                lalalab, może i jego żona jest bez honoru, ale w takim razie ja też go nie miałam... Ale to jest tak, że gdy rozstanie spada na człowieka jak grom z jasnego nieba, to ciężko się odnaleźć... Zakładam - mierząc własną miarką - że większość kobiet, nawet jeśli ich małżeństwo nie było wzorowe, nie zakłada rozwodu, jest to ostateczność. I będzie próbowała naprawiać, i będzie miała nadzieję, że się uda. Bo przecież każda z nas wierzyła, że powodem związku jest miłość... Ja przynajmniej miałam tak, że chciałam wierzyć, że mój już eks się opamięta... Honor nie ma z tym nic wspólnego... budzi się po podjęciu kilku bezozocnych prób. Prośby o pomoc będą, bo on jest ojcem i mężem - dlaczego żona ma się ze wszystkim szarpać sama? to prosta logika... A może instynkt zachowawczy...
                                Nie chcę Ciebie oceniać, nie moja to rola. Wiem tylko, że nawiązywanie romansu z żonatym facetem jest ryzykowne, nawet jeśli traktuje się to tylko jako przygodę. Nigdy nie wiesz, jak to się skończy... Trzymaj się.
                            • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 22.08.11, 22:33
                              lalalab napisała:

                              > mężem? na papierze chyba...

                              ewidentnie moj M nie chce zebym poznala jego dziecko, mowi ze to wciaz za wczesnie...ze jego ex nie bedzie z tego powodu szczesliwa. Sprawa rozwodu tez jakos sie dziwnie zawiesila...on juz mial skladac pozew ale nie zrobil tego bo ona nie jest gotowa....wiec on to uszanuje.

                              Na papierze? To nie wygląda na wyłaćznie "na papierze".
                              Zresztą - gdyby nie mieli papieru, a żyli z sobą ileś tam lat, mieli dziecko - też należałoby pana obchodzić szerokim łukiem. Też dla własnego bezpieczeństwa.

                              Uwikłałaś się, jest cieżko, nawet Ci współczuję - tylko błagam, nie opowiadaj, że ta pani "nie ma honoru".
                              • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 10:25
                                może po prostu każdy ma inaczej...ja rozumiem prosby o pomoc zwiazane z wychowaniem dziecka...ale wszystkie inne...zwlaszcza ze jej proby naklonienia go do powrotu zawsze konczyly sie niepowodzeniem...ale ok, moze za surowo ja oceniam, mnie do opamietania sie wystarczyl jeden jasny komunikat ze moj ex ma kogos innego, kogo kocha - a mnie nie chce i nie kocha...i dla mnie to byl konkret dzieki ktoremu udalo mi sie zaczac na nowo ukladac swoje zycie bo bez tego konkretu zylabym zludzeniami wiele lat liczac ze przeciez sie opamieta bo przeciez mielismy plany...

                                owszem, uwiklalam sie....co z tego wyniknie dla nas wszystkich...nie wiem...licze ze jednak cos dobrego, tylko czasu i cierpliwosci potrzeba.
                                • lejla81 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 10:54
                                  Ale co to znaczy - pomoc tylko przy wychowywaniu dziecka. Jak na przykład często proszę eksa o pomoc przy samochodzie, to mam honor czy nie? W końcu dziecko też tym samochodem jeździ.
                                  Mój obecny dowozi czasem dzieci żonie na spotkanie do miasta oddalonego o ponad 100km, ma honor czy nie?
                                  Kiedy w grę wchodzą dzieci nic już nie jest czarno-białe.
                                  Próbujesz znaleźć coś negatywnego w tej kobiecie, bo jesteś zwyczajnie zazdrosna. Nie ma w tym nic dziwnego, ona jest Twoją naturalną rywalką.
                                  Stało się, jak się stało, teraz Twój facet powinien się jak najszybciej rozwieść.
                                • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 15:58
                                  lalalab napisała:
                                  ...ale ok, moze za surowo ja oceniam, m
                                  > nie do opamietania sie wystarczyl jeden jasny komunikat ze moj ex ma kogos inne
                                  > go, kogo kocha - a mnie nie chce i nie kocha...i dla mnie to byl konkret dzieki
                                  > ktoremu udalo mi sie zaczac na nowo ukladac swoje zycie bo bez tego konkretu z
                                  > ylabym zludzeniami wiele lat liczac ze przeciez sie opamieta bo przeciez mielis
                                  > my plany...
                                  >
                                  hm, a skąd ty wiesz, że on tak zonie powiedział? z tego co pamietam, spotykacie się około roku - to mało czasu na zamknięcie swoich spraw? przy tak długim rozpadzie pozycia składa pozew i rozwód tak czy tak dostanie (jesli żona by "utrudniała" to po prostu nie skończyłoby się na jednej rozprawie). Pomyśl logicznie.... nie rozwodzi się i nie poznał Cię prze tak długi czas z dzieckiem, bo tego nie chce (teksty, że teraz niby nie chce żonie przykrości sprawiać są żałosnesmile
                                  • altz Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 13:40
                                    > Pomyśl logicznie.... nie rozwodzi się i nie poznał Cię prze tak długi czas z dzieckiem, bo tego
                                    > nie chce (teksty, że teraz niby nie chce żonie przykrości sprawiać są żałosnesmile
                                    Coś w tym jest, facet nie jest uczciwy. Być może obawia się, że dziecko powiem mamie: "A kochanka naszego taty jest ładniejsza niż pana Mariana spod dwójki? Nie, mama?!"
                            • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 12:41
                              lalalab napisała:

                              > mężem? na papierze chyba...skończcie już z tą nomenklaturą... z tymi świętościa
                              > mi z nazwy jedynie... można być z kimś na amen bez papierów...to niczego nie za
                              > łatwia i nie gwarantuje...
                              tylko, że jak sama piszesz, on nic nie robi, żeby tym mężem "na papierze" przestać być... nie chce Cie poznać z dzieckiem, nie składa pozwu - nic Ci to nie mówi?
                        • tesknotazabija Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 11:00
                          lalalab napisała:

                          .. ja wiem, ze zabrzmi to tutaj obrazoburczo
                          > , ale jak dla mnie nie ma ona honoru. Ale coś za coś prawda?

                          No teraz to już nie wytrzymam. Ważne, że Ty masz honor, kręgosłup moralny i jesteś ok.
                          Zastanów się dziewczyno co Ty tu piszesz ...
                          • lalalab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 11:27
                            pisze co czuje...nie staram sie nikogo przekonac co do swojej doskonalnosci bo mam swoje na sumieniu, mowie o honorze w odniesieniu do konkretnych zachowan na dany moment...mozecie we mnie ciskac, bo jestem o tej drugiej stronie i co chwila ktos wyskakuje z komentarzem na temat mnie samej i mojej roli w tym wszystkim, ale ja pisze o konkretnych zachowaniach na daną chwile. i staram sie je zrozumiec...po to tu pisze...nie po to zeby doszukac sie tez w niej negatywnych cech - bo jest moja naturalna rywalka. Jest i zawsze bedzie bo łączy ich dziecko...dopóki nikogo nie pozna zawsze bedzie czula sie żona mojego faceta. Takie sa fakty.
                            • lejla81 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 12:10
                              Przeoczyłaś jeszcze jeden fakt: ona JEST żoną Twojego faceta.
                              A o co konkretnie go poprosiła? Tak z ciekawości pytam.
                            • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 15:13
                              > ..dopóki nikogo nie pozna zawsze bedzie czula sie żona mojego faceta. Takie sa
                              > fakty.

                              A to akurat są Twoje fantazje.
                            • tesknotazabija Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:10
                              Po pierwsze - to ta pani, którą nazywasz swoją rywalką jest nadal żoną Twojego kochanka. Warto o tym pamiętać. Jako wciąż żona i matka jego dziecka wydaje mi się, że ma prawo prosić o pomoc. Ja nie widzę w tym nic złego, Ty wydajesz się tym być oburzona.
                              Może mam mylne wrażenie, ale odczuwam w Twoich postach ogromny strach, że Twój kochanek wróci do swojej żony. I chyba tego boisz się najbardziej.
                              Co do dziecka ... To jest ICH dziecko, nie Twoje, więc się nie wtrącaj i nie mieszaj już w ich życiu więcej niż namieszałaś. Nie do końca wyczuwam dobre Twoje intencje. Tak bardzo chciałabyś poznać dziecko kochanka, czy tak bardzo chciałabyś mieć nad wszystkim kontrolę?
                              Może zabolą Cię moje słowa, ale wybacz, nie mam litości dla takich osób jak Ty. Piszesz, że w udany, dobry związek nie da się nawet szpilki wbić, a ja Ci powiem, że w każdym małżeństwie są trudniejsze chwile i najgorzej jest jak właśnie w takich chwilach znajdzie się gdzieś w pobliżu taka pocieszycielka jak Ty. Wtedy można rozwalić w mig wszystko to co zbudowało się do tej pory - bezpowrotnie.



                              • olgierdowy Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:30
                                masz mylne wrazenie...w wielu kwestiach ale to nie dziwne, nie znamy sie, oceniasz mnie przez pryzmat moich wynurzen, nie do konca szczegolowych...ale skoro juz ruszylas temat - wydaje ci sie ze ta trzecia pojawia sie jako pocieszycielka?? zawsze? ja akurat takiej roli nie pelnilam i zupelnie nie interesowalo mnie co dzieje sie w ich malzenstwie bo tez i na nic nie liczylam. Wielokrotnie chcialam to skonczyc... nie pozwolil mi na to. Zony zawsze winia te nastepne. Bo przeciez facet sila zostal przymuszony do tego, aby sie zakochac, odejsc itp...NIE. Nie bede roztrzasac sie nad kwestia winy...kazdy winny jest czemus innemu i nie ma nigdy tak ze jest u wszystkich tak samo. Ty jako zdradzona zona masz prawo widziec rzeczy po swojemu i nie mam zamiaru zmieniac twojego patrzenia na swiat, nie moja w tym rola...
                                nie, nie boje sie ze wroci. Bardziej boje sie tego ze ja po prostu nie wytrzymam i odejde. Nie - nie wtracam sie w wychowanie ich dziecka - gdzie ty to wogole wyczytalas????
                                chyba nie powinnysmy ze soba dyskutowac biorac pod uwage twoje i moje doswiadczenia

                                dla ciebie zawsze bede wredna suka rozbijajaca kochajace sie pary... bez uczuc, bez skrupułów...
                                • jagienka_2 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:51
                                  Lalalab, po prostu boli, gdy się czyta, że to brak honoru, jeśli jeszcze_żona poprosi jeszcze_męża o pomoc. Trudno, ot tak, wymazać z pamięci kilkanaście lat wspólnego życia. Może to był odruch? Wszak do tego faceta kiedyś dzwoniło się najczęściej i on przychodził zawsze na myśl, gdy się potrzebowało pomocy. Nie da się tak szybko usunąć z serca, z życia i pamięci kogoś, kogo się kochało i miało tak być zawsze. Spróbuj wykrzesać z siebie odrobinę taktu, empatii, wtedy uwierzę, że naprawdę jesteś miła...
                                • tesknotazabija Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:57
                                  Jako zdradzona żona winą za to co stało się z moim małżeństwem obwiniam przede wszystkim mojego męża - to tak ku wyjaśnieniu. Nie da się nikogo siłą zabrać i zmusić do zrobienia czegoś, to wiem. To on okazał się słaby, a kobieta którą spotkał to wykorzystała. Najczęściej właśnie tak to działa.
                                  Nie nazywam Cię suką, ale prawdą jest, że budujesz szczeście na cudzym nieszczęściu i to wierz, w głębi serca to czujesz. Sama piszesz, że wiesz co masz na sumieniu. Gdzieś wcześniej napisałaś, że nigdy nie chciałabyś, aby ktoś przez Ciebie płakał. To powiedz mi - myślałaś, że jak zwiążesz się z żonatym facetem to jego żona która nadal kocha męża, ma z nim dziecko, będzie wyła z radości? Czegoś tutaj nie rozumiem.
                                  Piszesz, że chciałabyś poznać jego dziecko. Pytam się po co? zastanawiałaś się, że może matka tego dziecka nie życzy sobie tego, a po tym co piszesz to również ojciec dziecka nie przejawia takiej chęci?
                                  Boisz się, że nie wytrzymasz tego co się dzieje i odejdziesz to ja Ci teraz tak szczerze powiem - to byłoby dla Ciebie najlepsze rozwiązanie, bo nawet nie wiesz w jakie bagno się pakujesz.





                                • errormix Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 16:59
                                  Zdaje się, że przez pomyłkę użyłaś nicka nie swojego jeszcze_męża. A swoją drogą on tu chyba niedawno pisał, że jego jeszcze_żona go kocha i nie chce mu dać rozwodu. Więc teoretycznie powinnaś mieć jasność w wielu sprawach.
                                  • nangaparbat3 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 17:58
                                    Przeczytałam wątek Olgierdowego i poza przesadną niechęcią do chodzenia po urzędach (którą z nim dzielę) nie widzę nic, czego Lala mogłaby się obawiać.
                                    Lala - więcej cierpliwości i spokoju, mniej kontroli. I będzie dobrze.
                                    Najlepiej zajmij się czymś niezwiązanym z Twoim partnerem i jego rodziną, a absorbujacym. To zawsze wychodzi na zdrowi (no, prawie zawsze - ale w tym wypadku powinno).
                                    • errormix Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 18:11
                                      Lala faktycznie nie ma się czego obawiać ze strony Olgierdowego, ale już on chyba powinien. Gdyby moja "dziewczyna" pisała o mnie na forum, że jestem kłótliwy, drażliwy, że zmieniam zdanie, że nie mogę się zdecydować, bo raz chcę, a raz nie, to nawet gdyby miała rację, strzeliłbym jej za to focha. Bo skoro już teraz dyskutują o swoich problemach bez swojego udziału, to co będzie później?

                                      Zakładam też, że skoro dochodzi do pomyłek przy logowaniu, to musieli korzystać z jednego kompa.

                                      Można więc pomyśleć sobie, że:
                                      a) ona pisze o nim, ale on o tym nie wie,
                                      b) ona pisze o nim, on to wie, ale ma to gdzieś
                                      c) ona piszę o nim, on to wie, ale oboje mają ubaw
                                      d) nie ma loli i nie ma olgierdowego, tylko troll
                                      e) lola zamilknie, ale za kilka dni odezwie się pod innym nickiem np. ololola

                                      Ale to wasze damskie sprawy i damski wątek. Miłej zabawy big_grin
                                      • adaria38 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 20:36
                                        Ten świat schodzi na psy. Nawet trolle nie umieją porządnie wątku prowadzić żeby wpadki nie popełnić uncertain
                        • malgolkab Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 12:39
                          lalalab napisała:

                          > no chwilę mnie nie bylo, mialam chwile czasu na nowe przemyslenia...tak...ewid
                          > entnie moj M nie chce zebym poznala jego dziecko, mowi ze to wciaz za wczesnie.

                          > ..ze jego ex nie bedzie z tego powodu szczesliwa. Sprawa rozwodu tez jakos sie
                          > dziwnie zawiesila...on juz mial skladac pozew ale nie zrobil tego bo ona nie je
                          > st gotowa....wiec on to uszanuje. To jest normalne?

                          nie jest to normalne... Z Obecnym zaczęłam się spotykać jeszcze przed rozwodem, nie mieszkałam już wtedy z exem od paru miesięcy, wiedziałam, że nie chcę z nim być i nigdy nie będę i guzik mnie obchodziło czy w tym momencie jemu się by to podobało i co o tym sądzi. Z resztą ex raczej myślał tak samo...
    • kategemi Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 13:45
      Kobieta mojego exa..........właściwie, to mi jej szkoda. Wiem jaki bedzie dla niej za parę lat ;-(
      Ale ...sama chciała !
      Do moich dzieci na razie podlizuje sie ile wlezie, ciekawe na ile starczy jej cierpliwości? Młoda jest, nie chcę pisać,że głupia....ale niedoswiadczona......
      Taka jakaś zabiedzona i zgaszona......szkoda mi jej
      Ale przyjaciółką dla niej nie będę . Nie dam rady !!!!
      • 0.jezynka93 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 18:26
        Nawet jeśli się szczęśliwie rozwiodą, to musisz się liczyć z telefonami od byłej żony i prośbami o pomoc. Ja jestem dwa lata po rozwodzie i wciąż mi się to zdarza - robię sama remonty, gipsuję, maluję, ale są takie rzeczy, których sama nie potrafię lub nie mam siły zrobić. Pomagają mi w tym przyjaciele i mogę na nich liczyć, ale gdy w grę wchodzi konieczność zrobienia czegoś w pokoju dzieci czy dla dzieci - bez pardonu proszę exa. Być może jego next zgrzyta zębami, ale wiesz co? mam to w pompie. Niech zgrzyta i niech mówi, że nie mam honoru. Wielokrotnie pokazałam samej sobie swój honor i samowystarczalność i nie obchodzi mnie jej opinia w tym względzie.
        Dodam, że na początku obwiniałam głównie ją - to taki schemat. Ale wystarczyły trzy dni bym zrozumiała, że to przede wszystkim mój mąż jest winny - miał żonę i dwójkę dzieci i nie powinien się pakować w romans. A jej i tak nie cierpię - ze względu na ścisk w żolądku, który czuję na jej widok. A widuję niestety dość często. Ten ścisk czuję też na widok eksa, ale to wyższa konieczność, hehe. I myślę, że musisz się pogodzić z myślą, że będziesz zawsze przyczyną złego samopoczucia pewnych osób - ale taka jest cena bycia osobą, dla której facet zostawia rodzinę.
        • 0.jezynka93 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 23.08.11, 18:29
          Kategemi, mam to samo smile cieszy myśl, że inne czują tak samo, bo już myślałam, że jakaś niewybaczająca jestem.... wink
        • argentusa Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 24.08.11, 12:52
          Też tak mam.
          Nie dalej jak w pn eksio spędził całkiem zarobiony nad MOIM kłopotem ze 2 godziny. Spędził tez sporo czasu z dziećmi, i wrócił do domu grubo po 21 I co? I nic. Tak samo przyjmuję, że Obecny tez nie zostawi potomstwa i ich mamy w potrzebie. Ludzkie to. Normalne dla mnie.
    • pisklatko12 Re: Kobiety/mężczyźni Waszych mężów i żon... 25.08.11, 14:23
      A moja odczucia wobec nowej pani ex to... Masa współczucia, że wybrała takiego dupka wink

      Chodź nie rozumiem dlaczego nie oddzywa się gdy razem z nim przyjeżdża po małą i nawet czesc nie powie - to nic mnie to nie obchodzi nie chcę się zastanawia nad tym czy to brak kultury czy strach czy może wpływ exa - ja jej bardzo współczuję i tyle wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka