zafia 13.08.11, 01:34 Jak znajdujecie w sobie siłę do życia? Do tego żeby wstac isc do pracy. Po prostu wyjśc z domu. Jestem dwa miesiące po rozstaniu... dlaczego nie można rozejśc się tak, żeby nie zniszczyc psychicznie drugiej osoby.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kajda28 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 06:20 Brałam siłę z dzieci, z ich śmiechu, i z tego że są - dużo się wtedy z nimi śmiałam, cieszyłam z ich postepów itp. Aby nie zwariować w tych strasznych chwilach pomogły mi famaceutyki - tabletki uspokajające (nawet relanium choć i ziołowe) i modlitwa - miała dwójkę dzieci więc nie mogłam sobie pozwolić na lamenty, płacze i wariowanie (a pamiętam że łatwo nie było). A trzecia rzecz to dbałam o siebie, kupowałam nie za tanie kosmetyki, perfumy - to też jakoś mnie trzymało na nogach. Zawsze ktoś cierpi bardziej, przeważnie to tylko jedna strona chce rozstania, dla drugiej jest to szok. Wszystko da się przetrzymać. Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
plujeczka Re: skąd brac siłę 13.08.11, 08:45 z czego czerpać siłę pytasz?- z dnia codziennego ,wierzący z modlitwy, zabawni z dowcipów,odwazi z głebi własnej psychiki.To nie prawda ,ze nie dasz rady, to nie prawda ,ze nie wstaniesz z łózka.Czyniąc tak pokazujesz włsną niemoc, słabość a moze o to chodzi drugij stronie ,zebyCi pokjazc ,ze bez niego jesteś NIKIM===a przecież dziewczyno tak nie jest.Nie od zawsze ten czlowiek był w twoim zyciu,wówecza umiałaś zyć inaczej, zabwaniej, ciekawie , myle się to mnie popraw? Przede wszystkim zacznj od spraw formalnych, jesli trzeba to idź do dovrego adwokta, jesli masz dzieci wystapo a alimenty na czas trwania procesu.Zadbaj o finanse twoje i dzieci poźniej przekonasz się ,że to nie takie proste,Jesli twój maz jest zakochany w "nowej"dobyczy wykorzystaj to i postaraj się zawrzec kompromis czy też ugodę dotyczaca spraw finansowych, mieszkania, póxniej jak "panienka " ( nowa) sie ogarnie to nie pozwoli mu na wiele ruchów , które teraz mozesz wykorzystać. Wyjdź z domu, masz być umalowana i zadbana żadnych dresów i powyciaganych dziurawych kapci, zabieraj dzieci jak najwiecej na powietrze, idź do najpiękniejszego parku w twojej okolicy,Popatrz na zieleń,obserwuj zwierzęta , przyglądaj się kwiatom==to świat , który czeka na tw ój usmiech i pokazuje Ci ,ze zycie trwa i jeszcze jedno żadnego oglądfania wspólnych zdjęć, pochlipywania i wspominek a także mysli typu............gdybym sie bardziej starała, gdybym lepiej mu gotowała ipt, to...............to nic by nie dało,facet mial plan na dalsze swoje zycie tylko miejsca w nim dlaCiebie niebyło.Ale to nie tragedia, za kilka miesięcy zaczniesz dziekowac Opatrzności ,ze pozbyłaś się zwykłego zapewne łajdaka. Odpowiedz Link
zafia Re: skąd brac siłę 13.08.11, 09:16 Dzięki za słowa otuchy. Właśnie sprawy finansowe doprowadzają mnie czasami do rozpaczy. Wzięliśmy wspólnie gigantyczny kredyt; mąż ma gdzieś jego spłatę. Pomimo tego że zawsze byłam osobą silną psychicznie (tak mi się wydawało)- ta sytuacja po prostu mnie przerosła. Dlatego tak trudno cieszyc sie; chociaż staram się bardzo dla dziecka. Liczę na to, że będzie tak jak piszesz. Że za kilka miesięcy powiem sobie, że dałam sobie radę. Całe szczęście przestałam oglądac wspólne zdjęcia. Chociaż gorsze jest to, że mam czułe zdjęcia męża z kochanką. Co innego wiedziec, że kogoś ma, a co innego zobaczyc na własne oczy. Odpowiedz Link
dziad47 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 09:39 Witaj facet ci mówi pozbierasz się, kredyty to wasza wspólna sprawa. Jak on ma samochód to mu komornik zabierze. Jak straci kase to go "panna" zostawi, proza życia trwa zawsze. A bądź nadaj sobą, ciesz sie dziećmi. Zacznij organizować swoje zycie, was juz nie ma. Jestes TY i twoje sprawy. Wyjez na urlop, bo musisz wypocząć nabrać dystansu do sprawy. Jak dowodzi lektura na tym forum, nie jestes pierwsza ani wielka szkoda ostatnią która da sobie radę i przetrwa piekło około rozwodowego konfliktu. Pozdrawiam Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 09:56 Chociaż gorsze jest to, że m > am czułe zdjęcia męża z kochanką. Co innego wiedziec, że kogoś ma, a co innego > zobaczyc na własne oczy. A skąd wzięłaś te zdjęcia? Proponuje rytualnie spalić, wyżyć się na nich, jakby to byli oni. Najlepiej w towarzystwie jakiejs akceptującej przyjaciółki. Nikogo nie skrzywdzisz, a trochę odetchniesz. Odpowiedz Link
plujeczka Re: skąd brac siłę 13.08.11, 18:11 posłuchaj kiedy ex maz postanowił bez sladu znikn ać ( na szczeście ) z naszego zycia pozostawił mnie i dziecko z 2 pozyczkami, kredytem.Było bardzo trudno bo dziecko zaczynało własnie edukace w nowej szkole i po dokonaniu opłat nie zostawało nam nic na zycie, byłam podobnie jak ty przerazona i zdruzgotana własnie stanem finansów.Nie mysl ,ze jak bykismy pełną rodzina to opływałam w dostatku ale jak to zwykle 2 pensje dawały przynajmniej złudzenie ,ze przetrwa się od 1-10 kazdego miesiaca, nic ponad to. Kilkanascie nocy spedziłam bezsennych zastanawiajac się za co kupic chleb i dziecku na jesień buty, wdrozyłam program oszczędnosciowy, pomogli przyjaciiela na poczatek ( dzisiaj te zobowiązania dawno spłciłam) Podejmnowalam się wszystkich prac jakie tylko były w zasiegu mojej reki.Nawet nie wiedxiałam jaki mam talent handlowy, jakos wszystko małymi kroczkami , opornie ale szło do przodu.Do tego doszly koszty adwokatów bo ex wynajał najlepszego wiec i mi przyszło sie zmierzyc z Temidą a ta bez adwokata jest straszna, człoiwiek w sądzie jest nikim, kompletnym zerem=oj moja sadowa historia nadaje się na film sensacyjny wiec nie chce "smierdzącego" tematu poruszać. Dasz radę, kredyt braliście na co? na dom? --to wystapisz o jego sprzedaż, spłacicie kredyt i może coś zostanie na otarcie łez. Zdjęcia meza z panienka zostaw i zabezpiecz jako dowod w sądzie, nie piszesz czy pracujesz? stac cię na detektywa? to ci pomoże wystapić z orzekaniem o jego winie i alimenty na siebie jesli nie pracujesz.Porpoś forumowiczów aby ci poradzili kogoś bardzio dobrego i sprawdzonego twojego miasta i działaj dziwczyno ,działaj-nie płacz nad rozlkanycm mlekiem panienka kiedy się zorientuje ,ze jej zdobycz nie jest taka bogata wnet może czmychnąć ale ty możesz juz nie chcieć wracac do poprzedniego zycia. Wiecej wiary i optymizmu, twoja historia popatrz taka sama jak tysiace na tym forum mozna rzecz kolejna do zbioru, poszukaj wątków o kredytach na domy nie tak dawno któraś z dziwczyn pisłała i były ciekawe rozwiązania i podpowiedzi, poczytaj i już bedziesz bogatsza w więdzę.Pozdrawiam Odpowiedz Link
noemi123 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 21:54 Zdjęcia męża z kochankà widziałam, baaardzo, mam nawet fotkę jak ona trzyma wacka mojego męża w swojej kurewskiej paszczy mam też emaile i inne tego typu śmsieci, ogrom wiedzy na jej temat, jej rodziny ròwnież. Przeżylam jà i jego innego kalibru dziwki. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Też przeżyjesz, nie zapomnisz ale za jakiś czas nie będzie bolało. Mnie nie boli, czasm mdli ale częściej jest mi ich żal, tak po prostu żal bo jak można było być takim idiotà? Odpowiedz Link
magdael Re: skąd brac siłę 13.08.11, 20:03 hej, ja wypłakałam wszystko co mogłam i wygadałam setki godzin z moimi nabliższymi - rodziną, przyjaciółmi, w dzień i w nocy- zawsze mogłam na nich liczyć. Moje dzieci - to dla nich musiałam trzymać się jako-tako, skupiać się na prostych czynnościach - posiłki, odrabianie lekcji, czytanie bajek, zwykłe rodzicielskie obowiązki, no i praca - chociaż szłam i siedziałam przed komputerem jak nieprzytomna, cyfry zlewały mi sie w jedno, wyglądałam jak zombi... ale kurcze dałam radę... i dziś tak sobie myślę, byłam na dnie, na samiuśkim dnie, moje poczucie wartości było poniżej zera, ale chyba nie jest tak łatwo "normalnego" człowieka złamać... i jak ktoś dosięgnął tego dna to nie pozostaje nic innego jak tylko z kopa pociągnąć i sru do góry ! zaczynam znowu w siebie wierzyć jezu jakie to dobre uczucie. Ostatnio jak rozmawiałam z moją przyjaciółką opowiedziałam jej tak: "byłam na morzu - były bardzo duże fale a ja trzepałam tymi łapkami i trzepałam, traciłam energię, byłam taka umęczona - a wystarczyło poddać się ruchom fal, uspokoić - położyć spokojnie i dryfować, bez nerwów, spokojnie - tak żeby to morze mnie niosło" - i wszystko się poukładało... i mam nadzieję, że na tych falach bezpiecznie dotrę do brzegu czego i Tobie życzę serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link
milajoo Re: skąd brac siłę 13.08.11, 21:24 Myślę, że jeśli ludzie rozstają się z poczuciem psychicznego zniszczenia to znaczy, że brak im było godności i dojrzałości (szczególnie w kwestii wzajemnej komunikacji). W Twoim przypadku - tak sądzę - (trudno mówić o uczuciach męża) to jemu zabrakło poszanowania godności dla Ciebie i dojrzałości. Jestem zdania, że można rozstawać się dobrze. Siła? Rzecz nabyta. Ćwicz. Powodzenia! Odpowiedz Link
biegaczka29 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 21:39 Życzę Ci dużo dużo siły i samych życzliwych ludzi wokół Ciebie. Sama też jestem w trudnej sytuacji, od kilku miesięcy zastanawiam się nad rozwodem. Niestety nie mam z kim o tym porozmawiać. Moje "przyjaciółki" widzą tylko czubek własnego nosa, z rodziną w ogóle nie chciałabym poruszać żadnych tematów związanych z moim życiem. Moja historia jest inna od tych , które przeczytałam na tym forum. Jestem od 10 lat w związku, a od 6 po ślubie. Wiem, że mąż mnie kocha, jest dobrym człowiekiem, ale od pewnego czasu nie potrafimy znaleźć wpólnego języka, a może ja nie potrafię (?). Jest b. "prostym" facetem, czasami mam wrażenie jakbym była z kilkuletnim chłopcem, któremu trzeba poświęcić bardzo dużo uwagi i cierpliwości. Przeraża mnie jego brak wyobraźni, który może kiedyś doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia. Dodam, że niestety jestem strasznym nerwusem, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, często ten związek dużo mnie kosztuje. Wiem, że wiele kobiet ma poważniejsze problemy w swoich małżeństwach, ale nie wyobrażam sobie, że kiedyś mielibyśmy mieć dzieci. Pobierając się byliśmy jeszcze dzieciakami, to była wielka miłość, ale we mnie coś pękło. Czy wystarczającym powodem do tego by trwać w małżeństwie jest to, że mąż nie pije, pracuje, kocha? nie wiem jak wygląda małżeństwo z kilkudziesięcioletnim stażem, sama pochodzę z rozbitej, bardzo patologicznej rodziny i może powinnam docenić zalety włanego związku, ale czy to nie skończy się depresją? Mąż jest też ostatnią osobą, którą chciałabym skrzywdzić, ale nie mam siły tego dłużej ciągnąć. Chce mi się płakać.. Odpowiedz Link
milajoo Re: skąd brac siłę 13.08.11, 21:51 biegaczka29 - wysłałam Ci prv, na gazetowego maila. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
biegaczka29 Re: skąd brac siłę 13.08.11, 22:07 dopiero przed chwilą założyłam gazetowego maila, jestem tutaj pierwszy raz jeśli możesz prześlij jeszcze raz Odpowiedz Link
zafia Re: skąd brac siłę 14.08.11, 13:51 Bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Niestety nie mam możliwości sprzedaży mieszkania. Przy obecnym kursie franka jak to oczywiście kredyt przekracza wartośc mieszkania. Fakt, w tych trudnych chwilach jest przy mnie rodzina i znajomi. Dla wszystkich jest to trudna sytuacja. Nie wiem jak sobie poradzę ze spłatą wszystkich zobowiązań kredytowych, ale głęboko wierzę (chcę wierzyc), że dam radę. I liczę na to że za jakiś czas będę mogła powiedziec, że wyszłam na prostą. Wiem tylko, że zrobię wszystko żeby moje dziecko było szczęśliwe. Obecnie nie radzi sobie z nową dla niego sytuacją - bez taty. Odpowiedz Link
wlewowprawo Re: skąd brac siłę 14.08.11, 17:11 czytam twój post i widzę że przydarzyło nam się to samo ja do dziś nie podjęłam żadnych kroków nie mam na to siły, albo odwagi trzymaj się głowa do góry! Odpowiedz Link
ankiepankie Re: skąd brac siłę 14.08.11, 17:59 potrzeba czasu, dwa miesiace to nieduzo. Mnie pomogly rozmowy z siostra, godzinami rozkladalam przed nia moj zwiazek i jego rozpad na czynniki pierwsze, wieszalam psy na bylym, ona cierpliwie sluchala i pozwalala mi sie wygadac. Kolezanki rozwodki i ich opowiesci: powtarzalnosc sytuacji, zachowan wszystkich tych exow, ich klamstw i odzywek nieraz rozsmieszyly mnie do lez. Psycholog, w moim wypadku kolezanka, nie byla to terapia, bo sie znamy, natomiast wyzalalam jej sie przez gadu gadu i ona dawala mi dobre rady, bezcenne niektore. Generalnie potrzebny jest czas i zyczliwi ludzie (czlowiek) wokol. Poczucie humoru tez bardzo pomaga, ale to albo sie ma albo nie. Na jednym facecie na szczescie swiat sie nie konczy, chocby nie wiem jak blisko sie z nim kiedys bylo. Odpowiedz Link
ms.proper Re: skąd brac siłę 22.08.11, 14:57 to ja chcialam rozwodu i to ja zabralam dzieci i odeszlam. powody były. a teraz jestem rozsypana w drobny mak. starszy syn mieszka sam od czterech lat, wlasnie mlodszy mi oświadczył, ze przenosi sie do ojca. widzę, ze z tego powodu jest bardzo szczęśliwy. wiem, ze to dobrze. ale cholera nie moge sobie z tym poradzic. Odpowiedz Link
zjm1111 Re: skąd brac siłę 14.08.11, 20:56 Rozwód za 9 dni, ale mieszkam sama z dziecmi od marca. Siły dodają mi dzieci, rodzina i przyjaciele. Staram się wynajdywać zajęcia, oby tylko nie myśleć. Sprzątam, czytam, ogladam tv, siedze na forach Nie jest łatwo, moj maz własnie jest z naszymi dziecmi i swoją przyjaciółką na wakacjach, a ja pisze odp na pozew rozwodowy. Często płaczę, ale staram się szyko doprowadzać do pionu - przeciez moj płacz niczego nie zmieni, nie chce mnie, nie kocha - muszę się z tym pogodzić - TAK SOBIE MÓW. Duzo w nas bólu, gniewu, pytań, ale juz niczego nie zmienimy, trzeba isc do przodu. Dla siebie, dla dzieci. Powodzonka! Odpowiedz Link
errormix Re: skąd brac siłę 14.08.11, 21:26 Każdy znajduje siły na swój własny sposób. Jedni rzucają się więc w wir życia, pracy, domu. Odsuwają od siebie czarne myśli na wszelkie możliwe sposoby. A wszystko to po to, by nie wspominać, nie cierpieć. By nie pamiętać. Inni poświęcają się tej cząstce rodziny, która im jeszcze została, a więc opiekują się dziećmi, zacieśniają ponownie więzy z rodzicami, najbliższymi. Odnawiają znajomości. Starają się szanować i doceniać każdą cząstkę "bliskości" z innymi - tymi którzy zostali. Jeszcze inni - na zasadzie zmęczenia materiału - rozpamiętują, płaczą, wspominają. Bo żal i rozpacz, wbrew temu co się powszechnie uważa, też ma własności "oczyszczające". Bo gdy już człowiek się napłacze, namyśli, nawspomina, przychodzi taki dzień, że jest się po prostu tym wszystkim zmęczonym. I wtedy dociera do nas, że czas zacząć nowe życie. Bez łez, bez oglądania fotografii, bez zastanawiania się co by było, gdym.... Bez względu jednak na to jaki sposób się wybiera, zawsze jest trudno. Bo musi być. Nie ma innego wyjścia. Bo koniec małżeństwa jest jak śmierć. A kto w takiej sytuacji nie płacze? A później się żyje. Bo trzeba żyć. Na początku żyje się dla dzieci, dla rodziny, dla tych wszystkich, którzy jeszcze nam zostali, których widok przypomina nam, że przy odrobinie silnej woli i dużym szczęściu my również kiedyś wyjdziemy na prostą. Bo skoro inni wychodzą, to dlaczego mnie ma się to nie udać? I jest różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Czasami sobie popłaczemy, czasami powspominamy, a czasami zwyczajnie upijemy, by choć na chwilę wyłączyć się, odpocząć. By choć przez jeden wieczór przypomnieć sobie jak to jest być szczęśliwym. A później zupełnie przypadkowo, niespodziewanie łapiemy się na tym, że już dwa dni nie myśleliśmy o dawnym życiu, że już tydzień, miesiąc nie płakaliśmy. Z czasem ten okres się wydłuża. Naszą głowę coraz częściej zaprzątają bieżące sprawy i problemy. A te przeszłe wydają się coraz bardziej odległe. Więc po co o nich myśleć? To co było powoli odchodzi w cień. Wraz z upływem dni, tygodni i miesięcy zaczynamy doceniać to czego wcześniej nie docenialiśmy, zaczynamy cieszyć małymi sukcesami, na które w małżeństwie nawet nie zwrócilibyśmy uwagi. Zaczynamy inaczej postrzegać świat. Już nie z pozycji "my", ale "ja". I wszystko zaczyna się od początku. Bo taka jest kolej rzeczy, Odpowiedz Link
heksa_2 Re: skąd brac siłę 14.08.11, 22:23 Jak zwykle pieknie napisane. SKąd się biorą tacy faceci? Odpowiedz Link
violja1 Re: skąd brac siłę 15.08.11, 00:31 Początki są trudne, czuje się jakby wpadło się do czarnej dziury i nigdy nie miało się z niej wyjść, ale to tylko złudzenie. Powoli, krok po kroku jak ten osioł w studni udeptuje się śmieci i szlam, którymi obrzucił nas ktoś komu się ufało i koto był nam najbliższy. Trzeba dać Czasowi czas .... i nie ma drogi na skróty, trzeba swoje odcierpieć. Ale można próbować to cierpienie złagodzić. Nie rozpamiętywać, unikać oglądania zdjęć i wspominania dobrych chwil, bo to jakby posypywanie otwartej rany solą. Ja miałam to szczęście, że przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, w którym on był tylko dwa tygodnie, więc nie wiązały się z nim wspomnienia. Ale spróbuj zmienić co możesz, przestawić meble, pomalować, cokolwiek. Pozbyć się jego rzeczy, ja wywaliłam wszystko jak leciało do piwnicy ( czego oczy nie widzą .. i dałam mu klucz z informacją, że czego nie zabierze w ciągu tygodnia wyląduje na śmietniku. Zmuszaj się do cieszenia się drobiazgami, naprawdę małymi rzeczami, że kwiatek kwitnie na balkonie, że dziecku przeczytałaś bajkę i mogliście się poprzytulać, że wypiłaś dobrą kawę, itd. Brzmi to infantylnie ale na początku takie maleńkie pozytywy pozwalają przetrwać. Jeśli to nie pomaga pomyśl, że są w życiu większe tragedie niż odejście nic niewartego egoistycznego kłamcy i zdradzacza. To pozwala złapać perspektywę, w moim przypadku choroby dziecka dały mi kopa i pozwoliła w miarę szybko złapać 'poziom', uświadomiły mi, że nie warto na gnoma tracić energii. Odpowiedz Link
xciekawax Re: skąd brac siłę 15.08.11, 17:38 Sile masz w sobie, tylko o tym jeszcze nie wiesz. Przez lata sama sobie zabralas ta sile i wlozylas ja w bliska Ci osobe, ale teraz tej osoby nie ma, ale ty jestes, i ta sile odnajdziesz, zreszta wyboru nie masz. Przeciez gdyby ex zginol w wypadku tez mialabys wszystko na glowie. Wiele tu jest bardzo silnych kobiet, o mnie tez tak mowiono, a my kiedys w to nie wierzylysmy. Z czasem, gdy zaczniesz sama podejmowac decyzjie, gdy zaczniesz sobie radzic - odkryjesz ta sile. jest takie powiedzenie ze nie rzucane jest nam wieksze cierpienie niz mozemy udzwignac. Niby smieszne, niesprawiedliwe i nieprawdziwe, ale cos w tym jest. A moze po prostu dzwigamy i radzimy sobie z tym z braku wyjscia - ale wiedz ze mozna. Pamietam jak tuz po roztaniu zgubilam sie a przez straszna pogode wszystkie srodki komunikacji miejskiej byly zatrzymane. Niewiedzialam nawet w ktora strone jest dom. Zawsze w tej sytuacji bym dzwonila do exa a wtedy sama musialam sobie poradzic. I poradzilam. Po godzinie, ze lzami w oczach, wykonczona po godzinnym "spacerze" w wielkim deszczu wrocilam do domu - ale wiesz co? usmiechnelam sie, bo sobie poradzilam sama - cos co bylo mi obce. Tzn nie bylo bo w tym zwiazku czesto czulam sie sama, osamotniona - ale jakos nigdy nie pozwolilam sobie uwierzyc ze dam sobie rade. Co do dlugow - tez zostalam z dlugami, ale sobie radze, zawsze jest wyjscie. Moj ex ze swoja panienka nie bedzie pewnie. ja go bym juz nigdy nie przyjela. zostal mi tylko uraz do siebie ze dalam sie tak zbic, tzn w czasie zwiazku wmowilam sobie ze on jest moim swiatem i bez niego sobie nie poradze. Poradzilam, a wszyscy inni mowia mi ze wrecz promienieje. Tak czy owak przeroslam swoje oczekiwania, co z pewnoscia i Tobie sie przydarzy. Odpowiedz Link
pandora81 Re: skąd brac siłę 18.08.11, 13:25 Musi minąć więcej czasu. Siłę masz w sobie, pootaczaj się teraz przyjaciółmi, zadbaj o siebie. Rób sobie przyjemności, mi to pomogło. Zostałam tak jak Ty z kredytem przekraczającym wartość mieszkania (ach te franki) z 4latkiem i niemowlakiem. Bez sił i pomysłu co zrobić, za to z depresją. Teraz (prawie półtora roku później) wszystko jest ok i jestem szczęśliwa. Doceniam plusy takiego życia i nie żałuję, że tak się ułożyło. Mów sobie, że to czasowe, jeszcze trochę i wszystko będzie dobrze Odpowiedz Link
zafia Re: skąd brac siłę 20.08.11, 22:00 Tylko jak mówic sobie że się ułoży jak wysokośc kredytu przekracza wartośc mieszkania, a do tego rata miesięczna przekracza moją pensję. To po prostu przerasta mnie. A tych chwil, że nie myślę o problemach jest tak mało. Są osoby, które taka sytuacja zmobilizuje do działania; a ja czuję że mam podcięte skrzydła.... Odpowiedz Link
jagienka_2 Re: skąd brac siłę 20.08.11, 22:15 Może to głupie, ale ja tańczę. Przy szczelnie zasłoniętych oknach, ze słuchawkami na uszach (wiem, niezdrowo), tak cicho, żeby nie zbudzić sąsiadów. Dwa lata temu, gdy mój mąż odszedł w siną dal, nie miałam czasu ani pieniędzy na terapię, więc zaczęłam tańczyć i tak mi zostało do dziś. Im więcej tańczę, tym mniej płaczę. Właściwie w ogóle już nie płaczę. Wiem, że problemy od tego nie znikną, ale odrastają skrzydła... Odpowiedz Link
mitcha Re: skąd brac siłę 20.08.11, 23:44 to trudne, ale jeszcze z 10 miesięcy i mam nadzieję poczujesz się lepiej. Siłę... bierz z ...SIEBIE, ona TAM JEST!!! Odpowiedz Link
zafia Re: skąd brac siłę 21.08.11, 00:59 Mitcha, wierz mi szukam siły w sobie. Ale im więcej czasu upłwa tym bardziej dochodzi do mnie jakie błędy popełniłam, kiedy zgodziłam się na propozycje męża (dlaczego wtedy nie porozmawiałam z prawnikiem!). Jaka byłam głupia i naiwna. Ale już dośc mojego narzekania. Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Dużo mi dały słowa otuchy. Dzięki Wam wiem, że za jakiś czas pojawi się uśmiech na mojej twarzy. Odpowiedz Link
red-dry Re: skąd brac siłę 21.08.11, 21:27 Ja też nie mam siły. Szukam jej uparcie każdego dnia. Mam córkę, którą bardzo kocham, staram się nie poddawać, głównie dla niej. Ale coraz częściej też dla siebie. tak jak Ty zostałam z kredytem ( i to nie jednym), bez pieniędzy i bez perspektyw na szybkie rozwiązania. I wtedy okazało się, że nie jestem samotną wyspą. Przyjaciele, rodzina [moja i mojego prawie-eks] - to oni pomagają mi wyjść z mniejszych i większych dołów, są przy mnie, czasem to wystarcza. Bardzo pomaga mi też to forum, świadomość istnienia wartościowych, ciepłych ludzi, którzy też to kiedyś przeszli. I wciąż żyją. Kilka osób z tego forum wspiera mnie do dziś, są mi bardzo bliskie, niektóre w szczególny sposób [jeśli czyta ten wątek, to pozdrawiam serdecznie ]. Dziś wciąż jestem samotna, mam masę długów.. czasem ciężko przetrwać, ale zyskałam pewność, że może być inaczej. I że warto zwlec się z łóżka nawet, gdy ciężko. Bo nigdy nie wiesz, co dobrego może przynieść nowy dzień. Trzymaj się. I czytaj forum. Odpowiedz Link
zafia Re: skąd brac siłę 21.08.11, 22:17 red-dry masz rację czytanie forum bardzo pomaga. Upłynęło trochę czasu zanim zdecydowałam się sama napisac. Dzięki forum wiem, że nie jestem sama. Że wiele osób przeżywa taką samą tragedię jak ja. Niestety na rodzinę męża nie mogę liczyc. Mają gdzieś to co się dzieje ze mną i dzieckiem. Mogę liczyc wyłącznie na moją rodzinę a oni czasami juz mają dosc mojego ciągłego rozbierania całej sytuacji na czynniki pierwsze. I zastanawiania się dlaczego? Jak podpisywałam umowę kredytową żartowałam że podpisujemy wyrok. Jak szybko się przekonałam, że miałam rację i nie można tak głupio żartowac Odpowiedz Link