kalpa
22.09.11, 22:09
Pisałam, że spotkałam miłego i eleganckiego pana, który nie miał na czole napisane: ALKOHOLIK. Jeśli pozwolicie wrócę do tematu, bo jak się okazuje wśród moich kolegów z pracy, i ich znajomych... jest wielu właśnie ... czystych, zadbanych i przemiłych... panów... sączących kulturalnie, o których nikt by złego słowa nie powiedział. Nigdy sie nie zastanawiałam czy popijają czy nie, bo mnie to nie dotyczyło, a pracy byli ok. Dopiero spotkanie tego miłego pana otworzyło mi oczy, że... popijających panów jest tylu i w zasadzie trudno sie zorientować, że mają "problem". Na portalu w rubryce "stosunek do alkoholu" najczęściej pisze "okazjonalnie". Ja pije też okazjonalnie i bardzo niewiele, wiec ... myślałam, że dla każdego to znaczy .... raz na jakiś czas.
A tu się okazuje, że ... okazja to nawet codziennie: jakieś piffko, albo... drink. I jak tu ocenić: czy zadbany, pachnący pan- jak mój niedoszły kolega- to juz alkoholik, który pewnego dnia przeistoczy sie w "pijaka" czy jeszcze nie i ja sie czepiam? Czy ktoś, kto zalicza 2-3 drinki w każda sobotę to juz sygnał ostrzegawczy czy to moja chora wyobraźnia? A szalonych abstynentów też poznałam i zwiałam szybciutko, bo ich trzeźwość wynikała z fanatyzmu religijnego.
Napiszcie proszę co o tym sadzicie.