Dodaj do ulubionych

"kochanie alkoholik to nie pijak przecież..."

22.09.11, 22:09
Pisałam, że spotkałam miłego i eleganckiego pana, który nie miał na czole napisane: ALKOHOLIK. Jeśli pozwolicie wrócę do tematu, bo jak się okazuje wśród moich kolegów z pracy, i ich znajomych... jest wielu właśnie ... czystych, zadbanych i przemiłych... panów... sączących kulturalnie, o których nikt by złego słowa nie powiedział. Nigdy sie nie zastanawiałam czy popijają czy nie, bo mnie to nie dotyczyło, a pracy byli ok. Dopiero spotkanie tego miłego pana otworzyło mi oczy, że... popijających panów jest tylu i w zasadzie trudno sie zorientować, że mają "problem". Na portalu w rubryce "stosunek do alkoholu" najczęściej pisze "okazjonalnie". Ja pije też okazjonalnie i bardzo niewiele, wiec ... myślałam, że dla każdego to znaczy .... raz na jakiś czas.
A tu się okazuje, że ... okazja to nawet codziennie: jakieś piffko, albo... drink. I jak tu ocenić: czy zadbany, pachnący pan- jak mój niedoszły kolega- to juz alkoholik, który pewnego dnia przeistoczy sie w "pijaka" czy jeszcze nie i ja sie czepiam? Czy ktoś, kto zalicza 2-3 drinki w każda sobotę to juz sygnał ostrzegawczy czy to moja chora wyobraźnia? A szalonych abstynentów też poznałam i zwiałam szybciutko, bo ich trzeźwość wynikała z fanatyzmu religijnego.
Napiszcie proszę co o tym sadzicie.
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 22.09.11, 22:24
      Kalpa, wszystko jest dla ludzi. Alkohol też. I wg mnie problemem nie jest częstotliwość picia tylko to, czy ktoś bez alkoholu potrafi żyć. I czy potrafi się bawić, relaksować w inny niż pijąc alkohol sposób.
      • zabelina Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 22.09.11, 22:26
        No patrz, nie można kliknąć "Lubię to"big_grin
    • zabelina Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 22.09.11, 22:24
      Kalpa,
      są osoby, które uważają, że picie co weekend to patologiawink Alkoholizm to nie nadużywanie alkoholu. Wiem, że trudno we wstępnej fazie znajomości stwierdzić, czy ktoś tylko nadużywa czy jest alkoholikiem. Wierz w swoje odczucia, jeśli Cię to martwi w przypadku jakiejś osoby to daj sobie z nim spokój.
      • altz Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 06:34
        Jeśli się jest u kogoś i ten ktoś ma alkohol nieotwierany przez dłuższy czas, alkohol nie znika, to jest to dobry znak. Najlepiej, gdy stoi zakurzona butelka czegoś lepszego, sprawdzamy zawartość, czy aby nie woda do podlewania kwiatków. wink
        Znam kobiety wypijające codziennie po 2 lampki wina, inaczej nie mogą zasnąć, to też jest alkoholizm, chociaż jeszcze nikt tak nigdy o nich nie powiedział.
        Czasami ktoś zupełnie nic nie pije i to też jest zły znak, może się boi, że "zaskoczy"?
    • heksa_2 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 22.09.11, 22:27
      Są różne postacie uzależnienia od alkoholu. Codzienne picie dwóch drinków lub 4 piw to też alkoholizm. Bez odpowiedniej dawki cżłowiek nie działa. Jedni wpadają w długie ciągi (miesiąc+), potem mają dłuższe przerwy, inni mają krótkie, kilkudniowe ciągi (np. trzydniówki), potem kilka dni przerwy i tak w kółko.
      Zgadzam się, że pijak to niekoniecznie alkoholik, choć różnica jest cieniutka.
      • armia55 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 13:50
        heksa_2 napisała:

        > Są różne postacie uzależnienia od alkoholu. Codzienne picie dwóch drinków lub 4
        > piw to też alkoholizm. Bez odpowiedniej dawki cżłowiek nie działa. Jedni wpada
        > ją w długie ciągi (miesiąc+), potem mają dłuższe przerwy, inni mają krótkie, ki
        > lkudniowe ciągi (np. trzydniówki), potem kilka dni przerwy i tak w kółko.
        > Zgadzam się, że pijak to niekoniecznie alkoholik, choć różnica jest cieniutka.

        To o czym piszesz to są różne style picie a nie róźne postacie uzależnienia od alkoholu smile. Informacyjnie smile
    • tricolour Codziennie to alkoholizm w czystej postaci... 23.09.11, 00:08
      ... bo takie częste picie oznacza, że bez alkoholu nie można wręcz żyć. To tak jakbyś codziennie jadła śledzie. Pierdolec, prawda?

      2-3 drinki w każdą sobotę, to sygnał ostrzegawczy, że sobota bez drinka z jakiegos powodu okaże się nie do przeżycia.
    • plujeczka Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 08:49
      napisze to co słyszalam od lekarza pracujacego z uzaleznionymi- wypijanie codziennie 1 piwka to alkoholizm.Musisz pamietac ,że wielu zwłaszcza facetów uważa ,że jedno pisko codziennie NIE uzaleznia wiec po prostu je wypijają.Niestety po jakimś czasie okazauje się ,że własnie są w szponach nalogu i to od dłuzszego czasu. Leczenie trudne ponieważ żaden alkoholiksie nie przyzna ,ze ma z tym problem. Zreszta trudno się wychodzi z alkoholizmu niewielu to się udaje.Znam kilka osób "wysoko postaeionych" , którzy sa alkoholikami i o których byś nie powiedziała ,że są uzaleznieni, jeżdża luksusowymi autami, maja piekne domy i pracują zawodowo ale niestety sa uzaleznieni.
      Jesli kogoś poznajesz to muszisz bardzo uwaznie się przygladac jak zachowuje się w sytucji kiedy pojawia sie alkohol, przypatrz się jego rodzienie zwłaszcza ojcu, bratu .Ma rację ALTZ patrz jak szybko znika alkohol z barku i czy zamiast wódki nie jest tam czasem wlana woda-u mnie w domu tak miedzy innymi było. Wbrew pozorom mozna poznac alkoholika tylko najczęścoe jesli człowiek pochodzi z normalnj rodziny gdzie nie było takich problemów to po prostu nie umie "odczytać" właściwie pewnych sygnałów.
      • rarely kompletna bzdura 24.09.11, 09:25
        Wbre
        > w pozorom mozna poznac alkoholika tylko najczęścoe jesli człowiek pochodzi z no
        > rmalnj rodziny gdzie nie było takich problemów to po prostu nie umie "odczytać"
        > właściwie pewnych sygnałów.

        własnie jak pochodzisz z normalnej rodziny to szybko łapiesz i czytasz niepokojace sygnały a jak jestes z dysfunkcyjnej to ladujsz sie w takie rzeczy
        • simimi Re: kompletna bzdura 08.10.11, 21:02
          Nieprawda, ktoś z normalnej rodziny nie ma pojęcia, jak potrafi alkoholik kombinować i jak chować alkohol, aby się napić i co ważniejsze, to ukryć. A kogoś, kto wynosi takie doświadczenia z domu, już nie tak łatwo oszukać.
          • noname2002 Re: kompletna bzdura 09.10.11, 09:13
            Ale ktoś z normalnej rodziny nawet jeśli się zwiąże z osobą uzależnioną, to raczej szybko taki związek zakończy a nie będzie kontrolował ilości wypijanego alkoholu, szukał schowków i kazał 'chuchać'.
            • simimi Re: kompletna bzdura 09.10.11, 10:57
              Że mój ex mąż jest alkoholikiem wydało się miesiąc po ślubie. Wcześniej się mocno kontrolował. Nasze małżeństwo trwało 7 miesięcy. Nie potrafiłam żyć z alkoholikiem.
    • triss_merigold6 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 09:38
      Przy odpowiedniej częstotliwości picia alkoholu przez dłuższy czas każdy się uzależni. Każdy. Nawet jeśli elegancko wypija lampkę wina nasennie czy piwo po pracy. Codziennie przez parę lat, a zabierz mu/jej tę możliwość na kilka dni (np. w szpitalu) to może się skończyć delirką.
      Nie bardzo rozumiem czym jesteś zdziwiona, w tym kraju jest dobrze ponad 2 miliony alkoholików i siłą rzeczy nie wszyscy leżą w rowie czy pod GS-em.
    • scindapsus Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 09:39
      Wiesz, ja uważam że jeśli ktoś czeka na sobotę jak na swięto bo się wtedy napije-to znaczy że ma problem.
    • katja75live Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 09:59
      Ja sobie niedawno uswiadomilam, ze moj ''jeszcze maz'' tez mial, ma problemy z alkoholem. Czym to sie obiawia?, nie tym, ze musi wypic jedno piwo na dzien, nawet nie tym, ze musi wypic w sobote, ale tak jak pisala molka, nie potrawi sie dobrze bawic bez alkoholu. I to nie to, ze sie urznie, ale dla niego to nieodlaczny element dobrej zabawy. Wtedy sie otwiera, jest mily, szczery, dobrze sie bawi. Wlasciwie nie potrawil byc dla mnie mily, wylewny, tak na codzien , bez powodu, zawsze tylko w momencie wyjscia do restauracji, knajpy etc.
    • obrazo-burca A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 11:15
      Nio, bo tu takie sterotypy padają, że 1 pifffffffko codziennie to już alkoholizm. Nio to Francuzy same alkoholiki. Codziennie lampka winka do obiadu, codziennie 1-2 lampki do kolacji.

      No to jakoś poproszę o wykładnię, bo nie obejmuję smile
      • puzzle33 Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 11:21
        Francuzy piją coś tak bezalkoholowego, że nawet to dzieciom serwują. Więcej w tym wody niż wina.
        • obrazo-burca Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 11:36
          Mylisz się. Francuzy piją wino. Kilkanaście voltów to ma. Niektórzy faktycznie mieszają pół na pół z wodą, ale po pierwsze niektórzy po drugie proste równanie:
          2 lampki wina wymieszane pól na pół z wodą dają co najmniej polskie 1 piffffffko, zatem podpadają pod tut. definicję alkoholizmu.
          • puzzle33 Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 11:38
            Hm, jakoś to nikomu nie przeszkadza.
          • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:00
            i francuzy i grecy i włosi i hiszpanie....same alkoholiki panie. I w Portugalii też ! Pamiętajta kobity.... żadnych facetów z południa Europy wink)))
            • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:04
              i piją bezalkoholowe wina te Francuzy?! ??? smile)))))))))))))) Się uśmiałam. W życiu na stole we Francji czy Hiszpanii czy we Włoszech, ani w Grecji (ci to jeszcze uzo walą) nie widziałam bezalkoholowego wina. I fakt....dają podrostkom czyli dzieciom. Patologia normalnie ! Wszystkich ich na odwyk wink
              • altz Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 13:31
                to.ja.kas napisała:

                > i piją bezalkoholowe wina te Francuzy?! ??? smile)))))))))))))) Się uśmiałam.
                Ważne jeszcze, jak się pije i pod co. Alkohol rozpuszcza tłuszcze i przez to wolniej się wchłania. Organizm ludzi radzi sobie z alkoholem, jednak rozkłada go powoli. Picie pod posiłek pomaga w radzeniu sobie z alkoholem, ale bardziej niszczy wątrobę.
                Warto też popatrzeć, jakie alkohole piją Francuzi? Większość jest niskoprocentowa (10,5%-12%), dlatego trzeba takie wino siarkować, żeby się nie popsuło. Nie przepadam za finami francuskimi, bo siary nie pijam. Chętnie bym za to spróbował takiego wina w winiarni, przed butelkowaniem.
                • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 13:34
                  A piwo to gatunek wysokoprocentowy, co? big_grin

                  Piwo przed butelkowaniem na miejscu kupić mozna...lubię. Butelkowane tez. tongue_out
                • obrazo-burca Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 13:51
                  > Ważne jeszcze, jak się pije i pod co. Alkohol rozpuszcza tłuszcze i przez to wo
                  > lniej się wchłania. Organizm ludzi radzi sobie z alkoholem, jednak rozkłada go
                  > powoli. Picie pod posiłek pomaga w radzeniu sobie z alkoholem, ale bardziej nis
                  > zczy wątrobę.

                  No to jeszcze gorsze alkoholiki, bo majom popsutom wontrobeł wink

                  > Warto też popatrzeć, jakie alkohole piją Francuzi? Większość jest niskoprocento
                  > wa (10,5%-12%),
                  równanie już przeprowadziłem, co najmniej 1 browar dziennie, zatem alkoholiki jak nic!

                  >dlatego trzeba takie wino siarkować, żeby się nie popsuło.

                  Ło jeszcze do tego siarkę spożywajom. Degeneraci, patologia, słów brak.
            • mola1971 Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:05
              Za to muzułmanie nie piją wcale. Nic ino brać big_grin
              • rybak Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:12
                Zawsze fascynowali mnie (od strony używanych przez nich konstrukcji intelektualnych) wszelkiej maści fundamentaliści. Od religijnych, przez obyczajowych, po antyalkoholowych. Cudny jest przykład USA. PRZED prohibicją średnie spozycie alkoholu na łba bylo tam o połowę bodajże mniejsze niż w ostatnim roku prohibicji... Podobnie jak poziom przestepczości... I innych takich drobnostek.
              • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:13
                Brrrać. wink))

                Nie piją??? big_grin big_grin big_grin Do zachodu słońca wink

                Mój ukochany tato (jako, ze on często w tamtych rejonach), i jako, ze wie iz ja wg definicji niektórych holik jestem, przywozi mi bym taniej ten niecny proceder uprawiała te "bezalkoholowe" hiszpańskie lub francuskie czy włoskie, co się w "karnistrach" kupuje (mmm, niektóre lepsze niż nasze drogie butelkowane wink ) . Ufff, czasem mimo, ze podobno to bez volumenów to jak sie przedawkuje może głowa boleć. wink))) Ubawiłam się.
            • malgolkab Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:21
              to.ja.kas napisała:

              > i francuzy i grecy i włosi i hiszpanie....same alkoholiki panie. I w Portugalii
              > też !
              dodam jeszcze kraje byłej Jugosławiiwink
              • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:24
                o tak, tak...zapomniałam o tych pijakach z byłej Jugosławii smile))
                • malgolkab Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:27
                  i to nie tylko wina łoją, ale tyż rakiję czy travaricęwink
                  • to.ja.kas Re: A Francuzy piją codziennie :P 23.09.11, 12:36
                    No ba ! Dlatego ja te nasze porządne kobiety polskie przestrzegam przed ta barbarzyńską, zachlaną dziczą z południa Europy. CODZIENNIE ! CODZIENNIE PANIE PIJĄ ! JAK JAKIEŚ OCHLAJTUSY !!!!wink)) Same alkoholiki.
                    A czesi? Ty wiesz ile oni piwa piją Małgo? Czech też się nie nadaje. Pijak od urodzenia !

                    Definicja, że pijący jedno piwo dziennie to holik mnie rozbawiła. A ja myślałam, że definicja. alkoholika jest bardziej rozbudowana wink))))
                    • to.ja.kas ale to przydatne jest ;-) 23.09.11, 12:38
                      nic nie pije - pewnie niepijący aa
                      pije codziennie lampkę - kulturalny aa
                      pije od czasu do czasu - okresowy aa

                      W pozwie rozwodowym zawsze można to podkreślić wink
      • zabelina Definicja (za Wikipedią) 23.09.11, 12:36
        Alkoholizm – zaburzenie polegająca na utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu.

        Do objawów należą:
        - silna natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy),
        - upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu),
        - picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania,
        - objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk),
        - zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu),
        - zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców,
        - postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań,
        - picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego.
        • to.ja.kas Re: Definicja (za Wikipedią) 23.09.11, 12:39
          Ty się nie usprawiedliwiaj Zabelina...pijesz? To jestes holik i nie sciemniaj ! wink
          Kto tu wierzy wikipedii? wink)))
        • zabelina Re: Definicja (za Wikipedią) 23.09.11, 12:41
          Mnie tam akurat ta śródziemnomorska kultura odpowiadasmile
      • tricolour Do Obrazoburcy... 23.09.11, 12:40
        ... wykładnia jest prosta.

        Voila: jeśli ktoś pije lampkę do obiadu uważając ja za niezbędną częśc posiłku, to ta lapmpka ma wymiar chleba do zupy lub używania sztućców zamiast rąk. Jesli zaś ktoś pije poza obiadem, to jaki wymiar ma takie wypicie choćby jednego piwa? Do czego może służyć takie regularne picie jeżeli z góry wiadomo, że nie do gaszenia pragnienia?

        Odpwiedź jest prosta: służy do spożycia alkoholu, który staje się atrakcyjny (a później niezbędny) ze względu na swoje działanie.
        • nowel1 Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 12:51
          Tri, naprawdę przesadzasz z tymi ocenami, nie mając po temu niezbędnego zakresu wiedzy.
          Poczytaj, dowiedz się czegoś więcej. Na początek wystarczy definicja przytoczona przez Zabelinę.
          Co do mnie, piję wino nie tylko do posiłku, bo lubię. Smakuje mi. Dostarcza mi ekscytujących wrażeń smakowych.
          A to, że przy okazji zmniejsza fobię społeczną, jak np. Prozak, to taki miły bonus jest smile
          • to.ja.kas Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 12:53
            też mi wino smakuje sad((( Tak po prostu. wink
          • tricolour To interesujące.... 23.09.11, 13:16
            ... że do zmniejszania fobii społeczych używasz alkoholu. Wynika bowiem z tego, że alkohol słuzy Ci do regulacji uczuć, a to powinno się umieć od czasu osiągnięcia dojrzałości, a nie wspomaganiem chemicznym.

            No tak logicznie wychodzi.
            • nowel1 Re: To interesujące.... 23.09.11, 13:27
              Jesteś bardzo przewidywalnysmile
              Nie napisałam, że używam wina W CELU zmniejszania tej fobii.
              Nie napisałam, że takową posiadam.

              Pisząc zastanawiałam się - czy Tri złapie się na to?

              Złapał się smile)))
              • to.ja.kas Re: To interesujące.... 23.09.11, 13:31
                nowel1 napisała:
                > Pisząc zastanawiałam się - czy Tri złapie się na to?
                >
                > Złapał się smile)))

                No to była prościzna tongue_out
              • tricolour Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 13:34
                ... zacytuję czego nie napisałaś: "Co do mnie, piję wino nie tylko do posiłku, bo lubię. Smakuje mi. Dostarcza mi ekscytujących wrażeń smakowych. A to, że przy okazji zmniejsza fobię społeczną, jak np. Prozak, to taki miły bonus jest".

                No, przy okazji.
                • mamameg Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 15:15
                  Zgadzam się z Tri.
                  • obrazo-burca Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 15:22
                    Ale w której jego wypowiedzi?
                    • mamameg Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 15:31
                      Z tą skierowaną do Ciebie.
                      • obrazo-burca Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 15:53
                        Rozumiem, że to:
                        >>Voila: jeśli ktoś pije lampkę do obiadu uważając ja za niezbędną częśc posiłku, to ta lapmpka >>ma wymiar chleba do zupy lub używania sztućców zamiast rąk. Jesli zaś ktoś pije poza >>obiadem, to jaki wymiar ma takie wypicie choćby jednego piwa? Do czego może służyć takie >>regularne picie jeżeli z góry wiadomo, że nie do gaszenia pragnienia?

                        >>Odpwiedź jest prosta: służy do spożycia alkoholu, który staje się atrakcyjny (a później >>niezbędny) ze względu na swoje działanie.

                        I tu będę b. zasadniczy od samego Tri. Alkohol to alkohol. I czy one jest spożywany przy okazji posiłku jako jego niezbędna część, czy też osobno, nie ma to znaczenia.
                        Zatem albo uznajemy Francuzów za alkoholików i Polaków spożywających 1 browara dziennie, albo nie uznajemy za alkoholików ani jednych ani drugich.
                        • mamameg Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 16:09
                          To chyba nie zależy od narodowości a od właściwości organizmu, jeden może długie lata pić nie uzależniając się, inny po kilku, kilkunastu razach się uzależni.
                          Osobom, wypowiadającym się radośnie w tym wątku ile to one nie piją nie będąc alkoholikami, proponuję zrezygnować na rok z alkoholu. W końcu nie są uzależnione, bez alkoholu będą się bawić równie dobrze tongue_out
                          • obrazo-burca Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 16:30
                            mamameg napisała:

                            > To chyba nie zależy od narodowości a od właściwości organizmu, jeden może długi
                            > e lata pić nie uzależniając się, inny po kilku, kilkunastu razach się uzależni.
                            Tylko, że Francuzy piją wszystkie i jakoś nie ma tam tylu alkoholików co w Polsce, w takim powszechnym mniemaniu.

                            • to.ja.kas Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 17:17
                              Mamameg ale mamy zrezygnować bo Ty tak chcesz? smile))

                              Mnie zastanawia jedno...do posiłku to znaczy musi byc w trakcie?
                              Ostatni łyk wraz z ostatnim kęsem? A jak pół godziny po to już w ramach nałogu? No bo do absurdu tok rozumowania Tri prowadzi właśnie takiego. Kiedy jest ok, bo do posiłku, a kiedy jest po posiłku i to już dla niecnych celów wink))
                              • mola1971 Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 17:24
                                Eee, czepiacie się tongue_out Logika Tri jest bardzo logiczna wink
                                Nie wiem czy pamiętacie, ale za komuny w restauracjach nie można było kupić samego alkoholu lecz tylko i wyłącznie "wraz z konsumpcją". W najgorszych latach dostępne były wyłącznie ogórki kiszone lub kaszanka ewentualnie czarny. Ale to tak na marginesie. Wracając do logiki Tri to zapewne pomysłodawca owej "konsumpcji" pewnie kierował się tym samym co Tri i stwierdził, że do posiłku to nie alkoholizm i w ten sposób uleczył naród z nałogu bo każdy kto w lokalu pił, pił do posiłku big_grin
                                • altz Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 17:37
                                  Picie bez zagrychy jest alkoholizmem, a z zagrychą już nie. smile
                              • mamameg Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 23.09.11, 20:21

                                > Mamameg ale mamy zrezygnować bo Ty tak chcesz? smile))
                                Niesamowicie zabawne, bo to wręcz sztandarowy tekst alkoholikabig_grin
                                Pijcie sobie ile chcecie, ale tak sami dla siebie spróbujcie-rok bez alkoholu.
                                • altz Re: Oczywiście, że nie napisałaś... 24.09.11, 06:43
                                  mamameg napisała:

                                  > > Mamameg ale mamy zrezygnować bo Ty tak chcesz? smile))
                                  > Niesamowicie zabawne, bo to wręcz sztandarowy tekst alkoholikabig_grin
                                  Ja też od razu tak pomyślałem. smile

                                  > Pijcie sobie ile chcecie, ale tak sami dla siebie spróbujcie-rok bez alkoholu.
                                  Wódkę weselną kończyłem po rozwodzie, stała przez lata, nie było chętnych na dokończenie, a ja się dobrze bawię bez alkoholu z fajnymi ludźmi i nie chcę do dobrej zabawy dokładać bólu głowy. wink
          • scindapsus Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:22
            Wiesz kiedy zaczyna się problem?
            Jak elegancka pani w garsonkach albo szarmancki pan w garnitzurze, nie jakieś żulstwo, trafiają do szpitala.
            I nagle okazuje się że ręcę się trzęsą a z głowy nie można wybić mysli o napiciu się.
            Nie pijam wina do posiłku.Jak było lato to piłam wino z wodą.
            Upały się skończyły i moje picie tez.Zrobiłam w ten sposob pól butelki .

            Mój ex mąż wychodził po jedno piwo a wracal z czteropakiem, tłumacząc mi że tak się opłaca bo taniej.Rano wszystkie 4 puszki znajdowałam puste w koszu

            No bardzo opłacalna inwestycja
            Jak alkohol się pojawił w domu to musiał być wypity do końca
            i nieważne czy to była moja beherowka na zimę, czy wieloletni koniak

            Osłabił mnie jak zrobił całe brandy w jeden wieczór.
            Na szczęscie to już nie jest mój problem.
            Aha
            cieszył się z brandy ze bedzie tak kulturalnie po jednym kieliszku pił...jaaaaasne

            teraz jest spokoj a beherowka sprzed dwóch lat jak stała, tak stoi.
            Na zimę
            Nie, nie widzęw alkoholu wroga.
            Sobie od czasu do czasu białego ruska robię.
            • nowel1 Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:30
              scindapsus napisała:

              > Wiesz kiedy zaczyna się problem?
              > Jak elegancka pani w garsonkach albo szarmancki pan w garnitzurze, nie jakieś ż
              > ulstwo, trafiają do szpitala.
              > I nagle okazuje się że ręcę się trzęsą a z głowy nie można wybić mysli o napici
              > u się.

              O nie, tak to on się nie zaczyna.
              To już jest dość zaawansowana faza.
              • scindapsus Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:48
                Tylko ze wczesniej nie ma się szansy przetestowac w jakiej fazie się jest, bo kazdego dnia jest mily sercu rytual napelniania kieliszka smile
            • simimi Re: Do Obrazoburcy... 08.10.11, 21:14
              Widzę, że mamy podobne doświadczenia z ex mężem alkoholikiem.
              Twojemny wystarczał jeden 4-pak, mój stopował po wypiciu 3 4-paków piwa. W domu oczywiście nie mogło być żadnego alkoholu, bo wszystki w tajemny sposób znikało, a butelka z wódką zmieniała się w butelkę z wodą i oczywiście "taką nam sprzedali". Nawet rum stojący od 5 lat, dodawany zimą po łyżeczce do herbaty, zniknął. Ufff, jak dobrze że to nie jest już problem mój i naszych dzieci.
        • to.ja.kas Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 12:53
          A jeśli ktoś siedzi na RICD ciungle, a to niezbędne nie jest (a może się stać....uzależnienie od neta straszna rzecz, nie w kij dmuchał tak se siedzieć i gadac w necie), robi to regularnie, poza chwilami gdy potrzebuje tylko jakąś informację niezbędną to co?
          Holik to czy nie?
          A może on bez tego foruma zyc nie umie? Pamiętajcie kobity, facet co ma komputer też niebezpieczny. Ile ja znam małżeństw co sie przez kompa rozpadły...ech wink
          • tiresias Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:03
            aż mi się pic zachciało, od tego wątku tutej.
            czekałem cały tydzień na ten piątek.
            marnie skończę.
            całuski
          • zabelina Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:05
            Mam znajomego, niepijącego alkoholika.
            Mówi, że na spotkaniach AA na każde 10 osób uzależnionych, siedem jest uzależnionych od netu.
            • to.ja.kas Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:07
              A fajki? A seks?
              Generalnie robienie cokolwiek ponad to co NIEZBĘDNE to już robienie dla przyjemności i można holikiem zostać.
              Albo maniakiem.
              Niektórzy na ten przykład mają taka manię, że we wszystkim widzą nałóg wink))
              • zabelina Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:11
                to.ja.kas napisała:

                > > Niektórzy na ten przykład mają taka manię, że we wszystkim widzą nałóg wink))

                Najczęściej Ci, którzy mają sami tendencje do nałogówsmile
                • nowel1 Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:16
                  zabelina napisała:

                  > to.ja.kas napisała:
                  >
                  > > > Niektórzy na ten przykład mają taka manię, że we wszystkim widzą na
                  > łóg wink))
                  >
                  > Najczęściej Ci, którzy mają sami tendencje do nałogówsmile
                  >






                  LUBIĘ TO
              • malgolkab Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:23
                to.ja.kas napisała:

                > A fajki? A seks?
                > Generalnie robienie cokolwiek ponad to co NIEZBĘDNE to już robienie dla przyjem
                > ności i można holikiem zostać.
                > Albo maniakiem.
                > Niektórzy na ten przykład mają taka manię, że we wszystkim widzą nałóg wink))
                Kasiu, nie pisz już nic, bo właśnie uświadamiam sobie, że jestem holikiem i maniakiem, mam narzeczonego holika i maniaka (który co gorsza zadzwonił przed chwilą jaki alkohol ma kupić na wieczór do oglądania tv), mój brat i bratowa, jak również przyjaciółka z mężem to holiki, holikiem jest nawet moja mama........uncertain i w tych patologicznych warunkach wychowuje się kilkoro dzieci
                • to.ja.kas Re: Do Obrazoburcy... 23.09.11, 13:28
                  Ja mam dzis goscia wyczekiwanego i już chłodze białe, wytrawne, izraelskie...i już sie nie moge gościa doczekać, zapewne dlatego, że pic będziemy wink))
                  A jutro z gościem ide na impreze do bałkańskiej knajpki gdzie pić kawy nie bedziemy. Straszne, nie?
                  Mój narzeczony zbiera takie reklamówki alkoholowe (mniejsze niż małpki). Ma tego kilkaset buteleczek wszelakich ! Ty wiesz Małgo ile to litrów? Jak mnie mój holizm przyciśnie to wypiję. A co! wink))

                  O mojej rodzinie to nawet nie wspomnę. A teściowa....dla nas nie ma już lekarstwa. No chyba, że do szpitala trafimy. Ale ja sie nie martwie, moja mama piguła bedzie mi cichaczem donosić wink)))))
            • rarely jak skrupulatnie policzył 24.09.11, 09:29
              zabelina napisała:

              > Mam znajomego, niepijącego alkoholika.
              > Mówi, że na spotkaniach AA na każde 10 osób uzależnionych, siedem jest uzależni
              > onych od netu.


          • tricolour Siedzenie na RICD to nic... 23.09.11, 13:13
            ... w porównaniu do zakładania prywatnych for, a te jeśli ciągną do zdechu, bo nudne, to latanie po innych w celu przeżycia niezapomnianych wrażeń.
            • to.ja.kas Tri.... 23.09.11, 13:20
              ja przepadłam z kretesem jako holik...
              Ale Ty jesteś jeszcze do odratowania. Serio.
              Pierwszy krok to przyznac się do swojego problemu.
              Podobno to najtrudniejsze. I dlatego niektórym jak się problem uświadamia robią się agresywni big_grin
              • tricolour To aluzja jest agresją... 23.09.11, 13:27
                ... (i to z definicji) aluzja i supozycja, a nie stwierdzernie faktu latania po forach czy posiadania własnego, które słabo idzie.
                • to.ja.kas Re: To aluzja jest agresją... 23.09.11, 13:29
                  Jeśli tak Tri...to przeproś Nowel tongue_out
                  • tricolour Za co mam przeprosić? 23.09.11, 13:38
                    Za to, że nowel pije także z tego powodu, że to zmniejsza fobię społeczną? A może za to, że "okłamała", bym się na coś złapał, bo wstyd z tą fobią wyszedł?

                    No wręcz nie mam za co przeprosić, bo jedno wyklucza drugie... a oba tego samego autora.
                    • to.ja.kas Re: Za co mam przeprosić? 23.09.11, 13:40
                      Wiedziałam, że za wysokie progi...tongue_out
                • obrazo-burca Re: To aluzja jest agresją... 23.09.11, 13:47
                  Tri Waszmośc Panie!

                  Odpowiedzże Waśc: a zaliż złosliwość agresją jest? A zaliż stwierdzenie faktu może agresją być?

                  Albowiem Tri napisał był.
                  >stwierdzernie faktu latania po
                  > forach czy posiadania własnego, które słabo idzie.
                  • tricolour A owszem, może być agresją... 23.09.11, 13:52
                    ... ale nie musi.

                    Tak samo jak zadawanie pytań sugerujących. Bo czym innym jest zapytanie czy zachowanie jest złośliwością (a więc sugerowanie odpowiedzi), a czym innym zapytanie czym w ogóle jest czyjeś jakieś zachowanie. Może złośliwością, a może suchym stwierdzeniem faktu.
                    • obrazo-burca Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 13:58
                      No ja wiedziałem Tri, że na Waścia liczyć można tongue_out
                      Tak mi to trochę przypomina rozmowę Pyzdry i Kwicoła, albo np. ciemnoskórego bohatera powieści Sienkiewicza smile
                      • mamameg Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 16:22
                        Cudne to Towarzystwo Wzajemnej Adoracji
                        • obrazo-burca Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 16:28
                          Towarzystwo Wzajemnej Adoracji czyli TWA?
                          Ja sobie wypraszam, to jest GTW: Grupa Trzymająca Władzę wink
                          • to.ja.kas Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 17:19
                            Bosze, jak niektorych kłuje to, że inni się lubią. Musi Wasze życie byc strasznie smutne skoro objawy sympatii wśród innych budzą w Was zazdrość i agresje wink

                            TWA, GTW...a może CBA? Hę?
                            • mola1971 Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 17:26
                              No akurat w tym wątku najbardziej adekwatny byłby Klub AA big_grin
                              • a.niech.to Re: A owszem, może być agresją... 24.09.11, 07:59
                                AEA
                                Anty Excesom Alkoholowym
                            • mamameg Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 18:01
                              Tak, takie smutne te życie na trzeźwo. Normalnie potnę się, bo nie jestem w klubie wzajemnej adoracji z To. Ja. Kas.
                              • obrazo-burca Re: A owszem, może być agresją... 23.09.11, 20:17
                                I tak Cię lubię smile
                              • a.niech.to Re: A owszem, może być agresją... 24.09.11, 08:00
                                Wciągnąć Cię gdzieś na członka?
                            • a.niech.to Re: A owszem, może być agresją... 24.09.11, 07:58
                              to.ja.kas napisała:

                              > TWA, GTW...a może CBA? Hę?
                              GC, Kochana, chociaż jakby mniej...smile
      • satoja Francuzi ... 08.10.11, 09:48
        wiadomosci.onet.pl/swiat/niepokojace-dane-dot-problemow-z-alkoholem,1,4874441,wiadomosc.html
        • z_mazur Re: Francuzi ... 08.10.11, 11:51
          No ale ten artykuł mówi dokładnie o tym problemie, który poruszało tu parę osób.

          Problemem nie jest sam alkohol, tylko sposób jego konsumpcji.

          W tym artykule jest napisane, że we Francji pojawia się problem alkoholu, bo zmienia się styl jego konsumpcji. Zamiast 1-2 lampek wina codziennie do obiadu, pojawia się weekendowe upijanie się do nieprzytomności. Czy nam to czegoś nie przypomina?
    • sinsi Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 23.09.11, 18:02
      "Pijak" to alkoholik z nizin społecznych w końcowej fazie,
      Jest wielu profesorów i prezesów, którzy w swoich domach co jakiś czas piją na umór, nie pokazywani w takim stanie nikomu przez swoje matki/żony/dzieci.


      "1. Picie towarzyskie
      - picie towarzyskie przy okazji przyjęć i uroczystości
      - picie dla przyjemności
      1. Faza ostrzegawcza
      - picie dla poprawy nastroju
      - szukanie i tworzenie okazji do picia
      - początki regularnego picia
      - upijanie się w sytuacjach towarzyskich
      - "urywanie się filmu"
      - "klinowanie" usuwanie kaca za pomocą alkoholu
      - wzrost tolerancji na alkohol
      - okresowe kłopoty z pamięcią po wypiciu
      - picie w ukryciu, w samotności
      3. Faza Krytyczna
      - wyrzuty sumienia, poczucie winy
      - poczucie konieczności wypicia przed południem
      - zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
      - oszukiwanie związane z piciem
      - utrata zainteresowań nie związanych z piciem
      - obojętność w stosunku do jedzenia, nieregularność odżywiania
      - produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
      - nieudane próby kontrolowania picia
      - zachowania agresywne i konflikty z zasadami prawa i porządku
      - nasilanie się zaburzeń pamięci
      - zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego
      - napięcie, drżenie i przymus porannego picia
      - picie ciągami z okresami powstrzymywania się od alkoholu dla poprawy zdrowia
      - próby udowadniania sobie swojej siły woli i zdolności do kontrolowania picia
      - pogorszenie się zdrowia fizycznego
      - obniżanie się tolerancji na alkohol
      - zaburzenia popędu seksualnego
      4. Faza chroniczna
      - okresy długotrwałego upijania się
      - osłabiona zdolność rozumowania
      - picie stało się jedyną ważną sprawą w życiu
      - załamanie moralne, degradacja zawodowa i społeczna
      - rozpad więzi rodzinnej
      - poczucie skrajnej bezradności i odizolowania się od świata
      - stany lękowe i obsesyjne picie
      - otępienie alkoholowe
      - psychozy alkoholowe, delirium,
      - padaczka alkoholowa
      - choroby somatyczne - mars kość wątroby, polineuropatia
      - krańcowe załamanie się funkcji organizmu"

      www.alkoholizm.akcjasos.pl/8.php
      • sinsi Znalazłam wlaściwą definicję 23.09.11, 18:23
        " Dobrze oddaje to znane w kręgach Anonimowych Alkoholików rozróżnienie pomiędzy pijakiem a alkoholikiem: „Pijak to ten, który mógłby przestać pić, gdyby tylko chciał. Alkoholik to ten, który chciałby przestać pić gdyby tylko mógł”. "

        olu.lublin.pl/naduzywanie-a-uzaleznienie
        • kalpa Re: Znalazłam wlaściwą definicję 23.09.11, 19:28
          Myślę, że jeśli ktoś popija i nie jest to dla niego i innych problem to jest ok. Problem zaczyna się, kiedy popijający zaczyna robić pieklo sobie i innym... i czy wygląda na pijaczka z plant krakowskich czy jest zadbanym pachnącym menagerem nie ma chyba wtedy wiekszego znaczenia. Tylko, że ten problem bywa ukryty i wychodzi.... dopiero po jakims czasie. Stąd moje rozważania, bo mój były kolega byl i jest super z wyglądu i słów facetem. Ale pije codziennie dużo... o tym nie wiedziałam, bo mi nie powiedział. A to z czasem mogłoby stać sie dla mnie nie do zniesienia, bo ja... prawie w ogóle nie pije i nie bardzo sie czuje w towarzystwie mocno podpitego pana. Bardzo możliwe, że inna kobieta nie zwracałaby na to żadnej uwagi. A czy w przyszłości ten kolega nie będzie leżał w rowie... nie wiem... teraz jest jeszcze przystojny i zadbany. I twierdzi, że jest pewien, że tak pozostanie. Wierzę mu... ale jednak nie zaryzykowałam znajomości. Również dlatego, że kilka piw dziennie, 2-3 mocne drinki z dobrej wódki i półlitrówka na weekend... sporo kosztuje. Materialistka ze mnie wiem. ...
          • obrazo-burca Re: Znalazłam wlaściwą definicję 23.09.11, 22:28
            Wiesz co ja Cię nie potępiam. Rozumiem. To co piszesz o tym facecie to faktycznie strach bierze.

            Mój udział w tej dyskusji może podyktowany własnym dośiwadczeniem, ale jakożem obrazoburca miał pokazać, że jako społeczeństwo mamy poważny problem z definicją alkoholizmu i niestety ulegamy jakimś niezrozumiałym stereotypom.
            Tu wtręt nie wiem, kto ma jaki cel na definiowaniu alkoholikem człowieka spożywającego 1 piwo dziennie, lub który co weekend spożyje te kilka piw alkohlikiem.
            Bo jakoś w innych krajach jak chleję dzień w dzień to alkoholikami nie są, a u nas tak.
            • altz Re: Znalazłam wlaściwą definicję 24.09.11, 07:04
              obrazo-burca napisał:

              > Mój udział w tej dyskusji może podyktowany własnym dośiwadczeniem, ale jakożem
              > obrazoburca miał pokazać, że jako społeczeństwo mamy poważny problem z definicj
              > ą alkoholizmu i niestety ulegamy jakimś niezrozumiałym stereotypom.
              Ja też znam taką osobę, która złamała nogę, trafiła do szpitala i okazało się, że nie może wypić, a chciałoby się. Kompletne zaskoczenie dla niej samej.
              Innej tak dobrej metody nie ma. Zamiast definiować, wystarczy sprawdzić! Ale czy mamy tyle gipsu? wink
              • to.ja.kas Re: Znalazłam wlaściwą definicję 24.09.11, 16:33
                Mam nadzieję, że szpital mnie omijać będzie szerokim łukiem. Nie dlatego, że boje się braku alkoholu ale dlatego, że cenię sobie zdrowie.
                Póki co bywają dni i tygodnie gdy nie mam ochoty na drinka i nie pije i takie dni gdy ochotę mam i sobie piję. Dokładnie tak samo mam ze słodyczami, z jedzeniem innych mało zdrowych lub tuczących potrwa (i póki co nie przekraczam normalnej wagi tongue_out) i z papierosami. Czasami palę. I nie, nie uważam się za nałogowego palacza skoro zdarza mi się to dwa razy w miesiącu w miłym memu sercu palącym towarzystwie.
                To nie mamameg ani altz ani obrazoburca ma stwierdzić, ze coś jest dla mnie problemem. To moge tylko powiedziec JA SAMA, ewentualnie osoby na mnie "skazane" i mnie znające. Bo tak, to ja moge zdiagnozowac u niektórych manię i kazać się leczyc psychiatrycznie. W końcu każdy chory na głowę deklaruje, że jest zdrowy, nie? Zaprzeczysz? Typowy tekst chorego tongue_out
                • altz Re: Znalazłam wlaściwą definicję 24.09.11, 16:44
                  Nie warto się tak tłumaczyć, bo to się robi coraz bardziej podejrzane tongue_out
                  Jasne, że internetowo nie da się rozpoznać nałogów.
            • mamameg Re: Znalazłam wlaściwą definicję 24.09.11, 09:35
              " Mój udział w tej dyskusji może podyktowany własnym dośiwadczeniem, ale jakożem
              > obrazoburca miał pokazać, że jako społeczeństwo mamy poważny problem z definicj
              > ą alkoholizmu i niestety ulegamy jakimś niezrozumiałym stereotypom.
              > Tu wtręt nie wiem, kto ma jaki cel na definiowaniu alkoholikem człowieka spożyw
              > ającego 1 piwo dziennie, lub który co weekend spożyje te kilka piw alkohlikiem.
              > Bo jakoś w innych krajach jak chleję dzień w dzień to alkoholikami nie są, a u
              > nas tak."
              Nie wiem jak jest w innych krajach więc się na ten temat nie wypowiadam. Za to zgadzam się, że w Polsce jest problem z definicją alkoholika i alkoholu-bo alkoholik to dla wielu ludzi bezdomny żul pod śmietnikiem a elegancki prawnik upijający się codziennie drogim alkoholem już nie. Tak samo jest z alkoholem-ile razy słyszałam, że piwo to przecież nie alkohol. Tymczasem znam alkoholika który poza piwem nie pije innych alkoholi. Może też zaczynał od jednego, dwóch piw dziennie? Teraz wypija 10-15. Mąż koleżanki zaczynał od kilku piw dziennie, a teraz wypija dwa ale dolewa ćwiartkę spirytusu.
              Scidnapsus świetnie to ujęła, bardzo ciężko zauważyć ten moment, po którym osoba lubiąca pić alkohol zamienia się w uzależnioną.
        • a.niech.to Re: Znalazłam wlaściwą definicję 24.09.11, 08:03
          Kurna, był to tylko pijak, a się spłoszyłam.
    • rarely kup sobie alkomat 24.09.11, 09:35
      niech dmucha przed kazda randka i zrób mu testy przesiewowe

      a tak na poważnie to czy ktos jest alkoholikiem czy pijakiem czy jak tam zwał to mozesz ocenic sama i nikt tego nie zrobi jezeli sama nie masz problemu to na dłuższa mete nie powinnas czuc sie dobrze w towarzystwie osoby która ma problem i to chyba wystarczy by znajomaśc zakonczyc chyba że z jakis powodów jestes zdesperowana wtedy mozesz przymknac oczy na wiele wad i sie meczyc
    • kasper254 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 24.09.11, 09:58
      Odnośnie "alkoholizmu" w inicjalnym poście kalpy jest pomieszanie wyobrażeń, fikcji, przekłamań, braku wiedzy, itd, że łatwo można skrzywdzić kogoś, np. podejrzewanego o alkoholizm. Wiwisekcja tri wobec słów nowel (przy oczywistej - jakże częstej na forum, a dotyczącej nas wszystkich - nadinterpretacji) jest jak gdyby tego konsekwencją.
      Od 1980 r. nie używa się terminu "alkoholizm", ale "zespół uzależnienia od alkoholu". Biorąc pod uwagę klucz diagnostyczny Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego objawy, o których pisze kalpa, a także inni - nie świadczą o powyższym uzależnieniu. Nowel też nie jest uzalezniona w najmniejszej mierze od alkoholu, ani ja, ani inni, co to sobie lubią wypić lampkę wina czy coś innego. Ktoś, kto zalicza 2 czy 3drinki w sobotę- także nie ma nic wspólnego z opisywanym zjawiskiem. Nie mieści się w żadnej fazie, opisanej naukowo. Natomiast to ostatnie stadium - "zespół..." genialnie opisał Hłasko.
    • z_mazur Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 24.09.11, 15:02
      Ten wątek doskonale pokazuje jak wiele mitów i fałszywych wyobrażeń pokutuje w naszym społeczeństwie na temat alkoholu.

      Dlaczego w naszym kraju jest więcej alkoholików, niż w przywoływanych tu południowoeropejskich krajach?

      Bo inna jest kultura picia, która właśnie zwiększa ryzyko rozwinięcia tego zespołu.

      Problemem najczęściej nie jest lampka wina, czy jedno piwo. Problemem jest upijanie się, a nasz styl pica właśnie taki jest. Stawia się litra na stół i od tego stołu się nie odchodzi dopóki flaszka nie pęknie.

      Jedno takie upicie się jest niebezpieczniejsze od pitej przez pół roku codziennie lamki wina do obiadu.

      Problem alkoholizmu zdecydowanie częściej pojawia się w krajach gdzie kultura picia jest oparta o spożywanie mocnych wysokoprocentowych alkoholi - szczególnie wódki - Polska i inne kraje słowiańskie, ale również Skandynawia należą do tego kręgu kultury.
      • to.ja.kas Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 24.09.11, 16:35
        Mazur i Kacper - AMEN !
        • jarkoni Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 25.09.11, 12:34
          Pełna zgoda. Kacper i Mazur OK..
      • mamameg Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 25.09.11, 08:40
        Tylko pamiętajmy, że niskoprocentowym alkoholem też się można upić i że są osoby uzależnione, które piją wina czy piwa.
        • rybak Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 27.09.11, 10:33
          Jak byłem mały, to widziałem do czego prowadzi alkohol! U babci na wsi wywalono trochę porzeczek na cukrze z domowego wina. I kaczki to zeżarły. A potem dostały stanu równowagi chwiejnej - niby stały na tych swoich nozynach, ale co chwila albo plask - dziobem w ziemię, albo dla odmiany sru w tę ziemię - ogonem. Takie kaczki - kiwaczki. Degrengolada i apokalipsa! Na koniec zaczęły sobie wydziobywać pióra ze łbów i posnęły pokotem na gumnie. Fuj!
          • piekielnica1 Re: "kochanie alkoholik to nie pijak przecież..." 09.10.11, 15:42
            > I kaczki to zeżarły. A potem dosta
            > ły stanu równowagi chwiejnej - niby stały na tych swoich nozynach, ale co chwil
            > a albo plask - dziobem w ziemię, albo dla odmiany sru w tę ziemię - ogonem. Tak
            > ie kaczki - kiwaczki. Degrengolada i apokalipsa! Na koniec zaczęły sobie wydzio
            > bywać pióra ze łbów i posnęły pokotem na gumnie. Fuj!

            I kazdy dzieciak powinien to zobaczyc w odpowiedniej chwili.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka