Dodaj do ulubionych

kilka spraw

03.12.11, 21:59
Witajcie. Rozwodzę się z mężem i mam kilka pytań.
Od 1,5 roku mieszkamy w innym miejscu niż jesteśmy zameldowani. Jesteśmy zameldowani u moich rodziców, dzieci również (pobyt stały). Na nowym miejscu nie jesteśmy zameldowani wogóle. Mąż musi się wymeldować od moich rodziców. On w złości chce wymeldować również nasze dzieci i zameldować je w nowym mieszkaniu (ja docelowo prawdopodobnie z dziećmi będę mieszkać u rodziców. Wciąż bowiem toczymy boje o mieszkanie ale to ja chyba będę musiała się wynieść - mąż powiedział że zniszczy mnie psychicznie i tak mi umili życie, że sama się wyniosę. Powoli mu się to udaje). I moje 1. pytanie czy ma prawo bez mojej zgody wymeldować dzieci? I problem drugi. Po rozwodzie chciałabym zostać przy nazwisku męża. On powiedział, że nie życzy sobie tego i że on wymaga żebym wróciła do panieńskiego i że sąd o tym zadecyduje. Czy faktycznie nie mam możliwości pozostania przy tym nazwisku?
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: kilka spraw 03.12.11, 22:32
      Bez Twojej zgody nie wymelduje dzieci i nie zamelduje w nowym miejscu. Nie słyszałam tez o sądowym nakazie zmiany nazwiska. Myślę, ze spokojnie możesz się tymi groźbami nie przejmować.
    • ekscytujacemaleliterki Re: kilka spraw 03.12.11, 22:35
      Zameldowanie jest tylko aktem administracyjnym. Nie świadczy o miejscu pobytu dzieci. Gdzie i z kim będą mieszkały dzieci zadecyduje sąd.
      Nazwisko męża możesz zostawić, możesz wrócić do panieńskiego ale to Twój WYBÓR. Mąż nie ma nic do gadania.
      Jak jest stan prawny nowego mieszkania? Jest wspólne, męża czy Twoje?
      • iwonag25 Re: kilka spraw 03.12.11, 23:07
        Dziękuję za odpowiedzi. Mieszkanie jest mojego męża.
        • mayenna Re: kilka spraw 03.12.11, 23:42
          Dopóki jesteście małżeństwem masz prawo mieszkać w mieszkaniu należącym do męża. tak stanowi kodeks rodzinny.
          • plujeczka Re: kilka spraw 04.12.11, 07:44
            jesli mieszkanie jest meza to nie masz szans w nim mieszkac -rozumiem ,ze poprzez stwierdzenie ,ze jest jego masz na mysli ,z4e było jego dorobkiem sprzed Waszego slubu?lu8b no, darowizna jego rodziców dla niego?-muszisz napisac dokładnie,'Co do nazwisk zxaden maz nie ma prawa zmusic zone do zmiany nazwiska po rozwodzie to musi byc twoja\decyzja czyki móeiac kolokwialnie moze Cie pocalowac w ..........jest po prostu beszczelny i tyle, ni e daj sie dobrze ,zer masz wsparcie w rodzinie.
            I trzecia sprawa mymeldowac moze tylko wlaściciel mieszkania a tymi sa twoi rodzice wiec maz równiez moze cie .............ależ psychopata sie trafił, cholera nastepny zniszczyćm dokopać, zabić byłą zone i dzieci,,cholera skad ja to znam? zawsze mi opodnisi się ciśnienie i wracają\wspomienia---sroki za ostry ton al e niewiele narazie może Ci zrobić, bierz rozówd i nogi za pas, szkoda życia.....
          • zalosny.jestes Widzisz jak pięknie koleżanki zabezpieczyły 04.12.11, 08:00
            mayenna napisała:

            > Dopóki jesteście małżeństwem masz prawo mieszkać w mieszkaniu należącym do męża
            > . tak stanowi kodeks rodzinny.

            twoje interesy? Nie musisz się o nic martwić ani starać. Jak chłop zacznie fikać, to go w majestacie prawa wykończysz dzięki między innymi KRiO oraz panią w togach. Spokojnie, to tylko kartoflana...
            • mayenna Re: Widzisz jak pięknie koleżanki zabezpieczyły 04.12.11, 10:11
              Żalosny, ty się mnie proszę nie czepiaj i nie nadinterpretowuj moich słow w sposób złosliwy i jednostronny. Niczego z tego co napisałeś nie powiedziałam. sa to twoje złośliwe wymysły.
              Dla mnie nie ma różnicy kto kogo na bruk wywala. A w kodeksie rodzinnym jest zapis, ze małżonek ma prawo zamieszkiwać w lokalu do którego drugie z małżonków ma tytlu prawny. Znosi to rozwód, ale póki go nie ma to ona ma tam prawo mieszkać, a on nie ma prawa jej wyrzucać. I odwrotnie.

            • argentusa Re: Widzisz jak pięknie koleżanki zabezpieczyły 07.12.11, 12:54
              paniom w togach, sędziom w togach, końcówka -OM
              A swoja drogą zawsze mam ubaw czytajac żałosnego. W życiu taka argumentacja by mi nie przyszła do głowy. A jednak można smile.
              • zalosny.jestes Przepraszam, jeżeli Cię to razi... 07.12.11, 20:27
                argentusa napisała:

                > paniom w togach, sędziom w togach, końcówka -OM

                Mnie zresztą też. Mea culpa, mimo że znam zasady pisowni. Przeglądarka sprawdza tekst i nie wyrzuca błędów (co jest naturalne). Zwrócę na to uwagę w przyszłości. Pozdrawiam.
              • niutka Re: Widzisz jak pięknie koleżanki zabezpieczyły 07.12.11, 22:03
                Ja zalosnego (nick adekwatny o wlasciciela) i tau... nie trawie i zablokowalam sobie ich posty. Jestem o wiele spokojniejsza i duzo milej czyta mi sie to forum.
                • zalosny.jestes No tak...jak coś nie jest zgodne z moim tokiem 08.12.11, 07:14
                  rozumowania to najlepiej to zablokować/udać, że tego nie ma. Jakie to kobiece... wink
        • tonyolomanolo Re: kilka spraw 04.12.11, 12:25
          iwonag25 napisała:

          > Dziękuję za odpowiedzi. Mieszkanie jest mojego męża.

          Wciąż bowiem toczymy boje o mieszkanie ale to ja chyba będę musiała się wynieść - mąż powiedział że zniszczy mnie psychicznie i tak mi umili życie, że sama się wyniosę.

          cham bez godności , powinien się sam spakować i wynieść
          • zalosny.jestes Dokładnie... 04.12.11, 17:36
            Bydle skończone...
      • zalosny.jestes A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 07:59
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > Mąż nie ma nic do gadania.

        cokolwiek do gadania czy tylko powinien grzecznie spakować walizki, pożegnać dzieci i co miesiąc do pierwszego wysłać alimenty w żądanej wysokości?
        • bramstenga Re: A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 08:30
          A czytałeś chociaż, na co odpowiadasz? Mąż nie ma nic do gadania w sprawie NAZWISKA. Bo nie ma (nb. mój też twierdził, żebym mu "oddała" nazwisko, bo nie jestem go "godna", a poza tym 2 miesiące po rozwodzie obdarzył nim inną panią smile
          • zalosny.jestes Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 09:03
            bramstenga napisała:

            > A czytałeś chociaż, na co odpowiadasz? Mąż nie ma nic do gadania w sprawie NAZW
            > ISKA. Bo nie ma (nb. mój też twierdził, żebym mu "oddała" nazwisko, bo nie jest
            > em go "godna", a poza tym 2 miesiące po rozwodzie obdarzył nim inną panią smile

            Skoro to JEGO nazwisko to POWINIEN mieć prawo decydować czy ma je nosić obca bądź co bądź osoba. Dlaczego ma być inaczej? Bo ktoś tak postanowił i zapisał?
            • nowel1 Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 09:50
              Ale, póki co, takiego prawa nie ma. Po co bijesz pianę?
            • mayenna Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 10:14
              Bo nazwisko jej dał przy małżeństwie. Teraz ponosi konsekwencje swoich decyzji. To nie piaskownica i czas dorosnąć.
              • zalosny.jestes Idąc tym tokiem rozumowania maltretowana kobieta 04.12.11, 10:15
                powinna trwać przy mężu, bo obiecała mu być przy nim w doli i niedoli. Czas dorosnąć?
                • nowel1 Re: Idąc tym tokiem rozumowania maltretowana kobi 04.12.11, 10:25
                  Tak, czas dorosnąć.
                  I odróżnić pozostawanie z kimś, kto krzywdzi, od zabawy w zabieranie nazwiska "bo jesteś obcą osoba i zabieram moje zabawki".
                  Pod tym nazwiskiem byłam znana przez 18 lat, nie ma żadnego powodu, żebym z powodu rozwodu miała być zmuszana do wykonania mnóstwa biurokratycznych czynności i budowania od nowa swojej tożsamości w pracy.
                  • zalosny.jestes Musisz przyjąć do wiadomości, ze coś co dla Ciebie 04.12.11, 10:38
                    jest zabawą, dla kogoś może być śmiertelnie ważną sprawą.
                    • nowel1 Re: Musisz przyjąć do wiadomości, ze coś co dla C 04.12.11, 11:04
                      "Śmiertelnie ważną sprawą"? Nazwisko, które ktoś "szarga"? Ok, przyjmuję do wiadomości. Co nie zmienia mojej opinii, że nie świadczy takie podejście o jakiejś szczególnej dojrzałości; ale ludzie są różni, jasne.
                      Bardziej chodzi mi o to, że póki prawo stanowi tak, że decyzja należy do posiadacza tegoż nazwiska, a nie jego "dawcy", to możesz a) ty przyjąć to do wiadomości i nie judzić na forum w sprawie, na którą nie mamy wpływu tu i teraz; b) podjąć kroki w kierunku zmiany prawa.
                      • zalosny.jestes Nie "judzę". Wyrażam swoje zdanie. 04.12.11, 11:12
                        Ktoś tu ma w podpisie "bo tak mówi prawo" i awatar tarzający się ze śmiechu po podłodze. Podpisuję się pod tym w całej rozciągłości. Prawo się zmieni, ale tu trzeba lat. Nas to już raczej nie dotyczy.
                        • lampka_witoszowska Re: ale to nei jest nazwisko męża ;) 04.12.11, 12:30
                          to jest nazwisko pani, bo takie zdecydowała się przyjąć
                          pani w usc, zwracam uwagę, nie pyta przyszłego małżonka, czy obdarowuje nazwiskiem przyszlą małżonkę, ale to ją pyta, jakie nazwisko decyduje się nosić po ślubie

                          tak więc słaba pamięć w zestawieniu z walecznością tygryska i zadufaniem owocuje stwierdzeniem: oddawaj mi moje nazwisko!
                          nikt gamoniowi go nie zabrał...
                          • zalosny.jestes Nie ważne, że coś należy do kogoś... 04.12.11, 17:39
                            prawda i tak ma być po jajników stronie! Jak wyszła za mąż za GAMONIA to po co jej jego nazwisko? Lampko...odrobina konsekwencji...odrobina...
                            • lampka_witoszowska Re: Nie ważne, że coś należy do kogoś... 04.12.11, 18:38
                              bo ma taki kaprys?
                              bo chce je w upojeniu szargać?
                              bo chce się nazywać jak dziecko?

                              odrobina logiki, Żałosny, bo już nie powiem: chęci zrozumienia i dania prawa do tego, na co mają ochotę inni ludzie (a tak! kobieta też człowiek wink) (ale to tez zmowa jajników, jak sądzę big_grin)

                              ps. czy choc raz trafił Cię szlag, że to kobiety rodzą mężczyzn? tak z ciekawości smile
                              • zalosny.jestes Re: Nie ważne, że coś należy do kogoś... 04.12.11, 19:15
                                lampka_witoszowska napisała:

                                > bo ma taki kaprys?

                                Ten argument przemawia do mnie szczególnie.

                                > bo chce je w upojeniu szargać?

                                Ten też jest bardzo kobiecy...

                                > bo chce się nazywać jak dziecko?

                                To już bardziej do mnie przemawia, ale dziecko...z gamoniem? I jeszcze nazwisko...ej, coś mi te zeznania na niespójne wyglądają wink ale nie jestem panią w todze, więc może się mylę?


                                > odrobina logiki, Żałosny, bo już nie powiem: chęci zrozumienia i dania prawa do
                                > tego, na co mają ochotę inni ludzie (a tak! kobieta też człowiek wink) (ale to t
                                > ez zmowa jajników, jak sądzę big_grin)

                                Na co mają ochotę? Proszę bardzo! Tylko niech to działa w dwie strony. Potrafisz sobie to wyobrazić? wink

                                >
                                > ps. czy choc raz trafił Cię szlag, że to kobiety rodzą mężczyzn? tak z ciekawoś
                                > ci smile

                                A skąd! To jest naturalny porządek rzeczy, podobnie jak kobieta w kuchni, na mopie, na porodówce a facet w pracy, na polowaniu, na wojnie...
                                Teraz możecie mnie rozstrzelać wink
                                • lampka_witoszowska Re: Nie ważne, że coś należy do kogoś... 04.12.11, 19:35
                                  zalosny.jestes napisał:

                                  >
                                  > > bo ma taki kaprys?
                                  >
                                  > Ten argument przemawia do mnie szczególnie.

                                  słuchej, no, Żałosny, to zróbże parę rzeczy, niekrzywdzących nikogo, tak dla własnego kaprysu smile
                                  odkryjesz lepszy swiat, powiadam Ci - i wyluzujesz nieco, a to dla zdrowotności dobre jest

                                  bo człowiek z jego kaprysami ważny jest
                                  czy kto w to wierzy, czy nie

                                  >
                                  > Ten też jest bardzo kobiecy...
                                  to znaczy gorszy? czy jak? smile

                                  >
                                  > To już bardziej do mnie przemawia, ale dziecko...z gamoniem? I jeszcze nazwisko
                                  > ...ej, coś mi te zeznania na niespójne wyglądają wink ale nie jestem panią w tod
                                  > ze, więc może się mylę?

                                  ale człowiek może mieć chotę nazywać się jak własne dziecko? i bez udziału panów w togach? wink
                                  no widzisz, tak to w zyciu bywa, ludzie się zakochują, odkochują - i grunt, to się rozstać jak ludzie, jeśli nei ma innej możliwości
                                  facet, któremu się wydaje, że ma nazwisko, które może rozdawać, to gamoń jest
                                  w jego sposób rozumując, jego nazwisko wcale nie jest jego, bo otrzymał je od ojca - i co? jak dla mnie debata przy rozwodzie i dziecku durna nieco jest
                                  gamoń - bo i większych zmartwień nei ma najwyraźniej

                                  >
                                  > Na co mają ochotę? Proszę bardzo! Tylko niech to działa w dwie strony. Potrafis
                                  > z sobie to wyobrazić? wink

                                  jeśli chodzi o nazwisko - jak najbardziej smile niemój mógl przyjąć moje, mógł je nosić do woli i nawet obdarować przyszłą ewentualną małżonkę smile pełna zgoda co do równości

                                  bo jeśli chodzi o rodzenie dzieci czy karmienie piersią, żaden znany mi mężczyzna nie poddał się terapii hormonalnej, by mieć możliwośc nakarmienia dziecka własną piersią
                                  szkoda, to niesamowite przeżycie
                                  >
                                  > >
                                  > > ps. czy choc raz trafił Cię szlag, że to kobiety rodzą mężczyzn? tak z ci
                                  > ekawoś
                                  > > ci smile
                                  >
                                  > A skąd! To jest naturalny porządek rzeczy, podobnie jak kobieta w kuchni, na mo
                                  > pie, na porodówce a facet w pracy, na polowaniu, na wojnie...
                                  > Teraz możecie mnie rozstrzelać wink
                                  >
                                  >
                                  mopem??? czy na porodówce?
                                  logiki, odrobina logiki...

                                  a przy okazji: porodówka i kuchnia kojarzą mi sie z tworzeniem, polowanie i wojna z niszczeniem
                                  co z tymi facetami? jakieś osobliwe kalectwo umysłowe, żeby tak garnąć się do niszczenia

                                  chyba Małgorzata Hillar powiedziała, że gdyby mężczyźni rodzili dzieci, nie byłoby tylu wojen na świecie
                                  - ale to zupełnie na marginesie
                                • argentusa Re: Nie ważne, że coś należy do kogoś... 07.12.11, 13:02
                                  > Teraz możecie mnie rozstrzelać wink
                                  a boże broń! a kto by humoru na forum dostarczał?
                                  W żadnym wypadku kobietki, jestem przeciwko rozstrzelaniu. Niech się chłopak pomęczy jeszcze trochę wink.

                                  ZłośliwAR
                        • braktalentu Re: Nie "judzę". Wyrażam swoje zdanie. 07.12.11, 12:01
                          Ależ prawo dopuszcza również opcję, w której to Pan przyjmuje nazwisko Pani. Gdyby Pan się na to zdecydował to dziś On mógłby oddawać się rozkoszom szargania nazwiska byłej żony. Podjął decyzję i ponosi jej konsekwencje. Dodajmy też, że była żona nie szarga JEGO nazwiska, ale WŁASNE, bo od chwili podpisania papierków w USC to jest JEJ nazwisko. To nie ma nic wspólnego ze stronniczością prawa, ale z decyzją dorosłego faceta. Decyzją o NIE PRZYJĘCIU NAZWISKA ŻONY i PRZYJĘCIA JEJ (nie użyczenia) POD WŁASNE.
                          Tak kończy się przemożna chęć szczeniaczków do znaczenia własnego terenu.
              • tautschinsky Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 17:35
                mayenna napisała:

                > Bo nazwisko jej dał przy małżeństwie.

                Nazwisko to żaden problem. Nie sądzę, żeby miał jakieś wyjątkowo
                nietypowe w Polsce albo nie daj wypasione z arystokratycznymi
                korzeniami potwierdzonymi setki lat wstecz.

                Ciekawsze są te arbitralne stwierdzenia kobiet, że choć mieszkanie
                męża, żona może się w nim paść do woli i niech sobie gostek fika.
                A drugie, że bez jej zgody nie może wymeldować własnych dzieci
                z mieszkania u swoich teściów - rozumiem, że pani matka bez zgody
                pana ojca też nie może poczynić żadnych krzywych ruchów?
                Czy mamusia może dzieci spakować już teraz i wyjechać choćby
                na Kaukaz? A pan ojciec co najwyżej bulić z sufitu wzięte zabezpieczenie
                na rzecz rodziny choćby to on całą tę rodzinę utrzymywał, a matka nie dokładała się do rodzinnego budżetu złotówką. Ale pani matka może wystąpić o kasę, bo ma prawo, bo może, bo każda toga w sądzie siedząc kuprem w swoim gabinecie, nie widząc ludzi na oczy, zaocznie przyklepie wszystko, co jest przeciw ojcu, a na korzyść matki. A on, ojciec niech spada na drzewo bananowe? Dalej to samo niezmienne przekonanie, że dzieci są częścią matki jakby nadal siedziały w jej brzuchu.
                • mayenna Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 18:04
                  Tautschnski, opamiętaj się trochę i nie twórz tutaj wielopoziomowych fantastycznych założeń. Jakby ciocia miała wąsy byłaby wujaszkiemsmile
                  Sędziami bywają też mężczyźni.Niefart masz, że na kobiety trafiasz.
                  Mnie sądzą mężczyźnismile
                  A męża/ żony po prostu nie wyrzuca się z mieszkania póki nie ma rozwodu.A i potem są bardziej cywilizowane sposoby.
                  • tautschinsky Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 18:40
                    mayenna napisała:

                    > Sędziami bywają też mężczyźni.

                    Ale większość stanowią kobiety - i to zdecydowaną.


                    > A męża/ żony po prostu nie wyrzuca się z mieszkania póki nie ma rozwodu.A i potem są bardziej cywilizowane sposoby.


                    Nikt o wyrzucaniu nie mówi, przynajmniej ja. Tylko o przekonaniu,
                    że jeśli kobieta nie zechce opuścić mieszkania, to właściciel mieszkania
                    może sobie fikać koziołki.
                    • mayenna Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 20:49
                      Czy ja coś takiego napisałam?
                      Tautschinski, czy naprawdę pisząc jakakolwiek uwagę na temat sytuacji kobiety muszę tworzyć cała wykładnię moralna żebyś się nie czepiał?Z różnymi aspektami przyszłości?
                      Biorąc pod uwagę stan w tej chwili to moja porada jest na miejscu.
                      A o swoich przekonaniach tutaj na ten temat nie napisałam ani słowa, chociaż gdyby eksmisja byłego małżonka wiązała się z jednoczesna eksmisja mojego dziecka to mógłby w moim domu mieszkać.
                    • mola1971 Re: Czytałem. I podtrzymuję to co napisałem. 04.12.11, 22:05
                      Tautschinsky, jak tak Ciebie czytam i w niemal każdym poście próbujesz udowodnić, że lepiej w tym kraju być kobietą, to coraz bardziej dziwię się dlaczego Ty nie poszedłeś za przykładem posłanki Grodzkiej i nie zmieniłeś sobie płci?

                      Ja jakoś na własnej skórze tej przewagi w sądzie, wynikającej z moje płci, nie odczułam. A kobietą jestem, co do tego nie mam absolutnie żadnych wątpliwości tongue_out
        • haalszka Re: A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 09:43
          na prawdę wszystko sprowadzacie do pieniędzy, do tych cholernie wyczekiwanych przez nas alimentów... tak dostaję alimenty, co miesiac! jakiez to dziwne prawda? za nic dostaje alimenty, tylko dlatego ze mam przy sobie dziecko. mało tego dzieki tym alimento zyje ponad stan! a jak! kosmetyczka, ciuchy, wakacje - wszystko to z tych alimentów! bo przeciez ja sama jestem do niczego, bo zeruję na byłym męzu! a on biedny misio płaci i płacze! jak mi go szkoda!
          ale zaden z was nie wie co to opieka nad dzieckiem 24/7/365! mój ex tez nie wie. I choć ma zasadzone kontakty to ich nie realizuje gdy jego plany tego nie przewidują, i płaci te cholerne alimenty mając reszte zycia dziecka w swojej wielkiej dooopie! bo to ja jestem odpowiedzialna powtorze 24/7/365, bo jak on nie moze przyjsc to ja musze, ja musze zająć się dzieckiem. A moje plany? nie ma ich. Czy jego interesuje ze opiekunka chce odejść? ze syn zaczyna się zle zachowywać i trzeba poswiecic mu wiecej czasu? czy jego interesuje moja zawalona praca? choroba dziecka?

          nie oceniajcie tak łatwo matek, że tylko alimenty... ten kto opiekuje sie dzieckiem zostaje sam i te cholerne alimenty! i jest winien wszystkiego, bo ma czelność brac alimenty, które mało kiedy są wystarczające na godne zycie dziecka.

          Nie chce tych alimentów, chcę równouprawnienia w wychowywaniu dziecka. ale nie ma sposobów na takich leserów jak mój ex wiec placi alimenty.
          • altz Re: A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 10:03
            Nie doceniasz tego, co masz. To smutne.
            • mayenna Re: A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 10:16
              altz napisał:

              > Nie doceniasz tego, co masz. To smutne.
              Docenia. Ale chce pokazać z czym wiąże się opieka nad dziećmi bo niektórzy panowie zdają się tego nie rozumieć.


            • haalszka Re: A czy w Polsce w razie rozwodu mąż w ogóle 04.12.11, 17:16
              oczywiscie ze doceniam. mam syna i nigdy nie znikne z jego zycia.
              napisalam tego posta, aby pokazac za matki czesto nie maja jedynego celu w zyciu : ALIMENTY. jak napisalam, moge z nich zrezygnowac, gdyby tylko ojciec nie uciekal przed odpowiedzialnoscia za dziecko.
              chodze wlasnie na warsztaty w kopd i tam sa prawdziwi ojcowie.. jak ich słucham to az mnie zatyka z zalu, ze moj syn nie mial tyle szczescia, co dzieci tych panówsad
          • zalosny.jestes Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolniłbym 04.12.11, 10:17
            Cię od "ciężaru" opiekowania się dzieckiem. Mało tego, miałbym w doopie jakiekolwiek alimenty. Sytuacja będzie chora dotąd, dopóki kobiety (96% z Was dostaje dzieci przy rozwodzie) i sądy będą traktować możliwość wychowania potomstwa jako obciążenie a nie przywilej.
            • nowel1 Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 10:26
              Bo to jest obciążenie.
              I jest też ogromny przywilej.
            • mayenna Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 10:36
              zalosny.jestes napisał:

              > Cię od "ciężaru" opiekowania się dzieckiem. Mało tego, miałbym w doopie jakieko
              > lwiek alimenty. Sytuacja będzie chora dotąd, dopóki kobiety (96% z Was dostaje
              > dzieci przy rozwodzie) i sądy będą traktować możliwość wychowania potomstwa jak
              > o obciążenie a nie przywilej.
              Tym postem udowodniłes mi, ze nie wiesz o czym mówisz i nie nadajesz sie na opiekuna dziecka.
              Widzisz, dzieci maja dwoje rodziców i jest cos takiego jak odpowiedzialność za nie. Jestem przeciwna zdejmowaniu jej z którejkolwiek strony co nie oznacza, że jestem za 'urawniłowką'.
              Z mojego doświadczenia wynika, ze ojcowie nie maja czasu na zajmowanie sie dziećmi i ogromnie niechętnie to robia. Nie występują nawet o prawo opieki bo uznają że to jest kobieca rola.Zajrzyj w statystyki sadowe. Wesz ja chętnie bym przekazała częśc opieki ojcu ale on tego nie chce. Własnie złożyłam sama wniosek o podwyższenie mu czasu opieki nad dziećmi bo one tego potrzebują a ja ma skomplikowana sytuacje i czasem muszę je zostawiać albo bez opieki albo wynajmować kogoś.
              Mam nawet świadomość, że wyrok w tej sprawie po prostu będzie martwym papierem, ale nie mogę sobie odmówić satysfakcji, żeby udowodnić ojcu moich dzieci, że on coś też musi bo jest ojcem.
              • zalosny.jestes I właśnie zostałem skazany. Na takiej samej 04.12.11, 10:45
                mayenna napisała:

                > Tym postem udowodniłes mi, ze nie wiesz o czym mówisz i nie nadajesz sie na opi
                > ekuna dziecka.

                zasadzie jak w polskim sądzie rodzinnym.

                > Widzisz, dzieci maja dwoje rodziców i jest cos takiego jak odpowiedzialność za
                > nie. Jestem przeciwna zdejmowaniu jej z którejkolwiek strony co nie oznacza, że
                > jestem za 'urawniłowką'.

                Pełna zgoda. Uważam jednak, że jeżeli jedna ze stron uważa możliwość wychowania dziecka za obciążenie a co gorsza próbuje to przeliczyć na pieniądze to znaczy, że należy taką osobę od takiego ciężaru uwolnić.

                > Z mojego doświadczenia wynika, ze ojcowie nie maja czasu na zajmowanie sie dzie
                > ćmi i ogromnie niechętnie to robia.

                Mam odmienne doświadczenia.

                > Nie występują nawet o prawo opieki bo uznaj
                > ą że to jest kobieca rola.Zajrzyj w statystyki sadowe.

                Nie dlatego nie występują, tylko dlatego, że w kartoflanej nie mają szans. Wiesz jak zachowa się matka polka, kiedy facet w sądzie zacznie walczyć o dziecko i przegra (a przegra w ogromnej większości nie dlatego, że jest gorszym rodzicem)? Otóż owa pani zrobi wszystko, żeby faceta zniszczyć finansowo, ograniczyć mu kontakt z dzieckiem, aby czasem w przyszłości nie przyszło mu do głowy spróbować raz jeszcze. Generalnie najlepiej jakby zapłacił jak najwięcej i zniknął raz na zawsze. W innych krajach się da niemal pół na pół a u nas się nie da? Zwalanie winy na ojców w takiej sytuacji jest łagodnie mówiąc nieporozumieniem.


                > Wesz ja chętnie bym prze
                > kazała częśc opieki ojcu ale on tego nie chce. Własnie złożyłam sama wniosek o
                > podwyższenie mu czasu opieki nad dziećmi bo one tego potrzebują a ja ma skompli
                > kowana sytuacje i czasem muszę je zostawiać albo bez opieki albo wynajmować kog
                > oś.

                No cóż. To właśnie takie przykłady budują negatywną opinię o ojcach w sądach. A później wszyscy są wrzucani do jednego worka. To normalne?

                > Mam nawet świadomość, że wyrok w tej sprawie po prostu będzie martwym papierem,
                > ale nie mogę sobie odmówić satysfakcji, żeby udowodnić ojcu moich dzieci, że o
                > n coś też musi bo jest ojcem.

                I co Ci to da? Jeżeli on się zachowuje tak jak piszesz, to znaczy, że ma Ciebie i Twoje dziecko w doopie. Czas się uwolnić i zacząć żyć swoim życiem a nie udowadniać ex, że nie ma racji. Wojna się skończyła wraz z rozwodem...
                • mayenna Re: I właśnie zostałem skazany. Na takiej samej 04.12.11, 11:00
                  Żałosny, ja w sądach rzadko bywam i moje doświadczenia sa raczej takie, ze dośc trafnie oceniają kto ma rację. Mógłbyś wypowiedzieć sie bardziej merytorycznie, albo opisać swoje doświadczenia?

                  Wiesz co to jest głód ojca? Mój ojciec umarł i nigdy go nie poznałam.Mam to w sobie do dziś. To samo obserwuje u swoich dzieci. Najbardziej u 5 - latki. Ja to robię własnie dla ich dobra, a nie żeby walczyć z eksem. Mam jeszcze nadzieje, że coś do niego dotrze, że chociaż w minimalnym stopniu zechce być ojcem.Mam nadzieje, ze jak mu sad powie, bo rodzina utwierdza go w przekonaniu, że nic nie musi, to on sie jednak nad tym choć przez chwilę zastanowi. Może za bardzo w niego jeszcze wierzę po prostusmile

                  • zalosny.jestes Nie sądzę, aby tak się stało. 04.12.11, 11:14
                    mayenna napisała:

                    >Mam nadzieje, ze jak mu sad powie, bo rodzina utwierdza go w przekonaniu, że nic nie
                    > musi, to on sie jednak nad tym choć przez chwilę zastanowi.

                    Sąd w tym kraju jest instytucją, która nie zasługuje na jakikolwiek szacunek, podobnie jak większość przedstawicieli tak zwanego "wymiaru niesprawiedliwości".

                    >Może za bardzo w niego jeszcze wierzę po prostusmile

                    Czyli nie uwolniłaś się jeszcze. Trudno. Chciałbym, żeby ktoś, kiedyś też tak we mnie wierzył...
                    • spawacz.drewna Re: Nie sądzę, aby tak się stało. 04.12.11, 12:19
                      co ty bredzisz koles,ona od nikogo sie nie uwalania ani wiaze,po prostu nie chce swoim dzieciom zafundowac tego co sama miala w dziecinstwie i bardzo dobrze ze tak robi, dopoki ten pajaca nie krzywdzi dzieci to niech choc w minimalnym stopniu bierze udzial w wychowywaniu dzieci, lepszy manekin na polce sklepowej niz puste miejsce
                  • tonyolomanolo Re: I właśnie zostałem skazany. Na takiej samej 04.12.11, 12:34

                    Ja to robię własnie dla ich dobra, a nie żeby walczyć z eksem.



                    Mam nadzieje, ze jak mu sad powie, bo rodzina utwierdza go w przekonaniu, że nic nie musi, to on sie jednak nad tym choć przez chwilę zastanowi. Może za bardzo w niego jeszcze wierzę po prostu


                    czyli walka z eksem dla dobra dzieci haha
                    jakaś Ty dobra z tą wiarą w niego haha

                    jakoś nie przekonują mnie Twoje zapewnienia , walić osła po zadzie i się dziwić że zapiera sie racicami
              • altz Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 10:54
                mayenna napisała:

                > Tym postem udowodniłes mi, ze nie wiesz o czym mówisz i nie nadajesz sie na opi
                > ekuna dziecka.

                Nic nie wiesz, jak Zalosny radzi sobie z dziećmi, może się okazać, że jest dużo lepszym opiekunem od wielu kobiet, w tym od matki ich dzieci również. Szansy takiej nie dostał i, znając życie, nie dostanie. Płaci odszkodowanie za ciąże, nie ma prawa zajmować się dziećmi, został odcięty od ich normalnego życia, a jeszcze się go karmi ckliwymi opowieściami.

                To mi trochę przypomina opowieść o Katyniu. Podobno strzelający sowieccy żołnierze w polskie potylice narzekali, że boli ich od tego ręka. Biedactwa!
                • mayenna Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 11:08
                  altz napisał:


                  >
                  > Nic nie wiesz, jak Zalosny radzi sobie z dziećmi, może się okazać, że jest dużo
                  > lepszym opiekunem od wielu kobiet, w tym od matki ich dzieci również. Szansy t
                  > akiej nie dostał i, znając życie, nie dostanie. Płaci odszkodowanie za ciąże, n
                  > ie ma prawa zajmować się dziećmi, został odcięty od ich normalnego życia, a jes
                  > zcze się go karmi ckliwymi opowieściami.

                  Żałosny ma szanse na swoje ckliwe opowiesci, które mi pomogą go zrozumieć i stanąć po jego stronie. Ale on przyjąl inna strategę i nie potrzebuje ani mojego wsparcia, ani zrozumienia. Nie pisze nic o swoim zaangażowaniu w wychowanie, w ojcostwo a ja nie jestem wrózką. Oceniam po tym co pisze. Na razie wali w kobiety bez pardonu. Dlatego staram sie mu wytłumaczyc swoje stanowisko i pokazać, że róznie to jednak w życiu bywa.
                  >
                  > To mi trochę przypomina opowieść o Katyniu. Podobno strzelający sowieccy żołnie
                  > rze w polskie potylice narzekali, że boli ich od tego ręka. Biedactwa!
                  Ten argument jest nie fair. Poza tym czy ty możesz zaręczyć że żałosny jest doskonałym ojcem? Na jakiej podstawie tak zakładasz? bo chyba nie na takiej, ze odkąd tu pisze to jest tylko anty kobiecy?To nie jest dowód ze jest dobrym ojcem, ani nawet nie że mu na dzieciach zależy. Dla mnie to świadczy jedynie o zranieniu i złych emocjach do byłej zony.
                  • nowel1 Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 11:12
                    Dobrze powiedziane, Mayenno. Podpisuję się.
                  • mayenna Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 11:12
                    Jeszcze jedno: powiedzenie, ze ja zabiorę dzieci i poradzę sobie sam a tej drugiej strony moze w ich zyciu nie być jest nieodpowiedzialne i bardzo niekorzystne dla dzieci.Dorosła, świadoma osoba wie, ze dla dobra dzieci w ich życiu powinni byc oboje rodzice w jak największym stopniu.Dziecko ma prawo mieć i matkę, i ojca.
                    • zalosny.jestes Szkoda, że sądy w tym kraju są innego zdania.... 04.12.11, 11:16
                      mayenna napisała:

                      > Jeszcze jedno: powiedzenie, ze ja zabiorę dzieci i poradzę sobie sam a tej drug
                      > iej strony moze w ich zyciu nie być jest nieodpowiedzialne i bardzo niekorzystn
                      > e dla dzieci.Dorosła, świadoma osoba wie, ze dla dobra dzieci w ich życiu powin
                      > ni byc oboje rodzice w jak największym stopniu.Dziecko ma prawo mieć i matkę, i
                      > ojca.
                  • altz Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 12:01

                    mayenna napisała:

                    > > To mi trochę przypomina opowieść o Katyniu. Podobno strzelający sowieccy
                    > żołnie
                    > > rze w polskie potylice narzekali, że boli ich od tego ręka. Biedactwa!
                    > Ten argument jest nie fair. Poza tym czy ty możesz zaręczyć że żałosny jest dos
                    > konałym ojcem? Na jakiej podstawie tak zakładasz?

                    Pewno, że nie jest fair, ale czy moje skojarzenia muszą być fair? Tak mi się w tym momencie przypomniało i nic na to nie poradzę.
                    Jeśli ktoś wykopał rodzica z życia dzieci, nie ma żadnego prawa narzekać, że jest mu trudno. Tak myślę, czy to jest kobieta czy mężczyzna. Takie narzekania dorosłego człowieka dla mnie osobiście są co najmniej niesmaczne. Każda decyzja pociąga za sobą jakieś konsekwencje, jak ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że ma rozum dziecka, ale dziecko nie powinno być opiekunem dla innych dzieci.

                    Nie wiem, jakim rodzicem byłby Żałosny, pewno nikt tego nie wie, bo nikt nie dał mu szansy.
                    • mayenna Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 13:08
                      Szansy po rozwodzie może i nie miał, ale przed, miał.
                      Złośliwie powiem, ze ten kto się dał wykopać też ponosi konsekwencje.Jakie zony/mężów sobie wybraliśmy, takich mamy. Tylko czy to o to chodzi?
                      Skojarzenia możesz mieć dowolne, ale sam wiesz, ze nie każde skojarzenie warto upubliczniać bo może boleć. Mnie porównanie do katyńskiego egzekutora bardzo zabolało. Naprawdę zasłużyłam na taka ocenę?
                      • altz Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 13:31
                        mayenna napisała:

                        > Szansy po rozwodzie może i nie miał, ale przed, miał.
                        > Złośliwie powiem, ze ten kto się dał wykopać też ponosi konsekwencje.Jakie zon
                        > y/mężów sobie wybraliśmy, takich mamy. Tylko czy to o to chodzi?
                        Ja nie wiem, jaką szansę miał Żałosny, bo o Nim mowa w tym wątku.

                        > Mnie porównanie do katyńskiego egzekutora bardzo za
                        > bolało. Naprawdę zasłużyłam na taka ocenę?
                        To akurat nie było do Ciebie. To było skojarzenie do sytuacji, gdy oboje rodzice zajmują się dziećmi, potem nadchodzi rozwód, jedno mówi, że drugie ma się wynieść, znaleźć nową pracę (najlepiej lepszą, niż obecną), znaleźć nowe mieszkanie, odczepić się od dzieci (czym innym są "kontakty"?) i ma jeszcze pretensję, że jest ciężko samemu z dziećmi. To jest egzekucja, chociaż powody mogą być poważne i zrozumiałe.
                        • triss_merigold6 Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 17:14
                          Nie, to jest konsekwencja popełnionych błędów, które doprowadziły do rozpadu związku.
                        • haalszka Re: Na miejscu Twojego chłopa bez problemu uwolni 04.12.11, 20:25
                          moj byly pracuje gdzie pracował, mieszkanie mial swoje, ja swoje rowniez bez bolu. alimenty uzgodnione miedzy nami, tez bez problemu. kontakty z dzieckiem ustalilismy razem wspolnie, rowniez bez problemu. nigdy nie utrudnialam tych kontaktow, wrecz naginalam sie by jemu bylo lzej, np dowozac dzievckodo niego. niestety i to za malo. zrozum jedno - sa mezczyzni ktorzy porzucaja wlasne dzieci i tyle. moje dziecko jest porzucone przez ojca..
    • timetotime Re: kilka spraw 04.12.11, 21:45
      Cześć, śledziłam Twój wątek na Życiu Rodzinnym.
      Rozwodzisz się z orzeczeniem winy męża?
      • iwonag25 Re: kilka spraw 04.12.11, 21:57
        Witaj.
        Pozew nie został jeszcze złożony na razie jest szarpanina, ale do rozwodu na pewno dojdzie. Na 100%. Ja już jestem tak zrezygnowana i załamana, że chętnie bym sobie wszystko odpuściła i polubownie zakończyła ten koszmar. Już bym dawno pewnie tak zrobiła, ale bardzo dużo ludzi doradza mi z orzeczeniem o winie a ja się boję wygrzebywania wszystkich spraw, wylewania brudów. Już wiem że rodzice i teściowie mogą odmówić zeznań (radczyni mówiła mi że w sprawach rozwodowych nie mogą...). Wiem, że gdy wniosę pozew o rozwód z winy męża on będzie zwalał winę na mnie. A jest do tego stopnia mściwy, że poświęci nawet własne dzieci żeby osiągnąć swój cel. I na razie szarpiemy się o podział majątku i sposób rozwiązania małżeństwa. A dlaczego pytasz?
        • timetotime Re: kilka spraw 04.12.11, 22:09
          Mam podobną historię za sobą.
          Masz jakieś twarde dowody, które mogłabyś przedstawić w sądzie, że szanowny małżonek przygruchał sobie kochankę?
          Ja odpuściłam. Czasami żałuję, że to zrobiłam.
          • iwonag25 Re: kilka spraw 04.12.11, 22:20
            Niestety nie mam żadnych dowodów. Ludzie widują ich razem (ale w sumie mają prawo pokazywać się jako znajomi). Poza tym moje domysły. Wiem na jakie zmiany ona pracuje i dziwnym zbiegiem okoliczności powroty i wyjścia mojego męża zgrywają się z jej pójściem/powrotem do/z pracy. I to co mówi mi w domu że ją chętnie by przytulił, że jest super babką o wiele lepszą niż ja itd. itd.
        • iwonag25 Re: kilka spraw 04.12.11, 22:16
          Podpowiedzcie mi jeszcze która sytuacja jest lepsza czy:
          1. gdy ja pierwsza wniosę pozew o rozwód z orzeczeniem o jego winie i on odpowie na pozew że to moja wina (nie wiem co wymyśli bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia)
          2. czy odwrotnie, gdy on wniesie pozew o mojej winie?
          Zapowiedział że zrobi to po nowym roku i nie wiem czy mam go ubiec czy nie. Ja rozwodu bym najchętniej nie brała, ale nie mam właściwie wyjścia.
          • timetotime Re: kilka spraw 04.12.11, 22:32
            iwonag25 napisała:

            > Podpowiedzcie mi jeszcze która sytuacja jest lepsza czy:
            > 1. gdy ja pierwsza wniosę pozew o rozwód z orzeczeniem o jego winie i on odpowi
            > e na pozew że to moja wina (nie wiem co wymyśli bo ja nie mam sobie nic do zarz
            > ucenia)

            Nie masz dowodów, wnoś o rozwód bez orzekania.
            Chyba, że masz kasę na detektywa...

            A niby jaką Twoją winę on chce udowodnić?


            > Zapowiedział że zrobi to po nowym roku i nie wiem czy mam go ubiec czy nie. Ja
            > rozwodu bym najchętniej nie brała, ale nie mam właściwie wyjścia.

            A dlaczego nie chcesz rozwodu? Coś Cię jeszcze trzyma przy tym człowieku?
            • iwonag25 Re: kilka spraw 04.12.11, 22:43
              Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie czy coś mnie przy nim trzyma. Na dzień dziesiejszy czuję do niego złość i żal. Boję sie chyba podświadomie tej wielkiej niewiadomej, nie wiem co mu odwali, jak się to wszystko potoczy. Ja nic nie zrobiłam ale on sam mi powiedział że on już się postara o to żeby mnie zniszczyć w sądzie. On jest idealnym manipulatortem. Potrafi tak obrócić sytuację w której zawinił że w końcu to ja się zastanawiam czy źle nie zrobiłam.
              • klubikowa Re: kilka spraw 05.12.11, 21:36
                Witaj Iwona25, nie bój się wnosić o orzeczenie winy męża. Jeśli rzeczywiście nie masz sobie nic do zarzucenia - wnoś o rozwód z orzeczeniem jego winy. Ja nie miałam dowodów od razu, na sprawie. Ale podałam nazwiska i adresy kochanek męża wnosząc o powołanie ich na świadków. Sędzina zapytała exa czy zna te panie i co go z nimi łączyło, przypominając, że zeznaje pod przysięgą. Eks sam ładnie opowiedział, że miał romanse, że dochodziło do zdrad. Mąż chciał paniom oszczędzić szwendania się po sądach i wstydu jakiego by się wszystkie najadły, taki z niego lojalny kochanek. Poza tym chyba by się nieźle wkurzył małżonek jednej z pań. Do tego bliskie mi osoby złożyły zeznania, że mąż mnie zdradzał (wiedziały o wszystkim na bieżąco). Miałam jeszcze e-maile z tamtego okresu, gdzie wprost pisałam jak bardzo cierpię, że mąż niszczy rodzinę, że nie loży na dom. Wszystko dołączyłam. Dostałam też pozytywną opinię z przedszkola dot. mojej opieki nad dziećmi. Nie wzięłam adwokata, mimo, że sędzina mi kazała. Nie odpisałam też na żadne jego pismo (pełne bzdur i absurdów). Mąż dostał odmowę na wniosek o adwokata z urzędu. Nie odcinam go od dzieci, wręcz przeciwnie, proszę o pomoc przy nich. Mąż tak samo próbuje mną manipulować i straszyć. Będą jeszcze zeznania członków mojej rodziny. Mąż już straszy, że ich poniży, że będzie wyciągał jakieś brudy i rodzinne tajemnice czy problemy. Dla mnie to tylko oznaka, że mąż się ich boi. Nie daj się Iwona i wnoś pozew, jeśli jesteś zdecydowana.
                • pendzacy_krolik cos mi tu nie pasuje 07.12.11, 18:05
                  jest cos takiego,jak ludzka godnosc, i niewazne czy kobieca czy meska.ale w tym konkretnym przypadku,jesli maz zdecydowanie zakazuje zonie nosic jego nazwisko po rozwodzie to uwazam, ze osoba honorowa powinna sie go zrzec. chyba,ze chce mu zrobic na zlosc, a na to mi wyglada. jest jeszcze inna opcja,ze kobieta wyszla za maz , zeby zmienic nazwisko na ladniejsze,he he, i dlatego teraz usilnie sie go trzyma.
                  • kiszczynska ja bym brała to nazwisko 07.12.11, 22:15
                    i tyle
                  • malgolkab Re: cos mi tu nie pasuje 07.12.11, 22:28
                    pendzacy_krolik napisała:

                    > jest cos takiego,jak ludzka godnosc, i niewazne czy kobieca czy meska.ale w tym
                    > konkretnym przypadku,jesli maz zdecydowanie zakazuje zonie nosic jego nazwisko
                    > po rozwodzie to uwazam, ze osoba honorowa powinna sie go zrzec. chyba,ze chce
                    > mu zrobic na zlosc, a na to mi wyglada. jest jeszcze inna opcja,ze kobieta wys
                    > zla za maz , zeby zmienic nazwisko na ladniejsze,he he, i dlatego teraz usilnie
                    > sie go trzyma.
                    jest jeszcze taka opcja, że komuś nie chce latać się po urzędach, instytucjach, wyrabiać nowy dowód, prawo jazdy, dowód rejestracyjny, paszport, wpis do księgi wieczystej itd. mi się np. nie chciało. to samo nazwisko mają często osoby w ogóle ze sobą niespokrewnione i co to zmienia?
                    • zmienilam.nicka Re: cos mi tu nie pasuje 07.12.11, 22:35
                      Ex mąż znajomej rok po rozwodzie zażądał by mu "oddała" jego nazwisko. Wcześniej o tym nie mówił, przypomniał sobie że jeszcze o nazwisko się może awanturować i próbować ją zdeptać, w momencie gdy już inne złośliwości nie działały.
                  • zmienilam.nicka Re: cos mi tu nie pasuje 07.12.11, 22:33
                    Bzdura jakaś. Nazwisko nie jest własnością którą się kupczy i nadaje lub odbiera wg widzimisię. Mąż chciał by żona miała jego nazwisko przy ślubie i od tej pory nazwisko też jest nazwiskiem żony. Dzieci mają to nazwisko. Na wielu dokumentach żona ma to nazwisko. Ewentualne zmiana nazwiska, to wydatek wcale nie mały na wyrobienie nowych dokumentów i duużo czasu włóczenia się po urzędach i bankach by zmian dokonać. Po to tylko żeby nakarmić ego zazdrosnego faceta? Opamiętaj się. To żona decyduje jakie ma ochotę nosić nazwisko i czy przy rozwodzie chce sobie dokładać zmianę. Tylko i wyłącznie od niej należy czy do tego wagę przywiąże. Założę się, że obecne nazwisko jest przeciętne a mąż szuka jedynie kija do bicia żony. Nawet jeśli żona nazwisko pod presją zmieni to i tak mąż będzie nadal szukał kolejnego kija.
                    Ciekawe dlaczego mąż nie zmienił przy ślubie nazwiska na żonine. Przecież też mógł...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka