Dodaj do ulubionych

Czy rozwodnicy mogą być zbawieni?

11.01.12, 20:53
Jak w temacie. Czy ktoś ma kontakty i ma pewność albo chociaż mocne argumenty za tym, że rozwodnicy mogą doznać zbawienia? sad
Obserwuj wątek
    • malwi-na356 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 20:58
      tak ja cię zbawię ...smile)))
    • adam543 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 21:03
      Rozwodnicy mogą doznać uspokojenia.
      Udowodnione.
      • malwi-na356 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 21:04
        na emeryturze smile))))
      • surykatka3 do adam543 02.09.12, 19:18
        adam543 napisał:

        > Rozwodnicy mogą doznać uspokojenia.
        > Udowodnione.

        Świetna riposta! To moja złota czcionka na dziś smile
        Dzięki za ten tekst smile
    • triss_merigold6 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 21:03
      A zależy Ci na czymś tak irracjonalnym? Uff, jak dobrze, że nie dano mi w domu katolickiego kodu obyczajowo-światopoglądowego.
    • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 21:07
      Zabawienia na pewno smile

      Do spraw wiary raczej mi daleko, ale myślę sobie tak, że Pana Boga bardziej obchodzi, jaką kto ma duszę, niż jaki papierek.
    • sonia_30 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 22:05
      Czy ktoś ma kontakty??? Jakie tablety dają takiego kopa? ;-P
      • jagienka_2 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.01.12, 22:43
        > Czy ktoś ma kontakty???
        Takie kontakty to ma tylko ksiądz Natanek...
      • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 10:38
        Takiego kopa daje nudasmile
    • z_mazur Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 07:54
      Sam rozwód dla Kościoła nie ma większego znaczenia. Problemem jest to co robisz po rozwodzie.
      • malgolkab Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 09:22
        wszystko jest ok, dopóki nie zwiążasz się z kimś na stałe, jednorazowe przygody nie dyskwalifikująsmile
        • altz Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 09:37
          malgolkab napisała:

          > wszystko jest ok, dopóki nie zwiążasz się z kimś na stałe, jednorazowe przygody
          > nie dyskwalifikująsmile
          Ten temat też mnie ciekawi. Co się stanie, gdy ktoś jest podwójnym wdowcem i potem jeszcze ma jedną żonę poślubioną. Z kim będzie żył w niebie? Czy będzie miał harem?
          • malgolkab Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 09:39
            altz napisał:


            > Ten temat też mnie ciekawi. Co się stanie, gdy ktoś jest podwójnym wdowcem i po
            > tem jeszcze ma jedną żonę poślubioną. Z kim będzie żył w niebie? Czy będzie mia
            > ł harem?
            może szczęśliwie nie wszyscy trafią do nieba i problem sam się rozwiążewink
          • ewela1_1 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 09:41
            Wdowiec to nie rozwodnik. Wdowiec nie grzeszy. To rozwodnicy, którzy wezmą ponownie ślub będą płonąć żywym ogniem w piekle wink. No i tera dylemat wychodzić za mąż, żenić się? czy nie?
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
          • scindapsus skorzystaj z wyszukiwarki 12.01.12, 09:51
            służe odpowiednim cytatem

            18 Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: 19 «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu6. 20 Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając nie zostawił potomstwa. 21 Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. 22 I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. 23 Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę». 24 Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? 25 Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. 26 Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku"7, jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. 27 Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie».

            biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=311
            tak że spoko, nie ma się co martwic wink
          • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 12:55
            Na Sądzie Ostatecznym będą mu towarzyszyły wszystkie małżonki więc niech szykuje stosowny ubiór do trumny, żeby wstydu nie robić. Jak wszyscy trafią w jedno miejsce to są poważne szanse na harem.
        • maciekqbn Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 20:58
          malgolkab napisała:

          > wszystko jest ok, dopóki nie zwiążasz się z kimś na stałe, jednorazowe przygody
          > nie dyskwalifikująsmile

          O to to, właśnie tak! wink
    • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 10:39
      Mogą, ale muszą po śmierci zamieszkać w niebie z tym z kim się rozwiedli.Ze wszystkimi tymismile
      • garibaldia Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 11:57
        mayenna napisała:

        > Mogą, ale muszą po śmierci zamieszkać w niebie z tym z kim się rozwiedli.Ze wsz
        > ystkimi tymismile


        I to będzie wystarczająca kara za grzechy smile))))))))))))))))))))))00
      • niutka Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 20:49
        Mam nadzieje, ze moj ex znajdzie sie gdzies indziej... czysciec raczej...
      • zmeczona100 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 22:44
        mayenna napisała:

        > Mogą, ale muszą po śmierci zamieszkać w niebie z tym z kim się rozwiedli.Ze wsz
        > ystkimi tymismile

        No zaraz!!! Toż to piekło będzie! A gdzie w takim razie NIEBO?!
      • rybak Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 09:44
        Sorki, ale przecież podczas slubu kościelnego mówi się jasno: dopóki smierć was nie rozłączy. Tak więc ja sobie nie życzę z ex przebywać dodatkowo po śmierci w jednym kotle/chórze (niepotrzebne skreślić) big_grin. Mało tego, uważam, że ostatnie 5 lat pozycia z nią wydatnie skróciło mi okres ewentualnych mąk czyśćcowych wink.
        • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 11:42
          Cenna uwaga do rozważań, wiesz Miszczu? smile
          • rybak Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 14:04
            Wiem, że cenna. Daje jakąś nadzieję rozwodnikom po ślubie kościelnym big_grin
    • braktalentu Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 12:21
      Dla wielu sam rozwód jest zbawieniem.
      • scindapsus Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 15:25
        smile
        lubię to
      • niutka Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.01.12, 20:50
        DOBRE!
    • moj_rozwod Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 11:10
      to podczepiam sie pod temat...
      czy panny z dzieckeim mogą być zbawione?
      czy żony/mężowie -cudzołożnicy mogą być zbawieni?
      a ich kochankowie?
      a ksiądz z kochanką?

      brnąc dalej....a morderca, złodziej, ateista ???
      • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 11:42
        Ateista trafia do nieba takiego wg Chmielewskiej. Takiego dla demokracji ludowych big_grin
        • evi85 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 14:56
          uwazam ze kazdy moze byc zbawiony pod warunkiem ze sie nawroci
          czy maz , zona ktorzy zdradzaja moga zostac zbawieni?
          tak
          jak?
          np dzieki zonie, mezowi ktorzy mimo zdrad malzonka, rozwodu sa wierni
          tu mozna uzyskac wszyswtkie odp
          sychar.org/
    • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 15:58
      To może poważnie powiem: osobiście liczę, ze Bóg jest litościwy. Ja bym wybaczyła większości osób, które znam, rozwód. Dlaczego On miałby tego nie zrobić? Na pewno jest ode mnie lepszy..
      Sam rozwód nie jest niczym złym. Ten cywilny.
      Ale katolik, który żyje z kimś innym popełnia grzech ciężki.Jedyna droga to szczery żal i postanowienie poprawy.Dla mnie to jest warunek nie do spełnienia. Nie będę zbawiona jeśli Bóg nie okaże mi łaskismile
      • niutka Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 18:36
        Ja zdecydowanie tez nie... No i znajde sie z exem w piekle! Wrzuce go do jakiegos kotla... wink
    • asocial Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 13.01.12, 20:35
      kontakty z kims, kto sie rozwiodl, juz umarl i jest w stanie opowiedziec o tym calym zbawieniu?
      yy.... nie, ja nie mam takich kontaktow.
      altz napisał:

      > Jak w temacie. Czy ktoś ma kontakty i ma pewność albo chociaż mocne argumenty z
      > a tym, że rozwodnicy mogą doznać zbawienia? sad
      • jarkoni Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 14.01.12, 15:48
        Nie jestem zbyt mocny w tym temacie, ale czy to prawda, ze rozwodnik jest taki wyklęty jakby? Że nie może iść ani do spowiedzi ani zjeść tego okrągłego ciastka/opłatka w przyklęku?
        • malgolkab Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 14.01.12, 15:52
          jarkoni napisał:

          > Nie jestem zbyt mocny w tym temacie, ale czy to prawda, ze rozwodnik jest taki
          > wyklęty jakby? Że nie może iść ani do spowiedzi ani zjeść tego okrągłego ciastk
          > a/opłatka w przyklęku?
          może, dopóki nie zwiąże się z kimś innym (jednorazowe pukanka się nie liczą, bo się wypowiadasz, że zdradziłeś żonę i obiecasz poprawę)
          • ewela1_1 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 14.01.12, 15:59
            I podobno(ale nie jestem pewna) panna/kawaler, który poślubi osobę rozwiedzioną również nie może przystąpić do komunii.
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • malgolkab Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 14.01.12, 17:08
              ewela1_1 napisała:

              > I podobno(ale nie jestem pewna) panna/kawaler, który poślubi osobę rozwiedzioną
              > również nie może przystąpić do komunii.
              jesli poślubi osobę, ktora miała ślub kościelny, a rozwiodła się cywilnie, to nie może, bo grzeszy przeciwko przykazaniu 6 i 9 i nie może obiecać poprawy, a to jeden z podstawowcyh warunków otrzymania rozgrzeszenia
              > -------------
              > "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędz
              > ie" E. Orzeszkowa
              • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 18:56
                Niestety, mam dla was złą wiadomość. CHRYSTUS potępia rozwód. Podobnie potępione jest cudzołóstwo. PISZĘ TO DO CHRZEŚCIJAN. JEŻELI KTOŚ NIM NIE JEST NIE MUSI TEGO CZYTAĆ. ALE TO I TAK NIC NIE ZMIENIA DLA NIEGO.

                Mk 10, 2-10 : Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. 3 Odpowiadając zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?» 4 Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». 5 Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. 6 Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: 7 dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę 8 i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem2. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. 9 Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!»

                Lk 16,18: Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.
                Mk 10,10-12, 10 W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. 11 Powiedział im: «Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. 12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».
                1Kor.9,6-10: "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.
                1Kor. 7, 10-11 "Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan2: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony."
                Hbr 13,4: " We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg."

                OJCIEC PIO mówił że "ROZWÓD TO PASZPORT DO PIEKŁA".

                SERVUS DEI
                • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 19:05
                  Ciekawe co powiedziałby Ojciec Pio o kimś kto pisze takie posty i tak odnosi się do bliźnich.
                  Mam nadzieję, że Jezus jest jednak lepszy niż Ty.
                  • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 19:08
                    Jeszcze jedno: skoro jako chrześcijanin nie rozumiesz, że Pismo Święte to nie Kodeks Karny a przesłanie Miłości to mamy szansę spotkać się w Piekle.
                    • surykatka3 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 19:28
                      Ale zaraz, nie ma tu nic o tym, że żona oddala męża, więc widzę światełko w tunelu dla tych babek, co pogoniły swego ślubnego smile
                      • blue_ania37 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 19:41
                        A ja mam kontaktysmile, od 3 lat osrodek w ktorym pracuję przejeli księża.
                        Trzeba być świętym aby patrzeć ze spokojem na alkoholizm księdza dyrektora ( zbieżność z toruniem zupełnie przypadkowa), na jego wulgarność, kompleksy i chamstwo.
                        Na życie na rachunek miasta i wyzywanie pracowników, że pazerni bo o kasę pytająsmile.
                        Będę zbawiona, mam nadzieję, ale zależy to tylko ode mnie a nie czy będę się regularnie czy nieregularniesmile
                        A
                    • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 16:47
                      Bóg jest miłosierny, owszem, ale dla tych którzy się nawracają i żałują za popełnione winy (jak np. św. Maria Magdalena). Nie zapominaj o Bożej sprawiedliwości. Boże standardy są inne niż ludzkie i nie życzę nikomu, żeby si e o tym boleśnie przekonał dopiero po śmierci. Teraz, na ziemi, każdy z nas ma swoje "5 minut". Kim jest Bóg naprawdę znajdziesz w Piśmie św. pozdrawiam
                      • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 18:58
                        Zapominasz o jednej waznej kwestii: On nie będzie nas sądził po zewnętrznych sprawach, ale wg tego co mamy w sercu i sumieniu bo tylko On ma w nie wgląd. Ty nas sadzisz wg ziemskich kryteriów. Poczytaj przypowieść o jawnogrzesznicy i Kazanie na Górze. Pozdrawiam.
                        • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 20:39
                          mayenna, mylisz się w dwóch sprawach. po pierwsze to ja nikogo nie sądzę a już na pewno nie ciebie, przecież nawet cię nie znam. po drugie - Bóg jest sędzią sprawiedliwym, miłosiernym, ale sprawiedliwym. Wyobraź sobie że ktoś staje przed sądem na ziemi za gwałt. Udowodnili mu winę. A sędzia mówi: " A w sumie, to się nic nie stało; przecież to się mogło każdemu przydarzyć; to nic takiego... " Co wtedy można pomyśleć o takim sędzi? skorumpowany, przekupny, niesprawiedliwy... Czy tak można myśleć o sprawiedliwym Bogu? NIE. Bóg jest sprawiedliwy, patrzy na to co człowiek ma w sercu ale też i na czyny, bo jedno z drugim ma ścisły związek.... przeczytaj to:
                          Mt 15, 18-20: 18 " to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. 19 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. 20 To właśnie czyni człowieka nieczystym."
                          A do jawnogrzesznicy na koniec powiedział, "idz i nie grzesz więcej" .
                          pozdrawiam

                          • kategemi Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:01
                            A Miłosierdzie Boże? A przesłanie Faustyny? Co Ty na to ?
                            • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:31
                              kategemi: Bóg jest miłosierny, bo dał nam swojego Syna, który nas odkupił (wykupił jako zasługujących na karę) . W Jezusie, w relacji z Nim, jest nasz ratunek.

                              Zauważ jednak, że św Faustyna pisała w Dzienniczku o piekle, że widziała tam wiele dusz osób potępionych, również takich, które nie dowierzały, że piekło istnieje. ... jako ludzie, nierzadko lekceważymy to co może się stać po śmierci, na zasadzie a jakoś to będzie. tak może myśleć dziecko kiedy idzie do szkoły bez odrobionych lekcji, ale dorosły ... gdzie jest jego odpowiedzialność, i rozsądek? przecież wyraźnie o piekle jest napisane w Piśmie. pozdrawiam
                              • gazeta_mi_placi Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 22:08
                                Z całym szacunkiem, ale ona miała schizofrenię sad
                              • mamawojtuska79 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 04.09.12, 23:58
                                Jeżeli Bóg jest tak wspaniałomyślny, sprawiedliwy, dobry itp. to dlaczego skazuje na cierpienie dzieci, mój synek walczył 6 miesięcy o życie, z czego 4,5 leżał na Intensywnej terapii, na własne oczy widziałam jak umierają maluszki, jak cierpią ich rodzice którzy dowiadują się że dziecko zmarło a oni nawet nie zdążyli się z nim pożegnać.
                                • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 05.09.12, 08:18
                                  Cierpienie jest częścią życia, podobnie jak śmierć. Dla każdego takie doświadczenie moze mieć inne znaczenie i czemu innemu służyć. Mnie uświadamia to, że jednak jestem szczęśliwą osobą i nie mam prawa narzekać na swoje życie bo mam łatwo i lekko. Pozwala mi to na docenienie obecnosci moich dzieci, na docenienie życia i tego czasu, który tu mam.
                                  Czemu miało służyć Tobie - nie wiem. Tez pewnie dowiemy się tego po tamtej stronie.
                              • kategemi Servusdei posłuchaj.... 09.09.12, 17:28
                                WIesz czytam Twoje wypowiedzi i myślę, że Ty nie umiesz nas wszystkich słuchać. Nie jesteś otwarty ( a) na nasze problemy, rzucasz tylko cytatami z biblii, straszysz piekłem...coś jak jeden z księży w moje parafii, na którego msze prawie nikt nie chodzi, ponieważ on nie potrafi z nami rozmawiać. Ma tylko palec uniesiony groźnie w górze i macha nim macha wołając : Strzeżcie sie Pana!!!! wink
                                A ja mam obraz Boga cierpliwego, który jest łaskawy, który wysłucha i wiem , że to zrobi.
                                Dziś pierwszy raz od kilku miesięcy byłam w kościele. Trafiłam na rekolekcje ( mój kościół w sensie budynek , skończył właśnie 100 lat ). Gościł u nas zakonnik i mówił właśnie o Miłosierdziu i Bogu dla nas jako nadziei, Bogu , który nas wysłucha, wszystkich i wszystkie nasze historie. I ja to wiem . Gdy to słyszałam, uśmiechałam się do siebie i myślałam o Tobie Servusdei. Nie wiem kim jesteś, nie ważne, ale słuchaj ludzi, jeżeli chcesz ich ( nas) katechizować . Nie zrobisz tego zastraszaniem a otwartością i miłością do drugiego człowieka. Bo taki był i jest Jezus..smile


                                PS: O matko, ale dawno tak patetycznego postu nie stworzyłam wink
                                • servusdei Re: Servusdei posłuchaj.... 09.09.12, 23:17
                                  kategemi: cytowałem Słowo Boże; dlaczego nazywasz to potępianiem? zrozum, że są ludzie którzy traktują Słowo poważnie, pomimo trudności i upadków ale jednak podnoszą się bo ufają Jego Słowu. Wierza w Boga i ufają Mu, chcą być wierni Jego sakramentom, obietnicom. Bóg nie chce nikogo potępiać. to człowiek odrzuca Boga swoja wolna wola i czynami. przeczytaj to:
                                  sychar.org/wp-content/uploads/2012/01/Siemiradzki-Chrystus-i-Samarytanka-200x115-2.jpg
                                  pozdrawiam
                                  • mayenna Re: Servusdei posłuchaj.... 10.09.12, 08:48
                                    To ja Ci też zadam lekturę. Poczytaj:
                                    Tekst linka

                                    I cytat, jak najbardziej z Pisma Świętego:
                                    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. 6 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały2. "(Mt 7, 1-6)
                          • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:45
                            Widzisz, jest pismo i to jest prosta droga do Boga. Przestrzegasz - jesteś Zbawiony,ale decyzję i tak podejmie On sam na Sądzie Ostatecznym. To nie jest ziemski trybunał i nie rozlicza po równo, ani tak jak my tu uważamy za sprawiedliwe - przypowieść o zapłacie dla robotników w winnicy, chociażby. Nie wiesz, kto z nas trafi do Niego, a kto nie, bo nie znasz naszych serc, sumień, wszystkich okoliczności naszych decyzji i życia. Nikt tu nie uważa rozwodu za cudowne wyjście i nie poleca, nie propaguje jako najlepszego remedium. czasem się nie da inaczej.

                            A w przypowieści o jawnogrzesznicy Jezus ją zrozumiał i nie potępił. Przypomniał faryzeuszom, ze sami nie są bez winy, a sąd nad nią ma im poprawić samopoczucie.
                            Potępiasz nas bo mówisz jak mamy żyć i to nie proszony o takie rady, oceniasz to co zrobiliśmy i straszysz potępieniem. Wiesz, ja wolałabym usłyszeć, że jest dla mnie nadzieja na zbawienie, a nie na Piekło. Mysle, ze lepiej mówić jak On nas bardzo kocha niż jak surowo ukarze.
                            • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 23:38
                              mayenna: nadzieja jest w Chrystusie. On daje zbawienie. On czeka aż człowiek zwróci się do Niego, bo chce mieć z nim relacje, jak przyjaciel, ale potrzebuje na to zgody człowieka, nic na siłę, bo człowiek może powiedzieć nie, nawet Bogu, i Bóg to uszanuje.
                              I to nie ja chcę cię pouczać jak żyć. nie znam cię i nie oceniam. Oceniam tylko rozwód, oceniam zgodę na rozwód jako zło - bo tak oceniał to Jezus.
                              Ja to widzę tak, że jeżeli ktoś świadomie decyduje się na rozwód to zgadza się też na skutki rozwodu, które są złe. Jezus potępił rozwód, bo widział w tym zło, krzywdę jaką jeden człowiek robi drugiemu. Uważam, że rozwód nie rozwiązuje problemów, jest tylko ucieczką od nich. pozdrawiam
                • wawrzanka Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 20:05
                  servusdei napisał(a):

                  > OJCIEC PIO mówił że "ROZWÓD TO PASZPORT DO PIEKŁA

                  big_grin W sumie w latach 80 każdy paszport był dobry. Ktoś mnie na tym forum niedawno podejrzewał, że jestem niezłym narybkiem do jakiejś sekty. No więc gdyby nie to, że już jestem sekciarą to z chęcią zapisałabym się do sekty servusdei.

                  Ale mam dobrą wiadomość dla wszystkich rozwodników. Mam regularny kontakt z mediami i media donoszą (z tamtego świata oczywiście), że rozwodnicy żyją sobie u Pana Boga za piecem jak pączki w maśle. Rozwodnicy wszystkich krajów łączmy się big_grin
                  • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 16:54
                    Pączki, z tego co wiem smaży się w oleju.... sad .... A kto ma paszport nie musi od razu wyjeżdżać za granicę. więc jednak jest szansa dla "pączka", że nie wyląduje w kotle ... dopóki jest na ziemi może zmienić postępowanie, potem już jest za późno
                    pozdrawiam
                    • jarkoni Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 17:05
                      Jak "zmienić postępowanie" na ziemi, skoro już jest po rozwodzie?
                      • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 20:55
                        Po rozwodzie owszem, ale dla Boga Małżeństwo jednak trwa nadal. I On daje siły żeby je uratować, odbudować. dlatego małżeństwo jest sakramentem a nie świstkiem papieru.
                        .... zmienić postępowanie znaczy słuchać tego co mówi Jezus i traktować to na serio.
                        pozdrawiam
                    • blue_ania37 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 17:23
                      Ale co to znaczy wg ciebie zmienić postepowanie?
                      Czy znajdujesz tutaj na tym forum ludzi, którzy się cieszą że się rozwodzą?
                      Po jakimś czasie może tak, ale przychodzą tu nie raz obolali z żalu że małżeństwo się skończyło.co oni mają zmienić że np mąż się zakochał i poszedł do innej?
                      • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:11
                        blue_ania37: widzisz, zazwyczaj jest tak że w rozwodzie jest strona która opuszcza i ta która jest opuszczona. To ta opuszczona odczuwa ból . Ten pierwszy zadał ból, drugi cierpi. dlatego większą odpowiedzialność ma ten, kto zadaje ból. Rozwód. Ale to nie oznacza, że małżeństwo przestało istnieć. Bóg jest wierny swojej obietnicy zawsze. Dla Boga więc małżeństwo trwa nadal.... I dobrą nowiną jest to, że Jezus jest jedynym Ratownikiem. Jeżeli się Mu wierzy. że to co mówił jest prawdą, wtedy można poprawiać. uwierz, to działa. pozdrawiam
                        • blue_ania37 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:19
                          Ale na tym forum jest mało tych którzy nie zostali opuszczeni.
                          Ci co opuscili, pocieszenia nie musieli szukacsmilebo je mieli...
                          Co z ludżmi którzy byli łamani psychicznie i fizycznie w małżeństwie?
                          Nie rozumiem co można poprawiać wierząc w Jezusa?
                          Wątpię, że chciałby aby osoby które doznały bolu zdrady,opuszczenia miały całe życie spędzić w pokorze i chęci powrotu tej(tego) co to zrobił.
                          A
                          • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 23:22
                            Blue_ania37: przez to co piszesz słyszę głos osoby bardzo skrzywdzonej. ... ból. uwierz jednak, że są osoby którym Jezus pomógł i pomaga. nie jest to utopia. znam świadectwa osób którym Bóg pomógł, bo były wierne danemu słowu, ślubowi, małżeńskiej przysiędze. A są też takie osoby, które trwają w wierności pomimo wszystko. bo zależy im na Jezusie. bo poważnie traktują Jego obietnice.
                            przeczytaj to:
                            www.kryzys.org/
                            www. sychar.org/
                            pozdrawiam
                            • blue_ania37 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 04.09.12, 00:20
                              Hm....
                              W czym mam być wierna? mam trwać w imię Boga? w świecie które jest pieklem na ziemi.
                              Gdzie kobieta zostaje sprowadzona do roli suki i pojebanej krowy?
                              Temu mam byc wierna?
                              Myślisz, że Jezus chce ode mnie tego?
                              To chyba mnie nie kocha, bardzo mnie nie kocha....idąc twoim tropem myślenia.
                              Widzę na codzień te...hasła....o milości bożej w pracy....i widzę też to zaklamanie...i ten alkohol w imię Boga i inne rzeczy.
                              Dla mnie to od dawna koniec i myslę, że Bóg to rozumie, a jeśli nie to przepraszam że jestem grzseszną kobietąsmile
                              A
                              • wawrzanka Rodzina (Borgiów) 04.09.12, 19:48
                                Servusdei, rozumiem Twoje szlachetne pobudki i to naprawdę wzruszające, że chcesz nam, biedakom, pomóc. Nie ty jeden czujesz misję nawracania. Świadkowie Jehowy też uprawiają nawracanie, też wierzą w Jezusa, znają dobrze jego nauki i też są święcie przekonani, że będą zbawieni, choć zawierają wyłącznie małżeństwa cywilne.

                                Co do piekielnych konsekwencji rozwodu to uwierz mi, że niejedna osoba na tym forum poznała piekielne konsekwencje... małżeństwa z (z Twojego punktu widzenia) grzesznikiem, pijakiem i cudzołożnikiem. W życiu jest wiele cierpienia, ale chrześcijanin nie ma obowiązku go mnożyć. Ma obowiązek postępować po chrześcijańsku, czyli godnie i miłosiernie (znów mówiąc Twoim językiem).

                                No więc matka, która ma miłosierdzie dla swoich dzieci nie może narażać ich na śmierć z rąk pijanego nożownika. I obawiam się, że dla kochającej matki wizja piekielnych kręgów nie jest straszniejsza od wizji dziecka ginącego od pchnięcia nożem przez własnego ojca. W końcu ten nożownik to nie Abraham, któremu Bóg każe zabić Izaaka, ale w ostatnim momencie cofa rozkaz. W dodatku nawet gdyby, to ten nożownik ma od wódki trochę jakby chwiejną rękę, co za pech.

                                Skoro ksiądz, który ma trójkę dzieci, każde z inną kobietą, uczy innych jak żyć - mieni się chrześcijaninem to taki rozwodnik cierpiętnik chyba też może? Nie mówiąc już o tym, że papieże mieli nie tylko dzieci, ale i liczne kochanki. Rozumiem, że jako dobry chrześcijanin lubisz serial „Rodzina Borgiów”?
                                • servusdei Re: Rodzina (Borgiów) 08.09.12, 09:42
                                  wawrzanka, rozumiem że Ty nie jesteś świadkiem jehowysmile .... a co do sedna tematu. w sytuacji przemocy w rodzinie jest wyjście w postaci separacji. od wielu lat w Polsce i na świecie jest prawnie uregulowanym narzędziem. Daje takie same skutki prawne jak rozwód np. rozdzielność majątkowa, alimenty , za wyjątkiem ponownego małżeństwa.
                                  Ale daje szansę na pojednanie, na zmianę; że dwoje ludzi którzy się kiedyś kochali i ślubowali sobie przed Bogiem znów będą razem. Z alkoholizmu też ludzie wychodzą. I może właśnie dzięki tej, która podaje rękę, daje szansę.
                                  Życie to nie telenowela. a to że niektórzy ludzie żyją rozpustnie nie oznacza że tak należy postępować.
                                  I jeszcze jedno... świadkowie jehowy nie wierzą w Jezusa. uznają tylko że On istniał ale w Niego nie wierzą. a Ty?
                                  • mayenna Re: Rodzina (Borgiów) 08.09.12, 10:23
                                    servusdei napisał(a):

                                    > wawrzanka, rozumiem że Ty nie jesteś świadkiem jehowysmile .... a co do sedna tema
                                    > tu. w sytuacji przemocy w rodzinie jest wyjście w postaci separacji. od wielu l
                                    > at w Polsce i na świecie jest prawnie uregulowanym narzędziem. Daje takie same
                                    > skutki prawne jak rozwód np. rozdzielność majątkowa, alimenty , za wyjątkiem po
                                    > nownego małżeństwa.
                                    > Ale daje szansę na pojednanie, na zmianę; że dwoje ludzi którzy się kiedyś koch
                                    > ali i ślubowali sobie przed Bogiem znów będą razem. Z alkoholizmu też ludzie wy
                                    > chodzą. I może właśnie dzięki tej, która podaje rękę, daje szansę.

                                    Separacja nie załatwia problemu np. wspólnego mieszkania. Sa sytuacje gdy nie da się żyć pod jednym dachem. Moim zdaniem, jak ludzie zechcą się zejść to będą razem mimo rozwodu, znajda do siebie drogę i Maryja im takze w tym pomoże.
                                    Nie przeszedłeś przez rozwód więc może nie zdajesz sobie sprawy, że jest to ostateczność i gdyby separacja byłaby możliwa to korzystalibyśmy z niej. Wiele osób tutaj się nad takim rozwiązaniem zastanawiało.
                                    • blue_ania37 Re: Rodzina (Borgiów) 08.09.12, 11:20
                                      Myślisz, że człowiek który doznał przemocy, od tego najbliższego drugiego człowieka, ma obowiązek poczekania aż tamten dorośnie?zrozumie?
                                      A co jeśli nie? i znów zacznie się piekło na ziemi, za nic....
                                      Wiesz, że przemocowcy z reguły się nie zmieniają?
                                      Musieli by bardzo chcieć, a tego z reguły nie chcą, bo swoją "ofiarę" nie traktują jako człowieka tylko jak kogoś niższego w hierarhii.
                                      Łatwo się mówi zawierzyć...ale każdy ma jedno życie i nikt nie ma obowiązku poświęcania swojego życia w imię miłości do Boga na życie w strachu, upokorzeniu i bojażni do druiego człowieka.
                                      A
                                  • errormix Re: Rodzina (Borgiów) 08.09.12, 21:30
                                    servusdei napisał(a):

                                    > w sytuacji przemocy w rodzinie jest wyjście w postaci separacji. od wielu lat w Polsce i na świecie jest prawnie uregulowanym narzędziem. Daje takie same skutki prawne jak rozwód np. rozdzielność majątkowa, alimenty , za wyjątkiem ponownego małżeństwa. Życie to nie telenowela.

                                    No wszystko pięknie. Tylko do separacji też trzeba decyzji dwojga. A co zrobisz jak ta druga strona chce rozwodu. Ty prosisz o utrzymanie rodziny ona chce rozwodu, ty proponujesz separację ona chce rozwodu, ty podajesz rękę ona chce rozwodu?

                                    No więc rozwiedziecie się nawet jeśli tego nie będziesz chciał, bo nie do ciebie należy decyzja, tylko do sądu. A wtedy i ty nie dostąpisz zbawienia.

                                    Masz przechlapane big_grin
                                    • servusdei Re: Rodzina (Borgiów) 11.09.12, 23:22
                                      Errormix; Widzisz, i tu się mylisz kolejny raz. W momencie zawierania ślubu, Bóg daje swoje obietnicy dwojgu małżonkom, że będzie z nimi i będzie im błogosławił na tej drodze do zbawiania przez małżeństwo i obdarzy swoją łaską. Jeżeli potem jedno z nich mąż lub żona odejdzie, zdradzi, porzuci to jednak Bóg nie zmienia swojej decyzji, nie odwraca się i JEGO OBIETNICA CIAGLE TRWA, więc wierny małżonek może czerpać z sakramentu małżeństwa łaski, które poprowadzą go drogą zbawienia. Bo to Chrystus zbawia tych, którzy idą z Nim. pozdrawiam
                                  • wawrzanka Re: Rodzina (Borgiów) 08.09.12, 22:45
                                    servusdei napisał(a):

                                    > I jeszcze jedno... świadkowie jehowy nie wierzą w Jezusa. uznają tylko że On is
                                    > tniał ale w Niego nie wierzą. a Ty?


                                    To nie lekcja religii, więc pozwól, że nie odpowiem na to abstrakcyjne pytanie. Tym bardziej, że nie uzyskałam odpowiedzi na moje, konkretne: czy lubisz serial „Rodzina Borgiów”?

                                    Co do świadków Jehowy to się mylisz, Servusdei. Oni wierzą w Jezusa. Nie tylko w to, że istniał, ale też przypisują mu boskość i oczekują jego ponownego przyjścia. Pomyliło Ci się z Marią, matką Jezusa. Świadkowie uznają jej istnienie (co oczywiste big_grin ), ale nie uważają jej za ani za Dom Złoty, ani Kość Słoniową, ani Bramę Niebieską czy... jak to tam dalej leci w litanii majowej? Wiem jak jest, bo swego czasu spędziłam ze świadkami sporo czasu na miłych pogawędkach.

                                    Co do sedna... Doskonale rozumiem Twoje intencje i Twój tok myślenia: nie uznajesz żadnych odstępstw od nakazów biblijnych. A nie zauważyłeś elastyczności, z jaką apostołowie nauczali pierwszych chrześcijan? Oni byli myślący. Brali pod uwagę okoliczności. Nauczali z rozsądkiem. Nie będę już cytować fragmentów, ale ogólnie np. listy apostolskie tworzą coś na kształt poradnika „jak żyć?” dla pierwszych chrześcijan. Nie dla chrześcijan za 2000 lat! smile
                                    • servusdei Re: Rodzina (Borgiów) 11.09.12, 23:37
                                      wawrzanka:

                                      świadkowie Jehowy, nie są chrześcijanami, nie wierzą w Chrystusa-Boga. Uznają tylko, że był prorokiem. I żaden ze świadków Jehowy nie powie o Jezusie, że jest Bogiem (Panem jest Jezus). Wiara w boskość osoby Jezusa jest tutaj meritum.

                                      Teraz sedno jak piszesz: nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę bibijną, ale wyglada to tak, jakbyś mówiła o innej biblii – przeczytaj listy św Pawła, tam jest mowa o pierwszych gminach chrześcijańskich, jak Paweł ich napominał. Również w dziejach apostolskich . Nigdzie tam nie znajdziesz przyzwolenia na czynienie zła i grzechu.

                                      Rozumiem, że człowiek próbuje się w bólu i wyrzutach sumienia jakoś usprawiedliwiać – tak jest łatwiej żyć w ogóle. Ale dlaczego uważasz że wszyscy mają myśleć tak samo jak ty. Czy myślisz że Bóg popiera grzech? On nie ma nic wspólnego z grzechem… dlatego zesłał nam swego Syna, aby nas odkupił swoją krwią i obmył winę grzechu. Więc w ramach rewanżu warto się zwrócić do Boga i prosić o nawrócenie.
                                      Czego tobie i sobie też życzę i pozdrawiam
                              • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 09:08
                                Piszesz w emocjach. To prawda, że w świecie jest dużo zła. Przecież wszyscy ludzie są grzeszni. Są kuszeni, upadają, tworzą sobie swoje wizje Boga i "lepią" swoje bożki.
                                Bóg jednak nie zostawił nas samych. Dał nam swego Syna.
                                Chcesz wiedzieć czego chce od ciebie Jezus, to pytaj Go o to.
                • errormix Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 06.09.12, 23:32
                  Na twoim miejscu, jeśli już bym coś cytował, to cytowałbym to w całości. A leci to mniej więcej tak:

                  „A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo″.

                  Jak więc widać z powyższego, jeśli jeśli mąż/żona dopuszczą się nierządu to można ich na kopach za drzwi wywalić i ożenić się znowu nie obawiając się posądzenia o cudzołóstwo, oleju, diabłów i innych piekielnych atrakcji.

                  Poza tym ja już stary jestem i wiele razy z Bogiem sobie gadałem. Dlatego jeśli faktycznie Bóg będzie mnie rozliczał z tego czy żyłem według Pisma Świętego, to do dupy z takim Bogiem.

                  Bo albo będziemy ślepo i dokładnie żyć wg Pisma, które z jednej strony barwnie opisuje np. piątą plagę egipską:

                  "I nazajutrz Pan uczynił to, że wyginęło wszelkie bydło Egipcjan, a z bydła Izraelitów nic nie zginęło. (Ks. Wyjścia, 9:5)", by w siódmej pladze sobie zaprzeczyć:

                  "A teraz poślij po twoje bydło i po wszystko, co masz na polu, bo każdy człowiek i każde zwierzę znajdujące się na polu, a nie zapędzone do zagrody, zginie, gdy na nich grad spadnie. Kto ze sług faraona zląkł się słów Pana, schronił sługi i swoje bydło do domów, ale kto nie wziął sobie słów Pana do serca, zostawił sługi swoje i bydło na polu. (Ks. Wyjścia, 9:19-21)"...

                  Albo będziemy żyć według pewnych kanonów opierających się na własnym sumieniu. W przeciwnym razie dojedziemy do absurdów, takich jak te plagi, albo to, że "domem Jezusa był Nazaret", który w tamtych czasach nie istniał. Nie było takiego miasta! smile

                  Że o apokryfach i o tym, że Jezus zabijał inne dzieci z podwórka, gdy przegrywał z nimi podczas podwórkowych zabaw nie wspomnę smile

                  Polecam więcej myślenia, a mniej ślepej wiary w słowo, które przez setki lat było przepisywane, kopiowane, poprawiane, zmieniane i cenzurowane w zależności od tego jak to komu pasowało i do jakiego zakonu należał, a nie od tego co mam w sercu.

                  I żeby była jasność w temacie. Jestem wierzący. Ale i myślący.
                  • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 12:31
                    errormix:

                    wiara i rozum nie wykluczają się. często jest tak, że ci którzy powołują się na rozum w rzeczywistości negują fakty a swoje prywatne poglądy uznają za jedyną niepodważalną prawdę.

                    negujesz Pismo św i jego treść, bo było przepisywane. To Twój błąd i brak podstawowej wiedzy biblijnej z zakresu szkoły średniej.
                    Pismo św. to zbiór ksiąg (gr biblia) które powstawały w czasach, gdy nie było tera-bitowych komputerów. Pergaminy i zwoje (a nie twarde dyski czy płyty CD) w tamtym klimacie ulegały zniszczeniu . Dlatego najpierw żydzi a potem chrześcijanie przepisywali je. I robili to bardzo dokładnie, o czy świadczą np. archeologiczne znaleziska zwojów z Qumran, gdzie teksty z pergaminów spisane po hebrajsku są identyczne z tekstem późniejszych tłumaczeń (bo Biblia była przetłumaczona na grecki i łacinę i przetrwała do naszych czasów). Żydzi traktowali Biblię z ogromnym szacunkiem, tak jak dzisiaj katolicy Hostię. Doczytaj sobie reszę, jak chcesz.

                    Co do słynnego „poza wypadkiem nierządu”. odsyłam Cię do interpretacji o. Jacka Salija, dołączam link. Nierząd po gr. porneia oznaczał „związek który nie był małżeństwem”. W takim kontekście „oddalenie” można porównać z rozstaniem się par, co jest obecnie powszechne.



                    www.youtube.com/watch?v=TQ7Pba61Pvw&feature=player_embedded
                    Ze zdumieniem przeczytałem Twoje zdanie że nie było Nazaretu w czasach Jezusa. Więc otworzyłem wikipedie i jednak … okazało się jednak że masz złe informacje. Ciekawe co to za źródła z których czerpiesz swoją wiedzę. ??
                    pl.wikipedia.org/wiki/Nazaret
                    Sam piszesz, że Bóg nas będzie rozliczał. OK. A co zrobisz jeżeli się okaże, że On ma inne standardy tego co dobre i złe, inne standardy niż Ty, inne niż to co ci podpowiada twój - bez obrazy – „nieomylny” rozsadek ? Zobacz sobie na ten filmik:
                    www.youtube.com/watch?v=lFiACNJ6cVc&feature=player_detailpage

                    Widzisz, wiek o niczym nie świadczy. Wielu wielkich ludzi raczej ma świadomość jak bardzo wiele jeszcze nie wiedzą. Więc trochę więcej pokory życzę.
                    • errormix Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 21:23
                      servusdei napisał(a):


                      > Ze zdumieniem przeczytałem Twoje zdanie że nie było Nazaretu w czasach Jezusa.
                      > Więc otworzyłem wikipedie i jednak … okazało się jednak że masz złe informacje.

                      Proponuję mniej czytać Wikipedii, a więcej tekstów historycznych.

                      Najbliższą do Nazaretu lokalizacyjnie i istniejącą w tamtym okresie wioską było oddalone o 3 km Kfar HaHoresh, ale o niej Nowy Testament nic nie wspomina. Wspomina za to Nazaret, który był wtedy, co potwierdzają badania archeologiczne... pustynią.

                      Poza tym badania prowadzone do roku 1931 nie wykryły absolutnie żadnych śladów życia na terenie Nazaretu w czasach życia Jezusa, a późniejsze i do dziś niepodważone badania francuskiego archeologa, zresztą jednocześnie księdza Bellarmino Bagattiego potwierdziły ostatecznie, że osadnictwo na terenie miasta Nazaret rozpoczęło się w II wieku, czyli ponad 200 lat po narodzinach Jezusa.

                      Tyle konkretów.
                      • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.09.12, 23:09
                        errormix: posługujesz się argumentami Kennetha Humphreys z jego agnostyckiej strony , zacietrzewionego ateisty autora książki "Jezus never existed", próbując ośmieszyć chrześcijaństwo i wiarę, jako niezgodny z rozumem zabobon. Jesteś moderatorem tej strony, wiec pewnie ci za to płacą, nie wiem...
                        Pamiętaj, że istnieje wiele dowodów na historyczność Chrystusa, chociażby Józef Flawiusz czy Tacyt.. Zaprzeczają temu już tylko panowie pokroju Humphreys’a.
                        Obejrzyj sobie debate na temat zmartwychwstania jaką miał z profesorem uniw. z Virginii. Cóż, Humphreys stawia tam zmartwychwstanie obok bajki o królewnie śnieżce, pozwolisz że nie będę tego komentował .

                        vimeo.com/1059067

                        W nawiązaniu do tematu Nazaretu to proponuję ci przeczytać to:
                        fakty.interia.pl/ciekawostki/news/nazaret-odkryto-dom-w-ktorym-moglby-mieszkac-jezus,1414542,18
                        oraz to

                        info.wiara.pl/doc/181174.Nazaret-Archeologia-potwierdza-kult-Niepokalanej
                        wiec wolę słuchać prawdziwych świadectw i badań , niz walczacych ateistow, to juz przerabialismy przez 50 lat po wojnie,.

                        pozdrawiam
                        • errormix Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.09.12, 11:16
                          Jak już ci wcześniej napisałem jestem wierzący, ale również myślący. W przeciwieństwie do ciebie nie traktuję każdego słowa w Piśmie Świętym za prawdziwe i niepodważalne z powodów, jakie również ci podałem wcześniej, a więc przepisywanie, kopiowanie, tłumaczenie, czasy i okoliczności w jakich to robiono, selekcja w zależności od rodzaju zakonu, czy nawet samego skryby. Pismo święte traktuję więc jako drogowskaz, a nie zbiór sztywnych nakazów i zakazów.

                          To, że czytam również coś więcej niż Pismo Święte, nie znaczy że jestem ateistą, albo że popieram przeciwników Kościoła. Wręcz przeciwnie. To pozwala mi właśnie na pogłębienie mojej wiary. Nie wiem skąd wytrzasnąłeś pogląd, że ośmieszam chrześcijaństwo.

                          Bo Bóg jest jeden. Zgodzi się z tym każdy człowiek wierzący. Ale dla każdego ten Bóg jest nieco inny. Bo każdy z nas ma jego obraz w sobie samym. W środku. Ten obraz jest w nas kształtowany przez całe nasze życie.

                          Każdy z nas więc jakoś sobie go wyobraża, modli się do niego lub rozmawia z nim na swój własny sposób. Niektórzy wyobrażają go sobie jako bezgranicznie miłosiernego i dobrego staruszka, a inni jako srogiego, sprawiedliwego ze zmarszczonymi brwiami, a jeszcze inni widzą go w chmurach, albo kwiatach.

                          Mój Bóg jest Bogiem, którego poznałem na lekcjach religii, podczas rozmów ze znajomymi księżmi, przyjaciółmi, jest Bogiem, o którym czytałem w książkach. Mój Bóg jest również Bogiem, którego obraz wpajała mi moja babcia, a która zawsze powtarzała, że Boga ma się w sercu. Że trzeba być po prostu dobrym człowiekiem. Ona nie nie czytała "mądrych" książek, nie oglądała filmików na vimeo, zastanawiam się czy ona w ogóle czytała Pismo Święte!

                          Ale ona w niego wierzyła. I przez całe swoje życie żyła tak, jak wg niej powinna żyć osoba wierząca. I ja też staram się tak żyć.

                          Bo słowem kluczowym jest słowo "wiara". A więc coś czego nie da się zdefiniować. Dlatego każdy z nas wierzy w nieco inny sposób. Ty jesteś ortodoksem, wierzysz tak, a nie inaczej i jesteś przekonany, że twoja wiara jest jedynie słuszna. Wolno ci.

                          Ja wierzę w inny sposób. Czy gorszy? Nie wiem. Ale ty jesteś ostatnią osobą, która miałaby prawo by to osądzać.

                          P.S. Nikt mi nie płaci za to, że jestem tu moderatorem. Poza tym nie mam zielonego pojęcia co ma do naszej dyskusji fakt, że moderuję to forum, albo miałby mi ktoś za to płacić lub nie. Proponuję więcej dystansu i zdrowego rozsądku.
    • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 20:23
      Będę brutalna: jak umrzesz, to zobaczysz.
      • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 02.09.12, 20:24
        O cholera, toż to stary wątek, przepraszam.
        • szizumami Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 13:30
          wierzę że doczekam
          OSOBISTEGO ZBAWICIELA
          i jeszcze będzie bossko!
    • gazeta_mi_placi Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 17:22
      Nie, będą się smażyć w piekle całą dobę 24 godziny 7 dni w tygodniu przez 365 dni w roku, a raz na cztery lata przez 366 dni, ha big_grin
      • yoma Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 17:28
        A w piekle są lata, doby etc.?
        • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:18
          yoma: a jakie to ma znaczenie? ważne jest to, że piekło istnieje i nikt kto zdrowo myśli nie chce się tam pakować na własną prośbę...
          demiurg, to pojęcie z filozofii greckiej... poruszył świat i się nim nie interesuje. człowiek nie jest demiurgiem. człowiek to istota o ograniczonych możliwościach i to się nie zmieni.
        • gazeta_mi_placi Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 03.09.12, 21:53
          A nie ma?
          • zegnaj_kotku Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 04.09.12, 21:40
            W myśl zasady, że "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą" ja do piekła się nie wybieram wink
            • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 12:46
              zegnaj_kotku napisała: "Przebaczyć i zapomnieć? pfff... ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!"


              A co z modlitwą "... i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". To chcesz mieć odpuszczone, czy nie?
              pozdrawiam
              • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 12:48
                Wszyscy jesteśmy wytworem naszej przeszłości, ale nie musimy być jej więźniami (...) Bóg specjalizuje się w dawaniu ludziom kolejnej szansy, możliwości rozpoczęcia od nowa. Biblia mówi: "Błogosławiony człowiek, któremu odpuszczono winę!... Co za ulga dla tych, którzy wyznali swe grzechy, a Bóg je puścił w niepamięć".

                Źródło: Psalm 32:1
              • mayenna Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 21:45
                servusdei napisał(a):


                >
                > A co z modlitwą "... i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winow
                > ajcom".
                Odpuścić nie oznacza zapomnieć.
                • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 11.09.12, 23:41
                  Ale odpuścić oznacza, być gotowym na pojednanie… i prawdziwe pojednanie, ze względu na … właśnie – tylko w Jezusie można znaleźć odpowiedź, bo człowiek sam z siebie nie jest do tego zdolny.
    • mamawojtuska79 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 04.09.12, 23:51
      No cóż pewnie odpowiedź na to pytanie osoby których ono dotyczy dostaną dopiero po tamtej stronie.

      Ja jestem osobą wierzącą ale z racji tego że mam ślub cywilny z mężem (który jest po rozwodzie i z pierwszą żoną miał ślub kościelny) to pewnie będę smażyć się w czeluściach piekieł.
      • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 12:53
        Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli.
        Księga Joela 2:13 / Biblia Tysiąclecia
        • mamawojtuska79 Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 10.09.12, 00:42
          Jak rozumiem nawracając się mam opuścić mojego męża bo mimo że go kocham to on jest źródłem grzechu bo żyje ze mną a nie ze swoją byłą żoną (która defacto nigdy go nie kochała, zdradzała go na prawo i lewo, a ślub wzięła z nim tylko dlatego bo zaliczyli wpadkę).
          • servusdei Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 12.09.12, 00:02
            Spróbuj obejrzeć ten filmik:
            www.youtube.com/watch?v=Jgtk6CASDQM&feature=player_embedded
            jak piszesz twój mąż był opuszczony. Ty go przygarnęłaś pod swoje skrzydła. Ale on jest mężem innej kobiety. I tego nie da się wymazać podobnie jak nie da się wymazać ważnego sakramentu. Co z tym zrobisz – to twoja decyzja. Bóg szanuje twoją wolną wolę.
            Pamiętaj że Bóg nie cofa swoich sakramentów, swoich obietnic, raz danego Słowa, SWOJEGO PRZYMIERZA. Nawet jeżeli człowiek to robi… czy nie wydaje ci się, że lepiej jest jednak robić tak jak Bóg. Lepiej jest stanąć po stronie Boga, bo po drugiej stronie stoi jego przeciwnik…
            pozdrawiam
    • searam Re:A zbawieni moga byc rozwodnikami? 05.09.12, 00:02
      n/a
    • zegnaj_kotku Re: Czy rozwodnicy mogą być zbawieni? 08.09.12, 22:01
      a właściwie to chyba rozwieść się można tylko póżniej nie można się wiązać z nikim innym...
      czyli zyć w celibacie do końca swych dni.
      ..ale moze coś mylę jako ateistka nigdy specjalnie w to nie wnikałam.

      ciekawe czy jak katecheta/katechetka się rozwiedzie to traci pracę wink ?
      • tricolour Na ma czegoś takiego jak ateizm... 09.09.12, 11:03
        ... ponieważ nie można dowieść nieistnienia Boga.

        Ateista wierzy, że nie ma Boga, w którego wierzą inni.
        • zegnaj_kotku Re: Na ma czegoś takiego jak ateizm... 09.09.12, 18:56
          hmm ja nie wierzę, że nie ma Boga...
          ja to po prostu wiem smile
          • zegnaj_kotku Re: Na ma czegoś takiego jak ateizm... 09.09.12, 19:00
            to tak jak z Mikołajem bądź Krasnoludkami... dzieci wierzą bądź nie wierzą że jest/są, a dorośli wiedzą, że nie ma...
            dodam, że nie mam nic do tego w co kto wierzy (bądź nie) szanuje cudze poglądy i tego samego wymagam w zwrotnie.
            • tricolour Zła analogia z tym Mikołajem... 09.09.12, 22:02
              ... ponieważ Mikołaja i krasnoludków nigdy nie było. Nikt nigdy nie widział ani Mikołaja ani choćby jednego krasnoludka. Dorośli opowiadając bajki już wiedzą, że to ściema adekwatna do rozwoju dziecka, a potrzebna także rodzicom.

              Z Bogiem jest zupełnie inaczej: wielu doświadczyło jego istnienia, a raz nawet żył miedzy ludźmi. Poza tym koncepcja istnienia Boga jest elementem początku istnienia. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw by nagle, sam z siebie, powstał Wszechświat przez 14 miliardami lat. Samorzutne powstanie Wszechświata (bo jakoś sobie trzeba poradzić eliminując z tego faktu Boga) przesuwa problem głębiej rodząc więcej pytań niż odpowiedzi.
              • zegnaj_kotku Re: Zła analogia z tym Mikołajem... 09.09.12, 22:24
                > Z Bogiem jest zupełnie inaczej: wielu doświadczyło jego istnienia, a raz nawet
                > żył miedzy ludźmi. Poza tym koncepcja istnienia Boga jest elementem początku is
                > tnienia. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw by nagle, sam z siebie, powstał Ws
                > zechświat przez 14 miliardami lat. Samorzutne powstanie Wszechświata (bo jakoś
                > sobie trzeba poradzić eliminując z tego faktu Boga) przesuwa problem głębiej ro
                > dząc więcej pytań niż odpowiedzi.

                ale to powyżej to jest element wiary a nie obiektywna prawda...

                > ... ponieważ Mikołaja i krasnoludków nigdy nie było. Nikt nigdy nie widział ani
                > Mikołaja ani choćby jednego krasnoludka

                Czyli jak ktoś zacznie twierdzić, że widział Mikołaja oraz napisze na ten temat książkę to za 2000 będzie można uznać, że on istnieje? Uważam (zresztą nie tylko ja), że zarówno religia jak i Bóg są konwencją ustanowioną przez człowieka. Znasz przypowieść Bertranda Russel o niebiańskim czajniczku?

                "Wielu ludzi wierzących mówi tak, jakby to na sceptykach spoczywał obowiązek udowodnienia nieprawdziwości głoszonych przez nich dogmatów, a nie na wierzących ciężar dowodu. Oczywiście, to pomyłka. Gdybym stwierdził, że gdzieś tam, pomiędzy Ziemią a Marsem, krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie porcelanowy czajniczek, nikt nie byłby w stanie zakwestionować prawdziwości tego twierdzenia (oczywiście musiałbym być wystarczająco przewidujący, by dodać, że czajniczek jest zbyt mały, by dało się go dostrzec nawet za pomocą najpotężniejszych teleskopów). Gdybym jednak obwieścił, że skoro moich poglądów nie można zakwestionować, to jest przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń odrzucanie ich przez innych ludzi, uznano by — skądinąd słusznie — że prawię nonsensy. Jednakże, jeśliby istnienie czajniczka potwierdzały starożytne księgi, które jako uświęconą prawdę odczytywano by nam co niedzielę, i których treść wkładano by w dziecięce główki w każdej szkole, odmowa wiary w istnienie czajniczka uznana zostałaby za przejaw podejrzanej ekscentryczności, osobnika weń wątpiącego wysłano by zaś do psychiatry w czasach bardziej oświeconych, a oddano inkwizycji w epokach wcześniejszych".

                Nie zamierzam się wykłócać o istnienie Boga, ale to co wierzący przyjmują za pewnik potwierdzający istnienie Boga dla ateistów jest po prostu wymysłem człowieka...


                Nie jestem też fizykiem kwantowym by Ci przedstawić dokładnie teorię Wielkiego Wybuchu, fluktuacji kwantowych etc. jak bedziesz zainteresowany to napewno znajdziesz odpowiednie publikacje.
                • tricolour Gdybyś była fizykiem kwantowym... 09.09.12, 22:47
                  ... to byś wiedziała, że ilość masy Wszechświata odpowiada jego energii grawitacyjnej. Innymi słowy: do sporządzenia Wszechświata nie potrzeba było nic, bo masę wytworzono z jej własnej energii grawitacji więc całość przedsięwzięcia bilansuje się do zera. Można oczywiście nie zastanawiać się z jakiego powodu nagle w pewnym miejscu pustej pustej wytworzyło się akurat tyle materii z jej własnej energii grawitacji...

                  A ten przykład z malutkim czajniczkiem krążącym po orbicie tak dalekiej, że go nawet nie widać - no wybacz: to obraza rozumu. Mógł się bardziej wysilić.
                  • zegnaj_kotku Re: Gdybyś była fizykiem kwantowym... 10.09.12, 13:13
                    tricolour napisał:
                    > A ten przykład z malutkim czajniczkiem krążącym po orbicie tak dalekiej, że go
                    > nawet nie widać - no wybacz: to obraza rozumu. Mógł się bardziej wysilić.
                    nie większa niż np chodzenie po wodzie, bądź stworzenie kobiety z żebra wink

                    chodziło mi o to byś nie uważał, że dla wszystkich to co głosi religia/Biblia etc. jest obiektywną prawdą... bo w tym tonie się wypowiadasz...
                    każdy niech wierzy w to co chce i niech tak zostanie...
                    • tricolour Otóż większa, większa obraza... 12.09.12, 09:06
                      ... bo czym innym jest kretyńska ilustracja z jakimś jednak realnym czajniczkiem na możliwej realnej orbicie, a czym innym symbolizm.

                      Ateista podchodzi do Biblii często jak do podręcznika fizyki i twierdzi, że czegoś tam nie można. Na przykład chodzić po wodzie. No nie można. Ale można unosić się w obłokach.

                      Gdy pokochasz, to poczujesz...
                • tricolour I jeszcze jedno... 09.09.12, 22:53
                  ... nie ma czegoś takiego jak "pewnik potwierdzający istnienie Boga".

                  Wiara to codzienny wybór.
                  • servusdei Re: I jeszcze jedno... 11.09.12, 23:11
                    Ja w temacie- zobaczcie ten filmik
                    Bog istnieje
                    www.youtube.com/watch?v=0aYVipb5_U8&feature=player_detailpage
                    czesc
                    • zegnaj_kotku Re: I jeszcze jedno... 12.09.12, 08:31
                      Servusdei a teraz Ty:
                      Wsyp do słoika "byt duchowy" i potrząsaj tak długo aż powstanie "rzeczywistość materialna" wink
                      sorry ale ten słoik obraża moją inteligencję wink

                      btw są naprawdę śmieszne rysunki humorystyczne "wymierzone" w ateistów:

                      https://z1.demoty.pl/dfc6597e2d7b90dc14263d797765fd365675828c

                      https://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201201/1327253020_by_McUmba_600.jpg
                    • mayenna Re: I jeszcze jedno... 12.09.12, 09:17
                      Jesli uważasz, ze nas trzeba przekonać że Bóg istnieje to na złym poziomie dyskusji jesteśmy. Za kogo ty nas masz?
                      • blue_ania37 Re: I jeszcze jedno... 12.09.12, 16:18
                        Servusdei!
                        Przerażasz mnie, swoją obojętnością na to co ci tu piszemy.
                        Dla mnie to nie jest sprawa wiary a totalnej ignorancji i umiejętności słuchania innych.
                        Nie jest dyskusją kiedy nargumenty odpowiada się, że należy zawierzyć.
                        Uwierz, że na tym forum są ludzie i wierzący i nie ale dla każdego rozwód nie był miłym przeżyciem ale niekiedy jedynym wyjściem z sytuacji, niektórzy też zostali postaweni pod ścianą przez byłą (byłego ), i nie mogli NIC zrobić.
                        A
    • woda_woda Mogą, ale pod warunkiem, 12.09.12, 16:24
      że nie mają zatwardziałości w sercu smile

      Żeby nie było - pytałam u źródeł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka