Dodaj do ulubionych

trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc

21.02.12, 15:55
witam serdecznie i prosze o porade zaznajomionych z prawem rodzinnym/? Maz moj ostatnio powiedzial ze chce rozwodu, kjuz od dluzszego czasu sie nie ukladalo, jednak mimo to nadal jestem w szoku, od kilku dni nie rozmawiamy juz o tym, jednak zycie sie toczy normalnym torem, jednak nie sypiamy ze soba, rozmawiamy sluzbowo, maz nawet nie odpisuje na smsy jak cos pytam, tylko oddzwania. Nieiwem na ile jego grozby rozwodem sa prawdziwe bo juz kiedys mnie straszyl zeby mnie zmoywowac do pewnych zmian ale potem bylo wszysytko ok miedzy nami, Problem moj polega na tym ze zaaczelam sie zastanawiac czy te jego dzialania nie wynikaja ze chce osiagnac przed sadem :trwaly rozklad pozycia malezenskiego (bo wiem ze jest cos takiego ) zeby szybciej dostac rozwod. Wyczytalam ze pozycie musi ustac w zakresie fizycznym emocjonalnym i ekonomicznym, prosze mi powiedziec o jakie o emocjonalne ustanie w tym wypadku chodzi, czy to ze maz nie odp juz mi na smsy tylko oddzwania znaczy ze chce aby wszeslkie slady znikly?? bo sms chyba jest jakims sladem wiezi, a moze sad nie bierze smsow pod uwage? jak mysliscie , prosze o opinie, od miesiaca tez nie bardzo chce ze mna wspolzyc (tu rzeczywiscie rozpad pozycia fiz) a ekonomiczny to o co chodzi? ze nie bedzie lozyl na rodzine??? na razie lozy, bez szalenstw ale lozy... prosze o odpowiedzi bede bardzo wdzieczna
Obserwuj wątek
    • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 16:10
      Już nie przesadzaj z tymi SMS'ami. Można pisać codziennie wiadomości czy dzwonić, a nie ma więzi. Ważne, jak się ludzie ze sobą czują. Jeśli para z chęcią ze sobą żyje, jedno drugiemu gotuje obiadki, mają wspólną lodówkę, podwożą się samochodem chodzą razem na spacery, to więź jest. Jeśli tego nie ma, to więzi nie ma i żadne SMS'y tego nie zmienią.
      Więc spokojnie, dostaniesz rozwód i to prawdopodobnie na pierwszej sprawie. Będziesz niedługo wolna, byle mąż złożył ten pozew.
      • nowel1 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 16:39
        Altz, a ona pisała, że chce rozwodu? Ja wyczytałam coś zupełnie innego.
        Do autorki wątku: usiądź i porozmawiaj z mężem, od tego zacznij.
        • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 16:53
          nowel1 napisała:

          > Altz, a ona pisała, że chce rozwodu? Ja wyczytałam coś zupełnie innego.
          > Do autorki wątku: usiądź i porozmawiaj z mężem, od tego zacznij.

          To jakoś dziwnie, większość kobiet tutaj chce rozwodu, chce się uwolnić i udowodnić winę. wink
          Można porozmawiać, spróbować się dogadać albo chociaż dowiedzieć się, o co chodzi?
          Jeśli faktycznie mąż chce i jest zdecydowany, to można spróbować inaczej działać. Pogonić go z domu, niech zobaczy, jak mu będzie samemu. Czasami tekst: "Chce się rozwieźć? Tu są drzwi! Pakuj się i się wynoś!" najskuteczniej chłodzi głowę.
          • malgolkab Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:36
            altz napisał:

            > nowel1 napisała:
            >
            > > Altz, a ona pisała, że chce rozwodu? Ja wyczytałam coś zupełnie innego.
            > > Do autorki wątku: usiądź i porozmawiaj z mężem, od tego zacznij.
            >
            > To jakoś dziwnie, większość kobiet tutaj chce rozwodu, chce się uwolnić i udowo
            > dnić winę. wink
            Hm, akurat te co chcą udowadniać winę są w mniejszości - chwaliłeś się wykształceniem technicznym, to chyba umiesz liczyćsmile
            • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:45
              malgolkab napisała:

              > Hm, akurat te co chcą udowadniać winę są w mniejszości - chwaliłeś się wykształ
              > ceniem technicznym, to chyba umiesz liczyćsmile

              To była moja uszczypliwość. smile
              Nie liczyłem udowadniających winę, ale jakoś bardzo się rzucają w oczy.
              Poza tym studia mnie już nie obowiązują, bo ja teraz jestem pracownik fizyczny. big_grin Kurde! big_grin
    • yoma Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 16:15
      Przepraszam, ale nie rozumiem - normalnie porozumiewacie się smsami, a teraz mąż zaczął dzwonić i to jest dowód na ustanie więzi? Na zdrowy chłopski rozum odwrotnie...
      • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 17:29
        dziekuje za wypowiedzi. No wiec ja nie chce tego rozwodu, kocham meza, chce ratowac nasz zwiazek, probowalam poprzez moje pytanie do Was sprawdzic czy z jego str to tylko czcze gadanie, czy moze jednak pieczolowicie sie do tego przygotowuje od jakiegos czasu(i np. czyta w Prawie co zrobic przed rozwodem lub jak szybko go dostac) natomiast ja o jego decyzji wiem dopiero od kilku dni. Jest mi przykro,doskonale wiem jakie ja winy popelnilam, gdzie tkwi moj blad, wiem ze do konca nie szanowalam meza, krzyczyalam na niego i on ma mi to za zle,on jednak potrafil milczec przez 2 miesiace zamiast rozmawiac na bierzaco o tym co go boli co dla mnie bylo zrodlem frustracji
        Juz kilka razy wyprowadzalam sie do mamy prowokujac niby rozstanie , on tez spal u kolegi , ale nic powaznego z tego nei wynikalo. Teraz jak powiedzial ze chce rozwodu , jest mi naprawde ciezko, mamy dwoje dzieci, zasatanawialam sie czy nei ma kogos, on oczywiscie
        calkowicie sie wypiera, mowi ze nie chce juz tak zyc poprostu, Proponowalam terapie malz.ale pwoiedzial ze nie wierzy w takie rzeczy sad
        • edith311 do nowel1 21.02.12, 17:34
          probowalam rozmawiac, ale on juz chyba tego nei chce twierdzi ze przelala sie czara goryczy,od 4 dni nei rozmawiamy wogole, boje sie zaczac rozmowy zeby nie uslyszec po raz ktorys tam ze nie ma to sensu i ze chce rozwodu. Na razie sie nei wyprowadzil, rozmawiamy sluzbowo, w sprawie mlodszego syna, Jak zapytalam kiedy chce sie rozwiesc kilka dni temu pwoiedzial ze jak bedzie mial pieniadze a na razie nie ma. Co mnie juz zupelnie zadziwilo przeciez zlozenie pozwu to raptem 600zl moze nie jest to 20zl ale bez przesady, to nie majatek zaden... niewiem co sadzic moze sie waha jeszcze ..
        • zmeczona100 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 19:02

          Jest mi
          > przykro,doskonale wiem jakie ja winy popelnilam, gdzie tkwi moj blad, wiem ze d
          > o konca nie szanowalam meza, krzyczyalam na niego i on ma mi to za zle,on jedna
          > k potrafil milczec przez 2 miesiace zamiast rozmawiac na bierzaco o tym co go
          > boli co dla mnie bylo zrodlem frustracji

          Że co, proszę?? Naprawdę takie zachowanie, jaki tu opisałaś, wymaga zwrócenia uwagi i rozmowy?? Brak szacunku, krzyki- jakim cudem nie wiedziałaś, że takie postępowanie nie podoba się Twojemu mężowi??

          > Juz kilka razy wyprowadzalam sie do mamy prowokujac niby rozstanie , on tez spa
          > l u kolegi , ale nic powaznego z tego nei wynikalo.

          Bosche, co za dziecinada shock


          zasatanawialam sie czy
          > nei ma kogos, on oczywiscie
          > calkowicie sie wypiera,

          To jest możliwe- o ile zmiana w jego zachowaniu była nagła, lecz niepoprzedzona jakimś Twoim wyskokiem (np. darcie).


          Ma kogoś czy nie- z tej mąki i tak chleba nie będzie.
        • malgolkab Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:46
          edith311 napisała:

          >
          >
          > Juz kilka razy wyprowadzalam sie do mamy prowokujac niby rozstanie , on tez spa
          > l u kolegi , ale nic powaznego z tego nei wynikalo. Teraz jak powiedzial ze chc
          > e rozwodu , jest mi naprawde ciezko, mamy dwoje dzieci, zasatanawialam sie czy
          > nei ma kogos, on oczywiscie
          mój ex regularnie "groził" rozwodem i wyprowadzał się do rodziców - pierwszy raz prosiłam, rozmawiałam - łaskawie wrócił, za drugim się zdziwił, bo już nie zareagowałam; miał chyba wizję wyprowadzania się co kilka miesięcy i powrotów chwale.
          Jak są problemy, to się próbuje coś z nimi robić, a nie zabiera się tyłek w troki i leci do mamusi.
      • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 17:38
        yoma napisała:

        > Przepraszam, ale nie rozumiem - normalnie porozumiewacie się smsami, a teraz mą
        > ż zaczął dzwonić i to jest dowód na ustanie więzi? Na zdrowy chłopski rozum odw
        > rotnie...

        dzwoni tylko w sprawach domowo-sluzbowych ze tak to nazwe, moze nie chce zeby w smsie byl jakis slad czegokolwiek co nas laczy, bo ja np, w smsach swoje zale do niego i on czesto tez odpisywal dlugimi smsami a teraz milczy jak zaklety...
        • moniapoz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 17:43
          milczy bo ma już dość i stwierdził, że czara żalu się przelała....sama to napisałaś, więc chyba znasz odpowiedź.

          tak w ogóle to nie rozumiem takich zabaw, straszenia rozwodem, wyprowadzania w celu osiągnięcia jakiegoś rezultatu....to dziecinne i chyba właśnie straasznie męczące.
          może Twój mąż już nie ma sił grać w tą grę ?

          jedyna szansa w terapii....moim zdaniem, spróbuj go przekonać, może to coś da...

          rozwód jeżeli go bedzie chiał wcześniej czy później dostanie.


          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 17:58
            moniapoz napisała:

            > milczy bo ma już dość i stwierdził, że czara żalu się przelała....sama to napis
            > ałaś, więc chyba znasz odpowiedź.
            Znam odpoiwiedz na co ?ze chce sie na 100% rozwiesc, przykro mi ze tak stwierdzasz ja tez bardzo wiele przezylam z jego strony, jego obojetnosc i milczenie miesiacami prawie zabilo moja milosc a jednak trwam przy nim i nadal kocham..
            • moniapoz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:09
              przecież ja nie piszę, że to Twoja wina ? nic o winie nie wspominam.... nie opisałaś sytuacji a jakbyś nawet opisała to nie ma relacji drugiej strony.
              chodzi mi o to, że sama napisałaś, że on ma już dość - znasz go najlepiej więc sama pewnie czujesz czy tym razem to koniec czy nie - jak my obcy ludzie mamy Ci odpowiedzieć na to pytanie. może przygotowuje się do rozwodu a może nie - jeżeli czujesz, że masz jeszcze szanse coś wywalczyć i faktycznie go kochasz to naciskaj na tą terapię bo sami sobie nie poradzicie - macie już wyuczone pewne schematy zachowań w przypadku konfliktu np. milczenie, czy wyprowadzki do mamy bo jest kryzys, terapia może choć nie musi Wam pomóc, ale warto spróbować, choć nie jest to tania impreza.
              ciche dni...to przemoc psychiczna .....nie cierpię gdy ktoś tak się zachowuje, w życiu bym nie wytrzymałą 2 miesięcy....

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:23
                wiele mozna wytrzymac Moniu ...dla dzieci, dla przyszlosci zwiazku ( moze to z mojej strony lenistwo , moze wyogda ale nie chce mi sie juz w wieku 30kilku lat zaczynac wszytskiego od nowa, pozatym czy jakis obcy facet bedzie lepszy dla dzieci niz wlasny ojciec... dzieki za wsparcie
                • puzzle33 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:26
                  Jak czujesz się w roli kobitki, trzymającej uciekiniera za nogi?
                • moniapoz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:38
                  hmmm...jak dla dzieci i OBOJE tego chcecie - idźcie na terapię: może pomoże a może nie, ale warto powalczyć
                  jeżeli z powodu lenistwa czy strachu pt " nikt mnie nie zechce" to....wydaje mi się, że to może być powód tego, że Twój małżonek chce się wymiksować.
                  mam tu na myśli to, że nad związkiem się "pracuje" cały czas a nie tylko w momentach gdy jest kryzys i duże zagrożenie dla trwałości związku.
                  proszę nie obrażaj się tylko na spokojnie przeanalizuj swoje motywacje, potem na spokojnie się zastanów czy na pewno chcesz być z mężem a nie tylko ze strachu czy lenistwa, a następnie spokojnie porozmawiaj z mężem, jeśli chcesz walczyć o ten związek - żeby dał Ci szanse. on musi sam z siebie chcieć takiej terapii - jak pójdzie z przymusu to nic to nie da.
                  no musicie porozmawiać i sami ustalić co jest ważne a co nie i dlaczego chcecie być razem
                  jeżeli dla dzieci: to zróbcie wszystko, żeby nie było cichych dni czy krzyków czy innej przemocy - właśnie dla dzieci, bądźcie dla siebie fajnymi partnerami.

                  czy dla męża dzieci też są tak ważne jak dla Ciebie ?

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 17:59

            > rozwód jeżeli go bedzie chiał wcześniej czy później dostanie.

            wvcale nie mam zamiaru mu jego nie dawac jesli bedzie tego wlasnie chcial,nie jestem z tych co zatrzymuja faceta na sile, raczej chcialam wybadac czy naprawde go chce...
            • yoma Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:20
              Powiem tak: jeśli musisz na forum pytać obcych ludzi, czy takie a takie zachowania męża wskazują na to, że chce rozwodu - to ty tego męża w ogóle nie znasz, a zatem więź nie istnieje i bierzcie ten rozwód, bo nie ma co utrzymywać fikcji na siłę.
              • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:25
                po to jest chyba forum ze ludzie w problemie moga zapytac, mam pytac juz po rozwodzie, znam meza ale nasza wiez ostatnio oslabla, po co odpsiujesz jak masz byc cyniczna, nie prosze wcale o to
                • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:31
                  Jakaś praca wspólna nad małżeństwem ma sens, ale nie odbuduje zaufania. Bez zaufania nie można być razem, więc jeśli nawet zostaniecie razem, to jakieś ponowne zbliżanie do siebie będzie trwało długo.
                • yoma Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:33
                  Wskazuję ci twój problem, ale jeśli nie chcesz odpowiedzi przyjąć, to też twój problem. Forum nie służy do głaskania po główkach nieszczęsnych sierotek, które są przerażone, bo mąż zaczął nagle dzwonić zamiast esemesować.

                  Swoją drogą fajne małżeństwo, które się porozumiewa smsami. Powtarzam zatem - nie ma co fikcji utrzymywać. IMHO, oczywiście.
                  • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:37
                    nie bede tego komentowac skoro juz spisalas nas na straty, dzieki za wypowiedzi.. ppzdrawiam
                    • puzzle33 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 21.02.12, 18:43
                      Chodzi o Twoje poczucie i przekonanie, że jeszcze masz coś sensownego do zrobienia.
          • plujeczka Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 08:41
            daj mu ten rozwód dziewczyno= po co się męczyć=radzę Tobie łzozyć pozew bez orzekania o winie.Z ' niewolnika nie ma pracownika"-wiem ,ze Ci trudno z róznych względów ale na siłe go nie zatrzymasz a jesli trochę czasu upłynie pewnie jak zwykle okaze się ,że Pan znalazł młodszy egzemplarz.Wybacz mi prawdę ale wiele przezyła, widzioałam i czytałam na tym forum.Trzymaj się
            • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:15
              plujeczka napisała:

              > daj mu ten rozwód dziewczyno= po co się męczyć=radzę Tobie łzozyć pozew bez orz
              > ekania o winie.Z ' niewolnika nie ma pracownika"-wiem ,ze Ci trudno z róznych w
              > zględów ale na siłe go nie zatrzymasz a jesli trochę czasu upłynie pewnie jak z
              > wykle okaze się ,że Pan znalazł młodszy egzemplarz.Wybacz mi prawdę ale wiele p
              > rzezyła, widzioałam i czytałam na tym forum.Trzymaj się

              Podejrzewam, że oboje siebie są warci i stosują te same chwyty. Skończyła się obu stronom amunicja, wykorzystali wszystkie możliwości przymusu, zamiast jakoś pracować nad sobą.
              Jeśli pan znalazł inny egzemplarz, czy gdyby pani znalazła inny egzemplarz, w tym przypadku bym to rozumiał, byłby to skutek długotrwałej wojny domowej, a nie przyczyna.
            • malgolkab Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:53
              plujeczka napisała:

              > daj mu ten rozwód dziewczyno= po co się męczyć=radzę Tobie łzozyć pozew bez orz
              > ekania o winie.Z ' niewolnika nie ma pracownika"-wiem ,ze Ci trudno z róznych w
              > zględów ale na siłe go nie zatrzymasz a jesli trochę czasu upłynie pewnie jak z
              > wykle okaze się ,że Pan znalazł młodszy egzemplarz.Wybacz mi prawdę ale wiele p
              > rzezyła, widzioałam i czytałam na tym forum.Trzymaj się
              Plujeczka, Ty jesteś tak zaślepiona wizją "złego" pana i uciśnionej pani, że nie widzisz, że oni są po jednych pieniądzach. Wyprowadzki (obu stron), rozstania na niby, ona na niego wrzeszcy, on milczy itd.
              • plujeczka Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 12:05
                niczym nie jestem ' ucisniona". nie chce byc razem- trudno jego sprawa.jak wy sobie wyobrażacie zycie na siłę w zwiazku kiedy jedo sie chce z niego " wymiksować"=nieznam głebiej problemu tej prary bo nie mam czasu czytac tylko powtarzam-daj rozwod i koniec.Niech kazdy idzie w swoją stronę , przy odrobinie dobrej woli zostaną chociaz dobrze wspommienia i tyle......nie dorabiajcie filozofii do mojego postu.
                A swoja droga - wielu z was przekonało się ,ze kiedy ktoś chce się rozwieśc tak nagle i po prostu to po jakims czasie okazuje się ,że ten powód to dlugonoga blondynka lub brunetka...
                • malgolkab Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 12:39
                  plujeczka napisała:

                  >
                  > A swoja droga - wielu z was przekonało się ,ze kiedy ktoś chce się rozwieśc tak
                  > nagle i po prostu to po jakims czasie okazuje się ,że ten powód to dlugonoga b
                  > londynka lub brunetka...
                  ale przecież to nie jest nagle i po prostu, bo raz się ona wyprowadzała do mamy, drugi raz on do kolegi i tak w kółko...
    • mama_myszkina Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 03:42
      To znaczy nie układało się Wam od dłuższego czasu i mąż juz kiedyś wspominał o rozwodzie, zeby Cię zmotywowac do zmian?

      Możliwości są dwie: Albo mąż ma skłonności do przemocy psychicznej i straszy rozwodem z byle okazji albo Ty traktujesz meża jak połączenie bankomatu z szoferem i nic Cię nie rusza, bo przeciez już 'go złowiłaś'. Jesli ta druga opcja jest prawdziwa, obawiam się, że mąż się tym razem nie wycofa. Znajomy związek właśnie się tak rozpadł po 16 latach. Pani osiadła na laurach i każda próbę rozmowy kwitowała 'pff', bo przecież to nienormalne, żeby facet chciał w małżeństwie rozmawiać o tym jak on się czuje i że jemu coś nie pasi. Efekt? Już meszkają osobno, a takiej determinacji ze strony tego pana dawno nie widziałam. Pani panikuje ale obawiam się, że lata traktowania pana jak podnóżek zrobiły swoje. Oby ta historia nie miała ni wspólnego z Twoją!
      • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 06:23
        nigdy nie traktowalam meza jak podnozek, mam prace i nie koszystam z "bankomatu" jak powiadasz,poprostu chyba poki co powiinien lozyc na rodzine,
        pozatym on teraz skupuiony jest na sobie i swojej pasji, zapominajac o rodzinie, co niestety boli..
      • edith311 Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 06:24
        mama_myszkina napisała:
        <każda próbę rozmowy kwitowała 'pff'>

        u nas maz nie jest "rozmowny " i nigdy nie byl i to jest problem
        • mama_myszkina Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 18:21
          edith311 napisała:

          > mama_myszkina napisała:
          > <każda próbę rozmowy kwitowała 'pff'>
          >
          > u nas maz nie jest "rozmowny " i nigdy nie byl i to jest problem

          Z takimi jest cięzko, bo najpier nie mówią, co im nie pasuje tylko sie zamkają w sobie, a potem zaczynają coraz więcej czasu i energii poswięcać na rzeczy poza domem (bo w domu im nie ejst dorze ale zamiast o tym powiedzieć zaczynają go unikać). No i w końcu zupełnie się emocjonalnie wymiksowywują. Mimo wszystko życzę powodzenia.
    • luciva Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:12
      Może być tak, że czara się przelała, a może być tak, że Twój mąż przygotowuje się do rozwodu.
      I tak, sms jest śladem, można go wykorzystać na różne sposoby.
      Jeśli w smsach wylewasz żale, a on odpowiedziałby Ci na te żale - niejako by je potwierdził, być może. Więc lepiej nie pisać nic, słow zawsze można się wyprzeć.
      • altz Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 09:18
        luciva napisała:

        > Może być tak, że czara się przelała, a może być tak, że Twój mąż przygotowuje s
        > ię do rozwodu.
        > I tak, sms jest śladem, można go wykorzystać na różne sposoby.
        > Jeśli w smsach wylewasz żale, a on odpowiedziałby Ci na te żale - niejako by je
        > potwierdził, być może. Więc lepiej nie pisać nic, słow zawsze można się wyprze
        > ć.
        Może już znalazł tyle siły w sobie i ma taką determinację, że potrafi rozmawiać przez telefon, a przedtem umiał tylko przy pomocy esemesów?
        • paraben Re: trwaly rozpad pozycia ...prosze o pomoc 22.02.12, 14:48
          Ja, bez wzgledu na wszsytko-radzilabym Ci sprobowac porozmawiac z mezem tak na spokojnie, przy winku itp. Zeby kazde z Was mialo szanse wyjasnic co czuje i jak widzi nastepnych 6 miesiecy. Moze jesli to jest kryzys ze strony meza, taki powazniejszy- to zamieszkacie osobno na jakis czas a pozniej zadecydujecie co dalej? A moze uda sie go przekonac na terapie- niech wyjasni spokojnie dlaczego nie podoba mu sie taki pomysl- czy juz przekreslil na dobre ten zwiazek, czy pojawil sie ktos inny itp..Macie duzo do stracenia, ale na sile niczego nie da sie zbudowac lub odbudowac. Moim zdaniem, jesli maz odmowi rozmowy w 4 oczy to idzcie do specjalisty od zwiazkow- nie koniecznie na terapie malzenska w celu naprawy malzenstwa, ale do kogos kto nauczy was rozmawiac ze soba w tej trudnej sytuacji.
          Powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka