Dodaj do ulubionych

prawie były mąż manipuluje starszym synem!!

28.02.12, 16:16
Może któraś z Was ma podobny problem: jestem dla starszego syna ( 16 lat ) wrogiem numer 1!. Dzięki tatusiowi, który zdradzając mnie, mając dziecko na boku ( trzymał to w tajemnicy - nawet przed własnym ojcem - przez 3 lata ), łożąc na tamtego ( dodam niechcianego - jak sam mówi i nieplanowanego dzieciaka z tzw wpadki na wyjeździe służbowym ) "wytłumaczył" w sprytny sposób naszemu starszemu synowi że musiał mnie zdradzać> Co gorsza: w/g jego gróźb zamierza rzekomo udowodnić to przed Sądem. Uwierzycie? MUSIAŁ MNIE ZDRADZAĆ !!!

Problem jest taki, że w obrzydliwy sposób manipuluje starszym synem. Nawet pani kurator na wywiadzie u nas to zauważyła i opisała w swoim sprawozdaniu do Sądu. Młodszy syn ( 14 lat ) nie daje sobie wpierać bzdur zasiewanych przez tatusia. On w przeciwieństwie do starszego jest za mną, chce rozmawiać na "te" tematy, umie wysłuchać dwóch stron. Starszy ma klapki na oczach i zaślepiony jest.
Nie wspomnę jakimi wyzwiskami mnie raczy, w jaki obrzydliwie chamski sposób się do mnie zwraca. Grzecznościowe zwroty nie istnieją w jego słowniku. O całe zło ( wyprowadzka tatusia z domu czyli porzucenie rodziny, zabranie kieszonkowego, brak wakacji z tatusiem - ze mną dzieci były, łożenie na trzeciego swojego dzieciaka ) obwinia właśnie mnie.
Tak się zastanawiam: bo nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych ( ani w domu ani w szkole ) że sam nie wpadłby na to by w tak okrutny sposób się zachowywać i mnie i swojego młodszego brata traktować. Teraz zauważam, że wzoruje się na swoim ojcu. Słyszał i widział jak mężulek mnie wyzywał, nie okazywał szacunku, gnoił bo wszystko było nie po jego myśli.
Doszło nawet do tego że mężulek odciął arcy kieszonkowe ( po 10 zł dawał naszym synom ) tłumacząc że musi mieć na adwokata by bronić się przed mamusią.

Podsumowując: jako mamie nastolatka jest mi zwyczajnie przykro, boli mnie serce, że własny syn może się tak odwrócić ode mnie. A najgorsze jest to , że nie chce słuchać nikogo innego niż tatusia mimo, że tatuś ma go delikatnie mówiąc GDZIEŚ! Przykład? Proszę bardzo: na wizycie p. kurator się pyta z kim z rodziców dzieci chciałyby mieszkać po rozwodzie? Młodszy ze mną. A starszy z ojcem. Kurator pyta z jakiego powodu. a on na to, że ze względu na zainteresowania motocyklowe i na brak jakichkolwiek obowiązków u taty. Na co tatuś odpowiada, że się nie zgadza, że nie zamierza mieć dodatkowych obowiązków, że nie ma kasy na paliwo ani czasu. A jeszcze trzeba by wozić do szkoły i ze szkoły. A gdzie czas dla niego? Widziałybyście jego, znaczy mężulka oburzenie w oczach! Jakby nasz syn nie był jego synem!
A starszy syn mimo że był przy tym dalej ma klapki na oczach, dalej zapatrzony w tatusia i dalej uważa że to moja wina. Faktem jest że starszy syn był zawsze silniej w wieku nastoletnim związany z mężem. Jak to chłopak i ojciec.

Ale ja już nie daję rady. Psychicznie. W domu przeszukuje mi rzeczy, niszczy moje i brata rzeczy, zdarzyło się że popchnął mnie na drzwi, żąda pieniędzy, trzaska szafkami, obrazą mnie, gnoi nawet przy swoich znajomych itd. Wszystko robi na złość i na przekór.
Nie daję już rady!! Nie wiem co robić.
Czuję się upokarzana jako człowiek, kobieta, MATKA.
Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 16:36
      Nie bedzie latwo, ale musisz przestac kundla rozpieszczac i pokazywac mu ze traktowanie kobiet w ten sposob jest ok. Jak on bedzie traktowal ludzi/swoje kobiety w przyszlosci??

      On jest nastolatkiem, a ty kobieta. Nie daj soba pomiatac. Wyslij go na sile do ojca. To co ze nie chce - on jest jego rodzicem tak samo jak ty.

      Jak sie zle odzywa? nie rob mu obiadkow. Powiedz ze nie bedziesz zle traktowana w SWOIM WLASNYM DOMU, i jak mu sie to nie podoba to zeby sie wyniusl. I niech idzie!!! po paru dniach wroci zapewne. Niech postoi pod drzwiami ojca.

      Daj mu obowiazki w domu. Niech robi pranie dla rodziny, jezeli chce miec cieple jedzenie i dach nad glowa.

      To jest wlasnie problem w PL rodzinach. Dzieci nie sa uczone dokladania sie do obowiazkow. Sorry, ale wyniesienie smieci to nie wystarczy aby uczyc obowiazkow.

      Fakt ze jezeli zaniedbalas do tej pory to bedzie Ci trudno to odkrecic. Ale nie ma nic gorszego niz pozwolic aby ta sytuacjia byla kontynuowana.

      I jezeli Cie pchnie - wezwij policjie. Bo jezeli tego nie zrobisz to nauczysz go ze mu wolno tak traktowac kobiety. I bedzie tak robil ze swoja przyszla zona.

      Mowisz ze nie robil problemow wychowawczych ale skas te wyzwiska wziol. Czy on byl obecny gdy Twoj maz Cie wyzywal? I ty nic z tym nie robilas? To on sie tego nauczyl. Tylko kiedys byl maly, a teraz jest "mezczyzna w domu" i zastepuje ojca.

      Musisz miec sile aby to zmienic. Niezmieniajac swojej postawy tylko zmarnujesz siebie, moze tez mlodszego syna (ma jeszcze pare lat aby sie przyjrzec jak traktowac kobiety), i tego durnia.
      • malgolkab Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 19:53
        xciekawax napisała:

        > Nie bedzie latwo, ale musisz przestac kundla rozpieszczac i pokazywac mu ze tra
        > ktowanie kobiet w ten sposob jest ok.
        jakiego kundla???????? żenada!!
    • kasiamasia Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 17:22
      Przykro mi powodu tego co sie dzieje ale masz prawdopodobnie 2 rozwiazania:
      1. usiasc z nim i przedstawic twoj punkt widzenia- ze jest juz prawie doroslym czlowiekiem i powinien byc w pewlni odpowiedzialny za swoje slowa i czyny.
      Musisz mu jasno przedstawic jakie masz od niego oczekiwania i jakie sa jego obowiazki
      pod twoim dachem. Jezeli mu zycie pod twoim dachem nie odpowiada i nie moze sie dostosowac to nie masz innego wyjscia niz
      (nie kieruj sie tylko zle pojeta matczyna mioscia i zlamanym sercem)
      2. Starszy syn nie chce byc z wami (Toba i mlodszym synem), pomoz mu sie spakowac i przeprowadzic do ojca. Zapewnij go przy tym ze kochasz go bardzo i chetnie spotkasz sie z nim w kolejny weekend i zabierzesz go z bratem na lody, pizze..........
      Ty z synem odpoczniesz fizycznie i emocjonalnie, a twoj starszy syn bedzie mial okazje
      cieszyc sie zyciem z wyidealizowanym ojcem.
      Jezeli ojciec nie wykazuje ochoty na zajecie sie synem, to trudno jego problem.
      Ty nie ogarniasz sytuacji, on tez ma obowiazki rodzicielskie.

      kobieta-000 musisz postawic na swoim, bo sie okaze za 2-5 lat bedziesz miala
      krzykacza szarpiacego (lub bijacego) innych w domu, pewnie bez skonczonej szkoly
      i bez pracy. a do tego bedziesz miala Ex obarczajacego Cie wina za zle wychowanie syna.
      • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 18:15
        Dziękuję za pierwsze słowa i odpowiedzi.
        Już wyjaśniam: synowie zawsze, odkąd byli mali mieli w domu obowiązki. Naturalnie adekwatne do wieku: sprzątanie klocków, zabawek, odkurzanie, mycie podłogi, wynoszenie śmieci, załadowywanie i wyładowywanie ze zmywarki, segregacja każdemu do szuflady wypranej bielizny, odśnieżanie podjazdu w zimę, koszenie trawy w ogrodzie latem, noszenie drewna do kominka, czyszczenie kotu kuwety. Więc obowiązki były od zawsze. I co z tego, jeśli Pan Tatuś śmiejąc się szyderczo powiedział przy starszym synu, że faceta upokarza sprzątanie ( on jest tego przykładem ) i jeśli nie ma na tu synuś ochoty o ma NIC nie robić i się nie przejmować tym co ja mówię. Jak mylicie, jak była reakcja nastolatka?! Jedne z łagodniejszych słów jakie padły z jego ust to takie że on w tym domu nie jest kur..a służącym i od tego jest baba.Dacie wiarę?? Ale czego się spodziewać skoro tak właśnie poinstruował tatuś.
        Najlepsze było jak tatuś "poradził" synusiowi, że jeżeli: matka będzie ci kazała się uczyć coś ponad to co powinieneś i robić/sprzątać więcej niż masz na to ochotę to nie daj się wykorzystywać bo nie jesteś synu tanią siłą roboczą. A gdyby cię matka do tego jakimś sposobem zmuszała to wzywaj policję i mów że cię gnębi psychicznie i fizycznie.". Koniec cytatu.
        I któregoś pięknego popołudnia przy próbie sprawdzenia synowi lekcji i odpytaniu go przed sprawdzianem wpadł w szał i panów policjantów wezwał. Patrol przyjechał, syn wymyślił dodatkowo że leże pijana w przedpokoju ( Boże co za wymysł ). Zaproponowałam żeby zbadali mnie alkomatem, który oczywiście NIC nie wykazał, upomnieli syna, ze bezpodstawnie wzywa policję. Zadzwonił syn ( żeby afera większa była i na pokaz ) do tatusia.A ten chciał się popisać że ma znajomości w policji i nagadać panom. Panowie nie byli przekupni, widzieli normalną mnie w domu, awanturującego się nastolatka, z mężulkiem nie chcieli przez telefon rozmawiać ( i dobrze ). Wręcz go wyśmiali, a syna upomnieli żeby się cieszył że matka interesuje się nauką bo wiele dzieci by tak chciało.

        Tak jak podejrzewacie: mąż zawsze ilekroć mnie poniżał słownie byli przy tym synowie. Teraz myślę, że chciał pokazać swoją wyższość i kto ma rządzić. Tylko gdzieś czytałam, że krzyk i agresja jest oznaką słabości.

        Mówicie żeby tatuś syna zabrał i że szybko by wrócił z pocałowaniem ręki. To też już wypróbowałam. Syn sam się spakował w wielką walizkę, zawiozłam go i co?? Po godzinie tatuś z pianą na pysku go odwiózł do mnie mówiąc że "przecież kur...a mówiłem że nie będzie mieszkał ze mną". Tatuś!
        A młody dalej klapki na oczach i usilnie szuka kontaktu z ojcem.
        Pani psycholog powiedziała mi, że taki stan rzeczy nazywa się odrzuceniem przez ojca, że syn mimo psychicznego okaleczenia nadal nie chce przyjąć do wiadomości winy swojego taty mimo, iż on doskonale zdaje sobie z tej winy ojca sprawę i rozumie o co chodzi. Najbardziej boli to co powiedziała p. psycholog, że ponieważ tj odtrącenie przez ojca ( tatuś uważa też że raz na 3 tygodnie to że zbyt często na widywanie się z synem oraz że czemu ja mu tak te dzieci "wciskam" ? ) i za to wyżywa się w tak okrutny sposób na mnie i na bracie ( do mojej mamy też zaczyna się lekceważąco odzywać- też jest winna bo śmiała zwrócić uwagę nastolatkowi i powiedzieć kilka słów prawdy o tatusiu ), bo jesteśmy pod przysłowiową ręką i na miejscu.
        P. pedagog szkolna też uważa że syn przejrzy na oczy ale na to trzeba czasu.
        Wiecie, że złapałam się na tym iż zwyczajnie zaczynam się bać własnego syna? Ten niespełna szesnastolatek ma 180cm wzrostu, nr buta 49 (kajak), waży 105 kg i jest postawny. Dla porównanie: ja mam 162 cm wzrostu, wążę 57 kg. Od końca 01'2011 ( kiedy się dowiedziałam o zdradzie i dzieciaku z wpadki ) schudłam 21 kg i mam skręt jelit. Ale to nic. Dam radę. Nie wykończą mnie obaj tak łatwo.
        Kiedyś odzyskam syna. Wróci ( psychicznie ) do mnie. Znowu będziemy zgrani. Tylko czas, czas, dużo czasu..

        ps. młodszy dawno przejrzał na oczy i nie chce jeździć do tatusia. Mówi mi , że czas z tatą to czas stracony, że tata ciągle krzyczy w aucie i czemu kłamie na mój temat "rozmawiając" z bratem??! Dobre, prawda?
        A jeśli myślicie że nie próbowałam konstruktywnie rozmawiać z mężulkiem to jesteście w błędzie. Mailami do niego też się posiłkowałam gdy nie chciał rozmawiać nawet telefonicznie lub gdy podczas rozmowy krytykował mnie obarczając winą za to co nam zrobił. Nie to nie dało.
        Myślę sobie z jakim złym człowiekiem spędziłam 17 lat małżeństwa. Kiedy się uwolnię nie wiem.
        Ale mam jedną odpowiedź na to: "zło i dobro wraca z podwojoną siłą". Pamiętajmy o tym!

        • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 18:57
          Fatalnie sad. Doskonale wiem jednak, o czym piszesz.
          Mój 17 letni syn nigdy nie był specjalnie związany ze swoim ojcem. No wiesz - dość rzadko ze sobą rozmawiali, spędzali niewiele czasu ze sobą, czasami jedyne słowa, które między nimi padały to: "jak w szkole? - ok", "idź do sklepu - ok" itd. Dość często też "dziecię" było świadkiem awantur, przepychanek i "popychanek". Stąd też rozwód nie był dla niego czymś dziwnym i nieoczekiwanym, zresztą pierwsze jego słowa jakie padły, gdy się o tym dowiedział to" spodziewałem się tego".
          Niestety mojej radykalnej postawy nie spodziewał się mój mąż. Jak już zresztą pisałam kiedyś, myślał, że to mój foch i że przejdzie mi na pewno prędzej czy później. Gdy jednak okazało się, że jest inaczej, zaczęła się manipulacja synem. Ponieważ mąż się wyprowadził, spotykali się bardzo często. Zazwyczaj to on inicjował spotkania i chwała mu za to. Okazało się , że bardzo mu na synu zależy. A że mnie nie bardzo zależało na eks, zaczęło się szkalowanie mnie, obrażanie itd. Może nie doszło do takiej skrajnej sytuacji jak u Ciebie, że mieszkanie było przeszukiwane, czy kontrolowany był mój komputer, ale mimo wszystko zauważyć było można zmianę stosunku syna do mnie. Z tego co wiem, to często stawał w mojej obronie, gdy rozmawiał z tatą, ale ziarno niepewności zostalo zasiane. Wyzwiska? Może tego nie było, ale totalne lekceważenie i owszem. Moje słowo? Niezbyt jest ważne. Zauważyłam, że u niego następują takie etapy - od totalnego olewania do normalności, a nawet do troski o moje samopoczucie wink. Podejrzewam, że taka sytuacja pewnie jeszcze trochę potrwa, jest to niewątpliwie kwestia i wieku (było nie było dość trudnego), no i tego co sie w naszym życiu dzieje. Od razu zaznaczam, że wszelkie próby rozmowy z synem, spełzły na niczym, bo on generalnie nie chciał/nie chce rozmawiać. "O co Ci chodzi?!" - to bardzo często słyszę.
          Ojciec rozpieszcza go maksymalnie - drogie ciuchy, kasa itd. Mówi, że buduje przez to dobre relacje z synem, relacje których tak naprawdę wcześniej nie miał. Że nadrabia stracony czas. Widzę zresztą, że dogadują się w sumie wcale nieźle, odkąd eks przestał ziać nienawiścią w moją stronę, jest naprawdę ok.
          Nie wiem, co Ci właściwie doradzić, bo sama też mam z tym trochę mniejszy niż Ty, ale jednak problem. Wydaje mi się, że skuteczna byłaby rozmowa nie Twoja z nim, ale jakiegoś terapeuty, który mógłby mu coś wytłumaczyć. Zazwyczaj dzieci szybciej powiedzą o co chodzi komuś obcemu niż bliskim osobom. Z doświadczenia jednak wiem, że 16-letni chłopak może się zaprzeć rękami i nogami i do żadnego terapety nie pójdzie! Mało tego jeszcze może Ci się dostać za jakąkolwiek propozycje.
          Wiem, że relacje z Twoim mężem są fatalne i rozmowa z nim na ten temat też jest raczej nierealna, tym bardziej że jemu bardzo zależy na tym, żeby syn miał na Twój temat JEGO zdanie. A szkoda sad.
          Przeczekać? Nie wiem czy to jest dobre wyjście. Oby nie wyrósł z niego taki Januszek sad.
          Szkoda chłopaka i Ciebie sad
    • garibaldia Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 17:34
      Kobieto, synowi mówisz, że masz dośc jego zachowań, kochasz go ale jesli nie chce z tobą mieszkać na normalnych zasadach to niech mieszka z ojcem i się z nim sam umówi kiedy do niego wyjeżdza(droga wolna)- niech żyje ze swoim "ideałem" , w końcu to ojciec i ma prawo oraz obowiązek go wychowywać tak samo jak ty. Dzieciakowi mina zrzednie szybko gdy zobaczy, ze przy ojcu miodu nie ma. A wtedy stawiaj twarde warunki powrotu i mieszkania z tobą.
      Tu nie ma się nad czym zastanawiać trzeba stanowczo działać.
      Jeśli nie jesteś w stanie dotrzeć do chłopaka żeby zaprowadzić go do psychologa, to nie masz wyboru.

      > W domu przeszukuje mi rzeczy, niszczy mo
      > je i brata rzeczy, zdarzyło się że popchnął mnie na drzwi, żąda pieniędzy, trza
      > ska szafkami, obrazą mnie, gnoi nawet przy swoich znajomych itd.

      A ci ty robisz? reagujesz stanowczo czy nie? gnoi cię przy znajomych a ty tylko chlipiesz po kątach? żąda pieniędzy więc obrazona ale mu dajesz? Niszczy rzeczy, używa przemocy a ty co?
      A ty się skupiasz nad "problemem" że jego tatuś bełkoce że MUSIAŁ CIĘ ZDRADZAĆ....

      Jesteś współuzależniona, ustawiasz się w pozie wiecznej ofiary, ekscytujesz się bzdurami, nie wyznaczasz granic.
      Podniecasz się cały czas "o! bo on się na tym złym ojcu wzoruje!" a któż TOBIE kazał pokazywac dziecku w rodzinie że można matkę wyzywać, gnoić, obrażać bezkarnie?
      Kij ma dwa końce - mąz tobą pomiatał bo mu pozwoliłas na to. Teraz syn tobą pomiata bo mu na to pozwalasz.
      U terapeuty byłaś z tym problemem, jak z młodziezą w wieku trudnym i w kryzysie się porozumiewać? Nie wystarczy zwalić winy na ojca, jak sobie pozwalasz się gnoić to będziesz gnojona. Zmień optykę i swoje zachowania.
      • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 18:41
        Droga garibaldio, na temat mieszkania syna z ojcem napisałam przed chwilą. przeczytaj.

        Do psychologa taż chodzimy, mimo, że syn powiedział że jeżeli będę kazał mu iść na spotkanie z wariatką ( tak mówi o p. psycholog to on ucieknie z domu ) . Ale i na to znalazłam sposób: działam wspólnie z wychowawczynią i p.pedagog szkolną ( rzeczowe kobitki ) i ja umawiam wizyty a One na moją prośbę "informują " mnie, że to szkoła umówiła nas na wizytę do p. psycholog. Małe kłamstewko ale w dobrej wierze. Dla ratowania własnego dziecka.

        I nie masz racji że się mazgaję! Jestem stanowcza! Nie daję mu pieniędzy. Nawet jeśli wyzywa mnie przy swoich kolegach. Wtedy wpada w szał i np. trzaska drzwiami, szaflami, demonstracyjnie popisując się przy kolegach wali pięścią w mojego laptopa wyzywając mnie od szmaty, kur..y zajeb...nej i że matką jestem na papierze skoro nie chcę mu dawać kasy.

        Gdy jego zachowanie sięgnęło zenitu i złośliwie wjechał skuterem w drewnianą bramę wjazdową z całej siły demolując ją wezwałam policję. Więc reaguję. Wbrew Twoim opiniom. Panowie spisali, pouczyli, był sąd rodzinny. Dużo z nim wtedy rozmawiałam, wydawało się że zrozumiał jaki robi błąd. Ale co? Tatuś mu "wytłumaczył" że co ze mnie za matka skoro na własnego syna wzywam policję?? I koło się zamyka. Znowu ta ja ta zła jestem w/g słów tatusia! Mężulek patrzy tylko jak się wybielić i być tym kryształowym tatusiem.

        P. psycholog uświadomiła mi w rozmowie, że synowi przydałby się tzw zimny prysznic w postaci zamieszkania z tatusiem. Ale tatuś jest na to zbyt cwany i doskonale wie, że gdyby syn z nim mieszkał to nie byłoby tak różowo ( no może przez tydzień ), nie miałby jak na odległość manipulować synusiem, miałby obowiązki względem syna. A gdzie czas na na nowe zdrady, kochanki, imprezy, "wyjazdy służbowe".?

        Więc, garibaldio droga: niczym mnie bardziej skrytykujesz w kolejnych swoich słowach zastanów się proszę, bo to nie jest tak że stawiam się w pozycji ofiary i sama jestem sobie winna. daleka jestem od tego. Dzieląc się moim wielkim problemem w Wami chciałam wiedzieć czy ktoś też ma taki problem, taką sytuację. Może moją winą jest to że mimo iż pracowałam zawodowo ( w jednym z dużych banków, a teraz jestem naczelną/wydawcą lokalnej gazety ) to może zbyt dużo energii dawałam w dom, w męża, w dzieci. Ale tak byłam wychowana, że kobieta pracuje zawodowo a drugi etat ma w domu. Niestety nie zastało to docenione i MUSIAŁAM BYĆ ZDRADZANA!!.
        • xciekawax Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 19:06
          sluchaj, ale powiedz synowi ze jezeli nie bedzie pomagal w domu, np sprzatal, myl podlug itd... to ty tez nie bedziesz mu gotowala, sprzatala, pozwalala na przyjscie kolegow. No i co to za koledzy co mu przyzwalaja na takie zachowanie???

          moze czesciej staraj sie go do Ojca zawozic. Przeciez wkoncu dotrze do niego ze to ojciec go nie chce.

          No i niech ma konsekwencjie za kazde wyzwisko.

          Mysle ze jego zachowanie to wolanie o pomoc. tylko chyba nie mozna czekac az zrozumie, bo przeciez on zatruwa zycie Tobie i Twojemu mlodszemu synowi. Tak nie mozna.

          Czy mozesz go wyslac do matki ojca? albo probuj zawozic go za kazdym razem gdy bedzie podskakiwal. Mow: ok, pakuj sie i jedziemy. a jak ojciec otworzy drzwi i zamknie przed wami, to powiedz : Trudno, moze nastepnym razem.
          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:42
            Częściej syna nie mogę zawozić do tatusia, bo on zwyczajnie prowadzi inny sposób życia/bycia niż ja. Tzn prawie co weekend dziwnym trafem wypadają mu "wyjazdy służbowe/szkolenia ". Nawet w weekendy kiedy generalnie powinien widzieć się z dziećmi. Sprytnie "wytłumaczył" starszemu, że skoro mamusia zawlokła go do sądu to musi się często "doszkalać' by zarobić na pasożyta ( to o mnie określenie ). Tak tłumaczy nastolatkowi. A domyślacie się jakie to "szkolenia"? Dokładnie takie , na jakim zaliczył "wpadkę" zdradzając mnie. Syn uwierzył i oczywiście ja jestem winna!

            Matka mojego jeszcze męża niestety nie żyje, teść w rozsypce. Bo w sumie jak ma się trzymać skoro nie wiedział NIC że ma nieślubną wnuczkę, nie wiedział kiedy się urodziła, nie był na chrzcinach, nie był na roczku, nie spędzał z nią świąt itd.. To ja teściowi powiedziałam, że mąż a jego syn mnie zdradzał, że na dzieciaka na boku i że oszukiwał nas wszystkich przez 3 lata. Mina teścia bezcenna. Ala żal mi go, bo ja z teściem miałam doskonały kontakt. Traktował mnie jak córkę a ja jego nie jak teścia ale jak ojca.Odbierał chłopców ze szkoły gdy oboje pracowaliśmy. Teraz teściowi głupio jest mi spojrzeć w oczy. Chyba wstyd mu za syna, za to jaki wyciął numer naszej rodzinie.

            A wracając do meritum: nie jest łatwo go zawozić do tatusia. Bo jego po prostu nie ma na miejscu, bo cóż "delegacje/szkolenia/wyjazdy służbowe" ważniejsze znacznie od synów/syna. I tj problem.

            Wiecie, że młodszy za każdym razem się cieszy gdy starszy jedzie do tatusia? Bo wtedy fajnie spędzamy czas, bez nerwów, strachu, można zostawić np telefon na wierzchu, komputera nie trzeba blokować i takie tam inne drobnostki.

            Jest mi przykro i boli ta sytuacja.

            teraz starszy będzie kończył gimnazjum, wybiera się do technikum 5k mod domu, więc internat odpada.

            aha, proponowałam mężulkowi, żeby zabrał alimenty które daje na starszego syna i żeby ten mieszkał z nim. A on podsumował, iż powie w sądzie że ze względu na taki rodzaj pracy jaki ma ( czyli te "wyjazdy służbowe/szkolenia" ) niestety nie da rady logistycznie zajmować się nastolatkiem. Dziewczyny, przecież to takie wygodne, prawda? Nie ma to jak manipulowanie synem na odległość.
            • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:45

              > teraz starszy będzie kończył gimnazjum, wybiera się do technikum 5k mod domu, w
              > ięc internat odpada.

              Nie, nie odpada- to Ty decydujesz o szkole, bo on jest małoletni.
            • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:58
              Strasznie to jest wszystko przykre sad
        • blue_ania37 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 19:09
          Gdzie mieszkasz?
          Pracuję na codzień z taką i gorszą młodzieżą.
          Może będę mogła Ci w czymś pomóc, polecić fajny ośrodek itp...
          Ania
          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:46
            Ośrodek? I znowu byłabym tą najgorszą matką chcącą pozbyć się syna z domu. Takie tłumaczenie męża do syna. Dowiedziałam się też od męża że jestem nieudolna skoro nie radzę sobie z nastolatkiem. Przecież on znaczy mąż nie ma z nim znaczy synem żadnych kłopotów i że to może ja jestem problemem dla niego?

            blue_ania37: mieszkam w Dąbrowie Górniczej, woj. śląskie.
            • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:50
              Bosche... Dąbrowa Górnicza uncertain mam nadzieję, że nie pochodzisz z tego miasta....

              Kobieto, co Cię interesuje, co na Twój temat myśli syn czy jeszcze chwilowo mąż???? Jesli będzie Ci któryś zarzucał, że jesteś najgorszą matką, czy nieudolna, to potwierdzaj! I rób swoje.
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:05
                Tak, masz rację.. To co o mnie myśli mój jeszcze mąż nie jest już dla mnie tak istotne,a le zdanie syna mnie boli. Bardzo boli. Wiem , że On by sam tego swojego podłego zachowania nie wymylił wobec mnie i swojego brata. To taktyka tatusia. Używa syna jako narzędzia w walce ze mną. Tak sobie myślę, ze kiedyś dzięki takiemu wrednemu teraźniejszemu postępowaniu kiedyś to właśnie on straci syna naszego. Zostanie sam. Bo wciąż mam nadzieję, że syn przejrzy na oczy, dostrzeże to czego teraz nie chce zauważyć i wróci do mnie, do nas. I będziemy wtedy jeszcze bardziej kochającą się rodziną. Beż wtedy już byłego męża.

                ps nie pochodzę z tego miasta. a czemu taki strach w Twoich oczach??
                • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:10
                  Syn nie jest już małym dzieckiem i w tym wieku już rozróżnia co jest przyzwoite, a co nie, co wypada, a czego nie. Dlatego go nie broń. Rozumiem, że boli Cię postawa syna; mnie by chyba serce pękło, ale spójrz bardziej realnie na Wasze położenie- odpuść sobie i daj dzieciakowi doświadczyć innej Ciebie.

                  > ps nie pochodzę z tego miasta. a czemu taki strach w Twoich oczach??

                  Eh, bo mam bardzo złe doświadczenia osobiste z kilkoma osobami, które stamtąd pochodzą...
        • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 20:28
          Kobieto, jestem w szoku...

          Wydaje mi się, że syna już nie odzyskasz, tzn. jego zachowanie będzie się tylko pogłębiać... Mój syn jest- na szczęscie!- zupełnie inny od swego ojca, za którym zresztą nie przepada, a wręcz go nie lubi. Gdyby jednak zaczął mnie nie szanować, stawiać się i zachowywać karygodnie- jak to opisujesz, nie respektowałby moich zasad, to znalazłabym mu szkołę z internatem, a po ukończeniu 18 r.ż. dostawałby ode mnie alimenty i nic więcej by mnie nie obchodziło. Są matki, czy w ogóle rodzice, którzy walczą o swoje dawne dzieci, stają na głowie, a później lądują pobici w szpitalu albo boją się swego dziecka, czy aby w szale ich nie podpali czy nie wyrżnie. Aha, ta szkoła z internatem to dlatego, że ojciec syna też go nie chce...

          Zaraz posypią się na mnie gromy, ale moja opinia jest taka, że dziecko można wychowywać tylko do pewnego okresu w jego życiu; później już ma się niewielki albo żaden wpływ, a więc tak zachowujący się nastolatek jest już stracony dla rodziców i trzeba się z tym pogodzić i zacząć żyć własnym życiem. Oczywiście, w przypadku jakiejkolwiek zmiany na plus czy zauważenia, że dzieciak jednak chce poprawy relacji, nie lekceważyłabym tego i na pewno nie przeszła obojętnie.
        • garibaldia Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 21:42
          Dopiero teraz piszesz szczegóły o synu i brzmią one strasznie.
          Podobnie jak Zmęczona, uważam, że tego syna nie odzyskasz. Może ma zaburzenia psychiczne, może ma wredny charakter, ale jest jaki jest i zagraża reszcie domowników. Mylisz się, że gdyby ex teraz synem nie manipulował to by było wszystko pięknie. Młody już został wychowany na chama i przemocowca. Ty go nie uzdrowisz bo cię nie szanuje ani nie ma żadnego respektu.
          Szkoła z internatem odpowiednio oddalona od was bo jak nie, to on trafi do poprawczaka a ty do szpitala.
          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:59
            Wiesz, najlepsze jest to że nie mieliśmy z dziećmi nigdy żadnych problemów. Pojawiły się w momencie gdy odkryłam zdradę męża + dzieciaka na boku.
            Z jednego mogę być dumna ( o ile tak to można nazwać ): bo chyba się zgodzicie, że zwykle żona dowiaduje się jako ostatnia, że jest zdradzana. U mnie było zupełnie odwrotnie. To ja się pierwsza dowiedziałam! Przypadek. Tak w skrócie: mamy dom na kredyt i bank jak co roku chciał od nas wyciągi z kont za 3 ost. miesiące. Wydrukowaliśmy. Każdy swoje. Mam w ręce. Przeglądam. A u mężulka co miesiąc stała kwota przelewu( 1000 zł ) na jedno nazwisko pewnej pani. Tytuł przelewu brzmiał: "rozliczenie allegro". I tu moje zdziwienie: przecież my nic co miesiąc ( z dokładnością zegarka ) nie kupujemy na allegro i nic do nas jakoś nie przychodzi z tych zakupów. Pytam więc męża/węża: tak po prostu z uśmiechem na twarzy czy może ma jakąś babkę, czy może jakieś alimenty płaci?? I tu ... uwaga... pełen skupienia mąż/wąż odpowiada z nieco szyderczym uśmiechem na swoim ( teraz już wiem ) wrednym pysku: "no, wiesz... jest jakieś dziecko ". Koniec cytatu. Ręce mi opadły. Zakrztusiłam się wtedy. Padłam. To było 26.01.2011.
            • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:04
              Hm....... No ja nie wiem, czy byłabym dumna- tyle lat nie interesując się ruchami na naszych kontach bankowych...
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:13
                zajrzyj na te konta. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że kontrola jest najwyższą formą zaufania.
                Może faktycznie coś w tym jest.
                Dla porządku: ja nie szukałam. Był wymóg banku, w którym mieliśmy hipotekę, przygotowywałam wysyłkę, sprawdzając czy wszystko jest i rzuciło mi się w oczy na minusie co miesiąc 1000 zł.

                A swoją drogą: co za kretyn robi kochance przelewy na dzieciaka. Dla zatarcia śladów powinien jej był gotówkę do ręki dostarczać, prawda?
                Jak taki głupi to teraz ma za swoje.
                Nawet miał bidulek do mnie pretensje, że jego ojcu wyjawiłam tę wielką tajemnicę!! Zastanawiam się jak długo chciał to jeszcze trzymać w sekrecie? czy może uznałby że I Komunia Św. to dobra okazja, albo ślub dzieciaka ze zdrady małżeńskiej?? Tak czy tak zabawne.
                • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:20
                  No wiesz, kiedyś się dowiedziałam, że ktoś z mojej bardzo dalekiej rodziny ma nieślubne dziecko, które chował "w kapeluszu" przez 15 lat smile. To dopiero musiał być szok dla najbliższych
                • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:23


                  > zajrzyj na te konta. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że kontrola jest najwyższą for
                  > mą zaufania.
                  > Może faktycznie coś w tym jest.

                  Ależ absolutnie i nigdy w życiu.

                  Chodziło mi o to, że akurat sprawy finansowe w małżeństwie muszą być "jawne"- a czy to będzie wspólne konto, czy dwa oddzielne, ale z upoważnieniem, to nie ma znaczenia.

                  Twój miał osobne konto, więc mógł liczyć, że nie dojdziesz do jego tajemnicy; mój płacił kartą za hotele- ze wspólnego ze mną konta smile
              • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:22
                Prawdę powiedziawszy my też mieliśmy osobne konta. I mąż nigdy na moje nie wchodził, ja na jego również. Więc nie wiem, co się tam działo, czy nie było też jakiejś wpłaty na allegro smile. U mnie były, ale nie takie systematyczne i nie na taką kwotę wink
            • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:17
              O rany, nie wiedziałam, ze tak długo się już szarpiecie!!! Myślałam, że niedawno się dowiedziałaś. Musi Ci być koszmarnie ciężko. I jeszcze bardziej Ci współczuję. Moja sytuacja jednak była nieporównywalna.
              Trzymaj się i nie poddawaj! Wierzę, że będzie dobrze. Musi być, nie ma wyjścia. A syn? No cóż. Mam nadzieję, że w końcu przejrzy na oczy i zobaczy, że jesteś tu tą pokrzywdzoną a nie winną. Wydaje mi się, że on się po prostu pogubił i to co robi to jest przejaw takiej ogromnej złości, na to że jego (w końcu jego również) życie się posypało. To dzieciak jeszcze... Mimo 16 lat.
        • garibaldia Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 21:54
          Kiedy sprawa rozwodowa? Może zawalcz o to, by sąd przyznał syna ojcu. Wytłumacz sytuację i swoją bezradność i rosnący strach wobec wyrośniętego młodzieńca.

          Bo nie rozumiem dlaczego syna nie spakujesz, zawieziesz do ojca i go nie wpuścisz z powrotem bez względu na to co ex sobie życzy.

          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:35
            Kolejna sprawa rozwodowa ( 7 ) będzie 16 kwietnia. Wcześniej były sprawy o alimenty , bo o to najpierw składałam ( 6 ).Mam zasądzone nawet zaległe alimenty. Zawsze gdzieś tam słychać było,że o alimenty to szybko. A tu zonk.. Trochę się naczekałam z dziećmi. Chociaż i tak mąż ze starszym synem uważają, że te pieniądze wydaję na siebie nie na dzieci. Kochane, jak same wiecie gimnazjaliści nie potrzebują żadnych nakładów finansowych, nie mają potrzeb. Żadnych. No cóż..
            Dla kontrastu dodam iż mąż nie wie ile co kosztuje, nigdy nie chodził na zakupy. Nawet gdy panu i władcy było coś potrzeba np koszula, spodnie, garnitur, bielizna to ja kupowałam z zastrzezeniem w sklepie, że mogę wymienić lub zwrócić. Nawet na wczasy go pakowałam i nigdy nie wiedział co mu zabrałam. Mogłam wtedy zrobić mu psikusa i wziąć np 1 szt majtek, 1 szt koszuli. Ale byłby numer. Był zdany tylko na mnie w logistyce życia małżeńskiego.
    • heksa_2 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 22:50
      Wydaje mi się, że zachowanie syna jest wołaniem o pomoc. Ale chyba też bym go odesłała do ojca. Mimo wszystko. I na rozprawie wnosiłabym o to, aby ojciec wychowywał starszego syna a ty młodszego. Trudno, i tak jest możliwe, że go stracisz lub już straciłaś. Myślę, że to jedyny środek wychowawczy, który może nim wstrząsnąć. A że mąż go odsyła? Mąż ma takie same obowiązki wychowawcze jak ty. Nie przyjmij go. Skoro ojciec może? Niech mu pokaże, jak wyglada przykładne życie. Spróbuj się odciąć emocjonalnie i zrób to. Wiem, że to bardzo trudne, i wiem, ze bedzie miał straszne poczucie krzywdy, że go nikt nie chce. Ale musi sobie uzmysłowić, ze istnieje symetria stosunków międzyludzkich. Trzeba odpępowić. Inaczej cię pożre. Może się zmityguje. Jeśli nie, to i tak by się nie udało.
      • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:23
        heksa_2: było już tak, że nie chciałam go wpuścić i odsyłałam do tatusia. Zadzwonił na policję, przyjechali i powiedział panom, że matka nie chce go do domu wpuścić, że rodzice są w trakcie rozwodu, że on nie ma gdzie pójść bo taty nie ma teraz na miejscu bo wyjechał na "szkolenie". I co on ma zrobić: spać na dworze w mróz?? I znowu wyszłam na złą matkę, wyrzucającą dziecko z domu. Przed policjantami, przed synem , przed mężem, przed teście ( bo syn do niego zadzwonił ). Jakiś koszmar. Już wiem dlaczego niektóre dorosłe pożerają swoje młode po urodzeniu. To taki żart. Piszę asekuracyjnie, że by obrończynie dzieci mnie nie zlinczowały.
        Sama jak głupi kocham jednakowo swoich synów i jako matka, kobieta zrobiła bym wszystko by były szczęśliwe i było im dobrze w życiu. Ale czasami wręcz łapię się na tym że może faktycznie - jak twierdzi mąż- jestem nieudolna, nic nie warta, beznadziejna jako kobieta, człowiek, matka, żona, kochanka, że nic w życiu nie osiągnęłam i nie osiągnę, że skończę na ulicy...itd. Nie wymieniam więcej bo to boli.
        • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:26
          > Sama jak głupi kocham jednakowo swoich synów i jako matka, kobieta zrobiła bym
          > wszystko by były szczęśliwe i było im dobrze w życiu.

          To pozwól synom na ich własne doświadczenia i ponoszenie konsekwencji swoich decyzji. Bo póki co, to starszy zachowuje się jak rozpuszczony g.wniarz, a to akurat ani Tobie, ani jemu nie daje szczęścia.
          • heksa_2 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:38
            Bo to jest niedojrzały gówniarz. To jego bunt. Nie wiem naprawdę, co mozna kobiecie poradzić. Bo tak łatwo powiedzieć, zeby go odesłała. Ale chłopak sie po prostu miota. I naprawdę ojciec uzywa go jakonarzędzia. Ojciec to kretyn niedojrzały, niestety.
            • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:52
              Dzięki heksa_2, wydaje m,i się że syn tak reaguje obronnie. Tatuś Go nie chce, a jeszcze ja gdybym tak ciągle chciał się Go pozbywać, odsyłać do tatusia wiedząc że ten ma Go gdzieś.
              Nam dorosłym łatwo jest skreślić nastolatka, ale ja chyba nie potrafię być tak okrutna dla własnego syna. Miota się, nie umie sobie poradzić. Jemu też jest ciężko. Tak ja mnie, młodszemu synowi, moim rodzicom, teściowi. Przez takiego gn..ja męża.
              Jako Jego mama zawsze będę Go bronić, stawać po Jego stronie mimo iż w tej chwili On to neguje i nie widzi że Go kocham i że jestem po Jego stronie. Dzięki tatusiowi traktuje mnie jak wroga.
              • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 08:55
                kobieta-000 napisała:


                > Nam dorosłym łatwo jest skreślić nastolatka, ale ja chyba nie potrafię być tak
                > okrutna dla własnego syna.

                Stawianie wymagań, granic, wyciąganie konsekwencji- to nie jest okrucieństwo, tylko normalne elementy wychowania.

                Miota się, nie umie sobie poradzić. Jemu też jest c
                > iężko.

                Nie przesadzaj. On stał się najstarszym mężczyzną w Waszej rodzinie, więc postępuje tak, jak go nauczył jego mistrz.

                Tak ja mnie, młodszemu synowi, moim rodzicom, teściowi. Przez takiego g
                > n..ja męża.

                Hola, hola... Nie tłumacz, że to odkrycie zdrady tak bardzo zmieniło Wasze życie i wzajemne stosunki w rodzinie. Matkowałaś panu mężowi, zapewniałaś mu pełną obsługę (pakowanie gaci, koszul) i to latami, więc podległości kobiet wobec mężczyzn uczyłaś syna od początku. Dlaczego teraz ma być inaczej? Że ojciec odszedł? No ale syn dorasta, więc jako mężczyźnie też powinnaś być posłuszna i spełniać każde zachcianki syna- tym bardziej, że to Twoje dziecko własnie, które kochasz bezgranicznie, bezwarunkowo, któremu nieba przychylasz, byleby tylko był szczęśliwy...

                > Jako Jego mama zawsze będę Go bronić, stawać po Jego stronie mimo iż w tej chwi
                > li On to neguje i nie widzi że Go kocham i że jestem po Jego stronie. Dzięki ta
                > tusiowi traktuje mnie jak wroga.

                ktoś pozwalał tatusiowi na to, aby być tak przez niego traktowanym...
                • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 09:26
                  Ta, matkowałam i mężowi i dzieciom. Mąż znał się na innych rzeczach , tzw męskich i je ogarniał. Ja jako kobieta zajmowałam się kobiecą stroną małżeństwa. Ale też chłopcy mieli obowiązki. Pisałam o nich wcześniej.

                  To nie jest tak, że źle było całe małżeństwo. Zaczęło się psuć i mąż stał się agresywny gdy zaliczył wpadkę ze zdrady małżeńskiej. Sam ze sobą się miotał, bo chyba sam był w szoku, nie wiedział co się dzieje, obarczając mnie winą.
                  Zadaję sobie pytanie czemu nie odszedł? Czemu nie ujawnił dzieciak na boku?
                  Odpowiadam sobie: tak było łatwiej, prościej. Bo przecież w domu prowadziliśmy normalne życie rodzinne ( urlopy, znajomi..itd ) a tu kochanka z rozłożonymi nogami widywana raz na tydzień. Jakie to miłe, wygodne.
                  Ta babka pewnie cisnęła go żeby się rozwiódł, a jemu było dobrze tak jak jest. I się nie potrafił w tym odnaleźć.
                  A ja żyłam w nieświadomości, myślałam że ma poważne problemy w pracy gdy oznajmił mi że "wpadł w niewyobrażalne gówno". To o dzieciaku ze zdrady małżeńskiej.
                  Od tego czasu wciąż był wkurzony, agresywny, nerwowy, czepiał się wszystkiego. Teraz już wiem z jakiego powodu. A mnie wmawiał winę - tu wyzwiska, dołowanie psychiczne. Wiem przynajmniej już skąd się to wzięło.
                  • altz Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 11:00
                    Przeczytałem wszystkie wpisy.
                    Przykre to wszystko. Mąż mógł się przyznać, określić, z kim chce mieszkać, porozmawiać z Tobą. Może byście się dogadali. Teraz czuje się winny i stara się pomniejszyć Twoją rolę, Twoje człowieczeństwo, wtedy łatwiej Ciebie ignorować i prościej jest skrzywdzić, a samemu czuć się w porządku. Taki prosty mechanizm, stosowany powszechnie.
                    Starszemu synowi wszystko się zawaliło, nie dał sobie z tym rady. W zasadzie teraz mógłby zrobić wszystko, pobić kogoś, podpalić komuś samochód, wyzwać od najgorszych.
                    Nadrabia miną, robi pewne rzeczy na pokaz, stara się nie okazywać emocji. Trudne.
                    Nie spodziewałbym się tego wszystkiego po 16-latku. Jasne, że jakiś bunt, typu "odczep się, ja robię swoje", ale nie ubliżanie matce i pokazywanie miejsca w stadzie.
                    Myślę, że tylko rozmowy sam na sam coś mogą dać. Bez podnoszenia głosu.
                    Albo się otworzy, albo ucieknie. Tylko dokąd ucieknie?
              • dolcevita76 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 21:09
                Wiesz, jak tak to wszystko czytam, to aż mi się włos jeży. Nie dość, że rodzinę rozpieprzył ten Twój mąż, to jeszcze niszczy wszystko i wszystkich na swojej drodze. Zastanawiam sie tylko, czy ta jego flądra kochanica jest taka szczęśliwa, że ma takiego cudownego faceta u boku. No, ale z tego co opowiadałaś na spotkaniu, to chyba są po jednych pieniądzach z tymi szmatami na pyskach.
        • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:27
          Nie jesteś i nawet nie waż się tak o sobie myśleć!!! To najgorsze co może być, nie dołuj się w ten sposób!!!
          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 28.02.12, 23:56
            dziękuję babag za dobre słowo. Próbuję nie widzieć świata tak całkiem na czarno. Dużo pracy mnie czeka nad własną rodziną. W tym całym bałaganie staram się też nie zapominać o młodszym synu. Jest przeciwieństwem starszego. Jest też niezwykle wrażliwy, rozumie sporo z tego co się dzieje.
            • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 00:03
              Ciesz się więc z tego, że masz wsparcie w domu w osobie młodszego syna. Musi być fajnym, dojrzałym chłopakiem, kto wie czy nie dojrzalszym niż szesnastolatek smile
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 00:11
                Dojrzalszym pewnie o tyle, że nie jest zaślepiony bajkami tatusia na mój temat. Zresztą kłamstwami.
                Generalnie zawsze poprzez rozmowę i rozwiewanie wątpliwości zawsze pokazywał chłopcom , że należy wysłuchać dwóch stron jakiegokolwiek konfliktu: czy to w domu, w szkole, na podwórku. Zawsze też mi się to udawało, nie było problemów. Do tego czasu. Chciałaby by znów takie rozmowy, szczere, obrazujące świat zagościły w naszym rodzinnym życiu. Jeden zdrajca to wszystko zaprzepaścił!! Szlag mnie trafia, że zniszczył to co budowałam w chłopcach od ich małego wieku. On nie widzi niczego złe co zrobi, co robi.
                • babag Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 00:14
                  Jest głupkiem. Złośliwym wrednym typem. Co on sobie wyobrażał, że Ty tak przyjmiesz do wiadomości, tę jego sensację i nic z tym nie zrobisz??? Że się pogodzisz??? Że będziesz patrzyła ze spokojem jak on co miesiąc wysyła te swoje 1000 zł na to "allegro"? Rany w jakim my świece żyjemy? Nie generalizuję absolutnie, ale faceci są jednak inni...wink
                • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 00:15
                  uciekła mi końcówka wyrazu przy zdaniu:"wątpliwości zawsze pokazywał chłopcom " ma być oczywiście, że to "JA POKAZAŁAM chłopcom". Zmęczenie mnie dopada. A więc się żegnam. Do jutra. Dziękuję na dziś za wsparcie. Pomaga. Dobrze, że jesteście. Dobranoc.
    • bab34 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 08:16
      Jestem w szoku po tym co tu przeczytałam....wyobraziłam sobie swojego syna za kilkanaście lat przypuszczam, że zachowywał by się podobnie gdybym nadal była z moim mężem... Mój syn często niestety był świadkiem kłótni i wyzwisk pod moim adresem....kiedyś nawet był świadkiem przemocy fizycznej... Mój ex mąż nie interesował się nigdy przesadnie swoim synem, spędzał z nim może ok godziny na cały tydzień, chociaż spędzał to za dużo powiedziane on włączał mu telewizor żeby mieć troszkę spokoju i te hasełka mojego exa: bo widzisz jaka mama jest, bo widzisz mama tak zawsze.. Często moje dziecko musiało wysłuchiwać jak jego tatuś zwracał się do mnie per pasożyt, szmata....a to i tak najdelikatniejsze ze zwrotów które używał pod moim adresem... Mój syn niestety pomimo niespełna 8 lat zaczął w stosunku do mnie krzyczeć kiedy na coś mu nie pozwalam czy kiedy coś nie idzie po jego myśli....wiem, że bierze przykład ze swojego ojca...Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mieszkam z exem pod jednym dachem jeszcze, ale to już inna historia....
      • luciva Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 08:48
        Musi być niezwykle ciężko w tej sytuacji.
        Póki co nie mam doświadczenia z nastolatkiem, więc trudno mi się wypowiadać, ale - pomyślalam, że może by tak ojca za frak i do psychologa na pogadankę?
        Może wniosek do sądu o jakieś mediacje?
        Niech jakaś pani a lepiej pan przedstawi ojcu wizję przyszłości. Niech wytłumaczy, że tak naprawdę robi krzywdę nie Tobie, ale dziecku. Itd itp.
        • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 08:58
          Cóż.. na mediację czy psychologa mąż się nie zgodził. Stwierdził w sądzie że nikt nie będzie robił z niego wariata. Że on wie jak swoje problemy rozwiązywać, a skoro ja sobie nie radzę znaczy nie nadaję się na matkę, jestem nieudolna życiowo. I tu jak u bab34 raczył mnie nawet a właściwi gównie przy dzieciach wyzwiskami od szmat, pasożytów ( mimo, że pracowałam zawodowo i drugi etat w domu ), że jestem jeb...ta. Wiecie co, tak myślę że ktoś taki ma problemy z samym sobą i próbuje odgrywać się na innych.
          Widać mąż jest na tyle tępy że nie widzi problemu iż krzywdzi własnych synów.
          Porozmawiam z moją p. mec. czy sądownie można mężulka zmusić na taką wizytę lub mediacje. Dobry pomysł. Sama nic nie wskóram.
          • ewela1_1 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 09:36
            Bardzo przykre to wszystko co piszesz, mnie ciężko się wypowiedzieć, bo chociaż też mam synów to są w wieku przedszkolnym dopiero...Ale na sama myśl o ich dojrzewaniu przechodzi mnie dreszcz...

            Wiem jednak, że gdybym została z meżem, gdybym dalej była jego "niewolnicą emocjonalną", sam mnie zresztą tak nazwał kiedyśsmile, to byłoby podobnie. Niejednokrotnie u mnie tez padały wyzwiska, obelgi, rynsztokowe słownictwo eksa mnie "urzekło". Niejednokrotnie również dochodziło do lekkich przepychanek. Koszmarrr, dlatego wiem, że z pewnością chłopcy przelaliby wzorce ich ojca na siebie...Szacunek dla kobiet to jest podstawa! Nie ma mowy o wyzwiskach, przepychaniach...za co?. Jak nie ma szacunku to nie ma mowy o niczym.

            Ty musisz być "zimna" dla dobra syna, powyzsze rady są jak najbardziej według mnie trafne, uważam również, że juz jest za pózno na wychowywanie go. Można jedynie "poskromić bestię", by zaczął zmieniać swój tok rozumowania, zaserwowac mu tzw"zimny prysznic", "terapia szokowa", nie wiem co to by mogło być. Może popytaj w jakims ośrodku dla "trudnej młodzieży" u nas w regionie. To wszystko dla jego dobra, niech mowi, że jestes"najgorsza", bo to przede wszystkim sobie zniszczy zycie takim postępowaniem. A nie myślaś o wysłaniu go np za granicę do szkoły lub coś w tym stylu? Moze jakby pobył sam, zdala od rodzicow, Ciebie to może stał by się bardziej pokorny...Te mediacje jeszcze z eksem też warto, tylko musi byc warunek, zeby eks dostrzegł problem, musiałby chciec, ale jak widać on tego nie widzi...
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 10:38
              Szkoła z granicą. Pomysł dobry. Tylko za co? To wszystko kosztuje. Niestety. A tatuś nawet nie chce uczestniczyć w kosztach bierzmowania syna ( 17.03 ) a co dopiero szkoła za granicą.
              Żaden moment na rozwód nie jest dobry, ale gdyby wcześniej mnie zdradził a chłopcy byliby młodsi to jakoś mam przekonanie że byłoby łatwiej. Właśnie z powodów wychowawczych. Te problemy by się pojawiały ale inaczej by wyglądały.
              Ewela1_1 masz rację : mąż nie widzi problemy w tym co złego zrobił naszej rodzinie ani nawet w tym w jaki okropny sposób się teraz zachowuje. Wszyscy są winni tylko nie on. Przecież musiał mnie zdradzać. A że nieplanowany dzieciak się przydarzył to też nie jego wina. Przecież kochanki bo go okłamała że bierze pigułki anty. A on tak niekomfortowo się czuje z jakąś obcą gumką. Nie mówiąc o chorobach wszelakich.Kretyn.
              A wiesz co jest najbardziej upokarzające? Bo że sypiał z nami obiema na przemian, że obie nas okłamywał ( ją od pierwszego dnia poznania ), że prowadził ze mną normalne życie rodzinne. Kurczę. Szlag mnie trafia.
              • ewela1_1 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 10:59
                Tak palnełam z tym pomyslem za granicę, bo myslałąm, ze może eks wykaże równiez gotowość, skoro Syna nie chce w domu, nie chce się nim zajmować itp. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, to jest upokarzające, że sypiał zarowno z Toba jak i z nią..., ale przełknij goryczkę, już czasu nie cofniesz...Probowalaś porozmawiać z Synem tak od serca, na spokojnie, czy się nie da? Rozumiem, ze jest Ci przykro, ale to już dorosły prawie mężczyzna i jak się nie opamięta, nie zastosuje się na nim jakiejkolwiek terapii szokowej to chyba się nie poprawi. Możesz też dać na wstrzymanie, może to taki okres buntu związany dodatkowo z rozwodem, ale takie zachowanie nie powinno być pominięte bezczynnością. Może ten pedagog szkolny, psycholog na niego wpłyną, ale myślę, że z czasem przejrzy na oczy i jeszcze Cię... przeprosi za swoje zachowanie., zrozumie, że to nie jest tak jak tata mówi. Czego Ci życzę.
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • xciekawax Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 29.02.12, 18:42
                  Tez sie zastanawiam czy moze ma jakiegos mezczyzne w zyciu ktorego szanuje i ktory jest dobrym wzorcem mezczyzny? Bo temu chlopakowi tego potrzeba. Moze ktos z rodziny kto by pospedzal z nim wiecej czasu, np zabral na weekend do rodziny, albo zabral na jakis mecz, itd... do kina.... Chodzi zeby mial wiez z mezczyzna inna niz tylko z ojcem.
            • wielbicielnaruto Rzadko włączam się w dyskusję ale 29.02.12, 10:39
              wydaje mi się, że niestety powinnaś zmienić postępowanie na takie powiedzmy bardziej po męsku czy też po wojskowemu. Skoro roprawa jest w kwietniu to jest jeszcze 1,5 miesiąca. Pamiętaj chłop(C)y lubią proste przekazy. Pierwsze co komunikuesz ojcie tu nigdy nie wróci - bo zdrajcy nie mają powrotu. (możesz wybrać inne argumenty ale maksymalnie 2 i bez otoczki czyli tłumaczenia). Dajesz mu 3 możliwości:
              1 poprawa zachowania w ciągu 30 dni czyli do końca marca.Wtedy może pozostać w tym domu i normalnie mieszkać. 15 go i 30 przeprowadzisz z nim rozmowę na temat postępów lub regresu. Jeżeli nie poprawi się jego bytność w tym domu jest definitywnie skończona.
              2 niech sam porozmawia z ojcem na temat wspólnego zamieszkania. Ma cały miesiąc na załatwienie sprawy. Osobiście uważam, że to najlepsza opcja. Pierwsze uczy odpowiedzialności za siebie. Chce być z ojcem to musi sam to z nim załatwić- absolutnie nie bronić. Jest za stary na kształtowanie osobowości a twoim zadaniem za chwilę będzie problem młodszego bo to, że twoje pobłażanie starszemu starszemu, który robi upusty emocjonalne wobec ciebie, na pewno nie pozostaje bez wpływu na młodszego, chyba że tego nie zauważasz. Przy okazji niech ojciec nie zwala na tryb życia - ty sobie radzisz z dwoma a on chłop z jajami nie może z jednym? No a poza tym ma dwie ręce i nogi, ślepy nie jest - może zmienić pracę tak aby być z synem - nieprawdaż?
              3 wniosek na sprawie rozowdowej - opieka nad starszym ojciec, młodszy ty, brak alimentów na dzieci bo każde wychowuje jedno, alimenty na ciebie od męża plus jego wina. W wypadku braku chęci ojca skierowanie do placówki wychowawczo opiekuńczej wraz z terapią. Dlaczego?
              Bo sobie totalnie z nim nie radzisz, w wypadku jazdy możesz pokazać papier, że twój mąż jest winny rozpadowi rodziny, a skoro potwierdzili to inni, to jest kłamcą jeżeli mówi inaczej, skoro twój syn ufa kłamcy (przypomina to trochę taktykę PiS lub PO ale jest zwykłe temperowanie lub piłowoanie skrzydełek) to...
              A teraz dlaczego tak ostro. Wiele bym tłumaczył ale polecam Ci film "Musimy porozmawiać o Kevinie".
              Podsumowując- n ratunek dla starszego jest za późno. Zapomniałaś o młoszym i oniego musisz stoczyć walkę.
              PS Bez względu na wady ojca chłopak potrzebuje ojca. Daj mu go w pełnym wymiarze, chociażby po to aby ideał sięgnął bruku.. Chciałem napisać, że przy okazji twoje drzwi będą zawsze otwarte jeżeli będzie inaczej zachowywał. Nie jest to możliwe ponieważ z realcji tu opisanych twój syn zacznie wtedy pogrywać wami obojgiem, tj. jest mi u tatusia chwilowo lepiej, to zostaje z nim, a jak nie to pójdę do mamusi.
              Czeka cię jeszcze temperowanie tatusia. Pierwsze skoro posługuje się szambem to porozmawiaj z synami, że tak nie rozmawiają ludzie, ponieważ nic to nie załatwia i od dzisiaj pokażesz na swoim przykładzie, że mówisz prawdę. Pan dzwoni, odpowiedź pierdziel się, wal się, spadaj itp. Dwa wymieniamy zameczki w drzwiach, no idzwonek przy okazji usuwamy. Jak pan dzwoni to nie otwieramy. Nawet gdyby stał tam 4 godziny i 0 telefonów do niego. Dopiero jak przeprosi za brzydkie słowa padające pod twoim adresem, możecie dalej rozmawiać.
              Przepraszam za rozpisanie.
              • zmeczona100 Re: Rzadko włączam się w dyskusję ale 29.02.12, 10:56
                Szacun smile
              • garibaldia Popieram 29.02.12, 12:15
                dobrze napisane.

                bo jak na razie to syn wie, że może robić wszystko a mamusia mu może naskoczyć, a jak mu się zachce nocowac u mamusi to se zadzwoni po policję i mu drzwi otworzą. nie gódź się na to. załatw sprawę w sądzie tak, żeby były jasne zasady czarno na białym. jeśli trzeba to idż porozmawiaj z dzielnicowym.
                bo z tego JAK piszesz o tej sytuacji mam wrażenie, że nie rozumiesz jej powagi i godzisz się z tym że syn zostanie z tobą i będzie terroryzował dom. skupiasz się na "oburzeniu na exa" , zamiast na porządkowaniu sytuacji pod swoim dachem, a masz jeszcze jedno dziecko na które ta sytuacja ma wpływ.
                • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 18:31
                  Szukam dojścia do jakiegoś fajnego psychologa w twoich rejonach.
                  Ale moja rada na dziś...
                  Zgłaszasz sprawę do sądu rodzinnego o umieszczenie dziecka w placówce opiekuńczo - wychowawczej lub placówce socjalizacyjnej, choć zachowania Twojego syna podpadają pod resocjalizację, sprawa długa i ciągnąca się...
                  Rozwiązanie prostsze choć boloesne...
                  Nie wpuszczasz syna do domu....on dzwoni po policję...odmawiasz odebrania syna...jako małoletni pozbawiony opieki policja jest zobowiązana do umieszczenia go w placówce interwencyjnej typu pogotowie opiekuńcze.
                  I albo twoj mąz zareaguje i go weżmie do siebie...albo np pogotowie MUSI wystąpić na drogę sądową aby uregulować sytuację prawną syna.
                  Jeżeli konsekwetnie będziesz odmawiała odebrania syna z placówki ( masz na to 48 godzin) jest szansa, że zostanie tam umieszczony na wniosek sądu...będą potem badania RDOK, będzie praca z rodziną ( z tobą, z synem, z ojcem dziecka ) wtedy już specjaliści zadecydują czy dziecko może wychodzić na przepustki i do kogo.
                  Jeżeli rozegreasz to mądrze, z miłością do syna ale z asertywnością dla siebie istnieje DUŻA szansa, że młody po okresie buntu i nienawiści ( którą i tak teraz masz ) przejrzy na oczy....
                  Widziałam dużo dziecki, których matki były załamane że dziecko trafiło do ośrodka i miało duże poczucie winy, ale to nie wstyd, że człowiek już sobie nie radzi.
                  Reakcją policji się nie przejumuj, oni wolą załatwić to w rodzinie bo nie mają papierologi itp...
                  Jest to jedyna moim zdaniem akcja która zmusza, twojego męża do zajęcia OSTATECZNEGO zdania.
                  Twoj syn ma już 16 lat, czasu masz dosyć mało, jeśli potrzebujesz jeszcze jakiś rad pisz śmiało na gazetową.
                  Ściskam serdecznie
                  Ania
                  • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 19:47
                    Dziękuję za wpisy. Są mądre. Załamałam się tym wszystkim.
                    Zastanawiam się nad takim załatwieniem sprawy: w następnym tygodniu będę konsultowała się z moją p. mecenas jak najlepiej tę sprawę rozegrać. Myślałyśmy o tym by właśnie na kolejnej sprawie rozwodowej wystąpić z wnioskiem by syn zamieszkał i był pod opieką męża a młodszy by odzyskał spokój ze mną ( zresztą on nie chce z tatusiem być ).
                    Obawiamy się jednak iż sędzina może uznać że coś jest nie halo bo tu walczę o alimenty, a tu nagle zmieniam zdanie i wyskakuję z czymś takim. Czyto dobry pomysł?

                    Inna opcja, która podoba się synowi ( mnie też ): w czerwcu kończy gimnazjum, wybiera się do technikum elektronicznego które jest 50 m od mieszkania mojego teścia. Syn wymyślił, że skoro tatuś go nie chce a on nie chce mieszkać ze mną i młodszym bratem to zamieszka z dziadkiem ( ojcem męża ).To technikum jest w sąsiednim mieście od nas - jakieś 10 km. Może to dobrze by zamiast autobusem dojeżdżać w tygodniu byłby u dziadka a na weekendy u mnie lub u tatusia?? Jak myślicie? P kurator sądowa ( ta która była na wizycie przed sprawą ) uważa, że to doskonały pomysł. Chłopak by się nieco usamodzielnił, pomagał by dziadkowi, odetchnęlibyśmy wszyscy a może i on by zatęsknił za domem, domowym jedzeniem itd..?

                    Mam też problem z moją mamą. Tu , pod względem że On sobie nie wyobraża jak ja mogłabym nie wpuścić dziecka do domu, dać go do ośrodka. Ona jest z pokolenia innego niż nasze, i twierdzi, że matka powinna znosić wszystko i okazywać tylko dobro własnemu dziecku, że nie powinna go krzywdzić i skreślać a jedynie okazywać miłość, ciepło, bo dziecko kiedyś się nawróci. Boli mnie to , bo gdy opowiadam mamie o swoich zamiarach ( typu wniosek by syn był u męża lub nie daj boże jakiś ośrodek ) to mówi że zniszczę syna, nie odzyskam go już nigdy bo całe życie będzie miał do mnie o to pretensje. I najważniejsze: że przestanę być Jej córką, że urwie z nami kontakty jeżeli zamierzam postąpić w ten sposób.
                    Jestem rozdarta między tym wszystkim.

                    Ale najbardziej naginam się przy pomyśle ( po rozmowie w przyszłym tygodniu ) nad wnioskiem o opiece męża nad synem. Mąż nie będzie mógł się sprzeciwić decyzji sądu., a syn może przejrzy na oczy że bycie z tatusiem nie jest takie kolorowe jak 4 godz co 3 tygodnie. Bo teraz to jest czas z "weekendowym tatusiem". Z tą różnicą, że zwykle tacy tatusiowie nadrabiają prezentami, wycieczkami itp. Tu tego nie ma. Są natomiast pretensja że np dlaczego gdy syn jest u niego to ja mu nie dam żadnych pieniędzy, które on wspaniałomyślnie daje na dziecko.

                    Ehh.. szkoda mówić..
                    • zmeczona100 Re: Popieram 29.02.12, 20:27
                      Wniosek o zamieszkanie syna u ojca nic nie zmieni- sąd go nie zmusi, aby zajął się swoim dzieckiem. Po prostu. I dziwię się, że niby prawnik to Ci doradziła. To działanie jest bez sensu.

                      Druga opcja może być rozwiązaniem- o ile syna spionizujesz do września, bo inaczej to po prostu on będzie rządził wtedy tam, a na Ciebie i tak się wypnie.

                      Problem masz z mamą???????????? Przepraszam, ale do jasnej anieli, ile Ty masz lat, aby słuchać się porad mamy- w dodatku całkowicie od czapy????????????? Zerwie z Tobą, to zerwie- nie wytrzymasz, nie przeżyjesz bez niej?????? Sorry, ale napisz, po co omawiasz ze swoją matką sprawy własnego syna?? Twoja matka swoje dzieci już wychowała- Ty odpowiadasz za swoje!!!

                      Wypróbowałabym odmowę wpuszczenia syna do domu i odwiezienie go do ośrodka "z honorami"- albo ojciec zadeklarowałby się co do opieki nad nim, albo syn przejrzałby na oczy, bo zrozumiałby, że w ojcu nawet nie ma sprzymierzeńca, a Ty nie żartujesz. Te 48 godzin mogą mu tylko pomóc, a jeśli syn nie zrozumie swego położenia- to wtedy wniosek do sądu o umieszczenie w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Hexa dobrze radzi, więc jej się słuchaj smile
                      • zmeczona100 Re: Popieram 29.02.12, 20:28
                        > Hexa dobrze radzi, więc jej się słuchaj smile

                        Tiaaaa..., Niebieska Ania oczywiście wink
                        • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 20:58
                          Ja pracuję w takim ośrodku na codzień od 9 lat i "sprzedaję" Ci patentsmile.
                          Uważam że jakby był pozbawiony mamusi co usługuje, i się poddaje to by zmienił szybciutko zdaniesmile
                          Sprawa opieki nad starszym synem przez ojca poruszana w sądzie moim zdaniem jest bezsensu.
                          Syna tam nie będzie, to że kiedyś pokażesz mu papiery to nic nie zmieni, przynajmniej na ten moment.
                          Mamą się nie przejmuj, zawsze babcia może odwiedzić syna w placówce.
                          Młody ma POCZUĆ! , jego panowanie się skończyło, a mąż ma zobaczyć w Tobie człowieka i matkę która się martwi o dziecko.
                          Takich "tatusiów" widziałam w życiu dużo, nie będzie chodził na spotkania do placówki z psychologiem itp...placówka wystąpi z wnioskiem o to, żeby wizyty u dziecka odbywały się tylko pod opieką np wychowawcy.
                          Nie umiem Ci zagwarantować, że przyniesie to rezultaty ale WIEM, że może pomóc.
                          Jeśli będzie tam umieszczony na wniosek sądu skierują go do placówki typu socjalizacyjnego np...on jest do uratowania...ale na to potrzeba działań, uważam że TY już w tej chwili sobie nie poradzisz sama i żal tego młodszego.
                          W razie co Twoją mamę biorę na siebie.smile
                          Pozdrawiam
                          Ania
                          • mag_do Re: Popieram 29.02.12, 22:11
                            Moze mam bledne wyobrazenie o takich placowkach, ale chyba balabym sie umiescic tam syna, zeby calkiem nie zszedl na psy. Upieralabym sie, zeby wprowadzil sie do ojca. Tlumaczenie, ze ojca czesto nie ma w domu jest dla mnie smieszne. Chlopak ma 16 lat, jest prawie dorosly, niepotrzebna mu nianka. Moze spokojnie zostawac sam w domu, nawet kilka dni, jesli ojciec wyjezdza. Takie sytuacje czesto zdarzaja sie w normalnych domach. I nie trzeba go tez chyba do ojca zawozic, moze spokojnie jechac sam
                            Ja chyba szydzilabym z syna, ze czemu kochany tatus go nie chce, dlaczego nie dal klucza do swojego mieszkania wlasnemu dziecku? Prowokowalbym, zeby syn sam sie do ojca wprowadzil, mowiac, ze tlumaczenie ze ojca nie ma w domu jest marna wymowka i ze chyba (syn) nie jest malym dzidziusiem i nie boi sie zostac sam w domu, ze widac kochany tatus go nie chce itp.
                            Wydaje mi sie jak i przedmowcom, ze pobyt syna u ojca bylby najlepsza terapia wstrzasowa.
                            Poza tym oczywiscie wszystkie wczesniej opisane dzialania sadowne.
                            Podobno, gdy dziecko ma ppowyzej 13 lat, dziecko samo decyduje z kim chce mieszkac. Niech ojciec sam w sadzie powie wtedy ze go nie chce
                            • zmeczona100 Re: Popieram 29.02.12, 22:15

                              > Ja chyba szydzilabym z syna, ze czemu kochany tatus go nie chce, dlaczego nie d
                              > al klucza do swojego mieszkania wlasnemu dziecku?

                              shock
                            • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 22:31
                              Moja mec mówiła , że tak rzeczywiście jest iż dziecko powyżej 13 roku życia może decydować z kim chce mieszkać i nawet może zaznawać na sprawie rozwodowej rodziców. Jak wcześniej pisałam syn powiedział p. kurator sądowej że chce mieszkać z tatą ze względu na zainteresowania motocyklowe i na brak obowiązków. P. kurator sugerowała w swojej opinii że zaleca konsultacje w RODKU. Sędzina do tej pory nas nie skierowała a było to pół roku temu. Może samej za pośrednictwem mojej mec zawnioskować o takie badanie. Ciekawe co tatuś by wtedy powiedział że dlaczego nie chce by syn z mim mieszkał? Nie wiem czy dobrze rozumuję?
                      • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 22:01
                        Prawnik mi tego nie doradziła, ja miałam to na myśli z zamiarem skonsultowania z Nią.
                        A jeśli chodzi o mamę to zależy mi na jej zdaniu, bo to babcia moich dzieci, silnie z nimi związana. Nie jest babcią od tzw "wielkiego dzwonu".
                        A Ty nie radzisz się swojej mamy bez względu na wiek.? Ja z Moją diametralnie się różnimy, zawsze Jej wysłucham choć i tak postąpię w/g siebie.
                        • heksa_2 Re: Popieram 29.02.12, 22:11
                          Kobieto, chyba powinnas posłuchać Ani. Tak mi intuicja mówi. Wiem, że matczyne serce krwawi, ale i tak jest beznadziejnie, więc to może tylko pomóc. Mam za ścianą wnuczka, który leje babcię i widzę, jak to się coraz bardziej zapętla. MUSISZ okazać siłę. Inaczej zmarnujesz młodszego syna. Trudno.
                        • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 22:11
                          Słucham mojej mamy, wysłuchuję, ale myślę, że gdyby mój syn mnie popychał, wyzywał i czułabym się jak zdeptana mama, to myślę, że by mnie poparła, a gdyby nie..to i tak bym zrobiła po swojemu.
                          To nie są normalne reakcje i to nie jest tylko bunt dorastającego nastolatka.
                          On cię nie szanuje, ubliża, i niszczy Ciebie jako kobietę i matkę.
                          Mąż upokorzył Cię a teraz syn! dowala dalej....to nie rodzina i nie normalność.
                          Potrzebujesz prócz pomocy prawnika wsparcia w funkcjonowaniu rodziny, bo to daleko jest od tego...
                          Ja wierzę, że się boisz i że można mieć wyrzuty sumienia jak mogłabym własne dziecko dać do ośrodka.Wierzę, że tak jest!
                          Ale nie wyobrażam sobie mieszkania z synem, który nasyła na mnie policję! Bo to jest dopiero patologia a nie ten ośrodek!
                          Nie przekonasz syna, na swoją stronę, że pokażesz wyrok sądu...tak będzie tylko orzeczenie, a nie będą przytoczone słowa męża, który np mówi, że nie może mieszkać z synem.
                          Mi chodzi o dziecko nie o rozwód i udowodnienie winy mężowi.
                          A
                        • zmeczona100 Re: Popieram 29.02.12, 22:12
                          Nie, ja nie radzę się ani mamy, ani taty smile Ja ich tylko informuję np. o moich decyzjach. Oni, owszem, wtrącają swoje trzy grosze, ale wiedzą, że ja i tak robię po swojemu wink

                          Radzenie się kogoś innego, niż mąż/ partner uważam za przejaw niedojrzałości. Sorki.
                          Natomiast opinie rodziców, rodzeństwa czy przyjaciół, są dla mnie zawsze ważne- ale nie rady, tylko to, co myślą o moich planach, decyzjach.
                        • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 22:16
                          U mnie w rodzinie zawsze sporo rozmawialiśmy z dziećmi. Na różne tematy. Adekwatnie do wieku.
                          Może potraktować starszego syna jako faceta, jako tego który powinien uważać się teraz za głowę rodziny po dezercji tatusia. Może trzeba z nim siąść przy kawie i pogadać tak rzeczowo i konstruktywnie? Na spokojnie wyjaśnić mu co mnie boli, co mu ofiarowuję, czego oczekuję , przypomnieć mu że nigdy nie było z Nim problemów, że zawsze rozwiązywaliśmy problemy rozmawiając ze sobą. Utwierdzić Go w przekonaniu, że to nie ja odwróciłam się przeciwko niemu. Co jeszcze ?
                          Jakie jest Wasze zdanie?

                          • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 22:29
                            Ale ja już nie daję rady. Psychicznie. W domu przeszukuje mi rzeczy, niszczy moje i brata rzeczy, zdarzyło się że popchnął mnie na drzwi, żąda pieniędzy, trzaska szafkami, obrazą mnie, gnoi nawet przy swoich znajomych itd. Wszystko robi na złość i na przekór.

                            To jest Twój cytat, naprawdę uważasz, że jak usiądziesz i powiesz, że było kiedyś fajnie to on...zrozumie?
                            Pcha Cię - stosuje wobec Ciebie przemoc fizyczną, żada pieniędzy - straszenie, obraża, gnoi - przemoc psychoczna, pewnie też podbiera pieniądze, i przeszukuje twoje rzeczy więc nie szanuje Twojej prywatności, itp...
                            A
                            • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 22:34
                              Pieniędzy nie podbiera. Gdy idzie na zakupy rozlicza się z paragonów i reszty.
                              Aniu: a tak jakby coś - to jak się zabrać do zorganizowania pobytu w takim ośrodku?
                              • babag Re: Popieram 29.02.12, 22:43
                                Próbuj. Musisz próbować wszystkiego, a rozmowa wydaje się w tym wszystkim najprostsza. Ośrodek to wg mnie ostateczność, ale jeśli rzeczywiście nie byłoby innego wyjścia... smile. Kurczę serce by mi pękło i może dlatego że mamy synów w podobnym wieku, zdaję sobie sprawę, co dzieje się w Twoim.
                                • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 22:58
                                  to że napiszę że moje serce krwawi to ie odda tego co czuję jako matka. I szlag mnie najjaśniejszy trafia, że jeden taki popapraniec , znaczy mąż/wąż tak nam ( mnie, synom ) spierniczył życie. Sobie zresztą chyba też, bo próbuje wrócić . Ale to temat też na inny wątek.
                                  Wiem!! A możę by tak jednak tę chęć jego powrotu, to jego migdalenie się do mnie jakoś nie wykorzystać pozytywnie w sprawie syna? Muszę pomyśleć. Czasem może zamiast stawiania się okoniem lepiej wyjdę udając biedniutką, potrzebującą JEGO pomocy, żeby poczuł że niby go cenię jako wspaniałego , mądrego ojca. Ha, ale numer! Mężulek zawsze lubił dominować, mieć zdanie na które wszyscy się zgadzają. Może faktycznie więcej ugram będąc łagodną, próbującą być "po jego stronie"? Może rozmawiać z nim ( sam na sam - wiem że na to liczy ), że musimy obrać wspólny front, dać mu do zrozumienia, że jeśli on nie będzie buntował syna to ja nie będę zabiegał o to by częściej go widywał, bo przecież meżuś nie chce, nie ma czasu, ochoty. Może mu wytłumaczyć, że będzie miał dzięki temu spokój i czas dla siebie i na "szkolenia". Wiem że wystarczyłoby jedno słowo tatusia do syna jako autorytetu a zmieniłby swoje zachowanie. I gdy sam syn będzie widziaił jak miło tatuś odnosi się do mnie i przymila to zrozumie i będzie postępował jak tatuś. Odrzucałam pomoc męża ale może teraz udam tę biedną kobietkę potrzebującą faceta, niech pomoże przy aucie, ogrodzie itd. Będzie wtedy łagodny a syn wraz z nim wzorując się na wielkim tatusiu.
                                  • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 23:10
                                    Mówicie żeby tatuś syna zabrał i że szybko by wrócił z pocałowaniem ręki. To też już wypróbowałam. Syn sam się spakował w wielką walizkę, zawiozłam go i co?? Po godzinie tatuś z pianą na pysku go odwiózł do mnie mówiąc że "przecież kur...a mówiłem że nie będzie mieszkał ze mną". Tatuś!
                                    A młody dalej klapki na oczach i usilnie szuka kontaktu z ojcem.

                                    jeden cytat,

                                    I co z tego, jeśli Pan Tatuś śmiejąc się szyderczo powiedział przy starszym synu, że faceta upokarza sprzątanie ( on jest tego przykładem ) i jeśli nie ma na tu synuś ochoty o ma NIC nie robić i się nie przejmować tym co ja mówię. Jak mylicie, jak była reakcja nastolatka?! Jedne z łagodniejszych słów jakie padły z jego ust to takie że on w tym domu nie jest kur..a służącym i od tego jest baba.Dacie wiarę?? Ale czego się spodziewać skoro tak właśnie poinstruował tatuś.
                                    Najlepsze było jak tatuś "poradził" synusiowi, że jeżeli: matka będzie ci kazała się uczyć coś ponad to co powinieneś i robić/sprzątać więcej niż masz na to ochotę to nie daj się wykorzystywać bo nie jesteś synu tanią siłą roboczą. A gdyby cię matka do tego jakimś sposobem zmuszała to wzywaj policję i mów że cię gnębi psychicznie i fizycznie.". Koniec cytatu.


                                    drugi cytat.

                                    Co Ty chcesz z Panem Tatą za wspólny front?
                                    Sorry za brutalność, ale TY masz zbudować więż z synem , a nie posiłkując się, że mąż powie czy nie powie.
                                    TWÓJ syn cie pcha, starszy, wyzywa nie ponióśł tego żadnych konsekwencji od taty, na co ty liczysz?
                                    A
                                    • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 23:16
                                      Nie poniesiesz żadnych konsekwencji prawnych za to, że nie odebrałaś syna masz prawo się bać o siebie i młodsze dziecko.
                                      A młody musi ponieść konsekwencje swoich czynów.
                                      U mnie w ośrodku jest chłopak nazwikmy go Daniel.
                                      Teroryzwował starszych i to równo, krzyki awantury, wyzwiska kradzież kasy...
                                      na początku myśleliśmy że nie damy rady..
                                      Starzy którzy bali się do niego dzwonić...a jak Pan Syn zadzwonił, że chce chrupki to tatuś leciał z drugiego końca miasta i jeszcze czekoladka.
                                      Rok pózniej...młody chodzi do szkoły,m starzy nie boją się o siebie, nauczyli się stawiać granice..a przede wszystkim młody już wie...że za swoje czyny ponosi się konsekwencje...nauczył się używać słowa proszę mamo, proszę tato.
                                      To dziecko zaczęło szanować rodziców, i tyle
                                      A
                                      • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:04
                                        Rozumiem Aniu. Biorę sobie do serca Twoje słowa.
                                        Chciałam tylko powiedzieć, że rozważam wiele możliwości, analizuję, dzielę się z Wami nimi choć nie wiem czy są słuszne. Okazuje się że niekoniecznie.
                                        A gdzie Ty pracujesz w Ośrodku?
                                        • blue_ania37 Re: Popieram 01.03.12, 09:26
                                          Pracuję w Poznaniu, ale...jeśli będę mogła to pomogę...znam rózne "myki" prawne, żeby młody docelowo trafił do fajnego ośrodka.Mogę Ci doradzić co i jak...można we wniosku do sądu kierować prośbę o umieszczenie w konkretnym ośrodku z nazwy itp...
                                          Uważam, że jest ci potrzebne wsparcie osób trzecich z młodym, a pozatym żal młodszego, który widzi i niestety się uczysad
                                          Zrób mu test...kup taki na wszytskie narkotyki nie tylko na marihuanę ( nie pamiętam nazwy ), ale jak powiesdz w aptece to będą wiedzieli o co chodzi, on kosztuję około 20 zł. Młody niech nie wie..powiedz, że badania moczu do szkoły czy coś takiego...
                                          A
                                      • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:09
                                        Pisząc o zajęciu "wspólnego frontu z mężem" chciałam powiedzieć, że znam zachowanie męża i wiem na co go stać. I wiem jak bardzo syn liczy się z ojca zdaniem. np. jeżeli tatuś powie że dziś jest niedziela (a jest czwartek ) to syn będzie wmawiał innym że niedziela faktycznie dziś jest.
                                        On jest jak zaprogramowany automat, robi i mówi to co nakazuje tatuś bez rozważenia czy to prawda, czy tak powinno być itd.. Więc to miałam na myśli.
                                        • zmeczona100 Re: Popieram 01.03.12, 09:21
                                          > On jest jak zaprogramowany automat, robi i mówi to co nakazuje tatuś bez rozważ
                                          > enia czy to prawda, czy tak powinno być itd

                                          Kobieto, on po prostu stawia na skuteczność, osiągnięcie celu, a nie na inne pierdółki. Skoro ojciec osiągał zawsze cel, to postępując identycznie, syn też to uzyska.
                                          • luciva Re: Popieram 01.03.12, 09:26
                                            No, dobrze, a jaki jest właściwie cel syna?
                                  • babag Re: Popieram 29.02.12, 23:19
                                    Tylko czy Ty sama będziesz się dobrze czuć tak manipulując?
                                    Nie chcesz powrotu męża przecież. Boję się, że udawanie milutkiej, łagodnej itp. może się później obrócić przeciwko Tobie. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację: udajesz przed mężem, jesteś miła, "godzicie się" (dla dobra syna oczywiście). Mąż myśli, że jesteś w stanie mu wybaczyć. Ty "załatwiasz" (przepraszam, że tak to nazywam) sprawę dziecka. Chłopak widzi że ojciec jest w stosunku do Ciebie ok, zmienia się również. I do tej pory rzeczywiście jest git.
                                    Ale mąż dowiaduje si, że Ty jednak nie chcesz jego powrotu, że nie zmienisz chęci rozstania się z orzeczeniem o jego winie (przypuszczam, że tak właśnie jest!). Wyobrażasz sobie co się dzieje? Nienawiść wraca z podwojoną siłą. I gdzie znowu mąż uderza? W syna. A Młody co? Uważa Cię za manipulantkę. I mści się za tatusia.
                                    Nie podoba mi się to sad.
                                    Jest mi naprawdę potwornie szkoda i Ciebie i chłopaka. Ty próbujesz wszystkiego by było dobrze. On zagubił się potwornie. I miota się strasznie.
                                    • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:12
                                      Masz rację. Nie pomyślałam o chęci zemsty męża. Przecież faktycznie on się nie zmieni, a potem ucierpi bardzie jeszcze syn i wszyscy wokół.
                                  • xciekawax Re: Popieram 01.03.12, 00:39
                                    mysle ze to blad, gdyz jezeli dasz poznac jak bardzo ci zalerzy na synu tym bardziej on bedzie nim manipulowal. Jak myslisz, czemu on nim manipuluje? bo widzi ze to na Ciebie dziala - dobrze czy zle - to go nieobchodzi. Wazne jest ze wie ze wywola to na Tobie reakcjie.

                                    No i to by znaczylo ze jego manipulacjie dzialaja i tylko uswiadomi sobie jak bardzo moze Toba kontrolowac poprzez syna.

                                    Wiec nie rob tego.

                                    Aczkolwiek bycie mila dla exa nie zaszkodzi. ja chociaz exa nielubilam - zawsze rozmawialam milo, krotko, zeczowo, ale nigdy nie mogl sie przyczepic ze jestem jakas "zla" czy cos. Ale zajelo duzo czasu aby zrozumial ze nie ma juz wplywu na mnie. i po prawie dwoch latach to ze bylam mila sie oplacilo. A Twoi synowie zobacza ze po prostu chcesz nowego zycia, lepszego zycia, ale nie palasz nienawiscia do ich ojca (czyli polowy ich genow).
                                    • blue_ania37 Re: Popieram 01.03.12, 00:52
                                      Jeszcze jedno mi przyszło do głowy.
                                      Kup w aptece test na obecnośc narkotyków w organiźmie, taki do siusiania.
                                      I zrób mu ten test.
                                      Jego agresja może mieć podwójne dno.
                                      A
                                    • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:16
                                      Utwierdzam się w przekonaniu iż mój pomysł był delikatnie nienajlepszy.
                                      Więc dobrze, że kiedyś przypadkowo zajrzałam na to forum.
                                      Masz rację, że bycie miłą, spokojną niczemu nie zaszkodzi. I można dzięki takiemu zachowaniu więcej zdziałać.
                                      Dziękuję.
                                  • zmeczona100 Re: Popieram 01.03.12, 08:04
                                    kobieta-000 napisała:

                                    > to że napiszę że moje serce krwawi to ie odda tego co czuję jako matka.

                                    itd.

                                    Kobieto, mam wrażenie, że założyłaś ten wątek po to, aby uzyskać pocieszenie, jaki to zły ojciec, jak krzywdzi Ciebie i syna, że gdyby nie jego zdrada, to wszystko byłoby świetne, a dzieci nadal idealne.

                                    Tymczasem dyskusja zeszła na konkrety- co zrobić, aby pomóc Tobie i dziecku. Konkretne rady osoby, która ma na co dzień do czynienia z dziećmi pokroju Twojego syna... Ale Ty szukasz kolejnych pseudorozwiązań, byleby tylko niczego oprócz zachowania ojca nie zmieniać. Skup się na sobie i dziecku i przestań zwracać uwagę na jego ojca- przecież to jasne po opisach jego zachowania, że on Ci w niczym nie pomoże.

                                    Masz wybór- zostawiasz wszystko swojemu biegowi i liczysz się z tym, że będziesz poniewierana coraz bardziej, aż do zagrożenia Twojego życia włącznie, a syn zacznie w ogóle w ten sposób traktować innych. Po jakimś czasie trafi do sądu, a Ty wtedy będziesz ręce załamywać i lamentować nad losem biednego syna swego, którego tak skrzywdził tatuś.
                                    Albo działasz zdecydowanie, konsekwentnie jak radzi Ci Heksa i wtedy masz szanse, że syn wróci na dobrą drogę.

                                    Przestań się użalać nad sobą, jak to Ci serce krwawi i pomyśl o Waszej (syna i Twojej) sytuacji za kilka miesięcy, rok czy dwa. Zrób wreszcie porządek z własnym życiem, bo na razie wygląda na to, że bardziej Cię interesuje okazywane na forum zainteresowanie, niż rzeczywista zmiana swojego położenia życiowego.
                                    • blue_ania37 Re: Popieram 01.03.12, 08:51
                                      Albo działasz zdecydowanie, konsekwentnie jak radzi Ci Heksa i wtedy masz szanse, że syn wróci na dobrą drogę.


                                      Hm...wszystko mi się podoba oprócz tegosmile Mam na imię Ania, może być niebieskooka Aniasmile
                                      A
                                      • zmeczona100 Re: Popieram 01.03.12, 09:14
                                        o rety big_grin Znowu big_grin
                                        Przepraszam Cię bardzo, Aniu smile
                                        Co mi się tak Heksa zapamietała, hm... wink
                                    • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:25
                                      Nie masz racji: nie liczę na pocieszenie. Każda z nas dlatego tu jest na forum bo ma większy lub mniejszy czy też inny problem: z małżeństwem, przemocą, dziećmi, alimentami, winą, finansami i wieloma innymi sprawami.

                                      Nie masz racji: nie jestem kobietą która ma w zwyczaju użalać się nad sobą. Nigdy tego nie robię. Podzieliłam się z forumowiczami ( jak każda z Was ) swoim problemem i uzyskałam wielkie wsparcie. To dla mnie niezwykle ważne.

                                      Ale Ty moja droga, albo nie masz problemów albo jesteś tak zwyczajnie obojętna na innych. Bo zupełnie niepotrzebnie naskakujesz na mnie. Tymczasem mój problem jest dla mnie nową sytuacją, ponieważ nigdy na szczęście w takiej nie byłam i mam nadzieję, że zdołam się z nią uporać. Rzecz jasna z pomocą innych ludzi, instytucji ( jak radzi blue_ania ).
                                      Nie oceniaj krytycznie i pochopnie innych.
                                      • zmeczona100 Re: Popieram 01.03.12, 09:45
                                        Przepraszam, jeśli Cię uraziłam. Napisałam to, co wyżej pod wpływem postu, w którym napisałas o swoim nowym pomyśle- idiotycznym, no. Odebrałam to jako niechęć do zmian w swoim życiu.

                                        > Ale Ty moja droga, albo nie masz problemów albo jesteś tak zwyczajnie obojętna
                                        > na innych

                                        Problemów mam sporo, a obojętna nie jestem, jednak wiem, gdzie są granice pomocy, a poza tym nie traktuję siebie jako wybawicielki smile
                                        • kobieta-000 Re: Popieram 01.03.12, 09:57
                                          Dobrze, Dużo przeszłam , ale jestem gotowa na zmiany. Dla synów (obu bo kocham obu ), dla siebie.
                                          Pomysł miałam kiepski , to fakt. ale jak to się mówi: tonący brzytwy się chwyta.
                              • blue_ania37 Re: Popieram 29.02.12, 22:49
                                Masz rację dziecko powyżej 13 roku życia może zeznawać na sprawie, tylko, pytanie co odpowie wtedy Twoj mąż, skoro tak lubi i dobrze mu idzie "kierowanie z tylnego siedzenia" nie będzie pewnie tak łatwo chciał z tego zrezygnować.
                                A co do ośrodka.
                                Droga formalna....to do sądu rodzinnego wniosek...itp z prośbą o umieszczenie w ośrodku ze względu na to i na to...nie licz, że sąd go umieści, będzie miał badania w RODK, może kuratora, to wszystko trwa...długo...za długo. Twój syn ma już dużo lat...łatwo to będzie pociągnąć do 18 stki a potem to już TYLKO Twój problem.
                                Rada krótka i prosta...jak nie przyjdzie do domu...jak wyjdzie i trzaśnie drzwiami poinformuj go, że powrotu już nie ma ( zdecydowanie i on musi to czuć ) , jeśli tata go nie przyjmnie ( a widać że jest taka opcja ) to młody pewnie znów wezwie policję.
                                Grzecznie panów informujesz, że odmawiasz przyjęcia dziecka ze względu na przemoci że się obawiasz o siebie i młodszego syna ( to nie będzie miłe dla Ciebie, ale uwierz mi na 1000 % , że policjanci nie raz i nie dwa widzieli takie akcje ) mają obowiązek umieszczenia go w placówce interwencyjnej jako małoletni bez opieki...ten ośrodek pewnie będzie chciał Ci go wepchnąc spowrotem, chyba, że trafisz na fajnego dyrektorasmile jeśli odmówisz, placówka jest zobowiązana do uregulowania sytuacji prawnej dziecka przez sąd, wtedy bardzo szybko będzie miał badania w RODk, będziesz chodziła na spotkanie z psychologiem, pedagogiem w tej placówce, będziesz mogła brać dziecko na przepustki ( załatwiane przez sąd), jeli młody pokaże się tam z dobrej strony, to istnieje szansa po np pól roku urlopowania go do domu, z zaleceniem dalszej terapii rodzinnej w danym ośrodku...
                                Na te spotkania oprócz ciebie będzie zapraszany mąż - to taka terpia rodzinna.
                                Jeżeli będziesz wspólrpacować z ośrodkiem, to to , że nie odebrałaś z synem zostanie bardzo szybko zapomniane, a wręcz odwrócone na Twoją korzyść.
                                A
                                • kobieta-000 Re: Popieram 29.02.12, 23:05
                                  Aniu, a czy poniosę jakieś konsekwencje że nie chciałabym odebrać syna po takiej interwencji?
                                  I co ja miałabym niby mówić patrząc mu w oczy że co?? Że go nie chcę?? Jak tatuś?? Jeezzuuuu.... Boli.
                                  • buba2002 Re: Popieram 29.02.12, 23:14
                                    A kto mówi, że nie chcesz? Chcesz, kochasz go, ale nie akceptujesz jego zachowania. Oddzielmy człowieka od jego czynów. Pierwsze tak, drugie nie - i to stanowczo. To, co pisze Ania, wydaje mi się bardzo rozsądne. Musisz chronić siebie i młodszego syna, którego zachowanie nie budzi zastrzeżeń, dlatego je akceptujesz i jesteście razem. Starszy musi wybrać - albo zmieni zachowanie i będzie z wami, albo musi poszukać swojego miejsca w życiu.
                                    "Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie? Jeśli nie teraz, to kiedy?"
                                  • krokodil123 nowa 01.03.12, 06:49
                                    Zalogowałam się specjalnie dla ciebie.
                                    Napisz proszę na adres gazety , podaj swój mail lub napisz na mój
                                    curacolova@o2.pl
                                    • krokodil123 do kobieta-000 01.03.12, 06:52
                                      To było do kobiety oczywiście
                                      • blue_ania37 Re: do kobieta-000 01.03.12, 07:32
                                        O jakim wy sporcie mówicie? o jakiej burzy hormonów?
                                        Młody popycha matkę, nasyła na nią policjantów żeby sprawdzili czy jest pijana ta się tłumaczy i grzecznie dmucha w balonik.
                                        Wyzywa ją przy swoich kumplach 16 letnich! Grzebie w jej szufladach, musi sobie założyć hasło na kompa bo jej może przeszukać.
                                        Oprócz tego jest złamaną żoną, której mąż ma przypadkowe dziecko!.
                                        Dla mnie kobieta 000 jest w tym momencie bardzo słabą kobietą, która nie poradzi!!!sobie bez wsparcia osób trzecich.
                                        Bez terapii rodzinnej, bez wsparcia psychologa pedagoga nie poradzi sobie!.
                                        To nie jest chłopak, który się zdenerwował i wybił okno sąsiadowi.
                                        On terroryzuje słabą matkę Sama przyznaje, że się go boi...
                                        Mam jeszcze jedno pytanie czy psycholożka i Ci ludzie w szkole wiedzą o numerach które zrobił syn ( typu ta policja popychanie Ciebie itp...)
                                        Zdenerwowałam się, jadę do pracysmile
                                        A
                                        • luciva Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:00
                                          Masz bardzo ciężką sytaucję i szczerze współczuję.
                                          Mnie jednak niepokoi to co poradziła Blue_Ania - ale nie jestem specjalistą, nie znam się, może ma rację, z racji zawodu, doświadczeń.
                                          Nie wiem, ja taką postawę matki chyba bym odebrała jako odrzucenie, oddanie dziecka (nawet 16-latka) do ośrodka wydaje mi się drastyczne, bałabym się utraty więzi.

                                          Ja w jego zachowaniu wyczuwam tradycyjny bunt podsycony tym co się dzieje, histerię wręcz.
                                          Może idź najpierw do dobrego psychologa, opowiedz wszystko ze szczegółami. Niech się wypowie, co np sądzi o tak drastycznych krokach.

                                          Co jeszcze próbowałabym zrobić? Przede wszystkim ograniczyć emocje, mam wrażenie, że zbyt dużo tego u Was, wyczuwam, że są krzyki, itd. Może rozmowa - ale spokojna, rzeczowa, konkretna - taka żołnierska?
                                          Zapytaj syna, co chce uzyskać tym zachowaniem, jaki jest jego cel? Jak widzi przyszłość?
                                          Powiedz stanowczo, wobec jego zachowań typu popychanie, że też nie zawahasz sie zadzwonić na policję i zrób to.
                                          Bądź stanowcza i konsekwentna, ale spokojna.
                                          W ogóle nie rozmawiałabym z nim o ojcu, że jest taki, siaki, zdradził, to tamto. To sprawy między Wami. Nawet jeśli mąż tak robi - Ty tego nie rób.

                                          Wiem, wiem, wiele osób powie, że zachowania syna są skandaliczne, że to przemoc itd, ale to nie jest dorosły człowiek - to dorastający człowiek. Ja też widzę tu wołanie o pomoc.
                                          • zmeczona100 Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:18
                                            oddanie dzi
                                            > ecka (nawet 16-latka) do ośrodka wydaje mi się drastyczne, bałabym się utraty w
                                            > ięzi.

                                            Hm.... Jakiej więzi??

                                            Może rozmowa - ale spo
                                            > kojna, rzeczowa, konkretna - taka żołnierska?

                                            Sorry, ale ile razy można próbować jednego sposobu, aby się przekonać, że nie jest on skuteczny?

                                            > Powiedz stanowczo, wobec jego zachowań typu popychanie, że też nie zawahasz sie
                                            > zadzwonić na policję i zrób to.

                                            j.w.
                                          • blue_ania37 Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:21
                                            Więzi to nie ma teraz...są wyzwiska, popychanie, straszenie.
                                            Niepełnoletni który ma matkę w du...i uzyskuję wsparcie Pana Taty
                                            Ja nie przekreślam młodego, ja zdaję sobie sprawę, że to jest wołanie o pomoc, młody jasno mówi, że do psychologa ni epójdzie, Pan Tata też ma to w pompie....
                                            A Kobieta sobie nie poradzi, sama ze swoimi emocjami, ze swoim serduchem złamanym, ze swoim lękiem przed synem.
                                            Ośrodek nigdy nie zastapi rodziny, ale może pomóc rodzinie! na zakręcie...
                                            Młody nie uspokoi się sam, za dużo było złych wzorców, za dużo ustępowania matki ( np dmuchanie w balonik ) to jest upokarzające i po takim czymś bez wstrząsu nie można powrócić do stanu wyjścia.
                                            Nie da się!
                                            On ma dopiero 16 lat! a doprowadził matkę, że ustępuję mu we wszystkim.Lży ją przy znajomych, którzy napewno po takich akcjach mają ją głeboko...tam nie pytań czy mogę wyjść? tam nie ma dzień dobry..a jeśli jest to szydercze...bo ONI widzieli, jak mozna traktować matkę.
                                            Ośrodki nie są takie złe...smile ludzie pracujący tam z reguły są dobrymi, ciepłymi osobami...umiemy reagować na akcjęsmile, umiemy stawiać granicę dzieciom, a z drugiej strony...zabieramy na wycieczki, umiemy ich nauczyć rozpoznawać emocje..pracujemy z rodziną, żeby nie ustępowała, żeby nabrała poczucia pewności.
                                            Dużo...bym mogła dać ciepła Kobiecie....czuję ja bardzo, znam takie mamy, które płakały, bo dziecko w ośrodku a ona...nauczycielka....I wychodzi różnie....ale dopóki się próbuje to jest szansa.
                                            Ośrodek to ostateczność - a co jeśli dziecko np ćpa? nie chodzi do szkoły?wtedy też mówimy o zerwaniu więzi?
                                            Matka traci kontrolę nad nauką syna to też ważny aspekt tej sprawy, nie może kontrolować jego lekcji...bo jest policja to jest patologia!już.
                                            A
                                        • kobieta-000 Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:40
                                          W szkole wiedzą o wszystkim. Ale gdy p. pedagog, p. psycholog i p. wychowawczyni biorą Go na rozmowę to on jest potulny, obiecuje że będzie się starał, nawet w szkole poprawił swoje zachowanie. Tak mówi wychowawczyni. Ale wszystkie twierdzą że mogą reagować na to złe zachowanie w szkole natomiast to co dzieje siew domu wykracza poza ich kompetencje i że nie mogą stawać po mojej stronie bo nie mieszkają z nami.
                                          • blue_ania37 Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:44
                                            Szkoła może wystąpić też z wnioskiem, o umieszczenie młodego...lub o badania rddk itp...
                                            Ostatnio do nas trafiła dziewczyna, ktora zaczeła się w szkole skarżyc, że tatus się nad nią zneca. Psycholożka zgłosiła sprawę na policję , młoda została przesłuchana i trafiła do nas w ramach interewncji, tak, że szkoła może zrobić trochę wiecej.
                                            A
                                            • kobieta-000 Re: do kobieta-000 01.03.12, 10:06
                                              Więc jak wpłyną na szkołę żeby wystosowały taki wniosek o skierowanie do ośrodka?
                                              Kiedyś mi powiedziały panie, że przecież syn już za chwilę kończy naukę w gimnazjum to może nie warto bo to wszystko tak długo trwa, znaczy formalności. Dasz wiarę? Czy nie wydaje Ci się że szkoła nieco umywa rączki?

                                              Przyznam, że chyba najbardziej byłabym zadowolona z takiego obrotu sprawy gdyby to właśnie szkoła wystąpiła z takim wnioskiem ( przecież nauczyciele się skarżą że ma chamskie odzywki, wulgarne itd. ) . Dodam, że syn nie wagaruje, odrabia lekcje, normalnie się uczy - jak to chłopak, w szkole jest remont więc chętnie pomaga na przerwach coś przenosić, usunąć. Pod tym względem chwalą go nauczyciele. Nie pali mimo, że jego koledzy i koleżanki owszem ( jest wrogiem palenia jak my z męże, bo zawsze jak przyjeżdżaliśmy od teścia lub moich rodziców wszystkie ubrania szły do prania. Prawdziwe parowozy z naszych rodziców ).

                                              Tak czy siak Aniu jak wpłynąć na szkołę. Jest jakieś wyjście?
                                              • garibaldia spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 11:47
                                                Im dłużej czytam tym wyraźniej wygląda, że ty nie chcesz brać na siebie odpowiedzialności ani decyzyjności co do niczego dotyczącego syna.
                                                Stosujesz manipulacje zamiast wprowadzenia w domu reguł.

                                                Syna wysyłasz do psychologa umawiając się z psychologiem szkolnym żeby wyglądało, iz to inicjatywa szkoły a nie twoje i ty nic nie wiesz bo szkoła ciebie tez przymusza.
                                                Teraz dowiedziałaś się że możesz sama, swoim konsekwentnym działaniem, umieścić syna w placówce ale nie chcesz tego robić (bo co by ludzie powiedzieli) niech zrobi to szkoła i będziesz szkołę próbowała zmusić by za ciebie załatwiali sprawy domowe i wychowywali ci dziecko. A ty byś mogła udawać że to inni go do placówki wysłali a nie ty.
                                                Cokolwiek złego syn robi to ty wołasz "to przez ojca!" i chcesz umyć ręce ale równocześnie nic konkretnego nie robić bo m.inn. twoja matka by była niezadowolona...

                                                Sorry, ale powiedz mi, jak rozpuszczony syn ma cię szanować jeśli nie masz własnych granic, zasad, tożsamości tylko swoje życie uzależniasz od innych i niechętna jesteś do podejmowania jakiejkolwiek indywidualnej odpowiedzialności ? ? Nawet za to co masz we własnym domu?

                                                Obudź się.
                                                Zacznij od terapii dla siebie. Bo to twoje nastawienie jest częścią problemu z synem.
                                                • kobieta-000 Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 12:31
                                                  Nie, nie stosuję i nie mam zamiaru stosować tzw "spychologii". Nic z tych rzeczy.
                                                  Chodzi o to, że daje się zauważyć właśnie wspomnianą spychologię w szkole. Słowa pań: " może nie ma już sensu, zaraz koniec roku szkolnego, a formalności tak długo trwają.. itd.." Czy to jest normalne, myślisz?

                                                  I zapewniam Cię że świadomie biorę odpowiedzialność co do syna. Jednego i drugiego.
                                                  Nie boję się też tego co inni powiedzą , jak mnie ocenią. Radżę się , szukam pomocy by podjąć dobrą, słuszną decyzję. A wiem, że wiele jest osób mądrzejszych, związanych zawodowo takimi problemami więc mam nadzieję na wsparcie. I takowe otrzymuję.

                                                  I jesteś w błędzie jeśli uważasz że mówię dzieciom że to całe zło ( np zachowanie starszego ) to "przez ojca!". Na początku tej przykrej sytuacji przeprowadziłam z synami rozmowę. Rzeczowo wyjaśniłam co tata NAM ( bo to nie tylko mnie ) zrobił. Zastanawiałam się dlaczego w tak perfidny sposób załatwił sprawę porzucenia rodziny ( pisałam o tym na początku ). Powiedziałam chłopcom, że nigdy bym się tego nie spodziewała ( bo kto się spodziewa zdrady ), że nie powinien był tak postąpić, że nas skrzywdził, że nie może traktować chłopców jako narzędzie do walki ze mną. Młodszy przyjął do wiadomości stan rzeczy a starszy ...cóż.. stwierdził że ja kłamię, bo tatuś mu powiedział że musiał mnie zdradzać i to na pewno musi być prawda. Więc nie dopuszcza do siebie winy tatusia i mnie nią obarcza.

                                                  Po wizycie chłopców u męża wściekły starszy syn przyszedł i mówi:'tata mi powiedział czemu cię zdradzał"! Ja mówię: " ciekawe , co powiedział"?
                                                  A syn: " tata mówi, że gdybyś dawał a mu d..y 6 razy dziennie to nie musiałby cię zdradzać i jeździć na szkolenia. Jeszcze synu uważaj na nią bo wszędzie węszy a nie powinna się była dowiedzieć" - taka rada tatusia dla syna.!! Tak sprytnie tatuś potrafi się wybielić i zrzucić winę za swój nie pohamowany zdradziecki stosunek do wierności małżeńskiej. Niezłe, prawda?. I myślisz że po takim tekście tatusia czemu syn zachowuje się właśnie tak jak się zachowuje: chamsko, wulgarnie, lekceważąco. Jak syn będzie kiedyś traktował swoją dziewczynę, żonę?? Próbowałam z synem rozmawiać na ten temat ale tatuś mu ponoć wyjaśnił że taki los kobiet.
                                                  Boli.

                                                  Powiem Ci tak: łatwo jest krytykować, ale nie masz racji , że w moim domu nie było stawianych granic. Poczytaj wyżej-pisałam że chłopcy mieli swoje obowiązki. I zmieniło się to w momencie jak tatuś starszemu powiedział, że facet nie jest od tego, że sprzątanie upokarza i nie musisz synu nic robić na co nie masz ochoty!! Wzywaj policję dyby ci coś nie pasowało
                                                  Czy to moja wina? Całe życie dbałam i nadal staram się tak robić a nawet byś asertywną w stosunku do żądań syna. przykład: nie biorę gdy nie ma brudnych rzeczy w koszu do tego przeznaczonym. Przyjedź dziś do nas to zobaczysz na jego łóżku ( rzuciłam na nie ) brudną bieliznę, koszulki, bluzy, jeansu. Z sześciu dni. Fakt: w jego pokoju cuchnie. Ale robię tak po radach pani kurator. Fakt: ma syn pretensje ( skarżył się tatusiowi ) że matka nie dba o niego, nie ma w czym chodzić ). Nie przejmuję się tym!. Dziś rano nawet sam mówił, że jak wróci ze szkoły to da rzeczy do prania i nawet poprosił by mu wyprać albo pokazać na który program ma włączyć.
                                                  Nie daję mu też pieniędzy. Za chamstwo nie nagradzam. Naturalnie wszystko co konieczne ma. Np jutro idą z klasą do Filharmonii. Dałam na to.

                                                  Wiec czasami warto być ostrożnym w swoich ostrych osądach.
                                                  • garibaldia Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 13:14
                                                    "Osądzam" tylko to co i jak tutaj napisałaś.
                                                    A piszesz wyraźnie, że boisz się co matka powie więc byś wolała żeby inicjatywa placówki nie wyszła od ciebie, za to chętnie podchwytujesz pomysł żeby to szkoła go tam skierowała i co więcej zaczynasz się oburzać, że to szkoła stosuje spychotechnikę i nie chce skutecznie ci syna wychowywać...

                                                    > ię zdradzać i jeździć na szkolenia. Jeszcze synu uważaj na nią bo wszędzie węsz
                                                    > y a nie powinna się była dowiedzieć" - taka rada tatusia dla syna.!! Tak spryt
                                                    > nie tatuś potrafi się wybielić i zrzucić winę za swój nie pohamowany zdradzieck
                                                    > i stosunek do wierności małżeńskiej. Niezłe, prawda?. I myślisz że po takim tek
                                                    > ście tatusia czemu syn zachowuje się właśnie tak jak się zachowuje: chamsko, wu
                                                    > lgarnie, lekceważąco. Jak syn będzie kiedyś traktował swoją dziewczynę, żonę??


                                                    Będzie syn tak traktował swoją żonę jak mu DALI PRZYKŁAD MAMA Z TATĄ.
                                                    Pozwalałas się mężowi traktowac byle jak to i nauczyłaś syna, że może inne kobiety traktowac byle jak.
                                                    Myslisz, że idealne dziecko po jednym idiotycznym tekście tatusia zacznie cię źle traktować? Tak nagle? To dziecko jest już wychowane i pewne rzeczy są mu wpojone przez was oboje. Czy ci się to podoba czy nie.
                                                    I nadal całe życie podporządkowujesz mężowi, najchętniej byś chciała żeby ON KAZAŁ SYNOWI Cię lepiej traktowac...
                                                    Masz męża strasznego chama, z jakiegoś powodu wybrałaś życie z nim i gdyby nie dziecko na boku to byś nadal z nim żyła i byś uwazała że jest wszystko fajnie.
                                                    Albo godzisz się na indywidualną odpowiedzialnośc za skuteczne wdrożenie wychowania dziecka które jest pod twoim dachem (rady Ani blue) a męzowi ograniczasz prawa rodzicielskie by ci nie bruździł, albo exmitujesz syna do ojca a zabezpieczasz siebie i młodszego przed narastającą agresją młodego.
                                                    Jakiekolwiek usiłowanie "wspólnego wychowania" twojego z mężem to czyste mrzonki.
                                                    Masz ewentualnośc by mieszkał z teściem. A czy tesc chce go wychowywac? Jaki mają z sobą kontakt, czy młody tak samo nie zacznie terroryzować dziadka? Gdy teść się wkurzy to znowu przyjmiesz syna pod swój dach?
                                                    Dzieci maja określonego ojca(skończonego chama), dziwię się, że się dziwisz iż częściowo są nim. Musiałaś się liczyć z tym, że będą podobne do osoby która je wychowuje i to z pozycji autorytetu. Zresztą - sama wierzysz w ten autorytet męża i czujesz się mu podporządkowaną zakładając, że wszystko by było dobrze gdyby ojciec synowi kazał cię lepiej traktowac.
                                                  • kobieta-000 Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 15:40
                                                    Nie boję się co mam powie, ale liczę się z Jej zdaniem. Widać u Ciebie jest inaczej.

                                                    Nie podchwytuję też pomysłu żeby- to jak piszesz- szkoła wysłała syna do ośrodka. Czytaj ze zrozumienie, proszę. Nie oczekuję też że szkoła wychowa syna. Szkoła uczy ( chociaż czasami nazwać to nauką ). Sama z wykształcenia jestem nauczycielem ( j. francuski ).
                                                    Jak każda matka mająca problemy z własnym dzieckiem oczekuję wsparcia w szkole, w wychowawcy, w pedagogu szkolnym. Przecież niejednokrotnie dziecko spędza połowę dnia w szkole (do 14.40 ) i też ma problemy z młodzieżą. Jeśli nie będzie współpracy pomiędzy rodzic-szkoła to raczej kiepsko to widzę.

                                                    Wcześniej mąż nie był chamem. Inaczej nie byłabym z nim, nie mielibyśmy dwójki planowanych synów. Wszystko układało się po jego myśli: ja domu z dziećmi + praca zawodowa, logistyka dnia codziennego, sprawy urzędowe, sprawy jego firmy. On: praca zawodowa. I tak widać mocno się facet przejął tymi szkoleniami ( a taki miał typ pracy że wyjazdy nie były niczym podejrzanym ) że zapomniał się bidulek ze zdrady zaliczył "wpadkę".
                                                    Nie po jego to było myśli. Chcąc mnie ukarać, bo wyjawiłam jego tajemnicę na światło dzienne ( jak śmiałam poinformować teścia mojego że ma nieślubną dwuletnią wnuczkę??? ), zaczął manipulować synami ( młodszy okazał się oporny ) i buntować ich przeciwko mnie niedobrej , wścibskiej babie. I od tego się zaczęło!!
                                                  • garibaldia Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 16:29
                                                    Tak, u mnie jest inaczej. Czyjegoś zdania na temat swojego życia mogę wysłuchac ale sama decyduję co z swoim życiem robię i samodzielnie podejmuję decyzje dotyczące mojej rodziny. Nie wyobrażam sobie by rodzice mieli mi dyktować jak mam np wychowywać dzieci a tym bardziej bym ich zdanie miała głęboko gdyby grozili że jesli się zachowam inaczej niż oni oczekują to zerwą ze mną kontakty.
                                                    napisałaś:
                                                    >. Boli mnie to , bo gdy opowiadam mamie o swoich zamiarach ( typu wniosek by syn był u >męża lub nie daj boże jakiś ośrodek ) to mówi że zniszczę syna, nie odzyskam go już nigdy >bo całe życie będzie miał do mnie o to pretensje. I najważniejsze: że przestanę być Jej >córką, że urwie z nami kontakty jeżeli zamierzam postąpić w ten sposób.

                                                    To ja się pytam co to za matka ta twoja matka która tak beznadziejnie traktuje ciebie a za wszelką cenę każe ci żyć z synem który cię bije i wyzywa.?? I ty się "LICZYSZ Z JEJ ZDANIEM"? No to licz się dalej, bądź ślepa na to jak ona cię traktuje i dawaj się nadal poniżac wszystkim wokoło.



                                                    Przeczytaj jeszcze raz swoje wypowiedzi w tym wątku. Kręcisz się ciągle wokół sprawy "i znowu to ja będą złą matką ..." (synem/mężem/matką/policję/sąsiadami/ itd/itp zapewne cala lista)

                                                    Problemem jest twój syn, to co wyrabia, jak cię traktuje. Jesli skupiasz się na malowaniu swojego dobrego wizerunku przed innymi to synowi nie pomożesz a sama będziesz mieć w domu pogłębiający się problem.
                                                    Nie traci się twarzy przez konsekwentne przeciwstawianie się przemocy, traci się ją bardziej ulegając tej przemocy dla zachowania pozorów i niekonsekwencje.

                                                  • garibaldia Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 16:30
                                                    Korekta:

                                                    Przeczytaj jeszcze raz swoje wypowiedzi w tym wątku. Kręcisz się ciągle wokół
                                                    sprawy "i znowu to ja będą złą matką przed..." (synem/mężem/matką/policję/sąsiadami/
                                                    itd/itp zapewne cala lista)
                                                  • blue_ania37 Re: spychotechnika kobieta-000 01.03.12, 17:14
                                                    A syn: " tata mówi, że gdybyś dawał a mu d..y 6 razy dziennie to nie musiałby cię zdradzać i jeździć na szkolenia. Jeszcze synu uważaj na nią bo wszędzie węszy a nie powinna się była dowiedzieć" - taka rada tatusia dla syna.!!

                                                    Kobieto 000!
                                                    To kolejny Twój cytat.
                                                    Mam dla Ciebie dużo empatii, i współczucia, mogę podzielić się swoją wiedzą, którą posiadam, jedziemy na tym samym wózku jesteśmy przed rozwodemsmile i obydwie jesteśmy kobietami.
                                                    Natomiast to nie wyklucza brutalnej prawdy, z którą zamierzam się z Tobą podzielić.
                                                    Moja praca i moje doświadczenie zawodowe to jedno, oprócz tego jestem ofiarą pomocy domowej moim tyranem był mąż, zajeło mi dużo czasu uporanie się z tym, zaakceptowaniem tego faktu i wybaczeniem sobie.
                                                    Cytat który przytoczyłam powyżej wskazuję na to, że Twój syn jest zdemoralizowanym młodzieńcem i poprzednie wpisy.
                                                    Gdyby był w naszym ośrodku najprawdopodniej byłby skierowany wniosek o umieszczenie go w specjalnym ośrodku wychowawczym o zaostrzonym rygorze.
                                                    ( nie mów nikomu tego, dlatego, że może być to wykorzystane przeciwko Twojemu dziecku), to jest mój pogląd i tylko moje zdanie oparte na wyrywkowej ocenie, która może ulec zmianie.
                                                    Nie byłaś w szczęśliwym związku, uświadomienie sobie szybko tego faktu może pomoże Ci stanąć na nogi!.
                                                    Nie ma takich cudów, że fajne i kochakące się małżeństwo kończy w ten sposób, Twój mąż musiał być wobec Ciebie zawsze chamski, odrynarny i traktować cię jak służącą.
                                                    Twój syn skądś czerpie wiedzę i nie stało się to w ciągu jednego roku!
                                                    Proponuję szczerą rozmowę ze sobą, jak wyglądała twoja realacja małżeńska.
                                                    Twój syn jest wyzuty ze wszelkich uczuć, w stosunku do Ciebie, traktuje Cię jako bankomat, pralkę i podajnik jedzenia.A ma dopiero 16 lat!
                                                    Pozwala sobie na wszystko wobec Ciebie.
                                                    Zgadzam się ze zdaniem garibaldi, że zachowanie Twojej mamy jest nie w porządku, jak może się zgodzić na to, żeby jej córka była lżona i popychana przez wnuka?
                                                    Co musi się stać, żebyś stanęła na własnych nogach?
                                                    Szkoła nie załatwi synowi, ośrodka, bo chodzi do szkoły, to nie oni mają z nim problem tylko TY, i masz tylko dwa lata do jego pełnoletności.
                                                    A teraz konkrety:
                                                    Z tego co na szybko wyczytałam w śląskim są pogotowia opiekuńcze w Katowicach, są tam dwa, jedno ma szkołę podstawowoą o drugiej placówce nei znalazłam danych.
                                                    Znajdziesz numery telefonu, zadzwonisz tam dowiesz się, czy można umieścić dziecko na wniosek rodzica? Powiesz pokrótce historię, powiesz że boisz się o własne bezpieczeństwo i młodszego.
                                                    Jeżeli sekretariat nie będzie działał, postaraj się znależć numer telefonu do wychowawców.
                                                    Powiesz ile mlody ma lat, i jak to zrobisz daj znać.
                                                    Co z testem na narkotyki?
                                                    A
                                                  • kobieta-000 Re: spychotechnika kobieta-000 02.03.12, 13:24
                                                    Smutno mi słuchać Aniu o Twojej sytuacji domowej ( przemocy ).
                                                    Zaczyna sobie uświadamiać dzięki Tobie i innym forumowiczkom, że chyba też byłam taką ofiarą. Może bardziej przemocy psychicznej ale jednak przemocy. Gdzieś czytałam, że przemoc psychiczna jest równie bolesna i dotkliwa jak przemoc fizyczna. I nic też jej nie tłumaczy.

                                                    A co do mojej mamy: może nieco dosadnie się wyraziłam ( zbyt szybko przelałam swe myśli ), ale nigdy moja mama nie stwierdziła dosadnie, że by się ode mnie odwróciła. To raczej ja wyczytałam to między Jej słowami. Nasze mamy chyba tak mają, one są z innego pokolenia. Wydaje mi się, że chyba nie chcą dopuścić do siebie takich myśli, że można by samej oddać własne dziecko do jakiego ośrodka zamiast ślepo i głupio Je kochać.

                                                    testy kupię w weekend i zrobię mu je w tygodniu. W weekend syn jest u tatusia> To stan rzeczy na dzień dzisiejszy ale nie wiadomo czy tak będzie. Tatuś miał "szkolenia" przez 3 weekendy z rzędu. W ten podobno nie ma, kochanka pojechała z dzieckiem do swojej matki.

                                                    Obawiam się że znowu po "widzeniu" się z tatą syn będzie miał mętlik w głowie, będzie "odpowiednio" podbuntowany. jak się tym nie przejmować?
                                      • kobieta-000 Re: do kobieta-000 01.03.12, 09:35
                                        Hej,
                                        wysłałam Ci maila na curacolova@o2.pl
                                        Dziękuję.
                              • xciekawax chlopak wola o pomoc. 01.03.12, 00:32
                                Wiesz, ja coraz bardziej uwazam ze chlopak wola o pomoc. Mlodszy jest (jeszcze) ok bo w nim jeszcze hormony nie szaleja. starszy zupelnie inaczej to przezywa. Pamietam jak u mnie byla troche dziwna sytuacjia rodzinna - ja (mlodsza) bardzo latwo to zaakceptowalam, jednak moj starszy brat poszedl w zla strone. On wtedy potrzebowal wzoru ojca, a go nie mial - zastapili to koledzy, zle srodowisko.

                                Po prostu w zlym okresie ten wasz rozwod sie odbyl. gdyby obydwa byli mlodsi - troche inaczej by sie to odbylo.

                                Mysle ze z tym dziadkiem to bardzo dobry pomysl. on potrzebuje wzoru mezczyzny. przeciez az wyje zeby byc z mezczyzna.

                                Szczere rozmowy z synem jak najbardziej. Niech on zawsze wie ze go kochasz, ale ze nie pozwolisz na pewne zachowania. badz cierpliwa, ale stanowcza - ze konsekwencjie sa takie i takie i tego sie trzymaj.

                                Nie wiem, ale jezeli ojciec go odpycha, i ty jeszcze bys go odepchnela to byc moze juz calkiem chlopak sie zalamie. Moze porozmawiaj z nim, ze bardzo go kochasz ale ze nie wyobrazasz sobie takiej atmosfery w domu i jezeli nie przystopuje to nie masz wyboru ale skorzystac z osrodka. Powiedz ze dasz mu miesiac. ze bardzo chcesz aby zostal w domu, potem moze byc z dziadkiem, zawsze moze wrocic do domu, odwiedzac tak czesto jak bedzie chcial, Ale poki mieszka z TOBA to musi zachowywac sie poprawnie.

                                I jeszcze jedna rada: mlodziez w tym wieku jest atakowana przez hormony. Zapisz go na jakies aktywnosci fizyczne - basen, albo koszykowke, cos - najlepiej cos czym sie interesuje, ale tez zeby byl z ludzmi, jak np pilka nozna, karate, joge, boks - aby wyzyl sie. Testestorony mu do glowy uderzaja, musi je jakos wypocic. Chyba silownia nie jest najlepsza, to moze zlosc tylko poglebic. Lepiej jakis ruch, bieganie, cos....

                                On przez wysilek fizyczny poczuje sie lepiej. Zacznie wierzyc we wlasne sily, ze osiaga rezultat i ze COS moze KONTROLOWAC. Bo teraz wszystko mu sie spod nog rozwalilo. Niech ma jakies hobby. A jak wroci do domu wykonczony sportem to i na klotnie nie bedzie mial ochoty.

    • schloss1 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 01:00
      Twój syn ma kryzys dorastania - hormony poprostu i emocje x 100000

      A ty przestań go niańczyć, skończ z kieszonkowym, i podziel dzieci po równo młodszy z tobą starszy z ojcem obejdzie się bez alimentów i dwa problemy z głowy i nigdy nie pozwalaj się obrażać, krótko ucinaj jego ordynarne odzywki i nie wdawaj się w dyskusje.
      • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 09:53
        wiem, trudny buntowniczy, nastoletni wiek dorastania i dodatkowa ta sytuacja jaką "zafundował" nam wszystkim Pan Tatuś. Wszystko się nałożyło na ten stan w jakim się znalazł syn a my przy okazji.
        • xciekawax Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 18:24
          ale juz przestan skupiac sie nad tym co zrobil wam ex. teraz znajdujesz sie w takiej sytuacji i rob tak aby taka sytuacjie rozwiazac. To prawda ze do krzykow trzeba dwie osoby. Moze wlasnie to dobry pomysl ze jak juz syn zaczyna sie klocic, to albo nie konynuluj konwersacji, albo jakis zart z innej beczki strzel, i zajmij sie czyms innym, zmieniaj temat. Napewno nie wchodz w dyskucjie.
        • mag_do Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 21:47
          Zgadzam sie z tym, co napisala xciekawax. W pierwszym odruchu radzilam sprowokowanie syna, bu wyprowadził sie do ojca i przekonal, ze ow nie jest idealny itd, zeby Cie docenil i zmienil zachowanie. Teraz mysle, ze to byl glupi pomysl, a prowokwanie do tego zlosiwymi uwagami, tym bardziej, bo twoj syn to doskonale wie, tylko broni sie przed ta prawda. To musiał byc dla niego szok, kiedy najwiekszy autorytet okazal sie zwyklym sk... Byc moze twoj syn poczul sie bardziej zraniony niz ty i dlatego tak broni sie przed ta prawda. Prowokuje cie, zeby udowodnic sobie, ze jestes zla, dzieki czemu bedzie mogl oszukiwac sie, ze to ty a nie jego tata jest winny rozbicia rodziny.
          Nie uwazam, zeby twoj syn byl zdemoralizowany, chociaz byc moze jest na dobrej drodze do tego i dlatego, ja nie oddalabym do osrodka. Pisze sie tutaj o spychologi o zrzucania z siebie odpowiedzialnosci, a wg mnie oddanie do osrodka jest taka spychologia – problem mnie przerasta, wiec sie go pozbywam.
          Blue_ania pisze o sukcesach w wychowaniu w osrodkach, a co z porazkami? Pisalas, ze psycholog mowila ci, ze zachowanie twojego syna to syndrom odrzucenia przez ojca, jesli jeszcze odrzuci go matka, czy nie istnieje ryzyko, ze naprawde zejdzie na zla droge, majac w okol sieie rozne zwichniete charaktery. Ze tak jak teraz wyzywa sie na tobie i bracie, zacznie wyzywac sie na innych ludziach, zeby sobie zrekompensowac poczucie krzywdy, jaka wyrzadzil mu los.

          Dla mnie oddania do osrodka, to nie metoda wychowacza, ale porazka, pogodzenie sie ze strata dziecka (a przynajmniej z duzym ryzykiem straty). Mysle, ze syn moglby ci nigdy tego nie wybaczyc, nawet gdyby taka terapia byla skuteczna i zmienil zachowanie.
          To ostatecznosc zarezerwowana na ten moment, kiedy stwierdzisz,ze to zwykly lobuz, na ktorego kompletnie nie masz wplywu, a ktory zagraza twojemu bezpieczenstwu.

          Na razie jednak chyba nie jest az tak zle. W szkole poprawil swoje zachowanie, czyli jednak na czyms mu zalezy, uczy sie, nie wagaruje. Rozlicza siez toba z pieniedzy, nie kradnie. Odnioslas maly sukces jesli chodzi o pranie. Piszesz, ze wczesniej nie bylo z nim klopotow, wiec chyba teraz nie zmienil sie nagle w potwora, tylko tak bardzo zle znosi rozczarowanie ojcem , chociaz nawet sam przed soba nie chce sie do tego przyznac.

          Mysle, ze musisz uzbroic sie w cierpliwosc, chociaz to bardzo trudne. Nie poddawac sie, byc konsekwentna w swoich wymaganiach, a przede wszystkim nie dawac sprowokowac sie do klotni. Byc moze, jesli nic nie wskora swoim zlym zachowaniem, jesli nie uda mu sie rozladowac zlosci poprzez rozloszczenie ciebie, wyrazne zrobienie ci przykrosci, to da sobie spokoj (chociaz pewnie nie z dnia na dzien). Jak radzi xciekawax, sprobuj z nim spokojnie rozmawiac, a jak sie nie da spokojnie to koncz rozmowe i sie nie odzywaj do niego.

          Kiedys moj syn powiedzial mi, ze jak na niego krzyczalam, jak sie klocilismy, to nie robilo na nim wrazenia, najgorzej znosil, jak sie do niego nie odzywalam, moze cos w tym jest. Nie ma sie z kim klocic, jak nie ma „partnera” do klotni trzeba zaczac myslec.
          • blue_ania37 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 22:01
            Ja chyba podchodzę zbyt emocjonalniesmile
            Ale weżcie mi wytłumaczcie na czym ma polegać ta spokojna rozmowa z 16 latkiem który:
            wyzywa matkę ( tekst np ze dupy nie dawala)
            wzywa policję, zeby dmuchala w balonik
            straszy
            przeszukuje rzeczy
            wrzeszczy, poniza nawet przy swoich znajomych
            popycha
            i wiele innych.
            Nie każdy zły pali papierosy, i nie każdy skończył edukację na 5 klasie podstawówki!
            Jak Kobieta 000, która została tak przez niego poniżona, upokorzona,zastraszaona ma SAMA sobie pomóc.
            Proponuje młodych narkomaów również leczyć rozmową w domu napewno im to pomoże.
            To, że młody chodzi do szkoły to nie znaczy, że nie znęca się nad matka!
            To, że w domu jest jeszcze jedno dziecko które świetnie się wszystkiego uczy od starszego braciszka to już pikuś.
            A
            • xciekawax Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 22:40
              mnie ciekawi czy aby matka nie wdaje sie w kazda pogawetke ktora prowadzi potem do awantur. Chlopak na pewno od slowa do slowa chce awantur, ale gdyby matka w pore ucinala moze byloby ich mniej.

              No i jak mowie, te testestorony on musi gdzies wyszalec. Lepiej grajac w siatkowke z rowiesnikami niz w domu. Gwarantuje rezultaty.

              To taka faza u niego. Trzeba cos zrobic, zmienic taktyke. Ale oddanie go do osrodka to ostatecznosc.
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 13:34
                Właśnie to chyba jest mój błąd, że niepotrzebnie wdaję się w gadkę i komentuję kłamstwa jakie mi zarzuca.
                Powinnam się nie odzywać i wyjść do innego pokoju.
                • maheda Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 14:57
                  Jeśli uważasz, że robisz gdzieś błąd i powinnaś zacząć zachowywać się inaczej - zrób to.
            • mag_do Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 00:47
              Narkoman to co innego, narkomana trzeba odizolowac od narkotykow i tu osrodek jest jedynym sposobem.
              Spokojna rozmowa z rozmowa z wulgarnym nastolatkiem jest mozliwa. Byc moze poczatkowo spokoj jest tylko po jednej stronie. Po prostu na wyzwiska reagowac spokojna odpowiedzia bez wyzwisk lub powiedziec jedynie, ze w tym tonie nie bedzie sie rozmawiac.
              Na pewno jest to trudne, ale warto sprobowac.
              • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 01:12
                mag_do napisała:


                > Spokojna rozmowa z rozmowa z wulgarnym nastolatkiem jest mozliwa.

                Ile razy- jeszcze- ma ją wg Ciebie podjąć Kobieta?


                > Na pewno jest to trudne, ale warto sprobowac.

                Ile razy jeszcze- wg Ciebie? Raz? dziesięć razy? A może sto?
              • blue_ania37 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 06:27
                Gdyby występowała tu tylko wulgarność to jestem za rozmową, ale ja mam wrażenie, że my czytamy inne wątkismile
                Nie wierzę, że Kobieta prowokuję utarczki i je podtrzymuję. Gdyby była SILNĄ matką, to nie byłoby wezwania policji bo mama jest narąbana gdy chce sprawdzić zeszyty!
                Ja jako kobieta, nie wiem jak miałabym rozmawiać, ze swoim 16 letnim synem który by mi powiedział, że za mało du..dawałam jego ojcu.
                Nie widzę przestrzeni dla spokojnej rozmowy jeśli dziecko popycha czyli w języku fachowym używa fizycznej przemocy.
                Nie widzę również tej rozmowy w kontekście grzebania w jej rzeczach, wyzywania jej przy swoich znajomych.
                Ten młody przekroczył dawno temu swoim zachowaniem granice których przekroczyć nie powinnien.
                Dziś ją tylko popycha i wyzywa jutro jej poprostu przywali...bo dostał już na to pozwolenie.
                Idąc Waszym torem myślenia..proponuję Kobiecie 000 jak ja następny raz zgnoi...żeby zapisała go np na siatkówkę (mają takie układy, że napewno na nia pójdzie ) i zrobienie herbaty z ciastem i powiedzenie spokojnym tonem, synuś nie mów do mamy, że mało dawała ..du..tacie.
                A
                • luciva Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 09:55
                  Zgadzam się ze wszystkim, co napisąła mag_do, mam dokładnie takie same odczucia.

                  Piszecie, ze kobieta rozmawiała z synem - a ile razy? czy na pewno spokojnie, rzeczowo?

                  Moja ciotka miala swego czasu problem z synem, wdał się w towarzystwo narkotykowe. Wiele było problemów, ona twierdziła, że z nim rozmawia. Kiedyś byłam tego świadkiem i mnie zatrzęsło. Gdyby do mnie tak mówiono, też bym olała wszystkich i wszystko. Nie umiem tego opisać, ale ona dukała coś do niego, powtarzała się, pytała (dobrze, dobrze??) wiele raz było - "ja Ciebie proszę"....itd. Monolog, gderanie.
                  Nie dziwię się, że jej syn a mój kuzyn ją olewał. A ona chciała, zeby poszedł do wojska, coby go oderwać od tego towarzystwa.
                  Więc jest rozmowa i rozmowa.

                  Czy to popychanie i inne sprawy podciągnięte pod przemoc, zdarzają się regularnie?
                  • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 13:22
                    Popychania i inne sprawy podciągane pod przemoc nie zdarzają się nagminnie ani regularnie. Raz tylko mnie odepchnął gdy zabroniłam mu wyjść z domu. Swoją agresję wyładowuje przez trzaskanie szafkami, drzwiami, klnięciem. Jak większość nastolatków.
                  • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 13:34
                    luciva napisała:

                    > Czy to popychanie i inne sprawy podciągnięte pod przemoc, zdarzają się regularn
                    > ie?

                    Litości....
                    Przemoc to przestępstwo- jak np. kradzież. Czy ktoś musi kraść regularnie, aby dostać wyrok za kradzieże?
                    • luciva Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 13:42
                      Zmęczona, nie irytuj się - ja zadałam tylko pytanie, nie oceniając, że jak raz to nie przemoc, a jak dwa i więcej to przemoc.
          • zmeczona100 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 01.03.12, 23:35
            O święta naiwności...
    • sil75 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 15:18
      nie wiem, jak ogromne macie zarobki, żeby nie zauwazyć -1000 zł!co miesiąc. gratuluję. przepraszam, ale dzieci chyba tez rozpieszczane były, skoro takie pieniadze znikały z konta i nikt sie nie musiał tłumaczyć. to ten tysiąc rozumiem to taka drobnostka.
      wspólczuję braku kontaktu z dzieckiem. i dziecku i Pani i byłemu mężowi. Boże, jednak jestem szczęśliwa, pieniedzy mam mało, utrzymuję siebie i dwójkę dzieci, ale kochamy się do utraty tchu.
      • heksa_2 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 17:25
        W normalnym związku nikt nie kontroluje kasy drugiej osoby. O ile wiem, mąż kobiety jest biznesmenem. Czy 1000 zł dla właściciela firmy to jakieś ogromne pieniądze?
        • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 18:10
          Heksa, masz rację: dla mężusia te 1000zł nie są jakim wielkim wydatkiem przy zarobkach 17 tys miesięcznie dochodu netto.
          Tym bardziej trafia mnie jakaś cholerka gdy Pan i Władca w sądzie wyśmiał moje żądania alimentów po 1000 zł na dziecko. Przypominam że są to chłopcy. Jeden w trzeciej a drugi w pierwszej klasie gimnazjum. A w porządku jest by na dzieciaka trzyletniego łożył również 1000 zł???? Czy wydatki na tak różne wiekowo dzieci są współmierne??! Jak myślicie?
          A kochanka siedzi z dzieciakiem w domu, utrzymuje ja mój jeszcze mąż. Ja gdy mały maił 3 miesiące nie oglądałam wenezuelskich seriali a pracowałam. Na koniec tej krwawej historii dowiaduję się od męża że byłam i jestem pasożytem. Pytam czemu? A on na to: " nie zarabiałaś tyle co ja". Dla niego drugi etat w domu jaki ma kobieta nic nie znaczy. Bo nikt za niego nie płaci. Gdzieś czytała że chyba w Szwecji jest tak, że normalnie kobiety mają pensje za prace domowe ( prasownie, pranie , gotowanie ). Ponoś są stawki i jest pensja. Niezłe. U nas nikt tego nie docenia. Robisz w domu bo taka twoja rola, zakichany obowiązek. Tak uważają mężowie. Nie zrozumcie mnie źle: nie oczekuję medalu. Wręcz zawsze lubiłam zwykłe domowe prace, dbanie o dom, gotowanie. Najmniej przyjemne było dla mnie prasowanie, ale choć z grymasem na twarzy robiłam to. Ale to pewnie temat na inny wątek.
      • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 17:59
        To nie tak.w 2009 roku mąż zaproponował rozdzielność majątkową , ponieważ mieliśmy oboje firmy a znajomym gdy noga się podwinęła to ZUS i US zajęło rachunki obu małżonków. Ale życie toczyło się jak przed rozdzielnością: czyli kupowanie jedzenia, opłaty. Nie było nic podejrzanego. Mąż tłumaczył że ze względów bezpieczeństwa i po sytuacji u naszych znajomych nie oponowałam i WTEDY wydawało mi się to logicznym rozwiązanie. DZIŚ widzę, że był to jedynie pretekst by przesyłał kochance pieniądze na dzieciaka ze zdrady małżeńskiej. Nie zaglądałam też na jego konto, bo wydawało mi się że skoro ja jestem uczciwa to mąż również. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
        Więc kochana sil75 to nie jest tak jak piszesz i nie ma czego zazdrościć że mieliśmy tyle pieniędzy by ich nie zauważać. Może inaczej: może mąż miał pieniądze jeszcze z innych źródeł ale póki nie" okradał" naszych synów wszystko było ok. Gdy wykryłam prawdę nie mogłam tego tak zostawić i wystąpiłam do sądu o alimenty na nasze dzieci. Przecież , powiedz mi : w czym dzieciak ze zdrady małżeńskiej jest lepszy i czym sobie zasłużył by na niego łożyć a naszym dzieciom mówił szanowny mąż że już nie ma pieniędzy?!
        • blue_ania37 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 18:23
          Kobieto 000smile
          Przede wszystkim zrób porządek ze sobą ze swoimi myślami, uporządkuj swój świat.
          Wiem, że cholernie boli zdrada, wiem, że jest to cios który zabiera ziemię spod nóg.
          Pamiętam siebie, jak wyłam w łazience, prosząc o śmierć , bo przecież życie się skończyło.
          Minęło badziewnych 9 miesięcy a ja czuję że narodziłam się na nowosmile
          Życie może być jest zaje....fajnesmile
          Uświadomienie swoich własnych słabości, wyrwanie się z myślenia o Panu i Władcy daję niesamowitą wolność.
          Zapisz się do psychologa TY, jak staniesz bardziej na nogi, będzie Ci łatwiej stawiać granice młodemu.
          Dość myślenia o mężu, zacznij myśleć o sobie. i pomyśl, że zaczęła się lepsza połowa twojego życia.
          A
          • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 19:24
            Aniu, dziękuję za wsparcie. nieustannie próbuje zrobić sama z sobą porządek. Trudne to.
            Najśmieszniejsze jest to, że jako pedagog ( nauczyciel j. franc. ) a obecnie red. naczelna/wydawca gazety wydaje mi się iż bardziej rozumiem i umieć wysłuchać i pomóc ( interwencje mieszkańców i itd ) innym niż sobie. Chyba zaprowadzenie porządku i ładu na swoim podwórku wydaje się być o wiele trudniejsze.

            A tak między nami wciąż mam dylemat co z tym ośrodkiem, rozmową z dzieckiem, przeczekaniem, zrozumieniem Go.Wiem jako matka, że syn przyjmuje postawę obronną w tej sytuacji jakiej się znalazł. Bo ten wielki autorytet czyli tatuś porzucił Go, zamienił na dziecko z którym teraz mieszka, wciąż wystosowuje pisma do sądu że nie zgadza się z wysokością alimentów, że likwiduje firmę ( budowaliśmy ją od 1997r. ) by nie wykazywać dochodów przed sądem, nie bierze Go na wakacje tłumacząc że nie ma kasy, po czym z kochanką ląduje w Egipcie na All incll.,To mnie boli jako matkę. Widzę jak mąż robi w tzw bambuko syna a ten jest i tak wpatrzony w niego jak w obrazek i nic do niego nie dociera z tego co próbuję mu wytłumaczyć. Bo mimo wszystko uważam ( tak było w moim domu ), że rozmową można wiele zdziałać. Nie wiem. Jestem tak rozdarta że chce mi się wyć.

            Aniu; zdrada zdradą. Cholernie boli. Ale gorsze jest upokorzenie. Nie mogę znieść perfidnego SPOSOBU do jakiego posunął się mój niewierny mąż. Każda z nas zasługuje na szacunek by ta druga strona przyszła i powiedziała, że przesłałyśmy się jej podobać, w łóżku już nie jest ok, masz krzywe nogi, przytyłaś, jesteś głupie i inne. ( wyliczenie jest głupie, nie tyczy się mnie ).
            Bo jak można bez mrugnięcia okiem spać z nami obiema ( tu i tu bez zabezpieczenia ) prowadzić dwa podwójne życia ( z kochanką tylko weekendy w hotelach- nasi znajomi też o niczym nie wiedzieli, ani mój teść ani moi rodzice - pisałam wcześniej o poinformowaniu mojego teścia. ).
            Zachowałbym do męża odrobinę szacunku gdyby uczciwie ( jak facet z jajem, odpowiedzialny, z honorem ) przyszedł, powiedział co się stało, gdyby spytał jak jest moja decyzja odnośnie nas, gdyby nie buntował dzieci. Gdyby ku..a mać był zwyczajnie ludzko uczciwy, porządny. !! A tu nic z tych rzeczy. Zero. I jeszcze pretensje: jak śmiałam wyjawić tajemnicę jego ojcu??!

            Wygadałam się !.
            • maheda Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 02.03.12, 19:44
              Im prędzej zrozumiesz, że Twoje ciskanie się nic nie da, tym lepiej dla Ciebie.
              Każda minuta, w której się zastanawiasz, dlaczego on postąpił (lub postępuje!) tak, a nie inaczej, jest stratą czasu.
              Żadna ustawa nie przewiduje, że masz rozumieć eksa. Nie jest Ci to do niczego potrzebne, uwierz mi.
              Co powinnaś dla własnego zdrowia psychicznego zrobić, to zacząć myśleć wyłącznie o sobie i o dzieciach, z którymi zostałaś. Ale nie myśleć o dzieciach w kontekście swojego męża (bo to jeszcze Twój mąż), ale o dzieciach w kontekście poukładania sobie życia.
              Życzę, żeby Ci się to udało jak najprędzej.
            • blue_ania37 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 03.03.12, 01:07
              Mamy podobne życiorysysmile pedagog, wydawca gazetysmile to mój klimat i moje miejsca pracysmile.
              A co do męża...nie ma sensu zastanawianie się czy postąpił uczciwie czy nie...ja też bardzo długo chciałam poznać odpowiedż na to pytanie ale mi przeszło.
              Ona nic nie zmieni.
              Kiedyś...też wierzyłam, że rozmowa przyniesie rezultaty..i zrozumieniesmile święta naiwności.
              To co przechodziło u moich rodziców nigdy nie przeszło w moim związku małżeńskimsmile a wiesz czemu? bo my to nigdy nie byliśmy jak moi rodzice proste jak drut...inna psychika, inna wrażliwość..z innej gliny był mój mąż i tyle.
              Zajmij się sobą!Ja już kompletnie nie mam myślenia o moim mężu...on już nie istnieje...nie wiedziałam, że kiedyś dojdę do tego etapu, gdyby ktoś mi to powiedział, 3 miesiące temu nawet, to bym powiedziała, że to niemożliwe...a jednak.
              Sprawiaj sobie drobne przyjemności, umów się do psychologa..odbuduj się TY a reszta jakoś się ułoży...
              Z młodym uważaj...on nie może więcej widzieć matki która miota się..musisz na nowo zbudować swój świat, wtedy masz szansę na odbudowę relacji.
              To jest może naiwne..ale twój syn też rośnie i dojrzewa...jeśli nawet nie teraz to przyjdzie moment, że zmierzy się z problemem prawdy o małżeństwie swoich rodziców.
              Nie wierzę, że można wierzyć ojcu..który zrobił sobie dziecko na boku, że to przez matkę...dojdzie do niego prawda.
              Jeśli Pan Tata jest na tyle głupi że wciąga dzieci w wasz konfikt to tym bardziej Ty powinnaś unikac wszelkich takich rozmówsmile
              Ciepło ściskam
              Ania
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 03.03.12, 08:54
                Tak, wierzę i wiem że przyjdzie moment gdy synowi otworzą się klapki na oczach i sam dojdzie do prawdy, sam zauważy prawdę o naszym małżeństwie o winie taty. Bo czy można tłumaczyć skok w bok/zdradę/dziecko na boku z wpadki czymś takim że się musiało tak właśnie postąpić? Nie nie musiało się. Chciało się. Nie chciało się być wiernym, lojalnym. Czy zawsze wyjeżdżając na szkolenia trzeba zaliczyć łóżko, niekoniecznie swoje?
                Hola, hola... miałam nie rozstrząsać powodów. Koniec z tym.

                Biorę się za siebie. I wiecie co, dziewczyny? Mam weekend dla siebie. W południe przyjdzie przyjaciółka na kawę, a po południu uporządkuję dokumenty - mam trochę papierkowej roboty, ale lubię to. Ogarnę dom, włożę nowy zapach ( japońskie ogrody ) dla oczyszczenia atmosfery po piątkowej kłótni z synem. Wieczorem zrobię sobie fajną kąpiel i będę na forum lub z książką. Do nikogo nie muszę nic mówić, wyciszę się więc.
                I obiecuję, że będę się starać nie wchodzić w słowne utarczki z synem. Chciałabym by być kobietą pokroju, że totalnie mi wszystko zwisa. Ale tak nie jest i być może z tego powodu tak wszystko przeżywam i dręczę się bo boli mnie zachowanie syna.

                ps. nie wiem jako u Was pogoda, ale u mnie za oknem świeci słońce. Zapowiada się dobry , sympatyczny dzień. Oby takie było życie.
                • altz Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 03.03.12, 09:29
                  kobieta-000 napisała:

                  > Tak, wierzę i wiem że przyjdzie moment gdy synowi otworzą się klapki na oczach
                  > i sam dojdzie do prawdy, sam zauważy prawdę o naszym małżeństwie o winie taty.
                  Obawiam się, że czekają Cię jeszcze lata problemów. Nie sądzę, żeby syn wszedł szybko w jakiś normalny związek z kobietą, człowiek się dociera, ale niektórym trzeba na to i 15 lat, inni nie dorastają w ogóle.
                  Tak myślę, że trzeba odpocząć od domu, ja bym tak zrobił.
                  Po pracy coś zrobić, potem na rower, na basen, do koleżanek. Ty będziesz zadowolona, a syn nie będzie miał się z kim kłócić, może coś zrozumie. Myślę, że go to może zaskoczyć, że nie jest w centrum uwagi. Będzie chciał porozmawiać, to znajdzie moment. Jeśli ma pokój, to niech sam tam wszystko robi, choćby miał mieszkać w syfie. Może sobie coś ugotować, bo mama nie ma czasu albo ochoty. Ma produkty, w lodówce, w szafce, można podpowiedzieć, co może z tego zrobić, ma książki kucharskie, ma internet, niech działa. smile
                  Trzeba przestać być przede wszystkim być kwoczką. wink Dla dobra chłopaka i jego przyszłej dziewczyny, żony, a dla siebie przede wszystkim.
              • kobieta-000 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 03.03.12, 09:04
                Zapomniałam dodać, że w piątek zapowiedziałam synowi, żeby zastanowił się nad swoim zachowaniem ( pewnie tego nie zrobi ), ale że jeżeli w ciągu miesiąca usłyszę wulgarne teksty pod moim adresem to podejmę wobec niego inne środki wychowawcze i że za namową p. kurator zastanowię się nad ośrodkiem op/wych.
                Odpowiedział, że nic sama nie zdziałam bo musiałby się też tata zgodzić. Nie wiem jak to jest, ale przecież tata z nim nie mieszka i wiemy że to ja mam z synem problemy a nie wielki tatuś.

                Tak czy siak spędzę tez weekend na poszperaniu w internecie, by być przygotowaną( mieć rozeznanie ) na wszelkie okoliczności. Żeby nie być gołosłowną. I za namową sędziny umówię nas do psychologa, by wizyty były już teraz regularne. Będziemy pracować na d sobą i naszymi relacjami.
                Muszę dać radę.
                • maheda Prawie dobrze. 03.03.12, 13:11
                  A jeśli zamienisz "Muszę dać radę" na "Chcę dać radę", to już będzie gites smile
                  • kobieta-000 Re: Prawie dobrze. 03.03.12, 15:58
                    muszę dać radę bo chcę dać radęsmile)
                    dziękuję.
                    • blue_ania37 Re: Prawie dobrze. 03.03.12, 16:38
                      Przerobisz wszystkie tematy zajmie Ci to dużo czasu, ale przerobisz.
                      Bardzo dobry pomysł na wieczór, ja na początku zasypiałam z kompem i budziłam się z kompem czytając np te forum.
                      Zmuszałam się, wejść do wanny i zadbać o siebie, bo przecież życie było bez sensu.
                      Po pary tygodniach takiego zmuszania zauwazyłam, że jestem bardziej zadbanasmile więc teraz już to robię z przyjemnością, czego i Tobie życzęsmile
                      p.S. Mój syn ma niecałe 5 lat.
                      Ania
                      • blue_ania37 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 13:06
                        Nie chcę zaśmiecać tamtego wątku, więc dopisuję się w tym.
                        O badania możesz wystapić, może być to niedopatrzenie sędziny, ale napisz co z tym kuratorem? Młody ma kuratora?
                        A
                        • kobieta-000 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 13:17
                          Nie, nie ma kuratora. p. Kurator była u nas przed sprawą o alimenty. Sprawdzała warunki domowe, rozmawiała ze mną , z dziećmi. Pamiętasz, pisałam jak młody powiedział p. kurator, że chce mieszkać z tatusiem ze względu na zainteresowania motocyklowe i brak obowiązków?
                          Pisałam też, że tatuś biorąc go na weekend ( młodszy przecież nie chce jeździć do tatusia ) tatuś karze robić po 10 bułek lub dawać część kasy które przesyła jako alimenty bo jest zdania, że skoro już daję tę kasę a młodego nie ma w domu weekend to odchodzi mi jego karmienie, zastaje więc kasa i muszę mu ją dać. A za 800zł to "przecież chyba złoto je". Te słowa pan maż skierował do p. kurator. Kurwa mac!! Przepraszam za wulgaryzm. To było celowe! lepiej mi!.
                          Chyba faktycznie sędzina zapomniała o tym badaniu. Może by to pomogło.
                          • blue_ania37 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 13:31
                            No faktycznie kurwa macsmile aż miło się klniesmile
                            Ja myślałam, że mój to okaz, ale Ty też masz fajniesmile
                            Wiem, że masz ciężko bo młody cię nie wspiera, ale ja bym tych bułek nie robiła i kasy nie dawała.
                            Musisz być silna!
                            To się z czasem jakoś ułoży, młodego możesz doprowadzić do pionu, pokazując mu "dowody jakie masz na niego", póżniej będziesz musiała niestety wynieść je z domu.
                            Ale to mu pokaże, że masz haki, fatalne ale to działa.
                            Nie będzie wtedy mógł kłamać na badaniachsmile i może się trochę uspokoi na codzień.
                            Trzeba go storpedować, bo zajedzie Was.
                            A
                          • zmeczona100 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 14:50

                            > zastaje więc kasa i muszę mu ją dać

                            Ale moment, tę kasę to mu dajesz? Albo bułki?
                            • kobieta-000 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 16:32
                              Chyba żartujesz! Postąpiłam tak jak radziła p. kurator i moja mecenas: nie dawać kasy ! Bo jak raz dam to będę musiała dawać zawsze kiedy tylko szanowny mąż będzie widział się z młodym.
                              Oczywiście w przedpokoju mąż przy młodym stwierdził że "pizda jestem skoro nie chcę dać kasy na dziecko, że matką jestem na papierze jedynie i jaką jestem matką skoro będę miała świadomość że mnie zostanie kasa a dziecko na weekend nie będzie miało". Dziewczyny, nie wiecie nawet jak bolały te słowa. Ryczałam tłumacząc sobie, że może faktycznie ja to ta zła matka, zły człowiek jestem???!!!
                              Tj przemoc psychiczna. Tak myślę. Czuję się taka zdeptana. Kiedyś jeszcze się podniosę.

                              acha, bułek też nie zrobiłam i nie robię. Powiedziałam panu mężowi że nie jest przymusowe branie młodego. A on na to: ja będę jadł obiad a młody co?? Kurwa! ( sorki ) tego miałam już dość i zamknęłam drzwi. Powiedziałam: niech nie je. Dobrze wygląda. Tak moja złośliwość to była, ale tak naprawdę tyczyła się do męża. Nie sądzę by zrozumiał aluzję.
                              • zmeczona100 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 16:46
                                kobieta-000 napisała:

                                Dziewczyny, nie wiecie nawet jak bolały te słowa. Ryczałam tłuma
                                > cząc sobie, że może faktycznie ja to ta zła matka, zły człowiek jestem???!!!

                                Że co?? Kuźwa, koło d.py latałyby mi takie słowa- każde słowa, wypowiedziane przez debila.
                                Losie, że też w ogóle zauważasz takie pierdy...


                                > Tj przemoc psychiczna. Tak myślę. Czuję się taka zdeptana. Kiedyś jeszcze się p
                                > odniosę.

                                A to zależy tylko od Ciebie. Na razie nie widzę szans, abyś wyszła z uzależnienia i pozycji ofiary.

                                >
                                > acha, bułek też nie zrobiłam i nie robię. Powiedziałam panu mężowi że nie jest
                                > przymusowe branie młodego.

                                Ranyjulek, weź mi wytłumacz, kobieto, po co Ty mu odpowiadasz?? Po co w ogóle "słyszysz" jego słowa?? On nie powinien dla Ciebie w ogóle istnieć! Jak powietrze, rozumiesz?
                              • blue_ania37 Re: Prawie dobrze. 16.03.12, 17:45
                                Musisz jasno określić swoje granice..
                                Bardzo mocno i bardzo stanowczo.
                                Mój mąż już nie używa takich słów, bo wie już że nie robią na mnie wrażenia, jak mantrę powtarzałam mu, że nie ma prawa tak do mnie mówić, i powtarzałam to tak długo, aż wychodziłsmile po kilku takich akcjach przestał tam mówić.
                                Nie pozwalaj sobie, na teksty czy wyglądasz seksownie czy na odgarnięcię włosów, to jest obcy pan, który nie ma prawa Cię dotykać.
                                Czas przyniesie Ci ulgę, że nie będziesz musiała już płakać, wygadanie się, wyżalenie.
                                Dotykasz słów przemoc psychiczna, to jest ciężkie do przerobienia, i do wyrwania się, ale do zrobienia.
                                Pozdrawiam z ciepłego Poznaniasmile
                                Ania
                                • kobieta-000 Re: Prawie dobrze. 17.03.12, 00:26
                                  Aniu,
                                  może kiedyś się spotkamy.Mamy nieco kawałek drogi do siebie, ale ja uwielbiam samotną jazdę samochodem. Odpoczywam wtedy. Może siądziemy na pogaduchach, przywiozę dobre portugalskie wino i owocnie upłynie wieczór, noc. Wydaje mi się że znamy się od dawna. Sporo mi wyjaśniłaś i naprowadziłaś mnie w moim trudnym wątku.
                                  Dziękuję. Kiedyś uda mi się wszystko przerobić. Wszystko.
                                  Buziaki na dobranoc.
    • iw-13 Re: prawie były mąż manipuluje starszym synem!! 16.03.12, 17:48
      to co czytam to tak jakbym czytała o sobie- sytuacja niemal identyczna, łacznie z dzieckiem, obecnie trzyletnim smile Róznica jest taka, ze moi synowie mają obecnie 19 i 17. Mogę więc śmiało napisać, że jesli teraz nie uda ci się niczego unormować dojdziesz do takiego etapu na jakim ja sie znalazłam. Załuję obecnie, że gdy syn był niepełnoletni nie zdecydowałam się na umieszczenie go w osrodku- gdy wisiała nad nim taka grożba nagle jego zachowanie poprawiło sie( ma jedynie ustanowionego kuratora do 21 roku zycia) a ja go tam nie wysłałam, horror zaczął sie znowu gdy synek skończył 18 lat. Uznał ze teraz to nic już nie mogę mu zrobic i zgotował mi przy silnym poparciu tatusia, który oczywiście zabrac go do siebie nie mógł,prawdziwe piekło. Alkohol, narkotyki, wyniesienie z domu wszystkich wartościowych rzeczy, i oczywiście stwierdzenie, że on jest tu zameldowany i mogę mu naskoczyć. Niewpuszczenie do domu-wzywał policję, robił z siebie ofiarę podłej matki. Miesiąc temu znalazłam u niego narkotyki- zaniosłam na policję, faktycznie zajęli się sprawą, przyjechali do domu, przeszukanie, przy nim znaleźli sprzet do palenia, wyprowadzili z domu w kajdankach. Rano był znowu w domu- tatus go wyciagnął i oczywiście przywiózł do mnie. Liczyłam na to , ze bedzie miał sprawę, moze zostanie skierowany na przymusowe leczenie, skończyło się na tym, że synek z tatusiem zeznali, ze ja go w domu głodzę i biję, a narkotyki sama mu podrzuciłam bo chce sie go z domu pozbyć. Jedyne co osiagnęłam to to, ze od 2 tygodni jest u ojca, wpada jedynie po to aby bezczelnie kpić ze mnie( no gdzie obiad? widzisz głodzisz mnie!!) i przypominac, że on tu bywa więc żebym nie wpadła na pomysł wymeldowania go. Piszę to wszystko ku przestrodze, twoje dziecko nie jest jeszcze pełnoletnie więc masz w ręku bardzo duzo narzędzi- jesli tego nie załatwisz teraz, bedziesz miała takie piekło jak ja przechodzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka