Dodaj do ulubionych

Bardzo mi smutno

10.03.12, 19:40
Mam mega dół, łzy same mi lecą z oczu. Wszysto jest źle - moje małżeństwo okazało się wielką porażką, "wielka miłość" ze strony mojego mąża okazało się nic nie warta, parę dni temu po raz pierwszy podniósł (przy dzieciach) na mnie rękę, bo śmiałam się mu sprzeciwić i za to, że kiedy obrażał mnie przez telefon rozłączyłam się. Od paru miesięcy bezskutecznie szukam pracy, a oszzędności które mam przeznaczone na zakup mieszkania (jak sprzedamy wspólne mieszkanie) strasznie szybko topnieją. Czyli nie mam pracy, nie mam własnego mieszkania, mój mąż stosuje wobec mnie przemoc psychiczną, a ja mam wszystkiego dość, a muszę być silna ze względu na dzieci.
Mm przygotowany pozew o rozwód, w przyszłym tygodniu składam go w sądzie.
A z drugiej strony - mam koleżankę, byłam u niej w zeszłym tygodniu i poczułam taką straszną zazdrość - mają ciepły, wesoły dom, dwójkę wspaniałych dzieci, bardzo dobrze płatną pracę, ale zazdrościłam jej tak niezłośliwie bo ona jest bardzo dobrą osobą, życzliwą, serdeczną, wesołą, pomocną, tylko w obliczu tego kontrastu pojawiło się to strasznie smutne pytanie - dlaczego mi się nie udało.
Tak strasznie mi smutno.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Bardzo mi smutno 10.03.12, 21:07
      Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to to, że za parę lat będziesz jednak stała pewnie na nogach, urządzisz przez ten czas życie, pojawią się dobre okazje po drodze - naprawdę

      i wszystko dobrze się skończy, będziesz silną kobietą, która będzie sobie dobrze radzić
      teraz czas na układanie tego wszystkiego
      bądź dla siebie dobra
    • kami_hope Re: Bardzo mi smutno 10.03.12, 22:12
      Na początku, to zwykle wszyscy bywają "fajni" i "wielce zakochani". Jak jeszcze mężczyźnie bardzo zależy zdobyć kobietę, potrafi stanąć na głowie i posłużyć się niemal każdym kłamstwem. Są tacy, którzy są nastawieni na cel... i po prostu kombinują tak, aby go osiągnąć. Jednak, trudno niestety wcześnie zauważyć z kim naprawdę ma się do czynienia. Dopiero później życie weryfikuje każdą manipulację, kłamstwo i inne złudzenia.
      Bywa, że wcześniej coś dostrzegamy... tylko, że wierzymy w dobrą wolę i tłumaczymy sobie pewne zachowania, że "przecież nikt nie jest doskonały", i jeśli akurat w danym okresie jesteśmy mocno otwarci na miłość i pragniemy jej, to ta miłość nas pochłonie. A potem okazuje się, że źle ulokowałyśmy uczucia.
      I tak "łatwo", jak dałyśmy się miłości porwać, tak dużo trudniej jest się z niej wyleczyć.

      Nie wiem, czy cokolwiek moje słowa Ci pomogą?
      Jakoś też mnie tak nostalgia dzisiaj dopadła. Pewnie dlatego, bo urodziny mam blisko i znowu czuję ten ból upływającego czasu i straconych szans... i tych cholernie źle ulokowanych uczuć także! Ech.

      Nie pozwól się bić! Masz prawo mieć swoje zdanie i bez strachu je wypowiadać. Jeśli partner nie jest zainteresowany Twoją osobą, Twoimi uczuciami, tym co masz do powiedzenia... to znaczy, że nie kocha.
      Z pełną determinacją poszukaj pracy, a później uwolnij się od tego faceta. Szkoda życia!
    • constancja3 Re: Bardzo mi smutno 10.03.12, 22:26
      Serdecznie Ci współczuję. Też jestem w ciężkiej sytuacji. Płakać mi się che jak widzę szczęśliwe pary. Jestem po ślubie 4 lata. W ciągu tego czasu kilkakrotnie rozstawaliśmy się. Decyzja o rozwodzie zapadła już dawno, ale wspólne sprawy finansowe, wspólne mieszkanie, które trzeba było sprzedać i tym podobne sprawy spowodowały szarpanie się ze sobą przez długi, długi czas. Męczę się już tak długo, że już nie pamiętam, co znaczy normalnie żyć. Całe szczęście mam teraz pracę, bo w momencie, kiedy zdałam sobie sprawę, że to już koniec, nie miałam jej. Udało mi się wreszcie znaleźć małe mieszkanie (wynajem), które jakimś cudem chyba utrzymam, bo niestety długów mam więcej niż włosów na głowie. To co mam po mężu, to nie dobre wspomnienia, a problemy finansowe, bezsenność, problemy z żołądkiem i chore serce.
      Nade mną mąż też znęca się psychicznie. Mam odruchy wymiotne jak wracam do domu. Kilka razy uciekałam od niego. Na dniach czeka mnie upragniona wyprowadzka, nie mogę się już doczekać - tak marzę o spokoju. I Choćbym miała nie jeść, bo nie będzie za co, nie poddam się. I tobie również tego życzę, nie poddawaj się, staraj się myśleć pozytywnie. Wiem, że to trudne, bo też ciężko mi z tym idzie. Po burzy jednak przychodzi spokój i skoro jest aż tak źle to gorzej już być nie może, teraz może być już tylko lepiej. Mnie trzyma przy życiu cel, który obrałam już dawno temu: znaleźć pracę, znaleźć mieszkanie, wyprowadzić się i wreszcie odetchnąć, poukładać życie na nowo ..no i znaleźć połówkę mojego serca.. Gdy strasznie mi źle, myślę tylko o moim celu, wyobrażam sobie, że już go osiągnęłam, że już żyję jak chcę, szczęśliwa. I choć 2 lata już się męczę, a efekty moich działań przychodzą małymi kroczkami, to jednak są. Nie myśl dlaczego ciebie to trafiło, myśl, że się uwolnisz i wszystko ułożysz. Po woli, ale do do przodu!

      Trzymaj się, pozdrawiam cię ciepło.
    • pomimo1 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 10:42
      powiem tak: jest JEDNA rzecz, której w życiu żaluję. jest to fakt, że zabrakło mi odpowiednio szybko odwagi na rozwód. o rozwodzie poważnie myślałam już 2 lata po ślubie, a rozwiodłam się po 8 latach. Przez ten czas moje dziecko naoglądało się horrorów, awantur i ja straciłam w którymś momencie grunt pod nogami i szacunek do siebie samej. powodów do zwlekania z decyzją znalazłam milion: a to pracy nie mialam, a to dziecko za male, a to mama chora itd itp. W perspektywie rozwodowej mialam brak mieszkania, pensja 1700 zł na mnie i dziecko i zero wakacji, rozrywek itd itp.
      Dwa lata po rozwodzie mialam na koncie zwiedzenie polowy Europy, wakacje gdzie chcialam, kupione własne mieszkanie i kasę na wszystkie zachcianki. Gdyby mi ktoś o tym powiedział, że tak potoczy się moje życie nigdy bym w to nie uwierzyła. dodam, ze nie odziedziczylam zadnego spadku ani nie wygrałam w lotto. po prostu bez balastu w postaci chorego zwiazku nabralam wiatru w zagle i odbiłam się. Potem przyszła miłośc, nowy zawód miłosny (no coż) itd itp...I wniosek tylko taki, że naprawdę niepotrzebnie tyle zwlekałam z rozwodem. Oczywiście dzis doskwiera mi poczucie odpowiedzialności, czasem finansowe rozterki, ale to są naprawdę drobiazgi w porównaniu do ogromu nieszczęścia, jakiego doznałam w tym chorym małżeństwie. Nie warto było czekać aż tyle lat z tą decyzją o rozwodzie.
    • kobieta306 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 12:39
      u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona wink
      • nicoleta2 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 13:02
        Dziękuję za Wasze odpowiedzi.
        Najgorsze jest to, że zawsze kiedy już czuję się psychicznie w miarę dobrze, on robi coś co mnie znowu załamuje - teraz straszy że weźmie najlepszego prawnika i będzie walczył o dzieci, bo ja nie mam pracy, a on może dzieciom zapewnić dużo lepsze warunki materialne, ciągle mi powtarza, że to ja będę odpowiedzialna za wszelkie skutk ii wpływ rozwodu na dzieci. A to że nie mogę znaleźć pracy wcale nie poprawia mojego stanu psychicznego.
        Poza tym chyba jeszcze nie uodporniłam się tak do końca na jego manipulacje psyciv=czne i słowne, bo zdarza się że myślę : a może on ma trochę racji - może nie byłam wystarczająco dobrą żoną, może powinnam była więcej się strarać, bo teraz najwiecej ucierpią na tym dzieic. A zdrugiej strony wszystko we mnie krzyczy, że to jest zdrajca, oszust, manipulant, zdradzał nie tylko mnie ale i swoje dwie poprzednie partnerki (nie wiedziałaM o tym przed ślubem), że mnie nie szanował, poniżał, że wszystko było dobrze tylko wtedy jak było dokładnie tak jak on chciał. Wciąż próbuje przerzucić odpowiedzialnośc na mnie - wepchnęłaś mnie w rece kochanki, a jestem bez winy.
        Chyba nie powinnam ciągle tego analizować tylko postawić sobie cel - najpierw złożyć pozew o rozwód (mam nadzieję że uda mi się to najpóźniej w przyszłym tygodniu), a potem koniecznie znaleźć pracę.
        • yoma Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 13:08
          > i będzie walczył o dzieci, bo ja nie mam pracy, a on może dzieciom zapewnić du
          > żo lepsze warunki materialne,

          Ale wiesz, akurat tutaj ma rację...
          • nicoleta2 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 13:18
            Tak, tylko ja nie dlatego nie mam pracy że nie chciało mi się pracować, tylko że wspólnie uzgodnilismy że to ja zrezygnuję z życia zawodowego żeby dzieci nnie musiały chodzić do żłobka albo być z opiekunką a nie uzgadnialismy wspólnie że po paru latach mój mąż rozwali nasze małżeństwo kilkuletnim romansem. Poza tym mój maż ma bardzo dużo znajomości i bez problemu mógłby pomóc mi w znalezieniu pracy, a zamiast tego słyszę: Po co się starasz i tak żadnej pracy nie dostaniesz, bo jesteś nikim.
            • yoma Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 13:32
              Współczuję. Niemniej bardzo dużo, dla ciebie samej, zależy od tego, jak to rozegrasz. Np. w kwestii pracy i dzieci

              > on robi coś co mnie znowu załamuje - teraz [...] będzie walczył o dzieci,

              możesz się nie załamywać, tylko powiedzieć: Owszem, masz rację, ty masz lepsze warunki materialne i bierz dzieci, a ja w tym czasie w spokoju poszukam pracy.

              Rozumiesz. Po pierwsze wytrącasz mu broń z ręki, jeśli chodzi o załamywanie cię dziećmi. Po drugie, nie prosisz, żeby ci znalazł pracę, tylko proponujesz układ - on zajmuje się dziećmi, ty znajdujesz pracę. Pokazujesz, że kupa rzeczy zależy od ciebie. Mężowi i sobie.
            • 8skolka Re: Bardzo mi smutno 14.03.12, 21:09
              nicoleta2 napisała:
              Poza tym
              > mój maż ma bardzo dużo znajomości i bez problemu mógłby pomóc mi w znalezieniu
              > pracy
              , a zamiast tego słyszę: Po co się starasz i tak żadnej pracy nie dostani
              > esz, bo jesteś nikim.

              za chwile to juz nie bedzie towj mąz.. przestań o nim myśleć jako o rodzinie! On nic nie musi, ty tez nie!
        • zmeczona100 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 21:33
          > - teraz straszy że weźmie najlepszego prawnika

          A pada jego nazwisko? To je sobie zanotuj wink I sprawdź przez znajomych czy w necie, czy faktycznie taki najlepszy wink I jeśli rzeczywiście tak jest, to umawiasz sie z nim na poradę, przedstawiasz swoją sprawę i dajesz pełnomocnictwo (tylko kopię weź dla siebie). Potem to pełnomocnictwo wycofujesz- w ten sposób ten prawnik nie będzie mógł już reprezentować Twojego męża w żadnej sprawie przeciwko Tobie tongue_out
        • klasyczna-77 Re: Bardzo mi smutno 15.03.12, 12:37
          Nicoleta2 nie załamuj się.. mnie też straszył że będzie miał najlepszego prawnika, że mi zabierze dziecko. Gówno prawda. Jak doszło do rozprawy to nawet się nie pojawił. Szukaj pracy pilnie bo to ważne. Ja założyłam niebieską kartę na policji za znęcanie się psychiczne. Nagrywałam komórką jego scysje i awantury.Zaczęły się wizyty policji, zainteresowały się takie instytucje jak Centrum Pomocy Rodzinie. Oni mi pomogli i ich psycholog /konieczny twojej sytuacji/
    • tom-74 Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 13:57
      Tekstami o odebraniu dzieci po prostu się nie przejmuj.
      W obecnych realiach szansa, że sąd powierzy ojcu opiekę nad dziećmi wynosi ok. 3%. I tylko pod warunkiem, że matka jest nałogową alkoholiczką/narkomanką, dzieci chodzą głodne i obdarte, matka znęca się nad nimi psychicznie, są katowane itp...
      Znajdź pracę i się usamodzielnij. To najważniejsze.
      • maciekqbn Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 17:58
        Dokładnie tak.
        Bo w Polsce mamy taka ciekawa formę patriarchatu, gdzie mężczyzna w kwestii dzieci ma do powiedzenia tyle, co Żyd za okupacji.
        • yoma Re: Bardzo mi smutno 13.03.12, 19:22
          Przestańcie mnie wkurzać jeden z drugim. Próbowaliście? Nie próbowaliście. Bo wygodniej jest powiedzieć, że ojciec to Żyd w czasie okupacji. A potem siedzą i jęczą jak nie przymierzając baby.
        • 8skolka Re: Bardzo mi smutno 14.03.12, 21:11
          co?
          Psychol ma sie dziećmi zajmować? Matka jednak powinna mieć pierwszeństwo. I nie żalić się tu chłopaki-mięczaki!

          maciekqbn napisał:

          > Dokładnie tak.
          > Bo w Polsce mamy taka ciekawa formę patriarchatu, gdzie mężczyzna w kwestii dzi
          > eci ma do powiedzenia tyle, co Żyd za okupacji.
          >
          • maciekqbn Re: Bardzo mi smutno 14.03.12, 21:16
            A skąd takie założenie, że każdy facet to psychol?
            I dlaczego matka "z urzędu" powinna mieć pierwszeństwo?
            • slonce28 Re: Bardzo mi smutno 15.03.12, 10:30
              nie powinna z urzędu, ale faktem jest że brane pod uwagę jest bezpieczeństwo psychiczne dziecka - zostaje z rodzicem, z którym ma lepszą więź emocjonalną, z któym do tej pory więcej czasu przebywało
              w sytuacji małych dzieci - więcej czasu spędza z matką w 99,9% dlatego to wygląda jakby było "z urzędu"
              • mirabelka8 Re: Bardzo mi smutno 18.03.12, 19:54
                Nikoletta Ty niczemu nie jesteś winna!! Jesteś na maksa zmanipulowana przez tego psychopatę. Koniecznie idź do psychologa. Ja też przez to przechodziłam i szczera rozmowa z psychologiem otworzyła mi oczy. Poza tym opamiętałam się jak dostałam od lekarza leki antydepresyjne, przeczytałam ulotkę, przeraziłam się, że jest ze mną aż tak źle, nie łyknęłam nawet jednej tabletki, tylko w momencie zmieniłam swoje życie. Nie analizuj tego co on mówi na Twój temat. Wypuszczaj to drugim uchem. Tylko Twój cel jest ważny i tylko przyszłość, to co było się już nie liczy. To co było, jest ważne o tyle o ile pomoże Ci w wyciągnięciu wniosków i nie popełnianiu takich samych błędów w przyszłości. Wyobraź sobie jak wspaniale będzie Ci bez niego, myśl o tym cały czas i dąż do tego. Uwierz, że Ci się uda, a się uda!
                Trzymam kciuki za Twoja pracęsmile
                • zalosny.jestes Facet staje się psychopatą najczęściej wtedy 18.03.12, 22:47
                  gdy kopnięty w doopę zamyka dostęp do swojego portfela. Bożesz ty mój, ilu tu już portfelowych psychopatów się przez forum przewinęło! Ech...czy to tak trudno zrozumieć, że w życiu jest zawsze coś za coś? Ciepło za bezpieczeństwo, spokój za zgodność, buty za seks...chore, pocieszam się tylko, że to nie ja to wymyśliłem wink
            • zalosny.jestes Bo każdy pijak to złodziej... 18.03.12, 22:44
              a każdy złodziej to pijak. Wstrzyknąłeś pod skórę? To płać i nie pytaj o cokolwiek...
        • zalosny.jestes I to jest problem! Rozwód w życiu faceta zmienia 18.03.12, 22:43
          tylko tyle, że przestaje mieć wpływ na cokolwiek a koszta jakie ponosi przez kilkanaście lat są dużo wyższe niż w normalnej rodzinie. Taka tam kartoflana...z drugiej strony skoro wszędzie burdel, to czemu w sądach ma być normalnie. Jedyna rada! Panowie, zanim podpiszecie cyrograf z diabłem w urzędzie stanu cywilnego zastanówcię się dwa razy. Super zapoblegliwym polecam wazektomię, przynajmniej do czasu aż coś nie drgnie w tym patryjarchacie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka