nicoleta2
10.03.12, 19:40
Mam mega dół, łzy same mi lecą z oczu. Wszysto jest źle - moje małżeństwo okazało się wielką porażką, "wielka miłość" ze strony mojego mąża okazało się nic nie warta, parę dni temu po raz pierwszy podniósł (przy dzieciach) na mnie rękę, bo śmiałam się mu sprzeciwić i za to, że kiedy obrażał mnie przez telefon rozłączyłam się. Od paru miesięcy bezskutecznie szukam pracy, a oszzędności które mam przeznaczone na zakup mieszkania (jak sprzedamy wspólne mieszkanie) strasznie szybko topnieją. Czyli nie mam pracy, nie mam własnego mieszkania, mój mąż stosuje wobec mnie przemoc psychiczną, a ja mam wszystkiego dość, a muszę być silna ze względu na dzieci.
Mm przygotowany pozew o rozwód, w przyszłym tygodniu składam go w sądzie.
A z drugiej strony - mam koleżankę, byłam u niej w zeszłym tygodniu i poczułam taką straszną zazdrość - mają ciepły, wesoły dom, dwójkę wspaniałych dzieci, bardzo dobrze płatną pracę, ale zazdrościłam jej tak niezłośliwie bo ona jest bardzo dobrą osobą, życzliwą, serdeczną, wesołą, pomocną, tylko w obliczu tego kontrastu pojawiło się to strasznie smutne pytanie - dlaczego mi się nie udało.
Tak strasznie mi smutno.