Dodaj do ulubionych

kryzys totalny

16.03.12, 10:07
nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie mnie jakoś pocieszyć. mój dzień to rano odprowadzić dzieci do przedszkola i szkoły, jechać do parcy, wrócic z pracy, pobyc z dziećmi, pzreżyć do końca dnia, aby nie zwariowac i połozyć się spać. emocjonalnie i psychicznie jestem zależna od mojego byłego męża. bardzo mi na nim zależało. czuję sie starsznie samotna, on to w pełni wykorzystuje. albo ma humor i pzryjdzie do dzieci, albo nie ma humoru i ma wszystko w dupie. codziennie powstryzmuję się od telefonów do niego. mimo, że mnie zdradził w sposób paskudny i odrażający, nadal mi na nim zależy, choć wiem, ze to głupie, niszczy mnie ta zależność psychicznie. jestem cholernie słaba i nienawidzę tego. najchetniej poszłabym do szpitala, albo zasnęłabym i nigdy się nie obudziła. on mi się śni każdej nocy. dzieci są dla mnie wszystkim, ale czuję sie tak strasznie samotna. nie mam dla siebie czasu (choć w małżeństwie tez tak było). dziękuję z góry za jakiekolwiek słowa.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:16
      kurczę
      ale po co Ci chłop, który Cię nei chce?
      nie lepszy taki, który Cię będzie kochał i pomoże jak człowiek człowiekowi?

      a jak z uregulowaniem kontaktów ojca z dziećmi?
    • heksa_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:18
      Nie wiem, jak cię pocieszyć. Musisz mieć coś, co skieruje Cię na inne tory. Jakąś pasję, coś na czym zbudujesz nową siebie. Czy praca nie daje Ci statysfakcji?
    • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:21
      Właśnie my Kobiety tak mamy że im bardziej facet ma nas w głębokim poważaniu to nam jeszcze bardziej na nim zależy. Dlaczego tak się dzieje nie potrafimy same sobie wytłumaczyć. A najgorsze jest to że same wpędzamy się w poczucie winy. Dużo bym dała, żeby kiedyś głośno krzyknąć: "tak, to ty a nie ja jesteś winien!!!" .

      Dla pocieszenia: mnie mój mąż obarcza winą, że musiał mnie zdradzać, że ma na boku nieplanowane dziecko ze zdrady ( wyjazd służbowy ). Baaa, usłyszałam nawet że gdybym oczekiwała go w progu, po pracy z nogami na pagonach i była chętna na seks 6 razy dziennie to NIE MUSIAŁBY MNIE ZDRADZAĆ!!! Dasz wiarę.
      Byłam z siebie dumna tylko w jednym momencie: gdy powiedziałam mu że "widzisz "kochanie" : ja widocznie szłam na jakość a ty na ilość"! Widok piany na jego ( brzydko mówiąc ) pysku bezcenne.

      My kobiety mamy to do siebie, że jesteśmy silniejsze od pożal się boże stuprocentowych facetów. Którzy jako argumentu na wszystko używają albo członka albo wyszczekanej gęby albo wulgaryzmów albo pięści albo przemocy psychicznej.
      • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:27
        ja tez usłyszałam od niego i teściowej, ze poszedł do dziwki, bo co miał zrobić. a wcześniej on chciał złożyć pozew z orzeczeniem o mojej jakiejś winie wyimaginowawej. jak mnie zdradził, to ja złożyłam honorowo pozew bez orzekania o winie. taka kretynka. i dałam mu nieograniczony kontakt z dziećmi, a teraz musze go prosić, aby z nimi pobył (czasami poza moim mieszkaniem, bo sprawia mi to ból).
        • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:40
          Ty musisz się ogarnąć! Stanąć na nogi, ja się na początku zmuszałam do życia, ale trwało to dość krótko, dość szybko pozbyłam się złudzeń, i stanęłam na nogi.
          Mi pomogało wypłakiwanie żali rodzinie, znajomym.
          Gadałam na okrągło o nim, aż wygadałam wszystko i zaczęłam gadać na inne tematy.
          Nie można płakać, za kimś kto był niedobry!
          Rozpieszczałam siebie, chodziłam do kosmetyczki, kupowałam sobie dla siebie, zajefajną bieliznęsmile sprawiałam sobie drobne przyjemności.
          Jedyne czego nie mogłam sobie darować, to zrobienia "dobrze" dziuni, i wysłałam jej 20 róż, z kartką dziekuję za uwolnienie od tyrana, z moim pozwem rozwodowym w którym powołuję ją na świadka, opinią psychologa dziecka w której wyszło, że młody był świadkiem znęcania się małża nademną, i listem w którym oferuję jej pomoc jak zacznie ją tyranizować.
          Od tamtej pory o niej nie myślęsmile
          Uwolnienia Ci życzę, siły, a przede wszystkim jasnego uregulowania kontaktów, a juz napewno nie w Twoim domu, jak nie masz na to sił.
          A
        • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:41
          to niech on dalej chodiz na dziwki, bo co ma robić? - a Ty przestań prosić, tylko złóż wniosek do sądu rodzinnego o uregulowanie spotkań z dziećmi
          ale to wymaga działania, nie proszenia
          • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:49
            chciałam zrobić wszystko bez kłótni, chciałam, aby dzieci miały jego dobry obraz w pamięci. na dodatek ciągle potzrebuje jego pomocy, bo nei stac mnie na tylegodzin na opiekunkę. na początek, owszem, oferował pomoc, na każdym poziomie. teraz ciągle mi dokucza. musz ebyc miła, bo dopiero za dwa miesiące mamy podział majątku i nei wiem, czy mi nei zaszkodzi, choć wniosek wpłynał o zgodny podział i razem byliśmy u adwokata. mój były jest seksoholikiem, nawet po rozwodzie "wymuszał" na mnei seks barzdo emocjonalnie wpływając na moje dobre relacje z nim. wtedy był miły, odwiedzał częstop dzieci i we wszystkim pomagał. a odkąd mu powiedziałam, że wykorzystuje mnei jak dziwkę, że już nie chcę tak, to jest obrazony i dowala mi, żebym sobie sama teraz ze wszystkim radziła. albo mówi: "a co, może chcesz się zamienić?". ma na myśli, że może ja sie wyprowadzę, a on zostanei z dziećmi. tak strasznie teraz dużo palę, a jestem słabego zdrowia i to mnie wykańcza. do tego mam astmę, depresję stwierdzonę i długo leczoną i inne choroby, z których mój mąż zawsze się wyśmiewał, mówiąc: nikogo taka chorowita nei znajdziesz.
            • heksa_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:06
              steppenwolf37 napisała:
              > chciałam zrobić wszystko bez kłótni, chciałam, aby dzieci miały jego dobry obra
              > z w pamięci.
              To typowy obraz współuzależnienia. Co cię obchodzi, jaki jego obraz mają dzieci? On jest odpowiedzialny za swój obraz, nie ty. Zajmij się swoim obrazem, bo dzieci będą cie postrzegać jako słabą i podporządkowaną. A dzieci potrzebują silnej i stabilnej matki, która da im poczucie bezpieczeństwa i siłę do bycia samodzielnymi, autonomicznymi jednostkami w przyszłości. Im bardziej ty starasz się być odpowiedzialna za niego, tym bardziej on nie jest odpowiedzialny za siebie.
            • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:39
              a dlaczego w tej sytuacji on się nei obawia, że mu zaszkodzisz, więc on musi być miły?
              macie takie same pozycje

              nie musisz być miła
              nie musisz dbać o jego wizerunek w oczach dziecka, co nei znaczy, że masz go niszczyć
              nie musisz czekać na sprawę o podział, bo to nie ma nic wspólnego z opieką nad dziećmi - powiedziałabym nawet, że opieka nad dziećmi i Twój spokój i zdrowie są ważniejsze od majątku
              możesz iść do adwokata i zapytać, jak były mąż może Ci zaszkodzić - to przy okazji pisania wniosku o regularną opiekę nad dziećmi
              na propozycję, że możecie się zamienić odpowiedzieć możesz, że skoro wcześniej nei opiekował się dziećmi spędzając czas na seksie, to niech sobie aż tak głowy nie zawraca tylko zajmuje się spokojnie swoim hobby, a dziećmi wystarczy, że zajmie się regularnie w wyznaczonych (pasujących wam obojgu) terminach - a na przyszłość rozważysz jego propozycję, mozesz dodać
              • malgolkab Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:10
                lampka_witoszowska napisała:

                > a dlaczego w tej sytuacji on się nei obawia, że mu zaszkodzisz, więc on musi by
                > ć miły?
                > macie takie same pozycje
                >
                jak widać nie mają... bo Pani jak sama napisała jest od Pana uzależniona, a Pan od niej niekoniecznie...
                • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 17:04
                  własnie, subiektywnie mocno zależna, ale obiektywnie nie
        • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:54
          Ja staram się dbać o częste kontakty/relację ojciec - dzieci, ale ciągle słyszę że wciskam mu dzieci. Bo przecież on ma tyle pracy ( ach te wyjazdy służbowe ) a i przecież
          też powinien mieć czas na życie prywatne. A nie tylko praca, dzieci itd...
          Czy każdy Pan mąż uważa że widywanie się z dziećmi co 2 lub co 3 tygodnie to zbyt często?
          Przecież chyba my kobiety też raz na jakiś czas chciałybyśmy mieć wolny weekend, tzn chcieć go spędzić inaczej niż tylko z dziećmi. Bo czy za dużym wymaganiem jest fakt spędzenia czasu z przyjaciółkami, ze znajomymi, samotnie ( bo ja np lubię własne towarzystwo, gdy nikt ode mnie nic nie chce, nie muszę do nikogo nic mówić ).
          Ja złożyłam pozew z orzekaniem o winie. Gdybym zrobiła inaczej to straciłabym szacunek do siebie samej. Wiem, że mój Pan mąż będzie mnie oczerniał i będzie wykazywał że wina jest moja i musiał mnie zdradzać. Bo on miał w małżeństwie widocznie inne priorytety.
          Nie wiem jak Wy, ale ja jestem szczęśliwa, że nasi wspólni przyjaciele zostali po mojej stronie, choć nie wymagałam od nich by opowiedzieli się za jakąkolwiek stroną. W głowie się im nie mieści jak szanowny pan mąż postąpił wrednie wobec naszej rodziny. Bo ludzie się zdradzają ponoć często, ale żeby utrzymywać w tajemnicy posiadanie dwuletniego dziecka?. I jeszcze mieć pretensje że odkryłam prawdę? I że powiadomiłam o tej radosnej nowinie ojca pana męża?? Ale co mi chodzi?? zapytał pan mąż??
      • sonia_30 Re: kryzys totalny 16.03.12, 10:42
        Proponuję mówić za siebie.. bo "my kobiety" nie wszystkie tak mamy
        • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:01
          Przepraszam, jeśli Cię uraziłam tym "my kobiety".
          A tak nawiasem mówiąc: nie odczuwasz potrzeby spędzania raz na jakiś czas niż zazwyczaj? Bo ja bardzo lubię swój czas z dziećmi ( różne formy jego spędzania ) ale czasami lubię odpocząć sama ze sobą.I nie widzę w tym nic złego. Nie mam dużo tego czasu dla siebie. Ale nie narzekam.
          • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:10
            JA własnie tak powiedziałam bylemu, że chciałabym chociaż raz na kilka dni meić pare godzin dla siebie, to znowu sie zdziwił i znowu mi dowalił, że możemy sie zamienic. a na co ja mam się zameiniać. on nie rozumie, jak to jest byc zdradzonym. nie doświadczył tego bólu, rozczarowania i spadku własnej wartości. a moja wartość jest równa teraz zero. takie kompletne nieporadne zero. kobieta NIC.
            • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:24
              jakbym słyszała siebie. Doszło do tego, że nawet sama uwierzyłam że jestem NIC NIEWARTYM człowiekiem ( choć słowo człowiek nie mam tu znaczenia ).
            • zmeczona100 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:16
              steppenwolf37 napisała:

              > JA własnie tak powiedziałam bylemu, że chciałabym chociaż raz na kilka dni meić
              > pare godzin dla siebie, to znowu sie zdziwił i znowu mi dowalił, że możemy sie
              > zamienic. a na co ja mam się zameiniać.

              Jak to- na co? Oddajesz mu dzieci pod opiekę (tj. ich miejsce zamieszkania u ojca) i masz wreszcie czas dla siebie, a dzieci mają wypoczętą i skorą do wspólnych zabaw matkę.

              Albo zatrudniasz opiekunkę i koszta wliczasz do utrzymania dzieci- i idziesz do sądu po wyższe alimenty.
          • sonia_30 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:30
            Miałam na myśli to stwierdzenie: "Właśnie my Kobiety tak mamy że im bardziej facet ma nas w głębokim poważaniu to nam jeszcze bardziej na nim zależy"... nie ma to nic wspólnego z czasem własnym.
            • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:36
              KAŻDEGO DNIA BOJĘ SIE, CZY WYSTARCZY MI PIENIĘDZY, CZY DZIECI NIE ZACHORUJĄ, JAK zrobić, aby wiedziały, że tatus jest super i je kocha. a moze nie warto go wybielać? może dzieci też z czasem zrozumieją, że tata jest jaki jest i aj go nei zmienię. w moich oczach tez go ciagle wybielałam i daltego pozwoliłam tak sobą pomiatać, a do znajomych mówiłam często, że jest źle, ale przecie zjest mimo to dobry.
              • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:42
                A po co Ci zależy, żeby dzieci wiedziały że tatuś je kocha, to rola taty, czy wymagasz, żeby on im mówił jaka jesteś świetna?
                Dzieci mają dwoje rodziców i każde z rodziców musi zadbać o kontakty z dzieckiem.
                Jak dlugo jesteście po rozwodzie?
                To uzależnienie jest straszne....
                pomyśl, jak byś przeczytała taką historię? co bys doradziła dziewczynie?
                Żeby się wzięła w garść!
            • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:39
              Moja rada dla Ciebie!
              Psycholog, terapia, cokolwiek.
              Bardzo mi Ciebie żal, jesteś bardzo słabą kobietą, bardzo skrzywdzoną, i z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, uzależnionej od dupka...
              Nie wiem, czy jesteś w stanie sama postawić granice....czy umiesz sama przerobić tematy w głowie?
              Nie wiem, jak mogę pomóc, ale naprawdę wirtualnie mocno Cię ściskam.
              Ania
              • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:41
                podpisuję się wieloma rękoma
            • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:40
              Aaa, teraz rozumiem.. Ok.
              Pisałam ogólnikowo jako "my kobiety" choć ja sama tak miałam w wieku nastoletnim. Potem mi przeszło. Ale nadal uważam, że sporo jest kobiet które mają z tym problem. Nazywa się to "kobieta bluszcz"?
              Kiedyś któraś pisała, że jest to tzw uzależnienie od drugiej osoby.
              • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 11:44
                Jak młody? jakoś się dogadujecie?
                A
                • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:00
                  Witaj Aniu,
                  lepiej... lepiej nie mówić.Próbuję to jakoś ogarnąć. Chociaż wzięłam się na sposób i służbowo go traktuję. Nie wychodzę poza te ramy. Nieco się dziwi temu mojemu zachowaniu. a mnie jest już wszystko jedno. Głównie po tym jak młody w odwecie ( kiedyś powiedział wspólnie z tatusiem że mnie wykończą ) wypisuje maile do tatusia kłamiąc/skarżąc się że gonię go z nożem po domu, wyzywam, nie daję jeść itd.. Rzecz jasna na przeciwwagę jest zdanie młodszego syna że tak nie jest oraz nagranie na telefon jakie poczyniłam jak młody mnie wyzywa, gnoi, popycha, kopie w drzwi, trzaska o blat klawiaturą od komputera. Czuję się obrzydliwie gromadząc dowody wulgarnego, chamskiego zachowania młodego w stosunku do mnie.
                  Tatuś stwierdził, że młody nie może sobie przecież wymyślić takich rzeczy i grozi mi prokuratorem. Spytałam młodego czy zdaje sobie sprawę jak mnie i brata krzywdzi. Powiedział: spierdalaj.
                  Tak sobie myślę: niech młodego przebadają w RODKu, na policji, gdziekolwiek. Tam są specjaliści więc czy wyszłoby szydło z worka?
                  • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:40
                    W badaniach by wyszło, zależy co by mówiłsmile bo on juz duży i na podstawie rysunków to się bada maluchów.
                    Ja bym wystapiła, o badania, nie podoba mi się, w sposób jaki Cię traktuję bardzo.
                    Policja nie pomoże Ci, oni pracują z młodymi złodziejami, on mają tylko policyjną izbę dziecka dla złapanych młodych na przestępstwie.
                    Bym szukała pomocy u psychologa.
                    Postaw mu jasne granice...jeżeli jeszcze raz to pakujesz go np....i ma iść do taty, i masz być konsekwetna.Co dalej..wtedy albo wybierze tatę albo wyląduję w ośrodku.
                    Konsekwencja! to podstawa w pracy z zaburzonym nastolatkiem.
                    A
                    • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:55
                      Aniu, ilekroć go pakowałam to szanowny tatuś go odwoził wulgaryzmami rzucając że: "już ci kur..a mówiłem i nie będę się powtarzać, że nie chcę go , nie mam czasu ani kasy" itd..
                      Badania: za duży by rysować. Mówiłby a właściwie kłamał/wymyślał.
                      Nie rozumiem dlaczego za to jak postąpił z nim tatuś odgrywa się na mnie i bracie.
                      Może wystąpie o te badania na najbliższej sprawie 16.04. Dziwię się że sędzina tego nie zleciła bo już jakieś 9 mieięcy temu p. kurator w swoim sprawozdaniu je zaleciła. Niedopatrzenie sędziny, czy jak?
                  • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:52
                    Ile lat ma dziecko, o którym piszesz? Na pierwszy rzut oka wygląda mi to na to, że Młody nie uporał się z porozwodową rzeczywistością. Zdaje się, że za obecny kształt rodziny wini Ciebie. Być może ulega też manipulacjom ojca.
                    • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:58
                      Właśnie . ulega manipulacją ojca.
                      poczytaj, proszę mój wpis:forum.gazeta.pl/forum/w,24087,133784618,133784618,prawie_byly_maz_manipuluje_starszym_synem_.html
                      • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:09
                        Przeczytałam. Możesz tylko kochać i stawiać granice. Nie cofaj miłości, bo wtedy Młody znajdzie się w otchłani. Pomoże Ci czas z nowymi doświadczeniami, które niesie przede wszystkim dla Młodego. Wiem, jak to niezmiernie trudne, ale zachowaj ufność w swoje dziecko.
                • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:04
                  z dziećmi dogaduję się świetnie. po rozwodzie jestesmy miesiąc, po rozstaniu trzy miesiące. wieć to świeża sprawa. a jesli chodzi o podział majątku, to boje sie, że bedzie chciał spłaty mieszkania częściowego, na to mnie nie stać. a mój adwokat jakis bierny jest, jak mu mówię o tej opiece, szantażu i pieniadzach, których mi barkuje, mówi tylko, żebym składała rachunki. ja za opiekunkę nie mam rachunków. adwokata mam do dupy, na sam rozwód mogłam isć sama, jakbym wiedziała, ze on tylko tam będzie siedział. rozwód trwał 10 minut. a czy nikt z Was nie planuje jakiegos spotkania w Krakowie? taka sie czuję sama. ale dziękuję za wsparcie.
                  • zmeczona100 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:23
                    Kobieto, to jedyny adwokat w promieniu 100 km od Twego miejsca zamieszkania?
                    Po co Ci w ogóle taki adwokat, skoro nie występuje o podwyższenie alimentów czy nie uprzedza, że mieszkania w całości nie otrzymasz i będziesz musiała połowę spłacić (chyba, że zachodzą inne okoliczności, niż zazwyczaj)?

                    Dlaczego nie skorzystasz z możliwości i po prostu nie zatrudnisz opiekunki? Przecież nowe przepisy sprzyjają temu i w dodatku opiekunka miałaby opłacane składki z budżetu.
                    • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 17:10
                      z tymi składkami państwo opłaca do ukończenia 3 r.ż. przez dziecko
      • altz Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:19
        kobieta-000 napisała:

        > Właśnie my Kobiety tak mamy że im bardziej facet ma nas w głębokim poważaniu t
        > o nam jeszcze bardziej na nim zależy. Dlaczego tak się dzieje nie potrafimy sam
        > e sobie wytłumaczyć. A najgorsze jest to że same wpędzamy się w poczucie winy.

        Moze dopowiem? Im bardziej facetowi na kobiecie zalezy, tym bardziej kobieta ma go w glebokim powazaniu. wink

        Cos w tym jest, ale oba to uproszczenia. Sa rozne kobiety i rozni mezczyzni.

        > My kobiety mamy to do siebie, że jesteśmy silniejsze od pożal się boże stuproce
        > ntowych facetów. Którzy jako argumentu na wszystko używają albo członka albo wy
        > szczekanej gęby albo wulgaryzmów albo pięści albo przemocy psychicznej.
        Madonna z kilofem? Madonna kilofianska wink
        • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:22
          no na pewno są różne kobiety, ale ja męzowi wybaczałam narkotyki i inne tego typu pzrekręty. tylko już nie potrafiłam dawać seksu w zamian za odrobinę uśmiechu. cały czas był obrazony. i straszył wielokrotnie rozwodem, a ja błagałam, abysmy znowu moż eposzli na terapię i walczyli o nas.
          • heksa_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:27
            Weź no kobieto zachowaj trochę szacunku do siebie. Seksoholika nie wyleczysz. To trudniejsze niz alkoholizm. Twój mąż to socjopata, a ty masz do niego wymagania, jak do zdrowego, normalnego człowieka.
            • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:31
              pewnie masz rację. tylko ja juz nie mam sił i kasy na terapię. i czasu! dwójka dzieci w domu, praca daleko. poświęcam im każdą wolną chwilę, a wiem, że potzrebuję wsparcia specjalisty. seksoholik to fakt dziwny przypadek. jakby był nadal seks, to pzrychodziłby do dzieci ile tylko chciałabym.
              • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:33
                steppenwolf37 napisała:

                > jakby był nadal
                > seks, to pzrychodziłby do dzieci ile tylko chciałabym.
                Czy Ty to wiesz na pewno, czy tylko Ci się wydaje?
                • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:40
                  wiem, bo tak robił. pzrychodził, jakies czułe słówka, zapewnienia o pomocy, o tym, że on o mnie i dzieciach nie zapomina. potem zostawał dłuzej, pzrytulał, aż dochodziło do seksu. to sie zdardzyło kilka razy. potem cały tydzień był miły, pzrychodził do dzieci, rozmawiał ze mną często pzrez telefon. ale raz mi powiedział, ze nawet, gdyby kogoś miał, to ze mną będzie się kochał również. wtedy poczułam się, jak ta dziwka, z którą mnie zdradził. bo zdradził mnei z prostytutką. nie wiem, czy raz, o jednym razie wiem. i wtedy, gdy mi to powiedział, pomyslałam, ze głupia jestem, bo nei mogę sie oddawać w zamian za opiekę nad dziecmi i teraz mam pzrechlapane u niego.
                  • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:43
                    Ja nie kumam...poszedł do prostytutki, a Ty potem mogłaś z nim spać?żeby pomógł Ci w opiece nad własnymi dziećmi?
                    Proszę....
                    Potrzebujesz pomocy, jedyne co mi przychodzi do głowy.
                  • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:55
                    Masz do czynienia z socjopatą. Samej będzie Ci bardzo trudno się wyjść z uzależniającego związku, ale i to jest możliwe.
                  • garibaldia Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:07
                    steppenwolf37 napisała:

                    >potem zostawał dłuzej, pzrytulał, aż
                    > dochodziło do seksu.

                    Chciałaś napisać "aż zdecydowałam się na seks" czy "zostałam zmuszona do seksu" ?

                    Zacznij myśleć o swoim życiu i tym co się dzieje jak osoba która ma władzę nad swoimi czynami. Czy "musiałaś" dawać seks? Czy "samo" dochodziło do seksu? Czy czujesz się molestowana seksualnie przez exa?
                    Nie oddawaj mu władzy nad sobą. Zastanów się jakie TY sama masz potrzeby. Facet Tobą manipuluje i nie szanuje.


              • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:35
                steppenwolf37 napisała:

                > seksoholik to fakt dziwny przypadek.
                Nie dziwniejszy od narkomana czy alkoholika. Oczytaj się, tyle możesz zrobić wieczorami.
              • garibaldia Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:44
                Ty powinnaś zająć się intensywnie terapią dla DLA SIEBIE dla współuzależnionych.
                Porzucić wreszcie swoje zajmowanie się mężem i kręcenie się koło niego. Masz dużo do ratowania U SIEBIE. Przestań marnować życie swoje i dzieci na myślenie tylko o mężu. Bo dopóki się jego problemami zajmujesz i w kółko tylko o tym co gdzie kiedy on robił/robi/zrobi (a tak jest niestety) to grzęźniesz w coraz większym bagnie.
                Utnij pępowinę łączącą cię z mężem. Wyobraź sobie to w głowie. Odwróc się od niego i spójrz na to co przed tobą, co masz do uporządkowania na swoim podwórku, Ty + dzieciaki.
                Mąż i Twoje uwiązanie emocjonalne do niego dla Ciebie to takie betonowe kłody przyczepione do Twoich nóg, ciągnące Cię w dół. Resztkami sił wisisz nad skarpą z tym betonem przyczepionym do nogi. Decyduj, czy go odcinasz by się wyzwolić czy dajesz się pociągnąć na jego drogę destrukcji. Terapia dla Ciebie. Żebyś odzyskała siły które teraz tracisz na uzaleznienie od męża.
                • altz Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:48
                  Tak to sie robi na psychoterapii? smile
                  Takie malutkie pranko mozgu? big_grin
                  ... a teraz lewituj! big_grin
                  • zmeczona100 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:13
                    No widzisz, Altz- niektórzy mają co prać.
                    A u niektórych wiatr hula po pustej czaszce.
                    Nie doskwierają Ci przeciągi?
                    • altz Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:56
                      Nie wiem, co Ci sie tam podoba?
                      Przeciez to jest oglupianie czlowieka i manipulacja, prawie jak w sektach.
                      Moze niektorzy maja za duzo w glowie? A wiadomo, za duze cisnienie w mozgu, powoduje zastraszajace obumieranie komorek. big_grin
                      • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:08
                        Kobieto rozbawiłaś mniesmile cycki małe ale wariaty? Co to jest?smile
                        Obśmiałam się a w pracy jestemsmile
                        Jak przy biuście jesteśmy, to ja z posiadaczek tych dużychsmile
                        A
                        • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:12
                          Aniu, nie wiem co dokładnie to jest. Są mniejsze niż kiedyś ( gdy byłam tęższa ), ale nadal jędrne, nie obwisłe. Wariaty? Bo je lubię.
                      • zmeczona100 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:48
                        altz napisał:


                        > Moze niektorzy maja za duzo w glowie? A wiadomo, za duze cisnienie w mozgu, pow
                        > oduje zastraszajace obumieranie komorek. big_grin

                        U niektórych ma co obumierać, a u niektórych to wiatr hula i przeciągi czaszkowe tylko.
            • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:34
              Ja bym poszła na terapię, wybaczasz mu zdrady, poniżanie, narkotyki, gdybym była na Twoim mejscu, to bym pomyślała jak chronić dzieci przed tatą który np może się naćpać w ich obecności.
              Musisz wziąść się garść i małymi kroczkami do przodu, najpierw wypisz sobie wszystko na kartce..i potem metodycznie to rób.
              To jest faktycznie bardzo świeża sprawa i uwierz że z każdym tygodniem, miesiącem będzie lepiej.
              Mi zajęło to pół roku.
              A
            • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 12:38
              Heksa, dobrze mówisz...
    • dominika8 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:07
      rozumiem, rozumiem. O tym, że mąz mnie nie kocha słyszę od ponad 2 lat. Łudziłam się, że to chwilowe, że są gorsze i lepsze momenty. Walczyłam tyle lat, których nie uważam za stracone, bo wiem, że zrobiłam wszystko. a teraz powolutku, krok, po kroku wychodzę z dna ropaczy, choć boli i chce się wyć. Powtarzam sobie jak mantrę-nie kocha mnie, nie chce, woli inną, oszukiwał i zdradzał....więc jaki to ma sens? i nie radzę Ci typowych-znajdz sobie hobby, zabaw się itp, bo każdy przeżywa inaczej. Ja np wolę samotność i wyciszenie, a nie zabawę na siłę. Wolę żyć sama niż z facetem, który mnie nie chce....trzymaj się, jest nas w takiej sytuacji sporo, niestety.
      • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:29
        no własnie, ja nie mam nawet jak sie zabawić i nei bardzo lubię. a z kasą tez cienko, to nei ma tak łatwo, żeby isć, kupić sobie coś. ja każdy dzień liczę, bo kasa topnieje jak lód pzry dwójce dzieci.
        • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:36
          Przesyłam, Ci całą moją pozytywną energię naprawdę, wyszłam z niezłego szamba, i wiem, jak to być na dnie rozpaczy.
          Ale zawsze wiedziałam, że muszę być silna i bardzo dużo zrobiłam, żeby stanąć na nogi.
          Żeby robić sobie przyjemności, oszczędzałam.
          Umiałam przez tydzień jeść tylko makaron z sosem pomidorowym, potem przez tydzień rosół, ale po miesiącu kupowałam sobie wypasiony gorsetsmile
          I po paru takich zrywach, znów uwierzyłam, że jestem fajną kobietąsmile
          Czego Tobie bardzo mocno życzę.
          Ania
          • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:41
            ja nie jem prawie nic, bardzo straciłam na wadze, osiwiałam na wieśc o zdardzie, więc sie farbuję. niemal sie odwodniłam, tak wymiotowałam. wiec juz nie mam sobie czego odmawiać, jedzenie kupuję dzieciom. czasem raz dziennie coś zjem. a obaid dzieicom gotowac muszę.
            • dominika8 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:46
              nie jem, śpię dzięki prochom. oszczędzałam od dawna pieniądze na różne rzeczy do domu i wiesz co? wczoraj wpłaciłam na wycieczkę, samotną, tam gdzie ciepło i morze. Doszłam do wniosku, ze muszę ratować siebie, a zaden mebel mnie nie uszczęsliwi, niż wyrwanie się z tego szamba i rutyny choć na tydzień. i mogę nic sobie w najbliższym czasie nie kupować, mam to gdzieś....
            • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:51
              steppenwolf37 napisała:

              > ja nie jem prawie nic, bardzo straciłam na wadze, osiwiałam na wieśc o zdardzie
              > , więc sie farbuję. niemal sie odwodniłam, tak wymiotowałam.
              Zachęcam do kontaktu z psychiatrą z NFOZ.
            • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 13:52
              Każda z nas w jakiś sposób może odnotować minus całej tej sytuacji.
              Ale dla mnie plusem jest to, że od 26.01.2011 do 02.2012 schudłam 22 kg. ważyłam 78 kg.
              Podobno rozwód i zdrada męża mi służy. Zresztą sama mam satysfakcję z takiego obrotu sprawy.Widzę i słyszę od mężulka jak to wypiękniałam, że jednak fajnie ( a nie jak maciora - jak mówił swego czasu ) wyglądam w spodniach rurkach.
              Trochę cycki mi zmalały. Ale dobrze, że nadal są jędrne. Cycki małe ale wariaty. Ha, ha.. I tak powinno być!! Niech żałuje. Niech mu ślina cieknie, ze nigdy nie będę jego. Nawet gdyby zdecydował się iść na jakość a nie na ilość.
              Bo facet który zdradził jest jak odgrzewany, zimny kotlet.
              • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:16
                kobieta-000 napisała:

                > Niech mu ślina cieknie, ze nigdy n
                > ie będę jego.
                Dopóki o nim myślisz w tych kategoriach, ciągle idziesz na jego sznurku.
                • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:24
                  Też chciałam to napisać, musisz przestać myśleć o nim, to obcy już facet, który sypia z inną panią.
                  Mi kompletnie nie zależy, żeby cokolwiek dojrzeć w oczach mojego meża, mam głeboko, czy widzi mi mnie umalowaną czy nie, choć staram się wyglądać dośc dobrze jak muszę się z nim spotkać, ale to tylko z tej przyczyny, żeby nie pomyślał, że wariuje bez niegosmile
                  Musisz przerobić temat zdrady męża, bo widać, że to bardzo mocno w Tobie siedzi. nie wiem, każdy musi to jakoś sam przerobić.
                  Mnie to już nie boli, choć jeszcze to czuję, ale już nie boli.
                  A
                • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:25
                  no własnie. tak sobie myślę, że nawet chęć wzbudzenia zazdrości jest pokazaniem, ze ciągle zależy nam, co on sobie pomyśli. Boże, jakie to trudne wszystko.
                  • dominika8 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:29
                    no ja właśnie nie wiem. Czy nie lepiej wyglądać dobrze, ale nie po to, żeby mu się podobać, ale po pierwsze i najważniejsze, dla siebie samej ( rozumiem powyższą autorkę i jej zadowolenie ze schudnięcia, bo ja mam to samo, i jest to jedna z nieiwelu rzeczy, która mnie obecnie cieszy), a po drugie, żeby pokazać, daję sobie radę, jest ok?
                    • kobieta-000 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:44
                      Dominika, właśnie o to mi chodziło.
                      Ja nie chce wyglądać dla niego. I tak nie jest tego wart. Ale dla siebie. Żeby nie czuć się zupełnie już tak beznadziejną jak mi wmawiał. I żeby też nie widział, że bez niego to już zupełnie świat mi się zawalił.
                      A tak między nami: zawalił mi się świat. Ale teraz na to patrzę inaczej: nie z jego powodu, ale z bezsilności, z tego że się starałam, byłam wierna, dbałam o wiele spraw.
                      A tu ni z gruchy ni z pietruchy ukazało się kurewskie ( przepraszam za słownictwo ) nasienie i pan mąż/wąż MUSIAŁ mnie zdradzać. Żeby jeszcze palant umiał odejść z honorem. NIE!!! Zaraza jedna.
                      A kochanka? Nie z wyboru. Z wpadki. Z przygodnego seksu na wyjeździe służbowym. Dobrze mu tak. Baba była cwańsza od niego. złapała go na dzieciaka bo jak mi później wyznała szukała dawcy nasienia. Niech więc wie jakiego pana boga złapał za nogi. To że spasł się jak wieprz, zębiska spróchniałe to mały Pikuś. Pan Pikuś.

                      Ale i tak mam satysfakcję. I jeszcze jeden obrazek: na korytarzu sądowym próbował odgarnąć mi włosy z ramienia. Zawsze miałam krótsze a teraz dla odmiany nie. On mi mówi, że seksownie mi tak. A ja na to: "powiedz kochance żeby zapuściła włosy". Dodam drogie panie, że kochanka wygląda jakby uciekła z pilnie strzeżonego więzienia: włosy na zapałki, chuścina jakaś upocona na tej głowiźnie.
                      Dlatego się cieszę. Niby nic. A jednak. Ma to na co zasłużył.
                      • jagienka_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:52
                        Kobieto, a ja mam gdzieś, jak wygląda mój były, jak wyglądała jego kochanka, a jak aktualna narzeczona. Ani on, ani one nie są dla mnie punktem odniesienia i o to w tym wszystkim chodzi, żeby żyć bez oglądania się na tych ludzi. Obcych ludzi.
                      • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:57
                        kobieta-000 napisała:

                        > kochanka wygląda jakby uciekła z pilnie strzeżon
                        > ego więzienia: włosy na zapałki, chuścina jakaś upocona na tej głowiźnie.
                        > Dlatego się cieszę. Niby nic. A jednak. Ma to na co zasłużył.
                        Daj sobie spokój wyglądem kochanki i innymi jej cechami. To już nie Twoja broszka. Masz już swoje odrębne, pojedyncze życie. Co było, tego nie ma.
                        • unema Re: kryzys totalny 18.03.12, 14:22
                          to prawda. trzeba sie odciac, przestac myslec i zastanawiac co robi maz i jak wyglada jego nastepna partnerka, ale.... to czasami bardzo trudne, szczegolnie na poczatku, jak wszystko jest swieze , takie niezagojone.
                          Wtedyraz jest lepiej raz gorzej z tym zapominaniem , wlasnym zyciem i odcinaniem sie.
                          Mnie sie czasami jeszcze zdarza "zagubic" ale ja jestem swiezo po rozwodzie
                  • jagienka_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:35
                    Trudne jak diabli, ale, na szczęście, wszystko mija... Przyjdzie taki moment, że będziesz się cieszyła, że ta szarpanina, czekanie na cud się skończyło. Docenisz urok świętego spokoju i tego Ci życzę....
                  • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:38
                    Nie rozszerzaj poprzez "nam" swoich uczuć na większą grupę kobiet. Docelowo musisz przeskoczyć do grupy tych pań, których byli mężowie jako mężczyźni już ni interesują. Jest nas armiasmile Czujesz się typowa, a tak przecież nie jest, radzimy sobie różnie, wychodzimy z kryzysu, nie patrzymy na przeszłość/przyszłość tak skrajnie. Bardziej nas interesuje jutro niż wczoraj. Teraz ja pozwoliłam sobie na wypowiedź w imieniu ogółu smile))
                    • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:41
                      no wysłuchałam, pzremyślałam. a ile macie lat, tak z ciekawości pytam?
                      • argentusa Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:54
                        40 lat -piękne, okrągłe i szczęśliwe.

                        i zadowolone. Prawdą jest też, że mi lotto jak mnie odbiera eksio.
                    • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 14:48
                      Zgadzam się z Tobąsmile
                      Byli mężowie jak sama nazwa wskazuję są byłymi mężamismile
                      Wiem, że każdemu wydaję się, że jego dramat i tragedia są największe, ale po przeczytaniu choćby tutaj kilku wątków ( kiedyś na początku mojej drogi tutaj ) doszłam do wniosku, że takich kobiet jak ja jest miliony...może nie każda miała aż tak, ale nagle się okazało, że znam całe tabuny kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli np zdrady i wyszli z tego..więc skoro im się udało to mi teżsmile
                      I dzisiaj ze zdradą mojego męża, nie mam większych problemów, bardziej się zastanawiam jak ja z młodym będziemy szczęśliwi. O facetach też myślę...w kategorii przygody, flirtu i seksu bez zobowiązańsmile bo na żonę to ja się nie nadajęsmile
                      A
                      • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:03
                        ja już żoną też nie chcę być. akurat uważam że w tej roli dałam z siebie wszystko, a te kobiety, które znam, które raczej się tak nei starały, to mają szczęśliwe małżeństwa. a ja pzrybiegałam z parcy, robiłam kolacje po włosku, po chińsku. stawiałam na stole i prosiłam, ze może usiadłby z nami i zjadł. potem wieczorem prosiłam, ze moze spałby ze mną a nie osobno. a na końcu dowiedziałam się, że moja wina, że seksu nei było i musiał do prostytutki iść. teraz jak jadę samochodem i widzę pzry drodze te obiekty, to sobie zawsze myslę o moim byłym mężu. będzie mi się już tylko kojarzył z jednym. i dlaczego po czymś takim ja nadal coś czuję do niego? kretynka, po prostu kretynka i naiwna.
                        • puzzle33 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:09
                          steppenwolf37 napisała:

                          > ja już żoną też nie chcę być.
                          ...
                          >i dlaczego po czymś takim ja nadal
                          > coś czuję do niego? kretynka, po prostu kretynka i naiwna.
                          Nie myśl tak o sobie. Jesteś głęboko uzależniona. Potrzeba Ci terapii.
                          • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:30
                            Musisz siebie na nowo pokochać, ciężko ale możliwe do zrobienia.
                            Przejdzie Ci ale potrzeba dużo czasu, wygaduj się, jak nie masz nikogo w realu to chociaż w neciesmile
                            A latek mam 38 w listopadzie będę miała 39smile
                            A jak będę miała 40 to sobie obiecałam, że pojadę do Włoch i poznam tego "amore mio", dlatego uczę się włoskiegosmile
                            A
                            • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:37
                              ja znam włoski. Włochów też, w takiej firmie parcuję. nie warto, lepiej moz einna narodowośc. oni sa też niestali w uczuciach. pozdrawiam,
                              • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:53
                                No przecież, ja już napisałam, że na zonę się nie nadajęsmile
                                A poważnie, to poprostu podoba mi się ten język i tyle.
                                Bierzesz jakieś psychotropy?
                                A
                              • lampka_witoszowska Re: kryzys totalny 16.03.12, 17:23
                                ale fajnie masz z tą znajomością włoskiego!
                                szczerze podziwiam!
                          • altz Re: kryzys totalny 16.03.12, 17:31
                            puzzle33 napisała:

                            > Potrzeba Ci terapii.
                            Jakiej znowu terapii? To jakis cudowny srodek na wszystko?
                            Refleksja juz przyszla, potrzeba tylko czasu i troche sie wygadac, chocby jakies ciotce czy kolezance.
                        • heksa_2 Re: kryzys totalny 16.03.12, 15:30
                          Weź ty się kobieto zastanów nad sobą. Jak czytam, że osiwiałaś i jeść nie możesz, bo cię mąż zdadził, to myślę sobie, że masz cholerny problem. Świat jest pełen zdradzających mężczyn i zdzirowatych kobiet dających dupy na każde zawołanie. Tak już jest. Jeśli definiujesz się przez to, co o tobie myśli twój mąż, to jesteś po prostu cieniem męża, a nie samostanowiącą jednostką. Absolutnie wymagasz terapii. A przynajmniej kompletnego przestawienia swojego systemu wartości. On tego nie robi tobie. On to robi sobie.
              • rozpieprzonypolatach Re: kryzys totalny 16.03.12, 18:17
                smile
                • rozpieprzonypolatach Re: kryzys totalny 16.03.12, 18:20
                  uśmiech miał być po tej opowieści o "wariatach"
                  • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 19:28
                    chciałam własnie żebyście mnie wsparli,żebym miała tyle sił żeby dzisiaj do niego nei zadzwonić. znowu usłyszę: haloo (cichym i znudzonym głosem), a ja wtedy mówię, że tak tylko zadzwoniłam, żeby spytać co słychać. ludzie jak ja tęsknię. wtedy muszę zapominać o tym co było dobre i cudowne, a przypomnieć sobie, dlaczego wzięłam rozwód.
                    • blue_ania37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 19:38
                      Ty przestań do niego wogóle dzwonić, a szczególnie po to aby pytać się co słychać. Po co Ci ta wiedza?
                      Do niczego jej nie potrzebujesz!
                      Wiadomo, że pobieramy się z miłości i z dużym kredytem zaufania itp...
                      Ale najważniejsza rzecz to przypomnieć sobie, co się wydarzyło przez te lata.
                      Sama pisałaś, robiłaś kolacyjki pierdy bajery, a co Ty dostałaś?
                      Byłaś szczęśliwa?
                      Będą jeszcze piękne dni, ale trzeba najpierw się otrząsnąćsmile
                      A
                    • dominika8 Re: kryzys totalny 16.03.12, 19:42
                      zupełnie nie rozumiem dlaczego do niego dzwonisz? ilekroć Cię najdzi ochota, to sposobem mojego znajomego-wyłącz telefon, zrób sobie coś do picia, nastaw pranie itd. jak mój prawie ex dzwoni, to ja od razu daję córke do telefonu, bo absolutnie nie mam nic do powiedzenia, ani go nie chcę słyszeć.
                      terapeuta mnie nauczył, żeby nie myśleć i nie przewijać filmu w glowie, jak to kiedyś było cudownie, bo to BYŁO, tylko dla własnego dobra przypominać sobie złe momenty. Inaczej to tortura. tak jak napisałam gdzieś wyżej, ilekroć mnie nachodzi smutek i żal, powtarzam sobie w kółko-NIE KOCHA MNIE OD DAWNA/NIE CHCE ZE MNA BYĆ/ ZDRADZAŁ I MA JUŻ INNĄ. i ani moje łzy, ani nic tego nie zmienią....
                      • steppenwolf37 Re: kryzys totalny 16.03.12, 21:03
                        dziekuję. właśnie przed chwilą mój syn do niego dzwonił, bo chciał u niego spać. mieszkamy blisko, a on mu zaczął kręcić, że może kiedy indziej. ale w końcu musiał się zgodzić. najbardziej żal mi moich dzieci. ale macie rację. nie powinno mnie obchodzić, co teraz robi. nie umiem tylko tego działania wdrożyć.
                    • kiszczynska Re: kryzys totalny 16.03.12, 21:07
                      steppenwolf37 napisała:

                      znowu usłyszę: haloo (cichym i znudzonym głosem), a ja wtedy
                      > mówię, że tak tylko zadzwoniłam, żeby spytać co słychać.

                      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                      • roserot Re: kryzys totalny 18.03.12, 02:10
                        Pocieszę Ciebie dziewczyno, ta chora miłość przejdzie, niestety musi to potrwać, dokładnie jak żałoba, bo tego człowieka którego kochałaś już nie ma. Najczęściej przechodzi po ok. 2 latach. Dobrze napisała Dominika, żebyś nie kręciła sobie filmu pt. "szczęśliwe dnie z małżonem", teraz przypominaj sobie tylko to co Ci złego zrobił. Boli, ale z czasem pozwoli na wyzbycie się iluzji cudnej przeszłości, bo co z tego, że było parę fajnych chwil z małżem, jeśli skrzywdził tak mocno, że z rozumem się nie możesz pozbierać.
                        Lepiej kręć o nim film- "chuj posrany, do dupy tylko, nic nie warty farfocel, niech płynie z głownym nurtem szamba..."itd.
                        Naprawdę to minie, przestanie tak boleć. A gdy tylko chcesz do niego zadzwonić, to łap kartkę i długopis i pisz to co chciałabyś mu powiedzieć. Po jakimś czasie przeczytaj to. Sama zobaczysz jakie to durne i żałosne, a po paru miesiącach bedziesz się jeszcze śmiała z samej siebie do wytarzania .
                        Będzie git. Troszkę czasu, zobaczysz.
                        • justynany Re: kryzys totalny 18.03.12, 13:08
                          wiem dokladnie co czujesz ale powiem ci to samo co kazdy mi mowil jak pisalam podobne watki do twoich .... CZAS CI POMOZE !!!! ja jestem prawie rok po rozstaniu i bardzo czesto mam zle dni ale nie jest juz tak jak kiedys... kiedys myslalam o nim cale dnie kazda godzine codziennie wylam i nie moglam spac jak wyszlam na impreze to nie umialam sie pobawic a jak siedzialam sama w kinie to wylam jak wariat ze jego nie ma przy mnie...
                          po prawie roku juz nie wyje codziennie tylko 2 razy w tygodniu, jak pojde na impreze to umiem sie pobawic i nawet zaczynam zwracac uwage na innych facetow co wczesniej bylo nie do pomyslenia choc nie wyobrazam sobie zeby kto inny mial mnie dotknac to duzym postepem jest to ze mysle o tym ze jakis facet mi sie podoba...
                          glowa do gory bedzie dobrze zobaczysz tylko nie zamarynuj sie w tym swoim nieszczesciu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka