steppenwolf37
16.03.12, 10:07
nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie mnie jakoś pocieszyć. mój dzień to rano odprowadzić dzieci do przedszkola i szkoły, jechać do parcy, wrócic z pracy, pobyc z dziećmi, pzreżyć do końca dnia, aby nie zwariowac i połozyć się spać. emocjonalnie i psychicznie jestem zależna od mojego byłego męża. bardzo mi na nim zależało. czuję sie starsznie samotna, on to w pełni wykorzystuje. albo ma humor i pzryjdzie do dzieci, albo nie ma humoru i ma wszystko w dupie. codziennie powstryzmuję się od telefonów do niego. mimo, że mnie zdradził w sposób paskudny i odrażający, nadal mi na nim zależy, choć wiem, ze to głupie, niszczy mnie ta zależność psychicznie. jestem cholernie słaba i nienawidzę tego. najchetniej poszłabym do szpitala, albo zasnęłabym i nigdy się nie obudziła. on mi się śni każdej nocy. dzieci są dla mnie wszystkim, ale czuję sie tak strasznie samotna. nie mam dla siebie czasu (choć w małżeństwie tez tak było). dziękuję z góry za jakiekolwiek słowa.