Dodaj do ulubionych

poniosło mnie

22.03.12, 17:00
No i stało się. Niestety nie zapanowałam nad emocjami, bo ja zawsze taki raptus byłam i jestem. Najpierw działam pod wpływem emocji, a potem myślę. W niedzielę ex przywiózł mi młodszego syna i z kochanicą podjechał dokładnie pod sam dom. Nie dalej, nie bliżej tylko stanęli na wysokości bramy wjazdowej. Ja akurat (jako baba w spodniach) układałam sobie drewno w drewutni i zobaczyłam ją, to wycofałam się za drewutnie, żeby właśnie mnie nie poniosło. Ex przyprowadził mi dziecko do ogródka, a ja do exa mówię: "dlaczego mi to robisz, dlaczego przyjeżdżasz z nią pod sam dom?" No i zaczęło się. Najpierw mnie chwycił za rękę i powiedział, że jak będę wywijać, to mi grosza nie da i zdechnę z głodu. Powiedziałam jemu, że ma zasądzone alimenty. No i w tych nerwach nie wiem jak znalazłam się przy jej aucie, walnęłam ręką w szybę, otworzyłam drzwi z jej strony i powiedziałam, że jak jeszcze raz tu podjedzie to jej łeb rozwalę i trzasnęłam drzwiami. No niestety jeszcze ją zwyzywałam. Potem poszło parę ciężkich smsów.
Wiem, że zaraz mnie spalicie na stosie, że powiecie, że dobrze, iż mąż zostawił taką wariatkę jak ja. Wiem, ze trzeba było zachować zimną krew. Ale niestety mną jeszcze targają straszne emocje. No i ta myśl, że ona jest przy moich dzieciach.
Wczoraj niewierny przyjechał po dzieci, obrażony na mnie na maxa. Aha, potem wyparł się, tego, że nic o pieniądzach i moim zdychaniu z głodu nie mówił. A ja mogę przysiąc, że tak było.
Obserwuj wątek
    • dorata351 Re: poniosło mnie 22.03.12, 17:09
      No i olej to, nie ma co rozstrząsać. Nie wytrzymałas i już. Nastepnym, albo jeszcze następnym razem zrobisz inaczej, ale na to trzeba czasu. Kiedyś mój psycholog powiedział, że skoro taka miałam potrzebę to miałam i już. czasu nie zawrócisz. Też sie wyżywałam na eksie, a potem mi przeszło. dzisiaj juz tylko pamietam , że był i wspólczuje następczyni. Na szczęście to juz nie moja sprawa gdzie jest, z kim itd. Spokój - bezcenne. Trzymaj sie.
      • obrazo-burca Re: poniosło mnie 22.03.12, 17:43
        > Kiedyś mój psycho
        > log powiedział, że skoro taka miałam potrzebę to miałam i już.

        Kocham takich pseudopsychologów.

        Jakbyś nie daj Bóg zabiła, to psycholog też by Cię rozgrzeszył, bo miałaś taką potrzebę i czasu nie zawrócisz?
        • dorata351 Re: poniosło mnie 22.03.12, 18:31
          No sorry, ale miedzy zabiciem kogos a zwykła awanturą jest chyba jakś róznica?
          • niunia19851 Re: poniosło mnie 22.03.12, 18:49
            A czy ta Pani była powodem waszego rozstania ??
            • dolcevita76 Re: poniosło mnie 22.03.12, 21:27
              niunia19851 napisała:

              > A czy ta Pani była powodem waszego rozstania ??

              Tak, mąż odszedł ze względu na nią. A najgorsze, że byłyśmy kiedyś koleżankami i to ja ją wspierałam, jak jej mąż wyprowadził się z domu. Ach, życie....
              • mola1971 Re: poniosło mnie 22.03.12, 21:48
                dolcevita76 napisała:
                > Tak, mąż odszedł ze względu na nią. A najgorsze, że byłyśmy kiedyś koleżankami
                > i to ja ją wspierałam, jak jej mąż wyprowadził się z domu. Ach, życie....

                No to ja się wcale nie dziwię Twojej reakcji. Nie ma gorszej rzeczy niż zdrada przyjaciółki. To dużo gorsze niż zdrada faceta.
                Wiem, że to trudne, ale na przyszłość staraj się trzymać emocje na wodzy. Niepotrzebnie tylko dajesz im obojgu satysfakcję.
        • lampka_witoszowska Re: Obrazoburco ;) 23.03.12, 07:37
          a co Ty byś powiedział takiemu klientowi, który popełnił błąd i Ci o tym mówi?
          że teraz to tylko samobójstwo powinien popełnić?

          kocham takich mędrków, co wszystko wiedzą najlepiej, ale jednak wolę fachowców big_grin
          • obrazo-burca Re: Obrazoburco ;) 24.03.12, 23:42
            > a co Ty byś powiedział takiemu klientowi, który popełnił błąd i Ci o tym mówi?

            Powiedziałbym, że rozumiem, ale lepiej niech trzyma nerwy na wodzy.

            > kocham takich mędrków, co wszystko wiedzą najlepiej, ale jednak wolę fachowców
            Ten psycho na pewno nie jest fachowcem.
            • lampka_witoszowska Re: Obrazoburco ;) 25.03.12, 11:21
              a jakie masz kwalifikacje do internetowego oceniania pracy człowieka, którego na oczy nei widziałeś,a jedynie nei spodobała Ci się jego wypowiedź?

              a swoją drogą - taką poradę, żeby nerwy trzymać na wodzy, to każdy średniogłupi potrafi dać, szczególnie po fakcie naród się szczyci wielką mądrością w temacie cudzych błędów
              • obrazo-burca Re: Obrazoburco ;) 25.03.12, 15:32
                > a jakie masz kwalifikacje do internetowego oceniania pracy człowieka, którego n
                > a oczy nei widziałeś,a jedynie nei spodobała Ci się jego wypowiedź?

                Ta wypowiedź świadczy, że nie jest fachowcem.

                > a swoją drogą - taką poradę, żeby nerwy trzymać na wodzy, to każdy średniogłupi
                > potrafi dać, szczególnie po fakcie naród się szczyci wielką mądrością w temaci
                > e cudzych błędów
                Z tego co piszesz wynika, że "fachowiec" nie jest nawet średniogłupi.
                • lampka_witoszowska Re: Obrazoburco ;) 25.03.12, 15:51
                  oj, no to bawmy się oboje smile ta wypowiedź świadczy, że jest fachowcem

                  słowo przeciw słowu, i co? czyje lepsze?
                  zawołamy znajomych i policzymy, kto za, kto przeciw? i ustalimy, czy to fachowiec?

                  uzasadnienie, przynajmniej ocierające się o logikę, wysil się choć trochę

                  co do określenia, że nei jest NAWET średniogłupi - równie dobrze można wnioskować z mojej wypowiedzi i jego wypowiedzi, że JUŻ nie jest średniogłupi, a może wręcz mądry

                  każdy określi jak mu pasuje smile co i tak nic nei bedzie znaczyło, bo facet średniogłupich porad nei udziela, na szczęście

                  ps. ja w ogóle uważam, że trzeba się przynajmniej tak długo uczyć jak oceniania osoba i poznać dziedzinę, w której pracuje, żeby móc się porwać na ocenę tej pracy, w przeciwnym razie to takie wiesz, nowakowa kowalskiej powiedziała...
      • teliszon Re: poniosło mnie 22.03.12, 17:49
        Spojrz na to tak: Z jednej strony,nie wykazalas sie staropolska goscinnoscia, ale z drugiej ,panna na glaskanie po glowie,raczej nie zasluzyla.
        Ja widze same korzysci z tej akcji-Ty nie dostaniesz wrzodow zoladka,bo dalas upust emocjom.A kobitka jak mocno wystraszona,dlugo nie pojawi sie pod Twoja posesja.
        Moze juz uczucie wzajemnie pary wiednie i pani zaczela pilnowac pana,co by za "dlugo" dziecka nie oddawalsmileStad jej obecnosc w aucie.
        Trzymaj sie cieplo.
        • argentusa Re: poniosło mnie 22.03.12, 18:58
          Rozumiem emocje, nie rozumiem i nie akceptuję takich zachowań.
          Mnie zwyczajnie by taka reakcja eks rozśmieszyła. Nie wiem dlaczego miałaby przestraszyć.
          Na miejscu pana utwierdziłabym się tylko, że zmiana partnerki była słuszna.
          Święty spokój to podstawa.
          Ar.
          • teliszon Re: poniosło mnie 22.03.12, 19:26
            Argentusa napisala-
            "na miejscu pana utwierdzilabym sie tylko,ze zmiana partnerki byla sluszna"

            I pewnie temu zagrozil Dolcevita76,ze zdechnie z glodu ?
            Taka klasa,ze za narzeczona powinien miec, co najmniej Krolewne Sniezke.
            Dolce nie chciala nikogo rozsmieszac ,ani straszyc,zwyczajnie po ludzku nerwy jej odmowily posluszenstwa.
            Swiety spokoj to podstawa? Nie sadze.Sa chyba wieksze wartosci w zyciu.
            • argentusa Re: poniosło mnie 23.03.12, 08:35
              > I pewnie temu zagrozil Dolcevita76,ze zdechnie z glodu ?
              Nie wiem dlaczego PAN zagroził. Jeśli byłabym nextą, to mnie by taka awanturująca się eks by rozśmieszyła. A pan - pewnie chciał jeszcze podgrzać atmosferę. Być może z ciekawości, co jeszcze zrobi eks.
              A święty spokój w moim życiu to podstawa. Z mojego doświadczenia wynika, że jak jest święty spokój to i o inne stany, w tym fantastyczną miłość - łatwiej. Kto by zniósł na dłuższą metę osobę, która nie panuje aż w takim stopniu nad własnymi reakcjami? Bo, że można się wyprowadzić z równowagi, to doskonale rozumiem. Mnie poraża nieadekwatność reakcji na bodziec.
              Ar.
              Ar.
    • mayenna Re: poniosło mnie 22.03.12, 18:27
      Twój syn był świadkiem tej awantury?
      Ze względu na niego nie powinnaś tak gwałtownie reagować.
      • dorata351 Re: poniosło mnie 22.03.12, 18:56
        Ona wie że nie powinna, ale czasem trudno zapanować nad emocjami. A w dodatku przyzwoity facet mógłby przewidzieć taka sytuację i, nie narażać poprzedniej ani aktualnej partnerki na przykrości. No cóż ale czasem trzeba mieć troche klasy a może zwyczajnej przyzwoitości.
        • mayenna Re: poniosło mnie 22.03.12, 19:06
          Dorosłość polega na panowaniu nad swoimi emocjami. Facet nie jest od tego, żeby zgadywać co była żona może w nerwach zrobić. On się rozwiódł, ma nową partnerkę i nic złego nie robi.Dolcevita ma problem z opanowaniem emocji. Taka awantura przy dziecku to klęska.
          • dorata351 Re: poniosło mnie 22.03.12, 19:14
            Raczej trudno oceniać jesli nie wie się jaka jest sytuacja. Są rózni ludzie i różnie reagują. Stało sie i już, kiedys pewnie bedzie tego załowała, ale to będzie kiedyś. Co ma teraz wyrywać sobie włosy z głowy, ze nie zaprosiła next na kawę? Ma pewnie poważniejsze problemy na głowie niz zastanawianie się nad tym co się stało. szkoda tylko ze dziecko widzi takie jazdy, ale pewnie widzi też nową partnerkę taty i wiele innych rzeczy, których nie powinno. Takie życie.
            • mayenna Re: poniosło mnie 22.03.12, 19:23
              Czemu nie powinno widzieć nowej partnerki taty? Przecież to najblizsza jego ojcu osoba,jak rodzina?
              Jak Dolcevita się zakocha to dla dobra dziecka nie wprowadzi nowego partnera do domu?
              • dorata351 Re: poniosło mnie 22.03.12, 19:49
                podsumuwując, tatus miał prawo sie zakochać na boku, a mamusia nie ma prawa się zdenerwować.
                • mayenna Re: poniosło mnie 23.03.12, 08:12
                  dorata351 napisała:

                  > podsumuwując, tatus miał prawo sie zakochać na boku, a mamusia nie ma prawa się
                  > zdenerwować.
                  Podsumowując; jak kobiecie puszczają nerwy i wychowuje ona dziecko to jakie jest prawdopodobieństwo, że puszczą w przypadku gdy dziecko coś nabroi lub dziecko powieli model odreagowywania gniewu poprzez takie zachowania?
                  Tak się po prostu nie mozna zachowywać w żadnym wypadku.Poza tym sytuację mozna było wcześniej przewidzieć i się do niej przygotować.Kiedys panie i tak by sie spotkały. Czas dorosnąć do rozwodu i jego konsekwencji, choćby ze względu na dziecko.
          • zmeczona100 Re: poniosło mnie 23.03.12, 00:46
            mayenna napisała:

            > Dorosłość polega na panowaniu nad swoimi emocjami.

            ŁOŁ. Ciekawe, że więzienia są zapełnione sprawcami pobić, morderstw itp.


            Facet nie jest od tego, żeby
            > zgadywać co była żona może w nerwach zrobić.

            Dorosły (normalny) ma w sobie coś, co się nazywa empatią.

            On się rozwiódł, ma nową partnerk
            > ę i nic złego nie robi

            ... bo niby dlaczego miałby się kierować jakimś tam poczuciem przyzwoitości.
            • lampka_witoszowska Re: w kwestii dorosłości... 23.03.12, 07:42
              to na pewno nei jest tak, że dorosłość polega na panowaniu nad emocjami

              Zmęczona pisała o więzieniach, a jak dodać do tego emocje związane ze śmiercią dziecka - no, weź zapanuj, przecież dorosła jesteś - albo odejście męża z koleżanką...

              dorosłość polega w tym zakresie bardziej na przyznawaniu się do odczuwanych emocji, przeżywaniu ich, a jak się popełni błąd pod wpływem tych emocji, to na umiejętności przyznania, że to błąd i nie powtarzaniu go
              i tyle
              • lampka_witoszowska Re: w kwestii dorosłości... 23.03.12, 07:43
                kurczę, no nawet jak rąbnę się młotkiem w palec to nei panuję nad emocjami i mówię kurwa
                - to przeświadcza o fakcie, że już nie jestem dorosła?
                • mayenna Re: w kwestii dorosłości... 23.03.12, 08:24
                  Ale nie szarpiesz się z obcymi ludżmi?smile
                  Lampka, przeżywanie i uzewnętrznianie emocji jest ok., ale awantury już nie.Rozumiem Dolcevitę ale nie popieram i nie usprawiedliwiam takich zachowań.
                  Minęło trochę czasu bo są juz po rozwodzie. Stało się co się stało, zarówno w kwestii zdrady jak i awantury o partnerkę.
                  Mnie chodzi w tym wszystkim o dziecko. Takie sytuacje, wzajemna niechęć, nie służy wychowaniu.
                  • lampka_witoszowska Re: w kwestii dorosłości... 23.03.12, 09:02
                    po tym przyłożeniu sobie młotkiem raczej nie, ale i Dolcevita szarpała się póki co z obcym samochodem, nie ze swoją koleżanką (która okazała się swojsza dla wiarołomnego męża)

                    i przecie kobieta wie, że ją poniosło i raczej gróźb w czyn nie zamierza wprowadzić -
                    skoro sama jest już mądra po szkodzie, to po co ją umądrzać na siłę
          • zmeczona100 Re: poniosło mnie 23.03.12, 00:49
            mayenna napisała:

            > Dorosłość polega na panowaniu nad swoimi emocjami.

            Tia. Nad emocjami nie da się panować. Gdyby buło inaczej, to wkurzenie n-tego stopnia nie powodowałoby wzrostu ciśnienia czy wylewu.
          • babag Re: poniosło mnie 23.03.12, 21:12
            O ile wiem, to nie są jeszcze po rozwodzie.
        • tautschinsky Re: poniosło mnie 22.03.12, 20:08
          dorata351 napisała:

          > p
          > rzyzwoity facet mógłby przewidzieć taka sytuację i, nie narażać poprzedniej ani
          > aktualnej partnerki na przykrości.


          Faktycznie, facet nie pomyślał, że eksiowa to krewka chamka
          rzucająca się z pyskiem na obce osoby, do tego z łapami... big_grin
          Jak nic winny jest on. Aż śmieszne jesteście w swoich ocenach
          tych samych sytuacji.
          • dolcevita76 Re: poniosło mnie 22.03.12, 21:35
            tautschinsky napisał:

            > dorata351 napisała:
            >
            > > p
            > > rzyzwoity facet mógłby przewidzieć taka sytuację i, nie narażać poprzedni
            > ej ani
            > > aktualnej partnerki na przykrości.
            >
            >
            > Faktycznie, facet nie pomyślał, że eksiowa to krewka chamka
            > rzucająca się z pyskiem na obce osoby, do tego z łapami... big_grin
            > Jak nic winny jest on. Aż śmieszne jesteście w swoich ocenach
            > tych samych sytuacji.
            >
            > Przede wszystkim to on mnie najpierw trochę poszarpał, a poza tym to ona nie jest taka obca. W końcu byłyśmy kiedyś koleżankami.
          • altz Re: poniosło mnie 23.03.12, 08:19
            Strasznie duzo emocji w tym wszystkim.
            Sa kraje (w Europie!), gdzie za takie akcje mozna pojsc do wiezienia i prawdopodobnie oboje rodzice po czyms takim mieliby problemy z utrzymaniem opieki nad dzieckiem.
            U nas usprawiedliwia sie wszystko. Pani sie zdenerwowala, wiec (jak to kobieta), nie wiedziala co robi, a pan sobie cos tam powiedzial, ale to na pewno nie byla grozba. Smutne.
            • argentusa Re: poniosło mnie 23.03.12, 08:38
              I tu Altz ma rację.
              Ale NIC w mojej opinii nie usprawiedliwia aż takiej reakcji.
      • dolcevita76 Re: poniosło mnie 22.03.12, 21:30
        mayenna napisała:

        > Twój syn był świadkiem tej awantury?
        > Ze względu na niego nie powinnaś tak gwałtownie reagować.

        Mały widział, że trzasnęłam jej drzwiami. Tyle z tego pamięta i tylko o tym mówi. Na szczęście!
    • zalosny.jestes Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 19:02
      Zachowałem zimną krew, powiedziałem "dzień dobry", zabrałem dzieci i zniknąłem w domu. Następnego dni zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że nie życzę sobie dresów koło domu a jak ma problem z transportem, to niech wyśle mi sms-a i sam podjadę po dzieci. Niby wszystko na zimno, ale bolało jak cholera...dziś już mi to wisi, ale minęło ponad dwa lata od tego czasu...
      • unema Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 19:52
        bo to jak przed walką bokserską wink, wygrywa ten co dłużej wytrzyma spojrzenie przeciwnika.
        Tylko czasami bardzo trudno emocje utrzymać na wodzy, szczególnie jak na przykład następczyni/następca była przyczyną rozwodu.
        Pogratulować opanowania...
        aż 2 lata TO "wisi" nad człowiekiem? Nie da się tego jakoś skrócić? bo mi w takim razie jeszcze dużżżżżoooo zostało tego wyrokusad
      • dolcevita76 Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 21:31
        zalosny.jestes napisał:
        dziś już mi
        > to wisi, ale minęło ponad dwa lata od tego czasu...
        No nie strasz mnie, dwa dłuuuugie lata. To ja jestem dopiero na początku drogi.
        • kalpa Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 22:38
          Mnie też poniosło- nie radziłam sobie z tym, że sie rozstajemy. Pewnego wieczoru nagle nie wytrzymałam i rzuciłam sie na exia z pięściami... czasem ponosi i nie dziwię sie, choc zdecydowanie uważam, że lepiej unikać argumentacji pięściowej wink wink
          • mola1971 Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 22:49
            Kurczę, ja exa (znaczy wtedy jeszcze męża) raz w życiu w rękę ugryzłam, bo się broniłam przed jego agresją. Poza tym jednym incydentem, obca jest mi agresja.
            Był taki moment, że ex wręcz błagał mnie (po kolejnej, ostatniej zdradzie, bo po niej powiedziałam pas) o to, bym go po pysku sprała. Nie umiałam. I nie żałuję. Agresja niczego nie rozwiązuje, a tylko problem zaostrza.
            • riki_i Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 23:00
              No cóż, masz szczęście , że nie trafiłaś na michszyba. Bo byłby "38 wniosek do sądu".
              • mola1971 Re: Miałem to samo z eksią... 22.03.12, 23:07
                No nieeee. Michszyba, to nawet jak młoda i głupia byłam, na męża i ojca dzieci bym nie wybrała.
                Mój ex aż tak porąbany nie był i nie jest. To Piotruś Pan zwykły jest.
              • niunia19851 Re: Delikatna reakcja ... 22.03.12, 23:11
                Mimo, że należę do osób łagodnych to nie wiem czy nie powstrzymałabym się od czegoś "mocniejszego" oczywiście pod warunkiem, że bez udziału dziecka. No przepraszam bardzo ale "jakaś Pani" wyrwała mi męża i mam się do niej "uśmiechać" jak przyjeżdża z moim eksem "oddać mi dziecko? Wszystko wymaga czasu i nie można oczekiwać, że rany zagoją się po 1 miesiącu a eks dolewa tylko oliwy do ognia ...
      • zmeczona100 Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 00:53
        Następnego dni zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że nie życzę sobie d
        > resów koło domu

        Koło czyjego domu? Twojego czy jej?
        • kalpa Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 01:11
          Uwazam, że podjeżdżanie pod dom exżony z nową pania, zwłaszcza jesli to dla tej pani porzuciło sie rodzine- jest w zlym stylu, bez jakiegokolwiek zrozumienia uczuc i emocji własnie exżony. Oczywiście w drugą strone jest tak samo. Jest to dla mnie zwykły brak szacunku, lekceważenie- chyba, że exżona/mąż nie ma nic przeciwko. I nie dziwi mnie taki atak szału, nie widze w tym nic az tak złego- co nie znaczy, że popeiram. Ale kiedy rozpada sie czyjść świat, to pojawiaja się extremalne emocje i reakcje. Prawdopodobnie autorka watku rok po rozstaniu nie zachowałaby się aż tak emocjonalnie.
          A z drugiej strony... skoro pan az tak lekceważy uczucia swoje exżony to aż dziw, że nowa pani nie ma alrmu w głowie. Bo gdyby mój nowy partner tak lekceważył czynami swoja była żone, to wiałabym od niego jeszcze tego samego popołudnia... dla ochrony siebie

          • dorata351 Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 07:29
            Bo nowa pani jest przekonana, ze poprzedniczka to zła kobieta była. No cóż, miłość bywa ślepa, pożyje to przejrzy na oczy.
        • maciekqbn Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 08:17
          Wnioskuje, że jego domu.

          Dres podwiózł ją i dzieci do domu Żałosnego, analogicznie jak w sytuacji autorki wątku.
          Żalosny się wcoorwił i wysłał sms'a, że jak ma problemy z transportem, to ex ma dać znać i sam pojedzie po dzieci. Tak zrozumiałem to, co napisał.
          • mayenna Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 08:28
            I zacchowanie Żałosnego jest moim zdaniem duzo lepsze niż dolcevity. Załatwił sprawę z odpowiednią osobą i bez zaangażowania dzieci.Bez agresywnych i przemocowych zachowań.
            • garibaldia Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 10:06
              A z ciekawości- czy poskutkowało? Jesli wystarczy wysłać smsa do ex że czegoś "sobie nie życzę" i ex się od razu dostosowuje - to jest złota ex, warta noszenia na rękach wink
              Bo gro exi/ów po takiej "prośbie" tym bardziej by się woziło pod oknami z następcą/czynią na znak "możesz mi naskoczyć".
              Jeśli żałosny ma taką porządną exię to ja nie wiem po co ten cierpiętniczy cyrk na forum odstawia.
              • maciekqbn Re: Miałem to samo z eksią... 23.03.12, 10:43
                Skutek zapewne będzie podobny jak w przypadku zrobienia takiej osobie awantury.
                tyle, że człowiek sam się nie szmaci w swoich oczach. No i nie daje złych wzorców dzieciom.
    • kobieta306 Re: poniosło mnie 23.03.12, 10:14
      Moim zdaniem były mąż zbyt obnosi sie z tą swoja nowa pania i zupełnie niepotrzebnie to on generuje konflikt. Można jakoś tak wszystko załatwić, żeby się wzajemnie nie drażnić.
      • dolcevita76 Re: poniosło mnie 23.03.12, 10:39
        Oni nie raz i nie dwa razy, przyjeżdżali razem oddać mi dzieci, ale nigdy nie było takiej sytuacji, że stawali dokładnie na wysokości domu, tylko trochę dalej, żeby mnie w oczy nie kuło. Poza tym ex doskonale wie, jakie mną targają jeszcze emocje no i że ja raptus jestem, to on też doskonale o tym wiem. I jeszcze to, że zamiast załagodzić sytuację, to on do mnie z łapami wyskakuje i z tekstem, że będę zdychać z głodu. Oczywiście po fakcie wszystkiego wyparł się. Ach, szkoda gadać...Ale wczoraj ex rozchorował się na anginę i jakoś zaczął do mnie mówić jak człowiek. Może leżąc w łóżku (SAM hihi) wszystko sobie przemyślał i doszedł do wniosku, że jego zachowanie było wobec mnie niestosowne.
        • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 10:56
          Ja Ciebie doskonale rozumiem, sama zresztą piszesz, ze Cie poniosło i wiesz, ze to nie najlepszy sposób, więc dla mnie jesteś rozgrzeszonasmile. Następnym razem nie daj jej tej satysfakcji, tym bardziej przy dziecku, dobrze, że Synek nie słyszał. Myślę, ze partnerkę eksa ta sytuacja wręcz podbudowała, a nie przestraszyła. Eks jedynie zaczął teraz myśleć, ze nie zachował się fair. Wszyscy są zatem winni tej sytuacji. Eks wiedział, ze jeszcze emocjonalnie reagujesz, jego Pani tez nie zaproponowała,zeby nie podjeżdżał aż tak blisko pod dom, a mogła. Zimne draństwo. Trzymaj się.
          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
          • maciekqbn Re: poniosło mnie 23.03.12, 11:01
            A ja nie rozumiem takich zachowań. Gdybym poznał 'przyjaciela' mojej ex to bym mu flaszkę postawił. Dzięki niemu jestem znów wolnym człowiekiem, jestem sobą. Może warto tak podejśc do 'problemu'?
            • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 11:15
              Dolcevita pisze, ze jest to świeża sytuacja, kochanka męża była jej koleżanką, znały się, to ona była powodem tego, że mąż odszedł. Potrafiłbyś tak na chłodno podejść do tego?. Ja na pewno nie, nie w momencie, gdy jeszcze rana jest otwarta, dlatego jestem w stanie ją zrozumieć, tym bardziej, że sama przyznaje, że ją poniosło. Nie ona jedyna jest winna tej awantury, eks i zarówno jego Pani nie wykazali za grosz szacunku , empatii i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

              P.S. Ja teraz, gdy jestem już rok po rozwodzie gdybym spotkała partnerkę eksa szczerze bym się do niej uśmiechnęła i nawet wycałowała smile.
              -------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
              • altz Re: poniosło mnie 23.03.12, 15:05
                ewela1_1 napisała:

                > Dolcevita pisze, ze jest to świeża sytuacja, kochanka męża była jej koleżanką,
                > znały się, to ona była powodem tego, że mąż odszedł.
                Musze w koncu zaprotestowac, bo sie dlugo powstrzymywalem.
                Pani na pewno nie jest powodem odejscia meza, ale raczej uczucie meza, klopoty w dotychczasowym malzenstwie. A pani wziela chlopa, skoro nie chcial byc w malzenstwie i wolal z kim innym. Mial sie marnowac? wink A tak to wynika, ze maz jest bewolna kukielka, od jednej baby do drugiej baby i sam nie ma nic do powiedzenia.

                > Nie ona jedyna jest winna tej awantury, eks i zarówno jego Pani ni
                > e wykazali za grosz szacunku , empatii i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
                Tego tez nie rozumiem. Pani moze zajmowac sie dzieckiem, ale musi sie chowac przed cerberem? wink Matka zaczela awanture i nie jest do usprawiedliwienia.
                Nastepnym razem zrobi awanture, bo podlechali nie z tej strony, z ktorej mieli nadjechac? big_grin
                Nie dajmy sie zwariowac, mezczyzni potrafia sobie czesto reke podac, a jesli nie, to traktuja sie z dystansem. Kobiety tego nie potrafia? Po prostu nie chca sie zachowywac z kultura.
                • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 17:55
                  Ty tego nie rozumiesz, ja rozumiem, ot cała filozofia. Dolcevita sama wie, ze ją poniosło, ani mi na myśl w takim wypadku by nie przyszło ja umoralniać, bo ona sama o tym wie, a na forum niektórzy to robią,. Krew nie woda czasami w człowieku może się zagotować i potem żałuje i ja to jestem w stanie zrozumieć....
                  Niektorzy nie żałują i tez dobrze, jeśli im to przyniosło ulgę. Tylko lepiej, żeby nie przy dziecku, a i nawet wtedy się zdarzy, rodzice popełniają błędy, ważne by z tych błędów wyciągali konstruktywne wnioski i tak jak piszesz każdy tego dystansu nabierze.

                  -------------
                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                  • altz Re: poniosło mnie 23.03.12, 19:46
                    ewela1_1 napisała:

                    > Ty tego nie rozumiesz, ja rozumiem, ot cała filozofia. Dolcevita sama wie, ze j
                    > ą poniosło, ani mi na myśl w takim wypadku by nie przyszło ja umoralniać, bo on
                    > a sama o tym wie, a na forum niektórzy to robią,. Krew nie woda czasami w człow
                    > ieku może się zagotować i potem żałuje i ja to jestem w stanie zrozumieć....

                    Ja to rozumiem, ze sa az takie emocje. Tez takie emocje odczuwalem, ale na nikogo sie nie rzucalem.
                    Roznica jest jedna i ta sama. Odmawia sie panom prawa do takich emocji, czasami do uczuc. Kobieta powie, ze bez dziecka nie przezyje, a facetowi powie, zeby nie miauczal i wzial sie w garsc, chociaz on tez to samo czuje. Po prostu dyskryminacja plci i ciagla tresura. Panowie musieli sie nauczyc nad tym panowac, bo sa szkoleni od malego. Kobiety nie musza.
                    • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 20:01

                      A ja tez bym na Czomolungmę nie wyszła, a jednak inni to robią...Chcesz się licytować, ze jestes Świętszy od Papieża?, bo Ty bys tego, a tamtego nie zrobił? Ja nie popieram przemocy, żeby była jasność, ale autorkę wątku rozumiem, sama przyznała, że ją poniosło i na pewno żałuje, bo mogło to źle wpłynąc na dziecko. Ale nie ona jest jedyna, winna. I co dalej, mleko się rozlało i jaka rada na przyszłość?

                      Poza tym dzieś Ty się doszukał w wątku autorki dyskryminacji płci, chyba Cię fantazja nieco poniosła...
                      -------------
                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                      • altz Re: poniosło mnie 23.03.12, 20:24
                        ewela1_1 napisała:

                        > A ja tez bym na Czomolungmę nie wyszła, a jednak inni to robią...Chcesz się lic
                        > ytować, ze jestes Świętszy od Papieża?, bo Ty bys tego, a tamtego nie zrobił?
                        Ja nie napisalem, co bym zrobil, a czego nie. Napisalem, ze nie zrobilem takich rzeczy, choiaz mialem rozne mysli, czyli pisalem o faktach.

                        > Poza tym dzieś Ty się doszukał w wątku autorki dyskryminacji płci, chyba Cię fa
                        > ntazja nieco poniosła...
                        Piszesz o tym, co ja odczuwam, ze ja tego nie rozumiem. Ja to rozumiem, ale masz jakas maske, przez ktora patrzysz, ze facet nie rozumie, takie proste wytlumaczenie. Na policji tez nie przyjmuja zgloszen od panow, bo przeciez kobieta mogla sie zdenerowowac, widocznie sobie zasluzyl. Z kobieta tak sie nie rozmawia, tylko od razu spisuje protokol. Jest to dyskryminacja. Tak samo, jak przy uczuciach do dzieci.
                        • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 20:36
                          Napisałeś wyraźnie, że Ty bys tego nie zrobił, że odczuwasz negatywne emocje, ale nie rzucasz się na ludzi...

                          BTW Dolcevita się nie rzuciła.Już nie rób z niej agresora nad agresorami.

                          Co do drugiej części Twojej wypowiedzi, ja nie piszę o Twoich odczuciach i co Ty czujesz i nie zarzucam Ci, że jesteś niewyrozumiały, pisze tylko, że JA to rozumiem, to Ty piszesz, że nie rozumiesz mnie, kobiet, że musisz "zaprotestować", bo Cię rwie do wypowiedzi pod moim nickiem. A jeszcze dale już się tak zapędziłeś, że wyszło Ci z tego dyskryminacja płci.




                          -------------
                          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                          • altz Re: poniosło mnie 23.03.12, 20:46
                            Mniejsza z tym, napisalem, ze nie rozumiem takiego usprawiedliwiania sie. Ze samochod stanal, tam gdzie stanal. Jestesmy dorosli, agresje powinnismy jakos kontrolowac. Odczucia rozumiem, przeszedlem przez takie emocje i dalem rade. Mezczyzni tez przechodza i nie robia takich czarow.

                            Jest metoda, lyzeczka neospazminy przed. big_grin
                            Ale chyba nie bedzie juz potrzebna po tej akcji, jakas refleksja nadeszla i przesilenie rowniez, powinno byc juz spokojniej.
                            • ewela1_1 Re: poniosło mnie 23.03.12, 21:04
                              Jest takie powiedzenie" czego oczy nie widza, tego sercu nie żal". Później jak już emocje opadają, czy opadną inaczej można podejść do tematu. Sama napisała, ze boli ja świadomość, ze kochanka męża przebywa z jej dziećmi, ale jednak nie protestuje, nie widzi tego, nie widzi jej. Ta sytuacja z bramą mogła być taka symboliczna, żyłka jej pękła. Refleksja na pewno nadeszła i ja jej życzę siły i by zaznała spokoju.
                              -------------
                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                              • altz Re: poniosło mnie 24.03.12, 08:12
                                ewela1_1 napisała:

                                > Sama napisała, ze boli ja świadomość, ze kochanka męża przebywa z jej dziećmi,
                                > ale jednak nie protestuje, nie widzi tego, nie widzi jej.
                                Kochanka meza? Dwa zle dobrane wyrazy obok siebie. wink
                                Ani to maz, bo juz sa po rozwodzie, ani nie powinna nazywac sie kochanka, teraz juz jest partnerka, konkubina czy zona. Nie powinno obchodzic nikogo, co ludzie mieszkajacy razem ze soba robia, czy wspolzyja, czy tylko chodza na spacery.
                                Jak "niewierny" przestanie byc mentalnie wlasnoscia bylej zony, to sie wszystko uspokoi.
                                • babag Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:02
                                  Kurczę altz oni nie są jeszcze po rozwodzie. Dlatego właśnie ta "manifestacja" pod oknami dolcevity tak ją boli.
                                  • ewela1_1 Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:07

                                    Skąd wiesz, że są po rozwodzie?. Dolcevita nie jest po rozwodzie. Kochanka to kochanka, bo została nią w trakcie trwania małżeństwa, dla mnie nie ma znaczenia, czy nazwę ją kochanką, czy partnerką.
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                    • ewela1_1 Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:08
                                      To do Altza, pisałyśmy w tym samym momencie smile
                                      -------------
                                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                      • altz Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:35
                                        Bylo napisane w poscie zalozycielskim "ex", zinterpretowalem to, ze juz rozwod byl. Dodatkowo byly ustalone alimenty, co mnie utwierdza.
                                        • ewela1_1 Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:39
                                          Ex, a nie ex mąż...ustalenie alimentów nie jest jednoznaczne tylko i wyłącznie z rozwodem. Nie czytasz forum(?). A jak ktoś jest w separacji to jak się to nazywa? To jeszcze mąż, czy nie mąż? . Formalnie ofkors.
                                          -------------
                                          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                          • izak28 Re: poniosło mnie 24.03.12, 10:35
                                            Altz, powiedziałbyś chociaż "sorry, pomyliłem się"... Jesteś bardzo pewny w swoich wypowiedziach, a jak widać nie zawsze, albo i często mylisz się.

                                            IMO- jeśli są dzieci-to nie ma opcji, żeby nie interesować się co i z kim były czy była robi i jak się zachowuje.
                                            • altz Re: poniosło mnie 24.03.12, 10:50
                                              izak28 napisała:

                                              > Altz, powiedziałbyś chociaż "sorry, pomyliłem się"... Jesteś bardzo pewny w swo
                                              > ich wypowiedziach, a jak widać nie zawsze, albo i często mylisz się.

                                              Tyle, ze ja nie mam takiej pewnosci. Ex, to byly malzonek, poki Autorka tego nie sprostuje.
                                              Jesli to obecny malzonek, to zmienia postac rzeczy cala awantura.
                                              • izak28 Re: poniosło mnie 24.03.12, 11:16
                                                A kto powiedział, że "ex" to musi być były małżonek? Ja nazywałam mojego męża "ex" przez długi czas, dopóki nie doszło do rozwodu, bo jak inaczej go zwać?
                                                • maciekqbn Re: poniosło mnie 24.03.12, 12:01
                                                  Przed rozwodem: omc ex
                                                  Po rozwodzie: ex
                                                  • izak28 Re: poniosło mnie 24.03.12, 13:03
                                                    To chyba tylko na tym forum suspicious
                                                • altz Re: poniosło mnie 24.03.12, 21:04
                                                  izak28 napisała:

                                                  > Ja nazywałam mojego męża "ex" przez długi czas, dopóki nie doszło do rozwodu,
                                                  > bo jak inaczej go zwać?

                                                  Mam dwie nogi, od tej pory na jedna mowie fanfelka, a na druga pondelka, obawiam sie tylko, ze beda mi sie czasami mylic. big_grin
                                                  Nazywaj, jak chcesz, przeciez to Ty tworzysz rzeczywistosc. wink
                                      • babag Re: poniosło mnie 24.03.12, 13:53
                                        Jesteśmy jednomyślne wink
          • luciva Re: poniosło mnie 23.03.12, 11:28
            Emocje jak najbardziej trzeba wyrażać, ale te złe - tak, aby nikogo nie skrzywdzić. Na tym polega dorosłość.
            Choć przyznam, że ja bardzo dobrze rozumiem Autorkę, pamietam te zalewające oczy, normalne myślenie i trzeźwość spojrzenia - wściekłość, żal, nienawiść, gniew.
            Ech, w porę się hamowałam, ale przypuszczam, że prawie wiem, co znaczy zbrodnia w afekcie wink

            Poza tym tu wedle opisu, to były mąż zaczął zachowywać się nie w porządku.
            Dolcevita, trzymaj się, nie analizuj już, nie wiń siebie.
        • nangaparbat3 Re: poniosło mnie 24.03.12, 09:37
          Ciekawa historia.
          Może ex po prostu zapomniał się i dlatego zaparkował niestosownie.
          Dawno się rozstaliscie? Bo wydaje się, że bardzo intensywnie sie kontaktujecie, jak na rozstanych.
    • czlowiek-na-torze Re: poniosło mnie 23.03.12, 10:54
      Dobrze zrobiłaś! Tylko agresję skieruj w stronę byłego męża a nie jego kochanki. Kochanka Ci niczego nie ślubowała i nic Tobie nie jest winna.
      • heksa_2 Re: poniosło mnie 23.03.12, 11:24
        Myślisz, że nie powinnyśmy sie spodziewać lojalności ze strony przyjaciół? Draństwo jak najbardziej z obu stron.
        • to.ja.kas Re: poniosło mnie 23.03.12, 14:48
          Z jednej strony nie dziwie sie wybuchowi. I nie przesadzałabym z tym robieniem z autorki watku agresora na miare KIM Ir Sena wink Z drugiej, wiem, ze lepiej się sama poczuje jak następnym razem lekceważąco się uśmiechnie, odgarnie włosy z czoła, odwróci się na pięcie i zlekceważy. Czego Ci zyczę.
    • ciociacesia panuj nad soba 23.03.12, 20:13
      walic godnosc i inne gornolotne pierdy, ale mozesz sobie po prostu bardzo zaszkodzic
      • argentusa Re: panuj nad soba 24.03.12, 09:16
        >ale mozesz sobie po prostu bardzo zaszkodzic <
        i to jest sedno sprawy, bo tym wybuchem to Dolce krzywdy nie zrobiła nexi ani niewiernemu. A prawdopodobnie (jesli jeszcze przed sprawą rozwodową) zrobiła kuku sobie. i myślę, że jednak ŻADNE żale nie zwalniają nas z myślenia o sobie.
    • dominika8 Re: poniosło mnie 24.03.12, 08:25
      zachowałabym się identycznie....juz siebie widzę w tej akcji....
    • elennara Re: poniosło mnie 25.03.12, 16:40
      Nie dziwię Ci się, że Cię poniosło, może ciut za bardzo, bo można to było załatwić sam na sam z byłym, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Powiedz mi, tylko, czy ty się zgodziłaś się na kontakty Twoich dzieci z tą "panią"? Bo jeśli tak, to trzeba odpuścić, a jeśli nie...
      Mam podobną sytuację i wyraźnie swojemu ex powiedziałam, że jego czas z dzieckiem to nie tyko obowiązek, ale i przywilej, więc niech mu poświęci pełną uwagę, tak aby młody czuł, że tacie zależy na nim i na wspólnym spędzaniu czasu. Dlatego albo są sami, albo z dziadkami.
      Nie raz i nie dwa wybuchłam z powodu zachowania ex, zdarzało mi się nawet przeprosić jeśli przeholowałam. Ale z reguły awantura sprawiała, że następnym razem zachowywał się poważniej, bo na niektórych po prostu prośby, tłumaczenia nie działają, zwłaszcza, że ex już nie ma obowiązku liczyć się z Twoimi uczuciami. Czasem chłopa trzeba opieprzyć, zareagować ostrzej, wtedy pan podwinie ogon i dla świętego spokoju przez jakiś czas będzie zachowywać się poprawniesmile.
      • izak28 Re: poniosło mnie 25.03.12, 17:06
        Ojjjjj ale ci się dostanie zaraz tongue_out
        Do mojego na szczęście dociera, że jak bierze dziecko, to ma z nim spędzić czas, a jak nie może, to niech go nie zabiera wcale.
        • elennara Re: poniosło mnie 25.03.12, 19:52
          Eeee ja się nie boję krytyki, bo uważam, że postępuję słusznie. Przeżyłam tak jak każda z Was dłuższy czas z własnym mężem pod jednym dachem i wiem na co go stać. Są tacy ludzie, z którymi dogadać się po ludzku po prostu nie da. Właśnie do niech należy mój ex. Jak nie zrobię awantury to uważa, że mu wszystko wolno. Naprawdę bym chciała mu coś raz powiedzieć i mieć spokój. Gdyby tak się dało, to byśmy się pewnie nie rozstalismile.
          Do mojego też w końcu dotarło, na jakich zasadach spotyka się z dzieckiem, tak aby nie wzbudzać konfliktów, trzeba było mu to jednak utrwalić w pamięci. Co jakiś czas jednak, cyklicznie dostaje amnezji. Niestety jeśli małżeństwo jest bezdzietne może sobie powiedzieć "na razie" i więcej się nie oglądać, a jak są dzieci to tak gładko nie przejdzie.
          Ja bym sobie nie wyrzucała takiego zachowania. Nerwy mogą czasem puścić. On i ona postąpili wobec Ciebie perfidniej.
      • altz Re: poniosło mnie 26.03.12, 07:34
        elennara napisała:

        > Mam podobną sytuację i wyraźnie swojemu ex powiedziałam, że jego czas z dziecki
        > em to nie tyko obowiązek, ale i przywilej, więc niech mu poświęci pełną uwagę,
        > tak aby młody czuł, że tacie zależy na nim i na wspólnym spędzaniu czasu. Dlate
        > go albo są sami, albo z dziadkami.
        To ze mowisz, masz prawo, ale dziwie sie, ze Cie ojciec dziecka slucha.
        To juz nie Twoja sprawa, jak spedza czas z dzieckiem, o ile dziecku nie dzieje sie krzywda.
        Dziecko tez ma prawo byc troche na uboczu, a nie tylko na "swieczniku", obejrzec normalne funkcjonowanie rodziny, a nie byc wiecznym gosciem.
        "swojemu ex powiedziałam" - wyjasnia wszystko. Po pierwsze, to juz nie jest Twoj w zaden sposob, powiedzialas ojcu dziecka. Po drugie, chcesz glosic kazania, stawiac na bacznosc, zaloz druzyne harcerska albo oboz przetrwania. wink
      • argentusa Re: poniosło mnie 26.03.12, 08:39
        Cz
        > asem chłopa trzeba opieprzyć, zareagować ostrzej, wtedy pan podwinie ogon i dla
        > świętego spokoju przez jakiś czas będzie zachowywać się poprawniesmile.


        Jestem chyba nienormalna, ale co to w ogóle za traktowanie ludzi?
        Jestem eks, zdradzoną, ale nie lubię tak przedmiotowego dyrygenckiego traktowania ludzi. Mnie samej też. Kazać mi się w określony sposób zachowywać to sobie moze Pan Bóg. Pod warunkiem prostego i grzecznego komunikatu. A takie oper..lanki to wzburdzaja u częsci ludzi odwrotny efekt. Na miejscu eksa gwizdałabym na nakazy w jaki sposób mam spędzać czas z dziećmi. po rozwodzie to już jego/jej sprawa, o ile dziecko nie cierpi i nie jest narażone na utratę zdrowia i życia.
        Ar.
      • mayenna Re: poniosło mnie 26.03.12, 08:58
        elennara napisała:

        > Nie dziwię Ci się, że Cię poniosło, może ciut za bardzo, bo można to było załat
        > wić sam na sam z byłym, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Powiedz mi,
        > tylko, czy ty się zgodziłaś się na kontakty Twoich dzieci z tą "panią"? Bo jeśl
        > i tak, to trzeba odpuścić, a jeśli nie...
        > Mam podobną sytuację i wyraźnie swojemu ex powiedziałam, że jego czas z dziecki
        > em to nie tyko obowiązek, ale i przywilej, więc niech mu poświęci pełną uwagę,
        > tak aby młody czuł, że tacie zależy na nim i na wspólnym spędzaniu czasu. Dlate
        > go albo są sami, albo z dziadkami.
        > Nie raz i nie dwa wybuchłam z powodu zachowania ex, zdarzało mi się nawet przep
        > rosić jeśli przeholowałam. Ale z reguły awantura sprawiała, że następnym razem
        > zachowywał się poważniej, bo na niektórych po prostu prośby, tłumaczenia nie dz
        > iałają, zwłaszcza, że ex już nie ma obowiązku liczyć się z Twoimi uczuciami. Cz
        > asem chłopa trzeba opieprzyć, zareagować ostrzej, wtedy pan podwinie ogon i dla
        > świętego spokoju przez jakiś czas będzie zachowywać się poprawniesmile.

        W Szwecji zabrano by ci dziecko. Nie dorosłaś do jego wychowywania i rozwodu. Dziecko nie jest twoja własnością. Masz problemy z przemocą i agresją. Ciekawe,czy w małżeństwie też stosowałaś takie metody wychowawcze w stosunku do męża?
        Jeszcze jedno: jesli aktualna partnerka męża nie mma problemów z sobą i jest normalna osoba to jakim prawem masz wyrażać zgodę na kontakty dziecka z nią? W momencie gdy dziecko przechodzi pod upiekę ojca to on jest za nie odpowiedzialny. Jeśli nie sprawuje tej opieki w sposób naruszający dobro dziecka, nie zagraża jego życiu i zdrowiu to ma prawo decydować sam o tym z kim dziecko ma kontakty. Nie ma ograniczonych praw rodzicielskich więc dokładnie tak jak ty ma prawo decydować w sprawach dziecka.
        Już dawno mi nic tak ciśnienia nie podniosło jak ten post.Teraz nawet nie dziwię się tym co piszą o "właścicielkach" dzieci.
        • elennara acha, dostało mi się;) 26.03.12, 11:44
          No to mi się dostałosmile. Powiem tak, w dokumencie zwanym: "Plan opieki nad dzieckiem" złożonym w sądzie jest wyraźnie napisane, że nowego partnera do życia dziecka można wprowadzić po ustaleniu tego z drugą stroną. Skoro ojciec sam to napisał i podpisał to chyba proste, że się do tego stosuje. Nie jestem właścicielką dziecka, ale wychowuje je sama, tatuś jest albo go nie ma, jak mu się podoba, więc to ja ustalam w jakich warunkach powinno przebywać dziecko.
          Nie znacie mnie, ani mojego prawie byłego męża, więc nie wypowiadajcie się na temat charakterów. Jeśli żyło się z człowiekiem nieodpowiedzialnym, z którym nie dało się ułożyć w prostych sprawach życiowych, to chyba naturalne, że po rozstaniu nagle będzie inaczej. Prawda jest taka, że jedyne co wymagam od ojca dziecka, to żeby spotykał się z synem i poświęcał mu czas, oraz płacił alimenty. Proszę go zawsze grzecznie, żeby łaskawie poinformował mnie kilka dni wcześniej kiedy chce się z młodym zobaczyć, ma nienormowany czas pracy, więc staram się być elastyczna. Nigdy nie ograniczałam mu kontaktów z synem. Natomiast jak informuje mnie kilka godzin przed, albo odwozi go o innej porze, albo odwołuje w ostatniej chwili,a dziecko ma już coś obiecane, to chyba zrozumiałe, że mogę się zdenerwować.
          Poza tym, jeśli chodzi o nową kobietę, to jest to osoba, która by mojego dziecka się jak najchętniej pozbyła. Dzieciak jest jej solą w oku i jest o niego zazdrosna. Jest to osoba bardzo młoda i liczy na to, że mój ex (jeśli w słowie ex jest coś nie tak, to przepraszam nie orientuję się) w końcu o synu zapomni. W takiej sytuacji jest chyba zrozumiałe, że nie chcę aby mój synek miał ją oglądać.
          Nie wiem po co te emocje. Lepiej żebym wypłakiwała się wirtualnie, że ojciec dziecka traktuje mnie źle, a ja jestem biedna i nic z tym nie robię?
          • elennara Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 12:01
            A i jeszcze rozbawiło mnie szalenie stwierdzenie, że wprowadzałam musztrę w domusmile. Właśnie jakoś nie wprowadzałam, byłam tolerancyjna, pozwalałam niemal na wszystko, wciąż prosiłam, dążyłam kompromisów, albo odpuszczałam. A teraz mam 3 zasady których wymagam od ojca dziecka, to chyba nie jest zbyt wiele.
            • to.ja.kas Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 12:16
              Jakbys wypłakiwała oczy byłabys bluszczem wink
              Spokojnie podchodz do diagnoz forumowych pisanych ad hoc. Może w nich cos byc, ale nie musi. Oczywiście, lepiej dla Ciebie jakbys jednak panowała nad sobą. I dla innych też. Zdarzyło się. trudno jednak jakis lincz tu uprawiać. Wiesz, że nie zachowałas się może najpoprawniej na świecie. Ty znasz powody swojej niechęci (trudno byś pałała uczuciem miłosci do osoby która brała czynny udział w rozbijaniu Twojej rodziny, zwłaszcza jesli była Twoją koleżanką). Jedni tolerują zartobliwe wpisy o zamordowaniu współmałżonka, lub nazywanie go "kurwiszonem" a nie mają krztyny wyrozumiałosci dla kogos w twojej sytuacji, inni będa mieć inaczej. Pracuj nad sobą, bo to zawsze przynosi rezultaty. A jakby co to meliska wink I uszy do gory.
            • mayenna Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 14:44
              Pisałam o tym fragmencie Twojego postu
              Nie raz i nie dwa wybuchłam z powodu zachowania ex, zdarzało mi się nawet przep
              > rosić jeśli przeholowałam. Ale z reguły awantura sprawiała, że następnym razem
              > zachowywał się poważniej, bo na niektórych po prostu prośby, tłumaczenia nie dz
              > iałają, zwłaszcza, że ex już nie ma obowiązku liczyć się z Twoimi uczuciami. Cz
              > asem chłopa trzeba opieprzyć, zareagować ostrzej, wtedy pan podwinie ogon i dla
              > świętego spokoju przez jakiś czas będzie zachowywać się poprawnie.


              Chciałabyś żeby eks stosował takie metody do Ciebie? Moim zdaniem rodzice po rozwodzie zawsze będa mieli różne zapatrywania na wychowanie, ale awanturowanie się i wymuszanie pewnych zachowań nie jest dobrym rozwiązaniem. Eks ma tez prawo inaczej rozumieć dobro dzieci.
              Ale to jest moje zdanie. Ja oddzieliłam nasze domy: u mnie sa moje zasady, a u taty jego. Dopóki nie zagraża to zdrowiu i życiu dzieci to nie ingeruję. Staram się skupiać na pozytywnych aspektach tych kontaktów.
          • mayenna Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 14:26
            Piszę o tym co widzę w tym o czym sama piszesz. Nie wiem jak jest naprawdę.
            samo 'wyrażenie zgody' na wprowadzenie w życie dziecka nowego partnera/partnerki jest dla mnie kuriozalnym zapisem, bo jak zgody nie wyrazisz i nie przystaniesz na ustalenia to co? będą
            spotykać się po kryjomu? i w czym ma takie 'wprowadzenie' dziecku zaszkodzić?
            poza tym jak syn kiedyś zechce wprowadzić kogoś do swojego życia to też musi mieć na to aprobatę rodzica?
            A jak ty się zakochasz i były mąż nie udzieli Ci zgody na wprowadzenie nowego partnera w życie dzieci to co będzie?Jak długo ma obowiązywać taki zapis? Do pełnoletności dzieci?
            Czy każda bywająca w twoim domu osoba, która ma kontakt z dziećmi tez musi być uzgadniana z eksem?Bo to też jest wprowadzanie w życie dzieci, a przyjaciel/znajomy może stać się partnerem życiowym.
            Nie rozumiem tego po prostu.
            • elennara Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 14:56
              Piszesz o tym co ja sama napisałam, to ciekawe skąd wyciągnęłaś taki wniosek:
              "W Szwecji zabrano by ci dziecko. Nie dorosłaś do jego wychowywania i rozwodu. Dziecko nie jest twoja własnością. Masz problemy z przemocą i agresją. Ciekawe,czy w małżeństwie też stosowałaś takie metody wychowawcze w stosunku do męża? "
              Teraz mi powiedz kogo tu poniosło i ma problemy z agresją. Bo na podstawie tego co napisałam, że potrafię opieprzyć byłego, formułowanie takich myśli, jest dziwne i niepokojące.

              Zapis powstał ponieważ uważałam, że tak będzie lepiej dla dziecka. Było to gruntownie omówione i wyjaśnione. Ojciec na początku miał inne zdanie, ale w momencie jak przekonał się jak sytuacja wygląda ze strony jego partnerki, to po prostu przyznał mi rację. My naprawdę staramy się dogadać w kwestii opieki nad dzieckiem i uważam, że to nawet nie wychodzi najgorzej, wiele kwestii jest omawianych na spokojnie. Spięcia są, jeśli widzę, że coś z jego strony jest nie tak, bo ja się po prostu nie szczypię i mówię co myślę, nie widzę powodu aby głaskać go nadal po głowie.
              Do kiedy będzie obowiązywał ten zapis? Do kiedy będziemy uważać to za słuszne. Mam po prostu na piśmie to, co zostało ustalone za obopólną zgodą. To jest kwestia szacunku do siebie nawzajem i kierowanie się dobrem dziecka. Z tymi przyjaciółmi to już nie przesadzaj. Chyba każdy potrafi odróżnić kolegę/koleżankę od partnera na stałe.
              • mayenna Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 15:23
                O szwedzkich rozwiązaniach poczytaj sama. Rozwód i kolejne małżeństwa sa tam norma i w związku z tym podejście do kolejnych związków rodziców, do pojawiających się dzieci jest dużo normalniejsze.Tam spotkania rodzinne z udziałem byłych/obecnych partnerów sa norma. Ktoś, kto nie umie zaakceptować, że dziecko ma normalne rodzinne kontakty z osobami ważnymi dla jednego z rodziców postrzegany jest jako osoba niedojrzała, a więc niezdolna wychowywać dziecka. Jeśli dobrze pamiętam to mam tę wiedzę z książki pani Dobosz - Szuby: Być macochą, być ojczymem.
                Mój eks miewał różne zachowania w małżeństwie, ale nie bałam sie nigdy zostawić dzieci pod jego opieką, nawet noworodka. Nadal ma różne zachowania, które mi się nie podobają, ale staram się mu nie ograniczać jego rodzicielstwa i nie ingerować w nie. On ma prawo być inny i inaczej postępować z dziećmi niz ja. dopóki jego zachowanie nie przekracza norm prawnych to mnie nic do tego.Dlatego chciałabym zrozumieć kogoś kto ma inne poglądy na ten temat.

              • mayenna Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 15:30
                elennara napisała:


                > Zapis powstał ponieważ uważałam, że tak będzie lepiej dla dziecka.

                Tego nie rozumiem _ czemu lepiej dla dziecka?ten zapis dotyczy tez ciebie czy tylko ojca?
                Moim zdaniem jest to ograniczenie wolności osobistej i podważenie odpowiedzialności rodzica.Dyskredytowanie go.
                Uważam, że zarówno ja, jak i mój były mąż jesteśmy odpowiedzialnymi osobami i nie zrobimy nic wbrew dobru naszych dzieci. Nie zgodziłabym się na taki zapis i nie zaproponowałabym tego eksowi.
                • elennara Re: acha, dostało mi się;) 26.03.12, 18:01
                  Twoja argumentacja słów zupełnie na wyrost i niezgodnych z prawdą również nie trzyma się kupy. W związku z tym, że w Szwecji obowiązują pewne normy społeczne uważasz, że jestem agresywna i nie nadaję się do wychowywania dzieci i małżeństwa? Nawet jeśli mieszkalibyśmy w Szwecji, to na pewno nikt nie formułowałby takich wniosków na podstawie kilku wypowiedzi na forum. A na przykład w Afryce dzieci wychowuje się w bambusowej chacie i co w związku z tym? Obraziłaś mnie bezpodstawnie, ale cóż, nie będę tego dalej komentować.
                  Jeśli koniecznie chcesz wiedzieć po co taki zapis, to postaram się wyjaśnić. Kiedy nastąpił rozpad mojego małżeństwa, nagły, z dnia na dzień, ustaliliśmy, że dziecko ma wystarczająco dużo stresów związanych ze zmianą miejsca zamieszkania, przedszkola itp itd, że nie powinniśmy wprowadzać w jego życia kolejnej rewelacji w postaci nowego partnera. Minęło trochę czasu i propozycja padła. Wtedy usłyszałam, że dziecku przecież krzywda się nie stanie a ja zapytałam co dobrego z tego wyniknie. Bardzo mi zależy na tym aby syn spędzał jak najwięcej czasu z tatą, aby te spotkania były wartościowe. Kiedy ojciec dziecka sam przekonał się o podejściu nowej partnerki do dziecka, kiedy próbowała go namówić aby dziecko zostawił i porzucił bo jest zazdrosna o mnie i o latorośl, to jak każdy rozsądny człowiek po prostu dał sobie siana. Wtedy przyznał mi rację, że takie spotkania nie mają sensu, że woli poświęcić część swojego wolnego czasu tylko synowi, niż próbować łączyć te dwie sprawy. Wtedy akurat sam tworzył plan opieki nad dzieckiem i sam wstawił taki zapis. Teraz już rozumiesz? Jeśli kiedyś w jego życiu pojawi się osoba, która zaakceptuje, że ma syna, to ja nie będę oponować. Oboje mamy do tego zdroworozsądkowe podejście. Dlaczego to dotyczy także mnie? Bo uczciwie jest aby zasada działała w obie strony. Poza tym ojciec mojego dziecka sam kiedyś został postawiony przed faktem: to jest twój nowy tatuś, a stary tatuś odszedł w siną dal. Matka skutecznie odseparowała go od biologicznego ojca i wychował go ojczym. Czy w takim wypadku dziwi Cię, że sam chce wiedzieć kto ma wpływ na życie jego dziecka? Nie polega to na kontroli, tylko na szacunku do zdania drugiego człowieka.
    • xciekawax Re: poniosło mnie 25.03.12, 18:40
      Olej to. Smiej sie z Togo ze Ci odbilo I juz.
      • dolcevita76 Re: poniosło mnie 26.03.12, 12:38
        Oj, nawet nie wiecie jak chciałabym, aby mój ex sam zajmował się dziećmi, a nie zespół wespół ze swoją kochanicą. Ale przecież nie mogę jemu tego zabronić, tym bardziej, że być może nadejdzie kiedyś czas, że znajdę sobie towarzysza życia i też będę chciała z nim mieszkać. I co wtedy, ex przyjdzie i będzie moje życie ustawiać pod siebie? Bo jemu nie będzie na rękę, że jakiś inny mężczyzna będzie przy jego dzieciach? Ach, w Wielki Piątek mam 10. rocznicę ślubu. To znaczy chciałabym mieć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka