Dodaj do ulubionych

Co to za absurd?!

25.03.12, 20:31
Rozważam rozwód. Sprawdzam jeszcze wszystkie próby ratowania małżeństwa ale liczę się z tym, że zbliża się rozwód. I jest problem. Żeby sąd dał rozwód musimy z mężem żyć oddzielnie. Mąż nie chce się wyprowadzić ale chce rozwodu, nie chce naprawy małżeństwa. Atmosfera jest nie do wytrzymania. Mąż chce, żebym to ja się wyprowadziła ale jeżeli to zrobię przed rozwodem, to w trakcie rozwodu to mnie się oskarży o winę za rozpad związku

Jak się rozgryza takie rzeczy? Wygląda na to że jak się nie obrócę to doopa zawsze będzie z tyłu...
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 21:11
      nie musicie mieszkać osobno
      "wystarczy" nie uprawiać seksu, nie jeśc razem ( i mieć osobne jedzenie) i mieć osobne pieniądze, żadnej wspólnoty

      od męża bierzesz na piśmie przy dóch świadkach oświadczenie, że nei widzi możliwości naprawy małżeństwa i nei życzy sobie skorzystać z terapii małżeńskiej - i wyprowadzasz się ze spokojem
      • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 21:28
        Mąż nie chce terapii małżeńskiej. Tzn. jak proponuję terapię odpowiada, że mam sama chodzić sobie na terapię małżeńską. Nie chce ze mną rozmawiać na temat naszego małżeństwa ani nawet na temat naszych dzieci. Po prostu nie chce rozmawiać ze mną. Odmawia rozmowy ze mną.

        Dziękuję za poradę. Tylko czy Twoja porada to porada według Twojego widzimisię czy rzetelna i pewna porada?

        Kim mieliby być świadkowie? Jak z rodziny to znaczy że stronniczy. Jak obcy to niby kto? Znajomi jego czy moi?

        Ale oczywiście świadków da się wyszukać. Tylko widzę inny problem: mój mąż niczego dobrowolnie nie podpisze. Żadnego oświadczenia, żadnego papierka. Żaden świadek go do tego nie zmusi. Mój mąż naprawdę ma w d... wszelkie sprawy związane ze mną i z małżeństwem i nie kiwnie palcem, żeby cokolwiek zmienić. A jeszcze się dobrze ubawi z mojej bezsilności
        • nangaparbat3 Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 21:46
          To składaj już, tylko jedz osobno i śpij osobno.
          Świadkowie są niezbędni chyba tylko do ustalania winy.
          On Cię z dziećmi z domu wyrzuca?
          • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:11
            Wybiera do spania łóżko pełnoletniej córki a nie nasze małżeńskie. Drugie dziecko (młodsze) totalnie olewa.

            Z córką miałam super kontakt niemal do jej pełnoletności ale jak próbowałam poprawić relacje z mężem z dobrych na jeszcze lepsze, w ramach terapii małżeńskiej, to mąż dowiedział się rzeczy, które wydały mu się przykre. Zamiast załatwiać sprawy ze mną i z terapautą zaczął wtajemniczać córkę w nasze konflikty i trudne intymne problemy. Córka bardzo się zmieniła w stosunku do mnie, nie ma teraz do mnie zaufania. To wygląda, jakby mąż urabiał sobie sądowego świadka. Na przyszłość. Córka od tego czasu odmawia rozmowy ze mną, sytuacji nie daje się wyjaśnić.

            Jakby co to nie śpią razem. Zgodnie się wymieniają w tym łóżku
            • nangaparbat3 Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:39
              > Wybiera do spania łóżko pełnoletniej córki a nie nasze małżeńskie.
              (...)
              >
              > Jakby co to nie śpią razem. Zgodnie się wymieniają w tym łóżku

              Najpierw uznałam, że dorosła córka już się wyprowadziła. Ale potem zgłupiałam. Jedno z nich pracuje nocami wyłącznie?
              • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:46
                Mąż często pracuje nocami. Ale nie tylko, czasem pracuje w dzień. Ale nawet jak akurat nie pracuje ma inny tryb. Potrafi całą noc spędzić z telewizorem albo włócząc się po kumplach a w dzień wszyscy mają chodzić na palcach bo on śpi. I tak śpi aż do telefonu od kumpla(?) kiedy to zrywa się i opuszcza dom. I idzie do kumpla albo do pracy. W każdym razie pracuje. A oprócz tego ma tzw. swoje sprawy, swoje życie.

                Dla mnie znaczy to tylko jedno: jestem sama. A moje młodsze dziecko może liczyć wyłącznie na mnie.
        • lampka_witoszowska Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 21:48
          a cóż ja tu mogę mieć za widzimisię? jeśli o mnie chodzi, wolałabym, żebyście odkryli miłość na nowo i byli razem do końca życia, szczęśliwi na dodatek

          jestem pewna, ale spisywać niczego nei trzeba
          taki sposób spisywania umowy jest w miarę obowiązujący prawnie - czy to dotyczy przekazania pieniędzy (ja w ten sposób przyjęłam zadatek za sprzedawane mieszkanie, innym razem zapłaciłam - każdy z podpisujących dostarczył swojego świadka i każdy wyszedł zadowolony)

          czy Twój mąż na to pójdzie - to jedyny problem
          inne wyjście - świadkowie, że było źle i dlatego się wyprowadziłaś (obie opcje potrzebne tylko w przypadku jego oskarżenia Ciebie przed sądem o rozbicie małżeństwa)

          jak wyprowadzisz się do kochanka albo takowego znajdziesz przed orzeczeniem rozwodu, to rzeczywiście będziesz miała problemy - podobnie, jeśli ojciec nei będzie mógł dzieci widywać, więc w pozwie wnosisz od razu o ustalenie kontaktów dzieci z ojcem

          w innym wypadku ja akurat nie słyszałam, żeby wyprowadzenie się w takich okolicznościach było rozbijaniem małżeństwa - tym bardziej, że wyprowadzka nei jest równoznaczna z rozwodem - a nawet jak pozew potem złożysz, to nei znaczy, że Ty rozbiłaś małżeństwo
          • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:00
            Tak, wiem, że mąż oskarży mnie o rozbicie małżeństwa. Zapowiada to od lat. Jak pytam, o co oskarży to odpowiada, że dowiem się na sali sądowej.
            • lampka_witoszowska Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:04
              a tak uczciwie i w miarę chłodnym okiem patrząc - rozbiłaś?
              • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:16
                Chłodnym moim okiem patrząc to nie rozbiłam. Ale chłodnym okiem męża patrząc to tak, rozbiłam.

                W moim odczuciu 100% winy ponosi mąż. Aczkolwiek łatwo jest mi przyjąć, że trochę mogę się mylić
      • niutka Re: Co to za absurd?! 27.03.12, 22:08
        Jak wnosilam o rozwod, to mieszkalam z jeszcze mezem. Wyprowadzilam sie po 8 miesiacach od zlozenia pozwu (mieszkanie bylo tylko ex meza), po tym jak mnie pobil...
    • mala2012 Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 21:55
      zyc oddzielnie tzn nie spac ze soba, miec oddzielnie kase, kupowac osobno jedzenie, podzielic polki w lodowce na swoje i jego. gotowac i jesc oddzielnie. i tyle.

      mieszkac mozna w 1 mieszkaniu/domu. nie ma to znaczenia
      • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:24
        Nie spać ze sobą to znaczy wymienić łóżko na piętrowe, tak rozumiem, że wystarczy.

        Opłaty za mieszkanie - jakoś dzielić, OK da się.

        Gotujemy i jemy oddzielnie. Ten punkt spoko. Ale zmywarka w domu jest jedna. Nie problem ugotować, problem pozmywać. No chyba, że poświęcę się i zmywać będę za niego.

        Ze spaniem widzę mega problem ale reszta rad są super.

        Ze spaniem problem bo mąż tragicznie chrapie i we wspólnym łóżku kilkadziesiąt razy w nocy daję mu w łeb (bo mam go pod ręką) i chwilę cieszę się odpoczynkiem w ciszy. Chociaż trochę się wyśpię. Jak będzie chrapał na łóżku piętrowym to co zrobię?
      • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:40
        Pomyślałam. Piętrowe łóżko nie jest dobrym rozwiązaniem. Czułabym się jak w wariatkowie. Zero estetyki, zero normalności.

        Mieszkanie jest dwupokojowe. Jeżeli mielibyśmy spać w oddzielnych pokojach to znaczy, że jedno spałoby z którymś z dzieci. Już omówiliśmy, że żadne z nas nie zgadza się spać w kuchni, przedpokoju ani łazience.

        Może dobrniemy do dnia rozwodu śpiąc na tym samym łóżku a w sądzie powiemy, że spaliśmy na kozetkach. Bo poza tym wszystko inne się zgadza
        • mala2012 Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 22:54
          wolalabym spac na materacu na podlodze. Liczysz na to ze maz powie uzgodniona wersje? po tym jak odgraza sie ze o jego argumentach dowiesz sie w sadzie. Nie liczylabym na wspolprace w zeznaniach...

          adwokat mowi zmywarka czy pralka nie musi byc uzytkowana indywidualnie. garnek z zupa - tak wink
          • antheax Re: Co to za absurd?! 25.03.12, 23:09
            Dziękuję za informację! Materace mam, rzeczywiście śpi się na nich całkiem wygodnie. Super, że nie muszę kupować tego piętrowego łóżka. Rano materac oprę o ścianę w przedpokoju i bez żadnego zamieszania uzyskam dla siebie osobne spanie.

            Dzisiejszej nocy nie muszę. Męża nie będzie w domu podobnie jak i poprzedniej nocy. Praca

            Ale jak kiedyś wróci do domu na noc to się zdziwi widząc mnie na materacu. Nie liczę na zmianę w jego zachowaniu ale cieszę się, że rozpoczynam budowanie własnej autonomii. Że pewne sprawy można uporządkować nawet jak druga strona nie chce
            • kajda28 Re: Co to za absurd?! 26.03.12, 08:10
              My przed rozwodem mieszkaliśmy razem - a mieszkanie jest jednopokojowe. Eks miał swoje łóżko - ale o to nawet sędzina nie pytała. Było ważne że nie "sypiamy" ze sobą, a nie to na ilu łóżkach śpimy.
              • maciekqbn Re: Co to za absurd?! 26.03.12, 08:16
                Właśnie u mnie podobnie - było konkretne pytanie o współżycie. Wystarczyło powiedzieć, że brak od co najmniej roku i koniec tematu.
    • mayenna Re: Co to za absurd?! 26.03.12, 08:08
      Jeśli mąz nie chce terapii małżeńskiej to udokumentowanie tego w jakikolwiek sposób jest dowodem na to, że ponosi winę za rozpad, a w każdym razie nie tylko Ty się do rozpadu małżeństwa przyczyniłaś. Jesl sąd uzna że jeden procent winy jest po Twojej stronie to będziecie mieli rozwód z obopólnej winy. Moze warto to mężowi powiedzieć, żeby zniechęcić go do orzekania o winie bo on swoim brakiem zainteresowania terapią małżeńska jak najbardziej się przyczynił do rozpadu.Dużo prostszy jest rozwód za obopólną zgodą.

      Zbierz dowody na jego wychodzenie z kumplami i samodzielne życie - może jest jakiś świadek?
      Wzięłabym tez opinię od terapeuty, żeby móc w sądzie wykazać w razie niespodzianki, że on nie chciał naprawiać, nie chciał rozmawiać.
      • mayenna Re: Co to za absurd?! 26.03.12, 08:12
        Możesz sobie pozapisywać przez jakis czas jak wygląda jego obecność w domu, kiedy i na ile wychodzi, z konkretnymi datami. Trudniej mu będzie zaprzeczyć konkretnym zarzutom niż stwierdzeniu, ze rzadko spędza czas z rodziną.

      • antheax Re: Co to za absurd?! 26.03.12, 08:52
        Jakim sposobem miałabym wziąć opinię terapeuty dla potrzeb sądowych, skoro do terapii małżeńskiej nie może dojść, bo mąż nie jest tym zainteresowany? Pojechać samej do jakiegoś terapeuty i naopowiadać?

        Nie wiem, jak miałabym zebrać dowody na wychodzenie z kumplami. Poza tym wychodzenie z kumplami nie jest zakazane. Zresztą nie chodzi o to, że wychodzi z kumplami. Nawet jak jest w domu to traktuje mnie jak powietrze. Ogląda telezwizję, rozmawia z jednym z dzieci (drugie też traktuje jak powietrze). Albo śpi
    • antheax Pojawił się problem. 26.03.12, 11:32
      Rano mąż wrócił z pracy i przedstawiłam projekt osobnego życia przez każdego z nas, na terenie tego samego mieszkania. OK. Ale znając męża pomyślałam, że nie będzie się bawił w gotowanie ani własne kubeczki tylko zacznie jadać w knajpach przejadając nasz majątek, który jest wspólny.

      Kiedyś zdarzyło się że wyjechałam z dziećmi i jak wróciłam okazało się, że przejadł po knajpach kilka moich pensji. Innym razem on wyjechał i później, kiedy potrzebowaliśmy zaciągnąć większy kredyt na wspólny zakup, okazało się, że jego konto jest obciążone kredytem na wiele tysięcy zł, który zataił przede mną.

      W tej sytuacji chcę zadbać o rozdzielność majątkową zanim rozdzielę garnki. Najtaniej byłoby dokonać rozdzielności majątkowej u notariusza. Ale mąż się nie zgadza. Mąż mówi, że zgadza się na podział majątku wyłącznie w sytuacji, kiedy będzie to podział sądowy. A nie notarialny.

      Koszty większe, zamieszanie większe... I od czego zacząć?

      Aha. I tym razem łaskawie się zgodził na terapię małżeńską. Jak ją opłacę. To se pojeździ
      Rozumiem to tak, że i tak ma w d... ale opóźni rozstanie - drugie dziecko będzie starsze, krócej trzeba je będzie alimentować. Prawdziwej chęci do współpracy i ratowania związku nie widzę
      • lampka_witoszowska Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 12:12
        chce, żebyś Ty zapłaciła za terapię i nie chce podziału majątku?
        to nie ma w ogle zagadnienia, kto finansuje, bo ze wspólnych idzie smile

        nie wiem, jak sie załatwia podział majątku sądownie - w którym sądzie - ale to ktoś podpowie albo wygooglasz w kilka sekund
        • antheax Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 12:23
          Wygooglałam tylko podział majątku po rozwodzie. A nie przed rozwodem. Przed rozwodem to u notariusza. A na taki podział majątku mąż się nie zgadza
        • antheax Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 12:43
          Doczytałam:

          Wraz ze wnioskiem o podział majątku należy sądowi przedstawić dokument, który potwierdza ustanie wspólności majątkowej, np. wyrok rozwodowy, małżeńską umowę majątkową (w formie notarialnej), wyrok sądu ustanawiający rozdzielność majątkową w trakcie małżeństwa.

          Wyroku rozwodowego nie mamy, na notariusza mąż się nie zgadza. Pozostaje sądowne ustanowienie rozdzielności majątkowej w trakcie trwania małżeństwa.

          Czyli zanim zaczniemy gotować w osobnych garnkach muszę złożyć wniosek do sądu o rozdzielność majątkową. Potem przeprowadzić sądowy podział majątku. I dopiero potem będę mogła wyspać się na podłodze i ugotować sobie we własnym garnku tylko dla siebie. Już wiem, dlaczego dotąd tego nie zrobiłam wink

          Znalazłam w googlach wszystkie potrzebne informacje na ten temat:

          www.marekfeliks.pl/domirodzina/14/pozew-o-rozdzielnosc-majatkowa.html
          Więcej przeszkód już nie widzę. Dam radę
          • lampka_witoszowska Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 13:51
            wiesz, nie jest powiedziane, że po kilku nocach na materacu, z którego schodzi powietrze, uznasz, że masz jednak rewelacyjnego męża wink

            pewnie, że dasz radę!
            zawsze się w końcu układa, największe dramaty mijają i znowu jest dobrze
          • mala2012 Re: Pojawił się problem. 28.03.12, 00:05
            hmm po co Ci teraz podzial majatku?

            zacznij od rozdzielnosci majatkowej. od dnia rozdzielnosci wszystko co zarobisz jest Twoje.

            koszt rozdzielnosci u notarousza 400zl. w sadzie 200zl i trzeba uzasadnic
      • maheda Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 14:29
        Dlaczego nie masz osobnego konta bankowego, do którego on nie ma dostępu?
        Załóż sobie jak najprędzej.
        • antheax Re: Pojawił się problem. 26.03.12, 14:53
          Mam własne konto bankowe i mąż nie ma do niego dostępu. Jednak kilkanaście lat temu jeszcze nie miałam. Wynagrodzenie pobierałam w gotówce. Wtedy ufałam mężowi. Wiedział, w którym miejscu przechowuję pieniądze w domu.

          Natomiast to że wziął kredyt bez mojej wiedzy zdarzyło się wiele lat później. Nie miałam na to żadnego wpływu. Ma swój ROR i nabrał kredytów pod korek - ile tylko bank pozwolił bez wiedzy małżonka. Ponieważ to szanujący się bank a nie SKOK czy Provident to za wiele mu nie dali. Spłaca odsetki i jest trochę ugotowany. Na dłuuuugi czas
          Aha, nie potrafi powiedzieć, co zrobił z pieniędzmi. W domu cały czas był wspólnie realizowany budżet, z kartką i ołówkiem w ręku, miał wikt i opierunek oraz finansowanie potrzeb, które akurat się pojawiały. Całą rodziną żyliśmy wtedy bardzo skromnie i oszczędnie. Było biednie. A ten się podobno dożywiał poza domem, cichcem, za własne kredyty. I wydał na to "skromne" 10000zł

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka