Dodaj do ulubionych

w sprawie podwyzszenia alimentow

10.04.12, 16:57
moja obecnie 18 letnia corka chce sie starac o podwyzszenie alimentow. ostatnie alimenty byly zasadzone przy wyroku rozwodowym, dwa lata temu gdy corka chodzila jeszcze do gimnazjum.
W miedzy czasie diametralnie zmienila sie sytuacja finansowa moja i exa. Jego na plus moja na minus. Bardzo prosze o pomoc, bo chcemy dobrze uzasadnic wniosek o podwyzszenie. Wiem tez, ze sa jakies kalkulatory do wyliczenia potrzeb dziecka.Mam tez pytanie. czy corka starajac sie o adwokata z urzedu, bedzie musiala wykazac wlasny stan posiadania, czy bedzie brany pod uwage rowniez moj stan posiadania. Pytam poniewaz z podzialu majatku wspolnego zostala mi gotowka, ktora ulokowalam poniewaz nie starcza na zakup mieszkania. czy sad moze odrzucic wniosek o adwokata z urzedu z uwagi na te lokate?
Obserwuj wątek
    • krolowa-sniegu1 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 16:58
      jezeli ktos ma odpowiedni kalkulator czy moglby mi podeslac na poczte gazetowa?
      • mysz1978 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 17:52
        nie wiem czy jest kalkulator kosztow utrzymania osoby teoretycznie doroslej, choc nie powinien sie ronic od kosztow utryzmania nastolatka (zakaldam ze Twoaj corka oczywiscie wciaz sie uczy).
        Jedyny chyba jakis jest to ten z tej strony www.grzybkowski-guzek.pl/pl/pro-publico-bono/167-koszt-utrzymania-maloletniego-nowe-arkusze-kalkulacyjne.html
        ozywiscie nalezy go dostosowac do swoich potrzeb
        • krolowa-sniegu1 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 18:00
          Tak, corka sie uczy. Po maturze zamierza studiowac trudny kierunek, wymaga to nakladow na ktore mnie w obecnej sytuacji nie stac.
    • tricolour Rzecz jest co najmniej dziwna... 10.04.12, 18:06
      ... dorosła osoba potrzebuje kalkulator jaka sama nie mogła zsumować miesięcznych wydatków. Słowem nie piszesz, że alimentów nie starcza na bieżąca potrzeby, ale piszesz za to, że sytuacja exa się poprawiła, a Twoja pogorszyła.

      No - jeśli Twoja się pogorszyła, to się postaraj jak ex, by się poprawiła skoro w oczywisty sposób masz wyższe możliwości zarobkowe. Dodatkowo masz gotówkę na lokacie, którą możesz finansować zwiększone potrzeby córki.

      Generalnie wydźwięk Twojego postu jest taki, że szukasz sposobu na zagospodarowanie kasy exa swoje pieniądze trzymając tylko dla siebie.
      • altz Re: Rzecz jest co najmniej dziwna... 10.04.12, 18:15
        tricolour napisał:

        > No - jeśli Twoja się pogorszyła, to się postaraj jak ex, by się poprawiła skoro
        > w oczywisty sposób masz wyższe możliwości zarobkowe. Dodatkowo masz gotówkę na
        > lokacie, którą możesz finansować zwiększone potrzeby córki.

        Nie wiadomo, w jakiej wysokości są te alimenty od ojca, a w jakiej od matki? Nie wiadomo, ile zarabia matka i jakie płaci alimenty na córkę?
        Zgromadzone pieniądze przez matkę, są jej własnym dochodem i nie powinny służyć do finansowania córki, ale już dochód z tej lokaty są dochodem matki i powinien być brane pod uwagę przy ustalaniu alimentów od matki.
        • altz Re: Rzecz jest co najmniej dziwna... 10.04.12, 18:17
          są jej własnym *dochodem

          miało być: majątkiem smile
        • krolowa-sniegu1 Re: Rzecz jest co najmniej dziwna... 10.04.12, 18:29
          alimenty od ojca sa w wysokosci 500PLN
      • krolowa-sniegu1 Re: Rzecz jest co najmniej dziwna... 10.04.12, 18:26
        Chwileczke. Pieniadze pochodza z podzialu majatku wspolnego, co wyraznie zaznaczylam. Taka sama wartosc otrzymal ex, z tym ze on otrzymal to w formie rzeczowej ja finansowej. Moja sytuacja finansowa pogorszyla sie w skutek dlugotrwalej choroby i w rezultacie utraty poprzedniej pracy. niestety nowej na dzien dzisiejszy nie mam. Ex w zwiazku z tym ze nie mial obowiazkow zwiazanych z opieka nad dzieckiem mogl podjac prace wyjazdowa, ja niestety takiej mozliwosci nie mam. Do dnia dzisiejszego niestety musialam mocno nadszarpnac wlasne zasoby aby zapewnic dziecku wlasciwy poziom zycia, wiec wypraszam sobie takie insynuacje.
        Tak, srodkow z alimentow nie starcza na zapewnienie potrzeb corki, a nie widze powodu dla ktorych osoba w mojej sytuacji finansowej mialaby ponosic wiekszosc jej kosztow utrzymania.
        Czy wszystkie watpliwe kwestie wyjasnilam, czy cos jeszcze jest niejasne?
        • tricolour Owszem, sa rzeczy niejasne... 10.04.12, 18:34
          ... na przykład nie piszesz, że córka rozmawiała z ojcem o rosnących potrzebach, ten ją zlekceważył więc pozostała jedynie droga sądowa. I to aż tak sądowa, że potrzebny jest adwokat choć wiadomo, że do alimentów zaden adwokat potrzebny nie jest...

          Nie wiadomo po co ten adwokat.
          • krolowa-sniegu1 Re: Owszem, sa rzeczy niejasne... 10.04.12, 18:46
            zacznijmy od tego ze rozwod byl bez orzekania o winie, niemniej w moim malzenstwie niestety byla przemoc, wobec mnie i wobec moich dzieci. ojciec obecnie nie interesuje sie corka poza posylaniem jej alimentow. nie, corka nie rozmawiala z ojcem. w tym miesiacu skonczyla 18 lat. zgodnie z zapowiedziami exa zaczna sie schody z wyplacaniem kasy na moje konto.
            • tricolour Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 19:11
              ... a córka z ojcem na temat pieniędzy rozmawiać nie chce. Ty też - jak można wnioskować - nie zamierzasz przekonać córki, że dobrze by było gdyby podała ojcu numer SWOJEGO konta, na który będą szły alimenty. Można odnieść wrażenie, że jakoś zależy Ci (albo córce) na eskalacji konfliktu.

              Bo zgodnie z prawem córka stała się dorosła. To w jej interesie jest dostawać alimenty do własnych rąk, w jej interesie jest rozmawiać z ojcem o pieniądzach, ale nie ścigać od razu adwokatem i wyrokiem sądowym nie wiedząc nic na temat zdania ojca o rosnących potrzebach.

              I zachęcam do odwiedzin jakiegoś portalu studenckiego, gdzie młodzi ludzie piszą ile dostają pieniędzy od rodziców. A ile dorabiają sami rozumiejąc, że gdy brakuje pieniędzy to idzie się samemu do pracy, a nie do sądu przeciw rodzicom. Obu rodzicom, Królowo Śniegu!
              • mola1971 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 19:49
                tricolour napisał:
                > I zachęcam do odwiedzin jakiegoś portalu studenckiego

                Na to przyjdzie czas za rok, na razie dziewczyna chodzi do liceum i nie ma możliwości dorabiania, bo musi się uczyć, by zdać maturę i w przyszłości stać się studentką.
                To tak gwoli jasności, bo chyba zapomniałeś w jakim wieku zaczyna się studia.
                • tricolour Może i zapomnałem... 10.04.12, 20:33
                  ... ale autorka wątku chce podnosić alimenty między innymi dlatego, że córka kiedyś może pójdzie na trudne studia.

                  A ja uważam, że skoro ktoś chce być dorosły, to dorosłych kontaktów z ojcem nie zaczyna od sądu tylko od rozmowy na ważny temat. Tymczasem tu nawet chęci do rozmowy nie ma. Wręcz przeciwnie: jest chęć załatwiania sprawy od zachrystii, po kryjomu i cudzymi rękami (adwokat) za pieniądze podatników. Czyli wybiera się najgorsze rozwiązanie licząc tylko na kasę.
                  • mola1971 Re: Może i zapomnałem... 10.04.12, 20:48
                    Tri, być może ma powody, by postępować tak a nie inaczej.
                    Naprawdę chodzą po tym świecie ludzie, z którymi nijak dogadać się nie da. Sama mam takiego exa, więc ją poniekąd rozumiem.
                    Inną sprawą jest wyręczanie dorosłego dziecka, ale to dziecko na razie ma TYLKO 18 lat, uczy się i pewnie potrzebuje wsparcia we wchodzeniu w dorosłość. Dorosłym człek nie staje się wraz z chwilą ukończenia 18 lat, to jest proces. Za rok może już będzie dorosła, a może nadal nie. Dużo zależy od tego czy matka jej dorosnąć pozwoli.
                    Tak czy inaczej współczuję dziewczynie takiego startu w dorosłość. Zacznie ją od sądzenia się z własnym ojcem, a więc z kimś, kto powinien wspierać, a nie być przeciwnikiem. Ale czasem niestety tak bywa.
                    • tricolour Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:01
                      Skoro ojciec dał znak, że po skończeniu 18 przez córkę, nie będzie dawał kasy matce, to może on chce płacić wprost córce? Może ma na pieńku z matką i na oczy jej widzieć nie chce więc skoro trafia sie okazja, to zamierza płacić alimenty bez pośrednika? A tu zamiast zwyczajnej rozmowy jest zachącanie córki do drogi sądowej!

                      I ten proces wkraczania w dorosłośc zaczyna się od stymulowania konfliktu przez matkę.
                      • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:02
                        Może, może... To może do wróżki podejść w takim razie?
                        • tricolour Forum jest taką właśnie wróżką... 10.04.12, 21:09
                          ... i ja jako wróżek mówię dorosłej Królowej, by zachęcała córkę do rozmowy z ojcem, a nie do wojny w sądzie.

                          Bo schemat myślenia jest znów patologiczny: nieumiejętność zsumowania miesięcznych wydatków, ale doskonała znajomość zarobków exa po latach od rozwodu.
                          • zmeczona100 Re: Forum jest taką właśnie wróżką... 10.04.12, 21:13
                            Na forum podawane są fakty, a nie wytwory wróżki i wystarczy do nich się odwołać, aby nie gdybać, tylko przypuszczać z dużym prawdopodobieństwem.

                            Ja też przejawiam patologiczny schemat myślowy- nie wiem na co dzień, ile kosztuje utrzymanie syna, tylko wyliczam go dopiero wtedy, gdy jest potrzeba. Bo jeśli kupuję coś stale, co jest niezbędne, to i tak muszę to kupić- choćby kosztem swoich wydatków.
                          • lampka_witoszowska Re: ponieważ nie ma obowiązku rozmawiania... 10.04.12, 21:50
                            a jest obowiązek utrzymywania dziecka, to nei ma chyba sensu posyłać dziecko na rozmowę z ojcem?
                            z jakiegoś powodu w miarę dorosłe dziecko nei chce takiej konfrontacji, bo gdyby chaiło, to by to zwyczajnei wprowadziło w życie

                            przypomniał mi się niemój, który uznał, że 4,5 letnia córka powinna przed nim stanąć i sama mu "prosto w oczy" powiedzieć, że nei chce się znim spotkać - i tak z akażdym razem, jak Mała chciała odwołać spotkanie...

                            jak dziecko nei chce kontaktu z ojcem, to wystarczy przymus
                            to tyle w kwestii osławionego poszanowania praw ojca
                      • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:05
                        Może jest tak, jak piszesz. Tyle, że normalny ojciec po prostu kontaktuje się z córką i jej przekazuje informację, że po skończeniu przez nią 18 lat alimenty będzie płacił bezpośrednio jej a nie jej matce.
                        Zatem nie wiemy kto ten konflikt stymuluje. Może on, może ona, może oboje. A obrywa córka.
                        • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:15
                          Może wszyscy stwierdzili, że ojciec nie jest potrzebny dziecku?
                          Wygląda na to, że tę linię będą ciągnąć przez następne dziesięciolecia.
                          Dzieci wciągnięte w konflikt między rodzicami, przykro się to czyta.
                          • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:18
                            Altz, 18-latka ma już swój rozum i sama ocenia czy ojciec jest jej potrzebny, czy nie. A raczej ojciec ma to, na co we wcześniejszych latach zapracował.
                            • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:21
                              mola1971 napisała:

                              > Altz, 18-latka ma już swój rozum i sama ocenia czy ojciec jest jej potrzebny, c
                              > zy nie. A raczej ojciec ma to, na co we wcześniejszych latach zapracował.
                              Obawiam się, że w tym przypadku, córka ma rozum mamy, tak przesiąkła. smile
                              Ojciec zapracował, matka też wygląda na twardą sztukę, myślę, że razem zapracowali na tę patologię.
                              • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:26
                                altz napisał:


                                > Obawiam się, że w tym przypadku, córka ma rozum mamy, tak przesiąkła. smile


                                I całe szczęscie.
                                Chociaż wiadomo, że Tobie by bardziej pasowało, gdyby córka dała sobie spokój z alimentami i zamiast myśleć o dalszej edukacji to poszła do zawodówki i zarabiała już sama na siebie. Przynajmniej byłaby bardziej honorowa, niż jej matka.
                                • czezata Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:32
                                  Mało tego -medycynę chce może studiować lub mechatronikę i czasu nie znajdzie na prace w biedronce , czy tesco
                                  • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:36
                                    A po co takie studia? Toż one tylko czas i pieniądze zabierają. Lepsza zawodówka! Praca w tesco czy biedronce też daje co miesiąc wypłatę i tym sposobem odciąży ojca smile
                                • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:35
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > Chociaż wiadomo, że Tobie by bardziej pasowało, gdyby córka dała sobie spokój z
                                  > alimentami i zamiast myśleć o dalszej edukacji to poszła do zawodówki i zarabi
                                  > ała już sama na siebie. Przynajmniej byłaby bardziej honorowa, niż jej m
                                  > atka.

                                  To jest Twój kolejny głupi pomysł. Ja dzieci nie wysyłam do zawodówek na siłę, chociaż coraz bardziej doceniam dobre wykształcenie zawodowe i gdyby dziecko chciało, nie broniłbym.
                                  Niby to jest taka złośliwość, ale widocznie Ci to po głowie chodzi, ale wstydzisz się do tego przyznać. big_grin
                                  Zachęcam do szczerej rozmowy z ojcem, najlepiej twarzą w twarz i koniecznie bez matki w odwodzie.
                                  • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:42
                                    altz napisał:


                                    >
                                    > To jest Twój kolejny głupi pomysł.

                                    Głupi? A to ciekawe. Przecież po zawodówce można podjąć i pracę, i dalszą naukę. Bez szkody finansowej dla ojca.

                                    Ja dzieci nie wysyłam do zawodówek na siłę,
                                    > chociaż coraz bardziej doceniam dobre wykształcenie zawodowe i gdyby dziecko ch
                                    > ciało, nie broniłbym.

                                    Zacznij od siebie- Tobie też by się przydało solidne wykształcenie. Ale co tam- lepiej narzekać na pijawki, bezrobocie i tłumaczyć się wydatkami na obce dzieci, niż swoim własnym poprawić perspektywy na przyszłość. No bo niby czemu miałyby mieć lepiej, niż Ty, no nie?


                                    > Niby to jest taka złośliwość, ale widocznie Ci to po głowie chodzi, ale wstydzi
                                    > sz się do tego przyznać. big_grin

                                    Toż przecież jasne, że Ty wiesz wszystko lepiej smile


                                    > Zachęcam do szczerej rozmowy z ojcem, najlepiej twarzą w twarz i koniecznie bez
                                    > matki w odwodzie.

                                    A ja tam jestem za ochroną dziecka przed niepotrzebnym stresem. Będzie starsze, to i zasoby odpornościowe będzie miało większe. A teraz niech się nauką zajmie smile Żeby mogła zrobić na złość tatusiowi i wybrać ambitne studia smile
                                    • lampka_witoszowska Re: a przepraszam... 10.04.12, 21:56
                                      jaki normalny człowiek określi patologię na podstawie kilku postów?
                                      nie dość, ze patologię, to mamy już wyklarowany obraz charakterologiczny obowiązkowo pazernej, złej, sączącej nienawiść matki i bidnego, złojonego ojca
                                      • zmeczona100 Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:00
                                        Eeee... to my tu mamy do czynienia z normalnym człowiekiem?
                                        No toś mnie zaskoczyła wink
                                      • altz Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:08
                                        lampka_witoszowska napisała:

                                        > jaki normalny człowiek określi patologię na podstawie kilku postów?
                                        > nie dość, ze patologię, to mamy już wyklarowany obraz charakterologiczny obowią
                                        > zkowo pazernej, złej, sączącej nienawiść matki i bidnego, złojonego ojca
                                        Ja tak powiem i pod tym się podpisuję.
                                        Wy macie jakiś obraz, ale ja mam inny obraz, mi wystarczy, że rodzice ze sobą rozmawiają przez adwokatów, a dzieci się wypinają i stają po jakieś stronie bez możliwości. To jest patologia, czyli chora rodzina.
                                        • lampka_witoszowska Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:17
                                          czyli, zgodnie z logiką, jeśli piszesz chore posty (niemające uzasadnienia w rzeczywistości), to jesteś patologią? ciekawy punkt widzenia
                                          o powodach niechęci do utrzymywania kontkatów z biologicznym ojcem moge Ci napisać, chcesz?
                                          matka nei miała udziału w jego określeniach dotyczacych matki i jej drugiego meża
                                          służę szczegółami tej decyzji, miałam 17 lat

                                          ja nei mam obrazów na forum
                                          głosów też nei słyszę
                                          jedynie logika mi czasem sie uruchamia i niechęć do sądów ostatecznych, jakie tu często są wygłaszane - bo życie lubi niespodzianki i jest przewrotne, o, tak sobie wymyśliłam
                                          • altz Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:36
                                            lampka_witoszowska napisała:

                                            > czyli, zgodnie z logiką, jeśli piszesz chore posty (niemające uzasadnienia w rz
                                            > eczywistości), to jesteś patologią? ciekawy punkt widzenia
                                            Rodzina to nie jest zbiór osób, to coś więcej. Dlatego uważam, że rodzina może być patologiczna, a osobno ludzie nie muszą być patologią. Nie ma się o co obrażać, rodzina zupełnie nie funkcjonuje, czyli jest chora.

                                            Czasami jest trudno mówić o czymś, o czym niewiele wiemy. Ale przecież nawet ojciec w więzieniu czy matka w więzieniu mogą się spotykać z dziećmi, o ile nie były to jakieś grube sprawy skierowane przeciwko dziecku, jak gwałt czy pobicie. Widać, że są tacy ludzie, którzy uważają kontakt dzieci z rodzicami za ważny.
                                            • lampka_witoszowska Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:46
                                              oj, a co zrobisz z mamusią, która w ramach pomagania Ci niszczy Ciebie i Twoją rodzinę? prośby i rozmowy nic nie dają, najwyżej obrazi się an Ciewbie na kilka miesięcy, masz spokój, ale jak odkryje, że to Cię już nei boli, to przestaje się obrażać i ładuje całą żółć w Ciebie i Twoje dzieci?
                                              też utrzymasz kontakt?

                                              pierniczysz, Altz, głodne, moherowe kawałki o utrzymywaniu kontaktu z rodzicami, bo to ważne

                                              jeśli to takie ważne, to niech do jasnej cholery rodzice w końcu sami zaczną szanować swoje dzieci i kontakt z nimi, a nie tylko pieprzyć o swoich prawach, prawach i prawach
                                              • altz Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:51
                                                lampka_witoszowska napisała:

                                                > oj, a co zrobisz z mamusią, która w ramach pomagania Ci niszczy Ciebie i Twoją
                                                > rodzinę? prośby i rozmowy nic nie dają, najwyżej obrazi się an Ciewbie na kilka
                                                > miesięcy, masz spokój, ale jak odkryje, że to Cię już nei boli, to przestaje s
                                                > ię obrażać i ładuje całą żółć w Ciebie i Twoje dzieci?
                                                > też utrzymasz kontakt?
                                                Masz rację w tym przypadku. Ja bym zerwał kontakt.
                                              • mola1971 Re: a przepraszam... 10.04.12, 22:54
                                                lampka_witoszowska napisała:
                                                > jeśli to takie ważne, to niech do jasnej cholery rodzice w końcu sami zaczną sz
                                                > anować swoje dzieci i kontakt z nimi, a nie tylko pieprzyć o swoich prawach, pr
                                                > awach i prawach

                                                Zgadzam się w 100%. Tacy co mają prawa, a nie mają żadnych obowiązków, w najlepszym przypadku na starość lądują w jakimś zapyziałym DPS-ie. I ich dzieci można zmusić sądownie do płacenia za ten DPS, ale do tego, by starego rodzica odwiedzili, przytulili, porozmawiali, nikt ich nie zmusi.
                                                Starzy, opuszczeni ludzie to rodzice, którzy swoim dzieciom nic z siebie nie dali. Na starość dostają od swoich dzieci to samo, czyli nic.
                                  • czezata Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:42
                                    No właśnie ;dzieci się nie wysyła -dzieci wybierają
                              • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:39
                                Altz, kobita kilka postów na forum napisała, a Ty już patologię w niej widzisz? Szklaną kulę masz?
                                O córce nie wiesz nic, kompletnie nic. 18-latka ma swój własny rozum, wcale nie musi przesiąkać matką. A nawet gdyby to kim ma przesiąkać? Nieobecnym ojcem? Klasyka gatunku. Facet se idzie w cholerę, kobita dziecko wychowuje, i jakby tego dziecka nie wychowała, to jest źle.
                                • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 21:53
                                  mola1971 napisała:

                                  > kobita kilka postów na forum napisała, a Ty już patologię w niej widzisz?
                                  > Szklaną kulę masz?
                                  Ja nie pisałem, że jest patologią, napisałem, że sytuacja to patologia, rodzina zresztą też.

                                  > Facet se idzie w cholerę, kobita dziecko wychowuje, i jakby teg
                                  > o dziecka nie wychowała, to jest źle.
                                  Teraz to Ty masz szklaną kulę. Pani nic nie powiedziała o ucieczce męża. wink
                                  Ja już słyszałem o przemocy, gdy mąż się nie zgodził na drogiego fryzjera albo na drogą szkołę dla dziecka, gdy nie było ich stać, a pani nie pracowała. smile Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale nie wierzę w samo hasło "przemoc".
                                  • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 22:06
                                    Altz, to w co Ty wierzysz, a w co nie, akurat ma najmniejsze znaczenie. Zadziwiające jest natomiast to, że nie kwestionujesz przemocy, gdy o niej pisze mężczyzna. Kwestionujesz tylko, gdy to kobieta pisze, że doświadczyła przemocy ze strony faceta.
                                    • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 22:12
                                      mola1971 napisała:

                                      > Altz, to w co Ty wierzysz, a w co nie, akurat ma najmniejsze znaczenie. Zadziwi
                                      > ające jest natomiast to, że nie kwestionujesz przemocy, gdy o niej pisze mężczy
                                      > zna. Kwestionujesz tylko, gdy to kobieta pisze, że doświadczyła przemocy ze str
                                      > ony faceta.
                                      A to już Twój wymysł. Zauważ, że mężczyźni piszą na czym ta przemoc polegała, często wierzę, czasami nie. Gdy kobiety piszą o konkretach, to ja też z reguły wierzę.
                                      Nie raz już się spotkałem z sytuacją, że kobieta rzuca hasło, a koleżanki potakują i od razu popierają. U mnie nawet okłamywała koleżanki dla lepszego efektu. big_grin
                                      • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 22:26
                                        Jakie koleżanki? Wg Ciebie na tym forum same koleżanki są?
                                        Altz, istnieje coś takiego jak empatia i doświadczenie. Komuś kto ma rozbudowaną empatię i sam doświadczył przemocy, nie trzeba w szczegółach tłumaczyć na czym ona polegała. To forum a nie sąd jest, w sądzie o takich szczegółach się mówi. Dla ofiary przemocy opowiadanie o tym co przeżyła jest zwyczajnie bolesne i nie opowiada o tym, gdy nie ma takiej rzeczywistej potrzeby. A na forum takiej potrzeby nie ma, potrzeba jest w sądzie. A i z tego często ofiary przemocy rezygnują, by nie musieć o tym mówić.
                                        • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 22:44
                                          Jasne, że każdy ma prawo nie informować.
                                          Ja tylko napisałem o faktycznych zdarzeniach, znanych mi osobiście, gdzie ta "empatia" była wybujała i na wyrost. Nie nazwałbym tego nawet empatią, raczej to była solidarność, choćby nie wiem, co i po grób.
                                          • mola1971 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 10.04.12, 22:50
                                            No to mów od razu, że Ci chodzi o jakieś zdarzenia z reala, a nie z forum. Forum to forum, a życie to życie. W życiu tak bywa, że ludzie się wzajemnie w chorych zachowaniach wspierają (obu płci to dotyczy), na forum zbyt dużo ludzi i zdań, by taka jednogłośność mogła zaistnieć.
                                          • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 11.04.12, 08:56
                                            altz napisał:

                                            gdzie ta "e
                                            > mpatia" była wybujała i na wyrost.

                                            Ale tu mowa o empatii a nie o "empatii".


                                            Nie nazwałbym tego nawet empatią, raczej to
                                            > była solidarność, choćby nie wiem, co i po grób.

                                            Niemożliwe, żebyś czegoś nie wiedział. No niemozliwe przecież.
                                            • altz Re: Może ten ojciec chce wspierać? 11.04.12, 09:40
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Nie nazwałbym tego nawet empatią, raczej to
                                              > > była solidarność, choćby nie wiem, co i po grób.
                                              Tak uważam, że kobiety bywają bardzo solidarne i działa to na zasadzie sekty.
                                              Być może dlatego tak łatwo przechodzą z pełnej solidarności do nienawiści? wink
                                              >
                                              > Niemożliwe, żebyś czegoś nie wiedział. No niemozliwe przecież.
                                              Zrób sobie z kartonu takiego potakiwacza, bo żywy człowiek by tego nie zniósł. big_grin
                                              • zmeczona100 Re: Może ten ojciec chce wspierać? 11.04.12, 09:52
                                                <ani się śmiać, ani płakać>
              • krolowa-sniegu1 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 19:53
                Nie insynuuj mi czegos, czego nie wiesz na pewno. Nic nie zamierzamy eskalowac. Chcemy to zalatwic prawnie. Tak, nie mam ochoty na kontakt z ojcem mojej corki. Nie musze miec na to ochoty. Corka chce udac sie do sadu, by bylo wszystko czarno na bialym. Poprzednie ustalenia polubowne w sprawie rozwodu i podzialu majatku oraz dalsze jego zachowania pokazaly nam( mnie,synowi i corce) ze nie mozemy liczyc na nic poza tym, co zostalo zapisane w wyroku sadowym.Wlasnie dlatego, ze corka stala sie dorosla wskaze ile chce dostawac i na jakie konto. w tym celu te konto m.in. zalozyla.
                Moje naklady na corke sa i byly przez ostatnie dwa lata wyzsze niz naklady ojca. Jesli zwroci sie do sadu rowniez pozywajac mnie nie bede widziala w tym zadnej zlosliwosci.
                Pomijajac wszelkie kwestie, to gdybym byla zlosliwa, o co mnie posadzasz, to sama takze mam mozliwosci zwrocic sie do sadu przez okres 5 lat od rozwodu o alimentacje mnie poniewaz moja sytuacja jak napisalam ulegla znacznemu pogorszeniu, bez mojej winy. Nie robie tego, natomiast nie widze powodu, by corka musiala isc do pracy by dorobic(oczywiscie kosztem czasu na nauke i rozrywke) po to, by tatus mial swiety spokoj.
                Stac go na placenie alimentow 3-4 krotnie wyzszych niz obecnie o czym wiem. W przyszlosci bedzie musiala sobie radzic sama, dlatego teraz musi wykorzystac wszelkie mozliwosci, by zdobyc odpowiednie wyksztalcenie.
                Nie wiem czemu ma sluzyc umoralnianie z Twojej strony, bo nie widze tu zadnej checi pomocy w danej sytuacji tylko chec wykazania ze widzisz to jako chec odwetu i pokazanie ze mozna pracowac studiujac. Owszem mozna, byc moze corka pojdzie tez do pracy (swoja droga mozliwosci pracy dla uczacych sie 18 latek bez doswiadczenia nie w Warszawie nie jest zbyt wiele, pomijajac ofety akwizycji i towarzyskie) , niemniej skoro nie musi nie widze powodu by miala to robic.
                • czezata Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 20:08
                  Trzymaj się i nie przejmuj się niektórymi "radami"-niczego nie wnoszą, a wprost przeciwnie -dołują jak chol..a .Aczkolwiek spotkać tu można , na tym forum , wielu życzliwych ...Córce należy się godne wykształcenie i życie
                  • maheda Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 20:41
                    Guzik.
                    Nikomu nic się nie "należy".

                    Oczywiście, lepiej jest, jeśli dziecko ma możliwość do zdobycia wykształcenia zgodnego z dziecka talentami i pragnieniami. Jednak to jest sytuacja idealna, a nie coś, co się - jak napisałaś - "należy".
                    • czezata Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:01
                      Mahedo, dzieciom pewne rzeczy należą się jak "psu buda":"Rodzice mogą "zwolnić się"z obowiązku łożenia na dziecko dopiero wtedy, gdy będzie ono w stanie samodzielnie się utrzymać: znajdzie prace, będzie żyć w na poziomie nie gorszym niż w rodzinnym domu.(..)Zgodnie z wyrokiem SN z listopada 1998r.(CKN217/97)rodzice nie mogą odmówić pomocy dorosłemu już dziecku tak długo ,jak się ono uczy i nie ma czasu na prace zarobkowa."-za GW z 8 listopada 2011
                      • tricolour Czyli 70-letnie dziecko... 10.04.12, 21:11
                        ... z uporem uczące się chińskiego ma prawo do alimentów od 95-letnich rodziców. Proste.
                        • zmeczona100 Re: Czyli 70-letnie dziecko... 10.04.12, 21:14
                          oj tak.
                          • tricolour Bo nie wiadomo czy śmiać się... 10.04.12, 21:18
                            ... czy płakać: dopiero wtedy można przestać płacić alimenty gdy - uwaga - dziecko zdobędzie wykształcenie, znajdzie pracę i zacznie samodzielnie żyć na poziomie nie gorszym niz w rodzinnym domu.

                            Ręce opadają.
                            • zmeczona100 Re: Bo nie wiadomo czy śmiać się... 10.04.12, 21:24
                              Pośmiać się mozna, ale trafniej będzie zapłakać- nad nieznajomością prawa i orzeczeń wydanych na jego podstawie.
                              • czezata Re: Bo nie wiadomo czy śmiać się... 10.04.12, 21:26
                                C'est la vi
                              • tricolour To masz przegwizdane... 11.04.12, 07:05
                                ... będziesz syna utrzymywała do czasu aż sobie kupi wielkie mieszkanie i będzie zarabiał choć tyle, co Ty. W przeciwnym razie pogorszą mu się warunki w porównaniu z domem rodzinnym, do czego prawo dopuścić nie może... ale tylko w przypadku rodziców rozwiedzionych.

                                Twój syn musi być wręcz szczęśliwy, że mu się rodzice rozwiedli i przez to zapewnili świetlany start w przyszłość.

                                Czyż nie tak?
                                • altz Re: To masz przegwizdane... 11.04.12, 07:43
                                  tricolour napisał:

                                  > Twój syn musi być wręcz szczęśliwy, że mu się rodzice rozwiedli i przez to zape
                                  > wnili świetlany start w przyszłość.
                                  >
                                  > Czyż nie tak?
                                  Święta racja.

                                  To jest taki nurt, "chcę, więc muszę to mieć!"i "należy mi się". Chyba z tej grupy są osoby protestujące przeciw wydłużeniu wieku emerytalnego. "Nie chcę mieć dzieci, nie chcę zwiększenia wydajności pracy, nie chcę ograniczeń i pomimo realnej potrzeby, nie zgadzam się na odebranie przywilejów."
                                • czezata Re: To masz przegwizdane... 11.04.12, 08:18
                                  Nie ja ustanawiam prawo , lecz powszechnie wiadomo, że jego nieznajomość szkodzi(proszę w wolnej chwili postudiować Skrypty Beca tongue_outrawo rodzinne i opiekuńcze). A mój starszy syn studiuje i dorabia sobie ,i ma naukowe stypendium(o które teraz nie łatwo ) ,jakoś się nie przejmuję ,że będę musiała go utrzymywac całe życie
                                • zmeczona100 Re: To masz przegwizdane... 11.04.12, 08:54
                                  tricolour napisał:

                                  (...)

                                  dokładnie tak.
                                • lampka_witoszowska Re: Teraz płakałabym jeszcze bardziej :D 11.04.12, 10:02
                                  gdybym uważała, że pomaganie swojemu dziekcu to nieszczęście big_grin
                                  • zmeczona100 Re: Teraz płakałabym jeszcze bardziej :D 11.04.12, 10:05
                                    Ej tam, Lampka, bo Ty jakaś dziwna jesteś. Przecież to kosztuje, a jak wydajesz pieniądze, to jest nieszczęście- proste jak budowa cepa wink
                            • lampka_witoszowska Re: tutaj wybrałabym "płakać" 10.04.12, 22:02
                              po udzieleniu tak światłej porady i jakże adekwatnego porównania big_grin
                        • czezata Re: Czyli 70-letnie dziecko... 10.04.12, 21:20
                          Dwa lata temu weszła w życie nowelizacja KR i O ,która daje rodzicom możliwość uchylenia się od obowiązku alimentacyjnego względem dziecka pełnoletniego ,jeżeli "jest on połączony z nadmiernym dla nich uszczerbkiem" lub jeżeli dziecko nie dokłada starań ,by się usamodzielnić
                        • szizumami Re: Czyli 70-letnie dziecko... 11.04.12, 00:14
                          ojc tricolour--przypomniało mi sie jak NIE byłes oburzony
                          na pobór alimentów od chorej staruszki
                          jakos tak 'bez łachy ma placic" czy cos w tym stylu było?
                          bo takie jest prawo-a dziecku sie nalezy!
                          tu jest inaczej?
                    • lampka_witoszowska Re: Mahedo :) 10.04.12, 22:00
                      maheda napisała:

                      > Guzik.
                      > Nikomu nic się nie "należy".
                      >
                      > Oczywiście, lepiej jest, jeśli dziecko ma możliwość do zdobycia wykształcenia z
                      > godnego z dziecka talentami i pragnieniami. Jednak to jest sytuacja idealna, a
                      > nie coś, co się - jak napisałaś - "należy".
                      >

                      ja bym bardzo chętnie zobaczyła, jak na jakiejkolwiek sprawie o alimenty mówisz coś takiego w sądzie smile
                      może byc w ramach obrony praw ojca smile
                      jesli sie zdecydujesz, za każdym razem postaram się być Twoim wiernym widzem smile
                      • maheda Lampko :) 11.04.12, 08:59
                        Nie mówię o sytuacji, w której rodzica stać na zapewnienie dziecku matury i licencjatu. smile
                        Ale o sytuacji, w której rodzice np. nie są w stanie dziecku zapewnić - z różnych względów - tego poziomu startowego.
                        Wtedy też powiesz, że dziecku się NALEŻY?
                        A co, jeśli rodzice dziecka (oboje jedynacy) giną w wypadku samochodowym, a dziadkowie już nie żyją? Moja koleżanka w ten sposób jako nieletnia została osierocona i jej szczęście, że miała od niedawna pełnoletniego brata, bo dzięki temu nie wylądowała w domu dziecka.
                        Co się jej wg Ciebie należało, jak psu buda? Pieniądze od państwa, żeby oboje mogli skończyć studia i jednocześnie opłacić mieszkanie? Nic - niestety - bardziej mylnego. Gdyby nie to, że rodzice zostawili po sobie wystarczającą ilość pieniędzy - mieliby olbrzymi problem.

                        Dlatego śmieszy mnie, gdy ktoś mówi, że się "należy". Guzik się "należy". Jeśli ktoś ma szczęście, to pewne rzeczy bezproblemowo dostaje lub może problemowo wyegzekwować.
                        I tylko tyle.
                        • lampka_witoszowska Re: Lampko :) 11.04.12, 09:59
                          przykro mi, nadal uważam, że jeśli powołuje się dziecko do życisa, to dziecku od rodziców się należy

                          nawet zwierzęta wykarmiają swoje młode i otulają, jak ziąb, tak?
                          jak rodzice giną, to młode giną również
                          skoro więc człowiek jest tak dumny ze swojego człowieczeństwa, w tym zorganizowanego społecznego życia, to zapewnia młodym ile może, w moim rozumieniu
                          również każdy sie szczyci rodzinnym życiem - to ja rozumiem, że rodzina przygarnia i pomaga, jeśli zmieniamy temat na Twoją koleżankę
                          ale fakt - od zmarłych rodziców dziecku mało się należy smile mam jednak nadzieję, że bohater wątku nadal żyje

                          (masz tu konkretny wątek, konkretną sytuację i rodzica w dobrej kondycji finansowej - jeśli chcesz o zmarłych, to podkreśl, że dzieciom od zmarłych nic się nei należy, myślę, że to istotna różnica)

                          i dlaczego do licencjatu?
                          magisterka jakaś niemodna już? że nei wspomnę o jednej lekarce, która pół roku pracowała po studiach w pogotowiu jako wolontariuszka (a jeść musiała...), albo o innej, która uparła się na doktorat i zarabiała na uczelni 10 lat temu jakieś 600 zł
                          • altz Re: 11.04.12, 10:22
                            Kiedyś jakiś niezbyt mądry polityk przypomniał słowo "godny" niezupełnie dobrze je rozumiejąc i od tego momentu w takich dyskusjach pojawia się to słowo, zupełnie niepoważnie w naszym kraju, bo nie każdy ma taki szeroki zakres możliwości, żeby mógł te gody zapewnić, a często ludzie walczą zwyczajnie o przeżycie.
                            Chyba, że rozmawiamy tak tylko teoretycznie o kraju wielkiej szczęśliwości i dobrobytu. Wtedy faktycznie należy się, bo wszyscy mają.
                            Ludzie już się przyzwyczaili do dobrego, uważają, że im się należy 24 stopni w domu zimą, klimatyzacja latem, dobre odżywianie, świetne leczenie koniecznie w gabinecie prywatnym i ekskluzywne studia. Nie jest to takie oczywiste nawet w bogatych krajach.
                            Nie doceniamy tego, co mamy, a szkoda.
                            • lampka_witoszowska Re: 11.04.12, 10:40
                              a tymczasem dziecko powinno klęczeć przed obrazkiem ojca i matki i dziękować za to, że w ogóle żyje...
                              słodkie smile
                              • altz Re: 11.04.12, 10:54
                                lampka_witoszowska napisała:

                                > a tymczasem dziecko powinno klęczeć przed obrazkiem ojca i matki i dziękować za
                                > to, że w ogóle żyje...
                                Bzdury wypisujesz. Myślałem, że jesteś mądrzejsza. :-\
                                • lampka_witoszowska Re: 11.04.12, 13:24
                                  kłamiesz
                                  nikogo nie traktujesz jak mądrego

                                  chyba, że chciałeś napisać, że jestem głupsza niż sądziłeś, to już inna rzecz big_grin
                                  miewam duży dystans do czyjejś oceny stanu mojego rozumu, więc wieszwink brak argumentów możesz nadal uzupełniać w dostępny Ci sposób wink
                                  • altz Re: 11.04.12, 14:22
                                    lampka_witoszowska napisała:

                                    > miewam duży dystans do czyjejś oceny stanu mojego rozumu, więc wieszwink brak arg
                                    > umentów możesz nadal uzupełniać w dostępny Ci sposób wink

                                    Ty kazałaś dziecku klękać przed rodzicami i dziękować za poczęcie. big_grin
                                    Może Ci się forum pomyliło? wink Taki szpieg z krainy z krainy deszczowców? big_grin
                                    • lampka_witoszowska Re: 11.04.12, 16:44
                                      no cos Ty, masz aż taki problem z rozumieniem słów czytanych?
                                      a może poszłam tylko za Twoim tokiem rozumowania, żebyś zobaczył, jakie bzdety posadziłeś na forum?

                                      podejrzewam, że pomyliły Ci się światy
                                      sam nie wiesz, czy dziekco ma się cieszyć z tego, co ma, czy ma się opiekować zbolałym ojcem, czy ma jak najsurowiej oceniać matkę
                                      niespójny jesteś zwyczajnie
                                      • altz Re: 11.04.12, 17:03
                                        lampka_witoszowska napisała:

                                        > no cos Ty, masz aż taki problem z rozumieniem słów czytanych?
                                        Sama masz problem.
                                        Sama to napisałaś, czyli to są Twoje poglądy, w taki razie się motasz.
                                        Jeśli uważasz, że ja tak myślę, to się zapytaj, ja tak nie napisałem, więc to i tak byłoby kłamstwo. I tak źle i tak niedobrze. Pomyśl, zanim coś napiszesz, ja Ci niczego nie wpieram, czego nie napisałaś.

                                        > sam nie wiesz, czy dziekco ma się cieszyć z tego, co ma, czy ma się opiekować z
                                        > bolałym ojcem, czy ma jak najsurowiej oceniać matkę
                                        > niespójny jesteś zwyczajnie
                                        Ja dobrze wiem, wystarczy zapytać. Dużo zależy od sytuacji.
                                        Uważam, że nie ma obowiązku zapewnienia każdemu studiów, niektórzy po prostu nie chcą, inni się nie nadają, a jeszcze inni nie mają takich możliwości, z powodu przeciętnej pensji rodziców i jeśli chcą, to muszą sami powalczyć o swoje życie. Znam studentów posiadających po 1000 zł miesięcznie, studiują bez stypendiów i dodatków, są tacy, co sami zawalczyli i skończyli zaocznie, później doktorat i z czasem przyszła profesura. Możliwości więc są.
                                        A co do warunków życia i potrzeb, to myślę, że potrzeby forumowe mają się nijak do rzeczywistych. Często fajna rodzina rekompensuje niektóre braki materialne, a tak naprawdę nie wszystko jest nam potrzebne.
                                        Modlenie się do rodziców, całowanie w rękę, oczekiwanie pierścionków i hołdów od faceta uważam za niesmaczną pozostałość po społeczeństwie feudalnym.
                                        • zabelina Re: 11.04.12, 18:43
                                          altz napisał:

                                          są tacy, co sami zawalczyli i skończyli zaocznie, później doktora
                                          > t i z czasem przyszła profesura. Możliwości więc są.

                                          Altz, mam zarówno krewnych i znajomych w środowiskach uniwersyteckich...w życiu nie słyszałam o profesorze, który skończył studia zaoczne (może znalazłby się taki, który kończył te studia w latach czterdziestych ubiegłego wieku, ale jednak to inne, powojenne czasy). Obecnie graniczy to z cudem.
                                          Nie podawaj przykładów z pogranicza rzeczywistości, bo stajesz się w innych sprawach, o których się wypowiadasz kompletnie niewiarygodny.
                                          • altz Re: 11.04.12, 19:06
                                            zabelina napisała:

                                            > mam zarówno krewnych i znajomych w środowiskach uniwersyteckich...w życiu
                                            > nie słyszałam o profesorze, który skończył studia zaoczne (może znalazłby się
                                            > taki, który kończył te studia w latach czterdziestych ubiegłego wieku, ale jedn
                                            > ak to inne, powojenne czasy). Obecnie graniczy to z cudem.

                                            Ja znam takie dwie osoby, kobietę i mężczyznę. Fakt, nie są zbyt młodzi. wink
                                            • zabelina Re: 11.04.12, 19:56
                                              altz napisał:

                                              > Ja znam takie dwie osoby, kobietę i mężczyznę. Fakt, nie są zbyt młodzi. wink

                                              Wiesz, kiedyś to ja byłam czarnoskórą koszykarkąwink
                                              • altz Re: 11.04.12, 20:03
                                                Czy ja każę komuś zostać profesorem? wink
                                                Ja tylko piszę, że były osoby, które doszły do takiego stopnia naukowego dość nietypowo.
                                                Kolega kończy doktorat dojeżdżając daleko na zajęciach, ma żonę, dzieci i wykonuje sporo prac w terenie, daleko od domu. Robi to dzięki wspaniałomyślności żony, to fakt, ale nie siedzi na miejscu i stara się angażować w życie domowe, jeśli już w domu jest.
                                        • lampka_witoszowska Re: Altz:) 12.04.12, 08:16
                                          altz napisał:

                                          > Sama masz problem.
                                          > Sama to napisałaś, czyli to są Twoje poglądy, w taki razie się motasz.
                                          > Jeśli uważasz, że ja tak myślę, to się zapytaj, ja tak nie napisałem, więc to i
                                          > tak byłoby kłamstwo. I tak źle i tak niedobrze. Pomyśl, zanim coś napiszesz, j
                                          > a Ci niczego nie wpieram, czego nie napisałaś.

                                          Jak trollowi rżnącemu głupa wyjaśniam: to była ironia smile

                                          również nei znam osoby, która po dużo lżejszych studiach zaocznych pracowała naukowo, że o profesurze nie wspomnę
                                          nie pierwszy raz przytaczasz rzekome znane sobie zjawiska, które w realnym świecie są mocno wątpliwe, jeśli nie niemożliwe
                                          • altz Re: Altz:) 12.04.12, 11:20
                                            lampka_witoszowska napisała:

                                            > Jak trollowi rżnącemu głupa wyjaśniam: to była ironia smile
                                            Ja Ci w takim razie jasno wyjaśnię: to jest chamstwo, nie żadna ironia.
                                            Ironia jest dla ludzi inteligentnych, a nie dla manipulantów. big_grin
                                            • lampka_witoszowska Re: Altz:) 12.04.12, 11:43
                                              altz napisał:

                                              > Ja Ci w takim razie jasno wyjaśnię: to jest chamstwo, nie żadna ironia.

                                              big_grin

                                              > Ironia jest dla ludzi inteligentnych, a nie dla manipulantów. big_grin

                                              właśnie widzę, zdecydowanie przeceniłam Twoje zdolności, trollu big_grin
                                              • altz Re: Altz:) 12.04.12, 12:01
                                                Miałem napisać, że trzeba ironią posługiwać się inteligentnie, bo inaczej wychodzi manipulacja, ale mnie poniosło.
                                                Za taką osobistą wycieczkę przepraszam, co nie zmienia mojego nastawienia do takich metod, uważam je za nieeleganckie, pisząc bardzo łagodnie.

                                                Mogę być dla Ciebie trollem smile, ale ja nie piszę o nikim w sposób sugerujący, że to są jego poglądy. wink
                                            • zmeczona100 Re: Altz:) 12.04.12, 12:13
                                              altz napisał:


                                              > Ironia jest dla ludzi inteligentnych, a nie dla manipulantów. big_grin

                                              Dlatego nie pojmujesz, co Lampka pisze. To nie jej wina, że nie błyszczysz inteligencją.
                                        • zmeczona100 Re: 12.04.12, 12:49
                                          altz napisał:

                                          Znam studentów posiadających po 1000 zł miesięcznie, studiują bez stypendió
                                          > w i dodatków, są tacy, co sami zawalczyli i skończyli zaocznie, później doktora
                                          > t i z czasem przyszła profesura. Możliwości więc są.

                                          Jeśli chodzi o mniemanologię stosowaną to tak- masz rację; z tego można mieć profesurę po zaocznych. Na innych kierunkach nie spotkałam się z takim zjawiskiem- chociaż prawie całe moje życie zawodowe związane jest m.in. z uczelniami smile
                                          • maciekqbn Re: 12.04.12, 15:39
                                            zmeczona100 napisała:

                                            > Jeśli chodzi o mniemanologię stosowaną to tak- masz rację; z tego można mieć pr
                                            > ofesurę po zaocznych. Na innych kierunkach nie spotkałam się z takim zjawiskiem
                                            > - chociaż prawie całe moje życie zawodowe związane jest m.in. z uczelniami smile

                                            Przecież nie ma żadnych przeszkód formalnych, by byc nawet profesorem po edukacji zaocznej.
                                            Znam chłopaka, który niedawno obronił doktorat a swoją edukację rozpoczynał od technikum na podbudowie ZSZ, następnie inż. (zaoczne), magisterka (zaocznie, równolegle 2 kierunki techniczne), doktorat (zaocznie). W tym samym czasie sam się utrzymywał - pochodzi z ubogiej rodziny i niezależnie od tytułów jest cenionym konstruktorem z ogromną wiedzą praktyczną. A wszystko to w wieku 35 lat obecnie.

                                            A że chłopak jest wybitnie inteligentny i ma zacięcie naukowe, to kto wie co jeszcze w życiu osiągnie. Propozycje etatu na PG otrzymywał kilkukrotnie.
                                            • zmeczona100 Re: 12.04.12, 16:25
                                              Oczywiście, że nie ma żadnych przeszkód formalnych. Chodzi tylko o to, że do egzaminów na studia doktoranckie trzeba się wykazać m.in. działalnością w kole naukowym, publikacjami, udziałem w konferencjach studenckich smile W życiu nie spotkałam się z przypadkiem studiującego zaocznie, który miałby czas na takie atrakcje smile Bo przecież za coś trzeba się utrzymać i opłacić studia smile

                                              Doktorat zaocznie, powiadasz? Hm... W ramach studiów doktoranckich m.in. pracuje się naukowo przy promotorze, odbywa wymagane zajęcia ze studentami, prowadzi koła naukowe, prace studentów na konferencje, samemu też się pisze, przygotowuje i bada, aby publikować w dobrych czasopismach smile Bo to wszystko potrzebne jest później do konkursu na etat uczelniany smile Owszem, znam przypadki studentów zaocznych doktorskich, jednak żaden z nich nie pracuje na uczelni- inni okazali się lepsi.


                                              > Propozycje etatu na PG otrzymywał kilkukrotnie.

                                              Tylko, widzisz, jest tak, że konkurs zostaje ogłoszony wtedy, gdy jest zapotrzebowanie na danego pracownika, a nie dlatego, że ktoś "wybitny" się pojawił smile A na etacie pracować inaczej "się nie da"- chyba, że chodzi o 1/4 etatu smile

                                              A wszystko to w wieku 35 lat obecn
                                              > ie.

                                              Hihi, to ja byłam młodsza wink
                                              • zmeczona100 Re: 12.04.12, 16:26
                                                zmeczona100 napisała:


                                                >
                                                > Tylko, widzisz, jest tak, że konkurs zostaje ogłoszony wtedy, gdy jest zapotrze
                                                > bowanie na danego pracownika*

                                                * asystent, adiunkt
                                            • lampka_witoszowska Re: 12.04.12, 18:11
                                              tak to i ja znam kilku doktorów smile jeden nawet pracując na etacie dorobił się zaocznie tytułu doktora ekonomii i z powodzeniem od lat nadal pracując na etacie jeszcze pralnię miejską w hipermarkecie prowadzi wink

                                              mówimy o pracownikach NAUKOWYCH nadal? czy zdobywaniu papierków dla własnej przyjemności takiej czy innej?

                                              a swoją drogą, raz w życiu nie wyrobiłam się z zajęciami laboratoryjnymi, bo mi się analiza ciągnęła jak nie powiem co i wylądowałam na dodatkowych godzinach laboratoryjnych z zaocznymi -
                                              i tak jak zawsze będę podziwiać dojazdy i rycie równocześnie z poświęcaniem się dzieciom i pracy zarobkowej-
                                              bo mi by się zwyczajnie nei chciało,
                                              tak wiem, jak bardzo różne poziomy nauki i wymaganej wiedzy panują na tym samym kierunku - a i często pracodawca jednak patrzy, czy pracownik skończył studia zaoczne, czy dzienne

                                              inna sprawa - dlaczego medycyny nei ma zaocznej? wink
                                              • maciekqbn Re: 12.04.12, 20:00
                                                lampka_witoszowska napisała:

                                                > tak to i ja znam kilku doktorów smile jeden nawet pracując na etacie dorobił się z
                                                > aocznie tytułu doktora ekonomii i z powodzeniem od lat nadal pracując na etacie
                                                > jeszcze pralnię miejską w hipermarkecie prowadzi wink

                                                Ja mówię o facecie z tytułem doktora w naukach technicznych, tu trzeba mieć konkretną wiedzę i osiągnięcia - tu nie da się ściemniać jak w naukach humanistycznych czy ekonomii.

                                                Opracowaną przez siebie metodę diagnostyki łożysk w pracujących silnikach z wykorzystaniem logiki rozmytej (taki mniej więcej był temat jego pracy) wdrożył w praktyce. Miał trochę problemów ze znalezieniem promotora, bo dwóch pierwszych (właśnie profesorów) stwierdziło, że nie jest to możliwe i nie chcieli firmować przewodu (czyli profesorskie łby zakute teorią - mój złośliwy komentarz prostego inżyniera). Ma zacięcie naukowe, jednak ma ciekawsze zajęcia niż to, co mogą mu zaproponować polskie uczelnie - może na stare lata zmieni zdanie...

                                                Zgodzę się z Tobą, że średnio poziom na zaocznych jest niższy niż na dziennych, nie zmienia to jednak faktu, że i tam (na zaocznych) można spotkać wybitne jednostki.
                                                • lampka_witoszowska Re: 12.04.12, 22:05
                                                  nie wiem, ja nei spotkałam wybitnej jednostki na zaocznych, za to na dziennych bywało

                                                  na zaocznych generalnie podstawowe pojęcia przyprawiały o zdumienie, więc trudno by było tam szukać wybitnych ludzi - ale to moze kwestia właśnie ścisłego kierunku
                • altz Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 20:16
                  Jest pewna kolejność załatwiania spraw, najpierw się zgłasza samemu, choćby pisząc czy dzwoniąc, a potem się wysyła siły specjalne.
                  Rozumiem, że ojciec córki jest nie do życia, ale czy był taki od samego początku?
                  Dzieci z czasem założą rodziny, będą wnuki które nie będą znały dziadka, chyba, że adwokat przekaże zdjęcia między stronami? wink Ten konflikt będzie narastał.
                  • zmeczona100 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 20:49
                    > Rozumiem, że ojciec córki jest nie do życia, ale czy był taki od samego początk
                    > u?

                    Jakie ma to znaczenie dla tej konkretnej sprawy?
                    Znowu piszesz, co Ci się na klawiaturze wystuka?
                    • altz Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:31
                      zmeczona100 napisała:

                      > > Rozumiem, że ojciec córki jest nie do życia, ale czy był taki od samego p
                      > oczątk
                      > > u?
                      >
                      > Jakie ma to znaczenie dla tej konkretnej sprawy?
                      > Znowu piszesz, co Ci się na klawiaturze wystuka?
                      Raczej to Ty tak robisz. smile

                      Ma to znaczenie, bo pani sugeruje wojnę. Dla mnie ważne by było, jak ta wojna się zaczęła? Gdyby było wiadomo, to może dałoby się część problemów zminimalizować, jestem pewien, że z pożytkiem dla wszystkich.
                      Ale zapomniałem, że Ty jesteś za ciągłą wojną, świadczą o tym Twoje sprawy. wink
                      • zmeczona100 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:34
                        altz napisał:


                        >
                        > Ma to znaczenie, bo pani sugeruje wojnę. Dla mnie ważne by było, jak ta wojna s
                        > ię zaczęła?

                        Nie ma znaczenia. Sprawa nie dotyczy wojny, tylko alimentacji pełnoletniego dziecka.

                        Gdyby było wiadomo, to może dałoby się część problemów zminimalizow
                        > ać, jestem pewien, że z pożytkiem dla wszystkich.

                        No to wcale dziwne nie jest- wiadomo powszechnie, że Ty wszystko wiesz, wszystkiego jesteś pewien.

                        > Ale zapomniałem, że Ty jesteś za ciągłą wojną, świadczą o tym Twoje sprawy. wink

                        Masz urojenia- nie piszę na forum o swoich sprawach, a w zasadzie piszę niewiele i tylko możesz się domyslać smile A Twoje domysły mają dłuuuugą brodę.
                        Lepiej zajmij się sobą, bo masz wieksze problemy, niż ja smile
                        • altz Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:48
                          zmeczona100 napisała:

                          > Gdyby było wiadomo, to może dałoby się część problemów zminimalizow
                          > > ać, jestem pewien, że z pożytkiem dla wszystkich.
                          >
                          > No to wcale dziwne nie jest- wiadomo powszechnie, że Ty wszystko wiesz, wszystk
                          > iego jesteś pewien.
                          Jestem pewien, że rozwiązania polubowne pozwalają chociaż zrozumieć argumenty drugiej strony. Czasami jest tak w mediacji, że strona pokrzywdzona zadowala się zrozumieniem swojej sytuacji przez krzywdzącego, to pozwala iść dalej.
                          Pani wiele nam nie powie, więc się możemy tylko domyślać, ale mechanizmy znamy. Są kraje, gdzie rozwiązuje się takie konflikty w sposób kulturalny, u nas przeważa wyniszczająca wojna, napędzana przez sądy i adwokatów.

                          > A Twoje domysły mają dłuuuugą brodę.
                          > Lepiej zajmij się sobą, bo masz wieksze problemy, niż ja smile
                          Jak będziesz miała jakiś sukces w swojej sprawie, to daj znać, odnotujemy w złotej księdze. wink
                          Ja mam rozwiązane wszystkie sprawy. Żona dostała rozwód na pierwszej rozprawie, majątek podzieliliśmy, wysokość alimentów ustaliliśmy bez sądu, podpisałem wszystkie dokumenty, ma wolną rękę, gdyby chciała, to może nawet jechać do USA z dziećmi, bo moją zgodę pisemną dostała. Jak widzisz, można! smile
                          • zmeczona100 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:50
                            Mitoman.
                            • altz Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 22:16
                              zmeczona100 napisała:

                              > Mitoman.
                              Widzisz, inaczej nie umiesz dyskutować. Dlatego nie umiesz rozwiązać swoich spraw. smile
                              Napisałem całą prawdę o mojej sytuacji, ja jestem nerwowy, ale dla zasady nie robię nikomu na złość.
                              • zmeczona100 Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 11.04.12, 09:33
                                altz napisał:


                                > Widzisz, inaczej nie umiesz dyskutować.

                                Z Tobą nawet nie mam zamiaru; nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji.
              • 2efka Re: Czyli schody się jeszcze nie zaczęły... 10.04.12, 21:46
                porozmawiać z ojcem???? jak ojciec nie chce utrzymywać kontaktów z córka, to co dziewczyna ma iść do niego pod dom i prosić o chwile rozmowy.
    • baabcia Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 20:45
      królowo śniegu - czytaj tylko odpowiedzi na swoje pytania
      reszta jest tu kisielem do taplania dla taplaczy - niech sobie chlapią

      jeśli mieszkacie razem podajecie dochody bieżące rodziny a nie zapasy - każdemu można by doradzić by sprzedał mieszkanie i miał na życie
      znajoma dziewczyna dostała zm alim z 500 na 1000 - i sąd doradził ojcu cieszenie się z wyników na studiach
      warto spróbować
      ten tatuś odstawił niezły cyrk w sądzie - słaniał się i prawie umierał - sędzia widział, że dziewczyna się załamuje i dobrze poprowadził sprawę - miał rację!

    • maheda Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 20:46
      To nie WY się macie starać, tylko córka ma się starać.
      Córka może wnieść o alimenty od obojga rodziców. Od ojca i od Ciebie, uzasadniając swoje potrzeby.
      Z dniem jej 18 urodzin przestajesz być jej przedstawicielem i opiekunem prawnym.
      Przy staraniu się o adwokata z urzędu córka będzie mogła uzasadnić to swoim własnym stanem posiadania - co ma do tego matka jej, jako dorosłego człowieka?

      Córka nie ma - jak rozumiem - majątku, dochodów, i nie stać jej, jako osoby uczącej się, na opłacenie adwokata. Więc może się starać o adwokata z urzędu.
      • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 20:52
        Córka nie musi wnosić o alimenty od matki- od ojca też by nie musiała.
        A skoro musi od ojca, to nie oznacza z automatu, że i od matki musi wnosić przed sąd. Wystarczy, że wspomni o tym, jakie są koszty jej utrzymania i w jakiej części dokłada się matka.
        A co do tego kto powinien się starać o alimenty- młodzież w tym wieku zasadniczo zajmuje się nauką, a nie sprawami w sądzie- na to jeszcze będzie miała czas. Dlatego pełnomocnictwo matce załatwi sprawę.
        • krolowa-sniegu1 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 10.04.12, 22:04
          Przepraszam ze tu, ale odpowiem zbiorczo wszystkim. Przede wszystkim dziekuje za konstruktywne rady myszy, babci, mahedeva,i innym ktorych nie wymienilam, a ktorzy cos wniesli w temat poza domyslami.
          Co do tricolour i altza, no coz, nie bede udowadniac ze nie jestem wielbladem i nie bede wam opisywac wlasnego zycia przez wiele lat. Myslcie sobie co chcecie. Prawda jest taka, ze gdybym dwa lata temu miala wiecej sily psychicznej to ten czlowiek ktorego nieszczesliwie wybralam na ojca moich dzieci siedzialby w pewnym zakladzie na koszt podatnika, wiec niestety lub stety o tyle zaoszczedziliscie ze nie musicie go finansowac.
          Adwokat ma zapewnic mojej corce minimalny kontakt ze sprawa a tym samym zminimalizowac stres, ktory i tak z pewnoscia przezyje. Jako matka zamierzam jej pomoc w tym aby nie musiala narazac sie na dodatkowe stresy, tym bardziej ze wszyscy jestesmy pokiereszowani po zwiazku z tym czlowiekiem. Nie bede tu przytaczac dla taniej publiki naszych przezyc, natomiast jest takie powiedzenie ze na niektore wyrzadzone krzywdy nie ma zadoscuczynienia.
          To tyle. Jeszcze raz dziekuje tym, ktorzy zechcieli mi pomoc.
    • fraaa a karmisz jeszcze piersia ? 11.04.12, 14:27
      wtedy bys dostala wiecej bo ty musisz jescze sie dobrze odzywiac wiadomo owoce warzywa swieże miesko jaja itp
      • czezata Re: a karmisz jeszcze piersia ? 11.04.12, 21:43
        "I jad mu się sączy i z jadu kałuża"
        • lampka_witoszowska Re: a karmisz jeszcze piersia ? 12.04.12, 11:53
          kałuża już duża, oj, bardzo duża
          gdy troll nasz w nią wpadnie, zapewne upadnie,
          dopadnie winnego by skórkę zdjąć z niego

          Czezata, zostaw, trolli nie ma co ruszać
    • baabcia Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 11.04.12, 20:06
      idiota zakłada, że dorosłość wiąże się z zakład. sprawy o alimenty przeciw rodzicom
      puk puk puk w czółko

      to niedojrzałość alimenciarza wymaga od dzieci heroizmu

      często odpuszczamy by nie ranić
      chyba nie słusznie
      ale to takie straszne iść do sądu przeciwko ojcu
      może to sposób uwolnienia dziecka zwła. córki od złudzeń, że tatuś/mężczyzna brzmi dumnie

      potworna trauma - trzeba mieć w sobie ten jad (?) - żeby narazić dziecko na bywanie w sądzie i to w takiej sprawie
      ale to co dzieci zobaczą w sadzie czasem bywa jak katharsis
      ojca trzeba postrzegać prawdziwie

      trzymaj się
      walcz
      wspieraj dzieci za dwoje
      • krolowa-sniegu1 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 11.04.12, 20:54
        Moje dzieci wiedza jaki jest ich ojciec. Daleka bylam od tego by saczyc im w serca jad. Same sie o tym juz przekonaly.Nie maja zludzen co do niego. I wiedza ze zrobie wszystko by im pomoc. Ten czlowiek nie jest juz moim mezem ale nadal jest ojcem naszych dzieci i ma wobec nich pewne zobowiazania.
        • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 11:42
          Rodzice wcale nie muszą więcej płacić lub w ogóle płacić na dorosłe dziecko.

          Zmiana kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w tym zakresie wynika z nowelizacji art. 133 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. W jego pierwotnym brzmieniu rodzice zobowiązani byli do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

          Oznaczało to, że ewentualne świadczenia alimentacyjne na rzecz dziecka (np. zasądzone w wyroku rozwodowym) z jednej strony nie ustawały wraz z osiągnięciem przez dziecko pełnoletności, z drugiej mogły trwać teoretycznie do końca jego życia – jeśli nie było w stanie się utrzymać, nawet działając celowo (np. nie podejmując pracy mimo takiej możliwości).

          Nowy przepis jest znacznie korzystniejszy dla rodziców dorosłych dzieci.

          Do artykułu 133 dodano § 3, z którego wynika, że rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.

          Powyższa norma jest odpowiedzią na istniejący problem społeczny, w którym dorosłe osoby (uprawnione do alimentów) – nie podejmują pracy mimo takiej możliwości.

          Norma przepisu jest jednak bardzo ocenna (sąd musi stwierdzić czy dana osoba czyli dorosłe dzicko nie dokłada starań – oraz czy wynika to z jego winy czy nie) – dlatego jeśli w przypadku pozwania ojca o wyższe alimenty przez dorosłą córkę ojciec tejże przyłoży się STARANNIE do motywacji negującej jej roszczenia - sąd może powództwo oddalić.
          Ojciec ma nie tylko OBOWIĄZKI ala ma też PRAWA, czyli może spokojnie podważyć kierunek studiów wybrany przez dorosłe dziecko kwestionując nie tylko celowość kierunku (jakieś socjologie, psychologie, pedagogiki, dziennikarstwo, morlaność w biznesie czy inne wynalazki), ale także negatywnie oceniając zdolności dorosłego dziecka oraz jego perspektywy edukacyjne.
          Ojciec na każdym etapie nauki ma PRAWO zażądać okazania mu wyników w nauce dorosłego dziecka i stwierdzić, że są one nie wystarczające co może spowodować skuteczny proces o wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego.
          Dorosłe dziecko ze swej strony MA OBOWIĄZEK strać się o stypendium, kredyt na studia oraz podjąć pracę zarobkową w niepełnym wymiarze godzin, aby choć w części łożyć na własne utrzymanie.

          Reasumując: w tym konkretnym przypadku są nikłe szanse na podwyższenie alimentów z kilku powodów: córka JESZCZE nie zdała matury i NIE PODJĘŁA studiów, a jak rozumiem - panienka nie ma nawet zamiaru uzgodnić z ojcem kierunku swoich ewentualnych studiów.
          Tak więc ojciec może spokojnie każdą decyzję córki w tej kwestii podważyć.
          Panienka chce więcej kasy od ojca, ale nie ma zamiaru tłumaczyć się ojcu na co ta kasa ma iść.
          Śmieszne i bezczelne.
          Do podważenia.
          Panienka jak rozumiem nie stara się o kredyt na sfinansowanie swojej edukacji?
          Wygodne.
          Do podważenia.
          Panienka nie zamierza podjąć pracy w niepełnym wymiarze godzin?
          Ten numer panience nie przejdzie w dzisiejszych czasach.
          Do podważenia.
          Argumentem panienki w sądzie ma być pogorszona sytuacja finansowa mamusi? A co to ma do rzeczy? Czy to znaczy, że panience się wydaje, że tatuś ma płacić, bo mamusia tak chce, a sama mamusia ma mniej kasy i wie, że pan ma tej kasy więcej, bo się lepiej stara?
          Otóż nie.
          Obowiązek alimentacyjny na dorosłe dziecko jest zasądzany W PROPORCJACH RÓWNYCH od OBOJGA rodziców, bo tu już nie ma tłumaczenia, że ja mamusia się "opiekuję dzieckiem". Dorosła córka takiej opieki nie potrzebuje i co ważniejsze - mieć nie powinna ze względów społecznych chociażby. Więc skoro mamusia nie ma - tatuś wcale dać więcej NIE MUSI.
          ALIMENTY SĄ NA DOROSŁE DZIECKO, a nie na mamusię, której się pogorszyło, bo to nikogo nie obchodzi.
          Do podważenia, do podważenia, do podważenia.

          Twoja córka ma OBOWIĄZEK skontaktować się z ojcem i sama ustalić z nim dalsze alimentowanie. Twoje widzimisię, że córka nie chce tego zrobić - sądu nie zainteresuje.

          Jeśli uważasz, że coś uzyskasz od byłego męża - podaj go sądu i nie zasłaniaj się dorosłą córką.

          Kiedy do niektórych matek dotrze, że dzieci się WYCHOWUJE a nie HODUJE?
          Świat i potencjalny pracodawca ma naprawdę w odwłoku to, co sobie tam wymysliły niektóre mamusie i dorosłe dzieci owych mamuś oceni tylko i wyłacznie według przydatności ekonomicznej tychże dorosłych córek i synów.
          • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 11:49
            big_grin

            uważam, że banki powinny rozważyć wprowadzenie kredytów dla niemowląt, żeby mogły opłacić sobie nianię do noszenia po nocach, jeśli czas płaczu przekracza 15 minut oraz do opieki
            podobnie dziecko samo powinno opłacić sobie przedszkole, zajęcia pozalekcyjne i wyżywienie

            z powyższego mogą zostać wyłączone koszty prezentów, o ile rodzic wyrazi pisemną zgodę na sfinansowanie prezentu urodzinowego (obchodzenie świąt w tym kraju nie jest obowiązkowe), niemniej koszt zakupu oraz dostarczenia prazentu nei powinien przekroczyć kwoty 20 zł

            Zołza, ode mnie masz medal za szczyt absurdu, choć możliwe, że któraś inna nekst zawalczy z Tobą, wówczas medal zostanie Ci zwyczajnie odebrany
            bo tak smile
            • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 11:57
              Nie chcę Twojego medalu - obejdzie się.

              Napisałam jak jest, zgodnie z tym, co zasądzają dziś sądy na podstawie takiej właśnie argumentacji.
              I wierz mi, takich wyroków będzie coraz więcej - wystarczy, że zobowazani do alimentacji przyłożą się do własnych wniosków sądowych.
              Ojcowie szybko nauczą się, że mają też PRAWA.
              • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:16
                spokojna głowa Twoja, ojcowie już tak mocno wiedzą, że mają prawa, że im gdzieś się po drodze w tych ich prawach dziecko całkowicie zagubiło

                ja przez całe studia miałam świadomość - a było to jakieś 20 lat temu, że biologiczny może podważyć moje chęci usamodzielnienia się - czyli zbyt słabe wyniki - i ma prawo w tym zakresie zdobywać wiedzę w dziekanacie
                na marginesie, niewiele by to zmieniło, rodzice bardziej cenili wykształcenie niż biologiczny

                odkryciem Ameryki nei zapachniało w Twoim wpisie
                ale współczuję rodziców, niektórzy rzeczywiście wyrzucają dziecko jak najszybciej na głęboką wodę, niech sobie smarkacz/smarkula radzi - ot, taka moda, dziecko jako rzecz chwilowa

                dlatego często bywa tak, że jedni kończą studia, a inni dla nich pracują
            • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:46
              To ja też dołączam od siebie taki medal smile Oby tylko Zołza zdołała udźwignąć dwie jego sztuki wink
          • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:23
            To, co przytaczasz, to jest jasne, oczywiste i wprowadzone przepisy NIC nie zmieniły, tylko doprecyzowały to, czego dotyczą- na podstawie dotychczasowego orzecznictwa. Dlatego daruj sobie opisy, jak to dorosłe leniwe dzieci żerowały bez tych przepisów na biednych tatusiach- alimenciarzach. To po pierwsze.

            Po drugie:

            > Reasumując: w tym konkretnym przypadku są nikłe szanse na podwyższenie alimentó
            > w z kilku powodów: córka JESZCZE nie zdała matury i NIE PODJĘŁA studiów

            JESZCZE tego nie zrobiła, bo JESZCZE nie czas. Jak może zdać maturę i podjąc studia, skoro dopiero za rok ją zda?

            , a jak
            > rozumiem - panienka nie ma nawet zamiaru uzgodnić z ojcem kierunku swoich ewent
            > ualnych studiów.

            Jaki ma to wpływ na koszty kształcenia? No chyba, że chodzi o jakieś kosztowne czy drogie studia- te są jednak w mniejszości. Poza tym zwróć uwagę, że usprawiedliwione potrzeby, którymi kieruje się sąd, to nie podstawowe potrzeby, czyli realizacja uzdolnień jest usprawiedliwioną potrzebą dziecka- o ile alimentującego na to stać (a tak jest w tym przypadku).


            Podwyższenie alimentów jest jak najbardziej realne- wzrosły koszty utrzymania- tak to się dzieje wraz m.in. ze zmianą poziomu kształcenia (z gimnazjum do liceum), a dodatkowo inflacja.

            Nie wprowadzaj w błąd!
            • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:30
              Nie wprowadzam w błąd i dobrze o tym wiesz.
              Nic na to nie poradzę, że niektórym prawo się nie podoba.
              Paragrafy działają w obie strony.

              Napisałam jak jest. Średnio rozgarnięty prawnik da sobie radę z takim pozwem dorosłej córki o podwyższenie alimentów i też o tym wiesz, więc nie ma co się przekomarzać.

              Zostawmy emocje, bo mówimy o paragrafach i orzeczeniach sądowych.
              • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:44
                zolza42 napisała:

                > Nie wprowadzam w błąd i dobrze o tym wiesz.

                Kolejna osoba wie o mnie więcej, niż ja sama big_grin
                Zdaje się, a nie wie...

                > Nic na to nie poradzę, że niektórym prawo się nie podoba.

                Takim alimenciarzom na pewno tak.

                > Paragrafy działają w obie strony.

                Poważnie??
                >
                > Napisałam jak jest. Średnio rozgarnięty prawnik da sobie radę z takim pozwem do
                > rosłej córki o podwyższenie alimentów i też o tym wiesz, więc nie ma co się prz
                > ekomarzać.

                Pisałam dokładnie to samo- średnio rozgarnięty prawnik (chociaż ja osobiście wolę inteligentnych) tak to rozegra, że dziewczyna dostanie to, o co będzie wnosić smile

                > Zostawmy emocje, bo mówimy o paragrafach i orzeczeniach sądowych.

                O własnie.
              • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:40
                skoro średnio rozgarnięci prawnicy dają sobie radę a takimi paskudnymi, roszczeniowymi pozwami córek, które po chamsku chcą normalnie studiować, a to im się nie powinno należeć i rodzica (ojca) w tym głowa, żeby swojemu dziecku to uniemożliwić - to po co piszesz bzdury o biednych ojcach nieznających swoich praw?

                kiedyś przestaniesz byc nekst
                wściek Cię trafi, wrócisz tu po zmianie nicka i będziesz pisała jakieś idiotyzmy na ojców
                nie lepiej wyważyć swoje osądy?
                • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:49
                  Lampka, apeluję do Ciebie o trochę kultury.
                  I to moja sprawa, czy przestanę być next - nie o tym rozmawiamy, więc przestań się ośmieszać swoimi prymitywnymi wycieczkami.

                  Guzik mnie obchodzi facet płacący almenty na dorosłą córkę i ta córka także - jakbyś nauczyła się czytać ze zrozumieniem i opanowała swoje emocje, zrozumiałabyś, że ta panna o której rozmawiamy powinna inaczej podejść do kwestii alimentów od ojca i zauważyłabyś, że DAŁAM JEJ KONKRETNE WSKAZÓWKI jak postąpić, aby wyść z tej sprawy z korzyścią dla siebie.

                  Kiedy nauczysz się nieszczęsna kobieto dyskutować o PROBLEMIE, a nie o d...ie Maryny?
                  • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:58
                    apel odrzucony
                    nie moja wina, że nie umiesz być rzeczowa, bo Ci wizje świat realny przysłaniają -
                    wysil się zamiast dogryzać kolejnej matce, która otrzymuje alimenty na dziecko

                    możesz ustabilizować poglądy, nie musisz smile
                    • altz Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 15:15
                      Lampko, myślę, że swoje jakieś zadawnione sprawy z biologicznym ojcem załatwiasz przez forum, zamiast umówić się, przegadać, może i nagadać, jeśli trzeba. I tak napędzasz tę nienawiść kierując do wszystkich ojców. Może się mylę, a może nie, ale mam takie odczucia.

                      A co do pani i pana przemocowca, chodzą za mną wątpliwości. Ludzie tak łatwo się nie zmieniają. Dziecko ma 18 lat, powiedzmy, że rozwód był 2-3 lata temu, gdyby sytuacja w domu się pogorszyła przez dwa lata typowo, to wynikałoby, że przez 13 lat mąż nie był przemocowcem? Ukrył się na 13 lat? Nie wierzę.
                      Jeśli ktoś zawinił, że mógłby siedzieć, to trzeba było to zrobić, może by dostał w zawiasach, sprawa byłaby jasna. A tak, to jest tylko gdybanie i tajemnicze szepty, jaki to niedobry był mąż i ojciec. Ja jakoś w szepty nie wierzę.
                      • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 18:17
                        przykro mi, Altz, pudło
                        nie zwykłam załatwiać zadawnionych spraw z kimkolwiek na forum smile

                        rozumiem jednak, że obecnym tatusiom może być przykład i rozwój wydarzeń przy udziale mojego biologicznego nei w smak - trudno
                        możesz nie czytać, jak już Ci mówiłam
                        a może jednak który skorzysta nie będzie się tak puszył swoimi prawami

                        jakoś mało który może się powymądrzać, gdy ma opis sytuacji z punktu widzenia dorosłego już dziecka - więc rozumiem, że kierując się małostkowymi pobudkami usiłujesz ten mój argument zbić
                        no cóż, nie ma tak łatwo - swoje dzieci możesz nauczyć siedzieć cicho, ode mnie, że się tak wyrażę - wara
                        • altz Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 19:11
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > jakoś mało który może się powymądrzać, gdy ma opis sytuacji z punktu widzenia d
                          > orosłego już dziecka - więc rozumiem, że kierując się małostkowymi pobudkami us
                          > iłujesz ten mój argument zbić
                          Za dużo myślisz, chyba Ci to nie służy. big_grin Zapytaj po prostu, jeśli nie wiesz. wink
                          Można mi wiele rzeczy zarzucić, ale nie małostkowość.
                          Widzisz, ja nie wiem, jak jest naprawdę u Ciebie, dlatego się zapytałem, czy nie załatwiasz jakiś swoich własnych problemów przy pomocy forum, tak samo, jak Zmęczona. Za dużo manipulacji, za dużo uciekania od sedna problemu i jakiś dziwnych wygibasów, żeby tylko nie odpowiedzieć, dlatego mnie to tak zastanawia. Wiem, że nie macie jakiś problemów ze zrozumieniem, tylko to są jakieś zasłony dymne.
                          Uważasz, że nie, masz takie prawo. To ja już faktycznie nie wiem, skąd wynika takie zachowanie i pewno się nie dowiem za szybko, chyba, że się w końcu wyda. wink

                          > no cóż, nie ma tak łatwo - swoje dzieci możesz nauczyć siedzieć cicho, ode mnie
                          > , że się tak wyrażę - wara
                          Właśnie o czym innym piszę, nigdy żadnego dziecka nie uczyłem siedzieć cicho, to Ty siedzisz cicho, wyciągasz jakieś absurdalne niby-argumenty i nie piszesz o prawdzie.
                          Ja nie wierzę, że jesteście takie niekumate, jakie udajecie i piszę to serio.
                          • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 22:08
                            bardzo ciekawy przykład odwracania kota ogonem, aż biedny zawrotu głowy dostanie, biorac pod uwagę ilość moich sugestii, bys zaczął pisać o konkretach smile

                            co i rusz prawda wychodzi, a Ty nadal nic z nią nie robisz, puszczasz ją pomimo uszu i nadal klapki na oczach
                            a szkoda
          • altz Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 12:38
            Uczciwie napisane, tylko przyklasnąć.
            Mam wątpliwości co do kilku kwestii, na przykład co do wyboru kierunku kształcenia, ale rozumiem, że w skrajnych przypadkach ojciec ma prawo zaprotestować.
            Tak samo dziwne jest, że rodzic ma prawo znać wyniki, czy to nie narusza dóbr osobistych studenta, ale rozumiem, że w inny sposób na studiach nie ma możliwości sprawdzenia czy student zalicza materiał i czy terminowo zdaje egzaminy, więc to jest nadrzędna sprawa.
            Z tym kredytem studenckim to też jakaś dziwna sprawa, ale to wszystko pozostaje do rozstrzygnięcia przez sąd.
            • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:39
              Zmęczona, przekrzykujesz się ze mną i po co?
              Może przyjmij wreszcie do wiadomości, że doskonałego prawnika mam w domu?

              Mam dużo cierpliwości do poranionych i nieszczęśliwych kobiet, więc Ci wytłumaczę.

              Ta dorosła dziewczyna pójdzie do sądu i wniesie o podwyższenie alimentów. Jak to uzasadni? Wyższymi kosztami, ale czego? Nie studiuje przecież, co napisze, że więcej wydaje na prąd, prezerwatywy, czy na fryzjera? A może korepetycje bierze?
              No nie - zostawmy to.
              Sąd zażyczy sobie PIT-ów matki lub zaświadczenia o zarobkach mamci tej młodej kobiety i od razu wyjdzie, że mamusia ma guzik, nie kasę, a panna została napuszczona, aby doić ojca. A alimenty są na CÓRKĘ, nie na mamusię. No i ojciec się jak na razie z obowiązku alimentacyjnego wywiązuje wzorowo.
              Wyrok, jeśli cudem będzie dla panny korzystny - będzie ze skutkiem pozytywnym apelowany przez ojca.

              Następna kwestia. Panna napisze, że chce studiować. Sąd zapyta pannę, czy uzgodniła to z ojcem i panna powie, że nie. No to sąd zapyta DLACZEGO nie uzgodniła z ojcem tak ważnej finansowo oraz perspektywicznie kwestii swojej dalszej edukacji, za którą ma płacić ojciec?
              I co panna powie? Że się z ojcem nie kontaktuje?
              A DLACZEGO?
              Dla sądu jest ważne, jakie są stosunki pomiędzy córką a ojcem i to także córka MA OBOWIĄZEK starać się o dobre, rodzinne relacje z ojcem. Bo ojciec przecież się stara - płaci regularnie alimenty i wystarczy, że powie, iż kiedyś dzwonił do córki, ale ona nie chciała z nim rozmawiać. I sąd zapyta córkę, kiedy i w jaki sposób starała się rozmawiać z ojcem? Czy zapytała ostatnio ojca o zdrowie? Czy zaproponowała, że mu posprząta przed świętami? Czy zaofiarowała się zrobić ojcu zakupy?
              Takie pytania i - niestety odpowiedzi - przekonają sąd, że córka szuka dla siebie bankomat, a ojca nie szanuje, nie kocha go i jest do niego wrogo nastawiona.
              To oraz PIT-y matki tej młodej kobiety zadecyduja, że sąd powództwo oddali.
              Sąd może nawet pouczy panienkę, żeby poszła do pracy w wakacje i zjawiła się ponownie, jak już na studia zda. A wtedy zobaczy się, jak sobie panienka poradziła z naprawą stosunków rodzinnych z ojcem, własną edukacją oraz samodyscypliną.

              Wysoki sąd nie jest głupi i prawo zna.
              Wysoki sąd nie kieruje się chciejstwem mamuś, tylko sprawiedliwością społeczną i zależy mu na tym, aby dorosłe dzieci rodziców skonfliktowanych ze sobą zachowywały się prawidłowo oraz zgodnie z powszechnie przyjętymi pozytywnymi normami społecznymi. I aby te dorosłe dzieci miały szansę dążyć sumiennie do uniezależnienia się od cudzej kieszeni.

              Policz Zmęczona - paninka już dziś ma dla sibie 1000 zł/mc netto.
              Jak dostanie swoją pierwszą pracę - jej zarobki będą w najlepszym razie wynosiły (zachowując dziesiejszy indeks) 1750 zł/mc brutto, czyli niewiele ponad 900 zł/mc netto.
              Naprawdę wierzysz, że sąd zasądzi w tej sytuacji wyższe alimenty od ojca?
              Bo ja nie.

              Ale co mi tam do tego.
              • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:48
                no pacz pani, a mojemu biologicznemu, jak udowadniał, że była żona wywiozła dziecko, żeby sobie życie ułożyć, to sąd powiedział, że są ojcowie, co przez komin wejdą, żeby z dzieckiem mieć kontakt smile bo to obowiązek ojca, nie dziecka big_grin

                durne rzeczy piszesz, trzeba Ci przyznać smile
              • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 15:36
                > Może przyjmij wreszcie do wiadomości, że doskonałego prawnika mam w domu?

                A ja - byłego ministra sprawiedliwości.

                EOT
              • czezata Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 21:20
                Wysoki Sąd lubi dzieci i zapytał Tatusia na sprawie rozwodowej :gdzie Tata spędził urlop?(Tunezja -lato, Austria -zima),a gdzie syn?(w domu ), gdzie syna ostatnio zabrał, co kupił , czy tato poinformował syna o rozwodzie,czy syn ma telefon , komputer, swój pokój(ile metrów) itp.,o stan zdrowia też sie zapytał-no niestety helikobacter pyroli sie uaktywnił- w konsekwencji alimenty ...zł o 500 większe niż wnioskowałam-cuda się zdarzają
            • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:43
              nieuczciwie napisane, o starych przepisach, nic odkrywczego, tylko bicie piany na postrach gówniarzerii, której chce się uczyć

              klaskać możesz, dziecku wbijać do głowy, że za głupie na studia również możesz

              jak zwykle - tylko dzieciaków szkoda

              ale, jak to mówią mądrzy ludzie - łopatą w tym kraju też ktoś musi machać, przy klaszczącym ojcu choćby
              • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 13:51
                Doprawdy, nie mam chęci zniżać się do Twojego poziomu.
                • lampka_witoszowska Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 14:00
                  powalający argument smile możesz spróbować rozszerzyć wiedzę, możesz zostać tam, gdzie jesteś, z ograniczonymi perspektywami
                  Twój wybór
          • zielona.wrona Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 16:03
            Nareszcie jakies madre prawo!! Dzieci, wychowane w przekonaniu, ze im sie nalezy i nalzy przestana ssac jak pijawy rodzicow, czyli po rpzwodzie tylko ojca. W tym wypadku dzieci powinny BRAC PRZYKLAD z ojca a nie z mamusi, bo ten, pomimo, ze mamusia by go chetnie w pokoju bez klamek widziala, zarabia dobrze, coraz lepiej. Wariat po prostu. A matka, szlachetna kobieta, ktora rece po lokcie urobila, zeby dzieci wychowac, zarabia malo, wrecz wcale. Cos tu nie tak. I w takim przekonaniu roslo dwoje mlodych ludzi, ktorzy "juz wiedza, co o ojcu myslec""!!!!! Maja z ojca ciagnac i ciagnac, bo chlopina zamiast w domu dla wariatow wyladowac, osmiela sie dobrze zarabiac. A co ci pech!! A szlachetna kobieta moglaby, ale nie chce, od tego prawie wariata jeszcze wiecej sciagnac. Co to za kraj. gdzie wariiat OMC ma sie dobrze a szlachetne dusze siedza bez pracy. No, kurcze, gdzie ejst drugi taki kraj?
            • zolza42 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 16:15
              Na Marsie?

              Witaj Wrono, miło Cię znowu poczytać smile
            • zmeczona100 Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 12.04.12, 16:28
              jak tam sprawa molestowania Twoich dzieci przez ich matkę?
              Dajesz radę z alimentami? A dom- już zlicytowany?
            • szizumami Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 14.04.12, 00:02
              nalezy brac przykład z faceta,który znecał sie nad zona i dziecmi
              I W IMIE WYBACZENIA---DAC MU SWIETY SPOKÓJ
              szlachetnosc z choroba nie ma nic wspólnego ,z bezrobociem tez
              a poza granicami kraju wielu mezczyzn o nieciekawej przeszłosci swietnie sobie zyje
              korzystajac z uciech czerwonych latarnii
              ma prawo--zaiwania--ma prawo i do tego!

              x razy wiecej autorka postu ma prawo do podwyzszenia alimentów!!!

              dla swietego spokoju niewaidomo jakiego składu sadowego-moim zdaniem mozna spróbowac skontaktowac sie --zawsze to mozna rzec--że próba była--i odczepta sie

              sa jednak krzywdy--po których nie da sie nawet próbowac





              • szizumami Re: w sprawie podwyzszenia alimentow 14.04.12, 00:03
                a zielona jak zwykle zielona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka