Mieszkam wśród samych pełnych rodzin z małymi dziećmi i tak sobie patrzę i patrzę

kilka dni temu, widząc sąsiadów z dziećmi uświadomiłam sobie w końcu co mnie gryzie od jakiegoś czasu. Były mąż zabrał mi kilka bezcennych elementów życia. Wiecie o co mi chodzi? Zabrał mi na przykład radość bycia matką niemowlaków. Praktycznie z tamtego okresu pamiętam zmęczenie i samotność. Nie zdążyłam się nacieszyć tamtym etapem życia, bo miałam ciągły zapieprz. Ten czas nie wróci.
Kiedyś liczyłam straty materialne. Teraz widzę pozostałe straty poniesione na skutek wspólnego życia. Mój były mąż nie potrafił wbić w ścianę przysłowiowego gwoździa. Zabrał mi możliwość bycia tylko kobietą, bo musiałam być dziadem i babą w jednym. Stwardniałam przez to i nabrałam męskich nawyków

Tyle innych przykładów mi się ciśnie na klawiaturę