Dodaj do ulubionych

straty straty straty

23.05.12, 22:31
Mieszkam wśród samych pełnych rodzin z małymi dziećmi i tak sobie patrzę i patrzę wink
kilka dni temu, widząc sąsiadów z dziećmi uświadomiłam sobie w końcu co mnie gryzie od jakiegoś czasu. Były mąż zabrał mi kilka bezcennych elementów życia. Wiecie o co mi chodzi? Zabrał mi na przykład radość bycia matką niemowlaków. Praktycznie z tamtego okresu pamiętam zmęczenie i samotność. Nie zdążyłam się nacieszyć tamtym etapem życia, bo miałam ciągły zapieprz. Ten czas nie wróci.
Kiedyś liczyłam straty materialne. Teraz widzę pozostałe straty poniesione na skutek wspólnego życia. Mój były mąż nie potrafił wbić w ścianę przysłowiowego gwoździa. Zabrał mi możliwość bycia tylko kobietą, bo musiałam być dziadem i babą w jednym. Stwardniałam przez to i nabrałam męskich nawyków wink
Tyle innych przykładów mi się ciśnie na klawiaturę wink
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:34
      Kobieto, a nie lepiej skupić się na tym co masz, niż na tym czego nie masz? Czasu nie cofniesz smile
      Nie ma co obwiniać exów o to co było a nie jest, jak mogło być a nie było, bo jest jak jest tongue_out
      • nowel1 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:37
        Też tak uważam. Coś Ci zabrał, coś Ci dał. Uczestniczyłaś w tym. A teraz jest ten moment, kiedy możesz: a) cieszyć się dniem dzisiejszym i brać z niego co się da; b) rozpamiętywać to co było i szukać winnych tego, co było nie tak.

        A i B trudno pogodzić.
        • smarhta Re: straty straty straty 24.05.12, 06:31
          A ja mysle, ze bez zakonczenia etapu B nie da sie w pelni przejsc do etapu A.

          Mnie rozmyslanie nad tym, ile mnie malzenstwo kosztowalo pozwala sie latwiej pogodzic z jego utrata i daje nadzieje na rozsadniejsze spojrzenie, co warto a co nie warto w przyszlosci.

          Oby tylko nie wpasc w te rozwazania za bardzo i na zbyt dlugo, to w ostatecznym rozrachunku beda raczej pozyteczne tongue_out
          • yoma Re: straty straty straty 24.05.12, 12:28
            "I will survive", tak? And I spent so many nights thinking how you did me wrong czy jak tam to szło smile

            A ja myślę, że na etap B można spokojnie położyć lachę albo grubą krechę, nie rozpamiętując go w nieskończoność w nadziei, że się kiedyś przejdzie do etapu A. Szkoda życia.
            • smarhta Re: straty straty straty 25.05.12, 01:17
              > "I will survive", tak? And I spent so many nights thinking

              Nie smile
              Chyba Ci sie jakos nie przeczytalo mojego ostatniego zdania w tamtej wypowiedzi:
              "Oby tylko nie wpasc w te rozwazania za bardzo i na zbyt dlugo, to w ostatecznym rozrachunku beda raczej pozyteczne"

              W tym kontekscie Twoje slowa:

              > A ja myślę, że na etap B można spokojnie położyć lachę albo grubą krechę,
              > nie rozpamiętując go w nieskończoność w nadziei, że się kiedyś przejdzie
              > do etapu A.
              > Szkoda życia.

              sa jakby troche bez sensu tongue_out
              • yoma Re: straty straty straty 25.05.12, 13:27
                OK, przepraszam. Położyć lachę albo grubą krechę, nie rozpamiętując za bardzo albo nazbyt długo. Może być? smile

                Choć i tak IMHO na grzyb rozpamiętywać w ogóle - choć przyznaję, że siedzi w człeku biedny mały miś, który by się chętnie nad sobą poużalał. Dać odpór misiowi, zamknąć etap, co było to se ne vrati, alleluja i do przodu. O.
                • smarhta Re: straty straty straty 28.05.12, 01:50
                  No to widzi mi sie, ze widzimy sprawe podobnie (:
                  Nie przesadzac z rozpamietywaniem.
                  Gruba krecha wczesniej czy pozniej potrzebna, zadreczanie sie do konca zycia jest bez sensu.

                  Ale wydaje mi sie, ze rozpamietuje, choc przez chwile, kazdy normalny czlowiek, czy tego chce, czy nie chce. Widac taka nasza natura. W rozsadnej dawce, choc moze byc gorzkie, to jednak lekarstwo, ktore przyspieszy przejscie do etapu cieszenia sie zyciem. I oczywiscie zgadzam sie, ze jak wiekszosc lekarstw, moze byc przedawkowane tongue_out

                  To co nas rozni, to moje przeswiadczenie, ze te gruba kreche kazdy stawia w innym momencie. Nie kazdy potrafi zrobic to od razu, niektorzy potrzebuja troche wiecej czasu niz inni. Wiec ja bym tym innym nie mowila, ze glupio robia, bo mnie to nie bylo potrzebne, wiec im na pewno tez nie tongue_out
    • wolny_czytelnik Re: straty straty straty 23.05.12, 22:38
      I myślisz, że te wszystkie rodziny dookoła są takie szczęśliwie?
    • triss_merigold6 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:49
      Rozumiem i współczuję. Nic Ci nie poradzę, ale rozumiem to o radości z bycia matką niemowlaków, bo przeżywam to (radość) teraz i codziennie wstaję z poczuciem, że jest tak jak powinno być.
    • baabcia Re: straty straty straty 23.05.12, 22:50
      masz dzieci i umiesz wbijać gwoździe

      nawet nie wiesz jak to dużo
      • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:55
        Otóż to! smile
        Znaczy się spełniona i niezależna kobita jest, a dostrzeże i doceni to, jak tylko nauczy się widzieć szklankę do połowy pełną, a nie pustą.
    • zmeczona100 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:55
      Hihi, Kobieto- miałyśmy jednego męża big_grin
      • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 22:58
        Nie! To mój ex był! Ojej, nie doceniałam go jednak. Trzy kobity w jednym czasie??? shock Może kolejne się znajdą big_grin
        • zmeczona100 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:00
          Ożesz, kurdę, klony! Jak słowo daję! Oby tylko już więcej nie zdążyło się rozmnożyć wink
          • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:08
            No co Ty? Niech się mnożą, jak chcą. Dzieci fajne robią wink
            • zmeczona100 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:45
              Tajoj! Przecie chodzi o poziome mnożenie, a nie pionowe wink
              No ale sama popatrz w dół- klon na klonie i klonem pogania! No namnożyło ich się od groma i trochę, a to przecież dopiero początek nocy wink
              • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:52
                Ale to już jakby, nie nasz problem jest wink
          • kobieta-000 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:24
            Mój ci on... Mój Niewierny był przekonania że sprzątanie go upokarza. Więc jak się łatwo domyślić by nie zaległy się robale dbałam.
            I jeszcze taka ciekawostka: uważam że kuchnia to serce domu, uwielbiam w niej przebywać ( jeść, pić kawę, posiedzieć z gazetą ) ale Niewierny był innego zdania. Mówił: w kuchni to je ( tu czytaj: zjada posiłki ) służba. Cóż.. dał mi tym do zrozumienia gdzie moje miejsce.
            • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:50
              Dobra, to tera będzie anegdota (inaczej już na swoje byłe małżeństwo patrzeć nie umiem) wink
              Byłam se Matką Polką, kurą (bynajmniej nie domową, bo od zawsze pracowałam), żoną, kochanką i bógwikim jeszcze w jednym. Dom zawsze był wychuchany i wydmuchany. W jakiś taki magiczny sposób wink Gdy Pan i Władca (w jednej osobie) wracał z pracy (czytaj: długich godzin spędzonych na randkowaniu realnym i wirtulanym, przerywanych pracą), dom lśnił i błyszczał, a dzieci były już wykąpane, najedzone, po bajce na dobranoc (przeczytanej oczywiście, a nie obejrzanej w tv, wszak Matka Polka byłam!). I tak se to trwało. Nadszedł dzień, w którym mieliśmy się wyprowadzić (dom w budowie, mieszkanie sprzedane, tego na czyjej głowie była budowa domu chyba tłumaczyć nie muszę wink), Pan i Władca wrócił z roboty, zobaczył panoszące się wszędzie kartony i wywrzeszczał - a co tu taki burdel???
              Ręce i piersi mi opadły smile Piersi się podniosły, ręce z czasem też. I to był taki moment, który wiele dał mi do myślenia. Od tej chwili wiedziałam, że z tym Panem to ja Domu nie zbuduję. A było to 12 lat temu. Rozwiodłam się z nim, niech policzę..., chyba 3 lata temu. I nawet przez sekundę nigdy tej decyzji nie żałowałam smile Choć łez po drodze wypłakałam morze. Ale to nie były łzy tęsknoty za nim, ino nad swym zmarnowanym życiem. Przeszło mi. Kocham życie jak chyba nigdy wcześniej. I na swój własny porąbany sposób jestem szczęśliwa.

              O! Jak na umysł ścisły rozpisałam się aż nadto big_grin Ale może komuś to pomoże smile

              P.S.
              I tak przestałam być ideałem wink I nigdy więcej nie zamierzam nim być.
          • smutek39 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:35
            Zmartwię Was to był mój mąż wink
    • cold.wind.blows Re: straty straty straty 23.05.12, 22:58
      kobieta306 napisała:
      Zabrał mi możliwość bycia tylko kobietą, bo musiałam być dziadem i bab
      > ą w jednym. Stwardniałam przez to i nabrałam męskich nawyków wink
      > Tyle innych przykładów mi się ciśnie na klawiaturę wink

      No to już wiemy dlaczego tu na forum, jak Ci ktoś podskoczy, to od razu po męsku w ryja walisz wink
      • maciekqbn Re: straty straty straty 23.05.12, 23:00
        To samo pomyślałem wink
        • kobieta306 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:09
          wiecie, że i ja tak pomyślałam smile
    • kobieta306 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:08
      tak tak zgadzam się z Wami, że coś mi dał, coś mi zabrał, nie warto żałować. Jasne. Ale to nie tak do końca jest. Myśli wracają i będą wracać. To nie jest tak, że siedzę i rozmyślam. To są raczej takie przebłyski. Są i mijają.
      Zakładam sobie teraz ogródek. Podświadomie chyba sadzę rośliny, których nigdy nie kupiłby mój były mąż wink a one tak mi pieknie wszystkie kwitną i pokazują, że nowe, inne jest jeszcze ładniejsze od starego wink
      Jejku - ja cos za bardzo melancholiczką się stałam. Wolę swój normalny styl "po żołniersku" wink
      • mola1971 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:17
        A se bądź melancholiczką, czasem żołnierką. Kobieta zmienną jest wink))
        Po prostu sobie pozwól czasem na bycie słabą. Nie zawsze musisz być silna.
        • kobieta306 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:41
          wiecie co jeszcze - no nie znoszę facetów, co to nie potrafią wziąć w te swoje damskie rączki młotka i tego gwoździa wbić. Facet to musi mieć łapy, a nie rączki . Mój miał dłonie jak laseczka. Nawet mnie wnerwiał, że delikatniejsze od moich. Niestrudzone takie.
          • kobieta-000 Re: straty straty straty 23.05.12, 23:58
            On pewnie był stworzony do wyższych celów..
            • argentusa Re: straty straty straty 24.05.12, 08:35
              A może nawet niespełniony artysta....
              Ar.
              ps. jak ja nie cierpię facetów co to wiertarka i młotek obce im są. Za to teraz.... hm z przyjemnością za asystentkę z dużyyyym dekoltem robię i uśmiecham się. To jest dla mnie nowe i bezcenne doświadczenie...
              • kobieta306 Re: straty straty straty 24.05.12, 09:12
                otóż to. Też uważam takich panów za mega aseksualnych. Wole juz upoconego hydraulika niż pizdeczkowatego niespełnionego artyste smile
                Jak juz tak o sasiadach plotkuje to jeszcze Wam napisze, że mam niedaleko takiego własnie pana, który do wszystkiego (nawet pomalowania farbą kawałka drewna) bierze fachowców. Dla mnie to - sory za okreslenie - ale jakas ciota! Wiem, że może to być całkiem fajny i super gość ale moje doświadczenia sa zbyt silne i nic na to nie moge poradzić wink
              • yoma Re: straty straty straty 24.05.12, 12:30
                > Za to teraz
                > .... hm z przyjemnością za asystentkę z dużyyyym dekoltem robię i uśmiecham się
                > . To jest dla mnie nowe i bezcenne doświadczenie...

                Oj tak [z entuzjazmem] !
    • lampka_witoszowska Re: straty straty straty 24.05.12, 10:15
      radośc z bycia mamą niemowlaka zabrał mi paniczny strach o życie Młodej - złość, że jestem w tym sama zafundowałam sobie sama, z jakiegoś pwoodu niemój nei dał rady, jak i ja, być razem

      dałam sobie za to prawie 4 lata bycia z córką w domu i to byl przepiękny czas (przeplatany kazdego dnia panicznym strachem, a jakże) - pokazałam jej las, czaplę, powolne oranki, wspólne śniadania, czytałam wierszyki, bajeczki i wymyślałam całą serie bajek o Młodej i zwierzątkach
      pokazałam jej co tylko stanęło nam na drodze, a stawało całymi dniami
      gadałam i gadałam, równiez gdy przemierzałyśmy nasze ścieżki, gdy Młoda jeszcze w chuście siedziała przy moim sercu -a tak, własnie
      potem dojrzała do opieki niani, przeszła sobie swobodnie i bez stresu tę zmianę
      to samo było z przedszkolem, poszła dopiero, gdy zamarzyła - tego nie mógł mi ani dać, ani zabrać nikt

      męskie roboty zawsze uwielbiałam, więc im więcej umiem, tym bardziej się cieszę
      umiem wyjąć z auta tylną kanapę i wożyć z powrotem - i to mi się podoba
      umiem zmienić kontkat i gdy w nowym mieszkaniu zmieniałam taki przypodłogowy, moje dzieciątko w pampersie i smokiem w buzi obudziło się, rpzydreptało, padło jak ja na czworaka i patrzyło ciągle ciumciając tego smoka... popłakałam się ze śmiechu, gdy ogarnęłam nasza sytuację wtedy big_grin

      niemój dał mi bardzo dużo dobrych chwil
      miłośc, słowa, ktorych chciałam, taniec jakbyśmy byli jednym, podobnie z seksem
      cóż

      dziś najwazniejsze - żeby tylko Młodej katar się nie rozwijał, żeby przeszedł, bo pierwsze - drżę, a drugie - jutro pierwszy występ w przedszkolu dla mam smile
      • lampka_witoszowska Re: powolne oranki to powolne poranki ;) nt 24.05.12, 10:17
        • yoma Re: powolne oranki to powolne poranki ;) nt 24.05.12, 12:32
          Ty się raczej tlumacz z tego, że ci stawało całymi dniami tongue_out
          • lampka_witoszowska Re: :D 24.05.12, 12:45
            poleciałam sprawdzić i napisałam tak naprawdę big_grin i stawało na drodze na dodatek!

            co to człowiekowi w głowie siedzi... big_grin
            • kobieta306 Re: :D 24.05.12, 18:17
              stawało całymi dniami, oj dziewczyny dziewczyny, pomarzyć piękna rzecz wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka