Dodaj do ulubionych

Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie dać?

28.05.12, 12:03
Czy ktoś z Was miał do czynienia w małżeństwie z socjopatycznym narcyzem? Jak się bronić przed manipulacjami socjopaty? Nawet w okresie rozwodowym jest to trudne. Potrafi przywdziewać maski skrzywdzonej ofiary, manipuluje otoczeniem, manipuluje mną. Jak się nie dać?
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:07
      Nie dac manipulowac sobą, otoczeniem przejmować się wcale lub jak najmniej.
      • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:29
        Moje pytanie brzmiało JAK.
        Że nie nalezy się dawać, to ja doskonale wiem.
        • to.ja.kas Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:36
          Odpowiedz brzmi NORMALNIE.
          Serio. Byłam 6 lat w bardzo przemocowym związku z psychopatą socjopatycznym wink
          Zmieniać SIEBIE i to na co mamy wpływ.
          UZMYSŁOWIĆ SOBIE, że to obcy człowiek i może myslec co chce, mówić co chce i oceniać jak chce. Mieć to w nosie. Nie tłumaczyć się, nie spowiadać, nie starać się wyjaśniać, nie starać się zrozumieć. Nie oczekiwac wybaczenia i współpracy.
          Skupić się na celu jakim jest poprawa komfortu własnego życia.
          Jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać.

          Jak się tego nauczyć? Tez normalnie. Albo sobie to wytłumaczymy, że tak ma być od dziś i z bólem wprowadzamy w czyn a potem jest juz łatwiej, albo szukamy innej drogi, która prowadzi na manowce i sprawia, ze kolejne lata siedzimy po uszy w fekaliach.
          Mamy wybór.
      • 3owieczka Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.12.13, 19:25
        to.ja.kas napisała:

        > Nie dac manipulowac sobą, otoczeniem przejmować się wcale lub jak najmniej.

        Zamieszczona odpowiedź wskazuje na potrzebę dużej ostrożności przy zadawaniu pytań na forum.
        Uwaga! Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że jako pierwsi odezwą się właśnie socjopaci.
        Zatem na pierwsze odpowiedzi radzę bardzo uważać. Później może być lepiej.

        A co się tyczy pytania to są dwa sposoby. Pierwszy to zapisanie sobie w czasie spokoju kilku zdań i użycie ich nawet przez przeczytanie podczas zetknięcia się "ze swoim nienormalnym"
        I jakby się miało autyzm tyle odpowiedzi ile na kartce napisane...-smile Zabawa przy tym po pachy i 100% bezpieczeństwa.

        2. to ciągłe zadawanie pytań, a dlaczego????????????? wytłumacz jeszcze, bo nie rozumiem, aż do znudzenia lub ogłupienia"mądrego inaczej" ale tylko wtedy, gdy po prostu nie można zamknąć drzwi z drugiej strony.
    • ewela1_1 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:23
      Słuchać swojego wewnętrznego głosusmile, który mówi "stop, nie obchodzi mnie to". Jednym uchem "wpuszcac drugim wypuszczać".
      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
      • oli-vi Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:28
        Odseparować się!!! Żyjąc z psychopatą, uzależniasz się, jesli masz mozliwośc (której ja nie mam) uciekaj, bo będzie gorzej. To wariaci którzy uderzaja w najmniej spodziewanym momencie, gdy jest miły - UWAŻAJ - pewnie juz cos ma w zanadrzu, kazdy jego miły gest to nie sumienie które sie u niego odzywa - ale jak mi powiedziała terapeutka - zasadzka, żeby dopaść ofiarę. Ja to przerabiałam i przerabiam nadal, dlatego najlepiej uciekaj od wariata
    • sonia_30 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:26
      Jak już się wie z kim ma się do czynienia, powinno być z górki...
      • tornado27 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:49
        niestety zycie z takim człowiekiem jest b. ciężkie, wiem coś o tym

        moja sytuacja pogarszała się, kiedy tylko mój mąż zauważyłam że świadomie, spokojnie dąże do swojego celu, złozyłam pozew o alimenty, o rozwód, nie słucham jego "dobrych rad". Kiedy atakuje mnie słownie, fizycznie nie bronię się, nie prowokuję, ale wzywam policję.
        Nie rozmawiam z nim na zbędne tematy, informuje go tylko o tym, co najwazniejsze, np. w sprawie dzieci.
        Nie tłumaczę, nie staram się zrozumiec motywów jego działania- to działa najbardziej destrukcyjnie, bo z czasem można wpaśc w koło obwiniania się. Nie odpowiadam na smsy, nie dzwonię.
        Kiedy zobaczył, że nic nie zdziała, że nie dam się zastraszyć, ze pomaga mi sztab ludzi(Niebieska Karta) wycofał się, wyprowadził się do matki, nawet płaci alimenty.
        Korzystam z pomocy dobrych ludzi, kieruję sie instynktem, który mówi- uciekaj...

        Wiem tez jedno-że bez pomocy psychiatry i tabletek antydepresyjnych nie dałabym sobie rady.
        • 3owieczka Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.12.13, 19:36
          to masz szczęście...mi Policja nie chciała pomóc. Żeby tylko powiedzieli, że nie ich sprawa. Miałam ten przypadek, że nie wiem czemu ale chcieli obrócić wszystko przeciwko mnie, że kłamię, że oszukuję. Może dlatego, że Policjanci z Wołomina. Tam tyle przestępstw i okrucieństwa, więc jak nie było żadnego zabitego to uznali, że zawraca głowę.
          Krzywda kobiety i dzieci to się nie liczy.



          > niestety zycie z takim człowiekiem jest b. ciężkie, wiem coś o tym
          >
    • rybak Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 12:46
      Zawczasu gromadzić kwity i świadków! Na wszystko! Będziesz miała teraz na wszelkich sprawach (majątkowych, rozwodowych itd) dziesiątki kłamstw, fałszywych oskarżeń itd. Często bardzo poważnych. I będziesz musiała mieć kwity i świadków, żeby udowadniać, że NA PEWNO nie jesteś wielbłądem. Po kilku-kilkunastu takich sytuacjach, w których sąd (rodzina itd) zrozumie, że padł ofiara notorycznego kłamcy-mitomana - wygrasz wszystko, co będzie tylko do wygrania. Bo to Ty będziesz wiarygodna.
      Przećwiczyłem to.
      • zmeczona100 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 20:32
        Potwierdzam. Fałszywe oskarżenia, kłamstwa i krętactwa na każdym kroku, doniesienia do prokuratury, podstawieni świadkowie- to specjalności socjopaty. I niestety, w ich przypadku trzeba udowadniać, że się nie jest wielbłądem i też potwierdzam, że socjopaci mają problem z wiarygodnością. Tu potrzebna jest specjalna taktyka w sądzie- wiedzieć, kiedy ujawnić ich krętactwa, żeby nie było za wcześnie czy za późno. Z moim adwokatem czekamy do samego końca- a teraz niech się produkuje, ile tylko może, bo każdy taki produkt to dowód dla nas na wagę złota smile A że kłamie i kręci, to po drodze niezauważenie dla samego siebie popełnia kardynalne błędy wink
    • wiatrodnowy Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:15
      Najważniejsze to odseparować się. Nie wierzyć w nic co mówi. Kolega ma rację. Twarde dowody pomogą ale oni znakomicie potrafią zacierać ślady, zarówno te namacalne jak i te w pamięci.
      • maciekqbn Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:37
        wiatrodnowy napisała:

        > Najważniejsze to odseparować się.

        To najlepsze rozwiązanie - ale nie zawsze jest możliwość, wówczas tak jak wyżej napisano, odseparować się emocjonalnie, jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać. Jeśli pozwolimy się ponieść emocjom to sami się pogrążamy.

        > Nie wierzyć w nic co mówi. Kolega ma rację. Twarde dowody pomogą

        I dlatego należy je zbierać.

        > ale oni znakomicie potrafią zacierać ślady, zarówno te namacalne jak i te w pamięci.

        Ostatnio poradzono mi, żeby niezależnie od konkretnych dowodów robić sobie notatki, prowadzić taki dziennik zdarzeń. Myślę, że to sensowna porada.
        • to.ja.kas Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:38
          dziennik jest kapitalny. raz, ze dowód jednak jakiś, dwa, ze jak mamy ochote wybaczyć, współczuć oprawcy i tęsknimy do niego, można do zapisków wrócić i mija jak ręką odjął.
          wink
          • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 13:44
            No, to jest jakaś konkretna metoda. Kupuję.
            • to.ja.kas Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 14:18
              Tak, to taka "techniczna pomoc".
              Ale te zmiany najpierw muszą zajść w nas.
              Jak? na to już techniki nie ma.
              Jak z zakupami. Jedni robią w sklepie, inni w internecie, innym robi zaprzyjaźniona sąsiadka, jeszcze inni wykorzystują do tego teletaxi.
              Każdy sposób dobry. Cel osiągnięty - zakupy zrobione.
              Nie wiem czy na zmianę własnej mentalności najlepszy jest psycholog, książki, joga, przyjaciele i rozmowy z nimi, jakis szok lub powolne dojrzewanie.
              Ale najpierw trza wykonać pracę we własnej głowie. To część NAJTRUDNIEJSZA, ale niezbędna. Póki jej nei wykonamy sam kajecik nie pomoże.

              Z perspektywy wiem, że pomaga określenie celu i wybranie NAJPROSTSZEJ drogi jaki do niego prowadzi a potem trzymanie się tej mapy i nie pozwalanie sobie na odchylanie się w jedną czy drugą stronę. I mantrowanie "jego opinię mam w nosie. To obcy facet, guzik mnie obchodzi czego on oczekuje i jak mnie ocenia, nie będe z nim rozmawiać". Jego opinie mam w nosie....itd". Trzeba w mantrę najpierw uwierzyć, zrozumieć, potem zastosować. łatwo nie jest, ale kto powiedział, ze łatwo będzie.

              A na przemoc policja, dzielnicowy, sąd, świadkowie, prokuratura, obdukcje, dowody i tez do skutku.

              uwierzcie mi, kiedyś byłam stłamszoną, bojąca się własnego cienia, przerażoną osobą. wink
            • wiatrodnowy Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 14:20
              Tylko pilnuj, żeby Ci go gnój nie ukradł. Moje zapiski zniknęły gdy zabierał resztę rzeczy. Pliki z prywatnego komputera też wykasował.
            • blue_ania37 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 14:20
              To moja poradasmile.
              Ja prowadzę dziennik od 3 lat, rózne zdarzenia, niekiedy pomagały mi przetrwać, wylewanie łez na papier...
              To dawało mi siłę i pozwalało dalej żyć.
              Ania
              • maciekqbn Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 22:37
                To była dobra porada Aniu, dzisiaj założyłem mój dziennik zdarzeń, mam nadzieje, że wystarczy mi systematyczności i nie zarzucę tego. Żałuję, że już dawno nie zacząłem pisać.
                • blue_ania37 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 29.05.12, 08:29
                  Mam nadzieję Macieju, że wytrwaszsmile w pisaniusmile
                  W razie co służę wsparciem, hehehesmile
                  Ania
    • lili-beth Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 19:40
      Polecam bardzo dobrą stronę na temat.
      uciekamdoprzodu.blogspot.com/p/walkiria_09.html
      Pozwoliła mi uporządkować fakty i emocje.
      • maciekqbn Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 22:35
        Szkoda, że nie ma podobnych stron z poradami dla facetów w podobnej sytuacji. Niestety specyfika działania (oraz zakres możliwości oddziaływania) kobiet-socjopatów jest inna niż meżczyzn-socjopatów. Nie da się bezpośrednio przełożyć tego wszystkiego 'na druga stronę'.
        sad
        • lili-beth Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 22:57
          Bardzo polecam książkę:
          Patricia Evans – „Toksyczne słowa - słowna agresja w związkach”
          To właśnie ta pozycja pozwoliła mi ułożyć swoje puzzle do końca.
          A psychopaci obojga płci są bardzo podobni do siebie. Repertuar zależy od wyobraźni i inteligencji. Zawsze jednak chodzi o krótką smycz i kaganiec na pysk. Czyli o stworzenie bezwolnej własności.
      • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 29.05.12, 11:12
        Dzięki za ten link. Bardzo ciekawa lektura.
    • baabcia Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 28.05.12, 20:35
      tu jest co poczytać

      świat zgarniaczy cudzego życia jest straszny

      najpierw trzeba wyzerować

      i zacząć wstawać

      uczę się od tych, którzy pojęli co im kto zabrał

    • kobieta306 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 29.05.12, 11:40
      witaj Czarownico wink
      Inwestycja w mały dyskretny dyktafon.
      Telefon na Policję w przypadku gdy zaczyna Ciebie nękać.
      Sam fakt, że wiesz kim on jest, daje Tobie sporo przewagi.
      Trzymam kciuki za Ciebie i wiem, że dasz radę. Pseudonim zobowiązuje wink

      • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 29.05.12, 12:19
        Ja już z nim nie mieszkam od ponad roku. On mnie nie nęka w sposób, którym zaineresowałaby się policja. To patologicznie uprzejmy i pomocny człowiek. Właśnie na tym polega jego perfidia. Dużo by opowiadać.
        • kobieta306 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 29.05.12, 12:37
          no to pół biedy w takim razie, bo nie ma bezpośredniego zagrożenia.
          Może, jeśli nie bedziesz reagowac na jego oferty pomocy, to jemu sie w końcu znudzi?
          Komunikuj się z nim tylko w formie pisemnej (uważaj na to co piszesz) i nie odbieraj telefonów, ani nie spotykaj się z nim bez swiadków. Na każde spotkanie, które musi mieć miejsce, idź w towarzystwie zaufanej osoby.
          I nie łap doła, bo już wolę jak jesteś heksowata niż podłamana wink W każdym razie myśl, że już jestes bliżej końca jak dalej. Masz cel, realizuj go krok po kroku, az do skutku.
    • heksa_2 Eureka! 29.05.12, 12:37
      Jeszcze raz dzięki za podlinkowanie strony o psychopatach. Oczywiście wiedziałam, ze mój mąż jest psychopatą, socjopatą, narcyzem, jak zwał, tak zwał. Ale dopiero dziś dotarło do mnie, na czym to w istocie u niego polega. To klasyczny psychofag, smok wawelski po prostu, pożeracz niewinnych duszyczek, psychologiczna pijawka. To baaaardzo miły, wręcz uroczy człowiek. Żywi się duszami niedowartościowanych kobiet, niezbyt atrakcyjnych lub z niskim poczuciem własnej wartości, wikła je uczuciowo, a gdy już się nasyci ich bezgraniczną miłością - ucieka. Jego "ofiarami" były: garbata, grube, brzydka samotna matka rozwiedziona z homoseksualistą, podziwająca go nauczycielka plastyki (on jest artystą), niezbyt urodziwa studentka i kto go tam jeszcze wie, czasem ofiary bywały nawet urodziwe, ale musiały miec jakiś deficyt poczucia własnej wartości. On wtedy rozkwitał, rósł od ich podziwu i bezwarunkowej miłości. Niczego im nie dawał oprócz pięknych słów i doładowania ego, ładowali się wzajemnie. Facet wspaniale udaje uczuciowego, a w istocie jest przepełniony pustką, na zimno dopasowuje się do profilu psychologicznego ofiary. Jakimś siódmym zmysłem wyławia z otoczenia te, które mają jakieś psychiczne deficyty. Zawsze unikał silnych, ładnych, uznawanych powszechnie za atrakcyjne, kobiet. Taki związek w jego przypadku nosi znamiona obsesji. Potrafi mieć 25 połączeń telefonicznych dziennie z taką kobitą. Potem alkohol na wyciszenie, papieros za papierosem na zajęcie rąk. Zero odpowiedzialności za cokolwiek. Żadnych głebszych związków. Natychmiastowe zaspokajanie popędów. A wszyscy obcy go kochają, bo tak pieknie manipuluje otoczeniem. Uroczy człowiekwink
      • pomeraneta Re: Eureka! 29.05.12, 13:11
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,136180664,136180664,O_co_chodzi_temu_panu_.html

        Byłam w związku z kimś podobnym, niesłychanie uczuciowy, życzliwy mężczyzna. Nie widać jego wyrachowania na pierwszy rzut oka, nawet na drugi.

        Napisałas powyżej, że nęka cię w sposób jakim zainteresowałaby się policja...... i oczywiście nie zgłosiłaś tego na policję. Dlaczego? Bo on nadal ma cię w garści i robisz to, czego on chce.

        Nie uwolnisz się od niego dopóki nie zaczniesz działać. Zgłoś nękanie na policję teraz, gdy masz ewidentne podstawy i dowody go o nękanie oskarżyć. Takie proste. A dla Ciebie....niewykonalne? Myśl.... on Ci nie odpuści nigdy jeśli inna siła nie wkroczy pomiędzy was, tak jak mój psychol nie chce odpuścić mimo upływu lat.
        • heksa_2 Re: Eureka! 29.05.12, 13:40
          A co, mam zadzwonić na policję, że mi przywiózł własnoręcznie upieczony pasztet czy polędwicę wołową ze śliwką? Właśnie to jest ta miękka manipulacja. Albo, ze dzwoni pogadać o sprawach artystycznych? O jakiejś wystawie? Ale nie chce mnie wypuścić ze swojej orbity. Sieć pajęcza delikatnie motana stale.
          • nowel1 Re: Eureka! 29.05.12, 13:54
            Heksa, powiedziałaś mu kiedykolwiek, że nie chcesz kontaktu?
            U mnie to, o dziwo, podziałało. Dzwonił z prośbami o poradę w kwestii zdrowia jego next, po n-tej z rzędu powiedziałam spokojnie in łągodnie, że mi to nie pasuje - i podziałało. Mam spokój od ponad 2 lat. dzwonimy do siebie tylko w sprawach synów.
          • kobieta306 Re: Eureka! 29.05.12, 13:56
            Heksa - do cholery!!! wink
            Polędwice wołową oddajesz i pasztet też. Pomyśl, że może zatruty!! wink Telefonu nie odbierasz albo odbierasz i mówisz uprzejmie, że jestes zajęta i odkładasz (zawsze można zmienic numer)!
            Może Ty wcale nie chcesz żeby on dał Ci spokój? Może Cię to jednak trochę nadal kręci?
            • pomeraneta Re: Eureka! 29.05.12, 14:09
              Tak właśnie jest. Kręci ją , że ten facet ciągle koło niej chodzi. W takich sytuacjach jak ma to żaden problem nie wpuścic go do domu razem z pasztetem, albo nie wziąć pasztetu, albo wyrzucic pasztet za drzwi jeśli mimo próśb on nie zabiera go z powrotem.
              Żaden problem odebrać telefon i powiedzieć spokojnie "nie zawracaj mi głowy/ nie interesuje mnie to/ nie mam czasu/ nie dzwoń do mnie/ odczep się/ przeszkadzasz mi/śpieszę się-masz cos konkretnego to mów jak nie to bye" itd.

              Heksa ŚCIEMNIASZ ! ! ! !
              Wymyślasz że facet psychopata, doszukujesz się jakichś pokrętnych genez w jego niedowartościowanych i brzydkich kochankach,
              a tymczasem sama z sobą masz problem bo NIE CHCESZ MU ODMÓWIĆ ! ! !
              • pomeraneta Re: Eureka! 29.05.12, 14:17
                Ja dostawałam głuche telefony, albo dzwonek do drzwi i za drzwiami nikogo a na klamce zawieszony prezent, albo kwiaty przysyłane anonimowo, maile z różnych obcych kont, w nich np filmy lub rysunki o erotycznej treści, wyznania w smsach - i zero kontaktu innego, musiałabym wykonac wysiłek by sprawdzić na 100% kto wkracza na mój teren bo tylko niektóre smsy były z jego telefonu jaki znałam.

                U Ciebie sprawa jest czysta - wystarczy, że powiesz "nie". Jeśli za pierwszym razem nie poskutkuje to za drugim razem warkniesz "nie", a za trzecim razem wezwiesz policję.
                Nie rozumiem nad czym się zastanawiasz.
                To co pokazujesz, to nie "facet socjopata" ale "kobieta uzależniona" .
            • zmeczona100 Re: Eureka! 29.05.12, 15:07
              kobieta306 napisała:

              > Heksa - do cholery!!! wink
              > Polędwice wołową oddajesz i pasztet też.

              eeeetam wink
              Jeśli są dobrze zrobione, to nie wyrzuciłabym tylko zjadła smile Ale na pewno nie zaprosiłabym exa do towarzystwa ani nie zgodziła się, gdyby on tego chciał wink Z tym, że nie przeżywałabym żadnych pasztetów, polędwic czy innych niespodzianek- potraktowałabym je jako te przyniesione własnoręcznie ze sklepu. Czyli coś do zjedzenia, a nie jako obiekt do manipulacji przez exa wink A gdyby kiedyś zachciało mu się przypomnieć o tym, jak on to dbał o mnie, a ja taka niewdzięczna, to krótka piłka: "Ktoś Cię prosił"? I czuj duch smile
              • blue_ania37 Re: Eureka! 29.05.12, 15:22
                Hekso!
                Ja w Ciebie wierzę, znasz swój problem, jak ja znam swój, teraz trzeba tylko podjąć walkę z własnym umysłem, jest to do zrobieniasmile
                Ania
          • mola1971 Re: Eureka! 29.05.12, 14:32
            Heksa, skoro wiesz, że jest to sieć pajęcza, a nie dobre serce, to już połowa sukcesu.
            Teraz tylko powinnaś popracować nad własną asertywnością. Powiedz mu, że sobie nie życzysz żadnych prezentów, ani kontaktu i tyle.
            • to.ja.kas Re: Eureka! 29.05.12, 15:35
              No to już jest najprostsze. Jak nie chce prezentu od kogoś - nie przyjmuje, nie chce kontaktu, nie kontaktuję się i nie odbieram telefonów, maili, nie reaguję na zaproszenia. Ale muszę NIE CHCIEĆ.
      • heksa_2 Re: Eureka! 29.05.12, 22:55
        Oczywiście macie rację. Jeszcze się od niego nie uwolniłam całkowicie. Na tym polega jego mistrzostwo w umiejętnościach miękkich. Ale już w 85% jestem wolna.
        • mola1971 Re: Eureka! 29.05.12, 23:02
          Heksa, nie od razu Kraków zbudowano. Powoli, małymi kroczkami do celu.
          Ważne, że wiesz czego chcesz smile
    • mama_myszkina napisz do mnie na pw 31.05.12, 04:02
      Mam niestety doświadczenie w temacie.
      • heksa_2 Re: napisz do mnie na pw 31.05.12, 10:04
        Uzytkownik nie katywował profilu. Nie da się napisać ;-(
        • mama_myszkina Re: napisz do mnie na pw 31.05.12, 12:51
          mama_myszkina@gazeta.pl

          smile Wybacz, źle się wyraziłam.
          • heksa_2 Re: napisz do mnie na pw 31.05.12, 23:43
            Niestety, dalej nie da się wysłać maila. Dalej wyskakuje, że profil jest nieaktywny.
            • mama_myszkina Re: napisz do mnie na pw 03.06.12, 01:38
              Dostaję maile od innych użytkowników forum bez problemu. Po prostu wyślij ze swojego gazetowego maila na mój smile mama_myszkina@gazeta.pl
    • baabcia Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 03.06.12, 09:15
      przeleciałam watek i coś zauważyłam
      może jeszcze tak heksa spójrz

      niszczenie/zwlaczanie partnera jest destrukcyjne dla Ciebie
      budowanie złych emocji bywa jedynym wyjściem ale może popróbuj inaczej
      jeśli jest narcyzem poczytaj co to znaczy - chcesz linki skrobnij na nick - gdzieś wykopię mam porządne i wiele wnoszące do pojęcia problemu

      kiedy rozumiesz inaczej się ustawiasz, nie niszczysz ale starasz się załatwić swój problem
      tak mi się wydaje
      jakby nie patrzeć ważne jest byś sobie wybaczyła pomyłki i uodporniła się na przyszłość - napisałaś o sobie jak o garbatej podanej smokowi na tacy ... a Ty masz się z tego snu obudzić i przecież nie zabijesz wszystkich smoków na świecie;

      może nauczysz się pieczeń od smoka czy pasztet spokojnie przyjąć i czekać na następny bez zwrotnego poczucia, że wpadłaś mu w łapki; on zostanie smokiem a Ty przestań być garbatą;
      nie obraź się tylko - piszę tak byś załapała co kombinuję;

      może się okazać, że z tym smokiem już nie wyprostujesz nic, bo za dużo masz zaległości;
      ale jesli choć trochę na nim poćwiczysz będziesz o kilka kroków bliżej zdrowego związku w przyszłości; już nie wspomnę jakby to dzieciom ułatwiło gdyby ZOBACZYŁY, że da się;

      ten facet jest słaby bo chory, Ty jesteś poturbowana ale zdrowa - Ty masz szansę
      zacznij na niego patrzeć jak na chodzące nieszczęście - nie umie stworzyć stałego związku,
      nie wie co to jest miłość; w końcu opędzasz się od niego jak od muchy a on z tym pasztetem gra - może niewiele trzeba żeby wymiękł albo odleciał?

      Jeśli masz gdzieś szansę na terapię - szoruj bez zastanowienia - nic tak nie pomaga jak pokazanie palcem gdzie masz pomarszczoną przerażoną duszę;

      Znam kilka osób z bardzo trudnym charakterem albo jeszcze bardziej smile i gadam z nimi z korzyścią dla obu stron; większość z nich przypływa i odpływa nie oczekuję od nich więcej niż chcą dać i nie oddaję im niczego czego bym nie chciała dać; są to ludzie ciekawi i na ogól z dużą wiedzą w jakieś działce - inteligentni smile ; kiedy mają fazę na gadanie po prostu rewelacja, czasem się wypłaczą czasem się pochwalą zależy czy dołek czy faza; a potem gadamy często na zadany temat - warto tak to ogarniać;
      napisałam Ci o tym, bo może i Twój narcyz ma wiele do zaoferowania pomiędzy panowaniem nad ofiarą; spójrz na niego oczami jego znajomych może to Ci ułatwi; w końcu łatwiej porozumieć się ze zdrowym kawałkiem/chwilą człowieka, może tak wygrasz swój spokój; może rozszyfrujesz gdzie oboje wkręciliście się;

      wszystkiego próbuj i odcinaj się jeśli nie masz do siebie w tym związku dystansu - nie katuj się spotkaniami i pasztetem bo będziesz grzęzła we wspomnieniach - wymieszanych dobrych ze złymi a to wycina całe lata z życia i to ogromny błąd;

      dzieciom pokaż jak mają żyć - powielą to co zobaczą

      • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 03.06.12, 10:15
        Dzięki.
      • heksa_2 babciu 09.08.12, 09:10
        Ponieważ wątek wypłynął, przeczytałam jeszcze raz twoją wypowiedź i chapeau bas.
    • kata-rzis Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 09.08.12, 00:01
      Tak , znam to i to bardzo dobrze . Chętnie podzieliłabym się swoimi doświadczeniami , choć podejrzewam , że Twoje są bardzo podobne . Mój mąż psychofag , typowy , klasyczny , wręcz książkowy . Manipulant doskonały , pasożyt żyjący na mój koszt przez wiele lat ( co nieco się zmieniło , wyegzekwowałam na opłaty i nieco na dziecko ) . Ale muszę zaskoczyć wszystkich ( a może nie ...) mó mąż psychofag jest lekarzem , człowiekiem z nazwiskiem , pełnym uroku i ( !!! ) wiedzy medycznej uzdrowicielem , który sterroryzował swój(mój) dom , moją rodzinę , moje dziecko . Czy wiecie , jak wygldaj razy wymierzone przez czowieka o wysokiej inteligencji ? Naprawdę są bardzo bolesne , a śladów nie zostawiają ...na ciele ...Agresja słowna finansowa , fizyczna ... to jest moje życie . On nie chce rozwodu - po co , lepiej mieć kołderkę dla swoich obrzydliwych psychopatycznych odchyleń . Jak żyć ? Zacznij od tego , że nie wy , ale ty jesteś ważna , nie myśl o nim jak o swoim mężu , Ty jsteś ofiarą nie on , nie słuchaj tego , co mówi , zamykaj uszy , skoro już doprowadziłaś do rozwodu , to znaczy , że jesteś bardzo odważna i musisz iść w tym kierunku . On nie cierpi , Ty cierpisz . Manipulacje i gierki to TYLKO gierki . Pamiętaj !!
    • exina Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 09.08.12, 00:54
      Myślę, że należy mieć dobrych, kochających rodziców. Wtedy nie ma się ze soba problemów, nie ucieka sę przed starymi w pierwszy lepszy związek, słucha się i ufa, gdy mówią, że ten pan to nie za bardzo.

      Problemem nie jest to, ze mąż jest socjopatą, ale to, ze ty za niego wyszłas, nie byłas w stanie rozpoznac objawów. Tak, wiem, psychopaci i ich urok, ale cmon. Miałam do czynienia z niebieskim ptakiem, ale gdy mnie wystawił nie byłam zaskoczona i byłam wsciekła głownie na siebie. A ty? Naprawdę niczego nie podejrzewałaś?

      Jeśli umiesz obsługiwac to forum i internet i masz powyżej 90 IQ powinnaś dojść do wniosku, ze z manipulantem sie nie rozmawia. Zero telefonu, maila, gg, NIC. Bierzesz urlop z pracy i zmieniasz numery, jesli trzeba. Pozew rozwodowy, na sprawe idziesz z prawnikiem. Jak w amerykanskich filmach. Jesli masz kase - terapia. Jesli jej kompletnie nie masz i nie pracujesz - tez terapia, NFZ. Jesli średnio z kasą i musisz pracowac w godzinach pracy terapeuty z nfz, polecam grupy wsparcia w internecie, takie jak to forum, lepsze niz jakikolwiek terapeuta. A najlepiej oddaj sie jakiemus hobby, moze byc nawet wyniszczające, na początek. Bo póki co widac, ze twoim hobby jest twój mąż.
      • maniulek11 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 01.07.14, 13:31
        To jest bardzo trudne - ja już nauczyłam się trzymać twarz zamkniętą i nie reagować na zaczepki - w ostateczności biorę telefon i udaję że nagrywam. POMAGA.
        Z psychopatą każda, nie tylko słowna konfrontacja to porażka i upokorzenie - zgnoi Cię do bólu i długo będziesz cierpieć zgnojenie - trzeba zrozumieć, że ten człowiek ma dziurę w mózgu w miejscu gdzie normalni mają przyzwoitość. Z psychopatą wygrać można tylko w jeden sposób - odseparować się, odciąć, uciec jak najdalej.
        Myślałam, że moja historia jest taka wyjątkowa ..... a tu pełno ofiar psychopatów walniętych. Uciekajcie od nich jak najdalej - myślami i uczynkami - jak najdalej smile Powodzenia
    • fotm Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 09.08.12, 14:34
      Ja się uczę tego z mozołem, ale powoli udaje mi się wypracować metodę. Jako, że przeżyłam wiele lat z przedstawicielem ww. gatunku na początku nie było to łatwe i do teraz jeszcze mam raz po raz wątpliwości, ale walczę z tym. Przede wszystkim nauczyłam się mówić o tym rodzinie i znajomym. Oni mnie prostują za każdym razem i teraz widzę, że ich porady są skuteczne, choć mój mózg jeszcze jakiś czas temu je negował. Moje główne zasady radzenia sobie wyglądają tak:
      1. Nie wdawać się w dyskusję na żaden temat. Tylko krótki, prosty przekaz.
      2. Zbierać dowody na wszystko co się da i wszystko mieć na piśmie (robi się z tego lekka psychoza, ale po czasie można się przyzwyczaić wink ).
      3. Nie wierzyć w dobre intencje co do mnie i dziecka, bo takowych nie posiadał i nie posiada. Jeżeli jest miły to znaczy, że chce czegoś dla siebie.
      4. Myśleć tylko i wyłącznie o dziecku i o sobie.
      5. Ograniczyć kontakt do niezbędnego minimum.
      Na początku po rozwodzie omawiałam każdą sprawę z nim związaną z kimś bliskim, kto trzeźwo patrzył na całokształt i doradzał mi, co zrobiłby na moim miejscu człowiek, który z takowym gatunkiem nie miał wcześniej do czynienia.
      Teraz dodatkowo wyrabiam sobie metodę na misia koalę, o której przeczytałam na sąsiednim forum i faktycznie przynosi ona rezultaty wink
    • bylemrogaczem Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 14.08.12, 18:05
      Ja mam ..jeszcze mam ... psychopatka co daje jej lekką przewagę bo w instynktowny sposób manipuluje otoczeniem . Nawet psycholog na terapii rodzinnej dopiero jak położyłem "kwity" stwierdziła ,że "brała udział w jakiejś farsie i ,że pierwszy raz w życiu dała się tak oszukać "
      Jak się bronić ???? najlepiej się rozstać czym prędzej i mieszkać oddzielnie . Ignorować zaczepki, starać się narzucić swoje reguły życia jeśli jest konieczność mieszkania pod jednym dachem . I przede wszystkim - asertywność .
    • szafir.bylam_tu_kiedys Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 15.08.12, 06:06
      miałam do czynienia.
      nie wiem jak się bronić.

      z moich obserwacji:

      Zrozumiałam, iż najbardziej chora byłam ja sama, poniewaz z kims takim się zwiazalam.

      Musiałam sobie uświadomić, co mam w srodku chore, jakie potrzeby niespełnione, kim jestem, czego pragnę.
      Zrobiłam to wszystko sama, gdyż pracowałam, nie mogłam pozwolić sobie na przerwę i odpoczynek z terapią, nie stać mnie bylo na terapię prywatną po pracy, a na terapie z NFZ-u czeka się pół roku, jeśli w ogóle zakwalifikują. W pracy wiec udawałam że pracuję a po pracy zwinieta w kulkę ryczałam na podłodze, potem przez kilka godzin próbowałam zrozumieć co mnie boli, gdzie, czemu i jak to zmienić. Zapominałam o jedzeniu i bardzo schudłam. Próbowałam w tym okresie jednoczesnie odsuwać myśli o samobójstwie. Psychotropy odrzucałam, bo logika podpowiadała mi, że nie usuną one przyczyny mojego cierpienia a tylko stłamszą, ono i tak kiedyś wypłynie. A ona była we mnie.

      Pierwszym krokiem, najtrudniejszym, było uświadomienie sobie, że "mąż" mnie nie kocha, ponieważ psycho/socjopata nie czuje nic, prócz złości (przynajmniej mój). Nie czuje nawet strachu. i że wszystkie emocje zwyczajnie udawał (jest megainteligentny, w 20 sekund potrafił się autentycznie rozpłakać na zawołanie, gdy czegoś potrzebował).

      Drugim krokiem, równie trudnym, było przebaczenie mu, gdy odkryłam możliwą przyczynę choroby. Było nia- moim zdaniem- bardzo złe dzieciństwo. Więc dziecko, żeby przeżyć, nauczyło się nie odczuwac NIC. Tak wielkie cierpienie jakiemu bylo poddane doprowadziło do włączenia się mechanizmu obronnego jakim jest "zniesienie" emocji, dziecko zwyczajnie zwariowało, jedynym sposobem nie odczuwania cierpienia było wyłączenie uczuć. Dziecko nie wie że można popełnić samobójstwo, więc ratuje sie w inny sposób. Mój byly partner nie odczuwał wiec ani radości, ani miłości, ani smutku. Jego oczy były stalowe i nieruchome, nigdy się nie śmiały. Zrobiło mi się go żal, facet wegetuje zwyczajnie, jakby nie żył, bo co to za zycie być wiecznie wsciekłym, nie odczuwać radości, tęsknoty, bliskości... a tylko zapijać się drogą whisky, czasem szybki seks z kobietą i ot, cała przyjemność, całe to jego skarłowaciałe człowieczeństwo, całe "Życie".... Smutne to. Zrobiło mi się go żal i mu wybaczyłam. To chory człowiek, jak dla mnie. No niesamowicie żal mi go, to nie życie jeśli czuje sie tylko wściekłość, to jakaś żalosna gra, cyrk, próba utrzymywania się na powierzchni. Nawet strachu się nie odczuwa... brrr... Za to jakąś grupe inwalidzka powinni dawać smile Smutny, samotny człowiek, nędza nad nędzami, nie odczuwający przywiązania ani bycia kochanym,co boleśniejsze dla niego- mający świadomośc, ze nie odczuwa nic, zazdroszczący innym mozliwości odczuwania miłości, radosci i próbujący ich z tej zazdrości zniszczyć. Jedno wielkie cierpienie na dwóch nogach.

      Dużo inteligentniejszy ode mnie, niczym cyborg. Psycholodzy się na niego łapali.

      Wykorzystywał mój strach, moja potrzebę miłości, delikatnośc, dobre serce. Doskonale wiedział jak mnie zranić. Więc w końcu zaczęłam ukrywac swoje emocje i udawać że się go nie boję (tego, że nie będę miała za co żyć jak odejdę od niego bo lepiej zarabiał, tego co ludzie o mnie myślą gdy mnie oczerniał, że "umrę" bez niego itp). Później już naprawdę niczego sie nie bałam ani jego samego, co doprowadzało go wprost do furii. Najbardziej drażniło go moje wysokie poczucie własnej godności i wolność, jaką dało mi przebaczenie mu, brak agresji, przyjmowanie jego wyzwisk, gróźb, manipulacji że się zabije czy nie da mi rozwodu - z wielkim poczuciem humoru, bez cienia złości, strachu, jakby mi na tym rozwodzie zupełnie nie zależało. Czyli jego totalną odwrotność. To byłoby może najgorsze wyjście gdyby walka była o dzieci, bo gdy ofiara zaczyna się im stawiac dopiero wpadają w furię (psycholog radził więc, więc by z nim pogrywac w jego własną gierkę i udawać wciąż zastraszonych, spolegliwych- by cokolwiek ugrać). Ja jednak czułam, że chcę odnaleźć swoją godność osobista, koszta się nie liczyły, więc w jakims sensie nauczyłam się od niego samego "nieodczuwania" pewnych emocji, nie był w stanie grac na moich uczuciach, zranić mnie. Cóż za paradoks - uczeń przerasta mistrza... Stałam się twarda i kiedy ktos próbuje mnie celowo ranić stosuję taki"wyłącznik".Pokazał mi że mam się bronić.

      "Zamiast wykładac swiat skórą, załóz buty".

      Inna kwestia: czasem okazuje się, ze to nie jest choroba psychiczna a opętanie czy tylko dreczenie demoniczne. W przypadku mojego byłego partnera dzialy się dziwne rzeczy, nadnaturalne, więc nie wykluczam i tego. Przydaje się odwaga i poproszenie o pomoc księdza egzorcystę.

      Ja akurat z nim nie wygrałam, bo doprowadził mnie do takiego stanu, że modliłam się by choć zgodził się na rozwód bez orzekania winy, byłam bliska załamania nerwowego.
      Dopiął swego; nie walczyłam nawet o pieniądze tylko o własny spokój i by nie skończyć w kaftanie. Dlatego też nie wiem, co poradzić, by wygrac z takim osobnikiem.
      Ale forumowicze dużo pisali na ten temat.
      Czasem psycho/socjopaci odczuwają coś jak niewielkie wyrzuty sumienia, a ponieważ widzą co robia, jak bardzo ranią innych - zaczynaja sami siebie nienawidzić. Uciekają więc od osób, przez które zaczynają sami siebie nienawidzić, przy których czują się winni, które sa da nich zbyt dobre. Uciekają od nich lub je niszczą.
      Nie szanuja tych, ktorzy sami siebie nie szanują. ...

      ot, osobiste refleksje....
      • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 15.08.12, 10:57
        Dzięki za ten tekst.
      • maniulek11 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 01.07.14, 13:59
        Psychopaci nie odczuwają wyrzutów sumienia !
        Jeszcze raz z całą pewnością powtarzam - psychopata ma dziurę w mózgu tam gdzie normalni mają przyzwoitość i nie ma wyrzutów sumienia w związku z tym absolutnie żadnych .... On nie ma tzw. ludzkich uczuć - dla tego nie można z takim porozumieć się w żaden ludzki sposób, bo ludzkie porozumienie ma również płaszczyznę emocjonalną - a psychopata nie ma emocji. Nie wiadomo co ma psychopata - wielką dziurę i nudę z tym związaną - może dewiację objawiającą się radością z cierpienia innych. JAK któraś uwierzy w te bajki z wyrzutami sumienia psychopaty to znowu obudzi się z ręka w nocniku .....
    • laura771 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 16.08.12, 08:33
      A co w przypadku, jeśli ktoś z socjopatą ma dziecko i dochodzi do rozstania? Jak współpracować z kimś w kwestii wychowywania dziecka/ coś ustalać, skoro taki człowiek do tej pory łamał jakiekolwiek ustalenia i po prostu zwyczajnie nie da się z nim nic ustalić? Zdrowe podejście, to chyba starać się ograniczyć mu władzę rodzicielską, ale sąd z kolei domaga się planu wychowawczego. Socjopata oczywiście jest za porozumieniem jak najbardziej (czytaj podpisaniem papierka, ale nawet nie odpowiada dzień dobry, jak stawia się po dzieci), , a stronę przeciwną, którą zranił, zawiódł, która mu kompletnie przez to nie ufa, przedstawia jako osobę konfliktową, która nie chce się porozumieć i wysyła na terapie. Czyli on jest lepszy niż strona przeciwna. Biorą pod uwagę możliwości manipulacyjne takiego osobnika, a przede wszystkim przebiegłość i doskonały kamuflaż - diabeł się na nim nie wyzna. Czytałam w książce "Trudne osobowości", że nawet psycholom ciężko rozpoznać że taka osoba tylko gra. I też czytałam, że oni się nie zmieniają. Tylko osoba, która z nim trochę przeżyła zna go najlepiej. Jak go zdemaskować przed sądami, psychologami? Pytanie za sto punktów.
      • dk8881 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 27.12.13, 16:10
        Mam ten sam problem! I też nie wiem co zrobić...?
      • maniulek11 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 01.07.14, 13:47
        Nie zdemaskujesz, ośmieszysz się co najwyżej. Stracisz czas i energię, którą mogłaś skierować gdzie indziej i w ten sposób nadal będziesz grać w gierkę socjopaty.
        Jeżeli chodzi o dzieci, to istnieje niebezpieczeństwo, że taki użyje ich żeby Cię ranić - klasyka - troskliwy tatuś niby mu się włączy - będzie się z dzieckiem spotykał i pokazywał jaki jest nieszczęśliwy i przez ciebie pokrzywdzony i jak będziesz wyglądać w tym świetle ? Niczego nie powie wprost, ale może sprawić, że własne dziecko Cię będzie nienawidzić - a przynajmniej uruchomi i poruszy w nim całe pokłady żalu, strachu i krzywdy. Nie będzie mu przeszkadzać, że krzywdzi dzieciaka - skrajny przypadek to wariat zabijający własne dziecko na złość nieposłusznej mamusi .....
    • zalosny.jestes Czemu w czasach filozofii gender takie negatywne 28.12.13, 14:49
      określenia cech osobowości mają wyłącznie męski charakter? Aha już wiem...
    • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 02.07.14, 11:52
      Ponieważ ktoś był uprzejmy wyciągnąć ten wątek na powierzchnię, donoszę uprzejmie, że wyzwoliłam się z miękkich sideł socjopaty. Da się, jeśli się chce i wykona pewną pracę nad sobą. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre rady w tamtym czasie. Pozdrawiam. smile
      • xciekawax Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 08.07.14, 15:19
        Gratulacjie. Bardzo fajny watek w sumie. To niesamowite jak "najlatwiejszym" rozwiazaniem na uwolnienie sie raz na zawsze od psychopatow jest po prostu wyzsze poczucie samowartosci. Wtedy nawet nie chcemy marnowac sobie czasu aby rozmawiac z takimi osobnikami bo nie potrzebujemy ich pieknych slowek aby sie dowartosciowac.
        • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 08.07.14, 18:25
          Dokładnie. smile
        • walczeznim Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 06.08.14, 11:55
          Od 8 lat jestem żona psychpaty. Od dawna wiedziałam że jest coś z nim nie tak, ale myślałam że to kwestia charakteru, złego wychowania itp. że mogę z tym walczyć i go naprawiać. Już rok temu chciałam się z nim rozwieść, ale bez skutecznie. Mówić do niego, że nie chce juz z nim żyć to jak grochem o ścianę, on mnie kocha i zrobi wszystko aby ratować nasz związek. Dopiero tydzień temu trafiłam nie chcący na jeden artykuł i oniemialam, wszystko pasowało, to on a dokładniej to psychpata kalkulatywny. Nigdy mnie nie obraża, nigdy nie podniósł na mnie ręki a mimo to mnie wyniszcza, zrobiłam się bardzo nerwowa, miałam objawy nerwicy. Teraz juz wiem z kim a raczej z czym mam do czynienia. Podejmuje walkę. Niewiem jeszcze jak ale chcę się z nim rozwieść, bo nie dam rady dłużej tak żyć.
          • yoma Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 06.08.14, 12:54
            A czemu bezskutecznie?
            • walczeznim Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 06.08.14, 20:25
              W sumie to nie podjęłam wtedy konkretnych kroków, kazałam mu się wtedy wyprowadzić, było wtedy dużo nerwów i krzyku (z mojej strony). Rzeczywiście wyprowadził się wtedy do rodziców, ale juz po kilku dniach pozwoliłam mu wrócić. Wiem że popełniłam wtedy błąd, pozwoliłam sobie na rozmowy z nim podczas których robił mi swoiste pranie mózgu. Żal było mi wtedy naszego synka, który będzie bez Taty na codzień (chociaż nigdy nie zajmował się nim zbytnio). Wiem ze pokazałam mu wtedy moja słabość, że może wykorzystywać syna abym od niego nie odeszła. Myślę że jeśli w końcu doprowadzę do tego że złoże pozew o rozwód, on będzie zgrywać przed sądem kochającego tatusia i męża i że sąd nie da nam rozwodu. Najgorsze jest to ze po każdej naszej kłótni on pokazuje jaki to jest wspaniały, bawi się z synem robi wszystko w domu, a ja wiem ze to tylko gierki.
              • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 07.08.14, 00:01
                Da się. Mnie bardzo wtedy pomogły "Moje dwie głowy".
                • walczeznim Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 07.08.14, 21:24
                  Heksa co masz na myśli pisząc dwie głowy?
                  • blue_ania37 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 07.08.14, 22:30
                    poszukaj w necie bloga moje dwie głowysmile
                    • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 08.08.14, 00:22
                      Albo książki. Zdaje się, że linkowanie teraz jest niemile widziane.
                      • walczeznim Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 08.08.14, 09:11
                        Dziękuję za info. Zacznę od Moje dwie głowy.
                        • heksa_2 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 09.08.14, 00:25
                          Koniecznie zacznij. Pozdrawiam smile
    • mimoza83 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 31.07.17, 12:16
      Pomocy! Jestem w trakcie rozwodu, mąż psychopata chce mi odebrać córkę i zaczyna mu się udawać, bo dostał zabezpieczenie na czas trwania procesu. Nagrywał mnie przez 3 lata, żeby udowodnić, że go biję, choć to on inicjował awantury, niepotrzebnie się broniłam, teraz przed sądem to ja jestem tą najgorszą. Nikomu nie zgłaszałam przemocy, nawet najbliższym żaliłam się zachowując wiele dla siebie. Ponastawiał przeciwko mnie ludzi, którzy znają sytuację wyłącznie z jego opowieści, przy ludziach zawsze uprzejmy, grzeczny, no może poza moją rodziną, którą traktuje jak najgorsze śmiecie. Nazywa mnie patologią, niestabilną emocjonalnie z zaburzeniami osobowości. Wystąpiłam o badanie w RODK,ale czy to wystarczy? Czy przez te kilka godzin się na nim poznają? Idealnie potrafi udawać, nieśmiałego, niewinnego, w sądzie płakał, że chce żeby jego dziecko było bezpieczne. Brak słów. Nie nagrywałam go, on dobrze się krył i udawał idealnego męża i tatusia. Raz go nagrałam, kiedy naprawdę się go bałam, ale skasowałam nagranie z telefonu, bo miałam wyrzuty sumienia, że tak nie wolno. Telefon ma teraz on, więc nawet gdyby dało się to odzyskać to on do tego nie dopuści. Powołałam na świadka, moją koleżankę, którą też bił przy mnie i zachęcał do tego dziecko, ale jej zeznania też chce zdyskredytować. Byłam u psychologa, z sobą i córką, stwierdziła, że jestem ofiarą znęcania. Zapisałam się na terapię.
      Co jeszcze mogę zrobić? Jak mam mu udowodnić, że to psychopata maminsynek bez serca i bez emocji, skoro to tylko słowo przeciw słowu, a właściwie gorzej, bo on nagrał mnie, po tym jak mnie pobił i zdenerwował??
      Wiem, że nastawia przeciwko mnie dziecko, córka nie chce ze mną rozmawiać, reaguje nerwowo, agresywnie.
      Wiem, że chodzi mu tylko o pieniądze i zniszczenie mnie. Od początku źle mnie traktował, już przed ślubem mnie bił, poniżał. Nie chciał brać tego ślubu, ale mamusia kazała, ja mogłam unieść się się honorem, ale chciałam, żeby dziecko miało ojca, którego ja nie znałam. Teraz mogę stracić to co mam najcenniejsze.
      POMOCY! Jeśli możecie pomóc w jakikolwiek sposób, doradzić dobrego adwokata w Lublinie lub gdzie mogę się udać po pomoc proszę o kontakt: mimooza83@gmail.com Może ktoś przeżył coś podobnego i wie, co robić. Ja czuje się jak w filmie...
      Zaczynam tracić nadzieję, że odzyskam dziecko, a wiem, że ten drań nie wychowa jej na dobrego człowieka.
      • adria231 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 10.02.18, 03:36
        Mimozo83 !Wiesz, jeżeli już przed ślubem źle cię traktował i w dodatku nie chciał się żenić, to wcale nie dziwię,że doszło do tego, o czym piszesz. Na pewno mamusia zawiniła sporo.I co teraz? Masz orzeczenie psychologa, może pomogą ci świadkowie z rodziny. Dziecko nie powinno być wychowywane w takiej atmosferze.Trochę czasu minęło od twojego postu.Jak toczą się twoje sprawy?
    • zosia.o1 Re: Psychopaci, socjopaci, psychofagi/jak się nie 04.03.18, 16:12
      Praca przez internet legalna bez inwestowania szczegóły na stronie pracujonline.com.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka