mundu-rowa
03.06.12, 23:55
Czy normalny związek z facetem, który pracuje w tzw. służbach (nie chodzi o służby specjalne) jest w ogóle możliwy? Jakieś wielotygodniowe a czasem kilkumiesięczne "wyjazdy", te "służby", które mogą wypaść w każdej chwili i trwać dobę lub dwie.
Mam wiele symptomów, że mój mąż spotyka się z inną kobietą. W zasadzie miałam je od dawna, ale nie przyjmowałam tego do wiadomości. Ignorowałam, Ale ostatnio trudno mi udawać przed samą sobą, że nic się nie dzieje. Zadzwoniła do mnie 2 miesiące temu koleżanka ze studiów, która mieszka w Krakowie (ja w innym mieście), z pytaniem, czy też jestem w Krakowie i czemu do niej nie zadzwoniłam. Gdy spytałam, czemu uważa, że jestem w Krakowie, powiedziała, że widziała z samochodu mojego męża jak wchodził do restauracji, więc pomyślała, że przyjechaliśmy razem. Ponieważ mój mąż wtedy pojechał na jakieś szkolenie ale nie do Krakowa, pomyślałam, że koleżanka się pomyliła. Gdy mąż wrócił, spytałam, gdzie był, odpowiedział, że w Warszawie. Co miałam zrobić, uwierzyłam. Ale jakiś czas później oddawałam do pralni jego marynarkę, sprawdziłam, czy czegoś nie ma w kieszeniach i znalazłam 2 bilety kolejowe do Krakowa. Mąż coś tłumaczył, że przecież był służbowo w Krakowie i że mi mówił. Często wyjeżdża. Tym razem jednak sprawdziłam w pamięci komórki datę telefonu od koleżanki z Krakowa - była taka jak na biletach. Czemu mnie okłamał? Mam ostatnio kilka takich jego wpadek. Nie szukam ich. Same mi wpadają w ręce.
Rozmawiałam z nim, spytałam wprost, czy koś ma, odpowiadał w stylu: zwariowałaś, przecież wiesz, że chce być z tobą i dziećmi. Nie bardzo go widzę w roli zalotnika. Jest raczej oschły, nie okazuje uczuć, z rozrywek to najbardziej lubi restaurowanie jakichś starych samochodów. Więc nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Pomyślałam jedno - że charakter jego pracy sprawia, że w zasadzie zawsze może powiedzieć, że gdzieś jedzie służbowo albo musi być w pracy 24 h., Nie jestem tego w stanie kontrolować. W dodatku nie chcę wyjść na jakąś chorą zazdrośnicę (nigdy nią nie byłam). Ale męczy mnie ta sytuacja. Mogę mu postawić warunek, żeby zmienił pracę na taką, że jest na stałe w domu. Ale z drugiej strony co to za związek, gdy trzeba faceta "pilnować"?