06.07.12, 22:57
Witam,
piszę tu po raz pierwszy, trochę forum podczytywałam, ale ponieważ miałam coraz większy mętlik w głowie spotkałam się z prawnikiem coby jasno wiedzieć na czym stoję i jakie mam mozliwości. I dopiero teraz zgłupiałam. Chodzi o alimenty. Wyliczyłam wstępnie miesięczny koszt utrzymania dziecka, mąz potwierdził gotowość płacenia mi połowy tej kwoty. Pani adwokat zrobiła wielkie oczy jak jej to powiedziałam - twierdzi, że mąz powinien mi płacic całość tej wyliczonej kwoty (czyli cały wyliczony przez mnie miesięczny koszt utrzymania dziecka), że to jest jego koszt bo mój to jest mój czas, zaangazowanie, poświęcenie, potencjalnie mniejsze mozliwości zarobkowe (bo nie moge np. brac nadgodzin, czy mam nizsza pensję jak dziecko jest chore). No ale tak czytam i wszędzie jest mowa, że koszt utrzymania dziecka dzieli sie po połowie. To jak to w końcu jest?
I jeszcze przy okazji kolejne pytanie - jeżeli mąż zarabia 12 tys brutto (ok. 8 netto) to 2 tys alimentów jest do zaakceptowania? Bo dla meża oczywiście nie jest.
Obserwuj wątek
    • mysz1978 Re: alimenty 06.07.12, 23:46
      mysle ze najwyzej 1500zl dostaniesz.
      co z tym podzialem 50/50 to roznie bywa - u mnei nie ma takeigo podzialu, glownie ze wzgledu na odleglosc, brak weeendow i wakacji dziecka u ex (i ponoszenia przez niego jakichkolwiek kosztow) - wiaodmo, ze tak jak i Ty u mnie zaangazowanie jest w 100% (tzw. starania wlasne) i dlatego ja wnioskowalam o 100% wylicznego utrzymania dziecka. Dotalam mniej, no ale zawsze obnizaja jak sie chce wiecej niz srednia krajowa i to nie nie zdziwilo.
      rozumiem, ze wylicyzlas potrzeby dziecka na 2000zl? to zaproponuj ze Ty pokrywasz 500zl (plus starania wlasne) a on 1500. Moze tak sprobuj M przekonac? Z jego dobra pensja moga (ale nie musza oczywiscie) tyle mu zasadzic w razie gdy nie bedzie ugody.
      Moze nie 1500 ale 1200, choc kto to tak naprawde wie... uncertain
    • exina Re: alimenty 07.07.12, 00:32
      Dziecko bardzo małe, niepełnosprawne? To by wyjasniało koncepcję prawniczki. Jesli nie - natychmiastowy odwrót. Artykuł bodajze 153 KRiO (alimentacja "w naturze") jest całkowicie olewany przez sądy, nawet w ewidentych przypadkach, wiec prawniczka zachowuje sie jak studentka 1 roku zootechniki.
    • argentusa Re: alimenty 07.07.12, 07:01
      jest do zaakcpetowania.
      Znam takie przypadki i tyle. Większe alimenty też widziałam na papierze z sądu. Zalezy do czego było dziecię przyzwyczajone. Całość może nie,ale spokojnie o 75% można zawalczyć. Pewnie wniosek o całość, sąd obetnie trochę.
      Ar.
    • tricolour Prawniczka ma rację... 07.07.12, 09:39
      ... ponieważ celem jej pracy jest zarobek, a im większy, tym lepiej. Stąd pomysł na dość absurdalne żądanie finansowe, ale skuteczne z punktu widzenia honorarium za ciągnący się proces. Prawniczka ma w głębokim poważaniu Wasze alimenty - dla niej liczy się wynagrodzenie za pracę.

      Z drugiej zaś strony oczekiwanie 100% finansowania dziecka jest sytuacją patologiczną, bo po każdą złotówkę będziesz leciała do faceta, z którym się rozwodzisz. Na dodatek wychowasz dziecko w środowisku, w którym kobieta jest od pracy ręcznej, a mężczyzna od zarabiania pieniędzy, którymi można wszystko opłacić - a nawet kobietę jako służącą.

      Warto też zauważyć, że im dziecko starsze, tym mniej wymaga "wkładu osobistego" w wychowanie, a od czasów studenckich nic już nie wymaga - co wtedy zrobisz skoro nic nie będziesz miała do zaoferowania?
      • mysz1978 Re: Prawniczka ma rację... 07.07.12, 09:44
        wtedy ex maz zlozy o obnizenie smile

        no ale z adwokatami to niestety sie zgadza uncertain Wiaodmo - ona chce zebys walczyla o jak najwiecej, zeby rozprawa sie troche ciagnela, pewnie za kazde pisma sobie liczy, za wyjscia do sadu itp uncertain

        Mowie Ci - pogadaj z M o tych 1300 - 1500 - lepsza ugoda niz walka. U nas wprawdzie proba ugody spelzla na niczym, bo dla ex ugoda jest wtedy kiedy on postawi na swoim big_grin
    • nicol.lublin Re: alimenty 10.07.12, 22:30
      a gdybyś nie czytała o tych przepisach i nie rozmawiała z prawniczką, to czy uznałabyś, że to uczciwe?
    • malinkama Re: alimenty 11.07.12, 00:50
      derszmeterling napisał(a): I jeszcze przy okazji kolejne pytanie - jeżeli mąż zarabia 12 tys brutto (ok. 8 netto) to 2 tys alimentów jest do zaakceptowania?

      Jasne, że do zaakceptowania. Jeśli mąż zarabia 8 tys., a ty też pracujesz, to na pewno na dziecko wydawaliście znacznie więcej niż 2 tys.
      • pomichal Re: alimenty 11.07.12, 02:51
        Ja zrozumiałem, że derszmeterling wyliczyła, że wydawali 4 tys, skoro połowa to 2 tys. Nie zaszalejesz, ale jak na polskie warunki 2000 byłyb lepsze
        I tak wydaje mi się, że ten wątek to podpucha dla nas.Nie wierzę, że jakikolwiek sąd zasądziłby komuś 150 zł alimentów na dziecko (zwłaszcza jeśli ojciec zarabia na rękę 8 tys.). Ni wierzę, że ktoś perfidnie szantażuje żonę
        • derszmeterling Re: alimenty 11.07.12, 22:50
          > I tak wydaje mi się, że ten wątek to podpucha dla nas.Nie wierzę, że jakikolwie
          > k sąd zasądziłby komuś 150 zł alimentów na dziecko (zwłaszcza jeśli ojciec zara
          > bia na rękę 8 tys.). Ni wierzę, że ktoś perfidnie szantażuje żonę
          ??? ale co chodzi? jaka podpucha? kto szantazuje żonę?
          W takim razie zbiorczo kilka wyjasnień i odpowiedzi na pytania: wyliczyłam koszt utrzymania dziecka tak orientacyjnie na 2 tys., ale jak popatrzyłam na te wszystkie kalkulatory to widze, że nie uwględniłam wielu wydatków i spokojnie 3 tys. by wyszło. Uprzedzam komentarze, że tyle nikt nie wydaje na dziecko - owszem, dysponowalismy miesięcznie kilkunastoma tysiącami i na dziecku nie oszczędzaliśmy.
          Dziecko ma 3 lata i nie jest niepełnosprawne. Czy uważam za sprawiedliwe, że ojciec powinien ponosił całość kosztów finansowych - może nie koniecznie 100% , ale na pewno więcej niż 50%. Dlatego uważam, że te 2 tysiące powinnam dostawac od męża. Ale on, mimo że nie neguje wysokości wydatków na dziecko twierdzi, że nikt w Polsce nie dostaje takich alimentów, i jego zarobki nie maja nic tu do rzeczy.
          • pomichal Re: alimenty 11.07.12, 22:59
            derszmeterling napisał(a):
            Ale on, mimo że nie neguje wysokości wydatków na dziecko twierdzi, że
            > nikt w Polsce nie dostaje takich alimentów, i jego zarobki nie maja nic tu do rzeczy.

            W razie czego podaj mnie na świadka - pod przysięgą zeznam, że są takie, a nawet wyższe smile)
            I zarobki mają dużo do rzeczy


          • tricolour Tobie coś się pomyliło... 12.07.12, 01:01
            ... Ty nie masz szukać kalkulatorów, które wyliczą oczekiwany wynik czy też wyliczać potrzeby dziecka z uwzględnieniem cudzych wydatków ("... widze, że nie uwględniłam wielu wydatków") tylko masz w sądzie udowodnić ponoszone (podkreślam czas teraźniejszy) wydatki.

            Rozumiesz? Lekcje angielskiego doliczmy gdy dziecko chodzi na te lekcje, a nie dlatego, że w jakimś kalkulatorze tak napisano. Rakietę tenisową doliczmy gdy dziecko gra w tenis, a nie dlatego, że Radwańska jest popularna. Zbieramy faktury, ktorymi dowodzimy już poniesione wydatki.

            "Dlatego uważam, że te 2 tysiące powinnam dostawać od męża" - jeśli jesteś zdrowa i masz dwie ręce, to nic nie powinnaś dostawać. Co innego dziecko: ono powinno dostawać alimenty. Może to przejęzyczenie, ale może i postawa - stąd moja uwaga.

            PS. Jeśli chcesz wysokich alimentów, to przygotuj się do sprawy. Dla faceta tysiąc złotych różnicy w alimentach (między Twoimi dwoma i trzema) to ćwierć miliona do końca okresu alimentowania. Ja bym chętnie podzielił się adwokatem po połowie za wygrany proces o niższe alimenty...
            • derszmeterling Re: Tobie coś się pomyliło... 12.07.12, 09:50
              może jednak Tobie coś się pomyliło. Skąd wniosek, że chcę uwzględniać cudze wydatki, czy wpisywać wydatki, których nie ponoszę? Co za nadinterpreatacja!
              Nie uwzględniłam wielu wydatków - to znaczy, że nie przyszło mi do głowy, że mogę tam wliczyć np. część czynszu, czy zwiększony koszt zużycia wody, zakup jakiegoś mebla raz na jakiś czas, wakacje, itp. To są wydatki, które faktycznie ponoszę, ale nie wliczyłam ich do tej pierwszej na szybko oszacowanej kwoty.
              "Dlatego uważam, że te 2 tysiące powinnam dostawać od męża" - tak jestem zdrowa, mam dwie ręce, pracuję i uważam że JA powinnam dostawać alimenty NA dziecko.
              Nie chcę alimentów dla siebie, tylko dla dziecka, żeby mu zapewnić taki poziom życia, jakie miało przed naszym rozstaniem. Chyba taka jest idea alimentów?
              • tricolour Nie, idea alimentów jest inna... 12.07.12, 14:21
                ... taka, że mają pokrywać uzasadnione potrzeby dziecka. Jasno i wyraźnie.

                Oczywiście jest też i taki postulat, by poziom dziecka nie odbiegał zasadniczo od takiego gdy rodzina była w komplecie, ale to jest rzecz wtórna ponieważ postulat nie oznacza, że poziom ma być taki sam. Szczególnie wyraźne jest to wtedy, gdy na skutek rozwodu poziom życia podnosi się, co wcale nie jest takie rzadkie. Komu zależałoby na obniżeniu poziomu życia do czasów przedrozwodowych? A może postulat (prawo) traktować wybiórczo i tak by tylko zyskiwać?

                A co do zwiększonego zużycia wody, to ja się zgadzam: dwie osoby zużywają więcej niż matka sama. Choć przyznam, że jedna z foremek dowodziła ostatnio, że gdy dziecko wyjeżdża z ojcem na wakacje, to zużycie mediów wcale nie maleje, bo gdyby malało, to jakaś trzeba by było to ująć w obniżonych alimentach. Widać więc wyraźnie, że gdy matka ma zapłacić (choćby w formie obniżonych alimentów za czas wakacji) to zaczyna liczyć jak ojciec. Ciekawe, prawda?
              • tricolour A w kwestii formalnej... 12.07.12, 14:27
                ... ile dziecko zużywa tej wody? 200 litrów dziennie (średnia na osobę) czyli 6m3 miesięcznie - 60PLN. Zwiększony czynsz na 1 osobę to ile? 200PLN?

                Co to jest te 700 zł miesięcznie extra? Czyli ponad osiem tysięcy rocznie? Ten "jakiś mebel" i wakacje?
                • derszmeterling Re: A w kwestii formalnej... 12.07.12, 15:10
                  a wiesz co oznacza skrót "itp"? Wymieniłam dla przykładu pierwsze z brzegu wydatki, których nie uwzględniłam w swoich wyliczeniach. I nie mam zamiaru wypisywac tu wszystkich, bo to moja sprawa i nie powinna Cię obchodzić. Wątek dotyczy czego innego, nie tego jakie wydatki twoim zdaniem powinnam uwzględnić, a jakie nie, ile zużywam wody i ile kosztują nasze wakacje.
                  Podsumowując, wychodzi mi że do tej pory wydawaliśmy ok. 3 tys. na dziecko. Przyjmij, że są to uzasadnione i faktycznie ponoszone wydatki. Pytanie dotyczy tego, czy w sytuacji gdy mąż dobrowolnie jest skłonny mi płacić 1 tys. i ani grosza więcej, a jednocześnie zarabia tyle ile zarabia, mam szansę że sąd zasądzi mi więcej (mi rozumiem jako mi na dziecko, żebyś znowu się nie czepiał). Satysfakcjonującą mnie kwotą byłyby 2 tys., a za absolutne minimum uważam 1,5 tys.
            • unema Re: Tobie coś się pomyliło... 12.07.12, 10:25
              Ja bym chętnie podzielił się adwokatem po poł
              > owie za wygrany proces o niższe alimenty...

              Świetnie. Niech lepiej mają dzieci adwokata i sam adwokat, niż moje dziecko i jego matka. Nawet jeżeli faktycznie alimenty są przeszacowane to i tak bym wolała, żeby trafiły do kieszeni kogoś kto się opiekuje moim potomstwem. To chyba straszne dojść do takiego etapu w życiu, że człowiek koncenturj sie tylko i wyłącznie na zemście. Nie zazdroszczę Ci.
              • blue_ania37 Re: Tobie coś się pomyliło... 12.07.12, 15:36
                Powiem tak,
                tak masz zdecydowanie możliwości aby dostać taie alimenty na dziecko.
                U mnie podobne zarobki męża...mam na czas rozwodu zabezpieczenie 1600.
                Pozdrawiam
                Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka