Wszystko od nowa

14.07.12, 22:51

Czytam Was od dwóch lat, od kiedy mój mąż wyprowadził się z domu. Jesteśmy po pierwszej sprawie rozwodowej (i zanosi się na jeszcze wiele rozpraw).
Podziwiam wielu z Was i zazdroszczę, tym którzy są szczęśliwi i rozowód pozostawili już daleko za sobą. Ja wciąż tkwie w mega dole psychicznym. Na zewnątrz na pewno tego nie widać - mam dwójkę dzieci i bardzo się staram, żeby być dla nich dobrą mamą (tzn. wiem że jestem dobrą mamą ale czasem tak trudno zmusić się do wesołej zabawy, do żartów, do spacerów). Mam 43 lata i praktycznie w każdej sferze życia muszę wszystko zaczynać od początku. Kilkanaście lat temu, po studiach w malutkim ale własnym mieszkaniu w innym mieście, w pierwszej pracy miałam dużo planów przyszłość, wiele marzeń i nadziei na udane, szczęśliwe życie. I stopniowo było mi coraz lepiej - lepiej zarabiałam, awansowałam w pracy, zmieniałam mieszkanie, miałam grono fajnych znajomych. Minęło te kilkanście lat i wszystko muszę zaczynać od początku - z mężem muszę walczyć żeby dostać cokolwiek ze wspólnego majątku (bo przecież skoro nie pracowałam tylko odpoczywałam w domu z dziećmi, to nic mi się nie należy), w pracy (którą w końcu znalazłam po bardzo długich poszukiwanaich) czuję się tak jakbym była znowu zaraz po studich i polecania wydaje mi osoba 15 lat młodsza. Muszę wyprowadzić się z mieszkania w którego urządzanie włożyłam bardzo dużo serca i czasu i pewnie w nowym nieszkaniu znowu będę zaczynała od spania na materacu jak kiedyś (bo nie będzie mnie stać na urządzenie tego mieszkania). A moje dzieci nigdy już nie będą miały domu z mamą i tatą - i właściwie to chyba najbardziej mnie boli, bo wiem jak bardzo by chciały żebyśmy byli znowu razem. Nie chcę już wiązać się z każdym mężczyzną, bo nie wyobrażam sobie że mogłabym znowu komuś tak bardzo zaufać.
Mojemu mężowi w 100% ufałam, że nie skrzywdzi mnie (ma trudny charakter i równie między nami było ale bardzo go kachałam i nigdy nie przyszło mi na myśl że może być wobec mnie tak bezwzględny i okrutny).
Mam wspaniałe dzieci, są moją wielką radością. Ale czasami mam ochotę cały dzień przeleżeć w łóżku i spać , żeby tylko nie myśleć o tych wszystkich problemach (finansowych, mieszkaniowych, o rozwodzie w czasie którego mąż stara się udowodnic moją winę).
Chciałam się tylko Wam wyżalić, bo właściwie nie ma tu co poradzić. Czytam Was codziennie, staram się szukać tu jakiejś nadziei bo mimo upływających tygodni nic nie zmnienia się na lepsze w moim życiu.
    • niutka Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 07:59
      Gdy wyprowadzalam sie z nastoletnimi dziecmi od meza 3,5 roku temu nie mialam nic (oprocz tysiaca zl oszczednosci, ktore musialam przeznaczyc na kaucje za wynajete mieszkanie). Podzielilismy sie meblami i innymi rzeczami (na moja niekorzysc, bo np. szafy wnekowej nie da sie podzielic). A teraz... mam wlasne mieszkanie (na kredyt oczywiscie). Tak wiec tez zaczynalam od zera.
      • blue_ania37 Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 10:04
        A ja doszłam do etapu, że się cieszę że mogę wszystko zacząć od nowa.
        Nie jestem w stanie nawet ubierać się w rzeczy, które mam z małżeństwa....
        Odkrywam nowe smaki, nową pastę do zębów, wszystko inne nowe, moje.
        Rozumiem Cię doskonale i też walczę z mężem o wszystko....
        Ale ja się cieszę, że nie muszę już żyć z kimś tak bewzględnym i i okrutnym.....
        Poznaję facetów i okazuję się, że jest tak dużo sympatycznych wśród nich postaci, tak różnych od mojego męża.
        Nie jesteś żadna staruszka.....
        Zawalcz o siebie.
        Ania
        • bez_przekazu Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 12:08
          moze i nie staruszka,ale malo facetow "pisze sie" na rozwodke z dwojka nastolatkow.


          blue_ania37 napisała:

          > A ja doszłam do etapu, że się cieszę że mogę wszystko zacząć od nowa.
          > Nie jestem w stanie nawet ubierać się w rzeczy, które mam z małżeństwa....
          > Odkrywam nowe smaki, nową pastę do zębów, wszystko inne nowe, moje.
          > Rozumiem Cię doskonale i też walczę z mężem o wszystko....
          > Ale ja się cieszę, że nie muszę już żyć z kimś tak bewzględnym i i okrutnym....
          > .
          > Poznaję facetów i okazuję się, że jest tak dużo sympatycznych wśród nich postac
          > i, tak różnych od mojego męża.
          > Nie jesteś żadna staruszka.....
          > Zawalcz o siebie.
          > Ania
          • argentusa Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 12:22
            nooo pewnie, a i tak są tacy, co to nawet z trójką dzieci czterdziestolatkę chcą i też dobrze.
            A poza tym, czy facet u boku to wyznacznik dobrego życia? Desperatek i tak nikt nie potraktuje powaznie. A byle jakie portki to większośc z nas juz miała. po cholerę powatarzać bylejactwo?
            Ar.
    • zofiulina1971 Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 11:13
      Lady, wiesz co? Cholernie zazdroszczę Twoim dzieciom. Serio.

      Moje wspomnienia z dzieciństwa? Wiecznie kłócący się rodzice, roztrzęsiona matka, budzenie się w środku nocy i słuchanie, czy rodzice się "tylko kłócą" czy już tłuką... Wiecznie napięta atmosfera, powroty ze szkoły do domu i obserwowanie, czy są przed czy po kłótni, krzyki, wyzwiska, krzyki, wyzwiska... Szkoda pisać. Tak w skrócie z perspektywy dziecka wygląda rodzina, w której rodzice są razem "dla dobra dzieci".

      A jak przyszło co do czego, mój tata znalazł sobie panią, która mogła być moją starszą siostrą. Odszedł od wiecznie płaczącej i nieszczęśliwej żony. Pamiętam, jak przed swoim ślubem opowiadał mi, jaki to teraz jest szczęśliwy, doceniony, zadbany, bo w małżeństwie tego nie doznał... A moja mama mieszka sama w małym mieszkanku w bloku.

      Ze "związku" moich rodziców wyrosło troje cholernie znerwicowanych dzieci.

      Nie muszę dodawać, że nie ułożyłam sobie życia z żadnym mężczyzną. Moje związki rozpadały się w zasadzie z mojej winy, bo nikomu nie umiałam zaufać. Wydawało mi się, że sceny, jakie obserwowałam w dzieciństwie to standard w relacji dwojga ludzi. Do dziś nie zakładam, że może być inaczej.

      Być może Twoje dzieci były świadkami gorszących scen. Ja z perspektywy czasu wolałabym, by mama swego czasu zaczynała od spania na materacu, ale żeby w domu był wreszcie spokój.

      Jest. Jakieś 40 lat za późno.

      • bez_przekazu Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 12:14
        ja cos podobnego probowalam niedawno powiedziec mojej matce (ma 77 lat),ale nie wiem,czy do niej dotarlo.
        autorka ma na mysli dobro dzieci,ale w tym watku akurat martwi sie o swoje szczescie. i rozumiem to. aczkolwiek musi zdac sobie sprawe z realiow, w jakich sie znalazla i,jak to sie mowi, "z gopdnosiom przyjac na klate".
        co by nie pisac, to jednak facetom (tym normalnym) jest zawsze latwiej po rozwodzie rozpoczac nowe zycie.

        zofiulina1971 napisała:

        >Ja z perspektywy czasu wolałabym, by mama swego czasu zaczynała od spania na materacu, ale żeby w domu był wreszcie spokój.
        >
        > Jest. Jakieś 40 lat za późno.
        >
    • bez_przekazu Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 12:06
      e tam,z by wszyscy mieli tylko takie problemy.
      • blue_ania37 Re: Wszystko od nowa 15.07.12, 15:46
        Nie chodziło mi o poszukiwanie facetasmile, chodziło mi tylko o powiedzenie, że są fajni faceci i kobiety z którymi mam ochotę pójść na kawę czy piwo.Tak inni i tak różni od życia jakie prowadziłam i w tym jest to zachwycające.
        Autorka wątku jest złamana, że ktoś kto obiecał, złamał słowo, martwi się dziećmi, tym, że będzie musiała od nowa....
        A w tym jest nadzieja, że teraz to już jestem tak mądra, że nie popełnię żadnego błędu.
        Stereotypy...z tym kto ma większą szansę, ja myślę, że dziewczynie z dwójką odchowanych pociech jest łatwiej niż mamie przedszkolaka, ma poprostu więcej czasu!
        A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja