maria220
23.07.12, 15:49
od rozwodu mineło 7 miesięcy, niedługo rok jak nie jesteśmy razem... od dobrych 4 lat w małżeństwie nie było wesoło i początkowo jak odszedł sama siebie zaskoczyłam...bo na codzień zrezygnowana uzalezniona od niego zakompleksiona nie uroniłam ani jednej łzy, szybko stanęłam na nogi znalazłam pracę uwierzyłam w siebie odetchnęłam z ulgą że wreszcie uwolniłam się z tego marazmu ciągłych pretensji braku uczuć...więc dlaczego teraz kiedy jestem już z kimś kogo myślę że kocham z kim jest mi wspaniale kto zaakceptował i pokochał moje dziecko...budzę się i płaczę, powinnam być szczęśliwa a nie jestem...nie ma dnia żebym nie myślała o byłym mężu...nie potrafię tego wytłumaczyć bo wiem, że nie byłabym z nim szczęśliwa...powinnam być właśnie teraz a nie jestem...