karolinkaa3a
31.07.12, 21:35
W czwartek przyszło pismo o zabezpieczeniu alimentów.Wczoraj ja dostałam powiadomienie o zwolnieniu z kosztów,a mąż pozew.Wieczorem wyszedł do pracy na nockę i do tej pory go nie ma.Rano dzwoniła do mnie jego kadrowa i pytała dlaczego nie był w pracy,mówiła,że jakiś czas temu powiedział,że jeśli będzie musiał płacic alimenty to się zwalnia,ale w piątek powiedział,że się rozmyślił i będzie pracował dalej.Miał też podobno plan z wyjazdem do Anglii.nie złożył wymówienia,nie zgłosił w żaden sposób,że rezygnuje po prostu nie przyszedł.Tego dowiedziałam się od pani z kadr!!jego koledzy nie mieli o niczym pojęcia...W południe zobaczyłam,że nie ma jego ubrań w szafie,zostawił telefon z którego wykasował wszystkie kontakty.Kurcze jakim trzeba być d.....m żeby zrobić coś takiego dzieciom.Młodszy syn pół dnia przepłakał,bo taty nie ma i nie może do niego zadzwonić,i cały czas powtarza,że tato uciekł z domu...Jutro idę na policję zgłosić zaginięcie.Kurcze to żeby nie płacić 700zł było ważniejsze od dzieci.Nie wiem co mam teraz robić.Jeśli nie wiem gdzie on jest to jak mam wyegzekwować od niego pieniądze dla dzieci?Czy jeśli mam na piśmie o zabezpieczeniu pieczątkę sądu,że każdy zainteresowany ma mi pomóc,to czy mogę do jego pracodawcy zgłosić się po pieniądze z męża wypłaty.Co mi da to,że zgłoszę u komornika jeśli ten go nie znajdzie.Pieniądze z funduszu dostaje się tylko jeśli ma się zasądzone alimenty?Mam już wszystkiego kompletnie dość,ale jednocześnie czuję jakąś ulgę,że w domu będzie w końcu spokój...szkoda tylko,że kosztem nerwów dziecka