Dodaj do ulubionych

Wielki Świat Kuchenny Blat - plotkarsko o...

13.08.12, 12:58
...rozstaniach. Sezon ogórkowy w pełni! Jak z rozstaniami radzą sobie inni? Do poczytania, ot tak dla relaksu... wink

Vanessa Paradis Opens Up (a Little) after Johnny Depp Split >> tu.

Wszystkie przypadki Ilony O. > wywiad z Iloną Ostrowską w Twoim Stylu >> tu.
Obserwuj wątek
    • rzut_beretem Re: Wielki Świat Kuchenny Blat - plotkarsko o... 13.08.12, 13:49
      Koperta a Ty w to wierzysz ?

      Mam ten nr twojego stylu, przeczytałam wywiad z ostrowską... wiesz ja do takich rozmów podchodzę z duzym dystansem. Pięć numerów wcześniej opowiadali jak się bardzo kochają ... Życie i rozwody celebrytów to nie moja bajka.

      Z drugiej strony, uświadomiłam sobie, że w moim otoczeniu rodzinno - koleżeńsko - znajomych nikt się nie rozwodzi. Nikt. Same szczęśliwe mariaże.

      • szarakoperta Re: Wielki Świat Kuchenny Blat - plotkarsko o... 13.08.12, 14:21
        rzut_beretem napisała:

        > Koperta a Ty w to wierzysz ?
        >
        > Mam ten nr twojego stylu, przeczytałam wywiad z ostrowską... wiesz ja do takich
        > rozmów podchodzę z duzym dystansem. Pięć numerów wcześniej opowiadali jak się
        > bardzo kochają ... Życie i rozwody celebrytów to nie moja bajka.

        Eee... dlatego też cały wątek, łącznie z tytułem, traktować należy z przymrużeniem oka! wink

        > Z drugiej strony, uświadomiłam sobie, że w moim otoczeniu rodzinno - koleżeńsko
        > - znajomych nikt się nie rozwodzi. Nikt. Same szczęśliwe mariaże.

        To ja chyba jakaś felerna jest, bo rozstań i rozwodów trochę naliczyłam. A co śmieszniejsze - wszystkie dziewczyny z 4-osobowej grupy najbliższych mi przyjaciółek z liceum - po kilkunastu latach od matury - jesteśmy po rozwodach! Wprawdzie w różnych stadiach małżeństwa, z przychówkiem lub bez, w kraju lub za granicą, ale zawsze... chyba wszystkie jesteśmy wybrakowane. Nie dość, że wybrakowane, to gwarancja już dawno wygasła... wink
        • rzut_beretem no to z przymrużeniem oka 13.08.12, 15:26
          a niech Ci będzie !

          Opowiem Ci jak ogrzałam się w niedzielę w cieple małżeńskim mojej kuzynki.
          Ano, zostałam zaproszona na celebrowanie jej 5 rocznicy ślubu. Myślę sobie, a pojadę, pogadamy, pośmiejemy się, fajnie że komuś się udaje bo mi niekoniecznie.
          Jadę.
          Wchodzę do sralonu, mówię dzień dobry do gości (jej rodzice, teściowe, szwagier z rodziną, około 10 osób) ale mało kto mi odpowiedział. Myślę - obrazili się czy w pomidora grają. No nic, rozplaszczyłam siebie i dziecko i już wiem dlaczego nikt nic nie mówi. Wszyscy oglądają TV (ja od kilku lat nie mam tv więc nie jestem na bieżąco wink)))).

          Zagajam rozmowę no bo taki był cel mojej wizyty.

          Ja: No to opowiadajcie o tych 5 latach małżeństwa!
          Kuzynka: Eeeee, o czym tu opowaidać ....
          Poszłam na papierosa.

          Wracam. Kuzynka zaczyna szykować kolację. Garnki wesoło podskakują na kuchence, bigos się przypala, dzieciary latają jak opętane, moja kuzynka uwija się jak w ukropie.
          Co robi jej małżonek w tym czasie? Ogląda dalej tv.
          Myślę pomogę jej. Ale nie w sumie dlaczego ja ?
          Myślę pomogę jej. Pójdę i kopnę jej ślubnego w dupę.
          Myślę, eee nie, nie pomogę jej.

          Zjdłam przypalony bigos, wzięłam moje niemowlę pod pachę i pojechaliśmy na plażę.
          Cieszę się że to nie była moja 5 rocznica ślubu.
          • szarakoperta Re: no to z przymrużeniem oka 13.08.12, 16:23
            rzut_beretem napisała:

            > a niech Ci będzie !
            >
            > Opowiem Ci jak ogrzałam się w niedzielę w cieple małżeńskim mojej kuzynki.
            > Ano, zostałam zaproszona na celebrowanie jej 5 rocznicy ślubu. Myślę sobie, a p
            > ojadę, pogadamy, pośmiejemy się, fajnie że komuś się udaje bo mi niekoniecznie.
            >
            > Cieszę się że to nie była moja 5 rocznica ślubu.

            I straszno, i smutno... uncertain
            • jakkamien Re: no to z przymrużeniem oka 14.08.12, 09:25
              Nie wydaje Wam sie ze troche z perspektywy rozwodu troche sie idealizuje życie malzenskie? Przynajmniej jezeli ten rozwod nie nastepuje z powodow przemocowych, nalogowych itp, tylko ktos przestal kogos kochac. Ja tez czasami chce sie pogrzac w cieple rodziny, ale czesto gesto okazuje sie ze tam pelno problemow i wcale rozowo nie jest. Kurcze, gdzie sa dobre wieloletnie zwiazkisad
    • rzut_beretem hm 14.08.12, 09:51
      jakkamien, na pewno jest dużo racji w tym co piszesz. Koperta skwitowała że i smutno i straszno, fakt ja byłąm na początku przerażona, potem zniesmaczona a teraz cała ta sytuacja mnie bawi. Żeby nie było, widac mojej kuzynce taki układ pasuje bo własnie intensywnie starają się o drugie dziecko więc nie jest to małżeństwo zagrożone rozpadem... I to co dla mnie byłoby nie do przejścia i zaakceptowania tak jej w to graj.

      Zgadzam się bo zauważyłam że jest coraz mniej miejsc w których można się ogrzać. Wszędzie jakieś kłótnie, nieporozumienia. Dla mnie nawet darcie się na własne dzieci jest nie do zaakceptowania więc unikam rodzin w których wyczuwam napięcie związane z rodzicielstwem (to też od mojej kuzynki która krzyczy że jej córka ma brudne skarpetki. no do k.. nędzy a jakie ma mieć? jest dzieckiem to ma mieć brudne skarpety, po to jest między innymi dzieciństwo).

      Nawet we własnym domu rodzinnym nie za bardzo mogę się ogrzać, małżeństwo moich rodziców to fikcja, a moja siostra zdradza swojego narzeczonego bardzo chętnie z każdym.

      • kondek7 Re: hm 15.08.12, 10:06
        Bereciku,
        mnie po prostu się wydaje, że takich idealnych związków nie ma i nie było. zawsze gdzieś był jakiś problem, niezgodność tylko może granice wytrzymałości i tolerancji były/są ustawione w każdym związku w innym miejscu. Jednego razi brudna skarpetka dziecka innego jakikolwiek ruch innej osoby w trakcie czytania itp.

        No i w końcu przychodzi czas na decyzję: czy jestem w stanie wytrzymać jeszcze czy już nie.
        Czy da się to jeszcze naprawić, czy też nie ma sensu? Czy lepiej razem czy może osobno? Jeśli osobno to równać to co było z ziemią, czy też restrukturyzować życie tam gdzie trzeba a to co dobre dalej rozwijać?

        Napisałem to, bo ostatnio, wróciłem od rodziny, którą uważałem za wzór, a jednak zauważyłem kostki niezgody u nich. Jednak priorytetem dla nich nadal będzie rozwijanie tego co stworzyli razem i to ich trzyma. Ale czy to jest ten idealny związek??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka