kwiaty_zla
25.08.12, 08:53
Witam Was serdecznie.
Przeczytałam w ciągu miesiąc cała forum. Wasze rady kierowane do innym mnie również pomogły. Zostałam porzucona nagle, bez żadnych sygnałów ostrzegawczych - zawsze dziwiłam się takim stwierdzeniom, jak można nic nie zauważyć? Ja nic nie zauważyłam. Wkrótce były mąż wyprowadził się do kochanki. Wszystko stało się w ciągu miesiąca, ja zostałam poinformowana właściwie, wiedziałam, że nie wyprowadza się w próżnie i mówiłam dziecku, że czasem kiedyś jakieś nowe osoby pojawią się w życiu rodziców. Bez informacji, że ojciec odszedł do kogoś. Dziecko zadało ojcu bezpośrednie pytanie - czy jest nowa pani, a on bez skrupułów (przez telefon) powiedział, że tak. W ogóle wszystko odbyło się przez telefon... Koniec dwudziestu lat, koniec miłości. Koniec. I mam problem - jak mówić dziecku o nowej. Dobrze - nie jestem w stanie, źle to raczej nie mogę. Dziecko ma dylematy, czy pani jest miła? Tu prosto, nie wiem. Czy mogę ją lubić? ????? Czy zostanie moją mamą? Wkrótce były nie rozmawia za mną w ogóle, nie mamy szansy porozmawiać osobiście nawet pół godziny bo nowa zaraz dzwoni gdzie się podziewa? Do tego nowa, naprawdę nie wiem z jakich względów, koniecznie szuka ze mną kontaktu. Mówię suce, że nie widzę sensu jakichkolwiek kontaktów między nami - ona cały czas napiera, że musi ze mną porozmawiać jak się ona czuje...
Tak, chodzę na psychoterapię, wspomagacze farmakologiczne też mam, mam przyjaciół - ale w kwestii "przyjaźni" nowej, mówienia dziecku o nowej nie mam nigdzie wsparcia i pomocy.
Nie widzę takiej możliwości jaką ma nangparpat (przepraszam jak pomyliłam) jedna wielka rodzina z eksami wspierająca się nawzajem. Za bardzo kocham/kochałam byłego żeby tak luźno podejść do tej kwestii.
W różnych artykułach jest mowa, że im więcej ludzi kocha dziecko tym lepiej, ale ja nie chcę żadnych kontaktów dziecka z nową (mówię o uczuciach, nie o rzeczywistości która i tak mnie zmusi do tego). Nawet dopuszczam myśl, że jest miłą osobą - ale jestem tak wściekła, zraniona, zrozpaczona, że nie chcę tego. NIE CHCĘ!!! Nie chcę, żeby dotykała moje dziecko, patrzyła na nie, nawet myślała o nim.
Mam również pewność, że co najmniej jedno z nich czyta to forum, więc raczej nie mogę podać jakichś bliższych szczegółów - choć już to co napisałam identyfikuje mnie dość dobrze.
Pomóżcie mi też proszę uporać się z sytuacją...
Kwiatek