Dodaj do ulubionych

zanudzę Was znów

27.08.12, 10:12
Wiecie już, że ja wiem - nie ma powrotu. Małżeństwo jest skończone.

Ale...

Wczoraj cały dzień spędził z dzieckiem w moim domu. I poczułam się jak dawniej. Jest. Przebywa. Rozmawia normalnie - nikt mu nie stoi za plecami i nie słucha to nie ma włączonego trybu rozmowy "czego chcesz?". Nie rozmawiałam z nim o powrocie, nie wspominałam dawnych czasów. Normalna rozmowa o procedurach itp. Ale BYŁ w domu. Nawet mu dałam obiad.

Czy ktoś ma ebooka o uzależnieniu od faceta? Jak się oddzielić od niego psychicznie?

Wszyscy mówicie to samo: że to jakiś oszołom itp, moi przyjaciele mają dokładnie takie samo zdanie. JA wiem o tym.Ale nie potrafię się odciąć... Chcę rozmawiać o wszystkim co kiedyś, muzyce, samochodach, filmach. Powtarzać takie domowe rytuały - hasło- uśmiech - i wiadomo o co chodzi. Ale tego już nie ma i nie będzie. NIGDY. Pomimo że 20 lat te wszystkie rzeczy nas łączyły.

Nie miałam takiej sytuacji jak Ania blue, nie traktował mnie źle. Ani ja jego. Nie mogę powiedzieć: to szczęście, że odszedł/odeszłam bo mnie wykańczał. Ja przy nim ŻYŁAM. Klasyczne uzależnienie - a w ogóle to jestem DDA, mówiłam? Znacie temat DDA, przewijał się często.

Chciałabym żeby w końcu pojechał na tę swoją zakichaną placówkę i pół roku z głowy. Przebolałabym, zapisałabym się na sympatię czy gdzieś obejrzeć "listę dań", nie żeby klin klinem, tylko że są też inni ludzie, którzy szukają czegoś jeszcze w życiu dla siebie.
Pisałam, że raczej już nie mam za dużo do ofiarowania komuś innemu, że w tym związku wydałam już z siebie wszystko. Ale "lista dań" zawsze jest warta obejrzenia, choćby dla nowych znajomości, może nawet przyjaźni.

Kwiatek
Obserwuj wątek
    • woda_woda Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 10:21
      kwiaty_zla napisała:

      > Jak się oddzielić od niego psychic
      > znie?

      Przyjąć do wiadomości, że już cię nie kocha. Że cię nie chce. Że to ojciec twojego dziecka, więc dobrze być z nim w dobrej relacji - towarzyskiej.
      I zająć się swoim życiem.
      • jagienka_2 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 10:51
        Jeśli masz ochotę, zarejestruj się na Sympatii czy jakimś innym portalu. Z własnego doświadczenia powiem Ci jednak, że naprawdę warto pobyć samej ze sobą... Trzeba czasu, żeby się uporać z bólem po zdradzie i rozpadzie małżeństwa.

        Nie jestem DDA, ale wyrosłam w domu pełnym strachu i przemocy. Potem weszłam w małżeństwo, które się nie mogło udać, nawet gdyby mój mąż był najwspanialszym człowiekiem. Nie kochałam siebie, nie wiedziałam, czego chcę, kim jestem, więc dałam się zamknąć w domu i zepchnąć do roli służącej...

        Kiedy mój mąż odszedł do innej, czułam się potwornie oszukana, bo zrezygnowałam dla rodziny ze wszystkiego, przeprowadziłam się do niego, zrezygnowałam ze świetnej pracy, a potem przez lata sama zajmowałam się chorym dzieckiem, bo on się realizował zawodowo i nie miał czasu odwiedzić syna w szpitalu czy sanatorium. Zostałam na lodzie, bez mieszkania i stałej pracy.

        Minęły trzy lata i żyję. Proces stawania na własnych nogach to chyba najlepszy czas w moim dotychczasowym życiu. Prawo nie zabrania wchodzenia od razu w nowe związki, ale nie żałuję, że jestem sama. Może to się kiedyś zmieni, może nie. Ta druga ewentualność nie przeraża mnie ani trochę. Trzymam za Ciebie kciuki smile
        • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:05
          jagienka_2 napisała:

          > Jeśli masz ochotę, zarejestruj się na Sympatii czy jakimś innym portalu. Z włas
          > nego doświadczenia powiem Ci jednak, że naprawdę warto pobyć samej ze sobą... T
          > rzeba czasu, żeby się uporać z bólem po zdradzie i rozpadzie małżeństwa.
          >

          Ale ja nie chcę szukać związku! Popatrzeć w kartę dań smile Popisać może, mówić o czymś innym niż moje uczucia, rozwód czy co tam. Nawiązać jakieś inne znajomości niż nasze wspólne kiedyś. Bo jak się spotykam ze znajomymi to rozmowa ZAWSZE zbacza na to i tak wiem, że to moja wina. Kogoś obcego nie zainteresuje mój rozwód. Tylko co czytam, oglądam, słucham. Inna strona.

          K.
          • jagienka_2 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 12:51
            Dopiero dostałaś niestrawności po wyjściu z jednej restauracji, a już chcesz przeglądać kartę dań w następnej wink
            Jeśli chcesz porozmawiać o książkach czy filmach to zawsze można znaleźć jakieś forum tematyczne. Być może na portalach randkowych bywają miłośnicy literatury i kina, ale pewności nie mam, bo nigdy na żadnym nie byłam. Ja jednak wolałam być wśród ludzi, wychodzić z domu, gdy były mąż był u dziecka.
            • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:19
              jagienka_2 napisała:

              > Dopiero dostałaś niestrawności po wyjściu z jednej restauracji, a już chcesz pr
              > zeglądać kartę dań w następnej wink

              Masz rację, to głupi pomysł...
    • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 10:40
      Robisz sobie "niedźwiedzią przysługę" - nie chcesz by mąż zabierał dziecko, bo wtedy będzie miało kontakt z jego panią, więc organizujesz spotkania u siebie, a to wpływa na Ciebie ewidentnie źle...
      Moja rada - poprawne stosunki - jak najbardziej, ale rozmowy ogranicz do spraw związanych z dzieckiem i (przynajmniej na razie) mąż powinien jednak syna zabierać z Twojego miejsca zamieszkania (ewentualnie Ty wychodź z domu, choćby do sąsiadów na kawę).
      • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:00
        malgolkab napisała:

        > Robisz sobie "niedźwiedzią przysługę" - nie chcesz by mąż zabierał dziecko, bo
        > wtedy będzie miało kontakt z jego panią, więc organizujesz spotkania u siebie,
        > a to wpływa na Ciebie ewidentnie źle...

        Nie może wywozić dziecka poza miasto. Cały dzień padał deszcz więc spacer odpada, mieli wyjść z domu - ja też miałam plany. Nigdzie do kina, czy kulkolandu też nie bo przepuścił wszystkie pieniądze. Więc siedzieli w domu.

        > Moja rada - poprawne stosunki - jak najbardziej, ale rozmowy ogranicz do spraw
        > związanych z dzieckiem i (przynajmniej na razie) mąż powinien jednak syna zabie
        > rać z Twojego miejsca zamieszkania (ewentualnie Ty wychodź z domu, choćby do są
        > siadów na kawę).

        On mieszka 150km, jak już muszą być w domu to ja też bo się boję co mi zniknie z domu.

        K.
        • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:12
          kwiaty_zla napisała:

          >
          >
          > Nie może wywozić dziecka poza miasto. Cały dzień padał deszcz więc spacer odpad
          > a, mieli wyjść z domu - ja też miałam plany. Nigdzie do kina, czy kulkolandu te
          > ż nie bo przepuścił wszystkie pieniądze. Więc siedzieli w domu.
          Ja myślę, ze Ty chcesz, by siedzieli w domu... Czemu nie może wywozić poza miasto, bo nie bardzo rozumiem...
        • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:14
          kwiaty_zla napisała:

          >
          >
          > On mieszka 150km, jak już muszą być w domu to ja też bo się boję co mi zniknie
          > z domu.
          Może wziąć syna cały weekend, ale pewnie tego też nie chcesz...
          W Waszym mieście mąz nie ma rodziny/znajomych?
          Wybacz, może się mylę, moim zdaniem Ty chcesz te kontakty kontrolować, nawet kosztem swojego złego samopoczucia...
          > K.
          • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:39
            Uważam, że po niecałym miesiącu od powzięciu decyzji przez byłego o rozwodzie, niecałych dwóch tygodniach od poinformowania dziecka, po niecałym tygodniu od informacji dziecku że ojciec ma inną panią - zawożenie dziecka do innej pani jest trochę złym pomysłem. 2h w jedną stronę. Na atrakcje wyjściowe na miejscu były sam zadbał wydając pieniądze z kochanką. Przypominam, że cały dzień padał deszcz. Więc krótki spacer i chwila oddechu była, ale mieli wyjść na cały dzień.
        • jakkamien Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 12:01
          Kwiatek, powtórze tylko to co dziewczyny mówią - wychodz z domu. Jezeli sie boich co zabierze, co cenne dla Ciebie rzeczy przerzuc do sasiadow, ale mowisz, ze z drugiej strony, ze jest normalny, wiec moze nie ma co dmuchac na zimne. Zreszta dla uspokojenia sie naprawde warto nawet cos stracic.
          Moze pozniej dasz rade byc z nimi razem, ale pewnie pare miesiecy minie zanim staniesz na nogi. Ja nawet teraz, po roku, nie mam ochoty przewywac z prawie-exem. Nie bawi mnie to, stosunki staram sie utrzymywac porpawne ale minimalne i to przewazanie działa, chociaz nie zawszewink
          • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:48
            jakkamien napisała:

            > Kwiatek, powtórze tylko to co dziewczyny mówią - wychodz z domu. Jezeli sie boi
            > ch co zabierze, co cenne dla Ciebie rzeczy przerzuc do sasiadow, ale mowisz, ze
            > z drugiej strony, ze jest normalny, wiec moze nie ma co dmuchac na zimne.
            Dokładnie, jesli masz uzasadnione obawy, że ex xoś wyniesie, ulokuj do czasu rozwodu takie rzeczy u rodziny/znajomych. Niestety, obawiam się, że to tylko pretekst, by jednak przebywać z mężemuncertain
            • jakkamien Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 14:03
              No moze i pretekst, wiec tym bardziej pozbyc sie wszelkich pretekstów i zaczac rozumiec siebie juz bez całej otoczkiwink Boli, ale trzebasad
      • jagienka_2 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:01
        Malgo ma rację. Tez polecam wychodzenie z domu, gdy ojciec przychodzi do dziecka. Po co to dalej przeżywać, zastanawiać jak było, jakby mogło być... Wykorzystaj ten czas dla siebie. Ja chodziłam namiętnie do kina, na kawę z koleżankami, a z mężem tylko mijałam się w drzwiach. Wtedy bolało znacznie mniej.
    • anbale Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 10:57
      Chciałabyś kontrolować swoje emocje, a tak się nie da. Czujesz żal, gorycz i złość i pewnie jeszcze jakiś czas będziesz czuć, zanim samoistnie nie wygasną.
      Daj sobie czas i spokój, szanuj swoje uczucia ale staraj się unikać sytuacji dla Ciebie niekomfortowych emocjonalnie, takich które nie pomagają w wygasaniu. Wedle przysłowia "co z oczu, to z serca"...
    • triss_merigold6 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:06
      Daj sobie czas, niczego nie przyspieszysz. Portale randkowe i wszelkie towarzyskie na tym etapie na którym jesteś to pomyłka.
    • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:17
      kwiaty_zla napisała:

      > Wiecie już, że ja wiem - nie ma powrotu. Małżeństwo jest skończone.
      >
      Jakoś ciężko w to uwierzyć, czytając Twoje wypowiedzi.
      Skoro to wiesz, zacznij w końcu żyć swoim życiem, a nie męża i kochanki, bo się wykończysz.
      • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:21
        malgolkab napisała:

        > kwiaty_zla napisała:
        >
        > > Wiecie już, że ja wiem - nie ma powrotu. Małżeństwo jest skończone.
        > >
        > Jakoś ciężko w to uwierzyć, czytając Twoje wypowiedzi.
        > Skoro to wiesz, zacznij w końcu żyć swoim życiem, a nie męża i kochanki, bo się
        > wykończysz.

        Bo ja się jeszcze w głowie nie rozwiodłam. Nie mogę przeboleć straty, z szoku chyba już wyszłam.
        • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:35
          kwiaty_zla napisała:

          >
          >
          > Bo ja się jeszcze w głowie nie rozwiodłam. Nie mogę przeboleć straty, z szoku c
          > hyba już wyszłam.
          Rozumiem, ale fakt, ze mąż spędza ileś godzin z synem u Ciebie, Ty mu gotujesz, rozmawiasz z nim itd. w niczym nie pomoże...
          • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:41
            Pytałam, czy chce jeść - powiem szczerze, że wrogo, powiedział że tak. To mu dałam. I tak było mało big_grin pojechał głodny hehheeeee
            • malgolkab Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:46
              Bardziej chodzi mi o to, że te spotkania dodatkowo Cię nakręcają, że żyjesz nimi... I że szukasz pretekstu, by jednak mąż spotykał się z synem u Ciebie, zebyś miała wszystko pod kontrolą...
          • roma113 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:51
            Kwiatku, posłuchaj, co Ci mówi malgolkab.
            Twój mąż manipuluje Tobą. On i jego laska.
            Musisz postawić (przynajmniej na razie) zdecydowaną granicę - umawiacie się tylko w sprawie przekazania/odebrania dziecka. Najlepiej nie w twoim mieszkaniu. Przekazujesz mu dziecko lub je odbierasz, wymieniacie uwagi o zachowaniu dziecka itp. I na tym koniec.
            Nie może być przesiadywania u ciebie w domu, wspólnych obiadków, dowcipów itp., bo skończysz w psychiatryku.
            W innym wątku napisałaś, że nie chcesz, by kochanka męża zbliżała się do twojego dziecka. Odpuść to. Zostaw mężowi kwestie, jak zagospodarowuje "swój" czas z dzieckiem. Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, to to jest jego sprawa.
            I musisz wiedzieć, że im więcej dramatyzujesz przy dziecku, tym bardziej ono cierpi z powodu waszego rozstania, tym trudniejsza dla dziecka będzie akceptacja tej sytuacji. Bo przecież widzi, że skoro mama tak strasznie cierpi, to znaczy, że sytuacja jest dramatyczna i dodatkowo to przeżywa, boi się.
            • woda_woda Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 14:02
              roma113 napisała:


              > Nie może być przesiadywania u ciebie w domu, wspólnych obiadków, dowcipów itp.,

              Ale kiedy ona tego właśnie chce - aby było jak dawniej.
              • roma113 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 14:07
                Ja myślę, że nie tyle chce, co nie może sie pogodzić z tym, że tak nie jest wink
                No ale jesli chce, to niech powie mężowi: ok, miej sobie kochankę, żyj z nią, zgadzam się na taki układ, ale wpadaj do mnie w wolnych chwilach. Po cholerę się tak szarpać?
              • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 21:21
                woda_woda napisała:

                > roma113 napisała:
                >
                >
                > > Nie może być przesiadywania u ciebie w domu, wspólnych obiadków, dowcipów
                > itp.,
                >
                > Ale kiedy ona tego właśnie chce - aby było jak dawniej.

                O tego nie chcę. Tego żałuję - tych chwil, że się więcej nie powtórzą.
                k.
            • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 19:57
              roma113 napisała:

              > Kwiatku, posłuchaj, co Ci mówi malgolkab.
              > Twój mąż manipuluje Tobą. On i jego laska.
              > Musisz postawić (przynajmniej na razie) zdecydowaną granicę - umawiacie się tyl
              > ko w sprawie przekazania/odebrania dziecka. Najlepiej nie w twoim mieszkaniu. P
              > rzekazujesz mu dziecko lub je odbierasz, wymieniacie uwagi o zachowaniu dziecka
              > itp. I na tym koniec.
              > Nie może być przesiadywania u ciebie w domu, wspólnych obiadków, dowcipów itp.,
              > bo skończysz w psychiatryku.
              > W innym wątku napisałaś, że nie chcesz, by kochanka męża zbliżała się do twojeg
              > o dziecka. Odpuść to. Zostaw mężowi kwestie, jak zagospodarowuje "swój" czas z
              > dzieckiem. Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, to to jest jego sprawa.
              > I musisz wiedzieć, że im więcej dramatyzujesz przy dziecku, tym bardziej ono ci
              > erpi z powodu waszego rozstania, tym trudniejsza dla dziecka będzie akceptacja
              > tej sytuacji. Bo przecież widzi, że skoro mama tak strasznie cierpi, to znaczy,
              > że sytuacja jest dramatyczna i dodatkowo to przeżywa, boi się.

              Serdecznie Ci dziękuję za mądre słowa. Wydrukuję je sobie i będę czytać codziennie. Afirmacja to się nazywa. Musze tylko jakoś skrócić.

              Kwiatek
    • lili-beth Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 11:23
      www.kobieceserca.pl/
      • tiresias Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 13:59
        www.meskiewatroby.pl
    • zofiulina1971 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 14:23
      Kwiatek, pisałaś w wątku obok, że Zenobia nie jest pierwszą kochanką Twojego męża.

      Powiedz mi, czy mimo tych wszystkich pań nic się w Tobie nie zmieniało?

      Nadal byłaś taka ufna i spokojna?

      I nadal byłabyś taka ufna i spokojna, gdyby i tym razem wszystko "było jak dawniej"?

      Czasem chyba nie warto tego testować...

      • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 20:03
        zofiulina1971 napisała:

        > Kwiatek, pisałaś w wątku obok, że Zenobia nie jest pierwszą kochanką Twojego mę
        > ża.

        Powiedział mi o wszystkim hurtem, taki "złoty strzał"

        >
        > Powiedz mi, czy mimo tych wszystkich pań nic się w Tobie nie zmieniało?

        Jeszcze parę dni temu: nie. Ale chyba zdrowieję.

        >
        > Nadal byłaś taka ufna i spokojna?

        Nic nie wiedziałam!
        >
        > I nadal byłabyś taka ufna i spokojna, gdyby i tym razem wszystko "było jak dawn
        > iej"?

        Akurat jestem pewna tej kwestii. Ja nie chcę już powrotu. Niestety kocham go dalej i obawiam się, że musi się jakoś samo wypalić - nie mam pojęcia kiedy to się stanie. Że spojrzę na niego i zobaczę... no nie wiem... sąsiada.

        >
        > Czasem chyba nie warto tego testować...

        Żadnych testów big_grin
        z wyjątkiem chorób wenerycznych k...wa mać....
        Ktoś poradzi jakie zrobić? Bo wszystkie to chyba drogo wyjdzie. Przynajmniej AIDS i HIV odpada...

        K.
        • heksa_2 Re: zanudzę Was znów 27.08.12, 20:40
          Kwiatku, fajna kobieta z Ciebie. Wyjdziesz z tego silna i mocna. A twojego Piotrusia Pana sobie odpuść. Wiem, że to trudne. Sama do dziś się z tym borykam, ale czas naprawdę jest doskonałym lekarzem.
          Ile lat ma twoje dziecko? Bo chyba nie jest bardzo młodziutkie?
        • zofiulina1971 Re: to ja teraz zanudzę Ciebie 27.08.12, 20:51
          Jakkolwiek mało pocieszające to dla Ciebie będzie, "zdrowienie" po rozstaniu to uczucie, którego, niestety, nie da się przysieszyć.

          Wiosną zeszłego roku rozstałam się z mężczyzną. Na początku wertowałam fora w nadziei, że znajdę jakąś cudowną receptę na szybsze odkochanie się względnie (chętniej!) na "nawrót miłości" z jego strony. Któregoś dnia wpisałam w google'a: "Co zrobić, by wrócił?" big_grin i trafiłam tutaj. Dzisiaj czerwienię się ze wstydu na myśl, że mogłam tak się zachować smile

          Przez trzy miesiące wieczór w wieczór (!!!) wyłam z bólu, mało jadłam, kiepsko sypiałam, kładłam się spać i budziłam zdenerwowana, myślałam o facecie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu... Byłam już tym zmęczona i zdenerwowana na siebie, że nie potrafię się uwolnić od tego człowieka.

          Tak jak Ty, w ciągu miesiąca przeczytałam niemal całe forum. Przyznam, że na początku kompletnie nie rozumiałam kierowanych tutaj rad. No jak to? Co to znaczy: "wyjedź na wakacje"? "idź na kawę"? "odetnij się od niego"? No przecież ja go koooochaaaam... A stosowanie się do tych rad uważałam za dokonywanie gwałtu na sobie.

          Zdecydowanie lepiej poczułam się dopiero na początku tego roku. "Lepiej" - czyli udaje mi się nie myśleć o panu nawet po kilka godzin dziennie. A w długi majowy weekend miałam piękny sen. Śniło mi się, że jestem już całkiem "zdrowa" i że widzę sąsiada... smile

          Bardzo dobrze, że masz przyjaciół i pracę którą lubisz. Ja dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jakie to ważne, jeśli chcesz "wyzdrowieć".

          Już-nie-mój po rozstaniu zamilkł zupełnie. Ileż to razy miałam ochotę zadzwonić do niego, zapytać "co słychać?". Powstrzymywałam się jakimś nadludzkim wysiłkiem woli, chociaż miewałam momenty, że telefonu omal w kiblu nie utopiłam, by mnie nie korciło. Miałam nawet żal do losu, że ktoś, kto rzekomo mnie kochał, nie ma nawet ochoty przesłać zdawkowych życzeń na święta.

          Z perspektywy czasu jestem mu cholernie wdzięczna za ten brak kontaktu.

          Zmieniłam fryzurę. Przefarbowałam się na blond. Czasem czeszę się "grzecznie", a czasem "na Kożuchowską" z "Prawa Agaty".

          Poszłam do kosmetyczki, żeby mi poradziła, jak mam się malować. I teraz nie ruszam się z domu bez delikatnego "rembrandta".

          No i dużo podróżuję. Latem przyszłego roku chcę jechać do Armenii smile

          Przepraszam, że zanudzam Cię w Twoim własnym wątku, ale gwarantuję Ci że dasz radę. Za rok będziesz w zupełnie innym miejscu smile

          Niech Cię tylko ta odległa perspektywa nie przeraża smile

          PS. Ja też jestem DDA.
          • blue_ania37 Re: to ja teraz zanudzę Ciebie 27.08.12, 21:38
            hm, uwazasz, że traktował mnie zle było mi dlatego łatwiej? Nie było.
            Cierpiałam tak samo, a może bardziej bo musiałam mierzyć sie jeszcze z róznymi numeramismile
            Wyłam, chciałam nie zyć i kochałam do końca a moze jeszcze trochę dłużej.
            To był mój świat i nawet jeli był zły był jedynym jakim znałam.
            Natomiast nigdy! ni zrobiłam posiłku, kawy, nie pozwoliłam na przebywanie z dzeckiem w mojej obecności wychodziłam lub wychodził bo dziecko czekało ubrane przed domem.
            Ani razu nie miałam złudzeń, byłam obudzona od razu choć nie wierzyłam i nie umiałam się od niego uwolnić.
            Łapałam się, że o 16 po południu miałam myśl wychodzi z pracy, zagryzałam się zdjęciami slubnymi, ktore jao jedyne nie zostały schowanesmile.
            Czas....tylko czas....wiem że ni uwierzysz ale za rok będzie z tobą dobrze, za 3 będzie rewelacyjnie.czego sobie też życzęsmile
            Nie wytrzymałabym bycia w jednym domu z mężem poprostu nie, to jest moja przestrzeń.
            Na drzwiach od środka mam przyklejoną kartkę podyktowaną przez syna:
            w tym domu rządzą mama i ja i wchodzą tu tylko przyjacielesmile
            Ania
          • kwiaty_zla Re: to ja teraz zanudzę Ciebie 27.08.12, 22:19
            zofiulina1971 napisała:

            > Jakkolwiek mało pocieszające to dla Ciebie będzie, "zdrowienie" po rozstaniu to
            > uczucie, którego, niestety, nie da się przysieszyć.
            >
            > Wiosną zeszłego roku rozstałam się z mężczyzną. Na początku wertowałam fora w n
            > adziei, że znajdę jakąś cudowną receptę na szybsze odkochanie się względnie (ch
            > ętniej!) na "nawrót miłości" z jego strony. Któregoś dnia wpisałam w google'a:
            > "Co zrobić, by wrócił?" big_grin i trafiłam tutaj. Dzisiaj czerwienię się ze wstydu
            > na myśl, że mogłam tak się zachować smile

            Ja jestem lekko różowa... Dopiero big_grin Ja wpisałam "jak zatrzymać faceta przy sobie" big_grin Rady były niezłe, ale musztarda po obiedzie.

            > Przez trzy miesiące wieczór w wieczór (!!!) wyłam z bólu, mało jadłam, kiepsko
            > sypiałam, kładłam się spać i budziłam zdenerwowana, myślałam o facecie 24 godzi
            > ny na dobę, 7 dni w tygodniu... Byłam już tym zmęczona i zdenerwowana na siebie
            > , że nie potrafię się uwolnić od tego człowieka.
            >
            > Tak jak Ty, w ciągu miesiąca przeczytałam niemal całe forum. Przyznam, że na po
            > czątku kompletnie nie rozumiałam kierowanych tutaj rad. No jak to? Co to znaczy
            > : "wyjedź na wakacje"? "idź na kawę"? "odetnij się od niego"? No przecież ja go
            > koooochaaaam... A stosowanie się do tych rad uważałam za dokonywanie gwałtu na
            > sobie.

            Mam rozdwojenie jaźni! Jedna dusza w dwóch ciałach big_grin big_grin parafrazując


            > Zdecydowanie lepiej poczułam się dopiero na początku tego roku. "Lepiej" - czyl
            > i udaje mi się nie myśleć o panu nawet po kilka godzin dziennie. A w długi majo
            > wy weekend miałam piękny sen. Śniło mi się, że jestem już całkiem "zdrowa" i że
            > widzę sąsiada... smile

            big_grin


            > Już-nie-mój po rozstaniu zamilkł zupełnie. Ileż to razy miałam ochotę zadzwonić
            > do niego, zapytać "co słychać?". Powstrzymywałam się jakimś nadludzkim wysiłki
            > em woli, chociaż miewałam momenty, że telefonu omal w kiblu nie utopiłam, by mn
            > ie nie korciło. Miałam nawet żal do losu, że ktoś, kto rzekomo mnie kochał, nie
            > ma nawet ochoty przesłać zdawkowych życzeń na święta.

            Świąt jeszcze nie było, ale nie spodziewam się życzeń. I ręce sobie poucinam w łokciach.

            > Z perspektywy czasu jestem mu cholernie wdzięczna za ten brak kontaktu.

            Może to lepiej.
            Zarzuciłam byłemu, że nawet nie zadzwoni jak dziecko to przeżywa. Powiedział, że zadzwonił raz, ale nie odebrałam. Była 22.

            > Zmieniłam fryzurę. Przefarbowałam się na blond. Czasem czeszę się "grzecznie",
            > a czasem "na Kożuchowską" z "Prawa Agaty".

            To ja chyba muszę na zielono. Czerwone już miałam smile (nie wiem co to prawo agaty)

            > Poszłam do kosmetyczki, żeby mi poradziła, jak mam się malować. I teraz nie rus
            > zam się z domu bez delikatnego "rembrandta".

            Umiem pięknie sobie zrobić makijaż, ale najpierw muszę przestać płakać...

            > No i dużo podróżuję. Latem przyszłego roku chcę jechać do Armenii smile

            Mnie wystarczy do jednego miasta w Polsce, o którym marzę od pół roku, nie mogłam się byłego doprosić żeby pojechać. Jak zapowiedzą ładny weekend to się wybierzemy we dwójkę autobusem. Kij mu w ryj.

            > Przepraszam, że zanudzam Cię w Twoim własnym wątku, ale gwarantuję Ci że dasz r
            > adę. Za rok będziesz w zupełnie innym miejscu smile

            Ma ktoś wehikuł czasu? Do Wellsa nie można się dodzwonić big_grin A Załatwiaczka na urlopie w Lublinie smile

            > Niech Cię tylko ta odległa perspektywa nie przeraża smile

            Bardzo przeraża. Boję się wszystkiego.
            K.
            > PS. Ja też jestem DDA.
            Współczuję. Od dwóch lat zastanawiam się nad terapią...
    • marzena.minkiewicz Re: zanudzę Was znów 29.08.12, 03:42
      Może powinnaś pójść na terapię, bo z twojego postu wynika, że wykończyłaś faceta, a cierpi wasze dziecko
      • kwiaty_zla Re: zanudzę Was znów 29.08.12, 07:39
        marzena.minkiewicz napisała:

        > Może powinnaś pójść na terapię, bo z twojego postu wynika, że wykończyłaś facet
        > a, a cierpi wasze dziecko

        Idź przelewać swoje frustracje gdzie indziej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka