Dodaj do ulubionych

czy sa tu jeszcze dinozaury?

09.11.12, 16:18
Witam
stara ze mnie weteranka... jakos 8 lat...
o rany, naprawde bedzie z 8 lat jak opis Jarkoniego zanęcił mnie do pisania smile

w archiwum znalazlam taki wpis:

> Ja z pokolenia forumowego gdzie zamiast klubu GC był klub Wrednych
> Wydr....Pho, Crazysoma, Monik, Mamba, Lady, Weekenda, Anja,
Maheda, Brzoza i inne Wydry...to były czasy. Aż łza się w oku kręci.
Dlatego wspomniałem o pokoleniach. smile)))
Wcześniej też było jeszcze jedno z takimi nickami jak gotyma,
bezecny i jeszcze parę innych już zatartych, ale do znalezienia w
przepastnym archiwum. [/i]

w zwiazku z tym, sie grzecznie pytam: czy sa jeszcze ludziska z tamtej epoki?
z checia dowiem sie co u Was slychac! odezwijcie sie.

pozdrowienia dla wszystkich

gotyma
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 14.11.12, 20:28
      I amsmile

      Z sentymentu do dawnej epoki czasami tu zagladam, i myslę że jest nas wiecej wystarczyłoby użyć telefonusmile
      • cathy_bum Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 14.11.12, 22:38
        Julka!! Żyjesz??? big_grin Miło Cię widzieć.
      • gotyma Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 23.11.12, 19:10
        jest tu jednak ktos ze starej gwardii!!! Julka chce pogadac!
        • julka1800 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 23.11.12, 21:53
          Bingosmile
          Mówisz i masz!
          Jestem, żyję, jem i piję... piszę też, choć coraz rzadziej siadam do kompa w domu...
          ale z sentymentu zagądam tu czasem. Piszcie co u Was dziewczyny.
          Może ktos sie jeszcze odezwie?smile
          • tricolour Odzywam się... 23.11.12, 21:57
            ... dobry wieczór.
            • julka1800 Re: Odzywam się... 24.11.12, 20:35
              prosze prosze.. sami weteranismile)

              Na forum od pewnie 2005 lub 2006, bardzo intensywnie na poczatku, wiele spotkań, wielu znajomych, ech... jest co wspominaćsmile, ale życie biegnie dalej, dzieci dorośleją, zmienia się nasz sposób myślenia.
              Jedno jest pewne - po rozwodzie życie nie staje sie gorsze. Gdy już uporamy sie z pierwszym "bałaganem" okołorozwodowym, poukładamy sobie relacje na tyle na ile się da, możemy stanac i uśmiechnąć sie do siebie.
              Tego wszystkim borykajacym sie życzę i pamietajcie nic na siłe. Dbajcie o własne interesy, chrońcie przestrzeń wokół siebie, ale nie próbujcie zmieniac tego, czego zmienić sie nie dasmile
            • der1974 Re: Odzywam się... 27.11.12, 14:58
              Hej hej.

              Ja ostatnio nawet się spotkałem z Miśkiem.

              -
              • tricolour Hm... a kto to jest Misiek? 28.11.12, 00:49
                Zapomniałem?
                • crazyrabbit Re: Hm... a kto to jest Misiek? 28.11.12, 22:53
                  Misbaskerville... jak mogłeś zapomnieć, Tri...
                  • der1974 Re: Hm... a kto to jest Misiek? 29.11.12, 09:01
                    Dinozaur je za dużo masła smile))
                  • gotyma Re: Hm... a kto to jest Misiek? 03.12.12, 20:01
                    ooooooooo!!!! myslalam, ze juz tu nikogo nie ma wiec nie zagladalam tyle czasu.
                    a tu prosze... szkoda, ze rozsiani jestesmy po calej krainie naszej, bo warto by bylo za dawne czasy samopocy piwko jakies spic!
                    kurcze czasami tak dobrze sie bawilismy wspierajac nawzajem, a czasem dochodzilo nawet do niezlych utarczek slowych hehehehe, szczegolnie pomiedzy przedsatawicielami innych plci smile

                    ja teraz sobie calkiem fajnie zyje i wszelkie traumy mam za soba, ale rzeczywiscie sentyment zostal. cieszy mnie, ze wiekszosc z Was tez juz zyje innym zyciem. buziaki dla wszystkich, bylismie najlepszysza terapia!!!
                  • gotyma Re: Hm... a kto to jest Misiek? 03.12.12, 20:18
                    ja Was pamietam, naprawde pamietam!
          • gotyma Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 03.12.12, 20:14
            Julka, sprawdz prosze poczte, pisze do Ciebie smile
    • cozzycie_80 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 23.11.12, 22:23
      Witam,
      a tak z ciekawości? dawno temu weszłyście pierwszy raz na forum? wink
      I jak Wam się układa w życiu? Czy czarnowidztwo Panów z forum się spełni? Będziemy same, nieszcześliwe, zgorzkniałe...itd. do końca życia? big_grin

      pozdrawiam
      • tricolour Zobacz w wyszukiwarce... 23.11.12, 22:31
        ... ja w marcu 2005.

        Świeżo wtedy poznałem fajną babkę, potem moją sympatię, moją kobietę, narzeczoną, żonę, a teraz dodatkowo matkę mojego synka. Czasem podczytywała...
        • cozzycie_80 Re: Zobacz w wyszukiwarce... 23.11.12, 22:45
          2005! Dawno smile
          I chce Ci się jeszcze Tri wchodzić na to forum? wink
          To dużo szczęścia życzę!!!
          Ale ciekawi mnie opinia kobiet wink
      • kasiamasia Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 06:55
        cozzycie_80 napisała:

        > Witam,
        > a tak z ciekawości? dawno temu weszłyście pierwszy raz na forum? wink
        > I jak Wam się układa w życiu? Czy czarnowidztwo Panów z forum się spełni? Będzi
        > emy same, nieszcześliwe, zgorzkniałe...itd. do końca życia? big_grin

        Oj jaka ja wtedy jeszcze bylam naiwna!!
        (to nie znaczy ze wyzbylam sie tej naiwnosci, ciagle mi sie wydaje ze jezeli dorosli ludzie podpisuja notarialnie i sadownie potwierdzone papiery, to sie do czegos zoobowiazuja).
        Moja sprawe komplikowalo rozwodzenie sie poza granicami kraju.
        Znalazlam to forum (prywatne Ojca Zalozyciela) jesienia 2004 roku.
        I wydawalo mi sie ze nareszcie wychodze na prosta emocjonalnie i moge sie skoncentrowac na naszym dziecku (zagubionym nastolatku, zagubionym i nie rozumiejacym kolejnych klamstw swojego ojca) i odbudowywaniu wlsnego zycia. Nie wiedzialam wtedy jeszcze ze bedzie czekalo mnie kolejnych 5+ lat regularnych wizyt syna u psychologa, nie wiedzialam wtedy jeszcze ze jestem obserwowana regularnie i nasz syn jest przesluchiwany (na moj temat)
        w czasie prawie kazdego pobytu w domu swojego ojca. Rozwod formalnie uprawomocnil sie w sierpniu 2004 roku (po 22 miesiacach od pojawienia sie pewnej mlodszej kolezanki w pracy mojego meza).
        Mieszkam w kraju gdzie majatek wspolny dzieli sie po polowie, a alimenty wylicza sie wedlug odpowiedniej tabelki. Orzekanie o winie mojego meza "przehandlowalam" za obietnice (na papierze potwierdzona notarialnie i sadownie), nas obojga ze bedziemy wspolnie wspierali naszego syna (5 lat pozniej), kiedy bedzie studiowal na Uniwersytecie.
        Mialam nadzieje ze takie porozumienie pisemne obojga rodzicow, zapewni naszemu synowi klarowna sytuacje finasowa i da mu dodatkowe bezpieczenstwo emocjonalne, ze rodzice potrafili sie dogadac , dbajac o jego przyszlosc.
        • kasiamasia Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 08:33
          sorry wyslalo mi sie za szybko:
          Pocztkowo po rozwodzie odzylam, obdudowalam swoje stare przyjaznie i docenialam te grupe przyjaciol, ktorzy wspierali mnie w czasie rozwodu (i wspiramamy sie do tej pory).
          Wyszlam do ludzi, poznalam wielu interesujacych nowych ludzi.
          Pracowalam ciezko i dalej pracuje na moja kariera by nadrobic lata zaleglosci
          (w czasie naszego zwiazku z mezem koncentrowalismy sie tylko na jego karierze, a ja ciagle dostawalam obietnice ze nad moja bedziemy pracowac "troche" pozniej).
          Wyjscia na "pierwsza randke" zajelo mi 3 lata od wyprowadzki meza,
          mialam problem z zaufaniem innym "panom" (plus problemy z nastoletnim synem)
          Kolejne 2 lata zajelo mi znalezienie "tego wlasciwego faceta", ktoremu naprawde moglam zaufac i ktorego pokochalam. Jedyny problem, ktory mam to jest taki ze nie chce zmieniac stanu cywilnego i sie przeprowadzac (spedzamy z moim lubym kazda chwile, jezeli tylko dzielimy ta sama szerokosc i dlugosc geograficzna). Odmowilam takze zlaczenia finasow do czasu dopoki nie wyprowadze syna na ludzi i nie pomoge mu finasowo skonczyc studiow.
          I moj syn i moj facet lubia sie i znaja swoja role w moim zyciu: brak zazdreosci o siebie.
          A potem juz moje zycie bedzie zalezalo od tego co ja chcialabym robic,
          a nie tego do czego zoobowiazalam sie w przeszlosci.

          Kompletnie nie bylam i nie jestem zaiteresowana zyciem mojego ex.
          Nie mozna zmusic kogos kto nas nie kocha do milosci lub bycia z nami.
          Jedyne co interesuje mnie to jezeli moj ex probuje po raz kolejny wpedzic naszego syna w depresje (tatus ciagle wyzywa syna od idiotow i nieudacznikow).

          Oczywiscie jak pewni panowie tutaj uwazaja ze ja tylko licze pieniadze Ex i probuje sie na nich wzbogacic:
          1. przez 6 lat (wiek syna 12-18 lat) nie wystapilam ani razu o podwyzke alimentow na nasze dziecko, pomimo tego ze ex chwalil sie podwyzka o 60% co calkowicie zmienilo tabelke wyliczen. Od misiaca w ktorym syn obchodzil swoje 18 urodziny, nigdy nie dostalam zadnych pieniedzy od jego ojca na jedzenie dla syna, ubranie, nawet jezeli synowi nie udalo sie znalesc pracy i ktos go musial karmic w czsie wakacji.
          2. Z obiecanych pieniedzy w okresie studiow wywiazal sie w miare z oplat za pierwsze 2 semestry, ale dowiedzialam sie ze do kosztow studiow nie wlicza sie telefonu, komputera, ciuchow i tysiaca innych rzeczy........
          3. drugi rok wygladal juz gorzej niz marnie, bo syn skonczyl w depresji po kolejnej awanturze ojca nie rozmawiali ze soba i nie widzieli sie przez kolejne 8 miesiecy (co oznaczalo zero pieniedzy od ojca), ja zaplacilam 85% kosztow utrzymania syna za ten rok i wydalam prawie wszystkie swoje oszczdnosci.
          4. Stan aktualny (po moich probach miediacji i prosb do syna zeby dal ojcu kolejna szanse)
          uzgodnili ze ojciec da mu obiecane 60% kosztow po zakonczeniu semestru, jezeli syn bedzie mial wystarczajaco wysoka srednia ocen. Syn pieniadze za prace wakacyjna wydal na nowy komputer (stary umarl) i na poczet nastepnego sanochodu, niezbednego gdzie mieszkamy
          teraz jezdzi moim starym 18-letnim samochodem. Ojciec oczywiscie nie wlicza do wydatkow utrzymania syna transportu, telefonu, ciuchow, rozrywki...........
          Jak na razie ojciec od 20 sierpnia dal mu na 2 zatankowania samochodu, jak syn go odwiedzal
          (tylko 80 km w jedna strone i 6 wizyt).
          Ja w te pieniadze obecane synowi na koniec semestru nie bardzo wierze (dla mnie to po 10 latach klamstw i oszustw, jest to prawdopobobnie kolejna zlamana obietnica) i juz sie zastanawiam jak pozyczyc tymczasowo pieniadze na poczet mojej czesci spaku po moim ojcu (jest to kawalek ziemi i bedzie go mozna sprzedac za jakies 12-18 miesiecy i jezeli cena ziemi nie spadnie za bardzo w dol to powinno wystarczyc (po podziale z moim rodzenstwem) na czesne za kolejny semestr (a moze nawet 1.5 semestru).
          A kosztu utrzymania w szkole powinnam uciagnac (a to sie przykreci ogrzewanie w chalupie, a to nie kupie zadnych nowych ciuchow, a moze jak sie dobrze pomodle to moj stary samochod pociagnie jeszcze pare miesiecy na moich prosbach).
          Widze swiatelko w tunelu........

          Po rozwodzie zycie jest w naszych rekach i to co zrobimy lub nie w wielu przypadkach bedzie zalezec od nas. Ostanio liczylam zostalo mi 19.5 roku do emerytury.
          W kraju gdzie mieszkam mozna sie przekwalifikowac zawodowo po raz kolejny
          (dla mnie to bylby 4 raz!), mozna sie przeprowadzic po raz kolejny
          (bylby juz czs po raz kolejny wyzbyc sie czesci klamotow i innych rzeczy, ktore wydawaly nam sie wazne 30, 20, 15 lat temu (w naszym innym zyciu) i ciagniemy je w czasie kolejnego "przemieszczania" sie).
          Czujesz sie samotna, zalatw sobie kota, psa, chomika, nudzisz sie
          zalatw sobie wolontariat w szpitalu, w hospicjum w przytulku dla zwierzat,
          znajdz cos co pomoze Tobie czuc sie zywym i czuc zycie wokol ciebie.
          • cozzycie_80 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 09:53
            Kasiamasia, dziękuje za odpowiedz.
            Na pewno po rozwodzie człowiek jest pełen obaw czy będzie jeszcze normalnie.
            Właśnie tego się boję najbardziej, że w przyszłości mój były będzie ranił moje dziecko. Teraz jest naprawdę w porządku, ale nie do końca wierzę w jego obietnicę na daleką przyszłość. Tym bardziej, że nie wiem jak się będzie zachowywał kiedy założy sobie nową rodzinę.
            Na pewno smutne są wieczory, w ciągu dnia praca (nowa, dopiero od 3 miesięcy), dziecko. Ale kiedy zostaję sama, to wariuje wink
            Może ten zwierzak to jest jakiś pomysł smile
            • jeriomina Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 10:15
              Ja się zaczynam przekonywać do psów - psy potrafią się tak autentycznie cieszyć z Twojej obecności i nie strzelają fochów jak koty, chociaż zawsze wolałam koty smile
              Tylko to jednak dyscyplina z wyprowadzaniem jest.
              Ale "weteranka" powyżej ma rację, trzeba sobie różne zajęcia poznajdywać, chociażby po to, by oderwać myśli. Ja dwa dni temu miałam pierwszą rocznicę rozwodu, są różne przemyślenia, jakiś czas temu te stresy skumulowały się na zdrowiu - ciągle choruję, a wtedy trzymała mnie adrenalina i byłam zdrowa. Ale ilekroć się zastanawiam, czy na pewno dobrze zrobiłam, przypominam sobie wszystko, łącznie z zachowaniem na sali sądowej, kłamaniem pod przysięgą...ech, szkoda gadać. No i trzeba do przodu.
          • satoja Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 12:46
            Kasiu, kompletnie nie rozumiem, po co urządzasz sobie i po co syn urządza sobie to przepychanie z ojcem i proszenie się o jego łaskę i by zechciał łaskawie dać grosz na utrzymanie dziecka. Po co dokładasz sobie i synowi problemów i powodów do depresji????? Od tego jest sąd, ustalenie wysokości alimentów, jeśli syn się uczy to tak należy zrobić - załatwić sprawę oficjalnie przez sąd, zainkasować alimenty a jeśli nie płaci to dać do komornika, i przestać tracić energię swoją i syna na użeranie się z ojcem-kretynem i korzeniem się by dał kasę.... Po co Wy to sobie robicie???? Ten facet i tak ma was gdzieś i za pasożytów uważa. Bez względu na to czy da stówkę czy tysiaka. Niech syn wystąpi o alimenty do ojca.
            • satoja Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 24.11.12, 12:54
              Doczytałam, że rzecz dzieje się za granicą więc nie wiem jak tam przewiduje prawo. Ale nadal nie rozumiem po co namawiasz syna na kontakty z ojcem-psychopatą i manipulatorem. I radzę naprawdę się zorientować prawnie czy nie da się ustalić normalnych alimentów na uczące się dziecko i egzekwowania ich prawnie, bo ten wasz układ z mężem i przymus proszenia się go zawsze o kasę i bycia miłym bo inaczej nic nie da (on ma stery władzy nad wami a Ty to akceptujesz) niestety dokłada się do kiepskiej kondycji psychicznej syna.
              • kasiamasia Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 25.11.12, 00:42
                > Doczytałam, że rzecz dzieje się za granicą więc nie wiem jak tam przewiduje pra
                > wo.
                Tu gdzie mieszkam rodzice maja obowiazek lozenia na utrzymanie dzieci do czasu ukonczenia szkoly sredniej (co zbiega sie czesto z 18 urodzinami).
                Jak napisalam za obietnice wsparcia syna w czasie studiow zrzeklam sie prawa do orzekania o wine exa (mialam wystarczajaca ilosc dowodow plus jego kochanke w ciazy).
                Oj bylam naiwna.
                >Ale nadal nie rozumiem po co namawiasz syna na kontakty z ojcem-psychopatą
                > i manipulatorem.
                Poczytaj sobie tutaj pewnych panow, ktorzy Tobie wytlumacza ze matki to zlo najgorsze
                i tylko manipuluja dziecmi i ucza nienawisci (niszcza stosunki z drugim rodzicem).

                Teraz u nas to ojciec dzwoni, zaprasza syna do siebie robi pelnoletniemu dziecku obietnice
                zacheca pozycz oddam tobie po semestrze..........(ja juz niczego sie nie spodziewam
                a syn cigle wierzy ze jednak jest kochany przez tego drugiego rodzica )
                Ja czekam, kiedy syn dojrzeje do decyzji to zrobic z relacja syn-ojciec i jego rodzina.
                Tak, nasz syn jest pelnoletni i moglby probowac pozwac ojca do sadu
                ale to musi byc jego decyzja, nie moja. (Ja wolabym zaplacic pieniadze za nastepny semetr czesnego niz placic je prawnikowi i wysylac syna do sadu).
                A on nie jest jeszcze do tego emocjonalnie gotowy
                (jego ojciec jest emocjomnalnym manipulatorem).

                Ja sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow i to ja sama pisalam wniosk do sadu o alimenty od mojego ojca. Zrobilam to tylko dlatego bo mialam problem z wystapieniem o stypendium socjalne. Skonczylo sie na komorniku i mnie dostajacej pieniadze przez okolo roku (na 5 lat studiow). Cena za postawienie sie ojcu byla taka, ze wszystkie zale i problemy ktore mieli rodzice (miedzy soba) zostaly przelane na relacje pomiedzy mna i moim ojcem.
                Zostala ona zniszczona do konca zycia (moj ojciec nie zyje od 5 lat)
                a ja stracilam "dom rodzinny". Moja Mama mieszkala wtedy katem u mojej siostry.
                Ja mieszkalam w akademiku a latem bylam pol "bezdomna".
                Nigdy nie sadzilam ze papier z sadu (z niewielka iloscia pieniedzy)
                kompletnie wykluczy mnie z zycia polowy rodziny, ktora mialam pred rozwodem moich rodzicow.
                Obiecalam sobie, ze nigdy w zyciu nie bede stawiala syna w sytuacji wymagajacej wyboru stron (w zadnym z moich konfliktow), obiecalam sobie takze ze moje dziecko zawsze bedzie mialo miejsce ktore bedzie jego rodzinnym domem i w ktorym zawsze bedzie mile widziany.
                Robie wszystko zeby sie usamodzielnil (ma az lub tylko 21 lat) i ponosil pewlna odpowiedzialnosc za swoje wybory (i zaniedbania)........ ale wszyscy potrzebujemy zrozumienia, milosci i zapewnien ze jestesmy wazni w zyciu innych ludzi.
            • kasiamasia Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 25.11.12, 02:06
              Satoja jest mi w tym momencie ciezko finasowo, to nie tak mialo byc!
              To nie tylko ja jestem odpowiedzialna za przyszlosc i edukacje naszego syna.
              Wydalam wszystkie pieniadze, ktore odkladalam na nastepny samochod.
              Tak, nie bylo mnie w Europie prawie przez 5 lat.
              Tak, remont domu musi poczekac (a juz naprawde bylby czas po 14 latach).

              Generalnie radzimy sobie, ale czasami nie wystarcza mi sil!
              Tym razembyly to dwa powody ktore spowodowaly moj dolek:
              1. polecialy nam drzewa w czasie wichury na dobudowke i plot;
              naprawienie szkod i sprzatanie drzew bedzie nas kosztowalo rownowartosc
              polowy nowego forda Focusa, polisa ubezpeczeniowa domu pokryje jakies 70% tych kosztow.
              Gdyby Ex placil obiecane "dziecku" pieniadze na utrzymanie syna to te 30% (kosztow sprzatania) bym po prostu miala na koncie w banku (czekajace na sytuacjue podbramkowe)
              tym razem pewnie "pozycze" je od mojego faceta.
              2. Ojciec znowu dzwonil do naszego syna (we wtorek) i po 10 minutach zmienil kompletnie temat rozmowy na "mnie", ze oklamuje naszego syna, ze tak naprawde to spie na pieniadzach
              i pewnie ukrywam je w materacu (lub moze w sloiku pod dobudowka). Nasz syn kompletnie nie rozumial powodu zmiany tematu rozmowy i jest przekonany o glebszych mentalnych i emocjonalnych problemach swojego ojca.


              A tak, ja martwie sie na zapas, jakie kolejne akrobacje bede musiala zrobic, kiedy kolejne nieszczescie zwali sie nam na glowe.
              I wtedy daje sobie upust emocjom na forum i pozale sie tutaj.
              Pozale sie i to pozwala mi "wyplakac" sie tutaj. Nie chce zeby moj syn czul sie ze jest ciezarem ponad to co moge udzwignac w moim zyciu, w koncu jest on moja inspiracja i powodem dla ktorego potrafilam zawsze znalezc energie i motywacje.
              Pozale sie, ponarzekam dzien lub dwa i przechodze do mojego codziennego stanu
              gotowego do "zdobywania swiata" i naprawiania swiata.

              Czasami zagladam tutaj majac nadzieje uslyszec:
              -ze moze Michszyb nie do konca w swojej wojnie z ex uczynil ja z dziecmi osobami bezdowmnymi.....bo wszystko wygladalo na to ze panie (Sami swoi- prawda- prawdą, ale sprawiedliwość musi być po "naszej" stronie
              - ostatnio "poruszyly" notki Jasamale, jak to wyglada jego model kochajacej sie rodziny i rola zony w malzenstwie (bo przeciez stara juz byla i kulawa no i paltocik kupilem, a ona sie kochac nie dala.....)
              - mam nadzieje ze tesknota.zabija (jezeli dobrze pamietam nick) wyszla na prosta i wyjasnila sprawy formalno prawne

              Po ilus latach zagladania (8+; nawet jezeli nie pisalam) rozpoznaje sie nicky, kibicuje sie niektorym (i ma sie jednak nadzieje ze ta druga strona chociaz troche sie opamieta w amoku rozstania), czasami probuje sie podzielic radami formalnymi (szczegolnie jezeli trafia sie ktos zagraniczny z kompletnie nietypowymi problemami).

              Satoja mam nadzieje ze nie bedziesz musiala zmagac z zadnymi z moich problemow porozwodowych (z exem) ani twoje dzieci nie beda musialy walczyc w sadzie o wsparcie finasowe. Czasami rozwod jest jedna z najlepszych rozwiazan, szczegolnie jezeli zwiazek wiaze sie z przemoca emocjonalna i finasowa w rodzinie.
              Powodzenia.
              • satoja Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 25.11.12, 11:45
                Wiesz, zwyczajnie jestem wkurzona, że są tacy ojcowie jak Twój ex i robią z życia dzieci rozpierduchę emocjonalną lub nędzę finansową. Ot tak, dla sportu i zaspakajania swoich chorych wymysłów. Bo mam podobny przypadek u przyjaciółki.
                Nie znam waszej sytuacji w szczegółach, ale czy nie jest tak, że ex wcześniej nękał i manipulował Tobą, a teraz to samo robi z synem? Czy nie lepiej syna uświadomić wprost "twoj ojciec jest zaburzony i nie możesz traktować poważnie tego co gada ani brać tego do siebie, naucz się mu spokojnie mówić nie i być ostrożnym w wierzeniu bezkrytycznym we wszystko co mówi".
                Rozumiem, że w podobnych okolicznościach straciłaś kontakt ze swoim ojcem, więc dla ciebie to trauma i za wszelką cenę chcesz by syn tego ojca się trzymał pomimo wszystko i do tego go ciągle namawiasz ale czy na pewno to słuszna droga dla Twojego syna.
                Czy taki rodzic jest coś wart, że się od dziecka odwrócił bo chciało od niego utrzymania, które mu się prawnie należało? Obrazić się na własne dziecko za to?? I własne chore podejście oraz "winę" przerzucić na barki dziecka?
                Wcale nie jestem pewna czy kontakt z niedojrzałym, psychopatycznym rodzicem i skazanie na jego emocjonalne gierki, ciągłe któtnie między rodzicami, rywalizacja, zwykłe czepialstwo pomimo lat od rozstania - to takie wielkie szczęście i mniejsze obciążenie psychiczne dla dziecka, niż gdyby ten niestabilny rodzic poszedł raz w cholerę i przestał zatruwać życie i tak mało stabilnym nastolatkom a zabezpieczył dziecku podstawowe finanse.
                Tak naprawdę Twój syn powinien już ostro powiedzieć ojcu co myśli o jego napadaniu na ciebie. Postawić granice i jak zaczyna Cię obgadywać to odkładać słuchawkę by wiedział, że nie może do syna głupot gadać i syn sobie nie życzy by przy nim tematy o Tobie poruszał a tym bardziej syn musi nauczyć się mu odmawiać i przeciwstawiać się próbom wypytywania go o Twoje sprawy, kontynuacji nękania i szpiegowania Ciebie.. Po prostu tacy osobnicy psychopatyczno-niedojrzali są w przyrodzie i dobrze o tym wiedzieć, ze z miłością rodzinną to ma figę wspólnego bo priorytetem jest szukanie drogi do możliwości dalszego gnębienia i manipulacji.
                W zdrowie emocjonalne dzieci Michszyba nie wierzę, chyba, że uciekną od tych rodziców w wieku 15 lat , to za kolejne 15 lat jako tako się pozbierają...

                Życzę Ci szczęścia i staraj się stawiać exowi granice i ucz tego syna, że ma prawo być sobą, ma prawo odmawiać, ma prawo wymagać, a nie tylko ulegać i chodzić na tatusia sznurku.

      • logicman Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 14.03.13, 20:20
        cozzycie_80 napisała:

        > Czy czarnowidztwo Panów z forum się spełni? Będziemy same, nieszcześliwe, zgorzkniałe...itd. do końca życia? big_grin


        A któż tak twierdzi?
        Same to zostają wredne jędze, desperatki (od takich normalny facet trzyma się na kilometr), ewentualnie nieprzystępne lub też takie, które - z różnych powodów - chcą być same.
        smile
    • puzzle33 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 27.11.12, 15:19
      a.niech.to pozdrawiasmile
      To było jakieś 6 lat temu. Oj, działo się działo smile))
      Może mnie jeszcze pamiętasz?
      • cathy_bum Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 02.12.12, 23:08
        Zaglądam regularnie z sentymentu. Przyznam, ze rzadko mam coś do napisania. Tak to już jest, że z czasem wciągają zupełnie inne sprawy. Niemniej z forum wyniosłam kilka przemiłych znajomości i kilka przyjaźni takich naprawdę na dobre i na złe. Sprawdzonych w najgorętszym ogniu. Czasem są to osoby, które tutaj poznałam, choć prawie wcale nie pisały. Zresztą w ogóle porozwodowe życie towarzyskie bardzo mi się ożywiło.
        Jak w pysk stuknęło mi niedawno 5 lat od rozwodu, od rozstania jeszcze więcej. Na forum... 5 lat? Tuż przed rozwodem zaczęłam pisać.
        Jak wygląda moje życie "po"? Czasem trudno uwierzyć, że minęło tylko 5 lat. Były rozmaite zawirowania: ciężka choroba, poroniony związek i kryzysy pracowo-finansowe. Ale generalnie zdecydowanie na plus wychodzę. Zawodowo nabrałam totalnego rozpędu, aż sama się dziwię, że czasem tak można wink Kupiłam większe mieszkanie, odwiedziłam parę miejsc, o których dawniej tylko marzyłam. Mam fantastyczną nastolatkę w domu, która choć czasem sprawia kłopoty, jest jednak arcyfajnym kompanem i coraz łatwiej idzie się z nią dogadać. Życie towarzyskie kwitnie, na braki męsko-damskie też zdecydowanie nie narzekam. Wrodzony optymizm mi odżył i z filozoficznym spokojem spoglądam na gorsze wydarzenia, których nikomu nie brak. Jedyne czego mi brakuje to wolnego czasu na leniuchowanie wink
        Rozwodząc bałam się, jak sobie poradzę finansowo, logistycznie i czort wie jak jeszcze. Niepotrzebnie. Wczoraj wracałam spacerem z imprezy. Chwycił mróz, a ja byłam w zbyt cienkiej sukience, więc na rozgrzewkę ścigaliśmy się z przyjacielem po parkowej alejce. Na niebie gwiazdy, para z ust, sporo śmiechu... To się właśnie nazywa szczęście smile Nie szkodzi, że za wczorajsze szaleństwa płacę dziś robotą po nocy.
    • chalsia Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 28.11.12, 01:18
      witam witam smile
      a tak pomocnego dla wszystkich Majkela pamiętacie?

      pozdrówko
      • puzzle33 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 28.11.12, 10:36
        A jakże! Podziwiałam go za konsekwencję, z jaką rozstał się z forum. Chyba że jego duch jest wśród nas???

        Kto pamięta Aarona i jego zmagania z pralką, która brudziłasmile
        • nangaparbat3 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 03.12.12, 23:02
          Arona jak najbardziej, pralki ani ani.
      • nangaparbat3 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 03.12.12, 23:01
        Chalsia, jak milo Cię widzieć smile
        Pewnie, ze Mjakela pamietamy, wspominamy go ilekroc przejeżdżamy przez jego miasto.
        pozdrowko smile
    • crazyrabbit Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 28.11.12, 22:50
      Królik_Wykopalisko_Z_Epoki_Kamienia_Łupanego też jest ;p
      Bardzo rzadko tutaj zaglądam, bo już tematy dawno przebrzmiałe, ale sentyment pozostał.

      A życie po rozwodzie płata czasem bardzo fajne figle winkwinkwink
      • nangaparbat3 Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 03.12.12, 23:03
        Jak sie jest Szalonym Krolikiem smile
    • vertigo5 Kiedy to było... 13.12.12, 14:18
      ...pojawiłem się na tym forum gdzieś chyba w lutym/marcu 2005 roku, czyli niedługo 8 lat minie. Przez jakiś czas intensywnie tu pisywałem, codziennie wchodziłem, poznałem trochę ludzi w realu... W procesie dochodzenia do równowagi w okresie okołorozwodowym to było ważne dla mnie miejsce.

      Tych co mnie pamiętają i nie wspominają źle serdecznie pozdrawiam wink
      • gotyma Re: Kiedy to było... 14.12.12, 12:26
        vertigo - ja Ciebie dobrze pamietam.

        rzeczywiscie przez jakis ja tez tu bylam codziennie.

        pozdrowienia
        • makava Re: Kiedy to było... 15.12.12, 21:42
          dawno nie zagladałam, zlikwidowałam nawet forumowego nicka 374.4 w
          moje czasy to Lady, kasiar, mamba, crazy, misiek, der, monika, z_mazur, vertigo, mikel, nanga,, ivone, beata407, OZ sporadycznie ; spotkania forumowe w Krakowie na Slawkowskiej, Estery, Szerokiej i dalsze w Łodzi
          a było to 7 lat temu, juz po rozwodzie
          pozdrawiam
          • der1974 Re: Kiedy to było... 16.12.12, 23:49
            Rocznik 2006 pozdrawia znajomych !!!!
            • ladyhawke12 Re: Kiedy to było... 03.01.13, 08:29
              Po spotakniu z makava, przy aromatycznej kawie na Kazimierzu wspominałysmy stare czasy, to sie odzywam, 2004 czasy mamby, cathy, 374 - makava, szalonego królika, to.ja.kas, miśka i wielu innych. Część poznałam w realu, z częścia nadal utrzymuje kontakt. Kiesdyś to forum jeszcze rozbawiało do łez wątkami które szły na manowce. Spotkania forumowe niezapomniane pełne śmiechu, i niespodzianek. Ze starą gwardia chetnie znów bym się spotkała, i np dowiedziała sie co u miska który nagle mi znikł. Pozdrawiam wszystkich
              • to.ja.kas Re: Kiedy to było... 14.03.13, 19:38
                Ło matko....Julka, kopę lat !!!! smile))
                Co u Misia, Der ???? Pozdrów go! Ech, pamiętam pewną imprezę w meksykańskiej knajpie na Foksal, jeszcze z Pho, Brzozą i właśnie Miśkiem. wink

                Mam kontakt z kilkoma osobami z tamtego okresu. Z kilkoma facetami od kilku lat z namiętnością i wielką przyjemnością się kłócę (Tri, Verti, Mazur....bo z Obrazoburcą ostatnio niebezpiecznie się zgadzamy wink ).

                Z kilkoma osobami piszę czasami częściej lub czasami rzadziej. Niektóre znajomości trwają, również w realu. To forum ma dla mnie jedną wadę teraz - brak par....aczkolwiek okazuje się, że nawet tu z mężem znaleźliśmy fajnych, sparowanych kumpli do wypadów od czasu do czasu wink.

                Co się zmieniło od tego 2005 r jak się tu pojawiłam (tak, tak, z Tri jesteśmy najstarszymi starowinkami na forum wink )??? A wszystko również jak u Tri, tylko z mężem nie spodziewamy się i nie planujemy potomka.wink Dzieć na studiach, ja z mężem pracujemy. Teraz remontujemy nasze mieszkanie i ja kolejny raz wyżywam się jako dizajnerwink.
                Łazimy po górach, spotykamy się z przyjaciółmi, wspólnie gotujemy. Sielanka.

                Jest życie po rozwodzie.

                I zawołam.....PHO !!! Gdzie jesteś ?!?!?!? Ech, to były czasy. smile
                • tricolour Mój synek to wszystkie cudy świata... 15.03.13, 00:18
                  ... na raz wzięte.

                  Więc życzę Wam, byś planowali/nie planowali... ale się dorobili. Ubywa dwadzieścia lat z kalendarza. Serio.

                  PS. A synkowi trzeba towarzysza. Lub towarzyszkę tym razem.
                  • to.ja.kas Re: Mój synek to wszystkie cudy świata... 17.03.13, 11:42
                    Tri....no prosze. Tozes sie rozszalal wink
                    • ksanadu Re: Mój synek to wszystkie cudy świata... 17.03.13, 11:53
                      jak szaleć to szalec............trochę szaleję za swoją egzotyczką kotką
    • ksanadu Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 15.03.13, 08:13
      jest super.wolność
    • ksanadu Re: czy sa tu jeszcze dinozaury? 17.03.13, 12:28
      jestem sprzed 3lat i jest okismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka